Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#1 2010-06-10 16:00:19

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

COŚ O NAS...



Jeśli chcesz nas spotkać..u Siebie, w Polsce, to...:

Mormoni w Warszawie

     Kontynent amerykański traktują jako nową Ziemię Obiecaną, ale współwyznawców szukają również w Warszawie.

     Młodzi, elegancko ubrani - zawsze biała koszula, krawat, zazwyczaj granatowa marynarka na jej klapie identyfikator.
Można ich zobaczyć na ulicach, gdy dyskretnie zatrzymują przechodniów.
Mówią z silnym, obcym akcentem.
Chcą rozmawiać o Bogu, wierze, życiu wiecznym i szczęściu.

- Przyjechaliśmy na misję do Polski na 2 lata - mówi Matthews z amerykańskiego Utah.
Z nim w Warszawie mieszkają jeszcze Brown z Kalifornii i Tanner z Las Vegas.
- Prorok naszego Kościoła zadecydował, że przyjedziemy właśnie tutaj - dodaje.
Przerwali studia, zostawili rodziny i znajomych, aby głosić naukę i szukać nowych wyznawców swojego Kościoła.
"Na miasto" wychodzą niemal każdego dnia.
- Najczęściej spotykamy ludzi, rozmawiamy 0 tym, w co wierzymy, o Księdze Mormona.
Oprócz tego organizujemy spotkania modlitewne w kaplicy, sporadycznie chodzimy po mieszkaniach - wyjaśnia Matthews.
- Tu w Polsce jesteśmy misjonarzami pełnoetatowymi, lecz bez wynagrodzenia - podkreśla Tanner.

     Przed przybyciem odbyli dwumiesięczny kurs języka polskiego. - Ale niewiele nam pomógł - dodaje Matthews. - Na początku umiałem tylko powiedzieć: "jak się masz", "cześć" i "gdzie jest bankomat"

     - śmieje się Brown. Wyjazd na misje jest dobrowolny.
Mogą je podjąć osoby od 19 do 28 roku życia, nieżonate.
Wyjechali ze Stanów Zjednoczonych jako dziewiętnastolatkowie. Teraz, po kilkunastu miesiącach pobyt w Polsce to dla nich łatwizna. Niedawno w kaplicy odpowiadali na pytania 120 osób.



"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#2 2010-06-10 16:33:40

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13678

Re: Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

a to mormoni są kosmitami ??


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#3 2010-06-10 18:43:08

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

Crows napisał(a):

a to mormoni są kosmitami ??

Księga Mormona opisuje holograficzne spotkania z Posłańcami z Innych Rzeczywistości...Być może Kosmici są wśród Mormonów...I to od 3 wieków..:4:http://www.cosgan.de/images/more/flowers/090

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-06-10 20:07:02)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#4 2010-06-10 19:55:18

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13678

Re: Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

to ciekawe co piszesz , ale może w takim razie powinniśmy poprosić spirytystów by zapytali duchów czy to prawda img/smilies/wink


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#5 2010-06-10 20:14:19

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

Medytacja Egipska....a MORMONI...:diabolo: :diabolo: :diabolo:


Po przestudiowaniu życiorysu Smitha zacząłem zastanawiać się dlaczego założyciel mormonów za wszelką cenę starał się doszukać korzeni w starożytnym Egipcie.

Liczne opisy powstawania Księgi Mormona przytaczają zdarzenie jakoby Smith miał przetłumaczyć wspomnianą pracę z języka staro — egipskiego.

Lecz z drugiej strony wielu Religioznawców i Religiologów przytacza tezę, jakoby ten język nie istniał.

Smith szukał korzeni swojej nauki w starożytnym Egipcie


Warsztaty Merkaba w Egipcie w maju 2009. Medytacja w Wielkiej Piramidzie i w małej świątynii w Karnak prowadzona przez Toma de Winter i Shirlie Roden. Część 2.
Lektor-PL


Szukając podstaw do ugruntowania nowej religii w środowisku staro-egipskim Smith zakupuje starą mumię w 1835 r. Następnie przekazuje ludowi informację jakoby z papirusów przetłumaczył pod natchnieniem Ducha Świętego Księgę Abrahama.

Tajemnica Węża...

IDEA WĘŻA



Uroboros – koniec jest początkiem


    * Uroboros to starożytny antyczny symbol. Ma postać węża lub smoka połykającego swój własny ogon. Uroboros łączony jest z alchemią, gnostycyzmem i naukami hermetycznymi. Reprezentuje on wiele zjawisk, w zależności od kultury. Bywa przedstawieniem cykliczności natury, kolistej (a nie liniowej) struktury czasu, wiecznych powrotów, nieskończoności i wszystkich rzeczy, których koniec staje się nowym początkiem. Czasami uroboros przypomina o dwoistości rzeczy, ich pierwiastku żeńskim i męskim, ziemskim i niebiańskim, ludzkim i boskim. Przeciwności te jednak nie pozostają w konflikcie, lecz uzupełniają się wzajemnie.

      Pierwsze przedstawienia węża połykającego własny ogon pochodzą z Egiptu i datowane są na rok 1600 przed narodzeniem Chrystusa. Stamtąd symbol powędrował do fenicjańskich i greckich filozofów, którzy nadali mu imię ouroboros - „pożeracz ogona”.

      W mitologii nordyckiej wąż Jormungand, jeden z trzech synów Lokiego, urósł tak bardzo, że był w stanie opasać swym ciałem cały świat i chwycić swój ogon zębami. Ogromne węże gryzące swoje ogony występują także w podaniach indyjskich, azteckich, chińskich, japońskich, a także wśród Indian Północnej Ameryki.

      Uroboros jest symbolem wieloznacznym. Cykliczność natury – kreacja jako wynik destrukcji, życie powstające na fundamentach śmierci, dzień przechodzący w noc, a noc w dzień, następowanie po sobie pór roku. W alchemii bywa wyobrażeniem pierwotnych wód otaczających świat, ruchu nocnego nieba, kompletności prawdy i poznania, tworzenia i niszczenia, jedności pierwiastka męskiego i żeńskiego, pierwotnej całości, początku i końca jako nieskończonej zasady- „mój koniec jest moim początkiem”. Alchemicy obrazowali też w ten sposób cykl przemiany materii, która ulega podgrzewaniu, parowaniu, chłodzeniu i kondensacji cieczy i w ten sposób prowadzi do sublimacji rzeczy. Wielokrotne przeprowadzenie takiego cyklu miało prowadzić do otrzymania kamienia filozoficznego.

      Pożerający własny ogon wąż odradza się sam z siebie. Integracja i asymilacja przeciwieństw. 





Bibliografia do tematu:
1Karl Heinz Zunneck, Die geheimen Zeichen und Rituale der Freimauerer, Rottenburg 2002 s. 83.

2Por. Internationales Freimauer Lexikon, Wien 1932 s. 1732.

3Tamże s. 1468.

4Zob. Josh Mc Dowell, Don Stewart, Oszukani, Lublin 1994, s. 63 - 64.[/b]

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-06-10 20:31:37)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#6 2010-06-10 21:14:20

Artur
Administrator
Skąd: Internet
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 4216

Re: Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

Zostając mormonem masz pewność, że w chwili śmierci Twoja dusza opuści ciało i zostanie zasadzona w innym, boskim, na dalekiej niezamieszkałej planecie (każdy dostaje swoją). Tam stajesz się niczym JHVH - tworzysz sobie ludzi i ziemię i masz dzięki temu wiecznie ciężarne żony zaludniające Twój świat img/smilies/wink


Pozdrawiam
Artur ♆

Żyjemy w czasach, gdzie wytwory schorowanej wyobraźni mają większe prawo obywatelstwa niż rzetelne myślenie.

Offline

 

#7 2010-06-10 21:20:09

Risthalion
Scholar Arcanum of Schola Psykana
Skąd: Terra
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 1749

Ostrzeżenia: 1

Re: Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

Gadałem z tymi mormonami. Ba! Nawet byłem w tej ich świątyni.
Takie sobie śmieszne ludki.
Mają parę fajnych pomysłów, ale reszta to standardowy religijny bełkot...


powiedz mi co o mnie myślisz...

Ludzie są głupi. Zawsze to powtarzam.

NIENAWIDZĘ FANATYKÓW.img/smilies/mad

Offline

 

#8 2010-06-10 21:23:17

Artur
Administrator
Skąd: Internet
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 4216

Re: Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

Kaplicy img/smilies/wink Najbliższa świątynia jest, jeśli mnie pamięć nie myli, gdzieś w Niemczech.


Pozdrawiam
Artur ♆

Żyjemy w czasach, gdzie wytwory schorowanej wyobraźni mają większe prawo obywatelstwa niż rzetelne myślenie.

Offline

 

#9 2010-06-10 22:46:35

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

Jak być dobrym mormonem?



Początki

   1. Na starcie musisz oficjalnie wystąpić ze wspólnoty religijnej, do której obecnie należysz.
   2. Musisz przeprowadzić się do jakiegoś miasta, gdzie jest jakaś mormońska świątynia, najlepiej do Salt Lake City.
   3. Przed chrztem musisz się zaszczepić przeciwko takim chorobom jak cholera, tyfus, pałeczka okrężnicy i salmonella, gdyż woda w chrzcielnicy jest wymieniana tylko raz na pięć lat, a mormoni chrzczą się przez zanurzenie.
   4. Musisz kupić sześć egzemplarzy Księgi Mormona dla siebie i twoich znajomych.
   5. Musisz wpłacić jakiś datek na kościół, aby odkupić swoje dawne, mniej godne niż prawdziwych mormonów, życie.
   6. Musisz powiesić portrety Josepha Smitha w każdym pokoju z wyjątkiem łazienki.
   7. W łazience możesz powiesić portret Jezusa, jako tego mniej ważnego. Jednak uwzględnij, że ten portret musi być znacznie mniejszy od portretu Josepha Smitha.
   8. Musisz wyrzucić z domu cały alkohol, wszystkie papierosy, paczki kawy, herbaty czy narkotyków. Najlepiej jest je spalić w jakimś kontenerze na śmieci, szczególnie marihuanę.

Zasady dla wszystkich, którzy mają początki za sobą

   1. Musisz uczęszczać do świątyni tak często jak tylko możesz. Dobrze by było gdybyś przy okazji zawsze wrzucał coś do skarbonki.
   2. Musisz wierzyć prezydentowi kościoła we wszystkim co mówi.
   3. Jeśli ktoś ci mówi, że Joseph Smith był oszustem, a twoja religia jest fałszywa, mów, że to kwestia wiary, a historia Josepha Smitha dowodzi wszystkiemu. To mu zamknie usta.
   4. Czcij Boga Ojca, Josepha Smitha i Jezusa Chrystusa (w tej kolejności).
   5. Musisz być zawsze szczęśliwy i podkreślać, że właśnie bycie mormonem sprawia, że taki jesteś.
   6. Musisz znaleźć sobie żonę, koniecznie mormonkę i tylko mormonkę.
   7. Nie możesz jej dotknąć przed ślubem.
   8. Musisz wziąć z nią ślub.
   9. Musisz spłodzić pierwsze dziecko.
  10. Musisz chodzić po domach i głosić prawdę zawartą w Księdze Mormona.
  11. Musisz spłodzić drugie dziecko.
  12. Musisz pomóc zbudować kolejną mormońską świątynię.
  13. Musisz wyjechać na jakąś mormońską misję do dalekiego kraju i głosić prawdę zawartą w Księdze Mormona.
  14. Musisz spłodzić trzecie dziecko.
  15. Musisz więcej pracować, aby utrzymać rodzinę.
  16. W międzyczasie musisz spłodzić czwarte dziecko.
  17. Musisz pracować jeszcze więcej.
  18. Ale musisz znaleźć czas dla rodziny - dużo czasu dla rodziny.
  19. Twoja rodzina musi być szczęśliwa.
  20. Musisz spłodzić piąte dziecko.
  21. Musisz pracować jeszcze więcej.
  22. Jeżeli nie wyrabiasz się z pracą i nie znajdujesz czasu dla rodziny, odpuść sobie sen.
  23. Ale w żadnym razie nie pij kawy!
  24. Dobrze by było (choć to nie jest konieczne), abyś spłodził szóste dziecko.
  25. Jeżeli w wyniku przepracowania twoje prącie odmawia posłuszeństwa, dobrze by było gdybyś adoptował jakieś dziecko, którego rodzicami byli mormoni, ale Bóg Ojciec zabrał ich do siebie, zostawiając ich dzieci na Ziemi, właśnie po to, abyś mógł je adoptować.
  26. Musisz kupić zdecydowanie większy dom.
  27. Musisz pracować jeszcze więcej, aby za niego zapłacić i utrzymać rodzinę.
  28. (Przydałoby się jeszcze jedno dziecko).
  29. Cały czas musisz być szczęśliwy. Nie wolno ci udawać. Naprawdę musisz być szczęśliwy.
  30. Czasami samobójstwo to dobre rozwiązanie, ale niech wygląda, że popełniłeś je ze szczęścia.

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-06-10 22:54:20)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#10 2010-06-11 18:29:51

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Mormoni - CoŚ O Nas....[wieści Pozagalaktyczne.]

MORMONS HRONICAL DAILY

PŁODOZMIAN -PŁODZENIE - POLIGAMIA



Poligamia (wielomałżeństwo), w odróżnieniu od monogamii, oznacza związek małżeński z wieloma osobami. Amerykański etnolog i historyk, pionier badań etnograficznych wśród Irokezów — L.H. Morgan (1818-81) oraz inni przedstawiciele dziewiętnastowiecznego ewolucjonizmu uważali poligamię za wcześniejszą od monogamii formę małżeństwa. W Japonii występowała do XIX wieku, Ajnowie (rdzenna ludność z wyspy Hokkaido, Japonia) stosują ją do dziś, także wśród Aborygenów (Australia), Prusów, Zoroastran, Hindusów i wielu innych.

Wśród jej form wyróżniamy poligynię (wielożeństwo) — małżeństwo mężczyzny z kobietami, oraz poliandrię (wielomęstwo) — małżeństwo kobiety z mężczyznami. Ta druga forma była znacznie rzadsza, stąd potocznie przyjęło się (niezbyt ściśle) rozumienie poligamii jako wielożeństwa. Spotykana była ponadto forma małżeństwa grupowego, czyli związku kilku kobiet z kilkoma mężczyznami.

Od razu warto podkreślić, iż praktycznie nigdzie nie jest bezwzględnie zakazana poligamia. Na ogół bowiem nie zdajemy sobie sprawy, że powtórne wejście w związek małżeński po ustaniu poprzedniego jest jedną z jej odmian, tzw. poligamią sukcesywną . Zakazuje się bowiem przede wszystkim poligamii koincydentalnej , czyli nie tyle wielomałżeństwa, co wielomałżeństwa równoległego. Faktycznie oczywiście ona występuje (związki pozamałżeńskie).

Zatem obiegowe pojęcie poligamii zawiera w sobie dwa uproszczenia: to co się bowiem rozumie jako jego desygnat ściślej należałoby określić jako poligamię koincydentalną w formie poligynii. [ 1 ]

Związki poligamiczne polegały na doborze nie tylko partnerów spoza rodziny, rodu, czy społeczności, ale np. także wśród powinowatych. Takie odmiany poligamii, w których mąż żeni się z siostrami żony, nazywa się sororatem (także w czasie trwania związku). Pokrewną temu formą małżeństwa był lewirat , czyli poślubienie brata zmarłego męża. Nie jest to poligamia (ale może być: kiedy brat jest już w związku małżeńskim), choć szkocki prawnik i etnolog J.F. McLennan (1827-81), który rozwijał teorię matriarchatu, uważał go za pozostałość po poliandrii. Odwrotnie pallotyn ks. François Harelimana, misjonarz ruandyjski, który zalicza lewirat występujący u ludów afrykańskich, do jednej z przyczyn ich poligamii. [ 2 ] Lewirat spotykamy m.in. w Biblii: "Jeżeli bracia mieszkają razem, a jeden z nich umrze, nie pozostawiwszy po sobie syna, żona zmarłego nie wyjdzie za mąż na zewnątrz za obcego mężczyznę. Jej szwagier sprowadzi się do niej i weźmie ją sobie za żonę, i ożeni się z bezdzietną wdową po swoim bracie. Pierworodny, którego ona urodzi, zostanie uznany za syna zmarłego jego brata i tak nie będzie jego imię wymazane z Izraela" (5 Moj. 25:5-10). W związku z realizacją prawa lewiratu najlepiej zapewne jest nam znany nieszczęsny Onan, który przez swą złośliwość i nierychliwość rozpłodową dał imię najgorszemu grzechowi jaki zna ksiądz katolicki. Grzech ten, choć o charakterze na ogół manualnym i teleologicznie różnym od czynów Onana, mógł jednak zostać z nimi skojarzony per analogiam z uwagi na te same skutki bezbożnego marnotrawstwa. Z Onanem to było tak, że dostała mu się po bracie żona. Ów brat musiał rozstać się ze światem, gdyż był "zły w oczach Pana" , więc logicznie niejako stało się tak, że "Pan zesłał na niego śmierć" . Onan, realizując "obowiązek szwagra" , nie chciał jednak wprawić wdowy po bracie w stan błogosławiony, wiedząc, że i tak nie na jego konto ta zasługa spadnie. Uprawiał więc, tfu!, stosunek przerywany. Już nawet pomijając to, że używanie organów w niezgodzie z ich boskim przeznaczeniem, "złe było w oczach Pana" i samo w sobie zasługiwało na karę śmierci bez dwóch zdań, to jednak chodziło o dużo gorszy zarzut. Otóż Jehowa przewidział w razie krnąbrności szwagra odpowiednią procedurę karania: jeśli podtrzymał swój brak woli wzięcia żony po zmarłym bracie, miała ona publicznie zdjąć mu sandał i plunąć w twarz, wymawiając, że tak oto postępuje się z mężczyzną, który nie chce swymi plemnikami dopomóc bratu w kontynuowaniu rodu. W wyniku tego miano takiego delikwenta nazywać odtąd: "Dom tego, któremu zdjęto sandał" (Pwt 25,10). To jeden z przykładów radosnej twórczości Pana Boga, kiedy to pozwalał sobie igrać ze swym Ludem Wybranym. Tymczasem Onan go zaskoczył, wprawiając tym samym w konsternację: coitus interruptus ? — tego nie przewidział… Onan zeń zakpił, "dlatego także zesłał na niego śmierć" (Rdz 38,10). Wróćmy jednak do poligamii.

Rodziny poligamiczne mogły mieszkać razem, albo też w różnych miejscach. W Pakistanie mężczyzna biorąc kolejną żonę powinien jej zapewnić osobny pokój, jednak najbardziej pożądana jest budowa osobnego domu. W Rwandzie każda żona poligamisty posiada własny dom, swoje pola, bydło, itd. Kobieta jest gospodynią domu w pełnym tego słowa znaczeniu. Mąż gospodaruje żonami, odwiedza każdą po kolei, spędzając z nią odpowiednią ilość czasu. Dawniej, jeszcze za panowania Tutsi [ 3 ], domy były tak od siebie oddalone, że kobiety na ogół znały się jedynie z imienia. Zaś u Hutu, kobiety znały się nieco lepiej, gdyż zamieszkiwały bliżej siebie. Zupełnie inaczej wyglądała poligamia królewska w Rwandzie. Król miał od 10-15 żon, a jego poligamia miała specyficzny sukcesywny charakter, co polegało na tym, że po 5-6 latach miał prawo oddać kilka swych żon któremuś z przyjaciół, a jeśliby tego nie uczynił, miał zaprzestać z nimi kontaktów seksualnych oraz poślubić kolejne kobiety. Żony królewskie nie żyły pod jednym dachem: władca w pałacu, one zaś w jego pobliżu, gdyż kolejno to one go odwiedzały, by dzielić małżeńskie łoże, wedle przypadającej kolei. Warto jeszcze dodać, iż status królowej przysługiwał jedynie matce króla, małżonki zaś to po prostu — żony królewskie.

Jeśli chodzi o liczebność poligamicznych stadeł, to możemy wyróżnić związki kilkuosobowe, np. wśród ludów afrykańskich tzw. poligamia mała, gdzie mężczyzna posiadał dwie lub trzy żony (Rwanda). W islamie optymalną (i maksymalną) ilością jest posiadanie czterech żon. Oprócz tego występowały związki wieloosobowe, np. wśród ludów afrykańskich (głównie Afryka Zachodnia) mężczyzna posiada kilkanaście lub więcej żon (tzw. wielka poligamia). Można jeszcze wyodrębnić poligamię haremową.

Najznamienitszym chrześcijaninem, który może nam tutaj posłużyć jako idealna egzemplifikacja trzeciego rodzaju poligamii jest król Salomon. Pismo Święte podaje (1 Krl 11,3), iż miał on aż tysiąc kobiet (sic!), z czego 700 to związki sakramentalne, a trzysta to mniej oficjalne, jednak "Pan go miłował" (2 Sam 12,24). Główną przyczyną rozdźwięku między Jehową a Salomonem na tle jego spraw rodzinnych był mętlik teologiczny, jakie żony mu w głowie uczyniły. Warto bowiem wiedzieć, iż stworzył on rodzinę niejako międzynarodową: były tam Moabitki, Ammonitki, Edomitki, Sydonitki, Chetytki i zapewne wiele innych jeszcze, o których Pismo Święte nie wspomina. Kiedy Salomon zatroskany o zachcianki żon, zaczął dogadzać cudzoziemskim bogom, Jehowa zapłonął zazdrością i słusznym gniewem wobec tak grubej niewdzięczności syna Dawidowego. Salomon zapomniał co mówi pierwsze przykazanie Dekalogu: "Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym" (Wj 20:3-5). Miarka się przebrała, kiedy ów apostata ufundował święty gaj dla Kemosza, boga moabickiego (a po chrześcijańsku: "ohydnego bałwana Moabitów" ) nieopodal Ziemi Świętej oraz dla Molocha — "ohydnego bałwana Ammonitów" . Próby urzeczywistniania idei tolerancji religijnej i pluralizmu światopoglądowego nie znalazły jeszcze uznania u Pana Boga.

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-06-11 18:37:02)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo