Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#26 2010-05-07 14:13:14

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

lapicaroda napisał(a):

Tak powiem ci po cichu i w wielkiej tajemnicy, że dumni jesteśmy, że mamy własnych spirytystów na Forum....http://www.cosgan.de/images/midi/engel/g020 http://www.cosgan.de/images/midi/engel/g020 http://www.cosgan.de/images/midi/engel/g020http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k015

Taa. Ustawmy stolik, weźmy się wraz za dłonie i odmówmy zdrowaśkę, przywołując jakiegoś zajefajnego ducha, np Józia Stalina...
A tak poważnie- ja myślę, że to spirytyzm sam nas dopada, czasami w najbardziej przypadkowym momencie życia, czasami wtedy, gdy jesteśmy gdzieś na rozdrożu i czujemy, że świat dookoła nie jest nam w stanie udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania. Albo gdy tak jak było to w moim przypadku, czujemy po prostu owo ''więcej niż to co widzisz oczyma'', tylko nie potrafimy tego zdefiniować. Ja zaczęłam się interesować teorią spirytystyczną dopiero wtedy, gdy potrzebowałam pomocy, gdy moja psychika nie potrafiła mi wyjaśnić racjonalnie, co czuje moja dusza, dlaczego wiem, że ktoś mi stoi za plecami i czego ode mnie chce, mimo że nie mówi nic do mnie, ani go nie widzę.
Ze spirytyzmem jest jak z każdą inną ideą, religią czy filozofią. Jeśli znajdziesz tam pomoc, której szukasz - to stajesz się spirytystą...

Lapicaroda, owszem, spirytyzm, ale "indywidualny", nie podyktowany przez nikogo, taki, jaki czujemy najbardziej. W momencie, kiedy ktoś usiłuje spisać wszystkie prawdy zgodnie z tym, jak sam rozumie i wyznaczyć pewne kanony, oddala się od Prawdy. Każdy jest inny i inaczej rozumie, czegoś innego potrzebuje. Do mnie osobiście to, co koledzy spirytyści piszą, nie dociera. Zbyt "ludzkie" i zbyt negatywne.

A propos, odczuwam cały czas coś nieprzyjemnego na samą myśl o spirytyzmie, zaczęłam to odczuwać przy grobie Kardeca, nie mając bladego pojęcia, kim był ten człowiek... Jak na moje wymagania, za dużo w tym wszystkim energii negatywnej i jestem sceptyczna. Ale jak komuś poglądy spirytystów (i treści z ich ksiąg) pasują, to ja nie mam nic przeciwko temu, rzecz jasna.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#27 2010-05-07 15:09:47

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Lideńko Słodka..:balon: :woman: :motyl:
Atoż Spirityści dopiero co się zasiali na naszym forum...Młody, dorodny choć delikatny to szczep. I nasz..Bądźmy dla Nich słoneczni, życzliwi i ciepli...:moj:

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-05-07 15:10:50)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#28 2010-05-07 15:59:49

lapicaroda
berzerkerka
Zarejestrowany: 2010-04-06
Posty: 1886

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

No bo spirytyzm jest kolejną próbą zamknięcia czegoś w ciasne ramy...a czuję, że świata ponadzmysłowego NIE POWINNO się w nie zamykać. Ja byłam na początku zafascynowana tym wszystkim, ale w końcu stwierdziłam: po co się obkładać książkami na temat czegoś, czego jestem w stanie sama doświadczać? Czegoś, co jest bardziej oparte na czuciu niż na myśleniu?
I w tym miejscu rozeszła się moja droga z teoretycznym spirytyzmem- zaczęłam szukać czegoś więcej niż wertowania Kardeca....bo duchowy świat to energia, energia która nas otacza...Zaczęłam szukać ludzi, którzy tam docierają, a nie tylko mówią o tym, jak to wygląda.
Między spirytystą a osobą która to wszystko czuje, jest taka różnica jak między zapalonym hobbystą, która czyta albumy o Afryce,wie prawie wszystko, choć  nigdy tam nie był, a misjonarzem w Kongo.
Lidka, a może ta negatywna wibracja to efekt tego, że duchy nie do końca akceptują spirytyzm? Może oni wcale nie są tak chętni do tego, abyśmy wtrącali się w ich świat i próbowali zbyt wiele dociekać? A przynajmniej tyczy się to osób, które nie mają ''daru'' kontaktowania się z nimi, a mimo to próbują tamten świat ogarnąć?

Ostatnio edytowany przez lapicaroda (2010-05-07 16:01:47)

Offline

 

#29 2010-05-07 16:24:32

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Krzysiek napisał(a):

Lideńko Słodka..:balon: :woman: :motyl:
Atoż Spirityści dopiero co się zasiali na naszym forum...Młody, dorodny choć delikatny to szczep. I nasz..Bądźmy dla Nich słoneczni, życzliwi i ciepli...:moj:

Krzysiu kochany, ja nie chcę naskakiwać na spirytystów, bardzo sympatyczni ludzie! img/smilies/smile. Ja wyrażam jedynie moja opinię na temat spirytyzmu, moje osobiste odczucie, ono nie pozwala mi zbliżyć się do pana Kardeca...

(a szanowne grono spirytystów szybciutko się zorientuje, ze trudno mnie dopasować do kogokolwiek i czegokolwiek, cóż, taka jestem, coś w rodzaju "odszczepieńca", albo po prostu indywidualistka?img/smilies/wink)

Ale jednocześnie wyrażam moją inną opinię: że jeśli komuś te filozofia pasuje, coś daje, to bardzo się cieszę! img/smilies/smile

Lapicaroda, widzę, że rozumujemy w podobny sposób, podoba mi się, co piszesz, trafia do mnie img/smilies/smile.

lapicaroda  napisał(a):

Lidka, a może ta negatywna wibracja to efekt tego, że duchy nie do końca akceptują spirytyzm? Może oni wcale nie są tak chętni do tego, abyśmy wtrącali się w ich świat i próbowali zbyt wiele dociekać? A przynajmniej tyczy się to osób, które nie mają ''daru'' kontaktowania się z nimi, a mimo to próbują tamten świat ogarnąć?

Wiesz co, z tego, co wiem, to duszy "wyższe" są zachwycone (o ile mogę tego słowa użyć), jeśli istota ludzka je potrafi wyczuć, a jeszcze bardziej, jeśli potrafi nawiązać z nimi kontakt. NIC się nie dzieje wbrew woli Boga, bo gdyby tak było, to... nie działoby się i już. Ktoś już z tego się śmiał, ale ja powtórzę: jest cała "armia" dusz "oddelegowana" do kontaktów z ludźmi (niestety nie wszystkie dusze to potrafią, trzeba być na odpowiednim poziomie umiejętności, mówię cały czas o duszach "czystych"). I powiedzą nam tyle, ile możemy "udźwignąć" bez szkody dal nas. Nie w tym żadnej tajemnicy.

Natomiast kontakty z duszami nie z tej sfery dusz "czystych" są łatwe, gdyż one są wśród nas i wibrują na poziomie takim, jaki człowiek jest w stanie odebrać. Ale ich proces przypominania sobie swojej Istoty nie uległ odblokowaniu, gdyż one postanowiły (mówię najogólniej, w tej grupie jest mnóstwo różnych dusz) pozostać przy Ziemi i wśród ludzi. Ich świadomość jest bardzo niska, prawie jak ludzka, zaledwie część wykorzystuje odrobinkę swoich możliwości, jakie daje bycie niematerialnym.

I cóż tu dodać: te dusze strasznie tęsknią za ciałem, uznają je jako swój "prawdziwy" odnośnik i dążą do tego, aby znów móc zachowywać się jak człowiek. One potrafią ludziom naopowiadać mnóstwo różnych rzeczy, byle by tylko zatrzymać kontakt z człowiekiem...

Ciekawe, ale ja osobiście unikam tego towarzystwa, nie mam zaufania.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#30 2010-05-07 16:40:01

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

:diabolo:MIĘDZY NAMI DUCHAMI I SPIRYTYSTAMIhttp://www.cosgan.de/images/midi/engel/g020

Dwa duchy zauważyły samochód stojący przy bramie cmentarnej.
- Chodź, stary. Przejedziemy się!
- Dobra. Ale zaczekaj chwilę, po coś pójdę.
Po chwili duch wraca, dźwigając swoją tablicą nagrobną.
- Po co to dźwigasz?
- Przecież nie można jeździć bez dokumentów!


http://s5.directupload.net/images/100507/dnggckz4.jpg

Do dyrektora lunaparku przychodzi kościotrup.
- Słyszałem, że potrzebuje pan chętnych do pracy w tunelu duchów.
- Owszem. Czy ma pan jakieś zaświadczenie z poprzedniego miejsca pracy?
- A nie wystarczy akt zgonu?

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-05-07 16:45:20)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#31 2010-05-07 16:50:36

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Krzyśku, dobre!http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010

(tylko obawiam się trochę, że może  "przepłoszyć" nasze miłe grono spirytystów, jakoś mam wrażenie, że bardzo poważnie traktują życie i temat duchów...)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#32 2010-05-07 18:11:24

lapicaroda
berzerkerka
Zarejestrowany: 2010-04-06
Posty: 1886

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Lidka napisał(a):

Krzysiek napisał(a):

Lideńko Słodka..:balon: :woman: :motyl:
Atoż Spirityści dopiero co się zasiali na naszym forum...Młody, dorodny choć delikatny to szczep. I nasz..Bądźmy dla Nich słoneczni, życzliwi i ciepli...:moj:

Krzysiu kochany, ja nie chcę naskakiwać na spirytystów, bardzo sympatyczni ludzie! img/smilies/smile. Ja wyrażam jedynie moja opinię na temat spirytyzmu, moje osobiste odczucie, ono nie pozwala mi zbliżyć się do pana Kardeca...

(a szanowne grono spirytystów szybciutko się zorientuje, ze trudno mnie dopasować do kogokolwiek i czegokolwiek, cóż, taka jestem, coś w rodzaju "odszczepieńca", albo po prostu indywidualistka?img/smilies/wink)

Ale jednocześnie wyrażam moją inną opinię: że jeśli komuś te filozofia pasuje, coś daje, to bardzo się cieszę! img/smilies/smile

Lapicaroda, widzę, że rozumujemy w podobny sposób, podoba mi się, co piszesz, trafia do mnie img/smilies/smile.

lapicaroda  napisał(a):

Lidka, a może ta negatywna wibracja to efekt tego, że duchy nie do końca akceptują spirytyzm? Może oni wcale nie są tak chętni do tego, abyśmy wtrącali się w ich świat i próbowali zbyt wiele dociekać? A przynajmniej tyczy się to osób, które nie mają ''daru'' kontaktowania się z nimi, a mimo to próbują tamten świat ogarnąć?

Wiesz co, z tego, co wiem, to duszy "wyższe" są zachwycone (o ile mogę tego słowa użyć), jeśli istota ludzka je potrafi wyczuć, a jeszcze bardziej, jeśli potrafi nawiązać z nimi kontakt. NIC się nie dzieje wbrew woli Boga, bo gdyby tak było, to... nie działoby się i już. Ktoś już z tego się śmiał, ale ja powtórzę: jest cała "armia" dusz "oddelegowana" do kontaktów z ludźmi (niestety nie wszystkie dusze to potrafią, trzeba być na odpowiednim poziomie umiejętności, mówię cały czas o duszach "czystych"). I powiedzą nam tyle, ile możemy "udźwignąć" bez szkody dal nas. Nie w tym żadnej tajemnicy.

Natomiast kontakty z duszami nie z tej sfery dusz "czystych" są łatwe, gdyż one są wśród nas i wibrują na poziomie takim, jaki człowiek jest w stanie odebrać. Ale ich proces przypominania sobie swojej Istoty nie uległ odblokowaniu, gdyż one postanowiły (mówię najogólniej, w tej grupie jest mnóstwo różnych dusz) pozostać przy Ziemi i wśród ludzi. Ich świadomość jest bardzo niska, prawie jak ludzka, zaledwie część wykorzystuje odrobinkę swoich możliwości, jakie daje bycie niematerialnym.

I cóż tu dodać: te dusze strasznie tęsknią za ciałem, uznają je jako swój "prawdziwy" odnośnik i dążą do tego, aby znów móc zachowywać się jak człowiek. One potrafią ludziom naopowiadać mnóstwo różnych rzeczy, byle by tylko zatrzymać kontakt z człowiekiem...

Ciekawe, ale ja osobiście unikam tego towarzystwa, nie mam zaufania.

Co do tego ostatniego. Właśnie coś takiego miałam...pamiętam doskonale coś mniej więcej takiego wysłuchaj mnie proszę, nikt mnie nie chce słuchać, chodziło również o to, że czuli że popadli na tym świecie w zapomnienie, że nikt ich po śmierci nie wspominał ich imienia...jakby nigdy nie istnieli. Nie są świadomi do końca, gdzie się znaleźli. modliłam się, aby poszli do kogoś, kto poprowadzi ich dalej.Większości z tych których ''poznałam'' właśnie o to chodziło.
Mnie to w pewnym momencie fascynowało, bo gdy odkryłam że ich czuję, zaczęły się długie, telepatyczne rozmowy [raz cała noc!] i pismo automatyczne. Skończyło się, gdy szykowałam się na jakieś duperelkowate wyjście, a nagle ręka mi podskoczyła i zaczęła pisać wiersz. Przeraziłam się, że skończy się rozdwojeniem jaźni, podwójnym życiem aż do przesady. I zaczęłam budować osłonę energetyczną.


Spoko, chyba się nie zrażą, mają dystans... img/smilies/wink

Offline

 

#33 2010-05-07 18:18:57

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Lapicaroda, to Ty możesz pomagać tym biednym duszom, wiesz?. Wystarczy, że uzmysłowisz im, kim są, w jakiej sytuacji się znajdują i że mogą to zmienić. Wystarczy, że zapragną tej zmiany, a ona nastąpi. Ich droga ma być w kierunku Światła, nie człowieka i życia na Ziemi, w kierunku Miłości. One nie są tam same, każda z tych dusz jest pod opieką, ale one nie widzą opiekuna, bo ich uwaga jest skierowana w drugą stronę. Jak dotrze do nich że mogą się z tego uwolnić, zauważą opiekuna, a ten je dalej poprowadzi.

(ja wiem, brzmi to jak bajeczka, ale sądzę, że Ty rozumiesz)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#34 2010-05-07 18:40:28

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Duchy potrafią skutecznie zadbać o swe interesy...Historia ta zdarzyła mi się w Białym Borze, na wakacjach. Miałem wtedy 8 lat. Znalazłem pisklę które wypadło z gniazda. Żywe. Wziąłem je do domu, ale czymś je musiałem karmić. Wpadłem na pomysł aby poszukać robaków pod kamieniami. Rzeczywiście nałapałem trochę robaków i nakarmiłem pisklę..Następnego dnia uczyniłem podobnie. Kamienie zdejmowałem z opuszczonego i zaniedbanego muru starego cmentarza...
W nocy przyśniła mi się , czy przyszła do mnie para starszych ludzi, kobieta i mężczyzna, dziwnie odziani, takich strojów dotąd nigdzie nie widziałem. Nakrzyczeli na mnie za to rozbieranie ich cmentarza i zapowiedzieli srogą karę, jesli jeszcze raz się to powtórzy...Nie powtórzyło.
Po latach napotkałem takie stroje w albumie, należały do XVIII wiecznych wieśniaków z Turyngii...Pewno naszły mnie wówczas  duchy osadników-kolonistów z Turyngii...

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-05-07 18:44:35)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#35 2010-05-07 18:50:28

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Bardzo możliwe, Krzyśku!

Dla Ciebie jako dziecka to mogło być "niesamowite", w końcu dziecko nie potrafi takich rzeczy zrozumieć. Ja dziś jako dorosły człowiek, który stara się zrozumeić wiele spraw w życiu, także tych nie dotyczących naszego życia na Ziemi, moge wysnuć wniosek, że były to po prostu zjawy. Czyli di]usze ludzi, które pozostały (z różnych powodów) związane z życiem człowieka na Ziemi.

Zauważ, o jakie "interesy" one dbały: materialne. Możliwe, iż duchy te zdały sobie sprawę, iż nie żyją (a możliwość pójścia w stronę Światła im nie zaświtała), w związku z czym przywiązały się do takich atrybutów życia materialnego, które dawały im jakieś oparcie, punkt odniesienia. Dlatego tak tego "strzegły", to był ich "skarb".

Oczywiście żaden duch (zjawa tego typu) nie może zrobić żadnej krzywdy człowiekowi, czyli żadna kara nie wchodziła w rachubę. Ale dziecko nie wie, więc się boi... Ba, dorosły nie jest tego świadomy i też potrafi się bać. Jedyne co mogą zrobić, to nastraszyć.

(a z drugiej strony wystarczy się nie bać, żeby oddalić wszelkie zakusy zjaw i innych duchów korzystających z naszego strachu)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#36 2010-05-07 19:48:35

Voldo
adept
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-05-02
Posty: 71
Serwis

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

lapicaroda napisał(a):

dopiero wtedy, gdy potrzebowałam pomocy

Wiele osób trafia na spirytyzm wtedy, gdy potrzebuje pomocy.
Np. śmierć bliskiego lub dziwne zjawiska, czy też inne takie.
Niektórzy zostają, niektórzy otrzymują odpowiedź (np. że zmarły na pewno ma dobrze tam, gdzie jest) i odchodzą.


Lidka napisał(a):

(tylko obawiam się trochę, że może  "przepłoszyć" nasze miłe grono spirytystów, jakoś mam wrażenie, że bardzo poważnie traktują życie i temat duchów...)

Tak, traktujemy bardzo poważnie temat Duchów.
Życie niektórzy również traktują poważnie (no, do granic przyzwoitości oczywiście).

Wierzcie mi lub nie, obydwa mi się bardzo podobają img/smilies/wink
A szczególnie to ten pierwszy img/smilies/smile


"Bez miłosierdzia nie ma zbawienia" - Allan Kardec
"Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo" - Allan Kardec

Offline

 

#37 2010-05-08 06:56:40

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Voldo napisał(a):

Tak, traktujemy bardzo poważnie temat Duchów.
Życie niektórzy również traktują poważnie (no, do granic przyzwoitości oczywiście).

Wierzcie mi lub nie, obydwa mi się bardzo podobają img/smilies/wink
A szczególnie to ten pierwszy img/smilies/smile

Znaczy podoba Ci się traktowanie tematu Duchów poważnie? OK, ale bez przesady, żartowanie jest źródłem energii pozytywnej, a tylko ona jest "życiodajna". Możliwe, że w tej negatywności, jaką odczuwam względem spirytyzmu, jest też to Wasze "poważne" podejście do sprawy?

Voldo, to, że ma się pozytywne podejście do życie nie zmienia faktu, że można coś "poważnie" traktować, to dwie odrębne sprawy. Więcej luzu, tylko na "dobre" Ci to wyjdzie! img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#38 2010-05-08 14:48:27

lapicaroda
berzerkerka
Zarejestrowany: 2010-04-06
Posty: 1886

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Ale jeśli ma się do czegoś poważne podejście, to jest wliczone w to również zachowanie dystansu do sprawy! Jeśli nie umie się żartować z czegoś, do czego ma się zamiłowanie, to mimo wszystko, może to zakrawać na fanatyzm.

Lidka napisał(a):

Lapicaroda, to Ty możesz pomagać tym biednym duszom, wiesz?. Wystarczy, że uzmysłowisz im, kim są, w jakiej sytuacji się znajdują i że mogą to zmienić. Wystarczy, że zapragną tej zmiany, a ona nastąpi. Ich droga ma być w kierunku Światła, nie człowieka i życia na Ziemi, w kierunku Miłości. One nie są tam same, każda z tych dusz jest pod opieką, ale one nie widzą opiekuna, bo ich uwaga jest skierowana w drugą stronę. Jak dotrze do nich że mogą się z tego uwolnić, zauważą opiekuna, a ten je dalej poprowadzi.

(ja wiem, brzmi to jak bajeczka, ale sądzę, że Ty rozumiesz)

Paru pomogłam z tego co wiem, ale nie chciałam tego robić. Dusze potrzebują kogoś z bardzo pozytywną, dodatnią energią. A ja...sama czasem potrzebuje duchowego przewodnika. Jest jeszcze za wcześnie. Właśnie dlatego nie rozumiałam wszystkiego tego do końca, dlaczego  j a , skoro samej ze sobą nie umiem sobie czasem poradzić.

Ostatnio edytowany przez lapicaroda (2010-05-08 14:50:38)

Offline

 

#39 2010-05-08 15:00:12

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

OK, Rozumiem! img/smilies/smile.

Ale wiesz, że nie trzeba być ideałem, żeby komuś pomóc? Że pomagając komuś, pomagasz jednocześnie sama sobie?

(jest nawet prawda, która mówi i na dodatek sprawdza się w życiu, że jak sama czegoś nie potrafisz (nie możesz mieć), spraw, żeby ktoś inny potrafił to (miał). Wówczas to wraca do Ciebie podwojone)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#40 2010-05-09 16:45:13

rafaella
adept
Zarejestrowany: 2010-05-03
Posty: 51

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Do spirytyzmu przylgnęłąm po śmierci mojego syna-zmarł on w sierpniu ub.roku.Oczywiście łatwo sobie wyobrazić,w jakim stanie byłam.Myślałam nawet poważnie o dobrowolnym odejsciu...Zwracałąm się o pocieszenie do psychologów i duchownych katolickich-powiem krótko-to było żenujac;oni naprawdę w żaden sposób nie są w stanie pomóc osobie w takiej sytuacji.Pani psycholog zaprponowałą psychotropy,ksiądz-modlitwy za duszę syna.Z psychotropów nie skorzystałam,modle sie do dziś,ale w tamtym czasie w zasadzie byłąm niewierząca.Dosć przypadkowo nabyłąm kilka książek o tematyce duchowej,m.in.Kardeca I Brune`a.To był strzał w dziesiątkę.Dziełą Kardeca otworzyły przede mną świat Ducha,o istnieniu którego nie miałąm bladego pojęcia,a zresztą takie sprawy mnie nie interesowaly.Ta przepiękna filozofia,przesycona miłościa,braterstwem ,przy czym porażajaco logiczna i tłumacząca sprawy,przy  których księza katoliccy sie tylko drapia po brodzie,sprawilą ,że znow żyję,a co więcej- mam nadzieję,która wydawała sie stracona raz na zawsze.
Nigdy nie wiesz ,kiedy Kardec przydać Ci sie może-oczywiście nikomu tego ne życzę.

Offline

 

#41 2010-05-09 17:13:23

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

rafaello,

:moj:  :calus:   :kocham:


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#42 2010-05-09 17:37:00

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

O, Rafaello... http://www.cosgan.de/images/midi/liebe/h025

Rozumiem, dlaczego skierowałaś się w stronę spirytyzmu, no, tak, w takiej sytuacji to jest "to". Szkoda że dysponujesz angielskim zamiast francuskiego, bo poleciłabym Ci inne dzieła, które nie tylko dałyby Ci nadzieję, ale też pokazały, jak się ja realizuje niekoniecznie czekając na przyszłość. To "Lettres de Pierre" Pierre'a Monnier, a właściwie to nie jego, a jego matki. Pierre był jedynym dzieckiem Cecile Monnier i zginął w czasie I wojny światowej jako 23-letni chłopak.

Miłość, i tęsknota matki sprawiły, że... nawiązała kontakt z synem. Powstało z tego 7 grubaśnych tomów tych listów. Pierre opowiada rzeczy wprost niesamowite, łączy religię (swojej matki) z fizyką i opowiada jej ŻYCIE, tu, na Ziemi i tam, w zaświatach.

Nie ma tych ksiąg przetłumaczonych na polski, a szkoda...

:kocham:


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#43 2010-05-09 18:12:39

Artur
Administrator
Skąd: Internet
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 4216

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Czyli ideą spirytyzmu, jego kwintesencją, jest psychoterapia img/smilies/smile Super img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez Artur (2010-05-09 18:13:02)


Pozdrawiam
Artur ♆

Żyjemy w czasach, gdzie wytwory schorowanej wyobraźni mają większe prawo obywatelstwa niż rzetelne myślenie.

Offline

 

#44 2010-05-09 18:17:58

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Artur napisał(a):

Czyli ideą spirytyzmu, jego kwintesencją, jest psychoterapia img/smilies/smile Super img/smilies/smile

Ja bym powiedziała, że to jest jedna z możliwości, a nie kwintesencja...img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#45 2010-05-09 18:19:55

rafaella
adept
Zarejestrowany: 2010-05-03
Posty: 51

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Kochana Lidko,na pewno znasz ksiażki ks.Brune(uwielbiam Go)-w nich to włąśnie cytuje on wielokrotnie "Listy " ,o których wspominasz.Nie mam pojęcia,czy zostały one wydane w Polsce,szukałąm w internecie,ale nie znalazłam.Może kiedyś ktoś pokusi się o ich wydanie.
Dziękuję za miłe słowa.:thx:

A czy spirytyzm jest psychoterapią?Tak,najlepszą z najlepszych.:najl:

Offline

 

#46 2010-05-09 18:22:30

Artur
Administrator
Skąd: Internet
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 4216

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Lidko, chwilowo deklaracja o byciu psychoterapią jest jedyną ze złożonych.


Pozdrawiam
Artur ♆

Żyjemy w czasach, gdzie wytwory schorowanej wyobraźni mają większe prawo obywatelstwa niż rzetelne myślenie.

Offline

 

#47 2010-05-09 18:29:12

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Artur napisał(a):

Lidko, chwilowo deklaracja o byciu psychoterapią jest jedyną ze złożonych.

Tak, dla jednej z osób. Ale mam nadzieję, że trzech panów spirytystów (którzy ciągle mi się mylą, chyba spirytysta, Voldo i Sebastian) przedstawi nam cel tej filozofii?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#48 2010-05-09 18:42:08

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

rafaella napisał(a):

Kochana Lidko,na pewno znasz ksiażki ks.Brune(uwielbiam Go)-w nich to włąśnie cytuje on wielokrotnie "Listy " ,o których wspominasz.Nie mam pojęcia,czy zostały one wydane w Polsce,szukałąm w internecie,ale nie znalazłam.Może kiedyś ktoś pokusi się o ich wydanie.
Dziękuję za miłe słowa.:thx:

Nie, nie są wydane, ja też sprawdzałam (dlatego czytam w oryginale).

Ksiądz Brune cytuje tylko wybrane przez siebie fragmenty, to jest takie jednostronne... On cytuje te fragmenty, które potwierdzają jego (katolickie) tezy. Ja się nie utożsamiam z religią katolicką (ani żadna inna) i postanowiłam sama sobie poczytać. Miałam z tym problem i to wcale nie językowy. Pierre zwracał się do swojej mamy (pismo automatyczne bez świadomości, co się pisze), a że ona była osobą bardzo religijną, podtrzymywał te konwencję. Nie mogłam przez to przebrnąć, ale też "mam chody" w zaświatach i wyjaśniono mi, jak mam to czytać i dlaczego te listy są takie religijne. Po prostu z ogromnej miłości do matki, Pierre mówił do niej w sposób, jaki jej był najbliższy. Przedstawił jej taką wizję religijną wszechrzeczy, stworzył te wszelkie obrazy dla niej, żeby ja uszczęśliwić (dał popis wyobraźni, z miłości).

A ksiądz Brune wziął to dosłownie... (ale on nie wiedział tego, co mnie powiedziano)

Ale najzabawniejsze dla mnie jest to, że "zapominał się". Czyli zaczął tłumaczyć jakiś problem inaczej, fizyka (kompletnie nie znana jego mamie) górowała równo i te rozdziały są dla mnie najcenniejsze. A potem, kolejnych kilka listów jest ewidentnym tłumaczeniem się, "naprawianiem" tego "zapomnienia", żeby mamy nie zrazić i wrócić łagodnie do tej religijnej konwencji...

Piękne księgi, jest w nich tyle miłości, że aż łzy w oczach się pojawiają... A jaki język!...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#49 2010-05-09 19:12:28

Voldo
adept
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-05-02
Posty: 71
Serwis

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Lidka napisał(a):

cel tej filozofii?

Hm... Cel...
Celem na pewno jest czynienie dobra, pomoc innym ludziom, samodoskonalenie się i przynoszenie ukojenia (np. właśnie osobom które kogoś straciły).
A tak poza tym, to możliwe wytłumaczenie sensu egzystencji, wyjaśnienie dlaczego jest tak a nie inaczej, wyjaśnienie dziwnych zjawisk oraz wyjaśnienie co nas czeka po śmierci (jeżeli cokolwiek nas czeka - to dla tych, którzy wierzą w to, że śmierć jest końcem istnienia).


"Bez miłosierdzia nie ma zbawienia" - Allan Kardec
"Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo" - Allan Kardec

Offline

 

#50 2010-05-09 19:23:22

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dlaczego kroczę spirytystyczną ścieżką?

Voldo napisał(a):

Lidka napisał(a):

cel tej filozofii?

Hm... Cel...
Celem na pewno jest czynienie dobra, pomoc innym ludziom, samodoskonalenie się i przynoszenie ukojenia (np. właśnie osobom które kogoś straciły).
A tak poza tym, to możliwe wytłumaczenie sensu egzystencji, wyjaśnienie dlaczego jest tak a nie inaczej, wyjaśnienie dziwnych zjawisk oraz wyjaśnienie co nas czeka po śmierci (jeżeli cokolwiek nas czeka - to dla tych, którzy wierzą w to, że śmierć jest końcem istnienia).

OK, rozumiem. Czyli, praktycznie, to jest dokładnie to samo, co ja sama sobie "funduję". Własnymi środkami, bez korzystania z czyjegoś zrozumienia problemu.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo