Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#1 2010-02-22 06:21:49

Krzysztof K
Pielgrzym
Zarejestrowany: 2009-06-19
Posty: 1830

Droga Do Mądrości

Do pewnego zagubionego w gorach klasztoru przybyl zmeczony poslaniec.
Wedrowal on przez wiele dni i nocy, by dostarczyc Przeorowi list.
Byla to prosba mieszkancow pewnej wioski, o przyslane nowego Kaplana.
Stary rozstal sie wlasnie z tym swiatem i potrzebny byl ktos, kto Go zastapi.

Przeor postanowil wysluchac prosby wiesniakow i wyslal w droge pieciu mlodych mnichow.
Wszyscy dziwili sie; czemu az tylu, skoro potrzebny byl tylko jeden?
Przeor niczego jednak nie wyjasnil i nie zmienil rowniez Swojej decyzji.

Tak wiec pewnego dnia pieciu mlodych mnichow wyruszylo w droge do Madrosci, bo tak nazywala sie nasza wioska.

Pierwsza kraina, przez ktora przyszlo im wedrowac, ogarnieta byla ogniem rewolucji.
Dlugo uciskany lud wystapil przeciwko swym panom i zaczal walczyc o swe prawa.
Mnisi byli szczerze poruszeni losem biednych uciskanych ludzi, ktorzy zyli w ogromnej nedzy.
Jeden z nich postanowil zostac i pomoc im w walce.
Oczyma wyobrazni widzia on juz wielkie zwyciestwo, ktorego bedzie autorem...
- Czy nasz Pan nie przyszedl wlasnie do takich prostych, uciskanych ludzi? Czy nie kazal On wspierac wszystkich laknacych sprawiedliwosci? - tlumaczyl pozostalym - Nie moge zostawic ich bez opieki kaplana...

Czterej mlodzi mnisi wyruszyli wiec w dalsza droge.
Wladca nastepnej krainy byl bardzo bogobojnym, religijnym czlowiekiem.
Zaprosil on naszych wedrowcow do swego palacu, bo chcial poznac zakonnikow z tak slawnego klasztoru.
Krol bardzo polubil swoich gosci, a ze wlasnie szukal doradcy, zaproponowal jednemu z nich objecie tego stanowiska.
Oferta byla bardzo kuszaca i gwarantowala spokojne dostatnie zycie.
Mnich postanowil zostac.
- Jak wiele dobra bede mogl uczynic majac wplyw na decyzje Krola? -mowil pozostalym - Jak moge zrezygnowac z takiej okazji?

Trzej pozostali powedrowali dalej.
Po kilku dniach, podczas zalamania pogody, mnisi znalezli schronienie w domu poboznego, bogatego kupca.
Mial on szesciu synow i potrzebowal dla nich madrego nauczyciela.
Oferowal dobre warunki i swietna place...
Kolejny mnich zrezygnowal z dalszej drogi i postanowil zostac.
- Pan dal mi szanse uksztaltowania tych mlodych ludzi. To do mlodych nalezy nasza przyszlosc - tak tlumaczyl powody swej decyzji - Nie moge ich przeciez opuscic...

Dwaj pozostali mnisi rozpoczeli ostatni etap wedrowki.
Gdy jedynie dzien marszu dzielil ich od celu, trafili na samotny, zagubiony w gorach dom.
Mieszkajaca tam dziewczyna byla bardzo piekna, mloda i ... smutna.
Dzien wczesniej jej rodzice zgineli w nieszczesliwym wypadku i zostala ona zupelnie sama.
Mnisi pomogli w pogrzebie rodzicow i ... jeden z nich postanowil zostac.
Nigdy nie spotkal on piekniejszej kobiety, a jej gospodarstwo bylo duze i zadbane.
- Nie moge jej przeciez zostawic... To nieludzkie... - tlumaczyl swemu koledze - Pan kazal pomagac kazdemu, kto jest w potrzebie...

Nastepnego dnia ostatni mnich dotarl do Madrosci...

Gdy w klasztorze dowiedziano sie o tym co sie wydarzylo, zapytano Przeora jak odgadl; ze z pieciu mnichow tylko jeden dotrze do celu?
- Ja nie odgadlem - odpowiedzial Przeor - Balem sie, ze zaden tam nie dotrze...

----------------------------------------------------------------------------

Tak wielu wyrusza w droge do Madrosci...
Tak niewielu dociera do celu...


Krzysztof K

Offline

 

#2 2010-03-03 20:08:43

Miłujący Prawdę
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 864

Ostrzeżenia: 5

Re: Droga Do Mądrości

Właściwie, to każdy pewnie szuka mądrości, każdy człowiek. Czy jednak wiedzą ludzie gdzie jej szukać? Nawet z tych pięciu, czy naprawdę ktoś znalazł "mądrość"?
Dzisiejszy świat pogrążony jest w ciemności.
Gdybys zadał pytanie napotkanemu uczonemu, urzędnikowi, filozofowi, czy może jakiemus szaremu obywatelowi - zjadaczowi chleba:
Czy ten świat jest oświecony czy tez pogrążony w ciemności?
Pomyśl, jaką odpowiedź byś usłyszał? Czy ktoś powiedziałby, iż ten świat jest pogrążony w ciemności? Nie. Wszyscy pewnie powiedzieliby, że jest oświecony. Przytaczałby bez końca dowody na postęp naukowy i osiągnięcia ludzi.
A jednak.
Okazuje się, że jest on pogrążony w ciemności. Jakiej ciemności?
Duchowej.  Ludzie całkowicie zaniedbali swe potrzeby duchowe, koncentrują się na swoim życiu samolubnym życiu dogadzając sobie, swemu ciału, o potrzebach duchowych zapominając.
Jezus zaś w kazaniu na górze podkreslił:
"Szczęsliwi, którzy są świadomi swej potrzeby duchowej, gdyż do nich należy królestwo niebios"(Mateusza 5:3)..
Nie znajdzie mądrości ten kto zaniedbuje swe potrzeby duchowe. A jak Biblia widzi mądrość?
Zobacz w Przysłów 2:6-14:
"Gdyż Jehowa daje mądrość; z jego ust pochodzi wiedza i rozeznanie.
I dla prostolinijnych zachowa on praktyczną mądrość; dla chodzących w nieskazitelności jest tarczą,  przestrzega bowiem ścieżek sądu i strzec będzie drogi lojalnych wobec niego. Wtedy zrozumiesz prawość i sąd, i prostolinijność — całą drogę tego, co dobre.
Gdy mądrość wejdzie do twego serca i poznanie stanie się miłe twej duszy,  strzec cię będzie umiejętność myślenia, chronić cię będzie rozeznanie,  by cię ratować od złej drogi, od męża mówiącego rzeczy przewrotne, 13 od tych, którzy opuszczają ścieżki prostolinijności, żeby chodzić drogami ciemności, 14 od tych, których cieszy popełnianie zła, którym radość sprawiają przewrotności zła".
Najcenniejsza jest mądrość, której źródłem Bóg - Jehowa.
Pozdrawiam

Offline

 

#3 2010-03-07 06:19:38

108mohicans
adept
Zarejestrowany: 2010-03-06
Posty: 12
Serwis

Re: Droga Do Mądrości

(jedna z możliwych kontynuacji)
img/smilies/smile

WSTĘP

Wnuk słuchał urzeczony opowieści starca. Dziadku - zapytał - powiedz proszę coś więcej, o tych pięciu miejscach, które odwiedzali młodzi mnisi w Drodze do Mądrości. Starzec dorzucił drew do kominka, usiadł w bujanym fotelu i kontynuował:

Pierwsza kraina, ogarnięta ogniem rewolty nosiła nazwę DIAMENT
Druga kraina, zarządzana przez bogobojnego, religijnego władcę zwana była AKTYWNOŚĆ
Na szyldzie domostwa pobożnego, bogatego kupca wygrawerowany był napis KLEJNOT
Dom pięknej dziewczyny umiejscowiony był w górskiej dolinie znanej jako LOTOS 
Ostatnie miejsce, wioska Mądrość, do której dotarł ostatni z piątki mnichów przez niektórych znana była pod nazwą BUDDA

Które z tych miejsc ciekawi cię najbardziej? - zapytał starzec

Dziadku, wszystkie te miejsca mnie bardzo ciekawią, opowiedz proszę o wszystkich i niczego nie pomijaj - odrzekł ciekawski brzdąc

Dobrze więc, skoro zamiast ganiać po podwórzu z kolegami wolisz słuchać starca, to opowiem ci dziś o pierwszej krainie. 


CZĘŚĆ 1 - KRAINA DIAMENT

Lud tej krainy od wieków miał zapisana w sercach hardość, waleczność i skłonność do nieustannej rywalizacji. Od niepamiętnych czasów przywódcy głównych klanów toczyli ze sobą krwawe boje. Ojcowie wpajali swym synom i córkom, że w życiu liczy się tylko podążanie drogą miecza i krwi. Tym samym mieszkańcy tych ziem potrafili się komunikować ze sobą wyłacznie poprzez GNIEW.

Gniew jątrzył serca tego ludu na wszelkie możliwe sposoby, przejawiał się w wielu rozmaitych formach i natężeniach, np. jako awersja, niechęć do innych, agresja fizyczna, szał, furia, wściekłość, chęć niszczenia. Powszechnym prawem było prawo odwetu nakazujące odpłacać za wyrządzone krzywdy, najlepiej z nawiązką. Lud był więc zamroczony mściwością, głuchym przymusem ciągłych wendett. W czym stali się z czasem mistrzami.

Mieszkańcy znani byli nie tylko ze swej gwałtowności, buty czy brutalności. Doprowadzili do perfekcji również trudną sztukę zimnego i wyrachowanego gniewu. Przejawiała się ona jako z pozoru spokojne zachowanie, uprzejmość i cierpliwości. Były to jednak tylko przebrania skrywające przemyslane intrygi i wykalkulowaną zemste. 

Nic dziwnego, że wszyscy żyli w ciągłym napięciu, niepewności, poczuciu braku bezpieczeństwa. Wszyyscy byli głęboko przekonani, że ich niepowodzenia, frustracje są spowodowane przez innych, tych drugich. Głupota ta nakazywala im więc kontynuować jedyne znane im rozwiązanie, czyli gniew i ciągły odwet.

(to be continued)
Stu Ośmiu Mohikanów

Ostatnio edytowany przez 108mohicans (2010-03-07 06:40:37)


Stu Ośmiu Mohikanów o Siddhach Tamilskich i Buddyjskich
http://108mohicans.blogspot.com/

Offline

 

#4 2010-03-07 09:01:12

Krzysztof K
Pielgrzym
Zarejestrowany: 2009-06-19
Posty: 1830

Re: Droga Do Mądrości

108mohicans napisał(a):

(jedna z możliwych kontynuacji)
img/smilies/smile

WSTĘP

Wnuk słuchał urzeczony opowieści starca. Dziadku - zapytał - powiedz proszę coś więcej, o tych pięciu miejscach, które odwiedzali młodzi mnisi w Drodze do Mądrości. Starzec dorzucił drew do kominka, usiadł w bujanym fotelu i kontynuował:

Pierwsza kraina, ogarnięta ogniem rewolty nosiła nazwę DIAMENT
Druga kraina, zarządzana przez bogobojnego, religijnego władcę zwana była AKTYWNOŚĆ
Na szyldzie domostwa pobożnego, bogatego kupca wygrawerowany był napis KLEJNOT
Dom pięknej dziewczyny umiejscowiony był w górskiej dolinie znanej jako LOTOS 
Ostatnie miejsce, wioska Mądrość, do której dotarł ostatni z piątki mnichów przez niektórych znana była pod nazwą BUDDA

Które z tych miejsc ciekawi cię najbardziej? - zapytał starzec

Dziadku, wszystkie te miejsca mnie bardzo ciekawią, opowiedz proszę o wszystkich i niczego nie pomijaj - odrzekł ciekawski brzdąc

Dobrze więc, skoro zamiast ganiać po podwórzu z kolegami wolisz słuchać starca, to opowiem ci dziś o pierwszej krainie. 


CZĘŚĆ 1 - KRAINA DIAMENT

Lud tej krainy od wieków miał zapisana w sercach hardość, waleczność i skłonność do nieustannej rywalizacji. Od niepamiętnych czasów przywódcy głównych klanów toczyli ze sobą krwawe boje. Ojcowie wpajali swym synom i córkom, że w życiu liczy się tylko podążanie drogą miecza i krwi. Tym samym mieszkańcy tych ziem potrafili się komunikować ze sobą wyłacznie poprzez GNIEW.

Gniew jątrzył serca tego ludu na wszelkie możliwe sposoby, przejawiał się w wielu rozmaitych formach i natężeniach, np. jako awersja, niechęć do innych, agresja fizyczna, szał, furia, wściekłość, chęć niszczenia. Powszechnym prawem było prawo odwetu nakazujące odpłacać za wyrządzone krzywdy, najlepiej z nawiązką. Lud był więc zamroczony mściwością, głuchym przymusem ciągłych wendett. W czym stali się z czasem mistrzami.

Mieszkańcy znani byli nie tylko ze swej gwałtowności, buty czy brutalności. Doprowadzili do perfekcji również trudną sztukę zimnego i wyrachowanego gniewu. Przejawiała się ona jako z pozoru spokojne zachowanie, uprzejmość i cierpliwości. Były to jednak tylko przebrania skrywające przemyslane intrygi i wykalkulowaną zemste. 

Nic dziwnego, że wszyscy żyli w ciągłym napięciu, niepewności, poczuciu braku bezpieczeństwa. Wszyyscy byli głęboko przekonani, że ich niepowodzenia, frustracje są spowodowane przez innych, tych drugich. Głupota ta nakazywala im więc kontynuować jedyne znane im rozwiązanie, czyli gniew i ciągły odwet.

(to be continued)
Stu Ośmiu Mohikanów

http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010 http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010 http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010


Krzysztof K

Offline

 

#5 2010-03-07 10:16:08

Abraham
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 357

Re: Droga Do Mądrości

Droga do mądrości prowadzi przez wiedzę którą człowiek wprowadza praktycznie w swoim życiu.

Offline

 

#6 2010-03-07 14:25:09

108mohicans
adept
Zarejestrowany: 2010-03-06
Posty: 12
Serwis

Re: Droga Do Mądrości

CZĘŚĆ 2 – KRAINA AKTYWNOŚĆ

W kolejnej krainie nie było, aż tylu wojen. Panująca dynastia bogobojnych władców
w każdym kolejnym pokoleniu wkładała wszystkie swe siły, aby zapewnić królestwu
doskonałość w każdej możliwej dziedzinie. A ponieważ wszystko to, co nas otacza
jest podobne do rzeki – jest w ciągłym ruchu, nie jest dane na zawsze, nieustannie
gdzieś płynie, to zabiegi królów i całej armii ministrów również skazane były na
nieustanne korekty.

W krainie tej panował ciągły ruch, zabieganie, pogoń z czymś doskonalszym.
Mieszkańcy wciąż porównywali się ze sobą wzajemnie. Sąsiad zaglądał sąsiadowi
na dziedziniec lub do stajni. Porównywał, czy domostwa innych nie są przypadkiem
bardziej okazałe, a konie szybsze i wytrzymalsze. Nawet przy spotkaniach rodzinnych
siostry, kuzynki, żony poszczególnych braci oraz teściowe bacznie przypatrywały się
przyniesionym na świąteczny stół strawom. Wciąż były niezadowolone, bo może
któraś ofiarowała bardziej wykwintną lub smaczniejszą zupę lub jakąkolwiek inną
uciechę dla podniebienia. Dominującą w królestwie trucizną jątrzącą serca ludu była ZAZDROŚĆ.

Król dążąc do perfekcji odczuwał przymus otaczania się tylko ludźmi doskonałymi.
Gdy któryś z doradców zaczynał płynąć wolniej niż nurt bezlitosnej rzeki, to go natychmiast
dymisjonował. Ministrowie nieustannie musieli sobie wszystko skrupulatnie  organizować.
Każdy chciał być najdoskonalszym wśród doskonałych. A ponieważ rzeki zatrzymać się nie da,
to nawet najlepsi, chwilowi zwycięzcy nie mogli spokojnie usiąść i się w pełni uradować.
Nieuchronne zmartwienie, czy nie pojawi się zaraz ktoś kto jest w czymś lepszy spędzało im
sen z powiek.

(to be continued)

Ostatnio edytowany przez 108mohicans (2010-03-07 20:05:57)


Stu Ośmiu Mohikanów o Siddhach Tamilskich i Buddyjskich
http://108mohicans.blogspot.com/

Offline

 

#7 2010-03-07 20:04:13

108mohicans
adept
Zarejestrowany: 2010-03-06
Posty: 12
Serwis

Re: Droga Do Mądrości

CZĘŚĆ 3 - REZYDENCJA KLEJNOT

Trójka z pięciu mnichów dotarła do domu pobożnego, bogatego kupca, który miał
sześciu synów.

Właściwie to była rezydencja, a nie jakiś tam pierwszy lepszy bogaty dom. Kupiec
szczycił się swą posiadłością, cieszył się, że jest najwspanialsza na tle tych wszystkich,
które odwiedził przemierzając liczne szlaki handlowe. W niczym nie ustępowała zamkom
królewskim.

Szczególnie dumny był z domowej kaplicy, do której zwiózł kilka wielkich złotych
posągów bóstw i świętych, których czono w jego krainie. Mniejszych statuetek nie
był w stanie zliczyć, choć na czym jak na czym, ale na liczeniu to się niechybnie znał. 

Jego synowie od dzieciństwa opływali we wszelkie dostatki. Mieli wszystko na skinienie
palca. Zastępy dobrze opłacanej służby prześcigały się, aby zaspokoić ich zachcianki.
Nic więc dziwnego, że uważali się za niemalże bogów wcielonych i na wszystkich patrzyli
z pogardą. Każdy z nich był szczerze i gorąco zakochany w samym sobie. Każdy pragną
coraz to większej atencji, prestiżu a nawet i uwielbienia.

Już od młodych swych lat ich zachowanie mniej przypominało zachowanie ludzi, a za to
bardziej zachowanie nadętych pawi. Chadzali wciąż poobwieszani klejnotami. Służba w
ukryciu się z nich podśmiewała widząc ich zdziwaczałe maniery. Doszło do tego, że nawet
kąpiąc się w jeziorze wkładali kalesony wysadzane brylantami i szyte złotymi nićmi.
A wszystko to z powodu uzależnienia od jątrzącej ich serca DUMY.

Wciąż dążyli do powiększania swego komfortu, oczywiście bez najmnioejszego liczenia się
z innymi. Mimo swego wielkiego bogactwa, a może właśnie dzięki niemu, nie mieli za grosz
umiejętności tolerowania trudności, przeszkód lub niewygód - nawet najmniejszych. No może
z wyjątkiem pływania w tych dziwacznych jeziornych gaciach, ociężałych wagą klejnotów - i to
bynajmniej nie "rodzinnych".

Z otoczeniem potrafili komunikować się jedynie na zasadzie wyzysku innych. Chcieli posiadac
coraz więcej i więcej. Nawet nie dlatego by korzystać z tego, co mieli. Musieli gromadzić, by
po prostu "mieć" i poprzez to bardziej "liczyć się". Ich zachłasnność nie znała granic.

*

Hmm, o czwartym miejscu, które odwiedziło już tylko dwóch mnichów. LOTOSOWĄ DOLINĄ,
należącą do niechybnie powabnej i prawdopodobnie zacnej waćpanny, to muszę podumać, czy aby
stosowne jest tobie wnusiu woglę teraz głowę zaprzątać.

Ostatnio edytowany przez 108mohicans (2010-03-07 20:19:16)


Stu Ośmiu Mohikanów o Siddhach Tamilskich i Buddyjskich
http://108mohicans.blogspot.com/

Offline

 

#8 2010-03-07 20:17:37

Krzysztof K
Pielgrzym
Zarejestrowany: 2009-06-19
Posty: 1830

Re: Droga Do Mądrości

Indianinie, robisz coś pięknego.
Dziękuję


Krzysztof K

Offline

 

#9 2010-03-07 20:26:01

108mohicans
adept
Zarejestrowany: 2010-03-06
Posty: 12
Serwis

Re: Droga Do Mądrości

Tylko coś tam skrobie
na marginesie frapujących wątków

W miejscu, w które udało Ci się
W bardzo krótkim czasie
Tknąć Iskrę Życia!

Toż dopiero Sztuka!
img/smilies/smile


Stu Ośmiu Mohikanów o Siddhach Tamilskich i Buddyjskich
http://108mohicans.blogspot.com/

Offline

 

#10 2010-03-08 10:21:13

Dorcik
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 2548

Re: Droga Do Mądrości

Mohikaninie -a ja prosze o ciąg dalszy ...ale Wy mnie na tym forum wzruszacie ,dajecie do myslenia ,otwieracie na ludzi ,na słowo...... Prosze o ciag dalszy .....

108mohicans napisał(a):

Tylko coś tam skrobie
na marginesie frapujących wątków

W miejscu, w które udało Ci się
W bardzo krótkim czasie
Tknąć Iskrę Życia!

Toż dopiero Sztuka!
img/smilies/smile

http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010 http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010

Oj Sztuka ,Sztuka ...Krzysztof ..''dotknał'' każdego swoim mysleniem ,uczuciem i madrościa ,a my mu odpłacamy tym samym ...i niech tak zostanie ....


Krzysztof-piekne róze -dziekuję .....http://www.cosgan.de/images/midi/liebe/h025


''..Szukam Ciebie wariatko radosna,Z gniazdem ptasim w dłoniach,Jeszcze w Tobie cień nadziei,Na zgłupienie wspólne, śmiech z niczego,I taniec w deszczu... ''img/smilies/smile img/smilies/smile

Offline

 

#11 2010-03-08 21:44:45

108mohicans
adept
Zarejestrowany: 2010-03-06
Posty: 12
Serwis

Re: Droga Do Mądrości

CZĘŚĆ 4 – DOLINA LOTOSU

Kolejnego wieczoru wnuk ponownie zapukał, do drzwi leśnej chaty, w której mieszkał
starzec. Gdy na dobre usadowił się już przy kominku, skosztował miodowego wywaru
podobnego do herbaty i porządnie umorusał buzie poziomkami, starzec rzekł:

No więc na czym my to wczoraj skończyliśmy, aha mnich dotarł do wioski Mądrość,
zwanej przez niektórych też BUDDĄ…

Dziadku, chciałbym wpierw usłyszeć o Dolinie Lotosu, którą zamieszkiwała ta
piękna dziewczyna.

A no tak, tak – zadumiał się z wesołym przekąsem starzec. Muszę przyznać, że
uważny z ciebie posubrat.

A więc dwóch mnichów natrafiło na chatę w Lotosowej Dolinie. Mieszkała tam
niezwykle piękna młoda niewiasta. Była smutna, bo właśnie zmarli jej rodzice
i została sama. Jednak, to nie smutek był główną trucizną zasianą w jej
dziewczęcym serduszku.

Dziewczyna od kiedy się tylko pojawiła na tym świecie, to zadziwiała wszystkich
gości i podróżnych swą urodą. Miała w sobie naturalny magnetyzm. Niektórzy
mówili, że w poprzednim wcieleniu musiała być boginią, która odrodziła się w
ludzkim ciele.

Była wręcz żarłocznie ciekawa życia, wszystkiego, co ją otaczało. Wszystkiego
z czym się tylko zetknęła. Jej młode życie koncentrowało się przede wszystkim
na poszukiwaniu coraz to nowych i nowych doznań.  Wszelkiej możliwej maści
– bez rozróżniania, byle więcej, bardziej, dalej, mocniej, szybciej, itp. Jej życiowym
celem było wyciśnięcie z życia jak najokazalszej dawki przyjemności.

Tak naprawdę, to w domu rodziców zjawiła się dopiero, gdy doszły ją wieści o
ich chorobie. Wcześniej, od pięciu lat hulała po całym długim i szerokim świecie
z oczarowanymi nią mężczyznami. Każdego na swój sposób kochała, gorąco,
żarliwie i ze spalającą zachłannością. Szczerze ją pasjonowali, ich profesje,
style bycia i życia – jakże odmienne, a przez to coraz ciekawsze i zmuszające
ją do zagarnięcia. Chciała tego natychmiast posmakować, doświadczyć, dotknąć,
przeniknąć, wniknąć cała w ich światy.

Jak nie trudno się domyślić żaden z tych mężczyzn nie był w stanie długo
zatrzymać ją przy sobie. Pożerała ich osobowości i gdy splądrował wszystko
z czym do niej przychodzili, to czuła przymus szukania nowych wrażeń.
Tą najważniejszą trucizną zakorzenioną w centrum jej serca była POŻĄDLIWOŚĆ.

Pożądliwości przypomina rozrastający się guz. Narośl, trawiącą oślepione tkanki,
które naiwnie użyczyły jej swej gościny. Pożądliwość działa jak misteryjnie
zniewalający perfum, który dociera do nozdrzy swej ofiary. Z każdym haustem
coraz bardziej oczarowuje. Wypełnia całe płuca, a tam przedostaje się do krwi
i płynie w kierunku serca, w którym zasiewa ziarna kajdan i łańcuchowych narośli.

Dziewczyna bez żadnego wysiłku wzbudzała podziw i namiętność w każdym, po
prostu w każdym. Swobodnie dostawała więc każdą miłość jakiej tylko sobie zażyczyła.
W głębi duszy czuła jednak ciągłą tęsknotę prawdziwej miłości i bliskości. W tych,
które otrzymywała nie była zdolna odnaleźć tego czego szukała. Może sama była
już tak pogubiona, że zapomniała czego właściwie chciała. A brak tej istotnej pamięci
wypełniała chceniem czegoś kolejnego.

Jej jedynym sposobem komunikowania się ze światem było uwodzenie go. Ciągle
skupiała się na swej atrakcyjności, która była jej błogosławieństwem i przekleństwem
zarazem. Rezultatem jej pożądliwości było również to, że mimo faktu imania się wielu
rzeczy, lub czynności, to nie była zbyt dobra w żadnej z nich. Zachłanność nie dawała
wykiełkować cierpliwości, która jest potrzebna, aby pojawił się owoc jakichkolwiek
zabiegów. Do wszystkiego miała gorący, acz krótkotrwały i słomiany zapał. Nic jej
nie było w stanie uradować, bo ciągle chciała czegoś lepszego.

(to be continued)


Stu Ośmiu Mohikanów o Siddhach Tamilskich i Buddyjskich
http://108mohicans.blogspot.com/

Offline

 

#12 2010-03-12 09:37:33

108mohicans
adept
Zarejestrowany: 2010-03-06
Posty: 12
Serwis

Re: Droga Do Mądrości

CZĘŚĆ 5 - WIOSKA BUDDA

Dziadku, jestem bardzo ciekawy piątego miejsca, do którego dotarł ostatni
z wysłanych przez przeora mnichów - powiedział młodzieniec.

Wioska ta miała wiele nazw. Sami jej mieszkańcy mówili na nią Mądrość.
Jednakże, na mapach widniała również pod innymi nazwami, a to w zależności
od kraju pochodzenia kartografów - kontynuował opowieść starzec. Na tej mapie,
którą masz aktualnie przed sobą oznaczono ją mianem wioski Budda. Pamiętaj
jednak, że to tylko nazwa, czyli zestawienie kilku umownych liter a nie znaczenie!

Dziadku, jacy byli mieszkańcy tej wioski? Jaka była ich mądrość? Co to za rajska
ziemia? - zapytał wnuk.

Ta ostatnia ziemia nie była wcale tylko miodem płynąca. Gdyby była doskonała,
to przeor nie musiałby przecież wysyłać tam mnicha. Doskonale mądrym
mieszkańcom nie byłby potrzebny kapłan, ani żadem przewodnik.

Faktem jest, że bardzo wielu z nich z upodobaniem oddawało się medytacji
i kontemplacji. Z tego powodu byli to przeważnie bardzo spokojni i wyciszeni
ludzie. Praktycznie nie targały nimi żadne silne emocje. Osiągnęli taką stabilność
umysłu, że niewiele było w stanie ich poruszyć.

Ich sposób życia doprowadził ich również do konsekwencji, które z trudem można
byłoby skojarzyć z nazwą jaką sami sobie obrali dla miejsca, w którym mieszkali.
Nieustanne medytacje, modlitwy i kontemplacje - przynajmniej na sposób w jaki
potrafili to robić - sprawiły, że stali się ospali, przytępieni, rozkojarzeni, a wręcz
oderwani od rzeczywistości. Przestali się czymkolwiek przejmować, zarówno sobą,
bliskimi, swymi domami i całym otoczeniem wokoło. Przestali działać, cokolwiek
wyrażać, tak jakby zamarli, zastygli w swojej kontemplacji. Ich wzajemne relacje
nabrały bezbarwnego kolorytu obojętności.

Dochodziło nawet do tego, że nie umieli zareagować dosłownie na nic. Przypadkowi
przejezdni mogli kraść cokolwiek chcieli z ich zaniedbanych podwórz, a nawet domów.
Mogli dla hecy niszczyć zagrody, z bestialstwa zarzynać ich zwierzęta lub gwałcić córki,
a mieszkańcy Mądrości nic nie czynili. Jedynie biernie spoglądali jakby nieobecni.
Wracali do przytępionego pałaszowania zupy, jakby nic się zupełnie nie działo.
Z dramatycznie opatrzną dosłownością rozumieli prawdę mówiącą o iluzji
rzeczywistości – tak jakby nie wiedzieli, że wciąż są jej częścią.
             
Ich skłonność do kontemplacji oraz medytacji na jotę nie wykraczała poza eskapizm.
Byli znużeni światem, który odbierali jako uciążliwy, pełen cierpień i bezsensowny.
Próbowali więc od niego uciec. Na krańcu świata znaleźli miejsce, wolną przestrzeń
i założyli osadę, która pozwalała im zapomnieć trudy wcześniejszego życia (bądź nawet
wielu przeszłych żywotów). Chroniąc się tam przed tyglem emocji i doświadczeń, nie
spostrzegli, że popadli w inny rodzaj ułudy. Ułudy, o którym chcieli myśleć, że to Mądrość.
Zapomnieli nie tylko traumy, zapomnieli wszystko!

Ponieważ rodzaj kontemplacji, w którym się zagubili odciął wszelkie korzenie siły życiowej.
Tej siły, która napędza ogień wojen, ale również obdarza żagle wiatrem. To ich serca
zamiast ekspresywnej i zadzierżystej Pustki Mądrości wypełniły się jej gołą atrapą – pustką NIEWIEDZY.

Ostatnio edytowany przez 108mohicans (2010-03-12 09:43:20)


Stu Ośmiu Mohikanów o Siddhach Tamilskich i Buddyjskich
http://108mohicans.blogspot.com/

Offline

 

#13 2010-03-13 10:17:15

108mohicans
adept
Zarejestrowany: 2010-03-06
Posty: 12
Serwis

Re: Droga Do Mądrości

ZAKOŃCZENIE

Dziadku, odpowiedz mi proszę na pytanie: skoro nawet ostatni mnich nie dotarł do Mądrości, tej Prawdziwej Mądrości, to gdzie ona w końcu jest? - zafrapował się wnuk wysłuchawszy opowieści starca.

Ona nie ma jednego odgrodzonego miejsca.
Może być zarówno na końcu Drogi do Niej prowadzącej,
Na samym Jej początku,
Oraz we wszystkich tych miejscach, które odwiedzili mnisi.

Jak to? - jeszcze bardziej zdziwił się młodzieniec - jak to możliwe, aby Mądrość przebywała w:
Krainie twardego gniewu,
Państwie paranoicznej zazdrości,
Rezydencji skąpej dumy,
Dolinie kuszącego pożądania
Albo w wiosce sparaliżowanej niewiedzy?

Starzec rzekł:

GNIEW
potrafi skruszyć nawet skały
bo korzysta z mocy DIAMENTOWEGO STRUMIENIA

ZAZDROŚĆ
nieustanie prze do przodu
bo napędzana jest ciągle wiejącym WIATREM AKTYWNOŚCI

DUMA
ciągle się rozrasta
bo korzysta z KLEJNOTOWEJ mocy bogactw ZIEMI

POŻADANIE
potrafi hipnotyzująco omamiać
bo korzysta z mocy LOTOSOWO oczarowującego OGNIA

NIEWIEDZA
prowadzi do stanu całkowitego ustania
bo korzysta z mocy PRZESTRZENI bezkresnej jak BUDDA


W każdym z tych miejsc, które odwiedzili mnisi ukryta jest BRAMA prowadząca do szczególnego rodzaju Mądrości.

Pierwszy mnich staną przed portową bramą zwaną przez niektórych MĄDROŚCIĄ PODOBNĄ ZWIERCIADŁU (zwierciadlaną, przejrzystości)
Drugi mnich dotarł do wrót lotniska MĄDROŚCI WSZYSTKO SPEŁNIAJĄCEJ (skutecznego działania)
Trzeci mnich staną przed tunelem prowadzącym do kopalni MĄDROŚCI WSZYSTKO ZRÓWNUJĄCEJ (równości i spokoju)
Czwarty mnich miał szansę wkroczyć na gorący szlak zmierzający do MĄDROŚCI ROZRÓŻNIAJĄCEJ (znającej wielość)
Natomiast, piąty mnich spojrzał w gwiezdne oddrzwia MĄDROŚĆI DHARMADHATU (wszechprzenikającej przestrzeni)

Ale to już inne historie

Dziękuję


Stu Ośmiu Mohikanów o Siddhach Tamilskich i Buddyjskich
http://108mohicans.blogspot.com/

Offline

 

#14 2010-04-02 12:33:47

Lynx
zaaklimatyzowany
Skąd: Wszechświat
Zarejestrowany: 2010-02-27
Posty: 636

Re: Droga Do Mądrości

Tak właśnie.


Czy myślisz, że możesz, czy myślisz, że nie możesz w obu przypadkach masz rację.(Henry Ford)

Offline

 

#15 2010-05-17 21:56:03

Miłujący Prawdę
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 864

Ostrzeżenia: 5

Re: Droga Do Mądrości

Nic tak łatwo ludziom nie przychodzi, jak odejście od Boga.
Jak łatwo można dać się odciągnąć od zasad Bożych. Z czego to wynika?
Ludzie przyjęli za podstawę swych wyborów dogadzanie sobie. Pójście za pragnieniami swego niedoskonałego ciała. Odrzucenie spraw duchowych.
Znane jest to, co Jehowa powiedzial do Izraelitów. 
Powiedział przy górze Synaj:
Jeśli będziecie ściśle posłuszni memu głosowi i naprawdę będziecie się trzymać przymierza ze mną, staniecie się niezawodnie moją szczególną własnością spośród wszystkich innych ludów”.
Oni zaś entuzjastycznie zawołali:
Gotowi jesteśmy spełnić wszystko, co rzecze Jehowa”.
Jakże odmienne postępowanie obrali mimo to w ciągu następnych lat!
Przyswajanie sobie zasady Jehowy i trzymanie się ich - to droga do mądrości!
Przylgnięcie do niezrównanych mierników Bożych, jakimi prowadzi On tych, co Go umiłowali, przez życie, to naprawdę droga mądrości i szczęścia.
Czytasz w Psalmie 19:8-12:
"Rozkazy Jehowy są prostolinijne, radują serce; przykazanie Jehowy jest czyste, rozświetla oczy.   Bojaźń przed Jehową jest czysta, ostoi się na zawsze. Sądownicze rozstrzygnięcia Jehowy są prawdziwe, okazały się na wskroś prawe.
Warto ich bardziej pożądać niż złota — niż wiele oczyszczonego złota, a słodsze są niż miód i niż miód płynący z plastrów.
I sługa twój jest przez nie ostrzegany; w trzymaniu się ich tkwi wielka nagroda.
Błędy — któż je potrafi rozpoznać?
Co się tyczy grzechów ukrytych, uznaj mnie za niewinnego
".
Pozdrawiam

Offline

 

#16 2010-05-18 03:53:28

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: Droga Do Mądrości

Miłujący Prawdę napisał(a):

Nic tak łatwo ludziom nie przychodzi, jak odejście od Boga.

O, Milujacy, nie martw sie, ze od Boga odszedles. On jest Milosiernym Bogiem i na pewno ci pozwoli wrocic...

MilujacyPrawde napisał(a):

Ludzie przyjęli za podstawę swych wyborów dogadzanie sobie. Pójście za pragnieniami swego niedoskonałego ciała.

Ty naprawde jestes wobec siebie zbyt krytyczny! A jak masz jakies problemy to ja jestem pewna, ze sa grupy wspomagajace, ktore mozesz odwiedzic (AA?, NA?)

MilujacyPrawde napisał(a):

Gotowi jesteśmy spełnić wszystko, co rzecze Jehowa. Jakże odmienne postępowanie obrali mimo to w ciągu następnych lat!

No widzisz? A tyle razy ci mowilismy, ze SJ to nie jest dobra organizacja. Teraz sam czytasz, ze nie postepowali jak Jahwe nakazal...

Milujacy, nie wszytko jest stracone. Wracaj do nas, do swiata milosci i zdrowego rozsadku...

Ostatnio edytowany przez Krystek (2010-05-18 03:55:10)


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#17 2010-05-18 05:48:05

Miłujący Prawdę
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 864

Ostrzeżenia: 5

Re: Droga Do Mądrości

Krystek napisał(a):

Milujacy, nie wszytko jest stracone. Wracaj do nas, do swiata milosci i zdrowego rozsadku...

Czy ten Twój świat jest światem "miłości i zdrowego rozsądku"?
Czy na pewno masz oczy otwarte?
Raczej nie masz odwagi, by dostrzec prawdę o systemie w którym żyjemy. To stanowisko wielu ludzi. Polubili kłamstwo i zwodzenia, czują się w tym dobrze - tak twierdzą. Ale co chwile przezywają jakieś własne tragedie, rozczarowania, udręki.
Nie znaja tych słów:
(Psalm 55:22) Zrzuć swe brzemię na Jehowę, a on cię wesprze. Nigdy nie pozwoli, by prawy się zachwiał.
Ale czego się boisz?!
Ja wiem, że nie znając prawdy, sama nie wiesz gdzie szukać pocieszenia i schronienia. Bliższe kontakty z Bogiem sa Tobie obce, widac to po Twoich wypowiedziach, kpinach.
Ale to z siebie sie śmiejesz!
Warto szukac prawdy, warto szukac Boga, On naprawdę da sie Tobie znaleźć, tylko musisz tego bardzo pragnąć. Owe zaś pragnienia potwierdzac uczynkami.
Odrzuc głupią gadaninę i pozory mądrości.
Lepiej stac sie głupim dla tego systemu rzeczy, a znaleźć prawde i Boga.
Pozdrawiam

Offline

 

#18 2010-05-18 05:58:32

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Droga Do Mądrości

Miłujący Prawdę napisał(a):

Krystek napisał(a):

Milujacy, nie wszytko jest stracone. Wracaj do nas, do swiata milosci i zdrowego rozsadku...

Czy ten Twój świat jest światem "miłości i zdrowego rozsądku"?
Czy na pewno masz oczy otwarte?
Raczej nie masz odwagi, by dostrzec prawdę o systemie w którym żyjemy. To stanowisko wielu ludzi. Polubili kłamstwo i zwodzenia, czują się w tym dobrze - tak twierdzą. Ale co chwile przezywają jakieś własne tragedie, rozczarowania, udręki.
Nie znaja tych słów:
(Psalm 55:22) Zrzuć swe brzemię na Jehowę, a on cię wesprze. Nigdy nie pozwoli, by prawy się zachwiał.
Ale czego się boisz?!
Ja wiem, że nie znając prawdy, sama nie wiesz gdzie szukać pocieszenia i schronienia. Bliższe kontakty z Bogiem sa Tobie obce, widac to po Twoich wypowiedziach, kpinach.
Ale to z siebie sie śmiejesz!
Warto szukac prawdy, warto szukac Boga, On naprawdę da sie Tobie znaleźć, tylko musisz tego bardzo pragnąć. Owe zaś pragnienia potwierdzac uczynkami.
Odrzuc głupią gadaninę i pozory mądrości.
Lepiej stac sie głupim dla tego systemu rzeczy, a znaleźć prawde i Boga.
Pozdrawiam

Miłujący, litości....

Czy kłamstwem jest podchodzić o życia uczciwie, kochać ludzi, wierzyć w miłość i Boga, iść swoją drogą z otwartym sercem?

Co Ty a głupoty tu wygadujesz, czasami naprawdę nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać nad Twoimi wywodami...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#19 2010-05-18 09:34:19

Miłujący Prawdę
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 864

Ostrzeżenia: 5

Re: Droga Do Mądrości

Lidka napisał(a):

Miłujący, litości....
Czy kłamstwem jest podchodzić o życia uczciwie, kochać ludzi, wierzyć w miłość i Boga, iść swoją drogą z otwartym sercem? .

Czy ja mam coś przeciwko takiemu podejściu do życia i ludzi?
Nie! Wręcz przeciwnie.
Należy kochać Boga i ludzi. To główne przesłanie biblijne. Tego wymaga od ludzi Bóg.
Wypowiadasz się tak jakbyś tego nie wiedziała.
Podstawa jednak tych uczuć jest prawda i miłość do Boga.
Nie jest możliwe kochanie czystą miłością, niesamolubną bez poznania Boga.
Jeśli więc ktoś naprawdę chce kochać ludzi, musi poznać co na temat tej czystej miłości mówi Bóg.
SPOŚRÓD wszystkich przymiotów i zalet Słowo Boże, Biblia, największe znaczenie przypisuje miłości.
W języku greckim, w którym pierwotnie spisano Pisma Chrześcijańskie, istnieją aż cztery wyrazy często tłumaczone na „miłość”.
Ale nie będzie nas w tej chwili interesować miłość opierająca się na powabie płciowym, określana słowem e′ros (które w ogóle nie pojawia się w Chrześcijańskich Pismach Greckich),
ani uczucie wynikające z pokrewieństwa, oddawane wyrazem stor‧ge′.
Nie chodzi tez o wyraz fi‧li′a, czyli gorącą miłością łączącą przyjaciół, u podstaw której leży głęboki wzajemny szacunek.
Chodzi o uczucie kryjące się pod słowem a‧ga′pe, to znaczy o miłość opartą na zasadach, którą można by też nazwać bezinteresownością, o przymiot, który miał na myśli apostoł Jan, mówiąc:
Bóg jest miłością” (1 Jana 4:8).
Podkreślanie wagi tego rodzaju miłości jest w gruncie rzeczy jedną z cech odróżniających czyste wielbienie Jehowy Boga od wszystkich innych form kultu.
Wymieniając dwa największe przykazania, Jezus Chrystus nie bez powodu oświadczył:
Pierwsze przykazanie jest to: (...) Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej. A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Innego przykazania, większego ponad te, nie masz” (Marka 12:29-31).
Równie istotne znaczenie przypisał miłości apostoł Paweł w 13 rozdziale Listu 1 do Koryntian. Podkreślił tam, że jest ona najważniejszym i nieodzownym przymiotem, a swój wywód zakończył słowami:
Teraz jednak pozostaje wiara, nadzieja, miłość — te trzy; lecz z nich największa jest miłość” (1 Koryntian 13:13). Jezus słusznie zaznaczył, że miłość będzie znakiem rozpoznawczym jego naśladowców:
(Jana 13:35) "Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będzie wśród was miłość”.
Tak wiec widzisz Świadkowie Jehowy uczeni są miłości na wzór miłości Boga, a najlepszym nauczycielem tej miłości i wzorem okazał się Jezus.
"Agapē kojarzy się przede wszystkim z wolą. Wskazuje na ujarzmienie czegoś, na zwycięstwo, wyczyn. Normalnie nikt nie pała miłością do swych nieprzyjaciół. Miłowanie ich wymaga ujarzmienia wszystkich naszych naturalnych uczuć i skłonności. Agapē (...) jest w rzeczywistości siłą pozwalającą miłować to, co nie wzbudza w nas ciepłych uczuć, kochać ludzi, których nie lubimy" - to jedna z opinii, która w całej rozciągłości demonstrują Świadkowie Jehowy.
Głoszą dobrą nowinę, która i tylko ona, może uratować życie wielu ludziom, mimo, że nie chcą ludzie słuchać, poświęcają na ten cel swoje życie..
Rozumieją jednak biblijny zapis i nakaz Jezusa by nie zatrzymywać jej dla siebie.
Pozdrawiam

Offline

 

#20 2010-05-18 11:18:47

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Droga Do Mądrości

Miłujący Prawdę napisał(a):

Lidka napisał(a):

Miłujący, litości....
Czy kłamstwem jest podchodzić o życia uczciwie, kochać ludzi, wierzyć w miłość i Boga, iść swoją drogą z otwartym sercem? .

Czy ja mam coś przeciwko takiemu podejściu do życia i ludzi?
Nie! Wręcz przeciwnie.
Należy kochać Boga i ludzi. To główne przesłanie biblijne. Tego wymaga od ludzi Bóg.
Wypowiadasz się tak jakbyś tego nie wiedziała.

Miłujący, nie przesadzaj. Zareagowałam na Twoje własne słowa adresowane do Krystka. Tak się głupio składa, że dobrze wiem, jakie wartości ona wybrała i że kieruje się w życiu wiarą w Boga, miłością i uczciwością. Ty w to wątpisz, ponieważ nie jest Świadkiem Jehowy. Więc zapewniam Cię, że i Krystek, i ja, kierujemy się tym samym. I skoro nie masz nic przeciwko takiemu podejściu do życia, to po prostu przestań nas atakować i doszukiwać się w nas tego, czego nie ma, a co Tobie się wydaje, że jest (zaślepienie, zagubienie, szatan i czort wie, co jeszcze), OK? Przyjrzyj się raczej sobie samemu, bo tylko o swoich uczuciach możesz cokolwiek powiedzieć, nie o cudzych. Za nikogo nie będziesz odpowiadał, jak Twoje życie się skończy, jedynie za siebie samego. Więc nie martw się nikim, a zadbaj, żeby w Tobie samym była miłość, a nie pogarda, nienawiść, osądzanie innych, brak tolerancji, przymuszanie ludzi do czegoś, czego nie chcą itd. Lista negatywów jest długa.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo