Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

WIARA DUCHOWOŚĆ MISTYKA SZTUKA ŚWIAT WOKÓŁ NAS
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI
Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora. Statystyki, katalog stron www, dobre i ciekawe strony internetowe TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking.
IMLADIS - forum wielotematyczne

#41 2011-05-16 22:47:05

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11526

Re: Na haju.

No patrz a ja nic nie biorę i maluję a Nass stwirdził, że byłbym dobrym kompanem do jarania.
img/smilies/big_smile
Wszystko robię czystszy od łzy.
img/smilies/smile


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#42 2011-05-16 23:44:22

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

Obecność i używanie środków imagogennych u twórców jest dość powszechna, nawet uzyskuje społeczne zrozumienie i jakąś tolerancję. Przecież to wrażliwi, często społecznie niezrozumiani ludzie, indywidualiści o pogłębionym przeżywaniu img/smilies/smile
W końcu o poziomie i wartości dzieła nie świadczy i nie decyduje ile autor wypił i pobrał, a sama praca. Tu mielibysmy nawet dzieła wybitne jak w przypadku Modiglianiego, Utrillo, Scotta Fitzgeralda, Parkera, Morrisona, Joplin, Cobaina czy Hendrixa. Wielu przekraczało jednak próg, po prostu uzależnienia i destrukcji. Trzeba by też zapytać jak wyglądałaby nasza literatura, gdyby żyli Wojaczek, Bursa, Stachura, Grochowiak, Iredyński, Hłasko i Kofta? - Pobierali. Ale stworzyli coś dobrego i trwałego, na wysokim poziomie. Co tworzyliby dalej? Jakoś nie ma reguł pobierania, ilości czy zupełnej abstynencji, to raczej sprawy osobnicze. Nawet skądinąd od dawna coś działam z czym się nie obnoszę. W światku oj się dzieje Czego Rozum Ogarnąć nie Może, nawet bez haju img/smilies/smile Ale niestety nie ma działu o sztuce .... img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez bezemocji (2011-05-16 23:52:57)


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#43 2011-05-17 00:29:40

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

Ja?! napisał(a):

Świat zapomniał po co zostały stworzone rośliny psychoaktywne. A były one stworzone jako lekarstwo na choroby psychiczne. Jednak jeśli przekroczy się dawke leczniczą to lek staje się trucizną. W przypadku psychodelików łatwo o przedawkowanie jak i niewłaściwe stosowanie. Zbrodnią też jest podlewanie roślin różnymi płynami które zwiększają toksyczność tych roślin. Wtedy roślina już jest trucizną w każdej dawce. Szamani wiedzieli ile podać żeby wyleczyć, mądry szaman nie brał żeby uciec od siebie ale żeby pogłębić więź z sobą, otworzyć się na siebie wyżej. Jednak stosował mikro dawki które nie niszczyły mózgu i nie robił tego często. Dzisiaj szaman to gatunek na wymarciu. Razem z nimi znika wiedza o roślinach psychoaktywnych. Nie pisze tu o tych substancjach które zostały stworzone przez człowieka bo o nich lepiej zapomnieć, nie są warte by o nich pisać, pisze o tych które dała natura i które nie zostały przetworzone przez człowieka. W żadnym przypadku nie wolno ich palić bo tracą właściwości lecznicze i stają się trucizną.

Podpisuję się pod tym, wszelkie takie specyfiki służą chorobom i nic ponadto a jeśli są wykorzystywane w innych celach to z głupoty i braku wyobraźni.
W medycynie od dawien dawna stosuje się przecież narkotyki jako środek znieczulający.


... Cmoknij mi...

Offline

 

#44 2011-05-17 17:40:16

Ipomoea Violacea
adept
Zarejestrowany: 2011-05-16
Posty: 20

Re: Na haju.

Nebogipfel napisał(a):

Wymiarami własnej głupoty?

O lol... Może nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz pojęcia? Czy w ogóle ktokolwiek przeczytał artykuł, który wysłałam? Na tej samej zasadzie np. medytacja też jest spotkaniem z wymiarem własnej głupoty... Naprawdę cudownie jest wykroczyć za to co ziemskie i namacalne, wejść w głąb swojej duszy, ujrzeć świat bez schematów... Tyle wspaniałych rzeczy można wtedy zrozumieć. Heh, w sumie mogę wyslać pewnego trip raporta img/smilies/wink

klikać

Naprawdę takie przeżycia są czymś najbardziej wartościowym, co może istnieć. Ech, ale Ty pewnie myślisz, że od grzybków można się uzależnić i ląduje się na dworcu... Jakby co, to nie chodzi mi o to, że chcę Cię urazić, ale jestem dość przewrażliwiona na tym punkcie i na dodatek widzę, że nikt nie przeczytał artykułu, który wysłałam ... Ale powiem, że ignorancja i stereotypy krążące wokół psychodelików irytują mnie jak nic innego...

Ja ekstazę czuję tworząc i słuchając muzyki.

Ja też img/smilies/big_smile Słuchając muzyki też. Ale nie pogardzę żadnym ciekawym doświadczeniem ^^ Poza tym mi bardziej chodzi o mistyczne przeżycia niż o euforię.

G.J.Jane napisał(a):

Podpisuję się pod tym, wszelkie takie specyfiki służą chorobom i nic ponadto a jeśli są wykorzystywane w innych celach to z głupoty i braku wyobraźni.

No, a w celach religijnych? Wiesz ile osób ukształtowało swój światopogląd religijny na podstawie psychodelicznego przeżycia? Mój kolega na facebooku, tam gdzie się pisze jakiej się jest religii, napisał: "Salvinorin", bo to Salvia divinorum ukształtowała jego poglądy religijne. Poza tym przeprowadzono kiedyś eksperyment, na którym podczas Mszy św. połowie osób dano grzybki psylocybinowe. Ta połowa zrobiła się potem bardzo uduchowiona. Mówili, że to najgłębsze przeżycie w ich życiu. Ta druga "trzeźwa" połowa oczywiście się nudziła.

Co do tego, że życie bez narkotyków też jest ciekawe - bez muzyki, sztuki, alkoholu też, a jakoś korzystamy z takich rzeczy img/smilies/big_smile

I w ogóle dlaczego nadal wrzucacie uzależniające narkotyki i cudowne psychodeliki do jednego worka?


http://i282.photobucket.com/albums/kk264/Tishukan_E/psychedelic/mushroom.gifhttp://i4.ytimg.com/vi/3EO2Jqbdj6k/1.jpghttp://www.eyespygifts.com/product_images/unknown-brand/ipo/ipomoea-tricolour-heavenly-blue-1-packet-50-seeds-s.png

Offline

 

#45 2011-05-17 17:57:32

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

I w ogóle dlaczego nadal wrzucacie uzależniające narkotyki i cudowne psychodeliki do jednego worka?

Bo wszystko w nadmiarze służy do tego samego celu a w rezultacie do uzależnienia.


... Cmoknij mi...

Offline

 

#46 2011-05-17 18:22:40

Ipomoea Violacea
adept
Zarejestrowany: 2011-05-16
Posty: 20

Re: Na haju.

Poczytaj sobie o różnych psychodelikach. Uzależnienie fizyczne nie występuje, a psychicznie można się uzależnić nawet od spacerowania.
Poza tym serotogeniki (czyli te najpopularniejsze jak DMT, grzybki, LSD) można brać max. raz na miesiąc, bo w przeciwnym razie nie działają.


http://i282.photobucket.com/albums/kk264/Tishukan_E/psychedelic/mushroom.gifhttp://i4.ytimg.com/vi/3EO2Jqbdj6k/1.jpghttp://www.eyespygifts.com/product_images/unknown-brand/ipo/ipomoea-tricolour-heavenly-blue-1-packet-50-seeds-s.png

Offline

 

#47 2011-05-17 18:50:30

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Poczytaj sobie o różnych psychodelikach. Uzależnienie fizyczne nie występuje, a psychicznie można się uzależnić nawet od spacerowania.
Poza tym serotogeniki (czyli te najpopularniejsze jak DMT, grzybki, LSD) można brać max. raz na miesiąc, bo w przeciwnym razie nie działają.

A wiesz czemu nie działają???
B stajesz się uzależniona i organizm domaga się czegoś mocniejszego... nie muszę o tym czytać bo tę wiedzę mam w jednym palcu. img/smilies/smile


... Cmoknij mi...

Offline

 

#48 2011-05-17 22:23:05

Ipomoea Violacea
adept
Zarejestrowany: 2011-05-16
Posty: 20

Re: Na haju.

Ech, Ty mówisz o opiatach img/smilies/neutral Błagam, nie dobijaj mnie. Jak są różne kwiaty, różne gatunki muzyki, tak są różne narkotyki i nie można tak uogólniać. To tak jakby powiedzieć, że fani hip-hopu odprawiają czarne msze, a lody mają przeraźliwie ostry smak.

Specem od biologii nie jestem, ale nie można się uzależnić od czegoś, co się bierze raz na miesiąc. O uzależnieniu mówimy, gdy ktoś non stop coś bierze i nie może bez tego żyć. Wręcz zaczynają dziać się jakieś straszne rzeczy z organizmem, gdy tego nie bierzemy.


http://i282.photobucket.com/albums/kk264/Tishukan_E/psychedelic/mushroom.gifhttp://i4.ytimg.com/vi/3EO2Jqbdj6k/1.jpghttp://www.eyespygifts.com/product_images/unknown-brand/ipo/ipomoea-tricolour-heavenly-blue-1-packet-50-seeds-s.png

Offline

 

#49 2011-05-18 00:44:48

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

Ipomoea - artykuł powszechnie dostępny jest w sieci, a tematykę omawiamy przy różnych okazjach, nawet szerzej.
Raczej staramy się wyrażać swoje opinie bez długawych kopiuj-wklej różnego autorstwa. Owszem przeczytałem  img/smilies/smile
W hajowej tematyce mamy pewne szerokie połączenia psychologia-biochemia-fitobiologia-socjologia uzależnień.
Co do przeżyć "najwartościowszych jakie mogą byc" przy zażywaniu środków psychoaktywnych sprawa nie jest oczywista. W skrajnej postaci owe najwartosciowe przeżycia wielu przeniosły na tamten świat po latach dołów, samodestrukcji i cierpienia psychicznego, fizycznego. W innych przypadkach przypadkach przyniosły piękne dziela w dorobku ludzkiej twórczości. Nie ma jednej normy, równej dla wszystkich. No i granica ....ceny img/smilies/sad


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#50 2011-05-18 01:00:47

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11526

Re: Na haju.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Nebogipfel napisał(a):

Wymiarami własnej głupoty?

O lol... Może nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz pojęcia? Czy w ogóle ktokolwiek przeczytał artykuł, który wysłałam? Na tej samej zasadzie np. medytacja też jest spotkaniem z wymiarem własnej głupoty... Naprawdę cudownie jest wykroczyć za to co ziemskie i namacalne, wejść w głąb swojej duszy, ujrzeć świat bez schematów... Tyle wspaniałych rzeczy można wtedy zrozumieć. Heh, w sumie mogę wyslać pewnego trip raporta img/smilies/wink

klikać

A gdzie wysyłałaś?
Wejść w głąb duszy mogę też za pomocą muzyki.
W przeciewieństwie do upojenia narkotykowego medytacja przynajmniej nie wyniszcza mózgu i można ją czynić za darmo.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Naprawdę takie przeżycia są czymś najbardziej wartościowym, co może istnieć. Ech, ale Ty pewnie myślisz, że od grzybków można się uzależnić i ląduje się na dworcu... Jakby co, to nie chodzi mi o to, że chcę Cię urazić, ale jestem dość przewrażliwiona na tym punkcie i na dodatek widzę, że nikt nie przeczytał artykułu, który wysłałam ... Ale powiem, że ignorancja i stereotypy krążące wokół psychodelików irytują mnie jak nic innego...

Zatem film "Requim dla Snu" opowiada głupoty?
Ok, przeczytam artykuł.
I się do niego odniosę.
Gdyby narkotyki nie były szkodliwe to nie wiemm po co z nimi walczyć.
Chyba jednak jakieś powody są, lecz pewnie wynajdują je tacy ignoranci jak ja.

Ja ekstazę czuję tworząc i słuchając muzyki.

Ja też img/smilies/big_smile Słuchając muzyki też. Ale nie pogardzę żadnym ciekawym doświadczeniem ^^ Poza tym mi bardziej chodzi o mistyczne przeżycia niż o euforię.

G.J.Jane napisał(a):

Podpisuję się pod tym, wszelkie takie specyfiki służą chorobom i nic ponadto a jeśli są wykorzystywane w innych celach to z głupoty i braku wyobraźni.

Ipomoea Violacea napisał(a):

No, a w celach religijnych? Wiesz ile osób ukształtowało swój światopogląd religijny na podstawie psychodelicznego przeżycia? Mój kolega na facebooku, tam gdzie się pisze jakiej się jest religii, napisał: "Salvinorin", bo to Salvia divinorum ukształtowała jego poglądy religijne. Poza tym przeprowadzono kiedyś eksperyment, na którym podczas Mszy św. połowie osób dano grzybki psylocybinowe. Ta połowa zrobiła się potem bardzo uduchowiona. Mówili, że to najgłębsze przeżycie w ich życiu. Ta druga "trzeźwa" połowa oczywiście się nudziła.

Co do tego, że życie bez narkotyków też jest ciekawe - bez muzyki, sztuki, alkoholu też, a jakoś korzystamy z takich rzeczy img/smilies/big_smile

I w ogóle dlaczego nadal wrzucacie uzależniające narkotyki i cudowne psychodeliki do jednego worka?

Ja do ukształtowania nie potrzebowałem psychodelików.
Nie wiem czy najgłębsze.
A któryś z nich skakał kiedyś na spadochronie?
A może chodził na skałki?
Dla wielu dewot wielkim przeżyciem jest spotkanie mnie i mamy, gapią się jakby nie wiadomo kogo/co widziały.
Trzeba byłoby porównać czy psychodeliki dałyby im tak wielkie przeżycie jak spotkanie mnie czy mamy.
Dodam, że po mnie pewni znajomi nie chcieli iść na dyskotekę do klubu, gdyż..ich zdaniem - czuliby się jak w Matriksie.
Czyżbym działał jak psychodelik?
img/smilies/big_smile

ps. Ktoś kto potrzebuje środków odurzających do tworzenia nie ma wyobraźni.
Gardzę takimi "artystami".
Swoją drogą pomyśleć, że u wielu ludzi wyobraźnię rozwijały książki.


O działaniu jednego z nich:

WŁAŚCIWOŚCI UZALEŻNIAJĄCE

Uzależnienie psychiczne
      Zależność psychiczna jest podobna do tej, która jest spowodowana przez kokainę. Wywołuje ją atrakcyjny i euforyczny przebieg działania specyfiku, wzmacniany z kolei przez przykre dolegliwości związane z jego odstawieniem (złe samopoczucie, spowolnienie psychiczne, uczucie zmęczenia i apatii), które obserwuje się już po 12 godzinach od ostatniego zażycia amfetaminy.

Uzależnienie fizyczne
      Symptomy zależności fizycznej są znikome lub wcale nie występują. Jedynie przedłużony czas snu po tzw. ciągu amfetaminowym, nawet do kilku dni, jest przez niektórych specjalistów klasyfikowany jako objaw uzależnienia fizycznego.

     Do najczęściej pojawiających się objawów abstynencyjnych można zaliczyć uczucie przygnębienia, zmęczenia i apatii, wewnętrzny niepokój, senność, bóle głowy, obniżenie napięcia mięśniowego, wzmożone łaknienie i myśli samobójcze. Objawy te rozwijają się dość wolno, gdyż metabolizm i wydalanie amfetaminy z ustroju przebiega powoli.

ZEWNĘTRZNE OZNAKI UŻYWANIA AMFETAMIN
- nerwowość, drażliwość
- rozszerzone źrenice w nikłym stopniu reagujące na światło
- kłopoty ze snem
- wahania nastroju od euforii do depresji
- nadmierne poczucie pewności lub nieuzasadniony strach
- znaczne ubytki wagi ciała (przy długotrwałym używaniu)

NIEBEZPIECZEŃSTWA
- Anhedonia � utrata zdolności odczuwania przyjemności przy czynnościach i przeżyciach zwykle jej dostarczających.

- Psychoza amfetaminowa charakterze majaczeniowo-urojeniowym (omamy słuchowe i urojenia prześladowcze) � długotrwałe stosowanie amfetaminy i metamfetaminy często prowadzi do stanów przypominających objawy schizofrenii.

- Wywołana przez narkotyk głęboka i ostra depresja może prowadzić do myśli i prób samobójczych nawet przez długi czas od momentu zaprzestania jego przyjmowania.

- Zmniejszenie potencji z równoczesnym wzrostem pożądania. Przy dużym pobudzaniu seksualnym ejakulacja i orgazm są trudne i niemożliwe do osiągnięcia.

- Silne pobudzenie oraz zanik samokontroli prowadzi często do niespodziewanych, bardzo gwałtownych zachowań.

- Skrajne wyczerpanie spowodowane długim okresem intensywnego przyjmowania narkotyku. Z reguły już po kilkudniowym �ciągu� osoba używająca amfetaminy zapada w przedłużony, niespokojny sen trwający nawet do 48 godzin.

- Przedawkowanie przejawia się w postaci tachykardii, bólów w klatce piersiowej, nadciśnienia tętniczego i zagrażającej życiu zapaści sercowo-naczyniowej. W wyniku przedawkowania narkotyku może nastąpić nieodwracalne uszkodzenie drobnych naczyń mózgowych prowadzące do udarów mózgu.

http://abc.narkotyki.webpark.pl/amfetamina.html

Wybieram muzykę i książki.
img/smilies/wink

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-05-18 01:13:40)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#51 2011-05-18 01:32:49

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Ech, Ty mówisz o opiatach img/smilies/neutral Błagam, nie dobijaj mnie. Jak są różne kwiaty, różne gatunki muzyki, tak są różne narkotyki i nie można tak uogólniać. To tak jakby powiedzieć, że fani hip-hopu odprawiają czarne msze, a lody mają przeraźliwie ostry smak.

Specem od biologii nie jestem, ale nie można się uzależnić od czegoś, co się bierze raz na miesiąc. O uzależnieniu mówimy, gdy ktoś non stop coś bierze i nie może bez tego żyć. Wręcz zaczynają dziać się jakieś straszne rzeczy z organizmem, gdy tego nie bierzemy.

Jak zaczynasz  to i dokończ swoimi słowami jak to widzisz, mi zabrakło podstawowych danych wykończeniowych Twego wywodu.

Jak są rożne kwiaty, tak też są różni ludzie i różne organizmy i nie ma reguły na uzależnienie się, nie pleć bzdur proszę.
Wszystkie narkotyki uzależniają bez względu na dawkę, w jakiej postaci i dla jakiego organizmu tylko na jednego działają szybciej a na drugiego wolniej.
Pisząc tak jak Ty czy zdajesz sobie sprawę, że takie osoby jak ja jakby nie zareagowały odpowiednio co o tym myślą to już kilka nastolatków zaczęło by brać używki. Bo co? Bo nie szkodzą i nic się nie stanie jak raz na miesiąc. ABSOLUTNY NONSENS!

Zanim zaczniesz brać się za wypowiadanie na temat używek to na początku przestudiuj psychologię na temat uzależnienia jeszcze lepiej spójrz w oczy ludziom uzależnionym, którzy podjęli leczenie i powiedz to co tu napisałaś.
Chyba by Cię udusili własnymi rękoma...


... Cmoknij mi...

Offline

 

#52 2011-05-18 17:09:41

Ipomoea Violacea
adept
Zarejestrowany: 2011-05-16
Posty: 20

Re: Na haju.

Nebogipfel napisał(a):

A gdzie wysyłałaś?

http://imladis.p2a.pl/viewtopic.php?id=229&p=2 - tutaj, post przed Twoim. Więc proszę przeczytaj go i się wypowiadaj. I zrozumcie w końcu, że Wy i ja mówimy o dwóch różnych rodzajach substancji, które zostały wrzucone do jednego worka z heroiną tylko z powodu nietolerancji dla Indian.

Nebogipfel napisał(a):

Zatem film "Requim dla Snu" opowiada głupoty?

Przecież w tym filmie nie ma żadnych psychodelików. Tak, heroina, amfetamina, alkohol uzależniają.

Nebogipfel napisał(a):

Ja do ukształtowania nie potrzebowałem psychodelików.
Nie wiem czy najgłębsze.
A któryś z nich skakał kiedyś na spadochronie?
A może chodził na skałki?
Dla wielu dewot wielkim przeżyciem jest spotkanie mnie i mamy, gapią się jakby nie wiadomo kogo/co widziały.
Trzeba byłoby porównać czy psychodeliki dałyby im tak wielkie przeżycie jak spotkanie mnie czy mamy.
Dodam, że po mnie pewni znajomi nie chcieli iść na dyskotekę do klubu, gdyż..ich zdaniem - czuliby się jak w Matriksie.
Czyżbym działał jak psychodelik?

Cieszę się, że jesteś taki ciekawy, ale bądź bardziej tolerancyjny. A ja nigdy nie skakałam na spadochronie, a moje życie jest pełne niesamowitych przeżyć. Jedni wolą loty po fizycznym niebie, inni po astralnym.

ps. Ktoś kto potrzebuje środków odurzających do tworzenia nie ma wyobraźni.
Gardzę takimi "artystami".

To nie jest tak, że ktoś potrzebuje takich środków. Raczej jest tak, że ktoś zażył, był podniecony tym , co przeżył i chciał po tym napisać. Ale są też takie osoby u których dopiero po używkach pojawiła się chęć do tworzenia. Ja do nich nie należę, tworzyłam już w podstawówce. Ale chcę napisać książkę o psychodelikach.

O działaniu jednego z nich:

Kiedy  w końcu zrozumiesz, że ja nie piszę o amfetaminie? Jeszcze trochę, a się popłacze. To tak jakby mówić ludziom o słońcu, a oni ci gadają o trawie.

G.I.Jane napisał(a):

Jak są rożne kwiaty, tak też są różni ludzie i różne organizmy i nie ma reguły na uzależnienie się, nie pleć bzdur proszę.
Wszystkie narkotyki uzależniają bez względu na dawkę, w jakiej postaci i dla jakiego organizmu tylko na jednego działają szybciej a na drugiego wolniej.
Pisząc tak jak Ty czy zdajesz sobie sprawę, że takie osoby jak ja jakby nie zareagowały odpowiednio co o tym myślą to już kilka nastolatków zaczęło by brać używki. Bo co? Bo nie szkodzą i nic się nie stanie jak raz na miesiąc. ABSOLUTNY NONSENS!

Czyli rozumiem, że jesteś totalną abstynentką i nie pijesz nawet kawy? I czy nie uważasz, że poranna kawa czy cotygodniowe picie są większym zagrożeniem, jeśli chodzi o uzależnienie? Poza tym kawa, papierosy i alkohol to oczywiście narkotyki i to jedne z najbardziej szkodliwych.

Aha, jeszcze ktoś pisał "Po coś przecież walczą z dragami". No, w artykule właśnie pisze, dlaczego walczą z dragami. Mogę wstawić jeszcze jeden na ten temat.

http://www.okultura.pl/texts/novum/004.php

I polecam te książki:
http://sklep.okultura.pl/ralph-metzner- … uchow.html
http://sklep.okultura.pl/daniel-pinchbe … umysl.html
http://sklep.okultura.pl/terence-mckenn … bogow.html

Mogę też wstawić opisy najpopularniejszych psychodelików, podkreślając najważniejsze rzeczy,  żebyście wiedzieli, o czym ja mówię i przestali mi wychodzić z tym Requiem dla snu. Na dodatek istnieje nawet taki psychodelik jak Iboga, który leczy ludzi z nałogów img/smilies/wink

GRZYBKI

Wikipedia napisał(a):

Grzyby psylocybinowe (inaczej grzyby halucynogenne,"grzybki halucynki" lub "magiczne grzybki"[1]) – grzyby, które po spożyciu wywołują u człowieka halucynacje. Określenie psylocybinowe pochodzi od związku chemicznego – psylocybiny, który występuje w tych grzybach i odpowiada za efekt halucynogenny.
Grupa grzybów nie będąca taksonem. Zawierają psychodeliczne substancje psychoaktywne, które wpływają na świadomość, mogą wywoływać halucynacje i prowadzić do przeżycia tzw. doświadczenia psychodelicznego, czyli po angielsku trip[2]. Są stosowane przede wszystkim eksperymentalnie, długotrwałe używanie jest spotykane sporadycznie[3].
Za działanie psychoaktywne odpowiadają dwa związki chemiczne wytwarzane przez te grzyby: psylocybina (głównie odpowiedzialna za efekt działania, w organizmie ulega przemianie do aktywnej farmakologicznie psylocyny[1]) i psylocyna (obecna w grzybie w mniejszych ilościach[1])[4] oraz w niektórych przypadkach baeocystyna i norbaeocystyna[1], które uważa się za słabiej działające[1].
Nie powodują wystąpienia uzależnienia fizycznego ani psychicznego[3]. Mogą jednak prowadzić do wywołania napadów paniki lub lęku, które sporadycznie mogą być fatalne w skutkach[3]. (MÓJ PRZYPIS: Niestety, ale można tego uniknąć, gdy jest się w bezpiecznym miejscu i pod opieką - najlepiej szamana. Przez tę całą kryminalizację, ludzie nie mają odpowiedniej opieki i przez to są narażeni). Efekty toksyczne długoterminowe obejmują możliwość pojawienia się tzw. flashbacks (MÓJ PRZYPIS - czyli po prostu faza może do nas wrócić w niespodziewanym momencie, ale wg mnie to jest fajne. Rozumiem, że niektórzy mogą się bać)[3]. Ich stosowanie łącznie z innymi środkami psychoaktywnymi i alkoholem zwiększa ryzyko działań niepożądanych oraz przykrych doświadczeń psychodelicznych tzw. bad trip[3] i nie jest zalecane[3]. Stosowanie przez osoby labilne psychicznie, pacjentów chorych psychicznie lub osoby genetycznie obciążone możliwością choroby psychicznej może prowadzić do ujawnienia lub zaostrzenia zaburzeń psychicznych, np. psychozy[3] i w związku z powyższym jest niewskazane[3]. Absolutnie odradza się prowadzenie samochodu lub obsługiwanie maszyn po ich spożyciu, gdyż stanowi zagrożenie dla życia[5].
Grzyby o właściwościach halucynogenno-psychodelicznych występują w naturze. Większość z nich to małe, brązowe lub brązowo-żółte grzyby[1], które łatwo pomylić podczas zbierania w lesie z grzybami niezawierającymi psylocybiny lub niejadalnymi bądź trującymi[1]. Ze względu na morfologiczne podobieństwo do innych gatunków (np. pieczarki dwuzarodnikowej) zdarzają się także niezamierzone przypadki konsumpcji grzybów o właściwościach psychoaktywnych[1]. Cechą charakterystyczną dla rodzaju Psilocybe jest zmiana zabarwienia miąższu grzyba na kolor niebieski lub zielony podczas krojenia lub miażdżenia[1]. W klimacie umiarkowanym, w tym również w Polsce występuje łysiczka lancetowata.
W Ameryce Południowej i Ameryce Środkowej znane są od tysięcy lat, ich "magiczny" efekt działania był wykorzystywany podczas obrzędów religijnych, jako ułatwiający kontakt z bogami[6].
Termin grzyby halucynogenne odnosi się zwykle do grzybów psylocybinowych (zawierających psylocybinę i psylocynę), choć obejmuje też muchomory zawierające muskimol i kwas ibotenowy (zwykle chodzi o muchomora czerwonego, którego spożycie prowadzi do wystąpienia stanu delirium i towarzyszących mu halucynacji)[1].
Zdarza się, że grzyby sprzedawane jako halucynogenne zostają sfałszowane przez nasączenie zwykłych grzybów konsumpcyjnych substancjami halucynogennymi, tj. LSD i PCP lub innymi[1], albo w ogóle nie zawierają związku halucynogennego(MÓJ PRZYPIS - i dlatego państwo powinno mieć ich sprzedaż pod kontrolą, jak można dopuścić do tego, co jest teraz?)[1] .
Grzyby halucynogenne, psylocybina i psylocyna – nie są stosowane aktualnie w medycynie

Reszta działa podobnie.

I tu macie o Ibogainie: http://hyperreal.info/ibogaina-wielkie- … z1MiVKW823

Teraz , gdy jesteście po odpowiedniej lekturze, jeszcze coś napiszę. Nie chodzi o to, żeby wszyscy brali psychodeliki, bo są one raczej dla osób o "szamańskiej duszy". Tak, to najlepsze określenie img/smilies/wink. Ale czy nie uważacie, że wrzucanie ich do jednego worka z heroiną i robienie debili z osób je biorące jest niesprawiedliwe? Według mnie powinny być poważnie traktowane i z szacunkiem. One są jak zapałki. Gdy da się je dziecku, to zrobi sobie krzywdę, ale jak się nauczy, to wtedy będzie z nich korzystać. Dlatego zamiast tępić psychodeliki, trzeba je badać, bo mają niesamowite możliwości. I błagam, zanim odpiszecie, PRZECZYTAJCIE WSZYSTKO, CO WAM WYSŁAŁAM. No, może książki wam tylko odpuszczę ;P


http://i282.photobucket.com/albums/kk264/Tishukan_E/psychedelic/mushroom.gifhttp://i4.ytimg.com/vi/3EO2Jqbdj6k/1.jpghttp://www.eyespygifts.com/product_images/unknown-brand/ipo/ipomoea-tricolour-heavenly-blue-1-packet-50-seeds-s.png

Offline

 

#53 2011-05-18 19:00:29

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

Jak to jest? Kawa - uzależnia, grzybki - nie. Cyt - Nie powodują wystąpienia uzależnienia fizycznego ani psychicznego.
Tymczasem mechanizmy wydają się podobne. W obu mamy czynne składniki o działaniu pobudzającym - kofeina, psylocybina/psylocyna.
Psylocyna (4-HO-DMT) – organiczny związek chemiczny, psychodeliczna substancja psychoaktywna, alkaloid grzybów Psilocybe spp. pochodna tryptaminy. W naturze zwykle występuje razem z psylocybiną i baeocystyną.
Kofeina jest środkiem psychoaktywnym z grupy stymulantów.
W obu uruchamiany zostaje uklad nagrody w ukladzie limbicznym pobudzający szlaki dopaminowe. Kofeina także zwiększa wydzielanie neuroprzekaźników - dopaminy, czy noradrenaliny.
System nagrody aktywowany jest w sytuacjach zaspokajania potrzeb typu pożywienie, zachowania seksualne, a także w trakcie wykonywania innych czynności, niepopędowych, ocenianych jako przyjemne. Z jego aktywacją związane jest wiele substancji psychoaktywnych mogących powodować użależnienia.
Tym samym stany odbierane jako przyjemne, błogie, radosnego pobudzenia po zażyciu grzybków jak najbardziej angażują uklad nagrody i są nim stymulowane. (po spadku do pewnego poziomu czynnika "przyjemnościowego" układ nagrody domaga się ... nagrody) Szczegóły i mechanizmy znajdzie każdy zainteresowany bez tasiemcowych wykładów i cytatów na forum w końcu dyskusyjnym.
Dlaczego grzybki o takim działaniu mają nie powodować uzależnienia ciotka wikipedia już nie informuje img/smilies/smile

Pisaliśmy już o wizjach religijnych, kontaktach z duchami, halucynacjach i odmiennych stanach świadomości po zażyciu takich środków od zarania dziejów. Niestety bez nich i "na trzeźwo" pierwotne ludy jakoś nie lewitowały w zaświatach i nie miały żadnych wizji.
Ipomoeo, bez całych stron edukacyjnych jaki masz wniosek w tym temacie ?. Tak krótko, powiedzmy w 2 zdaniach ? Może będzie latwiej do czegoś się odnieść bez rozbiorow postów i rozwijania po 100 wątków? img/smilies/smile


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#54 2011-05-18 20:17:02

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11526

Re: Na haju.

Ok, zaczynamy zabawę.
img/smilies/big_smile

Ipomoea Violacea napisał(a):

Po 1. trzeba wyjaśnić różnicę między uzależniającymi narkotykami, a psychodelikami, które NIE wywołują uzależnienia fizycznego,a wywołują wizje i mistyczne stany.

Psychodeliki czyli substancje wywołujące zaburzenia w ośrodkowym układzie nerwowym: 
Delirianty, np. skopolamina, atropina
Pozostałe psychodeliki np. Salvinorin A
Psychodeliki stymulacyjne, np. MDMA, MDA, meskalina, DOM, LSD-25, AMT, DMT
Dysocjanty, np. podtlenek azotu, ketamina

Używanie wielu z tych substancji (zwłaszcza stymulantów i depresantów) może doprowadzić do nałogu i uzależnienia, oraz wyrządzić znaczne szkody zdrowotne. Z kolei inne (psychodeliki) potrafią niekiedy pomóc w leczeniu uzależnień (np. ibogaina czy LSD).

http://www.wczp-lodz.pl/?tematycznie=201

Czyli jednak jakieś psychodeliki uzależniają, inaczej nie byloby mowy o innych, które nie uzalezniają.

Ipomoea Violacea napisał(a):

W sumie to mogłabym Wam podrzucić tysiące artykułów o tym jak psychodeliki zostały niesprawiedliwie potraktowane przez kulturę zachodnią.

Czyli bój na artykuły.
Ja moge podrzucić tysiace na temat, że jednak słusznie.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Wszystko to wynika z dyskryminacji szamańskiej, indiańskiej kultury, bo Europejczycy myśleli, że ze swoim chrześcijaństwem i alkoholem są kimś lepszym.

Tu nie chodzi o alkohol.
Jakbyś chciała wiedzieć nie piję alkoholu i nie używam narkotyków a mimo to mam bujną wyobraźnię i tworzę a niektózy ludzie po imprezie ze mną mieliby odjazd(jak sami twierdzą) idąc tylko do klubu(bez używania narkotyków czy alkoholu).
Zatem moje działanie na niektórych ludzi też może pozwolić na "wizje".
img/smilies/big_smile

Ipomoea Violacea napisał(a):

Naprawdę ludzie, którzy piją, a np. nie chcą tknąć trawy czy grzybów są moim zdaniem kretynami.

No jasne, jak już się wykańczać to skutecznie a nie jakimiś półśrodkami.
Najszybsze wejście w zaświaty o samobójstwo.
Tylko, ze mi się tu podoba.
;D

Ipomoea Violacea napisał(a):

Ogólnie według badań psychodeliki mniej szkodzą niż alkohol.

Prosze o dane.
Jakie badania, jaka grupa docelowa, poglądy badających.
A i tak mogą być niemiarodajne w stosunku do całej populacji.


Ipomoea Violacea napisał(a):

Mogą wywołać bad tripa, ale jeśli ktoś jest pod opieką doświadczonej osoby (np. szamana) to mu nic nie grozi.

No nie nic, tylko jakieś zaburzenia w układzie nerwowym.
ale co to takiego jak przy nas jest ktoś doświadczony(chyba za mało przez życie).


Ipomoea Violacea napisał(a):

Z tym, że w dzisiejszych czasach ludzi z szamańskimi zdolnościami zamyka się w wariatkowach, a psychonauci są narażeni na jedzenie niezbadanych research chemicals, bądź niesprawdzonych ulicznych psychodelików, które niekiedy nie są LSD, lecz psychodelicznymi amfetaminami (czyli czymś, co działa trochę jak psychodeliki, a trochę jak amfetamina, więc z tego drugiego powodu może uzależniać).

Nikt im nie każe brac z ulicy cyz w ogóle zażywać.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Co do mnie to miałam doświadczenie z LSA, 4-ho-met, 2c-p, 25c-nbome, MDMA i DXM.

Gratuluję.
4-HO-MET to Substrat różnych środków czyszczących.
"Ludwika" lub "Pronto" też łykasz?
Ecstasy (MDMA) jest syntetycznym analogiem amfetaminy i meskaliny - z jednej strony wykazuje działanie stymulujące układ nerwowy (podobnie jak amfetamina), z drugiej posiada właściwości psychodeliczne (podobnie jak meskalina). Często nazwa ecstasy używana jest także w szerszym znaczeniu: w stosunku do innych analogów metamfetaminy o podobnym, jednocześnie stymulującym i halucynogennym działaniu (MDA, BDB czy MBDB).
Substancja aktywna w preparatach ecstasy to 3,4-metylenodioksymetamfetamina (MDMA).

Niedawno co pisałaś, że nie piszesz o amfetaminie?

Hey. Odradzam dxm co do dawek rekreacyjnych to juz od 150 mg.
Powyzej 1000 mg moze nastapic zgon.

http://www.biomedical.pl/forum/-vp109941.html

Chciałaś się zabić?



Ipomoea Violacea napisał(a):

Dlaczego powinniśmy przestać się bać środków zmieniających świadomość czyli krótka opowieść o społecznym statusie halucynogenów

Conradino Beb


"- Jeśli to się działo naprawdę -
oświadczyła stanowczym głosem
Mary Lou - to w takim razie
wszystko inne w moim życiu
jest halucynacją."

- Robert Anton Wilson, Oko w Piramidzie -

Od dawien dawna w środowisku nauk społecznych toczy się wrząca ogniem dyskusja co doprowadziło małpę do stania się człowiekiem. Przez lata teorii na ten temat narosło mnóstwo - każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie - ale jedna z nich swoją kontrowersyjnością, jak i słabym odzewem ze strony owych obrońców racjonalistycznego, postoświeceniowego dyskursu mieniących się adwersarzami "poważnej" nauki, przerasta wszystkie inne razem wzięte...

Wysunął ją etnofarmakolog z zawodu, antropolog i kosmolog z fascynacji - Terence McKenna, który ukończył cieszący się sławą kolebki uniwersyteckiej kontrkultury i lewactwa, Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley.

McKenna mówił o psychodelikach, wirtualnej rzeczywistości (w której upatrywał artystycznego sposobu przekazu psychodelicznych wizji), teorii ewolucji, pozaziemskich cywilizacjach, duchach przodków (lub tak jak to nazywał, kontaktujących się 'zmarłych’). Był zwolennikiem zażywania psychodelików we względnie do ekstremalnie dużych dawkach (twierdząc że ci, którzy tylko próbowali psychodelików w małych dawkach nie zdołali dostrzec ich prawdziwego przesłania), szczególnie samotnie, w ciemności, bez muzyki i innych form stymulacji.

Źródło: Wikipedia.

Ciekawe czy zażył powyżej 1000 mg DXM.
Nie prościej strzelić sobie w łeb?

Rekreacyjne nadużywanie takowych substancji jest niepoważne i może zemścić się w postaci problemów neurologicznych i fizjologicznych.

http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2011/0 … dopalacze/

Znudzeni jego napędzaniem uciekają od szarej rzeczywistości za pomocą różnych chemicznych związków. W niekontrolowanych warunkach takie eksperymenty stają się często niebezpieczne.

http://neurogeneticsinstitute.blogspot.com/

To mi wystarczy by nie brać i tępić.
By rzeczywistość nie była szara jestem przeciwnikiem szarych budynków.
Poza tym są inne metody:
http://mainhg.demotywatory.pl/uploads/201104/1302521206_by_pisu88_500.jpg

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-05-18 20:21:41)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#55 2011-05-18 20:47:42

caly
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-09-22
Posty: 1102

Re: Na haju.

Nebogipfel napisał(a):

To mi wystarczy by nie brać i tępić.

Są rzeczy, które uzależniają już od pierwszej próby. Są takie, które nie robią tego, a może nie tyle nie robią co muszą trafić na kogoś tak słabego, że go łąpią w swoje sidełka. Z własnego doświadczenia (a pewnie jest ono bardzo marne) mogę powiedzieć, że:
- fajki uzależniają już po 1 razie - mnie na jakies 18 latek, no ale już mam to z głowy
- haszysz nie uzależnia po piewrszym razie - mialem cały wieczór takiego napadu smiechum że mięśnie brzucha mnie bolały kilka dni
- maryśka nie uzależnia po pierwszym razie - tu nic nie miałem, może za mało pakowałem w płuca, nie wiem
- wóda nie uzależnia - a przelałem jej sporo
- budapren jak się ma z nim do czynienia normalnie to nie uzaleznia, a kleiło się to i tamto, fajnie pachniało, ale nic nie odczułem
- sex uzależnia po 1 razie

Offline

 

#56 2011-05-18 20:52:27

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11526

Re: Na haju.

Wybieram seks.
img/smilies/wink
A co myślicie o podtlenku azotu?

Co do śmiechu..

Podtlenek azotu jest dopuszczony do użytku jako dodatek do żywności. Jest doskonale rozpuszczalny w tłuszczach, co wykorzystano w przemyśle spożywczym do tworzenia piany, szczególnie z bitej śmietany w sprayu. Wypełnia się nim również opakowania zawierające łatwo psujące się produkty, takie jak chipsy ziemniaczane. Na liście dodatków spożywczych legalnie dopuszczonych w Unii Europejskiej, tzw. liście E posiada oznaczenie E-942.

https://secure.wikimedia.org/wikipedia/ … enek_azotu

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-05-18 20:55:16)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#57 2011-05-18 21:40:30

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

Póki co uzależnia ... wklejanie. Nie butaprenem a linkami img/smilies/smile

Jednak odróżniałbym daleko posunięte teoretyzowania na temat grzybkow w wydaniu McKenny od potwierdzanego przebiegu antropogezy. Ów przywoływany Mc Kenna doświadczał kosmicznych i boskich stanów świadomości, ale wyciągał z tego całkiem fantazyjną koncepcję Stoped Ape jakoby zażywanie psylocybiny miało ... rozwinąć człowieka, jego myślenie, wykształcenie mowy i całej kultury.
Tym sposobem cały nasz rozwój i osiągnięcia zawdzięczalibyśmy ... halunom img/smilies/smile
Terence z bratem pojechali do dżungli amazońskiej. Tam miejscowy szaman uraczył ich bardzo mocną substancją psychoaktywną - ayahuascą i grzybami psylocybinowymi. To, czego doznali, przeszło ich najśmielsze oczekiwania i przyćmiło wcześniejsze tego typu doświadczenia. Otworzyły się przed nimi wrota kosmosu, przeżyli unicestwienie własnego "ego" i zjednoczenie z wszechświatem. Jego brat słyszał elektroniczne głosy i czuł, że przemienia się w olbrzymiego owada, otwiera galaktyczny spichlerz, uwalniając w ten sposób Ducha Czasów. Doznał także telepatycznego kontaktu z Innym Transcedentnym. Sam Terence uciął sobie pogawędkę z elfami, które wyskoczyły z jego ciała i przekazały mu prawdę o roli grzybów halucynogennych w ewolucji ludzkości.
I jak tu nie brać? img/smilies/smile
Badań środków psychoaktywnych podejmują się inni. Np. dr Rick Strassman przeprowadził badania kliniczne nad działaniem DMT – jedego z najpotężniejszych psychodelików.
Wywołała ona u badanych szereg doświadczeń z pogranicza śmierci oraz przeżyć mistycznych. Wielu ochotników opisało niezwykle realistyczne spotkania z inteligentnymi istotami, przy czym na szczególną uwagę zasługują przypadki nawiązania kontaktu z „obcymi”. Niemal wszyscy uznali, że udział w badaniach był jednym z najważniejszych doświadczeń ich życia.
Strassman łączy DMT z szyszynką, a więc miejscem, w którym, według Hindusów, znajduje się siódma czakra i które Kartezjusz nazywał „siedliskiem duszy”.

Nie każdy obcuje z bogami więc wobec takiej perspektywy sięgniecie po wspomagacza nie wydaje się takie złe img/smilies/smile


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#58 2011-05-18 22:05:05

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11526

Re: Na haju.

Na ulicy spotykasz kogoś uzbrojonego w nóż.
Bawi się w Boga, decyduje o życiu lub śmierci.
Aby go spotkać nie trzeba narkotyków.
Tylko czy ja chcę umierać?


Poza tym po co brać skoro..

DMT produkowane jest przez szyszynkę (czyli "fizyczne trzecie oko" << o ile szukanie fizycznych odpowiedników innych czakr wydaje się pozbawione sensu, to w ewentualnym kontekście działania DMT coś może być na rzeczy)

http://hyperreal.info/parę_słów_o_dmt#axzz1Mjgxfkpc

Poza tym można się doczekać i każdy tego doświadczy:

zwiększony poziom DMT obserwuje się np. w chwili śmierci

źródło to samo

Swoją drogą krótko można się cieszyć tymi "bogami".
Zaczynam wątpić w róznicę między tym na włąsne życzenie doświadczeniem a doświadczaniem tego podczas śmierci.

DMT (dwumetylopryptamin) – narkotyk halucynogenny. Osoba znajdująca się pod działaniem DMT nie odróżnia faktów od fantazji i gotowa jest do przemocy i samobójstwa. Nie jest powszechnie używany przez narkomanów.

http://www.uzaleznienia.yoyo.pl/narkoma … kotyki.php

McKenna ćpał?
Nie może zatem być obiektywnym źródłem informacji.
Równie dobrze alkoholik mógłby przekonywać do alkoholu.
A że wypadki są i giną ludzie to co tam, nie?
Politycy chyba też nie odróżniają faktów od fantazji.
Możliwe, że McKenna również.
img/smilies/wink

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-05-18 22:06:57)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#59 2011-05-18 22:11:39

lapicaroda
berzerkerka
Zarejestrowany: 2010-04-06
Posty: 1886

Re: Na haju.

Wszystko uzależnia, ale mnie obrzydza to, jak wiele chemii jest w narkotykach.Nie tknę tego szajsu.Mam lepsze jazdy na trzeźwo. Chyba że ziółka...ale teraz wszyscy mieszają, nie tylko z tytoniem. Bida robi swoje, taniej wychodzi, ale ponoć to już nie to samo.
Odnośnie tematu:




img/smilies/big_smile

Ostatnio edytowany przez lapicaroda (2011-05-18 22:14:39)

Offline

 

#60 2011-05-18 22:26:10

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

lapicaroda napisał(a):

Wszystko uzależnia, ale mnie obrzydza to, jak wiele chemii jest w narkotykach. Chyba że ziółka...ale teraz wszyscy mieszają, nie tylko z tytoniem. Bida robi swoje, taniej wychodzi, ale ponoć to już nie to samo.

Nawet bez wklejanych wieści wiadomo, że wszystko to chemia, nawet najczystszy sok z kaktusa, wyciąg z grzybków czy ruty stepowej. Lapi, co do mieszania z tytoniem sprawa jest prosta, np. skoncentrowanej i czystej gandzi (główny skladnik THC) ... nie da się palić. To stężały sok z marihuany o konsystencji twardego, brunatnego laku. Trzeba rozkruszyć i z czymś pomieszać. img/smilies/smile
Ponoć nie to samo tak naprawdę to konopia indyjska a ... polska. Ta uprawiana jest jako roślina zaporowa do izolacji zapylenia naszych roślin hodowlanych. Obie niby konopie, a różnica wielka ... img/smilies/smile W pewnej gorskiej wsi indyjskiej rośnie toto na ... 2,5 metra, światowy rarytas pod nazwą Malana Cream img/smilies/smile Wieś fantastyczna gdzie byłem, bajkowo położona z niezwykłymi obyczajami, może coś napiszę o niej w dziale geografia. Za to marycha rośnie tak powszechnie jak nasza pokrzywa.... img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez bezemocji (2011-05-18 23:15:40)


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo