Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#26 2010-08-13 19:05:22

Risthalion
Scholar Arcanum of Schola Psykana
Skąd: Terra
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 1749

Ostrzeżenia: 1

Re: PO ŚMIERCI...

ad. 1. Faktycznie, użyłaś słowa: "skonfrontować". Nie chodzi o to co powiedziałaś, tylko jak do tego doszłaś. Chodzi o to, że przyjmujesz coś za podstawę rozważań i przyrównujesz do tego "wszystko inne" jednocześnie odrzucając to jako błędne. Niestety, żeby udowodnić jakąś teorię trzeba znaleźć dowodu nie opierające się na niej. Znaczy, musisz najpierw znaleźć dowody, że miłość jest naj, a potem dopiero można uznać teorię za udowodnioną. Ty tego nie robisz.
ad. 2. No i właśnie nie. Wciskasz miłość jako jedyna rozwiązanie na wszystko, całą resztę automatycznie określając jako złą. Tutaj jest problem nawiązujący z resztą do pierwszego punktu. Ty się nie zastanawiasz nad alternatywami. Uparłaś się udowodnić miłość jako naj, ale zabierasz się do tego od założenia, że "miłość jest naj" (czyli od dupy strony), a nie jak powinnaś, że mamy pewien obszar i z niego mamy wybrać jeden punkt. To jest właśnie ta różnica, między zastanawianiem się nad zależnościami, a uzależnianiem się od czegoś.
ad. 3. Bo właśnie dzień byłby dniem bez nocy. O to chodzi. Dzień byłby dniem bez nocy, noc byłaby nocą bez dnia. Ocenianie i doznawanie, to już problem ludzi. Ale dzień byłby dniem nawet bez nocy. That's the exact point.
ad. 4. Piszę oczywistości bo je radośnie pomijasz w rozumowaniu, chociaż zmieniają one całkowicie jego tok i wnioski. I zaczynam jak najbardziej od twojego tekstu. Od tego co przetłumaczyłaś i zagłębiam się coraz bardziej do podstaw żeby poprawić twoje błędne wnioski..


powiedz mi co o mnie myślisz...

Ludzie są głupi. Zawsze to powtarzam.

NIENAWIDZĘ FANATYKÓW.img/smilies/mad

Offline

 

#27 2010-08-13 19:40:00

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

Risthalion, to może w ogóle pomiń moje posty, a wróć do samego tekstu, co? Bo póki co, rozmawiamy chyba innymi językami...

Sorry, zmęczona jestem, jutro ew. odniosę się do Twojej odpowiedzi...

img/smilies/042


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#28 2010-08-14 06:47:23

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

Risthalion, nie uwierzysz, byłeś motywem przewodnim mojej dzisiejszej nocy… img/smilies/roll Z całym Twoim „dobrodziejstwem”, czyli tą negatywnością. Zachwycona nie byłam, ale, na szczęście, w stanie niematerialnym nie prezentujemy sobą negatywnych postaw, więc tak dosłownie Cię jednak nie „klęłam”, ale w przenośni jak najbardziej. Nie było to przyjemne!

Przeleciałam się przez wszystkie „warstwy”, aż do nieistnienia, czyli do stanu sprzed świadomości… Dużo by opowiadać, ale dam sobie spokój. Zaprogramowana byłam dobrze, gnałam jak burza i po każdej „warstwie” lądowałam u siebie w sypialni z wnioskami. Nie, człowiek nie musi się w tym grzebać, poznanie nie ma takiej wartości. To są sprawy, które doskonale zna każda dusza bezcielesna…

Risthalion napisał(a):

ad. 1. Faktycznie, użyłaś słowa: "skonfrontować". Nie chodzi o to co powiedziałaś, tylko jak do tego doszłaś. Chodzi o to, że przyjmujesz coś za podstawę rozważań i przyrównujesz do tego "wszystko inne" jednocześnie odrzucając to jako błędne. Niestety, żeby udowodnić jakąś teorię trzeba znaleźć dowodu nie opierające się na niej. Znaczy, musisz najpierw znaleźć dowody, że miłość jest naj, a potem dopiero można uznać teorię za udowodnioną. Ty tego nie robisz.

I Ty mówisz o dowodach w sferze psychologii duszy? No, ja takowe mam, ale wiesz doskonale, że naukowych nie znajdziesz.

Nie, nie sądzę, żebyś wiedział, jak do tego doszłam, dla mnie energie są podstawą. A to już jest coś, co daje dobrą bazę.

Risthalion napisał(a):

ad. 2. No i właśnie nie. Wciskasz miłość jako jedyna rozwiązanie na wszystko, całą resztę automatycznie określając jako złą. Tutaj jest problem nawiązujący z resztą do pierwszego punktu. Ty się nie zastanawiasz nad alternatywami. Uparłaś się udowodnić miłość jako naj, ale zabierasz się do tego od założenia, że "miłość jest naj" (czyli od dupy strony), a nie jak powinnaś, że mamy pewien obszar i z niego mamy wybrać jeden punkt. To jest właśnie ta różnica, między zastanawianiem się nad zależnościami, a uzależnianiem się od czegoś.

Ho, ho, trochę przeholowałeś, nigdy nie twierdziłam, że coś jest „złe”, nawet energie negatywne. A to, że pozytywne są budujące i służą człowiekowi, to już sama psychologia odkryła na bazie obserwacji efektów, jakie daje nastawienie człowieka do życia. Zaprzeczysz?

Oczywiście nikt nikogo nie uszczęśliwi na siłę, więc można tylko mówić: „bądź pozytywny, nienawiść jest destrukcyjna” i dopóki ktoś sam tego nie zechce, przyjmie taką postawę, jaką sam wybierze. Nawet jeśli w wyniku negatywnego podejścia i szalejących emocji negatywnych życie tej osoby będzie usłane „kłodami pod nogami” czy doprowadzi go do różnych chorób, w tym raka (gdyż nasze uczucia współgrają z naszym organizmem fizycznym, tego chyba nie muszę tłumaczyć?).

Risthalion napisał(a):

ad. 3. Bo właśnie dzień byłby dniem bez nocy. O to chodzi. Dzień byłby dniem bez nocy, noc byłaby nocą bez dnia. Ocenianie i doznawanie, to już problem ludzi. Ale dzień byłby dniem nawet bez nocy. That's the exact point.

W rzeczywistości jednorodnej i przed stanem świadomości…

Ale człowiek nie żyje w takim środowisku i jego zadaniem jest oceniać i wybierać właśnie. A mówimy tu o ludziach z krwi i kości (a także z duszą), więc róbmy to adekwatnie do okoliczności, co?

Risthalion napisał(a):

ad. 4. Piszę oczywistości bo je radośnie pomijasz w rozumowaniu, chociaż zmieniają one całkowicie jego tok i wnioski. I zaczynam jak najbardziej od twojego tekstu. Od tego co przetłumaczyłaś i zagłębiam się coraz bardziej do podstaw żeby poprawić twoje błędne wnioski..

No to weźmy się jeszcze raz za ten tekst, może tym razem uda mi się napisać dokładniej, jak ja go rozumiem i jakie wnioski wyciągam.

"Pytasz, dlaczego dziecko MUSI kochać swojego ojca: to w tym jest jedno z największych praw moralnych stworzonych przez Boga i które odpowiada niektórym prawom fizycznym; „miłość przyciąga miłość w sposób równie bezdyskusyjny jak prąd elektryczny puszczony w przestrzeń dąży do połączenia się ze swoim przeciwieństwem”. Jeśli prawo miłości odpowiadające miłości jest pogwałcone, wiesz, jaki to daje rezultat: to zjawisko anormalne – jak zwarcie elektryczne powodujące iskrzenie w konsekwencji próby działania na opak. Racjonalną regułą jest, że miłość odpowiada na miłość.

(…)
Miłość – energia pozytywna, która przyciąga „samą siebie”. Łączą się tylko energie o podobnej wartości, odpychają o przeciwnej.
(drobne wyjaśnienie, żeby nie było nieporozumienia: to człowiek nadał nazwy tym energiom, a różnica między pozytywną a negatywną polega na częstotliwości wibracji: negatywne to te o bardzo spowolnionych wibracjach)

Zatem nasze środowisko jest negatywne, gdyż materia jest energią o bardzo spowolnionych wibracjach (i powtarzalnych kodach energetycznych, co daje efekt „stałości” materialnych rzeczy).

I w tym środowisku panują określone prawa fizyczne ze słynną grawitacją jako sztandarowy przykład. To jest fizyka, nie zmienisz warunków - nie zmienisz tych praw.

I w tym środowisku też żyje sobie człowiek, który w całości podlega tym prawom fizyki. Jego dusza jest niematerialna i pozytywna, jego ciało przeciwnie. Czyli istota dwoista z natury, produkująca na dodatek energie swoimi myślami i uczuciami.

Źródło energii, z której powstało wszystko, jest pozytywne. Więc zgodnie z prawami fizyki, dusza ludzka dąży do połączenia się ze Źródłem, ono ją po prostu przyciąga.

I takie jest prawo fizyczne. Fakt, że ludzie nazwali to Źródło Bogiem a energię o najwyższej częstotliwości miłością, to tylko kwestia nazewnictwa. Możesz się buntować przeciwko Bogu, ale prawom fizyki zaprzeczyć się nie da. Czyli tak jak nie da się puścić prądu elektrycznego odwrotnie, bo będzie zwarcie, tak i nie da się odciągnąć duszy ludzkiej od Źródła.




Masz świadomość chaosu, jaki ma miejsce w sytuacji, kiedy miłość nie odpowiada na miłość. Zatem, żeby dyskutować regułę, nie wolno (prawie bez wyjątku)  bazować na anomalii. W normalnym stanie rzeczy, tak to wygląda:

Bój jest Miłością i gdyby całe Jego stworzenie nią nie było w wyniku błędu w koncepcji czy dziele stworzenia, nic nie byłoby, jak jest, a jest tak, że jedyną odpowiedzią zgodną z tym prawem jest powstanie prądu przeciwnego tej Miłości, który z natury rzeczy i zgodnie z wcześniej ustalonym prawem, kieruje się do swojego źródła.


Otóż to, nazewnictwo religijne, ale to bez znaczenia.

Wszechświat psychologiczny jest w pewnym sensie jednym ORGANIZMEM, którego Bóg jest SERCEM: w nim jest życie i, poprzez NACZYNKA (radiacje psychiczne) rozchodzi się na całe stworzenie. Ale jeśli strumień miłości, który wyszedł z serca życia, nie odżywia wszystkich CZŁONKÓW, one cierpią, umierają. Poza tym, jak w organizmie człowieka, nie wystarczy, żeby otrzymały „pożywienie”, one muszą odesłać z siebie część wartości, odsyłając je do „oczyszczenia”. W ten sposób ustala się niezbędną wymianę w ORGANIZMIE, która zapewnia życie.

Uważam to porównanie z organizmem ludzkim za genialne. Ale nie zapominaj, że chodzi o wszechświat psychologiczny, nie fizyczny. Czyli o nasze myśli i uczucia, które również temu prawu podlegają, bo również są pozytywne i negatywne. Zgodnie z prawem przyciągania energii podobnych (miłości) z założenia jest tak, że dusza ludzka „odpowiada na miłość” ze Źródła. Ale człowiek jako istota (dorosła, czyli mająca ukształtowany umysł, zmysł krytyczny i myślenie abstrakcyjne uruchomione zgodnie ze swoją inteligencją) ma możliwość wyhamowania tej odpowiedzi, produkując energie negatywne swoimi uczuciami i myślami. Człowiek dokonuje wyborów wartości w swoim życiu. Do dyspozycji ma to, co racjonalne i to, co nieracjonalne, oparte na czuciu. Żyje w środowisku materialnym (czyli negatywnym, nie mylić ze „złym”, negatywne to nie tylko „złe”, czyli o wartości moralnej). I teraz w zależności od uczuć i myśli, jakie wytwarza, albo „odpowiada na miłość”, albo nie odpowiada.
Jeśli nie odpowiada, jeśli produkuje uczucia negatywne, jest tak, jak w ludzkim organizmie fizycznym: blokuje krwiobieg, krew nie dociera do jakichś członków. Co dzieje z członkami? Chorują i obumierają. Takie jest prawo.

KRWIĄ w tym ORGANIZMIE jest dusza. Dusza, która chce się rozwijać i żyć, która musi żywić się miłością; miłość jest najbardziej płodna tylko w połączeniu z Bogiem. To połączenie ujawnia się tylko wtedy, kiedy człowiek  odpowiada na miłość Boga.

No właśnie, w organizmie psychologicznym tą krwią jest energia pozytywna, jakkolwiek ją się nazwie. Człowiek nie produkujący jej (czyli przepełniony uczuciami negatywnymi) wstrzymuje „krwiobieg”. I tym doprowadza do samozniszczenia. Gdyż energie negatywne są destrukcyjne, co, jako psycholog, powinieneś wiedzieć lepiej niż przeciętny człowiek.

To jest zasadnicze pytanie: dziecko MUSI kochać ojca, który je kocha, żeby nie gwałcić podstawowego prawa psychologii duszy".


Czyli ta „miłość do ojca” jest takim prawem fizycznym, którego nie da się pogwałcić, jak nie da się pogwałcić żadnego innego prawa fizycznego. One działają bezwzględnie.

Tu jest jeszcze inny problem, moralny, którzy może wprowadzać w błąd. Są ludzie, którzy nie czują miłości do ojca (albo do Boga, bo to ma przełożenie na religię). Ale to nic nie znaczy, bo, w gruncie rzeczy, chodzi tu tylko o energie pozytywne. Jeśli taki człowiek wypełniony jest nimi, ma pozytywne podejście do życia, trzyma się pozytywnych uczuć, on i tak odpowiada na miłość (czyli znów na energię pozytywną). Człowiek sam w sobie nie wie, co to jest miłość, bo nie ma wzorca miłości (cokolwiek religie mówią), sam tworzy jej definicje i obraz. I, rzecz jasna, dostrzega ja tylko tam, gdzie są wyraźnie zaakcentowane uczucia. A tam, gdzie ich nie ma, ale jest podejście pozytywne, nie dostrzega miłości. Bo nie kojarzy jej z energią pozytywną.
Nie mam pojęcia, o jakich innych źródełkach Ty pisałeś w swoich poprzednich postach (może powiesz?), ja mówię o jednym Źródle, z którego powstało wszystko, co jest.

Zatem, jak widzisz, ja doszłam do „wyższości” miłości nad innymi uczuciami drogą poprzez fizykę i jej prawa. Do tego samego doszła psychologia, która nie zagląda do celu życia człowieka, a ma na względzie jedynie jego „dobro”  „tu i teraz” i która do podobnych wniosków doszła tylko na podstawie obserwacji efektów, jakie dają uczucia w naszym życiu (mówię o psychologii „tradycyjnej”, nie jej działach wkraczających w psychikę głębiej).

Co nie znaczy, że cokolwiek się dzieje w środowisku materialnym tej wartości nie ma. Problem tu polega na tym, że cokolwiek się dzieje, to są po prostu okoliczności WYBORU. Cała negatywność służy człowiekowi właśnie w tym celu: aby miał wybór (on jest tylko tam, gdzie jest przeciwieństwo) i aby sam wybrał wartości, które pozwolą mu wrócić do źródła. Ma na to całą wieczność, to jest proces długotrwały (z naszego punktu widzenia na czas). Temu też służy reinkarnacja, gdzie dusza, przybierając coraz to inne ciała.

Zatem nijak nie można powiedzieć, że coś jest „złe” i „be”. To sobie każdy sam ustali, zgodnie ze swoimi poglądami.

A to, co ja piszę w wielu różnych postach, to nie jest „wciskanie miłości” (albo Boga) na siłę, a jedynie dobra rada, dzięki której każdy mógłby poprawić sobie życie. Kto z niej skorzysta? Pojęcia nie mam i mam na dodatek świadomość, że ci, którzy potrafią słuchać rad, nie potrzebują ich, a ci, którzy potrzebują, nie potrafią ich słuchać.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#29 2010-08-14 16:01:22

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: PO ŚMIERCI...

OK, zacznijmy od poczatku.
Pierwsze zalozenie- Bog jest Miloscia. Stworzyl nas i wszechswiat z milosci.
Ale i my (na ziemi) i wszechswiat maja kazdy jeden przejaw stworzenia- czyli dualizm.
Poniewaz aby poznac i zrozumiec jedna strone medalu- druga strona tez jest niezbedna do poznania.

Teraz przechodzac do listu Piotra- i jego fragmentu porownujacego wszechswiat do ludzkiego ciala.
Serce- Sila Stworcza. Krew- dusza. I skoro Sila Stworcza jest Miloscia to i dusza jest wypelniona miloscia. I ta milosc dochodzi do kazdego organu- niezbedna do jego pracy i przezycia.
Trzymajac sie porownania z ludzkim cialem- sa czesci ciala, o ktorych nie mowi sie glosno w towarzystwie. Sa funkcje narzadow, ktorych sie w tymze towarzystwie nie dyskutuje.
Ale mimo, ze myslac o nich mamy skojarzenia z "nieapetyczne" to jednak wiemy, ze sa one niezbedne do zycia organizmu.
I krew przeplywa przez kazdy jeden organ- takze ten,  ktory produkuje rzeczy usuwane z ciala.
Czyli - jesli chcemy jak Risthalion koniecznie porownywac to co duchowe do tego co na ziemi (co jest naturalne bo jakby nie bylo- my zyjemy na ziemi)- to dusza pelna milosci przeplywa takze przez to, co negatywne. Bo jak odbytnica i nerki produkujace to, co sie wydali z ustroju - tak samo na swiecie sa negatywne sytuacje, uczucia, wybory.
Czy jest to samo w sobie zle? Absolutnie nie. To nadal jest czescia calosci, nadal jest czescia Dziela Stworzenia. Bez istnienia tego, czego nie chcemy to, co chcemy tez by nie istnialo.
Ale teraz przychodzi kwestia wyboru.

I oczywiscie kazdy z nas dokona lepszych i gorszych wyborow. Ale poniewaz jestesmy stworzeni przez Milosc- my mamy "pociag" do Milosci. Moze zajmie nam to bardzo dlugi czas, wiele reinkarnacji nim do tego dojdziemy.
Ja dokonalam w zyciu wystarczajaco wiele nieciekawych wyborow by uwierzyc, ze tam gdzie istnieje dobro istnieje tez zlo.

Patrzac z perspektywy wiecznosci i Dziela Stworzenia nic nie dzieli sie na dobro i zlo. Wszystko po prostu istnieje, jest - dla nas , bysmy to uzyli znajdujac swa droge.

Patrzac na pojedyncze reinkarnacje- nazywamy zlem to, co krzywdzi innych i to, co wstrzymuje nasz rozwoj.

Zyjac tutaj zawsze (no, prawie zawsze) mamy wybory.
Ale moze nasze wybory zaleza tez od tego czy jestesmy mloda dusza, dopiero zaczynajaca swa podroz do osiagniecia pelnej swiadomosci, czy tez dusza bardziej doswiadczona.
Wiec moze czasami wydaje nam sie, ze ktos mowi o milosci bo uwaza, ze tylko milosc jest wazna - a tak naprawde ta osoba juz wiele doswiadczyla i rozumie, ze wybierajac milosc wybieramy droge wlasnego rozwoju i droge, gdzie nie krzywdzimy innych?

Ostatnio edytowany przez Krystek (2010-08-14 16:03:40)


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#30 2010-08-14 16:19:32

Risthalion
Scholar Arcanum of Schola Psykana
Skąd: Terra
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 1749

Ostrzeżenia: 1

Re: PO ŚMIERCI...

U kurde, ale klocek... nie mam teraz czasu się przez to przebijać... Poczytam później, pewnie jutro bo dzisiaj kumpel organizuje imprezę, i odpowiem...


powiedz mi co o mnie myślisz...

Ludzie są głupi. Zawsze to powtarzam.

NIENAWIDZĘ FANATYKÓW.img/smilies/mad

Offline

 

#31 2010-08-14 16:48:13

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

Krystek, bardzo Ci dziękuję! Nie powiedziałabym tego lepiej! :calus:

Cieszę się, że posunęłaś dalej to porównanie z ludzkim ciałem, ja tego nie pisałam, bo i tak coś długawo mi wyszło. Ale to jest bardzo istotne, że przez te "nieapetyczne" organy też przepływa krew, a w świecie duchowym przez negatywne. Bo wszystko jest całością i Dziełem Stworzenia, wszystko ważne i potrzebne (nawet, jak ludziom się nie podoba img/smilies/wink).

I jeszcze raz chciałabym podkreślić jedną rzecz: jeden nazwie to miłością, drugi Bogiem, trzeci Siłą Wyższą, ktoś jeszcze energia. I cały czas będziemy o tym samym. img/smilies/smile


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#32 2010-08-15 22:00:16

Risthalion
Scholar Arcanum of Schola Psykana
Skąd: Terra
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 1749

Ostrzeżenia: 1

Re: PO ŚMIERCI...

Lidka napisał(a):

Fakt, że ludzie nazwali to Źródło Bogiem a energię o najwyższej częstotliwości miłością, to tylko kwestia nazewnictwa. Możesz się buntować przeciwko Bogu, ale prawom fizyki zaprzeczyć się nie da. Czyli tak jak nie da się puścić prądu elektrycznego odwrotnie, bo będzie zwarcie, tak i nie da się odciągnąć duszy ludzkiej od Źródła.

Tylko że ani źródło nie jest bogiem, ani energia nie jest miłością. Miłość to tylko jedna z jej form. Tak samo jak energią jest nienawiść, strach, myśl itp... To wszystko są energie, miłość to tylko i wyłącznie kolejna jej forma.
A źródełko i jest bogiem. Jest tylko źródełkiem. Każdy jest mniejszym, lub większym źródełkiem. Stwórca jest największym rejestrowanym przez nas. Ale stwórca nie jest Bogiem. Jest tylko stwórcą. A jego energia nie jest miłością, tylko zwyczajnie energią. Koniec. Nic więcej w tym nie ma.

Lidka napisał(a):

Masz świadomość chaosu, jaki ma miejsce w sytuacji, kiedy miłość nie odpowiada na miłość.

Nie możliwe. Takie rzeczy się nie zdarzają. Po prostu. Prawo potrójnego powrotu jest bezwzględne.

Lidka napisał(a):

Bój jest Miłością i gdyby całe Jego stworzenie nią nie było w wyniku błędu w koncepcji czy dziele stworzenia, nic nie byłoby, jak jest, a jest tak, że jedyną odpowiedzią zgodną z tym prawem jest powstanie prądu przeciwnego tej Miłości, który z natury rzeczy i zgodnie z wcześniej ustalonym prawem, kieruje się do swojego źródła.

Bzdura. Bóg nie ma nic wspólnego z miłością. Nienawiść, gniew, strach, które miłością nie są w żadnym przypadku pochodzą z tego samego źródła, dokładnie tak jak wszystko inne. Ergo, Bóg ie może być tak ograniczony jak go opisujesz. Albo nie jest Bogiem, tylko jakąś podrzędną składową.

Lidka napisał(a):

Wszechświat psychologiczny jest w pewnym sensie jednym ORGANIZMEM, którego Bóg jest SERCEM: w nim jest życie i, poprzez NACZYNKA (radiacje psychiczne) rozchodzi się na całe stworzenie. Ale jeśli strumień miłości, który wyszedł z serca życia, nie odżywia wszystkich CZŁONKÓW, one cierpią, umierają. Poza tym, jak w organizmie człowieka, nie wystarczy, żeby otrzymały „pożywienie”, one muszą odesłać z siebie część wartości, odsyłając je do „oczyszczenia”. W ten sposób ustala się niezbędną wymianę w ORGANIZMIE, która zapewnia życie.

Bez żołądka nie miałyby czego rozprowadzać, bez mózgu nie dałoby się nimi kierować, bez nerek nigdy by się nie oczyściły, bez mięsa, nie miałby dokąd płynąć. "Miłość" nie jest jedyna, ani nawet najważniejsza. Taki tam podrzędny składnik organizmu.

Lidka napisał(a):

dusza ludzka „odpowiada na miłość” ze Źródła

Bzdura. Dusza ludzka odpowiada na energię ze źródła. Każdą, z każdego. Jedyne Źródło wysyła tylko Energię. Dopiero potem jest ona przekształcana w miłość, nienawiść, tworzenie, destrukcję, czy cokolwiek potrzeba...

Lidka napisał(a):

ma możliwość wyhamowania tej odpowiedzi

Bzdura. Prawo potrójnego powrotu jest bezwzględne. Działa w obie strony i jeśli człowiek dostaje "dobrą" energię, to "dobrą" energię oddaje. Jeśli dostaje "złą" energię, to "złą" energię oddaje. + musi potem przekazać energię którą otrzymał dalej... Co jest tylko kolejnym dowodem na to, że miłość, to zaledwie rodzaj energii, a nie energia sama w sobie.

Lidka napisał(a):

Człowiek dokonuje wyborów wartości w swoim życiu

Tak, to właśnie ta decyzja, jaką energię, z tych które dostał (o czym pisałem wyżej), przekaże dalej, jest jego wyborem.

Lidka napisał(a):

KRWIĄ w tym ORGANIZMIE jest dusza. Dusza, która chce się rozwijać i żyć, która musi żywić się miłością; miłość jest najbardziej płodna tylko w połączeniu z Bogiem. To połączenie ujawnia się tylko wtedy, kiedy człowiek  odpowiada na miłość Boga.

Nie. Krwią w organizmie jest dusza, ale dusza żywi się każdą energią. Po prostu w zależności od tego jaką dostanie, w "tą stronę" się rozwija. Jak drzewo które jest naświetlane bardziej z jednej lub drugiej strony...

Lidka napisał(a):

No właśnie, w organizmie psychologicznym tą krwią jest energia pozytywna, jakkolwiek ją się nazwie. Człowiek nie produkujący jej (czyli przepełniony uczuciami negatywnymi) wstrzymuje „krwiobieg”. I tym doprowadza do samozniszczenia. Gdyż energie negatywne są destrukcyjne, co, jako psycholog, powinieneś wiedzieć lepiej niż przeciętny człowiek.

Tak, energie destrukcyjne "wstrzymują krwiobieg", ale energie negatywne nie są destrukcyjne. Energie destrukcyjne, to oddzielny rodzaj energii, tak jak oddzielnym rodzajem energii jest miłość. Energie negatywne, to po prostu dodatni biegun baterii, w której ujemnym biegunem jest źródło (jak wiemy prąd, czyli energia, płynie od minusa, czyli większego zgromadzenia elektronów, do plusa, czyli mniejszego nagromadzenia elektronów- to tak w ramach wyjaśnienia). I tutaj właśnie różnimy się w zdaniach. Dla ciebie cały ten prąd to "miłość". Ty po prostu masz zbyt wyspecjalizowane postrzeganie, żeby ogarnąć inne możliwości. Dla mnie to po prostu kolejna z opcji, ponieważ dostrzegam także inne przepływające przez nasz świat prądy... IMO, ale chyba trafiłem w problem...

Lidka napisał(a):

dziecko MUSI kochać ojca, który je kocha, żeby nie gwałcić podstawowego prawa psychologii duszy

Tak, dokładnie. Perfekcyjny przykład prawa trójpowrotu. I dokładnie tak jak piszesz: to jest prawo bezwzględne.img/smilies/smile

Widzisz, psychologia wie doskonale, że ludzie dążą do miłości. Ale psychologia wie też doskonale, że ludzie dążą do miłości, kiedy uważają to za najwygodniejszy stan w którym wzrastają najmniejszym kosztem. Jeśli wzrost najmniejszym kosztem będzie wymagał gniewu, nienawiści, lub wręcz pasywności, to będą dążyli właśnie do takiego stanu. Proste. Stąd wojny, stąd niepokoje społeczne, stąd niewolnictwo, stąd męczenie zwierząt. Proste.

Co do twoich "jedynych właściwych dobroradowych Źródeł", chyba odpowiedziałem już troszkę wyżej, przy kwestii prądów...

Krystek napisał(a):

Pierwsze zalozenie- Bog jest Miloscia. Stworzyl nas i wszechswiat z milosci.

Błąd. To jest teza. To dopiero masz udowodnić.

A poza tym, Krystek, na prawdę nie rozumiem, czemu w zasadzie się ze mną nie zgadzasz. Piszesz dokładnie to samo co ja, tylko używasz innych przykładów. Też twierdzisz, że do życia są potrzebne obydwie strony, też piszesz, że do zrozumienia potrzebne są dwie strony, też piszesz, że żadna nie jest gorsza, więc o co ci właściwie chodzi?:niewiem:


powiedz mi co o mnie myślisz...

Ludzie są głupi. Zawsze to powtarzam.

NIENAWIDZĘ FANATYKÓW.img/smilies/mad

Offline

 

#33 2010-08-16 09:39:38

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

Witaj, Risthalion!

Dzięki za odpowiedź, jak do tej pory, jest ona chyba najpełniejsza ze wszystkich Twoich wypowiedzi i doceniam ten fakt.

Ale gdybyś chciał się pohamować z wyrzucaniem z siebie ulubionego słówka „bzdura”, zanim do Ciebie dotrze, co ktoś inny mówi, byłoby naprawdę dużo sympatyczniej img/smilies/wink

Mam również nadzieję, że odpowiesz mi na pytania, które Ci zadam.

Risthalion napisał(a):

Tylko że ani źródło nie jest bogiem, ani energia nie jest miłością. Miłość to tylko jedna z jej form. Tak samo jak energią jest nienawiść, strach, myśl itp... To wszystko są energie, miłość to tylko i wyłącznie kolejna jej forma.
A źródełko i jest bogiem. Jest tylko źródełkiem. Każdy jest mniejszym, lub większym źródełkiem. Stwórca jest największym rejestrowanym przez nas. Ale stwórca nie jest Bogiem. Jest tylko stwórcą. A jego energia nie jest miłością, tylko zwyczajnie energią. Koniec. Nic więcej w tym nie ma.

1.    Ludzie nazywają Energię ze źródła Bogiem, zatem trzymam się tego określenia, żeby było prościej. Nazewnictwo nie ma żadnego znaczenia.

2.    To jest tak olbrzymie źródło, że nie ma większego, sorry… Nazywanie go „źródełkiem” to nieporozumienie…img/smilies/smile

3.    Oczywiście, że nienawiść, strach, gniew, myśl to również energie i oczywiście, że człowiek jest ich źródełkiem (tu słowo pasuje). One wszystkie są pochodnymi tej samej Energii. Człowiek nazywa ją miłością, gdyż jest istotą wyposażoną w uczucia i energia ta najbardziej przypomina miłość. I to jest dla człowieka najważniejsze. Wiedza, iż ta sama Energia gdzieś tam, gdzie doświadcza się życia na inny sposób i gdzie nie używa się uczuć, nie daje człowiekowi nic, o ile nie jest przekształcona na życie i o ile nie wyciągnie się wniosków względem człowieka. Gdyż istotą człowieka są właśnie uczucia i budowanie jego rzeczywistości na ich bazie. W tym celu człowiek został wyposażony w możliwość ich „produkowania" zgodnie z własną wolą. Bo żeby doświadczyć tego, co pozytywne, musi zaistnieć to, co negatywne, czyli zaprzeczenie. Również w samym człowieku, który w swojej naturze jest dwoisty.

Przecząc uczuciom, przeczysz człowieczeństwu w swojej naturze i istocie. I do czego masz dojść w ten sposób?

Risthalion napisał(a):

Lidka napisał(a):

Masz świadomość chaosu, jaki ma miejsce w sytuacji, kiedy miłość nie odpowiada na miłość.

Nie możliwe. Takie rzeczy się nie zdarzają. Po prostu. Prawo potrójnego powrotu jest bezwzględne.

Oczywiście, że jest bezwzględne! Z punktu widzenia czasu płaszczyznowego naprawdę nie ma znaczenia, kiedy dana dusza dojdzie w końcu do wniosku, że nie ma drogi rozwoju w negatywna stronę, może przeczyć temu tysiące lat (ile to będzie wcieleń?).

Natomiast z punktu widzenia jednego wcielenia, czyli naszego życia, sprawa wygląda myląco i może się wydawać, że jak człowiek nie dojdzie do tego wniosku za życia, będzie „stracony” (zgodnie z religijnym punktem widzenia, np.). Albo że nie zachodzi to prawo. Zachodzi bezwzględnie, tylko widziane w zbyt małej perspektywie jest niezauważalne.

Co do chaosu spowodowanego brakiem miłości, to dziwię Ci się, że tego nie zauważasz (albo bagatelizujesz). Spójrz choćby na małe dzieci porzucone przez rodziców, które nie mają miłości, dzięki której mogą rosnąć i rozwijać się prawidłowo.

Albo spójrz na ludzi dorosłych którzy nikogo nie kochają i których nikt nie kocha. Naprawdę nie zauważasz „bałaganu” w ich życiu?

Risthalion, jesteśmy ludźmi, mamy jakiś tam czas do przeżycia i ROZUM, którym mamy się za życia posługiwać. Uważasz, że niepotrzebnie człowiek sam zwraca uwagę na miłość w swoim życiu? Że ona nie ma znaczenia? Że mówienie o niej jest bez sensu? Że jest (w naszym życiu) coś ważniejszego? CO?

Risthalion napisał(a):

Bzdura. Bóg nie ma nic wspólnego z miłością. Nienawiść, gniew, strach, które miłością nie są w żadnym przypadku pochodzą z tego samego źródła, dokładnie tak jak wszystko inne. Ergo, Bóg ie może być tak ograniczony jak go opisujesz. Albo nie jest Bogiem, tylko jakąś podrzędną składową.

Ograniczony to jest człowiek, zwłaszcza jak wydaje mu się, że wie lepiej od Boga (cokolwiek tym mianem nazwie)… Albo nie rozumie i nazywa „bzdurą” to, czego nie rozumie…

Risthalion napisał(a):

Bez żołądka nie miałyby czego rozprowadzać, bez mózgu nie dałoby się nimi kierować, bez nerek nigdy by się nie oczyściły, bez mięsa, nie miałby dokąd płynąć. "Miłość" nie jest jedyna, ani nawet najważniejsza. Taki tam podrzędny składnik organizmu.

Podrzędny składnik organizmu, hmmm… Ale mówimy tu o organizmie psychologicznym, nie fizycznym. Zresztą fizyczny też cierpi (dosłownie), jeśli nie dostarczamy mu odpowiedniej dawki energii pozytywnej.

Jakie są elementy „ważniejsze” niż energia pozytywna? Strasznie jestem tego ciekawa, co też można tu powiedzieć…

Risthalion napisał(a):

Lidka napisał(a):

dusza ludzka „odpowiada na miłość” ze Źródła

Bzdura. Dusza ludzka odpowiada na energię ze źródła. Każdą, z każdego. Jedyne Źródło wysyła tylko Energię. Dopiero potem jest ona przekształcana w miłość, nienawiść, tworzenie, destrukcję, czy cokolwiek potrzeba...

No i jak najbardziej prawidłowa odpowiedź, więc skąd ta „bzdura”? img/smilies/smile Przecież ja nie twierdzę nic innego, niż Ty tu piszesz!

Jak napisałam wyżej, człowiek jest istotą, która ma za zadanie przekształcać energię na pozytywną lub negatywną, zgodnie ze swoim wyborem. Dodam, iż przekształcając ją z powrotem na pozytywną, odsyła ją do Źródła jako tę o „wyższej jakości”, bo doświadczoną. Przekształcona na miłość podnosi też poziom świadomości człowieka, a zatem duszy.

Risthalion napisał(a):

Lidka napisał(a):

ma możliwość wyhamowania tej odpowiedzi

Bzdura. Prawo potrójnego powrotu jest bezwzględne. Działa w obie strony i jeśli człowiek dostaje "dobrą" energię, to "dobrą" energię oddaje. Jeśli dostaje "złą" energię, to "złą" energię oddaje. + musi potem przekazać energię którą otrzymał dalej... Co jest tylko kolejnym dowodem na to, że miłość, to zaledwie rodzaj energii, a nie energia sama w sobie.

Znów „bzdura” zanim przemyślisz, chłopie, odrobinę cierpliwości, nie wystawiaj sobie wizytówki osoby nie myślącej, OK.? img/smilies/smile

Myślę, ze wyżej już Ci na ten problem odpowiedziałam. Dodam tylko, że ze Źródła człowiek dostaje tylko energię „+”, tam nie ma innej.

Energia „-„ jest zupełnie gdzie indziej (a najwięcej jej w samym człowieku i w jego środowisku, warstwa „otulająca” Ziemię również jest nią zapełniona). I tylko od woli samego człowieka zależy, czy zechce przyjąć tę energię negatywną, czy nie. Jak przyjmie, zacznie swojej produkować ponad swoje potrzeby i, na przestrzeni jednej inkarnacji, prawo zostanie wyhamowane. W ogólnym rozrachunku w żadnym wypadku.

Ale zdarzą się dusze, które przez wszelkie inkarnacje tak przesiąkną negatywnością, że na koniec nie będą w stanie powrócić. To będą te „członki ciała”, które „obumrą”.

(tu religijny sąd ostateczny)

Cóż, energie przeciwne się nie połączą. Ale i tak zostaną wchłonięte przez Źródło, z którego wyszły, bo jest Ono Źródłem Wszechrzeczy. Tyle, że „znikną”, stracą osobowość, posłużą za „budulec” do kolejnego cyklu.



Risthalion napisał(a):

Nie. Krwią w organizmie jest dusza, ale dusza żywi się każdą energią. Po prostu w zależności od tego jaką dostanie, w "tą stronę" się rozwija. Jak drzewo które jest naświetlane bardziej z jednej lub drugiej strony...

A i owszem, dusza żywi się każdą energią, jaką człowiek jej daje… Bo dusza na czas inkarnacji STAJE SIĘ człowiekiem… „Traci” swoją wolę, pamięć itd., wraz z ludzkim ciałem tworzy „nową jakość” tylko na czas i potrzeby tej inkarnacji. Zatem wybory człowieka, to wybory jego duszy. Co wybierasz dla siebie, wybierasz dla swojej duszy. Ile uda Ci się (jako człowiekowi) nagromadzić w sobie i wysłać do Źródła energii pozytywnej o „wyższej jakości” (doświadczonej), ile negatywnej z własnej woli zamienisz na pozytywną, o tyle zbliżysz się do Źródła i o tyle szybsza i łatwiejsza będzie Twoja ewolucja.

Ale, jak powiedziałam wyżej, z szerszej perspektywy czas nie gra roli. Masz na to całą wieczność.


Risthalion napisał(a):

Tak, energie destrukcyjne "wstrzymują krwiobieg", ale energie negatywne nie są destrukcyjne. Energie destrukcyjne, to oddzielny rodzaj energii, tak jak oddzielnym rodzajem energii jest miłość. Energie negatywne, to po prostu dodatni biegun baterii, w której ujemnym biegunem jest źródło (jak wiemy prąd, czyli energia, płynie od minusa, czyli większego zgromadzenia elektronów, do plusa, czyli mniejszego nagromadzenia elektronów- to tak w ramach wyjaśnienia). I tutaj właśnie różnimy się w zdaniach. Dla ciebie cały ten prąd to "miłość". Ty po prostu masz zbyt wyspecjalizowane postrzeganie, żeby ogarnąć inne możliwości. Dla mnie to po prostu kolejna z opcji, ponieważ dostrzegam także inne przepływające przez nasz świat prądy... IMO, ale chyba trafiłem w problem...

Nie do końca trafiłeś w problem, bo ja również dostrzegam inne prądy. I ogarniam je całkiem nieźle img/smilies/smile. W sumie odpowiedziałam na to wyżej, ale dodam jeszcze, że ŻADEN prąd nie ma na nas wpływu, o ile na to nie zezwolimy. Dawka energii pozytywnej w nas jest tak silna, że nie musimy przyjmować nic, co jest ponad nasze potrzeby. Bo energia negatywna też nam służy, jak najbardziej, ale w rozsądnej dawce. Jeśli ktoś jej przyjmuje nadmiar, żyje pod jej wpływem, z zaciemnionym obrazem rzeczywistości (i nawet tego nie widzi ani nie odczuwa, wiem z własnego doświadczenia). Temu służą właśnie nasze wybory: możliwości wybrania tego, co chcemy aktualnie doświadczać. Niewątpliwie są osoby na takim etapie, że najpierw muszą wręcz „utonąć” w negatywności, żeby były w stanie podjąć decyzję pójścia w stronę pozytywną.

Mówienie o stronie pozytywnej jako budującej a negatywnej jako destrukcyjnej jest tylko pokazaniem tym ludziom możliwości wyboru bardziej efektywnego. Mogą (a nawet powinni) posłużyć się rozumem.

Ale wszelki wybór i tak należy do nich i tylko do nich.

(w tym miejscu religie straszą piekłem i potępieniem, ja niczym nie straszę)

Risthalion napisał(a):

Tak, dokładnie. Perfekcyjny przykład prawa trójpowrotu. I dokładnie tak jak piszesz: to jest prawo bezwzględne.

Widzisz, psychologia wie doskonale, że ludzie dążą do miłości. Ale psychologia wie też doskonale, że ludzie dążą do miłości, kiedy uważają to za najwygodniejszy stan w którym wzrastają najmniejszym kosztem. Jeśli wzrost najmniejszym kosztem będzie wymagał gniewu, nienawiści, lub wręcz pasywności, to będą dążyli właśnie do takiego stanu. Proste. Stąd wojny, stąd niepokoje społeczne, stąd niewolnictwo, stąd męczenie zwierząt. Proste.

Bo to zależy od wyboru wartości. A są takie, które wiążą się z rzeczywistością materialną, czyli z zaspokajaniem ludzkiego „ego”, oraz takie, które wykraczają ponad ludzkie „ego”. Idąc po najmniejszej linii oporu, człowiek zwraca się ku temu, co postrzega własnymi zmysłami.

Taka młoda dusza, na przykład, istnieje w środowisku jednorodnym i po prostu jest. Ma pamięć Całości, ale nie ma świadomości. Dla niej wszystko, co jest, to jest ta energia pozytywna, w jakiej ewoluuje i jaką sama jest. Zatem jak przychodzi do naszej rzeczywistości, to dopiero tu zaczyna mieć jakieś punkty odniesienia, bo dopiero tu, pod postacią materialną (jako człowiek), doświadczając życia (możliwe na bazie konfrontacji z zaprzeczeniem jedynie), nabiera świadomości samej siebie i życia.

Ale zanim dotrze do niej, że poza ciałem ma też duszę i że to z jej powodu jest człowiekiem „tu i teraz”, wiele wody musi upłynąć, setek i nawet tysięcy lat… A ludzkość generalnie jest „rasą młodą”, zdecydowana większość dusz to właśnie takie „przedszkolne”, stąd, niestety, wybory wartości związanych z „ciałem”, nie z duszą, co prowadzi do wojen, okrucieństwa itp. itd.

Tym akurat psychologia się nie zajmuje, ale fakt odkrycia, jak bardzo nastawienie i uczucia pozytywne służą człowiekowi, mówi sam za siebie. Kto ma rozum i chce myśleć, wyciągnie odpowiednie wnioski. Kto jest na etapie negatywności - wybierze negatywność i żaden argument do niego nie przemówi. Taka jest kolej rzeczy, żeby dojść do czegoś, nie da się niektórych etapów pominąć. Ale próbować zawsze warto.

Risthalion napisał(a):

Co do twoich "jedynych właściwych dobroradowych Źródeł", chyba odpowiedziałem już troszkę wyżej, przy kwestii prądów...

Odpowiedziałeś, ale bez zastanowienia, stać Cię na o wiele więcej img/smilies/wink.

Tych źródeł jest też dużo więcej, gdyż „druga strona” nie skąpi swojej pomocy. Jeśli masz kontakt ze swoim przewodnikiem duchowym, jego zapytaj i przemyśl, co Ci odpowie, to będzie dla Ciebie najlepsze źródło. On nie będzie wpływał na Twoje wybory, bo nie taka jego rola. Nie będzie tłumaczył Życia ani Wszechświata i sugerował, co jest co i po co. Człowiek sam ma do wszystkiego dochodzić. On jest, obserwuje, towarzyszy, udziela odpowiedzi zgodnie z naszym rozwojem, ale czeka, aż człowiek sam podejmie wszelkie decyzje. Nie może mu podpowiadać na tym „egzaminie”, bo człowiek nic by się nie nauczył (zatem zbędna inkarnacja).

Dla Ciebie kolejny fragment, który przy okazji odpowiada na pytania do Krystka, ale nic nie szkodzi, ona sama też Ci na pewno po swojemu odpowie img/smilies/smile.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#34 2010-08-16 10:40:24

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

I kolejny fragment. Nie będę k]go komentować, niech zaistnieje tak, jak przetłumaczyłam. Dodam tylko, że została on przekazany w listopadzie 1918 roku. Do dziś sporo zmieniło się w naszej nauce... (aczkolwiek wciąż jeszcze "kawałek" do ogarnięcia tego, o czym PM wspomina img/smilies/smile

"Bóg jeszcze dla nas jest tajemnicą, ale miłość, to wiemy, jest „falą” płynącą od Niego. Żądacie dowodu? Szukajcie go, szczerze, w Was samych. Wiecie dobrze, że istnieje porządek, w którym miłość dominuje; nawet ci, którzy nie mają żadnych religijnych uwarunkowań, zmuszeni są uznać to boskie prawo, którego wytłumaczenia na próżno szukać. Nie znajdą go w materii ani też w prymitywnych formach kreacji, gdzie duchowość jest stłumiona przez grubiańskie apetyty natury i podupadła, odarta ze swojej natury transcedentalnej. Jeśli wsłuchacie się w swoją intuicję i pójdziecie za nią w głąb siebie, nie musicie być „uczonymi”, żeby doświadczyć konieczności miłości w celu zregenerowania wszystkiego, co żyje i sprawienia, aby ewoluowało w stronę celu wyższego niż wszystko. Postęp, progresja, jawi się każdemu otwartemu umysłowi jako konieczność, warunek niezbędny wobec instynktu i inteligencji. Ale, jeśli zagłębicie się w poważną analizę objawów tego postępu, dojdziecie do wniosku, że jego motorem jest nakaz uczuciowy: „nienawiść albo miłość”.

Na pierwszy rzut oka, być może nie zrozumiecie tego stwierdzenia, postawicie na pierwszy plan ambicję, dumę, żądzę zysku etc. Przebadajcie dokładnie każdy z tych motywów, a znajdziecie w nich miłość – wyższą: miłość do samych siebie, która to doprowadza do wszelkich objawów strachu tak różnie nazywanego, ale które to wciąż jest uczuciem, nie odczuciem. Trzeba zatem uczyć się podnosić moc kochania do takiego poziomu, na którym odkryjecie cel przeznaczenia ludzkiego. To jest praktyczna strona wszelkiej nauki, jaką Tobie przynoszę, kochana Mamusiu: poszukiwać przede wszystkim, poza wszystkim i dla wszystkiego – miłości.

Nie mówcie, że nie wiecie, co znaczy kochać bliźniego… Wy to wiecie! Nienawiść, niesprawiedliwość, okrucieństwo, oszustwo etc budzą Wasz wstręt i są zaprzeczeniem miłości. Zatem czujecie doskonale, że one są zaprzeczeniem miłości i że, nawet nie rozumiejąc Boga i nie poznawszy Chrystusa, rozpoznajecie niezbędność miłości, jakiekolwiek imię jej nadacie.

Bądźcie zatem szczerzy wobec samych siebie, studiując największe problemy religijne, moralne i etyczne; rozwiązanie jest proste: kochać.

Pójdę odrobinę dalej i powiem, że jest to również odpowiedź dla Nauki i inteligencji… Ale czy jesteście dojrzali, aby pojąć problem „punktu łączącego ducha i materię”?...

Tworzycie 2 światy całkowicie od siebie odseparowane: duchowy i materialny. Przejście z jednego do drugiego jest bardzo subtelne i wciąż jeszcze zbyt trudne do odkrycia  na Waszym etapie ewolucji. Wasze naturalne predyspozycje popychają Was do zgłębiania albo nieskończoności psychologicznej, albo ogromu fizycznego. Zauważ: tylko pierwsze jest nieskończone, bez żadnych granic.

Jednakże są punkty wspólne między tymi dziedzinami: stojące w pierwszym rzędzie prawo progresji. To właśnie dzięki temu prawu odkryjecie cechę łączącą obie dziedziny, dowodzącą, że obie są tego samego pochodzenia – boskiego, ewoluujące w stronę miłości".


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#35 2010-08-16 15:34:08

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: PO ŚMIERCI...

Risthalion napisał(a):

Błąd. To jest teza. To dopiero masz udowodnić.

A poza tym, Krystek, na prawdę nie rozumiem, czemu w zasadzie się ze mną nie zgadzasz. Piszesz dokładnie to samo co ja, tylko używasz innych przykładów. Też twierdzisz, że do życia są potrzebne obydwie strony, też piszesz, że do zrozumienia potrzebne są dwie strony, też piszesz, że żadna nie jest gorsza, więc o co ci właściwie chodzi?:niewiem:

Jakbym ja uwazala to za teze , to bym musiala tego bronic i udowadniac.
To jest moje zalozenie, moje wierzenie - a wiec ja nie potrzebuje dowodow.

Oczywiscie, ze w zyciu masz pozytywne i negatywne. Wszystko jest dualizmem.
Ale ja nie mysle, ze to powinno sie rozdzielac- w sensie , ze wszystko, co my uwazamy za milosc to dobro. Wszystko, co uwazamy za negatywnosc to zle.
To sa dwie czesci calosci, nierozerwalne, uzupelniajace sie. Konieczne do wzajemnego istnienia.
Ja mysle, ze bardzo trudne w zyciu jest wlasnie zrozumienie, ze to, co my nazywamy swiatlem i to, co nazywamy ciemnoscia to czesc Jednosci. I ciezko jest sie powstrzymac od osadu, od oceny, od akceptowania czy odrzucenia.

Ale nastepne, co ja chce powiedziec to jest to, ze wybieranie tego, co my nazywamy dobrem ulatwia nam zycie, pomaga w osiagnieciu rownowagi, harmonii, szczescia.

Oczywiscie, ludzie maja rozne drogi , rozne wybory i decyzje. I rozne cele reinkarnacji - a wiec ich droga nie musi byc jak nasza.
Ja mysle, ze jednak trzeba pamietac, ze sa na ziemi ludzie, ktorzy duchowo sa na wysokim poziomie bo przeszli przez wiele reinkarnacji.
I dla nich wybor pozytywnego bedzie jak najbardziej normalny i naturalny. I beda innym to doradzac bo wiedza z doswiadczenia, ze to jest latwiejsza droga, bez bolu i rozczarowan.

Ale fakt pozostaje faktem- nawet z najlepszymi przykladami kazdy z nas musi pojsc wlasna droga.


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#36 2010-08-16 16:55:32

Risthalion
Scholar Arcanum of Schola Psykana
Skąd: Terra
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 1749

Ostrzeżenia: 1

Re: PO ŚMIERCI...

Kurde, Lidka, czy ty na prawde musisz produkowac tyle smieci? Ehh... Dobra, czas na porzadki.
Z gory przepraszam za brak polskich liter, klawiature szlag trafil.

Lidka napisał(a):

1.    Ludzie nazywają Energię ze źródła Bogiem, zatem trzymam się tego określenia, żeby było prościej. Nazewnictwo nie ma żadnego znaczenia.

2.    To jest tak olbrzymie źródło, że nie ma większego, sorry… Nazywanie go „źródełkiem” to nieporozumienie…

Tak, ludzie nazywaja bogiem wszystko co lepsze od nich. Darujmy sobie rozmowe w tym temacie. Ludzie sa glupi.
Co do drugiego punktu, stworca naszego swiata jest najwiekszym co mozemy znalesc, niemniej chociaz jest najwiekszym, to wciaz jest tylko tej samej klasy tworem wczesniejszego stworcy, ktory byl tworem wczesniejszego stworcy, itd. wiec jak by nie patrzec, to tylko zrodelko. Z malej litery.

Lidka napisał(a):

One wszystkie są pochodnymi tej samej Energii. Człowiek nazywa ją miłością, gdyż jest istotą wyposażoną w uczucia i energia ta najbardziej przypomina miłość.

Nie. Ta energia, to nie milosc. Ta energia to energia. I juz. Milosc to tylko jeden z jej aspektow. I juz.

Lidka napisał(a):

Przecząc uczuciom, przeczysz człowieczeństwu w swojej naturze i istocie. I do czego masz dojść w ten sposób?

Czy ty czytasz w ogole co ja pisze, czy tylko opieprzasz mnie za "nieczytanie" twoich wypowiedzi? Opanuj sie. Gdzie ja neguje uczucia? Wrecz przeciwnie. To ty sie upierasz, ze istnieje tylko "jedno wlasciwe" a reszta to tylko wymysly chorych ludzi...

Lidka napisał(a):

nie ma drogi rozwoju w negatywna stronę

Bzdura. Jest taka droga. Jest wiele takich drog ktore ty nazywasz "rozwojem w negatywna strone", tylko dlatego ze nie wioda do uzaleznienia od "milosci"... Jest niezliczona ilosc takich drog. Ty panicznie trzymasz sie "jedynej wlasciwej".

Lidka napisał(a):

chaosu spowodowanego brakiem miłości, to dziwię Ci się, że tego nie zauważasz (albo bagatelizujesz). Spójrz choćby na małe dzieci porzucone przez rodziców, które nie mają miłości, dzięki której mogą rosnąć i rozwijać się prawidłowo.

Ach, wiec teraz rozmawiamy o chaosie, tak? Chaos jest losowoscia o nieograniczonym zakresie. Ale nie ma mozliwosci zanegowania oddawania milosci kiedy sie milosc dostaje. Nie ma mozliwosci zanegowania nienawisci, kiedy sie nienawisc dostaje. Tutaj chaosu nie ma i nie moze istniec. Dzieci, o ktorych piszesz, nigdy nie dostaly tej milosci, wiec nie maja czego oddawac. Ogarniasz ta roznice?

Lidka napisał(a):

Risthalion, jesteśmy ludźmi, mamy jakiś tam czas do przeżycia i ROZUM, którym mamy się za życia posługiwać. Uważasz, że niepotrzebnie człowiek sam zwraca uwagę na miłość w swoim życiu? Że ona nie ma znaczenia? Że mówienie o niej jest bez sensu? Że jest (w naszym życiu) coś ważniejszego? CO?

Oczywiscie ze sa wazniejsze zeczy. WSZYSTKO! Dla ciebie najwazniejsza jest milosc. Koniec. Tylko dla ciebie. Nie dla "czlowieka". Dla ciebie. Dla "czlowieka" najwazniejsze jest to co on/ona sam/a wybierze. Nie to co ty wybralas i narzucasz innym. Wazny jest wlasny wybor. Milosc, to tylko jedna z opcji. Nie najwazniejsza. Jedna z.

Lidka napisał(a):

Ograniczony to jest człowiek, zwłaszcza jak wydaje mu się, że wie lepiej od Boga

Brawo. Jestem z ciebie dumny. Uswiadomienie sobie wlasnych ograniczen to pierwszy krok do ich pokonania. Teraz mozesz sprobowac sie ich pozbyc.

Lidka napisał(a):

Jakie są elementy „ważniejsze” niż energia pozytywna? Strasznie jestem tego ciekawa, co też można tu powiedzieć…

Oczywiscie nic. Ale to ty upierasz sie na okreslanie milosci jako "energii pozytywnej" i jako konkretnego skladnika organizmu.
Rozdzielasz organizm fizyczny od psychicznego. Czemu? Jesli uzywasz analogii, uzywaj jej do konca, albo potem nie dziw sie, czemu sie odwraca i gryzie cie w tylek...

Lidka napisał(a):

Przecież ja nie twierdzę nic innego, niż Ty tu piszesz!

Jak napisałam wyżej, człowiek jest istotą, która ma za zadanie przekształcać energię na pozytywną lub negatywną, zgodnie ze swoim wyborem. Dodam, iż przekształcając ją z powrotem na pozytywną, odsyła ją do Źródła jako tę o „wyższej jakości”, bo doświadczoną. Przekształcona na miłość podnosi też poziom świadomości człowieka, a zatem duszy.

Alez wlasnie twierdzisz. Twierdzisz, ze energia= milosc, a to jest bzdura. energia=energia, milosc=milosc, milosc= energia, ale energia=/= milosc. Kazda pieczarka jest grzybem, nie kazdy grzyb jest pieczarka. Istnieja schematy ktore dzialaja tylko w jedna strone. To jest jeden z nich.

Lidka napisał(a):

Źródła człowiek dostaje tylko energię „+”, tam nie ma innej.

Bzdura. Istnieja zrodla dla kazdej energii. Nie tylko dla tych uznanych przez ciebie za pozytywne. I na kazda czlowiek musi odpowiedziec.

Lidka napisał(a):

zacznie swojej produkować ponad swoje potrzeby i, na przestrzeni jednej inkarnacji, prawo zostanie wyhamowane

Bzdura. Nie istnieje mechanizm pozwalajacy na "wyhamowanie" prawa trojpowrotu. Jego eefekt moze byc niezauwazalny, ale dlaej istnieje i dziala. Zawsze, niezaleznie od istoty.

Lidka napisał(a):

Ale zdarzą się dusze, które przez wszelkie inkarnacje tak przesiąkną negatywnością, że na koniec nie będą w stanie powrócić. To będą te „członki ciała”, które „obumrą”.

To prawda, chociaz tylko w jednym, jedynym aspekcie. Kiedy jestes kiepskim wiernym danej religii. Jesli wierzysz w inna religie, sad tej konkretnej ciebie nie dotyczy. To tak jak zycie w innym panstwie. Nie zyje w Polsce, wiec nie podlegam prawu Chin. Zyje w zgodzie ze soba, wiec nie podlegam sadowi twojej "milosci". Proste?

Lidka napisał(a):

Ile uda Ci się (jako człowiekowi) nagromadzić w sobie i wysłać do Źródła energii pozytywnej o „wyższej jakości” (doświadczonej), ile negatywnej z własnej woli zamienisz na pozytywną, o tyle zbliżysz się do Źródła i o tyle szybsza i łatwiejsza będzie Twoja ewolucja.

Tak, dokladnie tak. Ale "energia pozytywna"=/="milosc".img/smilies/tongue

Lidka napisał(a):

On nie będzie wpływał na Twoje wybory, bo nie taka jego rola

I tutaj najwyrazniej widac, ze nie sluchasz swojego przewodnika duchowego, tylko wlasnie swojego ego. Przewodnik duchowy to istota jak kazda inna, tylko duzo bardziej doswiadczona. Nalezy go sluchac, a w ten sposob on ingeruje w nasze wybory. Zachecajac, badz zniechecajac do konkretnych.
Wiesz, moze jednak sprobuj skontaktowac sie ze swoim przewodnikiem, on ci wyjasni jak to dziala tak zeby najwiekszy tepak zrozumial...

Lidka napisał(a):

Bóg jeszcze dla nas jest tajemnicą, ale miłość, to wiemy, jest „falą” płynącą od Niego

Bzdura. Bog zawsze bedzie dla nas tajemnica, poniewaz jest nieskonczony, a jeszcze nie powstala taka istota, ze wszystkich znanych mnie i mojemu opiekunowi, ktora umialaby objac umyslem nieskonczonosc.
Przy okazji nieskonczonosc oznacza takze, ze chociaz faktycznie jest w nim nieskonczona milosc, to jest tez niskonczona nienawisc, nieskonczony strach, nieskonczone cierpienie. Ograniczanie postrzagania tylko do koloru rozowego, to ulomnosc.

Lidka napisał(a):

że istnieje porządek, w którym miłość dominuje

True. Istnieje takze porzadek w ktorym dominuje nienawisc. Istnieje porzadek w ktorym dominuje gniew. Istnieje porzadek w ktorym dominuje strach. Istnieja porzadki w ktorych dominuja emocje, ktorych na ziemi, ani w waszej "milosci" nie jestescie nawet w stanie sobie wyobrazic. Ograniczanie postrzegania tylko do koloru rozowego, to ulomnosc.

Lidka napisał(a):

„nienawiść albo miłość”

Powiedzmy sobie szczerze: to jest zuborzony i manipulacyjny wybor. Istnieja inne. Juz nawet nie chce mi sie powtarzac tego samego po raz n-ty.

Lidka napisał(a):

obie dziedziny, dowodzącą, że obie są tego samego pochodzenia – boskiego, ewoluujące w stronę miłości

Perfidna manipulacja. Istnieja wiecej niz dwie dziedziny. Istnieje ich nieskonczonosc i chociaz czlowiek ogarnia tylko niewielka ich czesc, wciaz jest tego blizej nieograniczona ilosc nawet biorac pod uwage tylko ten swiat.

Krystek, twoja wiara, twoj problem. Nie dyskutuje o wierzeniach ludzi.


powiedz mi co o mnie myślisz...

Ludzie są głupi. Zawsze to powtarzam.

NIENAWIDZĘ FANATYKÓW.img/smilies/mad

Offline

 

#37 2010-08-16 18:06:40

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: PO ŚMIERCI...

Risthalion  napisał(a):

Kurde, Lidka, czy ty na prawde musisz produkowac tyle smieci?

http://macg.net/emoticons/laughing2


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#38 2010-08-16 19:01:50

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

Risthalion,

Dzięki za próbę porządków, ale to są jedynie porządki w Twoim mniemaniu… Nanosisz przy tej okazji tyle błota, że trzeba uważnie pod nogi patrzeć. Mam tylko nadzieję, że niewiele osób tu zagląda i nie musi się brudzić…

Na samym początku napisałam Ci, że mnie Wszechświat w całym swoim bezmiarze nie interesuje, interesuje mnie CZŁOWIEK i jego dusza, bo to jest mi najbliższe.  Zatem nie podążam za zagadkami Wszechświata, a staram się zrozumieć człowieka, jego życie, los, zasady budujące to życie. I to, co wiem, wystarczy mi w zupełności, żeby zrozumieć i mieć świadomość tego, na czym życie człowieka polega.

Ty również jesteś TYLKO człowiekiem i Ciebie do dotyczy dokładnie tak samo jak każdego innego. Zatem wbrew temu, co mi tu usiłujesz zgodnie z Twoim chorym zrozumieniem moich postów imputować, Ciebie też rozumiem i Tobie również daję pełne prawo wybrać samemu. Skoro wybierasz to, co wybierasz, Twój problem, Twoje życie. Możesz do końca je przeżyć w nienawiści do całego świata, a w każdym razie do tej zdecydowanej większości ludzkości, która nie myśli tak jak Ty, zatem jest po prostu głupia.

Karm się ze swoich źródełek, przecież nikt Ci tego nie broni. I wierzę jedynie, że niewielu uda Ci się zmanipulować na Twoja stronę, bo ludzie jednak mają instynkt i potrafią wyczuć, gdzie człowiekowi „nie po drodze”… Mieć kogoś takiego jak Ty jako psychologa, do którego idzie się po radę, to ryzyko, że ho, ho…

Ale jesteś TYLKO człowiekiem, jak ja i każdy inny, zatem to, co Cię czeka po śmierci, będzie dokładnie takie samo. Oczywiście na miarę samego Ciebie. Nawet jeśli uważasz się za jakiegoś nad-człowieka… (już wielu takich było w historii ludzkości i zobacz, jakoś ludzkość nie uczy się na ich błędach, zastanawiające…).

Pozwolisz, że jednak będę trzymała się mojego podejścia do życia i do ludzi, które jest wyraźnie pozytywne i nacechowane miłością. I ze spotkania z Tobą również wyciągnę to, co pozytywne. Reszty nie potrzebuję, dość jest negatywności na co dzień, żeby nie musieć pakować się w coś dodatkowego, co nie ma żadnego sensu.
Twoje wypowiedzi nie świadczą ani o mnie, ani o tym, jak jest w rzeczywistości, ale tylko i wyłącznie o samym Tobie. To Twoje osobiste wyobrażenie o życiu, które stoi w jawnej sprzeczności z ludzkimi uczuciami i depcze człowieka, przeczy jego człowieczeństwu. Każdą wypowiedzią dajesz tu świetną wizytówkę swojej „nadludzkiej” postawy . Cóż, ale masz prawo do tego. Bądź tylko tak miły i jak już idziesz gdzieś w gości, nie wycieraj ubłoconych buciorów w jasny dywan i nie twierdź, że gospodarze są głupi i ograniczeni, bo w końcu nikt Cię do siebie nie wpuści.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#39 2010-08-16 19:03:01

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

Crows napisał(a):

Risthalion  napisał(a):

Kurde, Lidka, czy ty na prawde musisz produkowac tyle smieci?

http://macg.net/emoticons/laughing2

Tylko to Cię tak rozśmieszyło? img/smilies/smile


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#40 2010-08-16 21:13:58

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: PO ŚMIERCI...

Lidka napisał(a):

Crows napisał(a):

Risthalion  napisał(a):

Kurde, Lidka, czy ty na prawde musisz produkowac tyle smieci?

http://macg.net/emoticons/laughing2

Tylko to Cię tak rozśmieszyło? img/smilies/smile

jeszcze to ho, ho , ho http://macg.net/emoticons/laughing2

Lidka napisał(a):

Karm się ze swoich źródełek, przecież nikt Ci tego nie broni. I wierzę jedynie, że niewielu uda Ci się zmanipulować na Twoja stronę, bo ludzie jednak mają instynkt i potrafią wyczuć, gdzie człowiekowi „nie po drodze”… Mieć kogoś takiego jak Ty jako psychologa, do którego idzie się po radę, to ryzyko, że ho, ho…

to prawdziwe wyznanie miłości http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/e035


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#41 2010-08-16 21:25:30

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: PO ŚMIERCI...

Risthalion napisał(a):

Krystek, twoja wiara, twoj problem. Nie dyskutuje o wierzeniach ludzi.

O, ciekawe....
To znaczy, ze ty masz rzetelne , niezbite, sprawdzalne, naukowe dowody na wszystko, co piszemy na tematy, ktorych "rozum ogarnac nie moze"?
Zadne z tych spraw, o ktorych ty piszesz nie obejmuje twych przekonan i wierzen?
Coz, ja czytalam twe wypowiedzi i teraz ci napisze moja reakcje:
Bzdury.
Idiotyzm.
Pierdoly.
Bajki.
Kretynizm.
Glupoty.
Wymysly.
Smieci.

I co- nauczylam sie twego stylu na tyle bys w koncu zrozumial me wypowiedzi?


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#42 2010-08-17 05:43:02

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

Crows napisał(a):

Lidka napisał(a):

Karm się ze swoich źródełek, przecież nikt Ci tego nie broni. I wierzę jedynie, że niewielu uda Ci się zmanipulować na Twoja stronę, bo ludzie jednak mają instynkt i potrafią wyczuć, gdzie człowiekowi „nie po drodze”… Mieć kogoś takiego jak Ty jako psychologa, do którego idzie się po radę, to ryzyko, że ho, ho…

to prawdziwe wyznanie miłości http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/e035

A, jest... img/smilies/smile. Ja nikomu tego nie będę odradzała, bo wierzę w człowieka. Wierzę, że każdy, kto nie poddał się energii negatywnej, nie zatracił swojego odczuwania, więc da sobie radę. Bo to jest nie lada wyzwanie i łatwo się pogubić.

Crows, wiara jest pozytywna, a ja w ludzi wierzę, po prostu...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#43 2010-08-17 06:29:23

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: PO ŚMIERCI...

Lidka napisał(a):

Crows, wiara jest pozytywna, a ja w ludzi wierzę, po prostu...

ja tez wierze , ze ty w to wierzysz , tylko że najlepiej by wiara szła w parze ze zrozumieniem , ale nasze miedlenie jezykiem nie zawsze o tym świadczy stąd brak czasem cierpliwości do textowego zakalca http://macg.net/emoticons/laughing2


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#44 2010-08-17 07:47:59

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

Rozumiem nawet brak cierpliwości niektórych do doczytania długiego tekstu. I nie oczekuję, że wszyscy będą czytać i zachwycać się. Jeśli uznajesz moje wypowiedzi za niestrawne i zakalcowate, naprawdę nie musisz ich czytać i nijak nie będę Ci miała tego za złe... Możesz wyjadać same rodzynki tylko ze swojego ciasta i też będzie dobrze img/smilies/smile

Ale jedna drobna uwaga: jeśli przychodzi się na forum dyskusyjne, to po to, aby innych poczęstować tym, co się ma, naszym zdaniem, najlepiej upieczonego. Częstować, czyli dzielić się, dawać i brać, gdyż inni też częstują. I czasami trzeba spróbować i zakalca i ciasta z musztardą i octem, jeśli ktoś takowe lubi najbardziej. Krytykować i wyjadać swoje rodzynki jest najprostszym wyjściem, ale jest wbrew zasadzie forum dyskusyjnego...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#45 2010-08-17 15:50:39

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: PO ŚMIERCI...

Lidka napisał(a):

forum dyskusyjnego...

dyskusyjnego tak ale nie kłutliwego . próba wciskania na siłe komuś zakalca zamienia dyskusje na pyskówke - ta uwaga dotyczy nas wszyskich z tobą włącznie. img/smilies/tongue
ale temat jest => PO ŚMIERCI.... , wiec odpuśćmy sobie .


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#46 2010-08-17 16:25:16

Risthalion
Scholar Arcanum of Schola Psykana
Skąd: Terra
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 1749

Ostrzeżenia: 1

Re: PO ŚMIERCI...

Lidka napisał(a):

Dzięki za próbę porządków, ale to są jedynie porządki w Twoim mniemaniu… Nanosisz przy tej okazji tyle błota, że trzeba uważnie pod nogi patrzeć. Mam tylko nadzieję, że niewiele osób tu zagląda i nie musi się brudzić…

Sądząc po reakcji Crows raczej ta teoria nie ma dużego poparcia...

Lidka napisał(a):

Na samym początku napisałam Ci, że mnie Wszechświat w całym swoim bezmiarze nie interesuje, interesuje mnie CZŁOWIEK i jego dusza, bo to jest mi najbliższe.  Zatem nie podążam za zagadkami Wszechświata, a staram się zrozumieć człowieka, jego życie, los, zasady budujące to życie. I to, co wiem, wystarczy mi w zupełności, żeby zrozumieć i mieć świadomość tego, na czym życie człowieka polega.

Człowiek jest częścią wszechświata. Nie da się rozpatrywać "rozumienia człowieka" bez zrozumienia jego otoczenia. Życie człowieka, jak sama nazwa wskazuje, polega głównie na przeżyciu.

Lidka napisał(a):

Ty również jesteś TYLKO człowiekiem i Ciebie do dotyczy dokładnie tak samo jak każdego innego. Zatem wbrew temu, co mi tu usiłujesz zgodnie z Twoim chorym zrozumieniem moich postów imputować, Ciebie też rozumiem i Tobie również daję pełne prawo wybrać samemu. Skoro wybierasz to, co wybierasz, Twój problem, Twoje życie. Możesz do końca je przeżyć w nienawiści do całego świata, a w każdym razie do tej zdecydowanej większości ludzkości, która nie myśli tak jak Ty, zatem jest po prostu głupia.

Nie zakładam, że jeśli ktoś nie myśli tak jak ja, jest głupi. Zakładam, że jeśli jest głupi, to jest głupi i wtedy takiemu człowiekowi to mówię, żeby mógł zauważyć swoje ograniczenia i je zwalczyć. Jeśli ty uważasz to za nienawiść, to żal mi ciebie i ludzi którzy muszą się z tobą męczyć. Ja jestem nastawiony na rozwój w pełnym tego słowa znaczeniu, nie karlenie przez upieranie się na "jedyne właściwe" podejście do życia.

Lidka napisał(a):

Karm się ze swoich źródełek, przecież nikt Ci tego nie broni. I wierzę jedynie, że niewielu uda Ci się zmanipulować na Twoja stronę, bo ludzie jednak mają instynkt i potrafią wyczuć, gdzie człowiekowi „nie po drodze”… Mieć kogoś takiego jak Ty jako psychologa, do którego idzie się po radę, to ryzyko, że ho, ho…

Jakby kot się trzymał jednej dziury to by zdechł. Myślę, że jednak bezpieczniej jest pójść do psychologa który ogarnia umysłem pełnię tematu, niż do takiego który wciska ludziom "kochajcie się" jako odpowiedź na każdy problem, bo takie podejście jest źródłem problemów, nie ich rozwiązaniem.

Lidka napisał(a):

Ale jesteś TYLKO człowiekiem, jak ja i każdy inny, zatem to, co Cię czeka po śmierci, będzie dokładnie takie samo. Oczywiście na miarę samego Ciebie. Nawet jeśli uważasz się za jakiegoś nad-człowieka… (już wielu takich było w historii ludzkości i zobacz, jakoś ludzkość nie uczy się na ich błędach, zastanawiające…).

Nie uważam się za nad-człowieka. Nie zamierzam popełniać twoich błędów. Nie zamierzam za twoje błędy odpowiadać. I nie zamierzam twoich błędów naprawiać. To twój problem. Baw się dobrze. Ale nie pozwolę ci namawiać innych do ich popełniania.
Tak, masz rację. Po śmierci czeka mnie dokładnie to na co sobie zasłużę. Niemniej pomagając ludziom, nawet jeśli zawiodę, tak jak w tym przypadku, nauczę się więcej i wzrosnę bardziej niż ty ze swoją psychodeliczną "miłością".

Lidka napisał(a):

Pozwolisz, że jednak będę trzymała się mojego podejścia do życia i do ludzi, które jest wyraźnie pozytywne i nacechowane miłością. I ze spotkania z Tobą również wyciągnę to, co pozytywne.

Pozwolę. Wyciągaj sobie co chcesz. Nie zmuszaj innych do wyciągania tego samego. To od samego początku był mój jedyny warunek.

Lidka napisał(a):

Twoje wypowiedzi nie świadczą ani o mnie, ani o tym, jak jest w rzeczywistości, ale tylko i wyłącznie o samym Tobie. To Twoje osobiste wyobrażenie o życiu, które stoi w jawnej sprzeczności z ludzkimi uczuciami i depcze człowieka, przeczy jego człowieczeństwu. Każdą wypowiedzią dajesz tu świetną wizytówkę swojej „nadludzkiej” postawy . Cóż, ale masz prawo do tego. Bądź tylko tak miły i jak już idziesz gdzieś w gości, nie wycieraj ubłoconych buciorów w jasny dywan i nie twierdź, że gospodarze są głupi i ograniczeni, bo w końcu nikt Cię do siebie nie wpuści.

Nigdy nie twierdziłem, że jestem nadczłowiekiem. Nigdy nie twierdziłem, że mam monopol na prawdę. I nigdy nie zdeptałem człowieka, który nie próbował robić tego samego z innymi.
Ale skoro tak boli cię, że ktoś stoi wyżej, skoro tak bardzo chcesz żeby cię podniósł i pomógł, mówisz "proszę", a nie upadlasz się jeszcze bardziej i krzyczysz jaki to on nielitościwy i zły. Nie mam monopolu na prawdę, ale wiem kiedy ktoś popełnia błąd i nie przejdę obojętnie wobec nikogo takiego, pokażę problem, pomogę go rozwiązać. Tylko trzeba chcieć, a nie odrzucać i krzyczeć, że biją.



Krystek, nie dyskutuję o wierzeniach, bo wiara każdego to jego prywatna sprawa i nic nikomu do niej.
Ty wierzysz, Lidka usiłuje zrobić ze swojej wiary religię. Stąd awantura. Rozumiesz różnicę?


powiedz mi co o mnie myślisz...

Ludzie są głupi. Zawsze to powtarzam.

NIENAWIDZĘ FANATYKÓW.img/smilies/mad

Offline

 

#47 2010-08-17 17:19:28

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: PO ŚMIERCI...

Risthalion napisał(a):

Krystek, nie dyskutuję o wierzeniach, bo wiara każdego to jego prywatna sprawa i nic nikomu do niej.

Ja nie mowie o wierze w sensie "wiara w Boga". Ja mowie, ze w tym temacie o rzeczach , ktorych "rozum ogarnac nie moze" my wszyscy rozmawiamy o wierze- w najrozniejsze idee i zjawiska.  Bo jakos nie widze zbyt wiele naukowych dowodow na to, o czym my mowimy...

Risthalion napisał(a):

Ty wierzysz, Lidka usiłuje zrobić ze swojej wiary religię. Stąd awantura. Rozumiesz różnicę?

Patrz - a ja to zupelnie odwrotnie widze!
Lidka opowiada o tym, czego doswiadczyla i co wybrala -dla siebie!- w swoim zyciu.
Ty z kolei brzmisz jak kompletny fanatyk usilujacy zniszczyc swych wymyslonych wrogow i ich wierzenia i imie twojej wlasnej religii....


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#48 2010-08-17 17:37:57

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: PO ŚMIERCI...

każdy człowiek jest godzien intelektualnych zabiegów by całe jego piekno i urok jego głebi wydobyć i poznać ,
ale , ale  ten człowiek musi chcieć tego , musi mieć wole ku temu ,
problem w tym , że wielu nie bardzo jest pewna czy tego chce , bo to zawsze wiąże sie z ryzykiem , ryzykiem w którym ego może doznać uszczerbku , wiec wybiera sie drogę taką jakby pół na pół , niby sie wędruje w górę udając Syzyfa , ale w rzeczywistości pieści sie i strzeże subtelnej granicy nie do przekroczenia ,
taka sytuacja trwać w nieskończoność nie może wiec dosyć często staje sie przyczyną frustracji albo najpierw lęku a później agresji.


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#49 2010-08-17 18:50:04

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: PO ŚMIERCI...

Risthalion, czy Ty jesteś w stanie wyobrazić sobie, jak (ogólnie) głupio gadasz?

Risthalion napisał(a):

No i właśnie nie. Wciskasz miłość jako jedyna rozwiązanie na wszystko, całą resztę automatycznie określając jako złą. Tutaj jest problem nawiązujący z resztą do pierwszego punktu. Ty się nie zastanawiasz nad alternatywami. Uparłaś się udowodnić miłość jako naj, ale zabierasz się do tego od założenia, że "miłość jest naj" (czyli od dupy strony), a nie jak powinnaś, że mamy pewien obszar i z niego mamy wybrać jeden punkt. To jest właśnie ta różnica, między zastanawianiem się nad zależnościami, a uzależnianiem się od czegoś.

Czy Ty masz jakiś problem z uczuciami pozytywnymi? Kompleks? Bo nie dość, że odbierasz moje teksty jako „wciskanie”, to chyba po prostu nie masz świadomości, przeciwko czemu walczysz. Gdybym wciskała tu terroryzm, nienawiść, upodobanie do okrucieństwa, gdybym propagowała seks z nieletnimi, albo naciągała wszystkich na pieniądze, miałbyś pełne prawo ostro się postawić.

Ale postawić się przeciwko MIŁOŚCI ???:zdziw:

(a Ty w ogóle wiesz, co to takiego?)

Risthalion napisał(a):

Nie zamierzam popełniać twoich błędów. Nie zamierzam za twoje błędy odpowiadać. I nie zamierzam twoich błędów naprawiać. To twój problem. Baw się dobrze. Ale nie pozwolę ci namawiać innych do ich popełniania.

LUDZIE, UWAŻAJCIE, JESTEM NIEBEZPIECZNA, BO NAMAWIAM WAS DO NAJWIĘKSZEJ ZBRODNI W DZIEJACH LUDZKOŚCI: DO MIŁOŚCI…

Człowieku, Ty chyba rzeczywiście masz problem z samym sobą, skoro w tak „alergiczny" sposób podchodzisz do miłości i religii. Ja też jej nie wyznaję, ale szanuję. Szanować może ten, kto potrafi szanować w pierwszej kolejności samego siebie. To samo z miłością.

Nasz wszechświat ma JEDNO źródło. I nawet jeśli nie cała Energia z Niego jest tą porównywalną do miłości, człowiek został tak  skonstruowany, żeby tylko to miało dla niego znaczenie. Został wyposażony w odczuwanie w tym właśnie celu: aby mógł rozpoznać, co Boskie, a co nie, co prowadzi do Źródła, a co od Niego oddala.
I po to jest człowiekiem, żeby mógł SAM wybrać, pod wpływem jakiej energii ustali swoje wartości w życiu. Zatem czy tego chce czy nie, czy o tym wie czy nie, przekształca Energię ze Źródła, i tak idzie drogą miłości, gdyż, w zasadzie, nie ma nic poza nią. Ale to chyba za trudne dla Ciebie?…

Risthalion napisał(a):

Oczywiscie ze sa wazniejsze zeczy. WSZYSTKO! Dla ciebie najwazniejsza jest milosc. Koniec. Tylko dla ciebie. Nie dla "czlowieka". Dla ciebie. Dla "czlowieka" najwazniejsze jest to co on/ona sam/a wybierze. Nie to co ty wybralas i narzucasz innym. Wazny jest wlasny wybor. Milosc, to tylko jedna z opcji. Nie najwazniejsza. Jedna z.

A zdajesz sobie sprawę z tego, co napisałeś tutaj? Pomijam ten drobiazg, że ja, Twoim zdaniem to nie człowiek, ale że cokolwiek człowiek WYBIERZE, to zrobi to na bazie tej samej energii, która jest miłością? Sam fakt wyboru oznacza okazanie zainteresowania i uznanie czegoś za „dobre”. I sam ten fakt JUŻ wytwarza sporą dawkę energii pozytywnej, o której ja cały czas mówię? Chyba nie masz tej świadomości, bo najwyraźniej stoisz po stronie, gdzie zablokowałeś się na miłość, już samo słowo chyba powoduje, że dostajesz gęsiej skórki… Przestań się bać, to przejdzie, najprostsza rada, jaką mogę Ci dać.

Nie ma możliwości nie kochać, będąc człowiekiem. Trzeba tylko zdać sobie sprawę z tego, co to jest ta miłość i co to znaczy kochać. Bo KAŻDY z nas ma jej w sobie tyle, że tylko pomnażać. Tylko nieświadomy człowiek będzie innego zdania i będzie błądził we mgle, przekonany, iż Dzieło Stworzenia może być inne niż Stwórca.

NASZ Stwórca, NASZEGO wszechświata.




Risthalion napisał(a):

Człowiek jest częścią wszechświata. Nie da się rozpatrywać "rozumienia człowieka" bez zrozumienia jego otoczenia. Życie człowieka, jak sama nazwa wskazuje, polega głównie na przeżyciu.

Na przeżyciu to polega życie zwierząt, nie ludzi, ładne masz mniemanie o ludziach… Ale nawet zwierzęta mają uczucia, a te udomowione dysponują miłością takiej jakości, że człowiek mógłby się od nich uczyć.

Życie człowieka jednak różni się od życia zwierząt jednym drobiazgiem: myśleniem abstrakcyjnym i sterowaniem uczuciami zgodnie z własną wolną wolą.

Risthalion napisał(a):

. Ale nie ma mozliwosci zanegowania oddawania milosci kiedy sie milosc dostaje. Nie ma mozliwosci zanegowania nienawisci, kiedy sie nienawisc dostaje. Tutaj chaosu nie ma i nie moze istniec. Dzieci, o ktorych piszesz, nigdy nie dostaly tej milosci, wiec nie maja czego oddawac. Ogarniasz ta roznice?

Jest możliwość zanegowania wszystkiego, co dostaje się. Po to masz wolną wolę i po to wytwarzasz takie uczucia, jakie chcesz. Dziecko z domu dziecka cierpi bez miłości. Ale jako dorosły człowiek będzie miało szansę zanegować życie bez miłości i zacząć miłość samemu wytwarzać. Bo ją w sobie ma, to jego dusza.
Nawet najbardziej zdeprawowany człowiek ma zdolność wytwarzania uczuć pozytywnych, bo też ma duszę. To tylko kwestia wyboru: chce czy nie chce.

Risthalion napisał(a):

Nie uważam się za nad-człowieka.
Tak, masz rację. Po śmierci czeka mnie dokładnie to na co sobie zasłużę. Niemniej pomagając ludziom, nawet jeśli zawiodę, tak jak w tym przypadku, nauczę się więcej i wzrosnę bardziej niż ty ze swoją psychodeliczną "miłością".

Psychodeliczną? http://macg.net/emoticons/laughing2

Daj Ci, Boże, wzrośnij, ile tylko dasz radę!http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010 Będę się tylko cieszyć z tego!

Risthalion napisał(a):

Pozwolę. Wyciągaj sobie co chcesz. Nie zmuszaj innych do wyciągania tego samego. To od samego początku był mój jedyny warunek.

A może mnie tak oświecisz i powiesz na koniec, w jaki to ja sposób Ciebie (i innych) do czegoś (sorry: do miłości!) przymuszam?

Czy człowiek ma możliwość przymuszenia kogoś do miłości???

A może to tylko Ty jeden reagujesz na to słowo „alergicznie”? Może to rzeczywiście coś w Tobie „szwankuje”, że stajesz przeciwko czemuś, co KAŻDY człowiek czuje z natury rzeczy?

Ja tu nie wymyślam andronów, mówię to, co każdy w sobie ma, czuje i może się o tym na własnej skórze przekonać. O ile zechce.

Risthalion napisał(a):

Nigdy nie twierdziłem, że jestem nadczłowiekiem. Nigdy nie twierdziłem, że mam monopol na prawdę. I nigdy nie zdeptałem człowieka, który nie próbował robić tego samego z innymi.
Ale skoro tak boli cię, że ktoś stoi wyżej, skoro tak bardzo chcesz żeby cię podniósł i pomógł, mówisz "proszę", a nie upadlasz się jeszcze bardziej i krzyczysz jaki to on nielitościwy i zły. Nie mam monopolu na prawdę, ale wiem kiedy ktoś popełnia błąd i nie przejdę obojętnie wobec nikogo takiego, pokażę problem, pomogę go rozwiązać. Tylko trzeba chcieć, a nie odrzucać i krzyczeć, że biją.

O, proszę bardzo, jaka ładna wypowiedź znalazła się wśród tych wszystkich podszytych nienawiścią, brawo! Czyli jednak przyznajesz się do człowieczeństwa? To i dobrze. W takim układzie przyznajesz się do tego, że powoduje Tobą ta sama energia miłości, jaka powoduje każdym człowiekiem. A co z nią robi każdy człowiek – sam o tym decyduje, dokonując swoich osobistych wyborów wartości.

A na koniec jedno zdanie i w zasadzie to jest jedyne, co powinnam była Ci powiedzieć: albo będziesz szanował ludzi, z którymi dyskutujesz, albo podziękuję Ci za obecność.
PS. Jeszcze jeden „rozrywkowy” drobiazg:

Risthalion napisał(a):

Alez wlasnie twierdzisz. Twierdzisz, ze energia= milosc, a to jest bzdura. energia=energia, milosc=milosc, milosc= energia, ale energia=/= milosc. Kazda pieczarka jest grzybem, nie kazdy grzyb jest pieczarka. Istnieja schematy ktore dzialaja tylko w jedna strone. To jest jeden z nich

To ja Ci podam inny przykład logicznego myślenia:
Każda kura = istota żywa
Każdy człowiek = istota żywa
Zatem każda kura = każdy człowiek

(gdybyś miał za dużo jajek, jestem chętna img/smilies/wink)

Szkopuł tylko w tym, że ta Energia, która stworzyła człowieka i jego wszechświat oraz dotyczy człowieka,  jest energią miłości, rozpoznawalną właśnie dzięki faktowi, że nią  jest oraz faktowi, że ma nią być dla człowieka.

Wszelka wiedza spoza kręgu "przeznaczonego dla człowieka" będzie mu jak najbardziej służyła, pod warunkiem, że nie będzie go odciągała od miłości, a przybliżała. Pracuj nad sobą, nie nad swoją ciekawością i wiedzą bez pokrycia w praktyce.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#50 2010-08-17 21:24:36

Risthalion
Scholar Arcanum of Schola Psykana
Skąd: Terra
Zarejestrowany: 2010-03-03
Posty: 1749

Ostrzeżenia: 1

Re: PO ŚMIERCI...

Lidka napisał(a):

Szkopuł tylko w tym, że ta Energia, która stworzyła człowieka i jego wszechświat oraz dotyczy człowieka,  jest energią miłości, rozpoznawalną właśnie dzięki faktowi, że nią  jest oraz faktowi, że ma nią być dla człowieka.

I tutaj tkwi sedno twojego fanatyzmu, twojej nienawiści do wszystkiego poza swoim narkotykiem, twojej głupoty i twojej porażki.
Energia, która stworzyła wszechświat, nie jest energią miłości. Ona nie ma z miłością nic wspólnego. Miłość jest w niej tylko niezbędnym do działania mechanizmem podtrzymującym.
Energia, która stworzyła wszechświat, jest energią mądrości.
Miłość to tylko opium dla mas. Narkotyk. Fizyczna potrzeba rozmnażania i podtrzymania gatunku.

Resztę tego obraźliwego postu pominę milczeniem. Nie należy kopać dzieci tylko dlatego że zarzygały dywan.


powiedz mi co o mnie myślisz...

Ludzie są głupi. Zawsze to powtarzam.

NIENAWIDZĘ FANATYKÓW.img/smilies/mad

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo