Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#1 2010-02-22 19:52:50

Rutlawski
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 584

Na haju.

Narkotyki są jeszcze większym powodem do kontrowersji niż śmierć. Nic dziwnego, w naszym kraju są np legalnie zabronione, mimo że o wiele bardziej uzależniający i trujący etanol, jak i o wiele nie mniej uzależniajacy narkotyk w papierosach - te oczywiście mogą spowodować wiele chorób serca i płuc.

Jak to jest z narkotykami i czemu ludzie je biorą? Czemu ludzie lubią być "na haju"?
Obecnie narkotyk kojarzy się głównie z ludźmi uzależnionymi, zniszczonymi, wiecznie sięgającymi po kolejną działkę. Ach, jak trudno nam to skojarzenie zmienić. Bo wygodnie w nie wierzyć. Wierząc tak, nie czujemy się winni. A nie czując się winni, możemy potępiać.

Trzeba jednak powiedzieć, że narkotyki mają bardzo różne zastosowania, czy to chemiczne [ w szpitalach również ], czy... Z braku lepszego słowa powiem... Botaniczne.

Wiele plemion Indian, szamani, a także jestem pewien, wiele "prymitywnych" cywilizacji co jakiś czas zażywało narkotyków, tarktowali to jak świętość, jako głęboką podróż do wnętrza lub też do spotkania z innymi wymiarami.

Działanie niektórych narkotyków podobne jest do wszelkich esktaz religijnych, bądź medytacyjnych uniesień, duchowych doznań, opisywanych przez wieki. Jeśli tak z pewnością nie może być w tym nic złego, po prostu są katalizatorem przeżyć, które możemy doświadczyć "na trzeźwo".

Nie jest to jednak takie proste. A co jeśli wszystko jest iluzją? Mózg pod ich wpływem zostaje niszczopny coraz bardziej i wytwarza różne bardzo tajemnicze objawy. Jeśli sa to rzeczy ekstatyczne, zapewne nic złeg. A jeśli ktoś zaczyna widzieć jedynie same strachy, najgorsze lęki? Wyobraźmy sobie koszmar, wybudzania się z kolejnych omamów. A nawet z omamu w innym omamie, kiedy już nie połapiemy się co jest snem a co prawdą.

Inne rozwiązanie polega na tym, że stany ponarkotykowe, tak samo jak doświadczenia duchowe, powodują, że jedynie widzimy to co mamy we własnym wnętrzu. Człowiek uporządkowany widzi błogość, a człowiek, który wiecznie tłumi emocje i lęki... No, wiadomo.


Gdzie może leżeć odpowiedź?


2790097 - piszcie, kochani :>

Offline

 

#2 2010-02-22 21:55:50

kasia88
zaaklimatyzowany
Skąd: Wrocław/Głogów
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 775

Re: Na haju.

Rutlawski napisał(a):

Inne rozwiązanie polega na tym, że stany ponarkotykowe, tak samo jak doświadczenia duchowe, powodują, że jedynie widzimy to co mamy we własnym wnętrzu. Człowiek uporządkowany widzi błogość, a człowiek, który wiecznie tłumi emocje i lęki... No, wiadomo.

Tak naprawdę, nawet nasze ciało produkuje sobie czasem narkotyczne substancje. To one zalewają nas, gdy się szaleńczo zakochamy, to one mają też wiele wspólnego z wszelkimi doświadczeniami mistycznymi. To one powodują w nas euforię, ekstazę. Gdyby tak nie było, nie mielibyśmy w mózgu gotowych receptorów, z którymi łączą się sztuczne narkotyki, bo nie ma receptorów dla czegoś, czego organizm nie produkuje. Dlatego wydaje mi się, że różne ponarkotykowe przeżycia, to zwykły element codzienności. Tylko, że niektórzy chcą je wzbudzać w sposób sztuczny i znacznie silniejszy.

Offline

 

#3 2010-02-22 22:46:47

Rutlawski
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 584

Re: Na haju.

kasia88 napisał(a):

i znacznie silniejszy.

Tego pewny nie byłbym.

Ale na pewno znacznie szybszy ;>


2790097 - piszcie, kochani :>

Offline

 

#4 2010-02-22 23:02:47

Madzia
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-21
Posty: 530

Re: Na haju.

Bleeee...... img/smilies/sterb026

Zachęcam do większej ilości argumentów - Rutlawski :>


"Silny człowiek to taki, który potrafi pomóc wstać drugiemu, kiedy sam leży".

http://www.youtube.com/watch?v=agcT9UzCqNc

Offline

 

#5 2010-02-23 10:51:57

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Na haju.

Rutlawski napisał(a):

Inne rozwiązanie polega na tym, że stany ponarkotykowe, tak samo jak doświadczenia duchowe, powodują, że jedynie widzimy to co mamy we własnym wnętrzu. Człowiek uporządkowany widzi błogość, a człowiek, który wiecznie tłumi emocje i lęki... No, wiadomo.

Coś w tym musi chyba być. Narkotyków nigdy nie brałam, nawet testowo, jakoś nie miałam ochoty na tego typu próby, natomiast słyszałam, że pogłębiają one stan, w którym się znajdujemy. Jeśli mamy ciężką depresję, to możemy spodziewać się nasilenia objawów, natomiast jeśli jesteśmy w dobrym nastroju to istnieją szanse na odlot pozytywny. Niemniej jednak pewnie uzależnieni ludzie, którzy są na głodzie mają coraz gorszy humor i tym samym coraz częściej mogą popadać w koszmary.
Myślę, że Ci wszyscy szamani uduchowiając narkotyki mogli mieć trochę inne reakcje na nie bo zażywali je z pewnym konkretnym założeniem. Natomiast chyba obecnie założenie jest takie "weź to będziesz się dobrze bawił".

Offline

 

#6 2010-02-26 03:00:17

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: Na haju.

W medycznym rozumieniu narkotyki to leki z grupy opiatow, ktore maja dzialanie psychoaktywne. Podstawowa substancja jest morfina. Legalnie uzywane narkotyki stosowane sa w ostrym i przewleklym bolu, maja dzialanie relaksujace i sa takze stosowane do zwalczania biegunki.

Ja mam uczucie, ze ty piszesz tutaj w szrszym , tym "ulicznym " znaczeniu narkotykow, tzn mowiac takze o kokainie, marihuanie i amfetaminach.

Narkotyki uzywane pod opieka lekarza sa doskonalymi lekami - morfina nie ma tzw. "sufitowego efektu", tzn mozna powiekszac dawki bez dodatkowych objawow ubocznych. Ten lek jest praktycznie zbawieniem dla ludzi, ktorzy maja ostry bol czy tez bol w terminalnej chorobie.

Dzialaniem ubocznym narkotykow jest miedzy innymi to, ze daja czlowiekowi poczucie blogosci. Osoba pod wplywem narkotykow moze odczuwac, ze caly swiat jest wspanialy i przyjacielski. Ze wszystko jest do wykonania i wszystko do zdobycia.

Nasze cialo wytwarza wlasne narkotyki - np gdy jestesmy zranieni w wypadku nasze wlasne narkotyki pomagaja nam w bolu.

Ludzie czesto przyzwyczajaja sie do narkotykow- fizycznie i psychologicznie. Prawdopodobnie lubia to uczucie blogosci i euforii. W momencie odstawienia narkotykow zaczynaja sie objawy fizycznego braku - bole miesni, wymioty, kurcze miesni, nawet drgawki epileptyczne.

Narkotyki uliczne sa bardzo niebezpieczne. Jednym z tych powodow jest prosty fakt, ze ludzie tak naprawde nie wiedz co kupuja - sprzedawcy mieszaja narkotyk z innymi substancjami by podwyszyc swe dochody. Te substancje sa bardzo czesto niebezpieczne (jak formaldehyd, normalnie uzywany do embalmowania).
Kolejne ryzyko to wstrzykiwanie tych narkotykow za pomoca igiel- czesto brudnych i przynoszacych choroby jak AIDS.
Narkotyki uliczne sa niesamowicie przyzwyczajace. Wielokrotnie ludzie probuja je rzucic ale objawy fizycznego bolu, wymioty, bezsennosc, irytacja powoduja, ze czlowiek poddaje sie i szuka nastepnej dawki.
Leki jak uliczne amfetaminy (speed, ice) niszcza nieodwracalnie substancje mozgu. Ludzie traca zdolnosc do pamietania, myslenia, wpadaja w paranoje. Ten narkotyk takze niszczy zeby (chroniczny uzytkownik ma czarne zeby albo traci zeby zupelnie), powoduja zakazenia skory (uzytkownik czuje niesamowite swedzenie tuz pod skora, draoie sie do krwi i wprowadza zakazenie). Jesli popatrzysz na PET scan mozgu uzytkownika - widac tam dziury doslownie jak w szwajcarskim serze. Ta zmiana jest nieodwracalna.

Dodaj do tego, ze ludzie pod wplywem narkotykow sa bardziej podatni na pobicie przez innych, na gwalty, na bezdomnosc - bo oni wydadza ostatni grosz by kupic nastepna doze.
Zrujnowane zycia, rozbite rodziny, zlamane obietnice - to sa nastepne skutki brania narkotykow.

Czesto uzywanie zaczyna sie od szukania tego uczucia blogosci, euforii. Nikt nie planuje swej przyszlosci jako osoba uzalezniona (junky). Nawet jesli na poczatku ktos uzywa bo to pozwala mu zrelaksowac sie, odwazyc sie spotykac ludzi, pozwala na bycie bardziej przyjacielskim, itp - po jakims czasie przyzwyczajenie zmienia sie w fizyczna potrzebe. W tym momencie brak narkotyku powoduje, ze czlowiek czuje sie chory, ma doslownie wrazenie, ze wyskoczy z wlasnej skory.

Ja wiem, ze male dawki coca lisci, korzenia mandraki, glowek maku sa uzywane w roznych obrzedach i ceremoniach. Carlos Castaneda napisal cala serie ksiazek na temat swoich przezyc po zazywaniu narkotycznych grzybow - mysle, ze jakies sa tlumaczone na polski. Oczywiscie, porownywanie uzycia malej ilosci ziol czy grzybow w ceremonii nie moze byc porownywane do codziennego uzywania ulicznych narkotykow.
Narkotyk uzyty w ceremonii pomaga -wedlug szamanow- w odkryciu Prawd i otwiera drzwi pomiedzy naszym swiatem i zaswiatem.


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#7 2010-02-26 03:45:05

Jazon
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 960

Re: Na haju.

Miłe złego początki... im lepiej, tym gorzej...


Madzia  napisał(a):

Bleeee...... img/smilies/sterb026

Bleeee..... http://www.cosgan.de/images/midi/boese/u020


Jeśli nie będziesz sobą, kto nim będzie?

Offline

 

#8 2010-02-26 14:19:39

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: Na haju.

Jazon napisał(a):

Miłe złego początki... im lepiej, tym gorzej...


Madzia  napisał(a):

Bleeee...... img/smilies/sterb026

Bleeee..... http://www.cosgan.de/images/midi/boese/u020

To jest ocena mojej wypowiedzi? Czy twoj stosunek do narkomanow?


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#9 2010-02-26 15:10:10

Jazon
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 960

Re: Na haju.

Krystek napisał(a):

Jazon napisał(a):

Miłe złego początki... im lepiej, tym gorzej...


Madzia  napisał(a):

Bleeee...... img/smilies/sterb026

Bleeee..... http://www.cosgan.de/images/midi/boese/u020

To jest ocena mojej wypowiedzi? Czy twoj stosunek do narkomanow?

No tak, przepraszam nie było to jednoznaczne...

To nie jest ocena ani mój stosunek do Twojej wypowiedzi, ani również do narkomanów....
Narkomani są ludźmi chorymi i należy im się troska, a nie odrzucenie czy wyszydzenie.

W ten sposób wyraziłem mój stosunek do używek w ogóle - z tym nie ma żartów - miłe złego początki

pozdrawiam img/smilies/smile


Jeśli nie będziesz sobą, kto nim będzie?

Offline

 

#10 2010-02-26 18:13:56

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: Na haju.

Dzieki za to sprostowanie!

Zgadzam sie z toba na 100% - to jest potworna choroba i ci ludzie zasluguja na nasze wspolczucie i pomoc.

Czasami to jest nieziemsko trudne. Jesli masz kogos , kto ma raka to latwo nam sie zdobyc na sympatie i chciec pomoc.
Ale tak czesto ludzie wychodza z przekonania :"oni maja na co zasluzyli bo ich nikt do brania narkotykow nie zmuszal." I to jest obrzydliwa choroba- ci ludzie kradna, klamia, oszukuja, lamia przyzeczenia, nieszcza rodziny...Latwo by bylo na nich reka machnac.

Ja pracowalam w szpitalu psychiatrycznym i widzialam jak ci ludzie probuja rzucic narkotyki, jak przechodza poprzez pieklo fizycznego cierpienia gdy ich cialo potrzebuje tego narkotyku.

W perfect swiecie nikt by nie popelnial bledow. Ale mnie serce boli gdy widze tych ludzi - i ja zawsze gotowa jestem im pomoc.

"But for the grace of God go I" - tylko dzieki Bozej lasce ja nie jestem w tej pozycji (dosyc dowolne tlumaczenie).


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#11 2010-02-26 20:01:16

Madzia
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-21
Posty: 530

Re: Na haju.

Madzia napisał(a):

Bleeee...... img/smilies/sterb026

Zachęcam do większej ilości argumentów - Rutlawski :>

Zaczynasz mnie dzaźnić


"Silny człowiek to taki, który potrafi pomóc wstać drugiemu, kiedy sam leży".

http://www.youtube.com/watch?v=agcT9UzCqNc

Offline

 

#12 2010-02-27 01:23:42

Rutlawski
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 584

Re: Na haju.

Bo jesteś mało mądra img/smilies/tongue

Właśnie, Krystek, poruszyłeś ważną sprawę. Pijacy, narkomani, cierpiący przecież tak samo, jak bezdomni np nie wzbudzają empatii społeczeństwa tym, że na to "zasłużyli".

[ Obecnie rozszerza się to także na bezdomnych, Żydów, a nawet murzynów ].


2790097 - piszcie, kochani :>

Offline

 

#13 2010-02-27 01:27:20

Madzia
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-21
Posty: 530

Re: Na haju.

Ty za to w swojej mądrości jesteś tak wielki,że zastanawiam sie,czy ktokolwiek z nas jest godzien pisać posty pod twoimi.


"Silny człowiek to taki, który potrafi pomóc wstać drugiemu, kiedy sam leży".

http://www.youtube.com/watch?v=agcT9UzCqNc

Offline

 

#14 2010-02-27 14:34:51

kasia88
zaaklimatyzowany
Skąd: Wrocław/Głogów
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 775

Re: Na haju.

Krystek napisał(a):

Dzieki za to sprostowanie!

Zgadzam sie z toba na 100% - to jest potworna choroba i ci ludzie zasluguja na nasze wspolczucie i pomoc.

Czasami to jest nieziemsko trudne. Jesli masz kogos , kto ma raka to latwo nam sie zdobyc na sympatie i chciec pomoc.
Ale tak czesto ludzie wychodza z przekonania :"oni maja na co zasluzyli bo ich nikt do brania narkotykow nie zmuszal." I to jest obrzydliwa choroba- ci ludzie kradna, klamia, oszukuja, lamia przyzeczenia, nieszcza rodziny...Latwo by bylo na nich reka machnac.

Ja pracowalam w szpitalu psychiatrycznym i widzialam jak ci ludzie probuja rzucic narkotyki, jak przechodza poprzez pieklo fizycznego cierpienia gdy ich cialo potrzebuje tego narkotyku.

W perfect swiecie nikt by nie popelnial bledow. Ale mnie serce boli gdy widze tych ludzi - i ja zawsze gotowa jestem im pomoc.

"But for the grace of God go I" - tylko dzieki Bozej lasce ja nie jestem w tej pozycji (dosyc dowolne tlumaczenie).

Bardzo trafnie zacytowałaś "But for the grace of God go I". Nie nam oceniać, dlaczego ktoś popadł w chorobę uzależnienia. Nie wiemy, czy gdyby nasze życie potoczyło się tak, jak jego, to czy przypadkiem nie bylibyśmy teraz na jego miejscu. Dużo lepszy byłby świat, gdybyśmy zamiast oceniać każdego po kolei, po prostu robili to, co jest dobre, pomagali.

Offline

 

#15 2010-02-27 19:49:27

Madzia
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-21
Posty: 530

Re: Na haju.

Jeśli ktoś sięga po prochy z bezradności,bo przecież i tak bywa,to zasługuje ze wszech miar na pomoc. Ale jeśli je bierze "dla zabawy"(multon jest takich ludzi),to zastanowiłabym sie czy podać mu ręke.


"Silny człowiek to taki, który potrafi pomóc wstać drugiemu, kiedy sam leży".

http://www.youtube.com/watch?v=agcT9UzCqNc

Offline

 

#16 2010-02-28 00:04:43

Krzysztof K
Pielgrzym
Zarejestrowany: 2009-06-19
Posty: 1830

Re: Na haju.

Moje zdanie na temat narkotyków szokowało już wielu ludzi.
Sam nie wiem czemu.

Uważam, że tak jak wszystko na tym świecie, nie są one; ani złe, ani dobre.
Wszystko zależy od tego, co zrobi z nimi człowiek.


Krzysztof K

Offline

 

#17 2010-02-28 12:33:53

kasia88
zaaklimatyzowany
Skąd: Wrocław/Głogów
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 775

Re: Na haju.

Krzysztof K napisał(a):

Moje zdanie na temat narkotyków szokowało już wielu ludzi.
Sam nie wiem czemu.

Uważam, że tak jak wszystko na tym świecie, nie są one; ani złe, ani dobre.
Wszystko zależy od tego, co zrobi z nimi człowiek.

No tak... bo niby czemu ma być złe wprowadzanie umysłu na inny poziom za pomocą reakcji chemicznych? Przecież wszystko, co dzieje się w naszym mózgu to reakcje chemiczne... Stan naszej świadomości zmienia się w czasie modlitwy, medytacji, kiedy jesteśmy w euforii, no i po narkotykach także... Złe nie jest dla mnie sztuczne wprawianie się w określony stan, ale to, że można się od tego uzależnić...

A to ze takie zdanie szokuje... Hm :niewiem:

Offline

 

#18 2010-02-28 14:25:36

Jazon
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 960

Re: Na haju.

kasia88  napisał(a):

No tak... bo niby czemu ma być złe wprowadzanie umysłu na inny poziom za pomocą reakcji chemicznych? Przecież wszystko, co dzieje się w naszym mózgu to reakcje chemiczne... Stan naszej świadomości zmienia się w czasie modlitwy, medytacji, kiedy jesteśmy w euforii, no i po narkotykach także... Złe nie jest dla mnie sztuczne wprawianie się w określony stan, ale to, że można się od tego uzależnić...

A to ze takie zdanie szokuje... Hm

I rzeczywiście tą wypowiedzią mnie Kasiu zszokowałaś....

Wyobraź sobie, że chemicy wymyślają jakieś antidotum, coś, co nie pozwala nam się uzależniać i co się wówczas dzieje... Czy możesz sobie wyobrazić jauż nie setki, a tysiące otumanionych narotykami ludzi, nawet dzieci, którzy je biorą śmiało, już bez tej obawy, bez tego straszaka, że się uzależnią...?

Moim zdaniem wypowiedź Krzysztofa nie jest szokująca tylko w jednym kontekście, takim mianowicie, że np siekiera, nóż, dynamit, broń atomowa itd same w sobie nie są szkodliwe...

Można je wykorzystać jako narzędzie, zagospodarować, itd

To samo dokładnie tyczy się narkotyków. Morfina jest niezastąpionym lekiem w chorobach tzw terminowych w likwidowaniu bólu - i tylko jako lek jest ona nieszkodliwa...


Jeśli nie będziesz sobą, kto nim będzie?

Offline

 

#19 2010-02-28 16:07:10

kasia88
zaaklimatyzowany
Skąd: Wrocław/Głogów
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 775

Re: Na haju.

Jazon napisał(a):

I rzeczywiście tą wypowiedzią mnie Kasiu zszokowałaś....

Wyobraź sobie, że chemicy wymyślają jakieś antidotum, coś, co nie pozwala nam się uzależniać i co się wówczas dzieje... Czy możesz sobie wyobrazić jauż nie setki, a tysiące otumanionych narotykami ludzi, nawet dzieci, którzy je biorą śmiało, już bez tej obawy, bez tego straszaka, że się uzależnią...?

Moim zdaniem wypowiedź Krzysztofa nie jest szokująca tylko w jednym kontekście, takim mianowicie, że np siekiera, nóż, dynamit, broń atomowa itd same w sobie nie są szkodliwe...

Można je wykorzystać jako narzędzie, zagospodarować, itd

To samo dokładnie tyczy się narkotyków. Morfina jest niezastąpionym lekiem w chorobach tzw terminowych w likwidowaniu bólu - i tylko jako lek jest ona nieszkodliwa...

Wiesz... nie chcę bronić narkotyków, czyli czegoś, czego nigdy w życiu nie brałam i nie zamierzam. Masz rację, może napisałam swego posta zbyt pochopnie.  Myślę jednak, że gdyby narkotyki nie uzależniały,ludzie nie braliby ich na okrągło,dla zabawy... A ja nie widzę nic złego we wpływaniu nawet sztucznym na stan świadomości, bo jak już napisałam,wszystko, co robimy wiąże się z reakcjami biochemicznymi w mózgu, czy się modlimy, czy bierzemy narkotyki...

Wszystkiego można spróbować, o ile się nie szkodzi innym ludziom (jeśli biorąc narkotyki kogoś ranimy, to jest to złe) i o ile nie szkodzi się na dłuższą metę sobie. Nie zamierzam jednak potępiać kogoś, kto od czasu do czasu na przykład pali trawkę - bo przecież alkohol również jest substancją psychoaktywną, jest po prostu narkotykiem, a ja abstynentem nie jestem :niewiem: Ja akurat uważam, że nie ma żadnej różnicy między tym, czy ktoś pije alkohol, czy pali trawkę... chociaż nie, jedna jest - alkohol jest znacznie bardziej szkodliwy i po nim ludzie znacznie częściej są agresywni.

Offline

 

#20 2010-03-13 17:40:06

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Na haju.

ODMIENNE STANY ŚWIADOMOŚCI

]HT: Masz unikalną teorię na temat roli, jaką odegrały grzyby psylocybowe w procesie ludzkiej ewolucji.
Czy możesz nam o tym powiedzieć?

TM: Czy grzyby przybyły z przestrzeni kosmicznej, czy nie, obecność substancji psychedelicznych w diecie wczesnych istot ludzkich stworzyła pewną liczbę zmian w naszej sytuacji ewolucyjnej.
Kiedy dana osoba bierze małą dawkę psylocybiny, aktywność wzrokowa wzrasta.
Oni po prostu mogą widzieć trochę lepiej, a to oznacza, że zwierzęta przyjmujące psylocybinę w swoim pożywieniu zwiększyłyby sukces w polowaniu, co oznacza zwiększone zasoby pożywienia, co z kolei oznacza zwiększony sukces reprodukcyjny, który jest nazwą gry ewolucyjnej. To jest organizm, który jest w stanie rozmnażać się pokaźnie, który odnosi sukces.
Obecność psylocybiny w diecie wczesnych, polujących grupą naczelnych spowodował, że osobniki przyjmujące psylocybinę zwiększały swoją aktywność wzrokową. Przy trochę wyższych dawkach psylocybiny pojawia się pobudzenie seksualne, erekcja i wszystko to co można nazwać pobudzeniem centralnego systemu nerwowego. Ponownie, czynnik który zwiększyłby sukces reprodukcyjny jest wzmocniony.

HT: Czy nie jest prawdą, że psylocybina powstrzymuje orgazm?

TM: Nie w dawkach, o których mówię.
Może w dawkach psychedelicznych, ale w dawkach trochę wyższych, niż "możesz to poczuć" działa stymulująco.
Pobudzenie seksualne oznacza zwracanie uwagi, oznacza zdenerwowanie, wykazuje pewien poziom energetyczny organizmu.
A wtedy, oczywiście we wciąż wyższych dawkach, psylocybina powoduje tą aktywność w językowo-formalnej części mózgu, która manifestuje się poprzez pieśń i wizję. To jest jak gdyby enzym, który stymuluje wzrok, popęd seksualny, wyobraźnię. A te trzy czynniki razem tworzą używającego języka naczelnego. Psylocybina mogła synergetyzować wyłanianie się wyższych form psychicznej organizacji z prymitywnych, protoludzkich zwierząt. Można na to patrzeć, jak na ewolucyjny enzym lub ewolucyjny katalizator.[cdn][/b]

[center][/center]

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-03-13 17:42:33)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#21 2010-03-13 17:53:09

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Na haju.

Nadane Stamtąd



]Według Terence"a McKenna teoria falowego czasu nie jest produktem ludzkiego wynalazku lecz raczej "rewelacją pochodzącą od Nadduszy ludzkiego gatunku", przekazem który Terence odebrał w Kolumbijskiej Dżungli w 1971 roku w miejscu zwanym "La Chorrera"
Terence ze swoim bratem Dennis"em rozpoczeli eksperyment polegający na konsumpcji grzybów psylocybinowych, wypaleniu roslin zawierających MAOi (alkaloidy harmala) i pewnym rodzaju dźwiękowego wspomagania. Efektem były trzy tygodnie dziwnego stanu (prawdopodobnie efekt wywołany nieodwracalnymi MAOi).
Eksperyment spowodował uwolnienie podswiadomych wizji związanych z archetypiczymi tematami. Głównym wątkiem była transformacja. Czulismy obecnosć jakiejs niewidzialnej hiperprzestrzennej istoty, sojusznika, który zdawał się obserwować i czasami wpływać na sytuację. Spekulowalismy, że rolą tej istoty było dać ludzkosci klucze do galaktycznego obywatelstwa. Trwający proces zrozumienia, wywołany eksperymentem, nie ustąpił. Raczej ustabilizował się i okreslił w każdym 24-godzinnym cyklu, wyprowadzając nas z "szalonej" poetyckiej ideacji wczesnych dni do zrozumienia, które pomogło nam wysunąć hipotezć nowego modelu umysłu i czasu
Patrząc na I Ching z perspektywy fizyki kwantowej, Terence i jego brat Dennis odkryli wzór falowy w ułożeniu trigramów i heksagramów Tarota, co sugerowało, że można sporządzić mapę czasu. Skupiając się na badaniu sekwencji 64 heksagramów King Wen, poszukiwania rządzących zasad umożliwiły im przetłumaczenie mistycznego diagramu na racjonalnie przyswajalny, matematyczny model. Pracując z Peter"em Meyer"em McKenna stworzył oprogramowanie komputerowe tworzące mapy czasu według I Ching. Te mapy nowosci demonstrują przepływ i schyłek połączeń, czy nowosci, w każdym przedziale czasu, od kilku dni aż po tysiąclecia.
Gdy linia schodzi w dół, nowosć się zwiększa. Gdy zauważamy ruch daleko od linii podstawowej, nowosć zmniejsza się ustępując miejsca zwyczajnym formom działalnosci. Według tego wykresu, jednym z okresów nasilonej nowosci jest kulminacja około 2700 p.n.e, dokładnie w czasie szczytu Starego Królestwa, fazy budowania piramid. Możliwe, że najważniejszym odkryciem McKenna"y był fakt, że jedynym punktem o wartosci zero na mapie jest 21 grudzien 2012 AD - ta sama data która interpretuje jako koniec czasów Kalendarz Mayan.
Zerowy model falowego czasu pokazuje, że minione 1,500 lat było bardzo "nowosciowe", blisko poziomej linii. gdy osiągnięty zostanie punkt zero fala przechodzi z przeszłosci w przyszłosć. Zbliżamy się do punktu, mówi McKenna, "gdy racjonalne tendencje wrodzone w czas mogą ponownie odwrocić się w swojej dominującej pozycji.

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-03-13 17:54:14)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#22 2010-03-13 21:14:34

zasm
zaaklimatyzowany
Skąd: zza winkla
Zarejestrowany: 2010-03-06
Posty: 331

Re: Na haju.

Może miast narkotyki, to środki odurzające? Chyba byłoby celne;D
Dziwi jednak tak negatywne podejście do nich, zwłaszcza że narkotyki to szerokie zjawisko kulturowe;)
Mogą, zależnie od podejścia, powodować doznania mistyczne, mogą być zabawą, a można też stosować badawczo - rozumiem to jako Co się stanie jak wezmę tooo, o!.
Czuję się fanem ostatniej metody, środki odurzające straszliwie mnie kręcą z powodu ich działania i doznań jakie powodują;D

Na temat uzależnień się wypowiadać nie będę, nigdy mnie ten temat nie interesował, ani nie dopadł;D

Offline

 

#23 2010-04-10 13:58:26

magda
adept
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 12

Re: Na haju.

Nie wiem jak czuje się człowiek biorący narkotyki odurzające, ale wiem jak działa morfina. Tylko proszę nie bierzcie ze mnie przykładu , morfinę dostawałam w celu łagodzenia bólu i było to naprawdę fajne. W kilka minut po wstrzyknięciu, ustawał ból, kaszel, nudności a nawet nie czułam głodu, wizja rychłej śmierci wcale mnie nie przerażała, a chrapanie czy smród z woreczków współtowarzyszek nie przeszkadzał. Niestety morfina nie powodowała żadnej euforii, nie chciało mi się śmiać ani też płakać, a najważniejsze, że jak dowiedziałam się że mam szanse na jeszcze trochę życia, to wcale o morfinie nie myślę. Nie wiem od czego zależy ,że można się uzależnić po kilku dawkach, ale ja na pewno rozumię tych co spróbowali morfiny i dalej próbują. A może inne narkotyki są bardziej toksyczne ?

Offline

 

#24 2010-04-10 15:23:03

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: Na haju.

Morfina jest jednym z najbezpieczniejszych lekow. Ponadto- branie leku by usunac bol jest zupelnie czyms innym niz branie ich "dla zabawy". Organizm, ktory aktualnie potrzebuje pomocy by zwalczac bol nie uzaleznia sie od leku tak latwo. Mozna miec pewne uzaleznienie fizyczne- szczegolnie jesli narkotyk jest stosowany przez dlugi okres czasu. Ale co jest niebezpieczne - i co zdarza praktycznie u kazdego, kto bierze srodki odurzajace bez potrzeby medycznej- to uzaleznienie psychiczne. Ludzie lubia to uczucie euforii, ucieczki od rzeczywostosci, mozliwosc zapomnienia problemow. I poczatkowo to jest powodem, dla ktorego wracaja do tych srodkow.
Najgorsze jest gdy zaczna w tym celu uzywac srodkow jak kokaina czy metamfetaminy - poniewaz one powoduja bardzo szybkie i bardzo silne uzaleznienie fizyczne w dodatku do psychicznego. I czesto zmiany w mozgu spowodowane tymi substancjami sa nieodwracalne.


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#25 2010-05-15 02:24:56

larvex
Użytkownik
Zarejestrowany: 2010-05-15
Posty: 2

Re: Na haju.

Krzysztofie K - zgadzam się z Tobą - narkotyki nie są ani złe ani dobre - wszystko zależy od nas............ Nie zamierzam wdawać się w dyskusję na ten temat, bo kto świadom ten wie, ze to bez sensu najmniejszego.......


Nie potrafię zrozumieć jednego. Dlaczego bez żadnych konsekwencji psychiczno - moralnych mogę zjeżdzać po pięknych białych i zielonych łąkach, a po alkoholu mi najzupełniej odwala.

Dobra, no dobra - wiem, inna jestem no..............

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo