Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#51 2011-05-18 01:32:49

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Ech, Ty mówisz o opiatach img/smilies/neutral Błagam, nie dobijaj mnie. Jak są różne kwiaty, różne gatunki muzyki, tak są różne narkotyki i nie można tak uogólniać. To tak jakby powiedzieć, że fani hip-hopu odprawiają czarne msze, a lody mają przeraźliwie ostry smak.

Specem od biologii nie jestem, ale nie można się uzależnić od czegoś, co się bierze raz na miesiąc. O uzależnieniu mówimy, gdy ktoś non stop coś bierze i nie może bez tego żyć. Wręcz zaczynają dziać się jakieś straszne rzeczy z organizmem, gdy tego nie bierzemy.

Jak zaczynasz  to i dokończ swoimi słowami jak to widzisz, mi zabrakło podstawowych danych wykończeniowych Twego wywodu.

Jak są rożne kwiaty, tak też są różni ludzie i różne organizmy i nie ma reguły na uzależnienie się, nie pleć bzdur proszę.
Wszystkie narkotyki uzależniają bez względu na dawkę, w jakiej postaci i dla jakiego organizmu tylko na jednego działają szybciej a na drugiego wolniej.
Pisząc tak jak Ty czy zdajesz sobie sprawę, że takie osoby jak ja jakby nie zareagowały odpowiednio co o tym myślą to już kilka nastolatków zaczęło by brać używki. Bo co? Bo nie szkodzą i nic się nie stanie jak raz na miesiąc. ABSOLUTNY NONSENS!

Zanim zaczniesz brać się za wypowiadanie na temat używek to na początku przestudiuj psychologię na temat uzależnienia jeszcze lepiej spójrz w oczy ludziom uzależnionym, którzy podjęli leczenie i powiedz to co tu napisałaś.
Chyba by Cię udusili własnymi rękoma...


... Cmoknij mi...

Offline

 

#52 2011-05-18 17:09:41

Ipomoea Violacea
adept
Zarejestrowany: 2011-05-16
Posty: 20

Re: Na haju.

Nebogipfel napisał(a):

A gdzie wysyłałaś?

http://imladis.p2a.pl/viewtopic.php?id=229&p=2 - tutaj, post przed Twoim. Więc proszę przeczytaj go i się wypowiadaj. I zrozumcie w końcu, że Wy i ja mówimy o dwóch różnych rodzajach substancji, które zostały wrzucone do jednego worka z heroiną tylko z powodu nietolerancji dla Indian.

Nebogipfel napisał(a):

Zatem film "Requim dla Snu" opowiada głupoty?

Przecież w tym filmie nie ma żadnych psychodelików. Tak, heroina, amfetamina, alkohol uzależniają.

Nebogipfel napisał(a):

Ja do ukształtowania nie potrzebowałem psychodelików.
Nie wiem czy najgłębsze.
A któryś z nich skakał kiedyś na spadochronie?
A może chodził na skałki?
Dla wielu dewot wielkim przeżyciem jest spotkanie mnie i mamy, gapią się jakby nie wiadomo kogo/co widziały.
Trzeba byłoby porównać czy psychodeliki dałyby im tak wielkie przeżycie jak spotkanie mnie czy mamy.
Dodam, że po mnie pewni znajomi nie chcieli iść na dyskotekę do klubu, gdyż..ich zdaniem - czuliby się jak w Matriksie.
Czyżbym działał jak psychodelik?

Cieszę się, że jesteś taki ciekawy, ale bądź bardziej tolerancyjny. A ja nigdy nie skakałam na spadochronie, a moje życie jest pełne niesamowitych przeżyć. Jedni wolą loty po fizycznym niebie, inni po astralnym.

ps. Ktoś kto potrzebuje środków odurzających do tworzenia nie ma wyobraźni.
Gardzę takimi "artystami".

To nie jest tak, że ktoś potrzebuje takich środków. Raczej jest tak, że ktoś zażył, był podniecony tym , co przeżył i chciał po tym napisać. Ale są też takie osoby u których dopiero po używkach pojawiła się chęć do tworzenia. Ja do nich nie należę, tworzyłam już w podstawówce. Ale chcę napisać książkę o psychodelikach.

O działaniu jednego z nich:

Kiedy  w końcu zrozumiesz, że ja nie piszę o amfetaminie? Jeszcze trochę, a się popłacze. To tak jakby mówić ludziom o słońcu, a oni ci gadają o trawie.

G.I.Jane napisał(a):

Jak są rożne kwiaty, tak też są różni ludzie i różne organizmy i nie ma reguły na uzależnienie się, nie pleć bzdur proszę.
Wszystkie narkotyki uzależniają bez względu na dawkę, w jakiej postaci i dla jakiego organizmu tylko na jednego działają szybciej a na drugiego wolniej.
Pisząc tak jak Ty czy zdajesz sobie sprawę, że takie osoby jak ja jakby nie zareagowały odpowiednio co o tym myślą to już kilka nastolatków zaczęło by brać używki. Bo co? Bo nie szkodzą i nic się nie stanie jak raz na miesiąc. ABSOLUTNY NONSENS!

Czyli rozumiem, że jesteś totalną abstynentką i nie pijesz nawet kawy? I czy nie uważasz, że poranna kawa czy cotygodniowe picie są większym zagrożeniem, jeśli chodzi o uzależnienie? Poza tym kawa, papierosy i alkohol to oczywiście narkotyki i to jedne z najbardziej szkodliwych.

Aha, jeszcze ktoś pisał "Po coś przecież walczą z dragami". No, w artykule właśnie pisze, dlaczego walczą z dragami. Mogę wstawić jeszcze jeden na ten temat.

http://www.okultura.pl/texts/novum/004.php

I polecam te książki:
http://sklep.okultura.pl/ralph-metzner- … uchow.html
http://sklep.okultura.pl/daniel-pinchbe … umysl.html
http://sklep.okultura.pl/terence-mckenn … bogow.html

Mogę też wstawić opisy najpopularniejszych psychodelików, podkreślając najważniejsze rzeczy,  żebyście wiedzieli, o czym ja mówię i przestali mi wychodzić z tym Requiem dla snu. Na dodatek istnieje nawet taki psychodelik jak Iboga, który leczy ludzi z nałogów img/smilies/wink

GRZYBKI

Wikipedia napisał(a):

Grzyby psylocybinowe (inaczej grzyby halucynogenne,"grzybki halucynki" lub "magiczne grzybki"[1]) – grzyby, które po spożyciu wywołują u człowieka halucynacje. Określenie psylocybinowe pochodzi od związku chemicznego – psylocybiny, który występuje w tych grzybach i odpowiada za efekt halucynogenny.
Grupa grzybów nie będąca taksonem. Zawierają psychodeliczne substancje psychoaktywne, które wpływają na świadomość, mogą wywoływać halucynacje i prowadzić do przeżycia tzw. doświadczenia psychodelicznego, czyli po angielsku trip[2]. Są stosowane przede wszystkim eksperymentalnie, długotrwałe używanie jest spotykane sporadycznie[3].
Za działanie psychoaktywne odpowiadają dwa związki chemiczne wytwarzane przez te grzyby: psylocybina (głównie odpowiedzialna za efekt działania, w organizmie ulega przemianie do aktywnej farmakologicznie psylocyny[1]) i psylocyna (obecna w grzybie w mniejszych ilościach[1])[4] oraz w niektórych przypadkach baeocystyna i norbaeocystyna[1], które uważa się za słabiej działające[1].
Nie powodują wystąpienia uzależnienia fizycznego ani psychicznego[3]. Mogą jednak prowadzić do wywołania napadów paniki lub lęku, które sporadycznie mogą być fatalne w skutkach[3]. (MÓJ PRZYPIS: Niestety, ale można tego uniknąć, gdy jest się w bezpiecznym miejscu i pod opieką - najlepiej szamana. Przez tę całą kryminalizację, ludzie nie mają odpowiedniej opieki i przez to są narażeni). Efekty toksyczne długoterminowe obejmują możliwość pojawienia się tzw. flashbacks (MÓJ PRZYPIS - czyli po prostu faza może do nas wrócić w niespodziewanym momencie, ale wg mnie to jest fajne. Rozumiem, że niektórzy mogą się bać)[3]. Ich stosowanie łącznie z innymi środkami psychoaktywnymi i alkoholem zwiększa ryzyko działań niepożądanych oraz przykrych doświadczeń psychodelicznych tzw. bad trip[3] i nie jest zalecane[3]. Stosowanie przez osoby labilne psychicznie, pacjentów chorych psychicznie lub osoby genetycznie obciążone możliwością choroby psychicznej może prowadzić do ujawnienia lub zaostrzenia zaburzeń psychicznych, np. psychozy[3] i w związku z powyższym jest niewskazane[3]. Absolutnie odradza się prowadzenie samochodu lub obsługiwanie maszyn po ich spożyciu, gdyż stanowi zagrożenie dla życia[5].
Grzyby o właściwościach halucynogenno-psychodelicznych występują w naturze. Większość z nich to małe, brązowe lub brązowo-żółte grzyby[1], które łatwo pomylić podczas zbierania w lesie z grzybami niezawierającymi psylocybiny lub niejadalnymi bądź trującymi[1]. Ze względu na morfologiczne podobieństwo do innych gatunków (np. pieczarki dwuzarodnikowej) zdarzają się także niezamierzone przypadki konsumpcji grzybów o właściwościach psychoaktywnych[1]. Cechą charakterystyczną dla rodzaju Psilocybe jest zmiana zabarwienia miąższu grzyba na kolor niebieski lub zielony podczas krojenia lub miażdżenia[1]. W klimacie umiarkowanym, w tym również w Polsce występuje łysiczka lancetowata.
W Ameryce Południowej i Ameryce Środkowej znane są od tysięcy lat, ich "magiczny" efekt działania był wykorzystywany podczas obrzędów religijnych, jako ułatwiający kontakt z bogami[6].
Termin grzyby halucynogenne odnosi się zwykle do grzybów psylocybinowych (zawierających psylocybinę i psylocynę), choć obejmuje też muchomory zawierające muskimol i kwas ibotenowy (zwykle chodzi o muchomora czerwonego, którego spożycie prowadzi do wystąpienia stanu delirium i towarzyszących mu halucynacji)[1].
Zdarza się, że grzyby sprzedawane jako halucynogenne zostają sfałszowane przez nasączenie zwykłych grzybów konsumpcyjnych substancjami halucynogennymi, tj. LSD i PCP lub innymi[1], albo w ogóle nie zawierają związku halucynogennego(MÓJ PRZYPIS - i dlatego państwo powinno mieć ich sprzedaż pod kontrolą, jak można dopuścić do tego, co jest teraz?)[1] .
Grzyby halucynogenne, psylocybina i psylocyna – nie są stosowane aktualnie w medycynie

Reszta działa podobnie.

I tu macie o Ibogainie: http://hyperreal.info/ibogaina-wielkie- … z1MiVKW823

Teraz , gdy jesteście po odpowiedniej lekturze, jeszcze coś napiszę. Nie chodzi o to, żeby wszyscy brali psychodeliki, bo są one raczej dla osób o "szamańskiej duszy". Tak, to najlepsze określenie img/smilies/wink. Ale czy nie uważacie, że wrzucanie ich do jednego worka z heroiną i robienie debili z osób je biorące jest niesprawiedliwe? Według mnie powinny być poważnie traktowane i z szacunkiem. One są jak zapałki. Gdy da się je dziecku, to zrobi sobie krzywdę, ale jak się nauczy, to wtedy będzie z nich korzystać. Dlatego zamiast tępić psychodeliki, trzeba je badać, bo mają niesamowite możliwości. I błagam, zanim odpiszecie, PRZECZYTAJCIE WSZYSTKO, CO WAM WYSŁAŁAM. No, może książki wam tylko odpuszczę ;P


http://i282.photobucket.com/albums/kk264/Tishukan_E/psychedelic/mushroom.gifhttp://i4.ytimg.com/vi/3EO2Jqbdj6k/1.jpghttp://www.eyespygifts.com/product_images/unknown-brand/ipo/ipomoea-tricolour-heavenly-blue-1-packet-50-seeds-s.png

Offline

 

#53 2011-05-18 19:00:29

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

Jak to jest? Kawa - uzależnia, grzybki - nie. Cyt - Nie powodują wystąpienia uzależnienia fizycznego ani psychicznego.
Tymczasem mechanizmy wydają się podobne. W obu mamy czynne składniki o działaniu pobudzającym - kofeina, psylocybina/psylocyna.
Psylocyna (4-HO-DMT) – organiczny związek chemiczny, psychodeliczna substancja psychoaktywna, alkaloid grzybów Psilocybe spp. pochodna tryptaminy. W naturze zwykle występuje razem z psylocybiną i baeocystyną.
Kofeina jest środkiem psychoaktywnym z grupy stymulantów.
W obu uruchamiany zostaje uklad nagrody w ukladzie limbicznym pobudzający szlaki dopaminowe. Kofeina także zwiększa wydzielanie neuroprzekaźników - dopaminy, czy noradrenaliny.
System nagrody aktywowany jest w sytuacjach zaspokajania potrzeb typu pożywienie, zachowania seksualne, a także w trakcie wykonywania innych czynności, niepopędowych, ocenianych jako przyjemne. Z jego aktywacją związane jest wiele substancji psychoaktywnych mogących powodować użależnienia.
Tym samym stany odbierane jako przyjemne, błogie, radosnego pobudzenia po zażyciu grzybków jak najbardziej angażują uklad nagrody i są nim stymulowane. (po spadku do pewnego poziomu czynnika "przyjemnościowego" układ nagrody domaga się ... nagrody) Szczegóły i mechanizmy znajdzie każdy zainteresowany bez tasiemcowych wykładów i cytatów na forum w końcu dyskusyjnym.
Dlaczego grzybki o takim działaniu mają nie powodować uzależnienia ciotka wikipedia już nie informuje img/smilies/smile

Pisaliśmy już o wizjach religijnych, kontaktach z duchami, halucynacjach i odmiennych stanach świadomości po zażyciu takich środków od zarania dziejów. Niestety bez nich i "na trzeźwo" pierwotne ludy jakoś nie lewitowały w zaświatach i nie miały żadnych wizji.
Ipomoeo, bez całych stron edukacyjnych jaki masz wniosek w tym temacie ?. Tak krótko, powiedzmy w 2 zdaniach ? Może będzie latwiej do czegoś się odnieść bez rozbiorow postów i rozwijania po 100 wątków? img/smilies/smile


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#54 2011-05-18 20:17:02

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Na haju.

Ok, zaczynamy zabawę.
img/smilies/big_smile

Ipomoea Violacea napisał(a):

Po 1. trzeba wyjaśnić różnicę między uzależniającymi narkotykami, a psychodelikami, które NIE wywołują uzależnienia fizycznego,a wywołują wizje i mistyczne stany.

Psychodeliki czyli substancje wywołujące zaburzenia w ośrodkowym układzie nerwowym: 
Delirianty, np. skopolamina, atropina
Pozostałe psychodeliki np. Salvinorin A
Psychodeliki stymulacyjne, np. MDMA, MDA, meskalina, DOM, LSD-25, AMT, DMT
Dysocjanty, np. podtlenek azotu, ketamina

Używanie wielu z tych substancji (zwłaszcza stymulantów i depresantów) może doprowadzić do nałogu i uzależnienia, oraz wyrządzić znaczne szkody zdrowotne. Z kolei inne (psychodeliki) potrafią niekiedy pomóc w leczeniu uzależnień (np. ibogaina czy LSD).

http://www.wczp-lodz.pl/?tematycznie=201

Czyli jednak jakieś psychodeliki uzależniają, inaczej nie byloby mowy o innych, które nie uzalezniają.

Ipomoea Violacea napisał(a):

W sumie to mogłabym Wam podrzucić tysiące artykułów o tym jak psychodeliki zostały niesprawiedliwie potraktowane przez kulturę zachodnią.

Czyli bój na artykuły.
Ja moge podrzucić tysiace na temat, że jednak słusznie.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Wszystko to wynika z dyskryminacji szamańskiej, indiańskiej kultury, bo Europejczycy myśleli, że ze swoim chrześcijaństwem i alkoholem są kimś lepszym.

Tu nie chodzi o alkohol.
Jakbyś chciała wiedzieć nie piję alkoholu i nie używam narkotyków a mimo to mam bujną wyobraźnię i tworzę a niektózy ludzie po imprezie ze mną mieliby odjazd(jak sami twierdzą) idąc tylko do klubu(bez używania narkotyków czy alkoholu).
Zatem moje działanie na niektórych ludzi też może pozwolić na "wizje".
img/smilies/big_smile

Ipomoea Violacea napisał(a):

Naprawdę ludzie, którzy piją, a np. nie chcą tknąć trawy czy grzybów są moim zdaniem kretynami.

No jasne, jak już się wykańczać to skutecznie a nie jakimiś półśrodkami.
Najszybsze wejście w zaświaty o samobójstwo.
Tylko, ze mi się tu podoba.
;D

Ipomoea Violacea napisał(a):

Ogólnie według badań psychodeliki mniej szkodzą niż alkohol.

Prosze o dane.
Jakie badania, jaka grupa docelowa, poglądy badających.
A i tak mogą być niemiarodajne w stosunku do całej populacji.


Ipomoea Violacea napisał(a):

Mogą wywołać bad tripa, ale jeśli ktoś jest pod opieką doświadczonej osoby (np. szamana) to mu nic nie grozi.

No nie nic, tylko jakieś zaburzenia w układzie nerwowym.
ale co to takiego jak przy nas jest ktoś doświadczony(chyba za mało przez życie).


Ipomoea Violacea napisał(a):

Z tym, że w dzisiejszych czasach ludzi z szamańskimi zdolnościami zamyka się w wariatkowach, a psychonauci są narażeni na jedzenie niezbadanych research chemicals, bądź niesprawdzonych ulicznych psychodelików, które niekiedy nie są LSD, lecz psychodelicznymi amfetaminami (czyli czymś, co działa trochę jak psychodeliki, a trochę jak amfetamina, więc z tego drugiego powodu może uzależniać).

Nikt im nie każe brac z ulicy cyz w ogóle zażywać.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Co do mnie to miałam doświadczenie z LSA, 4-ho-met, 2c-p, 25c-nbome, MDMA i DXM.

Gratuluję.
4-HO-MET to Substrat różnych środków czyszczących.
"Ludwika" lub "Pronto" też łykasz?
Ecstasy (MDMA) jest syntetycznym analogiem amfetaminy i meskaliny - z jednej strony wykazuje działanie stymulujące układ nerwowy (podobnie jak amfetamina), z drugiej posiada właściwości psychodeliczne (podobnie jak meskalina). Często nazwa ecstasy używana jest także w szerszym znaczeniu: w stosunku do innych analogów metamfetaminy o podobnym, jednocześnie stymulującym i halucynogennym działaniu (MDA, BDB czy MBDB).
Substancja aktywna w preparatach ecstasy to 3,4-metylenodioksymetamfetamina (MDMA).

Niedawno co pisałaś, że nie piszesz o amfetaminie?

Hey. Odradzam dxm co do dawek rekreacyjnych to juz od 150 mg.
Powyzej 1000 mg moze nastapic zgon.

http://www.biomedical.pl/forum/-vp109941.html

Chciałaś się zabić?



Ipomoea Violacea napisał(a):

Dlaczego powinniśmy przestać się bać środków zmieniających świadomość czyli krótka opowieść o społecznym statusie halucynogenów

Conradino Beb


"- Jeśli to się działo naprawdę -
oświadczyła stanowczym głosem
Mary Lou - to w takim razie
wszystko inne w moim życiu
jest halucynacją."

- Robert Anton Wilson, Oko w Piramidzie -

Od dawien dawna w środowisku nauk społecznych toczy się wrząca ogniem dyskusja co doprowadziło małpę do stania się człowiekiem. Przez lata teorii na ten temat narosło mnóstwo - każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie - ale jedna z nich swoją kontrowersyjnością, jak i słabym odzewem ze strony owych obrońców racjonalistycznego, postoświeceniowego dyskursu mieniących się adwersarzami "poważnej" nauki, przerasta wszystkie inne razem wzięte...

Wysunął ją etnofarmakolog z zawodu, antropolog i kosmolog z fascynacji - Terence McKenna, który ukończył cieszący się sławą kolebki uniwersyteckiej kontrkultury i lewactwa, Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley.

McKenna mówił o psychodelikach, wirtualnej rzeczywistości (w której upatrywał artystycznego sposobu przekazu psychodelicznych wizji), teorii ewolucji, pozaziemskich cywilizacjach, duchach przodków (lub tak jak to nazywał, kontaktujących się 'zmarłych’). Był zwolennikiem zażywania psychodelików we względnie do ekstremalnie dużych dawkach (twierdząc że ci, którzy tylko próbowali psychodelików w małych dawkach nie zdołali dostrzec ich prawdziwego przesłania), szczególnie samotnie, w ciemności, bez muzyki i innych form stymulacji.

Źródło: Wikipedia.

Ciekawe czy zażył powyżej 1000 mg DXM.
Nie prościej strzelić sobie w łeb?

Rekreacyjne nadużywanie takowych substancji jest niepoważne i może zemścić się w postaci problemów neurologicznych i fizjologicznych.

http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2011/0 … dopalacze/

Znudzeni jego napędzaniem uciekają od szarej rzeczywistości za pomocą różnych chemicznych związków. W niekontrolowanych warunkach takie eksperymenty stają się często niebezpieczne.

http://neurogeneticsinstitute.blogspot.com/

To mi wystarczy by nie brać i tępić.
By rzeczywistość nie była szara jestem przeciwnikiem szarych budynków.
Poza tym są inne metody:
http://mainhg.demotywatory.pl/uploads/201104/1302521206_by_pisu88_500.jpg

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-05-18 20:21:41)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#55 2011-05-18 20:47:42

caly
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-09-22
Posty: 1102

Re: Na haju.

Nebogipfel napisał(a):

To mi wystarczy by nie brać i tępić.

Są rzeczy, które uzależniają już od pierwszej próby. Są takie, które nie robią tego, a może nie tyle nie robią co muszą trafić na kogoś tak słabego, że go łąpią w swoje sidełka. Z własnego doświadczenia (a pewnie jest ono bardzo marne) mogę powiedzieć, że:
- fajki uzależniają już po 1 razie - mnie na jakies 18 latek, no ale już mam to z głowy
- haszysz nie uzależnia po piewrszym razie - mialem cały wieczór takiego napadu smiechum że mięśnie brzucha mnie bolały kilka dni
- maryśka nie uzależnia po pierwszym razie - tu nic nie miałem, może za mało pakowałem w płuca, nie wiem
- wóda nie uzależnia - a przelałem jej sporo
- budapren jak się ma z nim do czynienia normalnie to nie uzaleznia, a kleiło się to i tamto, fajnie pachniało, ale nic nie odczułem
- sex uzależnia po 1 razie

Offline

 

#56 2011-05-18 20:52:27

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Na haju.

Wybieram seks.
img/smilies/wink
A co myślicie o podtlenku azotu?

Co do śmiechu..

Podtlenek azotu jest dopuszczony do użytku jako dodatek do żywności. Jest doskonale rozpuszczalny w tłuszczach, co wykorzystano w przemyśle spożywczym do tworzenia piany, szczególnie z bitej śmietany w sprayu. Wypełnia się nim również opakowania zawierające łatwo psujące się produkty, takie jak chipsy ziemniaczane. Na liście dodatków spożywczych legalnie dopuszczonych w Unii Europejskiej, tzw. liście E posiada oznaczenie E-942.

https://secure.wikimedia.org/wikipedia/ … enek_azotu

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-05-18 20:55:16)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#57 2011-05-18 21:40:30

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

Póki co uzależnia ... wklejanie. Nie butaprenem a linkami img/smilies/smile

Jednak odróżniałbym daleko posunięte teoretyzowania na temat grzybkow w wydaniu McKenny od potwierdzanego przebiegu antropogezy. Ów przywoływany Mc Kenna doświadczał kosmicznych i boskich stanów świadomości, ale wyciągał z tego całkiem fantazyjną koncepcję Stoped Ape jakoby zażywanie psylocybiny miało ... rozwinąć człowieka, jego myślenie, wykształcenie mowy i całej kultury.
Tym sposobem cały nasz rozwój i osiągnięcia zawdzięczalibyśmy ... halunom img/smilies/smile
Terence z bratem pojechali do dżungli amazońskiej. Tam miejscowy szaman uraczył ich bardzo mocną substancją psychoaktywną - ayahuascą i grzybami psylocybinowymi. To, czego doznali, przeszło ich najśmielsze oczekiwania i przyćmiło wcześniejsze tego typu doświadczenia. Otworzyły się przed nimi wrota kosmosu, przeżyli unicestwienie własnego "ego" i zjednoczenie z wszechświatem. Jego brat słyszał elektroniczne głosy i czuł, że przemienia się w olbrzymiego owada, otwiera galaktyczny spichlerz, uwalniając w ten sposób Ducha Czasów. Doznał także telepatycznego kontaktu z Innym Transcedentnym. Sam Terence uciął sobie pogawędkę z elfami, które wyskoczyły z jego ciała i przekazały mu prawdę o roli grzybów halucynogennych w ewolucji ludzkości.
I jak tu nie brać? img/smilies/smile
Badań środków psychoaktywnych podejmują się inni. Np. dr Rick Strassman przeprowadził badania kliniczne nad działaniem DMT – jedego z najpotężniejszych psychodelików.
Wywołała ona u badanych szereg doświadczeń z pogranicza śmierci oraz przeżyć mistycznych. Wielu ochotników opisało niezwykle realistyczne spotkania z inteligentnymi istotami, przy czym na szczególną uwagę zasługują przypadki nawiązania kontaktu z „obcymi”. Niemal wszyscy uznali, że udział w badaniach był jednym z najważniejszych doświadczeń ich życia.
Strassman łączy DMT z szyszynką, a więc miejscem, w którym, według Hindusów, znajduje się siódma czakra i które Kartezjusz nazywał „siedliskiem duszy”.

Nie każdy obcuje z bogami więc wobec takiej perspektywy sięgniecie po wspomagacza nie wydaje się takie złe img/smilies/smile


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#58 2011-05-18 22:05:05

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Na haju.

Na ulicy spotykasz kogoś uzbrojonego w nóż.
Bawi się w Boga, decyduje o życiu lub śmierci.
Aby go spotkać nie trzeba narkotyków.
Tylko czy ja chcę umierać?


Poza tym po co brać skoro..

DMT produkowane jest przez szyszynkę (czyli "fizyczne trzecie oko" << o ile szukanie fizycznych odpowiedników innych czakr wydaje się pozbawione sensu, to w ewentualnym kontekście działania DMT coś może być na rzeczy)

http://hyperreal.info/parę_słów_o_dmt#axzz1Mjgxfkpc

Poza tym można się doczekać i każdy tego doświadczy:

zwiększony poziom DMT obserwuje się np. w chwili śmierci

źródło to samo

Swoją drogą krótko można się cieszyć tymi "bogami".
Zaczynam wątpić w róznicę między tym na włąsne życzenie doświadczeniem a doświadczaniem tego podczas śmierci.

DMT (dwumetylopryptamin) – narkotyk halucynogenny. Osoba znajdująca się pod działaniem DMT nie odróżnia faktów od fantazji i gotowa jest do przemocy i samobójstwa. Nie jest powszechnie używany przez narkomanów.

http://www.uzaleznienia.yoyo.pl/narkoma … kotyki.php

McKenna ćpał?
Nie może zatem być obiektywnym źródłem informacji.
Równie dobrze alkoholik mógłby przekonywać do alkoholu.
A że wypadki są i giną ludzie to co tam, nie?
Politycy chyba też nie odróżniają faktów od fantazji.
Możliwe, że McKenna również.
img/smilies/wink

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-05-18 22:06:57)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#59 2011-05-18 22:11:39

lapicaroda
berzerkerka
Zarejestrowany: 2010-04-06
Posty: 1886

Re: Na haju.

Wszystko uzależnia, ale mnie obrzydza to, jak wiele chemii jest w narkotykach.Nie tknę tego szajsu.Mam lepsze jazdy na trzeźwo. Chyba że ziółka...ale teraz wszyscy mieszają, nie tylko z tytoniem. Bida robi swoje, taniej wychodzi, ale ponoć to już nie to samo.
Odnośnie tematu:




img/smilies/big_smile

Ostatnio edytowany przez lapicaroda (2011-05-18 22:14:39)

Offline

 

#60 2011-05-18 22:26:10

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

lapicaroda napisał(a):

Wszystko uzależnia, ale mnie obrzydza to, jak wiele chemii jest w narkotykach. Chyba że ziółka...ale teraz wszyscy mieszają, nie tylko z tytoniem. Bida robi swoje, taniej wychodzi, ale ponoć to już nie to samo.

Nawet bez wklejanych wieści wiadomo, że wszystko to chemia, nawet najczystszy sok z kaktusa, wyciąg z grzybków czy ruty stepowej. Lapi, co do mieszania z tytoniem sprawa jest prosta, np. skoncentrowanej i czystej gandzi (główny skladnik THC) ... nie da się palić. To stężały sok z marihuany o konsystencji twardego, brunatnego laku. Trzeba rozkruszyć i z czymś pomieszać. img/smilies/smile
Ponoć nie to samo tak naprawdę to konopia indyjska a ... polska. Ta uprawiana jest jako roślina zaporowa do izolacji zapylenia naszych roślin hodowlanych. Obie niby konopie, a różnica wielka ... img/smilies/smile W pewnej gorskiej wsi indyjskiej rośnie toto na ... 2,5 metra, światowy rarytas pod nazwą Malana Cream img/smilies/smile Wieś fantastyczna gdzie byłem, bajkowo położona z niezwykłymi obyczajami, może coś napiszę o niej w dziale geografia. Za to marycha rośnie tak powszechnie jak nasza pokrzywa.... img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez bezemocji (2011-05-18 23:15:40)


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#61 2011-05-18 23:44:58

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

Ipomoea Violacea napisał(a):

Czyli rozumiem, że jesteś totalną abstynentką i nie pijesz nawet kawy? I czy nie uważasz, że poranna kawa czy cotygodniowe picie są większym zagrożeniem, jeśli chodzi o uzależnienie? Poza tym kawa, papierosy i alkohol to oczywiście narkotyki i to jedne z najbardziej szkodliwych.

Piszemy o mnie czy o narkotykach? To nie jest żaden argument, że narkotyki są dobre.


A swoją drogą... bardzo mnie cieszy, że jest jeszcze tak wiele ludzi co umieją odeprzeć atak(tak to nazwę) osób co chcą wmówić, ze to co jest złe to jednak jest dobre.
Myślałam, iż tylko ja jestem takim potworem co odrzuca "sztuczną pociechę".  :zozol4:

Ostatnio edytowany przez G.J.Jane (2011-05-18 23:45:30)


... Cmoknij mi...

Offline

 

#62 2011-05-18 23:57:53

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

Nie wojowniczo zauważę tylko, że kawa, alkohol i papierosy nie są narkotykiem, a używką. Mają co prawda działanie uzależniające, ale jako takie trudno zaliczyć je do typowych narkotyków typu morfina, heroina czy kokaina. Także tych środków psychoaktywnych jakie aktualnie są nielegalne.


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#63 2011-05-19 00:00:53

Nassanael Rhamzess
Zaklinacz - Hasziszijun
Skąd: Olsztyn
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 6518

Re: Na haju.

bezemocji napisał(a):

lapicaroda napisał(a):

Wszystko uzależnia, ale mnie obrzydza to, jak wiele chemii jest w narkotykach. Chyba że ziółka...ale teraz wszyscy mieszają, nie tylko z tytoniem. Bida robi swoje, taniej wychodzi, ale ponoć to już nie to samo.

Nawet bez wklejanych wieści wiadomo, że wszystko to chemia, nawet najczystszy sok z kaktusa, wyciąg z grzybków czy ruty stepowej. Lapi, co do mieszania z tytoniem sprawa jest prosta, np. skoncentrowanej i czystej gandzi (główny skladnik THC) ... nie da się palić. To stężały sok z marihuany o konsystencji twardego, brunatnego laku. Trzeba rozkruszyć i z czymś pomieszać. img/smilies/smile
Ponoć nie to samo tak naprawdę to konopia indyjska a ... polska. Ta uprawiana jest jako roślina zaporowa do izolacji zapylenia naszych roślin hodowlanych. Obie niby konopie, a różnica wielka ... img/smilies/smile W pewnej gorskiej wsi indyjskiej rośnie toto na ... 2,5 metra, światowy rarytas pod nazwą Malana Cream img/smilies/smile Wieś fantastyczna gdzie byłem, bajkowo położona z niezwykłymi obyczajami, może coś napiszę o niej w dziale geografia. Za to marycha rośnie tak powszechnie jak nasza pokrzywa.... img/smilies/smile

Co to za bzdury - bezemocji nie posądzałem Cię o coś takiego.
Pali się marihuanę nie thc.... tak w ogóle paliłeś kiedyś? Ja paliłem dobrą i paliłem złą(tzn. z dodatkiem różnych "gówien" - po niej mam problemy do dziś ze zdrowiem...)bo tam poziom thc, który jest naturalnie w roślinie się zwielokrotnia się chemicznie...i to jest masakra...uwierzcie mi...czuje się różnicę...złą różnicę...

Powiem jedno moi drodzy. Gówno wie o narkotykach kto ich nie poznał, nie dotknął, nie chciał zrozumieć. Wie tylko tyle co im powie inna osoba, co przekaże film czy media(często bzdury). Nie zachęcam do brania ale trochę przesadzacie. 90proc moich znajomych paliło maryśkę itp. a nikt nie zabrał się a tzw. twarde narkotyki. Poza tym nie porównujcie gandzi, szałwii(paliłem sam) do hery i amfy.
Poza tym statystycznie od alkoholu ginie i cierpi więcej ludzi niż od wszystkich narkotyków razem wziętych.
Amfa i hera to inny temat. Choć miałem okazję by zakosztować - nie zrobiłem tego bo coś mnie trzymało z daleka od tego. To już głębokie i grząskie bagno. I nie wolno się tam zapuszczać.

Najgorsze jest to, że np. jakbym miał syna to nie dałbym mu spokojnie palić zioła ponieważ w ziole dzisiejszym jest mało zioła a dużo szkodliwej chemii, nie chcę po prostu by miał takie jak ja problemy ze schizami i sercem - nie warto img/smilies/smile

Ja chciałem poznać i poznałem świat...dlaczego piszecie narkotyków???Ja wcale nie szukałem świata narkotyków. Ja  PO PROSTU SZUKAŁEM....ta magia przekracza granice słów. Więc skończę pieprzyć bo ten kto zrozumiał ten zrozumiał a ten kto nie chce ten nie chce. Szamanem być można i bez. Ale nie każdy ma magiczny umysł zdolny do takiego...hmm rozumowania? Nie wiem czy można to tak nazwać bo mało to ma wspólnego z rozsądkiem i normalnością...ale cóż pewnie jestem nienormalny...to dobrze img/smilies/smile wiem o tym i ciesze się z tego choć czasem ciężko mi z tym jak cholera img/smilies/smile

Musiałem to napisać bo pełno tu uprzedzonych bzdur zarówno w jedną jak i w drugą stronę.


"Artyści kłamią, aby pokazać prawdę, a politycy, aby ją ukryć."
"Pod tą maską kryje się idea, panie Creedy, a idee są kuloodporne."
V jak Vendetta

Offline

 

#64 2011-05-19 00:09:34

lapicaroda
berzerkerka
Zarejestrowany: 2010-04-06
Posty: 1886

Re: Na haju.

bezemocji, a ci z którymi paliłam tę jakże wysokiej klasy używkę, mówili mi że dlatego...żeby im na dłużej starczyło zapasu, bo tak wypalą cały, dlatego mieszają z tytoniem. img/smilies/big_smile Oni niestety nie jeździli do Indii, najwyżej autobusem na sąsiednie osiedle, więc wątpię czy mieli pojęcie o takich fantazyjnych rozwiązaniach,lol.
Przyznam, ja w narkotykach nie siedzę, Nass wie czemu z naszych dyskusji. Ale w skrócie
-Dużo radochy, a potem gdy wyjdzie na jaw albo przesadzisz, jeszcze więcej odwyku i burdelu w życiu
- a po drugie, zanim uzyskałam dostęp do narkotyków, miałam dostęp do requiem dla snu i dzieci  dworca zoo 2 in 1. I to live. Może zrył mi banię widok dziewczyny jęczącej na głodzie pod kroplówka, ale w sumie dobrze, bo ja i tak mam za dużo wędrówek do innego świata i jeszcze mi tego brakuje... img/smilies/big_smile

Offline

 

#65 2011-05-19 00:21:58

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

Nassanael Rhamzess, mam nosa do takich ludzi i od początku wiedziałam, że masz styczność z narkotykami i nieprawdą jest, że trzeba poznać na własnej skórze(ująłeś to inaczej ale wychodzi na to samo). Ja nie brałam i nie paliłam żadnych z tych rzeczy ale wiem i znam takich ludzi... skąd znam? To już moja sprawa bo nie o to chodzi. Ważne jest aby nauczyć się nazywać rzeczy po imieniu i osoby uzależnione zawsze bronią swego nałogu dopóki same tego nie zrozumieją.

Nie znoszę dawać wywodów na forach bo od tego są poradnie odwykowe i każdy uzależniony sam musi dojrzeć do tego aby to zrozumieć, nie ma nic na siłę. img/smilies/smile


... Cmoknij mi...

Offline

 

#66 2011-05-19 00:28:28

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

Nassanael Rhamzess napisał(a):

Co to za bzdury - bezemocji nie posądzałem Cię o coś takiego.
Pali się marihuanę nie thc.... tak w ogóle paliłeś kiedyś?

Zanim łaskawie przypiszesz mi jakieś bzdury zapoznaj się - Marihuana (z języka hiszpańskiego) to suszone i czasem sfermentowane kwiatostany konopi – głównie roślin żeńskich. Zawiera szereg substancji działających przez agonizm receptorów kanabinoidowych, podobnie jak anandamid – ludzki endogenny kannabinoid. Za działanie psychotropowe marihuany odpowiada głównie tetrahydrokannabinol (THC) i inne kannabinoidy.
Niestety się mylisz - paląc marihuanę pali się THC. A raczej wprowadza do organizmu. Na pytanie czy paliłem kiedyś mogę tylko powiedzieć że w Nepalu i Indiach gdzie maryśka rośnie jak pokrzywa spędziłem łącznie 2 lata. Owszem, próbowałem w najlepszej światowej jakości o jakiej europejczycy mogą marzyć. Czasem rytualnie i nawet kurtuazyjnie aby nie robić afrontu gospodarzom czy tragarzom. Ale może masz większe doświadczenia.
Co do motywu oszczędności sprawa także jest wytłumaczalna. Naprawdę dobrej jakości marycha jest naprawdę droga, więc warto ja dzielić na większe chwile szczęścia img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez bezemocji (2011-05-19 01:03:22)


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#67 2011-05-19 01:08:20

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Na haju.

No widzisz Nass..paliłeś i masz, może znajomi od maryśki również.
Wolę magię świąt, albo magię słów, magię swojej wyobraźni.
Może dlatego nie szukam.
Świat bez tych środków też jest pełen magii.
Też nie każdy zalicza mnie do normalnych a nie muszę do tego palić.
Taka ciekawostka.
Statystycznie...?
Istnieje błąd statystyczny.
Wg statystyk średnia pensja w PL to ok. 3000 zł.
Druga kwestia to taka, że wypadki są rejestrowane, ilość zgonów czy chorób wywołanych narkotykami zczarnego rynku..hmm.
Polacy nie lubią chodzić do lekarzy.
Zwiększone DMT rejestruje się podczas umierania.
Więc jak przedawkuje..istnieje szansa, że uznają to za zwyły objaw.
A potem worek i do trumny.
Chyba, że wyraźnie będzie widać wkucia(a jak wdychał?).
Znam ludzi co wdychali rozdrobnioną tabletkę na padaczkę i na nich zadziałało.
Co do jazd to wystarczy mi w zupełności moje zwariowane życie.


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#68 2011-05-19 01:32:57

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

Nebogipfel, popieram w zupełności img/smilies/smile


... Cmoknij mi...

Offline

 

#69 2011-05-19 11:28:53

Nassanael Rhamzess
Zaklinacz - Hasziszijun
Skąd: Olsztyn
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 6518

Re: Na haju.

bezemocji napisał(a):

Nassanael Rhamzess napisał(a):

Co to za bzdury - bezemocji nie posądzałem Cię o coś takiego.
Pali się marihuanę nie thc.... tak w ogóle paliłeś kiedyś?

Zanim łaskawie przypiszesz mi jakieś bzdury zapoznaj się - Marihuana (z języka hiszpańskiego) to suszone i czasem sfermentowane kwiatostany konopi – głównie roślin żeńskich. Zawiera szereg substancji działających przez agonizm receptorów kanabinoidowych, podobnie jak anandamid – ludzki endogenny kannabinoid. Za działanie psychotropowe marihuany odpowiada głównie tetrahydrokannabinol (THC) i inne kannabinoidy.
Niestety się mylisz - paląc marihuanę pali się THC. A raczej wprowadza do organizmu. Na pytanie czy paliłem kiedyś mogę tylko powiedzieć że w Nepalu i Indiach gdzie maryśka rośnie jak pokrzywa spędziłem łącznie 2 lata. Owszem, próbowałem w najlepszej światowej jakości o jakiej europejczycy mogą marzyć. Czasem rytualnie i nawet kurtuazyjnie aby nie robić afrontu gospodarzom czy tragarzom. Ale może masz większe doświadczenia.
Co do motywu oszczędności sprawa także jest wytłumaczalna. Naprawdę dobrej jakości marycha jest naprawdę droga, więc warto ja dzielić na większe chwile szczęścia img/smilies/smile

Oh man....toż wiem, że paląc maryśkę pali się thc....czy wyglądam na debila, który jak je chleb to nie wie, że je mąkę????
bezemocji daruj img/smilies/smile mówimy w sumie o tym samym img/smilies/smile

Zazdroszczę podróży img/smilies/smile


"Artyści kłamią, aby pokazać prawdę, a politycy, aby ją ukryć."
"Pod tą maską kryje się idea, panie Creedy, a idee są kuloodporne."
V jak Vendetta

Offline

 

#70 2011-05-19 11:32:58

Nassanael Rhamzess
Zaklinacz - Hasziszijun
Skąd: Olsztyn
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 6518

Re: Na haju.

Nebogipfel napisał(a):

No widzisz Nass..paliłeś i masz, może znajomi od maryśki również.
Wolę magię świąt, albo magię słów, magię swojej wyobraźni.
Może dlatego nie szukam.
Świat bez tych środków też jest pełen magii.
Też nie każdy zalicza mnie do normalnych a nie muszę do tego palić.
Taka ciekawostka.
Statystycznie...?
Istnieje błąd statystyczny.
Wg statystyk średnia pensja w PL to ok. 3000 zł.
Druga kwestia to taka, że wypadki są rejestrowane, ilość zgonów czy chorób wywołanych narkotykami zczarnego rynku..hmm.
Polacy nie lubią chodzić do lekarzy.
Zwiększone DMT rejestruje się podczas umierania.
Więc jak przedawkuje..istnieje szansa, że uznają to za zwyły objaw.
A potem worek i do trumny.
Chyba, że wyraźnie będzie widać wkucia(a jak wdychał?).
Znam ludzi co wdychali rozdrobnioną tabletkę na padaczkę i na nich zadziałało.
Co do jazd to wystarczy mi w zupełności moje zwariowane życie.

Eee znów wszystko wrzucasz do jednego wora...przeczytałeś w ogóle mój post uważnie? Gdzie ja zachęcam do brania??? Czy chwalę herę lub jakieś inne gówna? Nie...jasne, że jest pełen magii img/smilies/smile Ale nie zrozumiesz narkotyków dopóki ich nie poczujesz w sobie img/smilies/smile wiem bo też nie rozumiałem dopóki nie wziąłem. Ale niepotrzebne to do życia - także rozumiemy się no ludzie.
TYLKO BŁAGAM CZYTAJCIE MOJE POSTY UWAŻNIE.  I odnoście się do całych a nie do urwanych urywków img/smilies/smile


"Artyści kłamią, aby pokazać prawdę, a politycy, aby ją ukryć."
"Pod tą maską kryje się idea, panie Creedy, a idee są kuloodporne."
V jak Vendetta

Offline

 

#71 2011-05-19 11:38:07

Nassanael Rhamzess
Zaklinacz - Hasziszijun
Skąd: Olsztyn
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 6518

Re: Na haju.

G.J.Jane napisał(a):

Nassanael Rhamzess, mam nosa do takich ludzi i od początku wiedziałam, że masz styczność z narkotykami i nieprawdą jest, że trzeba poznać na własnej skórze(ująłeś to inaczej ale wychodzi na to samo). Ja nie brałam i nie paliłam żadnych z tych rzeczy ale wiem i znam takich ludzi... skąd znam? To już moja sprawa bo nie o to chodzi. Ważne jest aby nauczyć się nazywać rzeczy po imieniu i osoby uzależnione zawsze bronią swego nałogu dopóki same tego nie zrozumieją.

Nie znoszę dawać wywodów na forach bo od tego są poradnie odwykowe i każdy uzależniony sam musi dojrzeć do tego aby to zrozumieć, nie ma nic na siłę. img/smilies/smile

No tak więc myślisz, że biorę coś lub palę, hah przestałem 2lata temu droga Jane. Więc Twoja teoria nie ma sensu img/smilies/smile Narkotyki to ścieżka śliska i nie polecam nikomu. Ale znam ludzi, którzy czasem wezmą grzybki lub zapalą coś tam ale nie są uzależnieni. Jarałem bardzo dużo i być może byłem uzależniony ale przestałem. Wniosek - nie wrzucajcie lekkich narkotyków do jednego wora z twardymi. Poza tym to prawda co ktoś napisał wcześniej - od grzybków np. bardzo trudno się uzależnić. Choć NIE KAŻDY to może wziąć...to kwestia jego umysłu.


"Artyści kłamią, aby pokazać prawdę, a politycy, aby ją ukryć."
"Pod tą maską kryje się idea, panie Creedy, a idee są kuloodporne."
V jak Vendetta

Offline

 

#72 2011-05-19 13:47:25

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Na haju.

Nassanael Rhamzess napisał(a):

Oh man....toż wiem, że paląc maryśkę pali się thc....czy wyglądam na debila, który jak je chleb to nie wie, że je mąkę????

No nie wiem, napisałeś jakby odwrotnie -  img/smilies/wink

Nassanael Rhamzess napisał(a):

Co to za bzdury - bezemocji nie posądzałem Cię o coś takiego.
Pali się marihuanę nie thc....

Toć marycha to właśnie THC, gdzie zobaczyłeś te bzdury ? img/smilies/smile

Zdaje się, że nikt przytomny nie traktuje w jednym worku, o takim samym dzialaniu okazjonalnie wciąganych grzybkow czy trawki z twardymi narkotykami i psychodelikami, nie o to chodzi.
Mnie się zdaje, że problem jest bardziej na poziomie niebezpieczenstwa skłonności i podatności ludzi do uzależnień jakie przeradzają się w regularną potrzebę i przynoszą szkody człowiekowi. Niestety w długim stosowaniu nawet słabych dawek i środkow skutki są odczuwalne, choćby w fizjologii i metabolizmu mózgu. U naszej maryśki nie wywołuje ona uzaleznienia fizycznego, gorzej z psychicznym. Dużo groźniejszy - bo poważniejszy i szybszy w skutkach - jest natomiast niszczący wpływ THC na psychikę. Tym bardziej, że nawet przy okazjonalnym paleniu wpływ ten jest długotrwały. THC odkłada się bowiem w tkance tłuszczowej mózgu, którego komórki składają się w dużej części z lipidów. THC umiejscawia się w okolicy synaps, zaburzając przepływ impulsów nerwowych.
Co ważne ludzie z problemami emocjonalnymi i psychiką nie powinni sięgać po takie rzeczy - U osób podatnych na problemy z psychiką (czego nie bardzo można przewidzieć) palenie marihuany może ujawnić poważną chorobę psychiczną. Psychiatrzy nazywają THC czynnikiem spustowym schizofrenii, manii samobójczej, depresji. Nawet słynny raport WHO, niezwykle przychylnie traktujący marihuanę, podaje: ''Sugestywne dowody wskazują, że duże dawki THC mogą wywołać ostrą psychozę z przewagą takich objawów, jak splątanie, amnezja, złudzenia, halucynacje, lęki, pobudzenie i hipomania.

Tak więc bez przesady z regularnym pobieraniem nawet słabizny, szczególnie u ludzi słabych, nieposkładanych i z problemami. Te robią się kiedy coś zasmakuje i chce się więcej img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez bezemocji (2011-05-19 14:08:00)


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#73 2011-05-19 18:16:13

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

Nassanael Rhamzess napisał(a):

G.J.Jane napisał(a):

Nassanael Rhamzess, mam nosa do takich ludzi i od początku wiedziałam, że masz styczność z narkotykami i nieprawdą jest, że trzeba poznać na własnej skórze(ująłeś to inaczej ale wychodzi na to samo). Ja nie brałam i nie paliłam żadnych z tych rzeczy ale wiem i znam takich ludzi... skąd znam? To już moja sprawa bo nie o to chodzi. Ważne jest aby nauczyć się nazywać rzeczy po imieniu i osoby uzależnione zawsze bronią swego nałogu dopóki same tego nie zrozumieją.

Nie znoszę dawać wywodów na forach bo od tego są poradnie odwykowe i każdy uzależniony sam musi dojrzeć do tego aby to zrozumieć, nie ma nic na siłę. img/smilies/smile

No tak więc myślisz, że biorę coś lub palę, hah przestałem 2lata temu droga Jane. Więc Twoja teoria nie ma sensu img/smilies/smile Narkotyki to ścieżka śliska i nie polecam nikomu. Ale znam ludzi, którzy czasem wezmą grzybki lub zapalą coś tam ale nie są uzależnieni. Jarałem bardzo dużo i być może byłem uzależniony ale przestałem. Wniosek - nie wrzucajcie lekkich narkotyków do jednego wora z twardymi. Poza tym to prawda co ktoś napisał wcześniej - od grzybków np. bardzo trudno się uzależnić. Choć NIE KAŻDY to może wziąć...to kwestia jego umysłu.

A nie pomyślałeś o tym, że nie chcą wiedzieć o swoim uzależnieniu? img/smilies/wink
A może nie zdają sobie sprawy zanim będzie za późno?

Czytałam Twój post i każdy inny bardzo uważnie i wiem, iż pisałeś o tym że nie bierzesz.
I o to chodzi co napisałeś w ostatnim zdaniu, wcześniej o tym napisałam. Nie każdy. Może bardziej nie tyle co NIE KAŻDY ale NIKT nie wie czy jak weźmie to się uzależni czy nie, więc po co ryzykować?


... Cmoknij mi...

Offline

 

#74 2011-05-19 19:05:41

Nassanael Rhamzess
Zaklinacz - Hasziszijun
Skąd: Olsztyn
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 6518

Re: Na haju.

G.J.Jane napisał(a):

Nassanael Rhamzess napisał(a):

G.J.Jane napisał(a):

Nassanael Rhamzess, mam nosa do takich ludzi i od początku wiedziałam, że masz styczność z narkotykami i nieprawdą jest, że trzeba poznać na własnej skórze(ująłeś to inaczej ale wychodzi na to samo). Ja nie brałam i nie paliłam żadnych z tych rzeczy ale wiem i znam takich ludzi... skąd znam? To już moja sprawa bo nie o to chodzi. Ważne jest aby nauczyć się nazywać rzeczy po imieniu i osoby uzależnione zawsze bronią swego nałogu dopóki same tego nie zrozumieją.

Nie znoszę dawać wywodów na forach bo od tego są poradnie odwykowe i każdy uzależniony sam musi dojrzeć do tego aby to zrozumieć, nie ma nic na siłę. img/smilies/smile

No tak więc myślisz, że biorę coś lub palę, hah przestałem 2lata temu droga Jane. Więc Twoja teoria nie ma sensu img/smilies/smile Narkotyki to ścieżka śliska i nie polecam nikomu. Ale znam ludzi, którzy czasem wezmą grzybki lub zapalą coś tam ale nie są uzależnieni. Jarałem bardzo dużo i być może byłem uzależniony ale przestałem. Wniosek - nie wrzucajcie lekkich narkotyków do jednego wora z twardymi. Poza tym to prawda co ktoś napisał wcześniej - od grzybków np. bardzo trudno się uzależnić. Choć NIE KAŻDY to może wziąć...to kwestia jego umysłu.

A nie pomyślałeś o tym, że nie chcą wiedzieć o swoim uzależnieniu? img/smilies/wink
A może nie zdają sobie sprawy zanim będzie za późno?

Czytałam Twój post i każdy inny bardzo uważnie i wiem, iż pisałeś o tym że nie bierzesz.
I o to chodzi co napisałeś w ostatnim zdaniu, wcześniej o tym napisałam. Nie każdy. Może bardziej nie tyle co NIE KAŻDY ale NIKT nie wie czy jak weźmie to się uzależni czy nie, więc po co ryzykować?

Masz rację - nie trzeba ryzykować a jednak ryzykujemy...po co???
Ja też myślałem, że nie jestem kompletnie dopóki nie postanowiłem, że koniec...walka była i poległem wiele razy ale w końcu wygrałem całkowicie. Bo fizycznie nie uzależniłem się od niczego. Wystarczyło bardzo i świadomie chcieć by nie brać. Ale nie pomogą wasze kazania ani tym dla których za późno ani tym, którzy chcą spróbować. Trzeba ich zrozumieć i przeżyć to razem z nimi, Wtedy można mędrkować i prawić im co to jest jakie. Sorry ale takie gadanie jak to każdy rodzic i prawowity obywatel wygłasza mnie nie rusza....i w tym rzecz img/smilies/smile Bo to jest gadanie o tym o czego się nie poczuło. Warto ostrzec bo to i mi pomogło(!) ale to wszystko.

Ostatnio edytowany przez Nassanael Rhamzess (2011-05-19 19:09:32)


"Artyści kłamią, aby pokazać prawdę, a politycy, aby ją ukryć."
"Pod tą maską kryje się idea, panie Creedy, a idee są kuloodporne."
V jak Vendetta

Offline

 

#75 2011-05-19 22:00:06

G.J.Jane
zaaklimatyzowany
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2011-01-13
Posty: 921
Serwis

Re: Na haju.

Nass, nie zamierzam pouczać o czym dowiodłam we wcześniejszym poście:

Nie znoszę dawać wywodów na forach bo od tego są poradnie odwykowe i każdy uzależniony sam musi dojrzeć do tego aby to zrozumieć, nie ma nic na siłę.

:zozol4:


... Cmoknij mi...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo