Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#51 2011-02-25 10:27:29

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

Lidka napisał(a):

Szymon, litości, a GDZIE ja odrzucam istnienie  podświadomości i nadświadomości?img/smilies/smile. Absolutnie nie! Jedyne, co odrzucam, to założenie, że podświadomość i nadświadomość dla człowieka to 'odrębne byty' ze swoją własną wolą...

pewnie coś źle zapamietałem z Twoich poprzednich odpowiedzi - sorki, jak chcesz to pójdę za to odpokutować img/smilies/big_smileimg/smilies/big_smileimg/smilies/big_smilehttp://smileys.emoticonsonly.com/emoticons/b/bible-3776http://smileys.emoticonsonly.com/emoticons/p/prayer-3780http://www.cosgan.de/images/smilie/figuren/a060:z:

W sumie zgadzam się z Twoim końcowym wnioskiem:

3JA nie są odrębnymi bytami/świadomościami, istnieją jako jeden byt - nasza dusza. Nasza dusza w momencie wcielenia posiada obecną świadomość - człowieka, w którego ciele obecnie przebywa, podświadomość - wzorce, pamięc z poprzednich wcieleń + zgromadzone wzorce i doświadczenia z obecnego wcielenia dotychczas zgromadzone, "Wyższe Ja" - prawdziwą swoja istotę nie zapomnianą, cały czas przebywająca w kręgach boskości Wrzechświata , będącą w ciągłej jedności z Bogiem i jako taka będąca ta czystą, Boską cząstką w nas,zajmująca niejako pozycje obserwatora, biorącego udział w gromadzeniu doświadczeń

uffffff...http://yoursmiles.org/csmile/preved/c0137

Offline

 

#52 2011-02-25 10:53:39

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Czym wg Was jest dusza?

Szymon napisał(a):

- skoro Ty Lidko uważasz, że ziemski umysł jest jedynie narzędziem duszy,któa "zapomniała" na ten czas kim od zawsze jest,to każdy bunt cżłowieka przeciwko swojemu osobnemu losowi jest niejako buntem duszy przeciwko jej samej-jej wczesniejszemu wyborowi. teraz rodzi się inne pytanie - o sens jakiejkolwiek modlitwy. NIe ma znaczenia, jakiego człowiek jest wyznania, w co i jak wierzy, ale idąc Twoim tokiem rozumowania może to wyglądac tak: człowiek modli się do Boga/Manitou/Mzimu o wyzdrowienie z kalectwa a na to jego dusza zgina rękę w łokciu i odpowiada: a taki bolszyj bolec, bo jeszcze sie nie doświadczyłam wystarczająco w ciele kaleki i tak może trwać do śmierci tej kalekiej powłoki. Jak tu się mają słowa/prawa/obietnice Boga,mistrza duchowego Jezusa: proście, a otrzymacie,jeżeli wasza wiara będzie choc taka jak ziarnko gorczycy,o cokolwiek z wiara prosicie otrzymacie? Hmmm...przekłąmanie na linii?Jezus tak nie powiedział tylko ktoś cos takiego chlapnął a reszta podchwyciła?Jezus w ogóle nie istniał?Bóg ludziom niczego nie obiecał - to wszystko są bajki? Jakakolwiek wiara w cokolwiek jest zbędnym balastem a jakiekolwoek modlitwy zabobonem?

Ha, ha, dobre! http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010

Szymon, nie, nie ma tu żadnego 'przekłamania na linii', przekłamane może być jedynie zrozumienie...

Bo fakt: to, czego 'oczekuje' dusza w swoich założeniach nijak się ma do tego, czego ta sama dusza będzie oczekiwać, jak znajdzie się w ciele materialnym, czyli stanie się człowiekiem. Ma do tego prawo, bo zmienia jej się perspektywa i punkt widzenia.

I teraz efekt modlitw. Oczywiście, że może być tak, jak dowcipnie piszesz! W momencie, kiedy dusza nie osiągnęła celu, 'cud' się nie stanie nawet mimo uwierzenia w to, że się stanie i ciągłych modlitw.

Ale inny 'cud' się stanie: ta dusza (człowiek) uzyska odpowiedź z 'drugiej strony', czyli modlitwy i wiara będą skuteczne, choć cud wyzdrowienia się nie zdarzy. Gdyż taka osoba uzyska cud zrozumienia, dlaczego... A zrozumienie prowadzi do wyboru akceptacji.

Właśnie taką sytuację przeżyłam sama nie tak dawno temu. Długa historia (i też już ja gdzieś na forum opisałam, ale sama nie wiem, gdzie) i wyciągnęłam z niej mnóstwo wniosków.

Chodziło o moją koleżankę, która wybrała życie w negatywności, czego efektem był, niestety, nowotwór... (jajnika, trudno wyleczalny, aczkolwiek zdarzają się przypadki wyleczenia). Nie miałyśmy ze sobą kontaktu przez wiele lat, spotkałam ją, jak już była po operacji ze 2 lata i obawiała się przerzutów. Postanowiłam pomóc jej najlepiej, jak potrafię, spotykałyśmy się co tydzień i opowiadałam jej życie z mojego punktu widzenia. Doszły lektury (w tym "Rozmowy z Bogiem" jako ta, która do niej 'żywcem przemówiła') i dziewczyna uwierzyła całą sobą, że ma szanse wyzdrowieć. Ja ją energetyzowałam dodatnio, ile się dało, przerzuty były, lekarze postawili na niej krzyżyk (i od razu jej to powiedzieli), a ona swoją wiarą i pozytywnością postawiła im (i życiu) 'veto'.

I stał się początek 'cudu': w momencie, kiedy lekarze spodziewali się stanu agonalnego, wyniki mojej koleżanki okazały się tak dobre, a ona sama w kwitnącej wprost formie, że lekarzom szczęki opadły... Powtórzyli badania, bo nie dowierzali, że tak zaawansowany nowotwór z przerzutami na całe ciało może się cofnąć i musieli jednak uwierzyć.

I co się w tym momencie stało? (bo domyślasz się, że cieszyłam się całym sercem). Zostałam ostrzeżona z trzech stron, w tym "z zaświatów", że nie wolno ingerować w plany innej duszy i je zmieniać, że jak komuś pisane przeżyć do końca efekt przyczyny takiego stanu, to znaczy, że tak ma być, to mu posłuży...

A w życiu to przełożyło się na wydarzenia wspomagające plany duszy mojej koleżanki: z dnia na dzień sytuacja przybrała taki obrót (nieuzasadniona "napaść" jej córki na nią, oskarżenie matki o całe 'zło', jakiego dziewczyna doświadczyła), że moja koleżanka poddała się... Wpadła znów w wir negatywności i nie chciała żyć. Jej wyniki natychmiast się pogorszyły i krótko potem zmarła.

(dodam, że wiedziałam, o której godzinie, o 5 rano, przyszła do mnie po śmierci, a jej mąż odkrył, że ona nie żyje dopiero wieczorem)

Ale zarówno na mnie, jak i na nią (przede wszystkim, bo o tym nawet piszę) spłynęło, że tak powiem, zrozumienie... I o to tu chodziło.

(Jezus uzdrawiał tylko tych, w planach których była ta możliwość, On to wiedział; a w zasadzie to nie On uzdrawiał, a wiara tych ludzi w uzdrowienie tak działała. My nie mamy tego 'wglądu w duszę', że tak powiem, więc nie wiemy, komu może zdarzyć się 'cud wyzdrowienia', a komu ma służyć pozostanie w kalectwie czy chorobie; zaprzestanie modlitw i brak wiary w wyzdrowienie w takiej sytuacji nie jest zbyt mądre, niezależnie od efektu końcowego, że tak powiem)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#53 2011-02-25 11:16:15

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

coś w tym jest co piszesz, ale...ja z kolei mam dużo przykładów z mojego życia i życia innych, gdzie zmiana nastawienia, podejścia, upór w dążeniu do celu przyniósł wymierne rezultaty i ja jako urodzony optymista sądzę, że jednak można "namieszać" w planach tej części duszy, która chce doświadczać "negatywów", jako - w pewnym sensie wojownik - stwierdzam, że jeśli część mojej duszy pokazuje mi bolca, to ja swoja obecną świadomą wolą przy wsparciu Wyższego Ja mogę sprawić, że ten bolec opadnie i zacznie dyndać, a moja dusza w nastepnym wcieleniu niech szuka "ofiary losu", która z pokora przyjmie jej los, albo z pełnym zrozumieniem zaakceptuje taki a nie inny stan rzeczy. Są w moim zyciu sytuacje ciągle, których "materialnym mózgiem" nie akceptuje w żaden sposób i - choc wiem, że to może tak jak piszesz - słuzyc wyższemu dobru - ja ich NIE zaakceptuje i nie spocznę, dopóki nie zmienie tego i już! Bo tak chce dla siebie teraz i kaplica - ma tak być !
Swoją drogą zacząłem się interesowac duchowością po wypadku samochodowym jaki miałem kilka lat temu, gdzie mia ly miejsce dwa zdarzenia: miala ze mna jechac moja przyjaciółka, ale nagle z niewyjaśnionych powodów zrezygnowała bez podania przyczyny, we mnie walnął TIR i znalazłem się w szpitalu w stanie śmierci klinicznej. Jak później oglądałem wrak swojego samochodu zauważyłem, że tylna półka tak się złamała, że powstał z niej ostry szpikulec, któy przebił fotel pasażera na wylot, więc jak moja przyjaciółka jechałaby ze mną ten szpikulec by ją przebił na wylot. Ja - no cóż - ze stanu śmierci klinicznej nie pamietam nic, ale miałem tak uszkodzony kręgosłup, że powinienem jeździc teraz na wózku.Jak to usłyszałem - zaparłęm się, powiedziałem sobie - BREDNIE! wyjdę stąd szybko na własnych nogach, i - wbrew opadnietym lekarskim szczenom po 3 tygodniach poszedłem na własnych nogach do domu z takim efektem, że nie mam żadnych komplikacji i dalej się zajmuje tym co kocham - sportem.
Inny przypadek - mój ojciec - wylądował w szpitalu z sercem nadającym się tylko do przeszczepu, bez niego lekarze dawali mu 2-3 miesiące zycia, a raczej agonii w domu w pozycji leżącej.Ze względu na wiek NFZ odmówił refundacji przeszczepu, lekarze sami sie bali tej operacji, czyli Szymon, czekaj na  śmierc ojca w każdej sekundzie. Tak jak i Ty koleżankę - tak ja naładowałem ojca pozytywnym mysleniem, opowiedziałem mu, jak ja w szpitalu wizualizowałem siiebie w pełni sprawnego, i...od tego zdarzenia minęły 2 lata, ojciec nie dość że zyje, to robi to co przedtem - jako były mistrz Polski w kolarstwie torowym - jeździ na rowerze kilkadziesiąt kilometrów dziennie bez względu na pogodę, a nie ma żadnych "ostzreżeń" w jego życiu, że lepiej dla niego byłoby, gdyby się poddał i podlewał soba kwiatki od korzeni.
Ja po prostu uważam, że jednak będąc mocno zdeterminowanym mozna swoje obecne życie odmienić bez konsekwencji, tym bardziej, że Jezus - mistrz duchowy nikomu nie odmówił uleczenia o ile dobrze jeszcze ewangelie pamietam

A to, co piszesz, że albo nie da sie odmienic swojego losu, albo po jego odmianie może spotkać kogoś coś gorszego "za karę" w ingerencję duszy to juz trochę pachnie fatalizmem. Ja sądzę, że udowadniając siłę i moc swojej wiary spotyka nas za to nagroda w postaci odmiany losu. A to, że w POJEDYNCZYCH przypadkach po takiej odmianie zdarzają sie sytuacje "ukarania" za takowa odmianę to raczej wyjątki, no i nie wiemy co " w środku" takiego człowoeka się działo.
Skąd np wiesz? Może w środku tej Twojej koleżanki po jej uzdrowieniu tkwiły jeszcze myśli, że np nie zasłuzyła sobie na taki cud? Albo ciągle strach - " a co jeśli mimo wszystko będą nawroty"? Gdyby tak się działo - spotkało ją to, co wybrała!
"Idź - twoja wiara cie uzdrowiła..." - MOZNA BEZKARNIE odmienic swój ziemski los, o ile później nie pojawią sie wątpliwości, jak opisałem powyżej...dowód? no cóz- znów posłuże się ewangelią, ale ten przykłąd doskonale obrazuje to, co chce teraz przekazać:
Zobaczyli Jezusa chodzącego po wodzie, Piotr spytał, czy tez może  - Jezus powiedzial:chodź! i Piotr po szedł po falach do niego.Co sie stało? zawial wiatr, Piotr sie wystraszył i zaczął tonąć...
UWIERZYŁ, że mozna zaprzeczyc prawom natury i wygrał - pomimo tego wystraszył się, zamiast wiarą wykazał się strachem - nastąpiła recydywa i zaczął tonąć.
To samo musiało stac sie w przypadku Twojej koleżanki - jakiś strach, wątpliwość, resztki jej negatywnego podejścia zniszczyły to, co udało jej się osiągnąć

Ostatnio edytowany przez Szymon (2011-02-25 11:47:08)

Offline

 

#54 2011-02-25 14:25:04

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Czym wg Was jest dusza?

Szymon napisał(a):

A to, co piszesz, że albo nie da sie odmienic swojego losu, albo po jego odmianie może spotkać kogoś coś gorszego "za karę" w ingerencję duszy to juz trochę pachnie fatalizmem.

Nie, Szymon, to żadna 'kara', absolutnie nie wolno tego wartościować i oceniać na tej zasadzie! Toż to tylko i wyłącznie ludzki sposób myślenia, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością duchową. Człowiekowi jest on potrzebny, ale tylko 'tu i teraz'. Mimo to, nawet w tym przypadku i patrząc na problem z ludzkiego punktu widzenia, w żadnym wypadku to nie jest 'kara'. To był zwrot wydarzeń, nic więcej.

Oczywiście, że nie mam pojęcia, co siedziało w mojej koleżance, natomiast ten nagły zwrot wydarzeń w jej życiu zoowocował, że zeszła z drogi pozytywnej na negatywną. I dopełniło się prawo przyczyny i skutku.

U niej.

Natomiast owszem, są inni ludzie, którzy tego nie dopełniają, bo w ich przypadku następuje ten 'cud uzdrowienia'. Nam (ludziom) nie jest dane wiedzieć, komu i co ma posłużyć i jakie są plany czyjejś duszy (stąd bierze się to sławne 'Nie sądźcie"). Dlatego wiara obowiązuje dokładnie każdego człowieka (oczywiście zgodnie z jego wolą, to nie jest narzucone, piszę tak w sensie, że nie ma człowieka, który nie miałby tej możliwości zmiany czegoś w swoim życiu na podstawie wiary, iż to się uda). Nie wolno rezygnować, zakładając pesymistycznie, że skoro są przypadki, kiedy zdrowia nie wrócimy, to właśnie jesteśmy my, więc nie warto nawet próbować. Bo każda próba, każda wiara, owocuje 'zwycięstwem'. Raz następuje 'cud wyzdrowienia', a raz nie, ale człowiek zyskuje coś równie cennego, o ile nie cenniejszego: zrozumienie.

W życiu nie chodzi o to, żeby żyć jak najdłużej, żeby coś tam przeżyć (w sensie nie umrzeć od tego), a o to, żeby zrealizować najwięcej dla swojej duszy (czy się w to wierzy, czy nie). Zrozumieć, oswoić, zaakceptować, nabrać świadomości, dopiero to jest bezcenne. Ale tę bezcenność zobaczymy dopiero po 'drugiej stronie'...

Wielkie brawa dla Ciebie i Twojego taty, pokazaliście siłę, odwagę i niezłomność, to naprawdę szlachetne cechy. Najwyraźniej te wydarzenia były Wam 'pisane' (i niekoniecznie na zasadzie 'fatalizmu', a raczej 'próby', jaką Wasze dusze sobie wyznaczyły na drodze do celu, to była okoliczność do kształtowania w Was samych czegoś, co doświadczacie i poznajecie w pełni na Waszej drodze ewolucji).

Ale ta okoliczność najwyraźniej nie była 'pisana' Twojej koleżance... img/smilies/smile. Nie 'jej czas' na kończenie doświadczenia zwanego życiem człowieka.

Jest wiele takich przypadków, kiedy to nagle zmieniamy zdanie i robimy coś zupełnie innego, niż miało być w tym czasie i w danej chwili. I w większości przypadków nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że gdybyśmy poszli nie za jakimś 'odruchem' (bo tak to tłumaczymy, a to po prostu głos intuicji, która to podążą tylko wyznaczoną dla nas ścieżką), a za głosem rozumu, tak, jak zaplanowaliśmy, coś by się wydarzyło, coś dla nas 'nieodpowiedniego'.

Bywa, że to jednak jest widoczne jak w przypadku Twojej koleżanki (albo osób, które miały lecieć samolotem i nagle coś im wypadło, przełożyły lot, albo rozmyśliły się bez konkretnych powodów i potem się okazało, że ten samolot się rozbił...).

Oczywiście człowiek to przekorna natura, bywa też zupełnie odwrotnie: wszystko nam mówi "NIE!", a jednak się upieramy, dążymy do tego i... giniemy w wypadku.

(Ja tu ze 2 razy opowiadałam historię babki, która miała lecieć samolotem i od samego rano w dniu wylotu 'kłody pod nogi jej się sypały'... Budzik nie zadzwonił, więc w te pędy, żeby się nie spóźnić, potem klucze zginęły, więc zadzwoniła do matki, żeby przyszła w te pędy, matka przyszła, rura pękła i mieszkanie zaczęła zalewać woda... Matka prosiła ją, żeby została, babka jednak uparła się. Na odchodne złamała obcas, musiała wrócić do domu, a w tym czasie taksówka jej odjechała. Koniec końców jechała na lotnisko w ostatniej chwili 'na łebka', uprosiła jakiegoś prywatnego kierowcę, żeby ją zawiózł na...ostatnią przygodę życia, bo ten samolot się rozbił, oczywiście... Zginęła, choć nie musiała, to nie był jeszcze 'jej czas').

A wszystko to opowiadam, żeby wyciągnąć wniosek: NIE MA REGUŁ! I aczkolwiek człowiek je sobie stwarza (klasyfikuje zgodnie z jakimiś zasadami), bo w ten sposób łatwiej mu jest zrozumieć, sprawa jest wielce indywidualna. Każdy jest innym, każdy doświadcza czegoś innego i w inny sposób. Co dla jednego jest 'dobre', dla innego takie nie będzie, bo on doświadcza czegoś zupełnie innego.

Samo życie też o niczym nie świadczy. Można żyć długo i niewiele się posunąć w zrozumieniu życia, można żyć krótko i zrobić ogromny skok w świadomości. Śmierć, której tak bardzo człowiek się boi, nie jest w żadnym wypadku 'końcem'. I czasami przeżycie (w sensie, że człowiek nie umrze) niewiele znaczy... (bywa, że zdarza się ono po to, żeby mieć jeszcze sposobność 'douczyć się' czegoś...). Ono ma znaczenie tylko 'tu i teraz', z tej maleńkiej perspektywy...

Zatem przeżyje się czy nie - nie ma znaczenia, znaczenie ma, CO nam to życie dało, co nam te doświadczenia dały. I w każdym przypadku jesteśmy 'wygrani'. Nie liczy się ten 'wizualny efekt' czy komuś się uda czy nie, a liczy się ta wewnętrzna praca nad tym, to ona ma wartość prawdziwą i bezcenną i o nią tu właśnie chodzi.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#55 2011-02-25 15:57:22

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

cóz tu więcej powiedzieć - wygląda na to, że udało się wzajemnie potwierdzić swoje prawdy pomimo wcześniejszych niedogadań, ale widzę, że one brały się z nie do końca precyzyjnego wyrażania swoich myśli.

Jedynie jeszcze wyczuwam w Tobie Lidko nie tyle pogodzenie się z losem, tym, co Cię w życiu spotyka, lecz pełną akceptację tego jako wyboru duszy.
i własnie nie wiem, czy ta pełna akceptacja tego faktu wpływa u Ciebie na przekonanie, które wyraziłas wcześniej, że jeżeli dusza wybrała coś dla siebie i w pełni tego nie doznała to nie ma możliwości odmiany swojego losu, a jesli już, to z opłakanymi skutkami I jak w opisanym przypadku Twojej koleżanki ).
Ja to postrzegam absolutnie inaczej niz napisałęm powyżej i tutaj nic ani nikt nie zmieni mojego przekonania: poznając prawdę o sobie, poznając prawa rządzące Wrzechświatem człowiek może  i POWINIEN zmieniac to, co w jego życiu mu nie pasuje, a w większym gronie wspólnymi siłami zmieniać ten świat na lepsze.
Do zmiany własnego życia - tego., co się nam nie podoba Bóg wręcz zachęca w "RzB" w I części mówi wyraźnie: nie podoba ci sie to? to to zmień.

Coraz bardziej nabieram przekonania, że przypadek Twojej koleżanki - na tym, co ją spotkało potwierdza potęgę myśli i emocji je zabarwiające. Nie znałem jej, nie mam prawa jej osądzać, ale myslę, że - jak pisałaś - ona trwała bardzo długi czas w pesymizmie, a to musiało sie trwale jako doświadczenie w jej podświadomej części duszy wyryć. Zmiana pod Twoim wpływem, pod wpływem lektury "RzB" była na tyle mocna, że zaowocowała niesamowitym wyzdrowieniem. Niestety, ta zmiana jej podejścia nie była pewnie zbyt wytrwała , musiał ją dopaść ponowny pesymizm, a może raczej wątpliwości ( tak bywa, że ludzie bardzo często i szybko wpadają w swoje poprzednie nawyki ) , które spowodowały powstanie znów negatywnych doświadczeń, doprowadzających do tak tragicznego dla jej wcielenia końca ( choc może były błogosławieństwem dla jej duszy ).

Dlatego odrzucam to, że można wywołac zmianę, ale jeśli nie była ona oczekiwana przez duszę to sprowadzi to fatalne skutki. Znacznie większym i pozytywniejszym doświadczeniem dla duszy będzie jak dzięki wierze ciało cudownie wyzdrowieje niż dalej trwanie w kalectwie/chorobie, jeżeli mozna to zmienić. No cóż...a gdyby mimo wszystko dusza dalej nie byłaby po takim uzdrowieniu w pełni zaspokojona w swoim doświadczeniu - zawsze może sobie ponownie wybrać inne "kalekie" wcielenie

Offline

 

#56 2011-02-25 16:36:55

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Czym wg Was jest dusza?

Szymon napisał(a):

cóz tu więcej powiedzieć - wygląda na to, że udało się wzajemnie potwierdzić swoje prawdy pomimo wcześniejszych niedogadań, ale widzę, że one brały się z nie do końca precyzyjnego wyrażania swoich myśli.

Jedynie jeszcze wyczuwam w Tobie Lidko nie tyle pogodzenie się z losem, tym, co Cię w życiu spotyka, lecz pełną akceptację tego jako wyboru duszy.
i własnie nie wiem, czy ta pełna akceptacja tego faktu wpływa u Ciebie na przekonanie, które wyraziłas wcześniej, że jeżeli dusza wybrała coś dla siebie i w pełni tego nie doznała to nie ma możliwości odmiany swojego losu, a jesli już, to z opłakanymi skutkami

Szymon, ale dlaczego 'z opłakanymi skutkami'?

Wiesz, ja myślę, że ocena tych skutków przez człowieka jest tak bardzo subiektywna, że szkoda gadać... Przecież nawet na naszym planie, nie wchodząc w korzyści dla duszy (bo tego człowiek nie jest w stanie ocenić i rozpoznać), dla jednego będzie to 'opłakany koniec', czyli coś negatywnego, a dla innego 'koniec cierpień fizycznych', czy coś pozytywnego. Widzisz, dwie strony 'barykady'... Ja mam taką naturę, że staram się widzieć pozytywne we wszystkim. Stąd moja akceptacja (co nie znaczy, że żyje tak, jak ta owieczka, która wiodą na rzeź... img/smilies/wink)

Szymon napisał(a):

Ja to postrzegam absolutnie inaczej niz napisałęm powyżej i tutaj nic ani nikt nie zmieni mojego przekonania: poznając prawdę o sobie, poznając prawa rządzące Wrzechświatem człowiek może  i POWINIEN zmieniac to, co w jego życiu mu nie pasuje, a w większym gronie wspólnymi siłami zmieniać ten świat na lepsze.
Do zmiany własnego życia - tego., co się nam nie podoba Bóg wręcz zachęca w "RzB" w I części mówi wyraźnie: nie podoba ci sie to? to to zmień.

Postrzegasz po swojemu i takie Twoje prawo, ja na pewno nie będę Cię przekonywać, że trzeba inaczej... img/smilies/smile

Ale ta zasada z "RzB" jest inna, jest jeszcze druga część: "a jak nie możesz tego zmienić (bo nie wszystko zależy od Ciebie) - zmień swoje nastawienie do tego"... W każdym przypadku dochodzi do zmiany, która jest efektem aktywności, nie pasywności. To jest zasadnicza zasada życia człowieka na Ziemi. Efektywnego życia.

Szymon napisał(a):

Coraz bardziej nabieram przekonania, że przypadek Twojej koleżanki - na tym, co ją spotkało potwierdza potęgę myśli i emocji je zabarwiające. Nie znałem jej, nie mam prawa jej osądzać, ale myslę, że - jak pisałaś - ona trwała bardzo długi czas w pesymizmie, a to musiało sie trwale jako doświadczenie w jej podświadomej części duszy wyryć. Zmiana pod Twoim wpływem, pod wpływem lektury "RzB" była na tyle mocna, że zaowocowała niesamowitym wyzdrowieniem. Niestety, ta zmiana jej podejścia nie była pewnie zbyt wytrwała , musiał ją dopaść ponowny pesymizm, a może raczej wątpliwości ( tak bywa, że ludzie bardzo często i szybko wpadają w swoje poprzednie nawyki ) , które spowodowały powstanie znów negatywnych doświadczeń, doprowadzających do tak tragicznego dla jej wcielenia końca ( choc może były błogosławieństwem dla jej duszy ).

Tego nie potrafię ocenić, bo naprawdę człowiekowi nie jest dane mieć wgląd w czyjąś duszę. Ale jej negatywne podejście do życia i wprost 'nurzanie się" w swoim "nieszczęściu" było bardzo widoczne. Taki był jej wybór i nijak (w przeszłości) nie byłam w stanie na to wpłynąć. I nawet jeśli możliwe jest to, co piszesz, że ten 'nawrót' był zbyt krótki i dlatego jej się nie udało (bo owszem, tak można też tłumaczyć), ja muszę pozostać przy swoim, bo dostałam wyraźny przekaz z "drugiej strony" na ten temat. W jego świetle ten zwrot sytuacji w jej życiu nastąpił jako takie 'antidotum', okoliczność dla niej, żeby powróciła na drogę, która miała dokończyć dla dobra swojej duszy...

( a po śmierci tak pięknie mi podziękowała, że na samo wspomnienie mam łzy w oczach...)

To są bardzo trudne sprawy i cokolwiek powiemy na ten temat, będzie to tylko odzwierciedlenie naszej postawy wobec życia. I to odzwierciedlenie może bardzo odbiegać od prawdy, bo przecież nie mamy wglądu w dusze ludzkie...

Szymon napisał(a):

Dlatego odrzucam to, że można wywołac zmianę, ale jeśli nie była ona oczekiwana przez duszę to sprowadzi to fatalne skutki. Znacznie większym i pozytywniejszym doświadczeniem dla duszy będzie jak dzięki wierze ciało cudownie wyzdrowieje niż dalej trwanie w kalectwie/chorobie, jeżeli mozna to zmienić. No cóż...a gdyby mimo wszystko dusza dalej nie byłaby po takim uzdrowieniu w pełni zaspokojona w swoim doświadczeniu - zawsze może sobie ponownie wybrać inne "kalekie" wcielenie

Wiesz, tu już góruje Twój ludzki punkt widzenia... Choćby to określenie "fatalne skutki". W jakim wymiarze? Tylko z ludzkiej perspektywy, a i tak nie do końca, bo co człowiek, to podejście, jak napisałam wyżej.

A wiesz, że wartość ma tylko to, co z perspektywy naszej duszy? Bo nasze życie na Ziemi jest takim 'teatrem', w którym nie dość, że gramy główną rolę, to jeszcze piszemy sobie sami scenariusz.

Niestety, jako ludzie nie potrafimy ocenić, co ma większą wartość: wyzdrowienie, czy wnioski wyciągnięte z choroby. Ja jednak myślę, że wyzdrowienie największa wartość ma tylko 'tu i teraz', z większej perspektywy to będzie tylko doświadczenie. A co ono duszy da? Tego tu nie dowiemy się, trzeba poczekać... img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#57 2011-02-25 16:42:41

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

img/smilies/smile widzisz Lidko
po prostu - jeżeli mam użyczone to ciało na ten czas wcielenia ziemskiego, to dlaczego nie korzystać z uroków tego życia tyle, ile się da? Bardzo ludzkie i interesowne, ale dlaczego nie ma byc inaczej? Skoro każde doświadczenie jest Bogu miłe i w pełni przez NIego akceptowalne bez jakichkolwiek osądów?
Co do Twojej drugiej części dopowiedzianej - "niemoc" zmiany bierze się ze z byt słabej wiary człowieka w to, że może coś zmienić, a nie "aluzja", że jest "opornik" w postaci niezaspokojonej duszy.Zobacz sama na przykładzie swojej koleżanki - jej sie udało zmienić swój los - na krótko, ale zawsze. Gdyby b yło tak, jak pisałas wcześniej, to opór "niezaspokojonej" duszy powinien tą zmiane zablokować, skoro Bóg sam powiedział - zaakceptuj, jeśli nie umiesz zmienić. A to potwierdza, co twierdze ja: zmiany jak najbardziej są możliwe i dopuszczalne i akceptowalne.Przypominam Ci też, co Bóg mówi o woli: TWOJA wola jest MOJĄ wolą, a nie na odwrót! Więc jesli naszą wolą jest odmienić swój los, to jest to równiez wola samego Boga, doświadczającego się w nas równiez poprzez takie przemiany i odmiany. Taka świadomie dokonana odmiana, jeśli jest wystarczająco trwała NIE spowoduje żadnych skutków negatywnych

Ostatnio edytowany przez Szymon (2011-02-25 17:38:07)

Offline

 

#58 2011-02-25 17:42:27

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Czym wg Was jest dusza?

A czy ja mówię, żeby nie korzystać z uroków zycia? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego! img/smilies/wink


Szymon napisał(a):

Co do Twojej drugiej części dopowiedzianej - "niemoc" zmiany bierze się ze z byt słabej wiary człowieka w to, że może coś zmienić, a nie "aluzja", że jest "opornik" w postaci niezaspokojonej duszy

Jeśli tak tłumaczysz tę 'niemożność', to ciekawa jestem, czy starczyłoby Ci to wytłumaczenie, jeśli chciałbyś wygrać miliony w Lotto i mimo Twojej całej wiary, nie wygrałbyś?

Myślę, że wtedy pomyślałbyś jednak o tym, 'co komu pisane'...

PS. Mój Ś.P. tata cale życie grał w totolotka. Miał swoje numery i co tydzień wysyłał jeden kupon. Wierzył głęboko, ze te miliony kiedyś wygra. I raz nie zdążył, miał inne zajęcia, musiałby specjalnie jechać do miasta i pomyślał, że ten raz odpuści sobie. Następnego dnia nie musiał nawet sprawdzać, znał te numery na pamięć...

A co tej woli z "RzB", ona dotyczy człowieka, nie jego duszy... Czyli cokolwiek człowiek na Ziemi zaplanuje i zechce zrealizować, spełni się. Ale realizuje to w 'ramach', jakie sobie wyznaczył, zanim się inkarnował. Tego nie zmieni...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#59 2011-02-25 17:49:33

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Czym wg Was jest dusza?

A tak spytam patrząc na tą lawinę i potoki dywagacji o duszach, świadomościach, pozaludzkiej perspektywie i życiu w tym wcieleniu - czy to co piszecie i co Was tak wciągnęło to realizacja waszej woli, czy waszej duszy?

Inaczej - co decyduje o waszym życiu, wasza wola, czy wola waszych dusz jakie coś sobie zaplanowały ?
Może zaplanowały sobie ... pisanie o tym na całe strony waszymi rękami ?

Póki co, to chyba już nie zajmujecie się duchowością, a duchowość zajmuje się wami ... img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez bezemocji (2011-02-25 17:52:25)


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#60 2011-02-25 17:52:35

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

jesli nie wygrałbym tej szóstki w lotto to znaczyłoby tylko jedno:gdzieś w podświadomości musiałbym miec zakodowane niedowiarstwo, że jednak może  nie mam takiego farta jak inni co powygrywali, albo mimo wszystko znów w zakamarkach podświadomości czuć się w jakiś sposób niegodnym tych pieniędzy, albo obawiac się że te pieniądze za miast szczęścia mogą przynieśc zła skutki, albo cokolwiek innego, jakaś ukryta myśl blokująca tą wygraną
Bóg w RzB tez na ten temat mówi:cuda się zdarzają wtedy, kiedy WSZYSTKIE trzy jaźnie sa tej samej mysli - Bóg to powiedział, nie ja sobie wymyśliłem.
Bóg nie mówił NIC, że nasza "ziemska" powłoka może byc ograniczana w jakikolwiek inny sposób niz przez naszą podświadomość. Ja nie mam żadnych przekazów z zaświatów, dlatego trzymam się tego, co udało mi się dowiedzieć, a póki co autorytetem sa dla mnie słowa Boga, bo głos z zaświatów może dochodzic od jakiejś innej duszy, która może jest bardziej zaawansowana w doświadczeniach, ale wcale to nie oznacza, że juz jest na poziomie źródła i może wprowadzać w błąd ( oczywiście niechcący )przekazując SWOJĄ wiedze do tej pory nabytą, a nie wiedzę Źródła

Ostatnio edytowany przez Szymon (2011-02-25 17:53:51)

Offline

 

#61 2011-02-25 18:03:46

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

bezemocji napisał(a):

Póki co, to chyba już nie zajmujecie się duchowością, a duchowość zajmuje się wami ... img/smilies/smile

a co to w ogóle jest duchowość?
jak widać z moich wypowiedzi uważam, że to JA jako dusza decyduję o życiu obecnego wcielenia. A skoro "uczłowieczona" część mojej duszy chce zmian obecnego stylu zycia to tylko podświadomość ze swoimi negatywnymi programami może to zablokować - dopóki nie zmieni się świadomie tych negatywnych programów. Absolutnie odrzucam myśl, że wybór duszy przed reinkarnacją może skutecznie blokować "ludzkie" wybory, bo wtedy życie ludzkie przypominałoby ruchy pionków w Chińczyku - ile oczek "Wyższe JA " wyrzuci - tylko o tyle pól do przodu - ani mniej ani więcej.
Nie mam natomiast zamiaru bawiś się w żadne dalsze flozofowanie bo to dla mnie przynajmniej strata czasu, a iles postó wcześniej napisałem jak ma się dusza jako całość do pod-nad i świadomości i jaką rolę spełniają

Ostatnio edytowany przez Szymon (2011-02-25 18:04:58)

Offline

 

#62 2011-02-25 18:03:56

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Czym wg Was jest dusza?

Ok, czyli sam decydujesz w swoim życiu, a nie dusza jaka coś sobie wcześniej zaplanowała. Duchowość to chyba życie duchowe?
Szymonie, czy sądzisz że to sam Bog przemawia w jakiejś amerykańskiej książce? Jak Jahwe przemawiał do Izraelitów? Czy to jakaś kolejna księga objawiona?
Przecież te Rozmowy z Bogiem Walscha to eklektyczny zlepek przeróżnych idei i haseł, czesto sprzecznych ze sobą. Skoro już powołujecie się na tą "mądrosciową" książkę img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez bezemocji (2011-02-25 18:07:44)


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#63 2011-02-25 18:06:01

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

bezemocji napisał(a):

Szymonie, czy sądzisz że to sam Bog przemawia w jakiejś amerykańskiej książce? Jak Jahwe przemawiał do Izraelitów? Czy to jakaś kolejna księga objawiona?
Przecież te Rozmowy z Bogiem Walscha to eklektyczny zlepek przeróżnych idei i haseł, czesto sprzecznych ze sobą. Skoro już powołujecie się na tą "mądrosciową" książkę img/smilies/smile

a Ty masz jakąś inną? Albo inaczej - skąd czerpiesz Ty swoją wiedzę?
RzB potwierdziły u mnie to, co czułem wcześniuej sam

Ostatnio edytowany przez Szymon (2011-02-25 18:07:35)

Offline

 

#64 2011-02-25 18:11:01

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Czym wg Was jest dusza?

No, skoro książka coś Ci potwierdza, to ok.
Ale żeby to sam Bóg przemawiał do jednego gościa? Jak kiedyś do Mojżesza? img/smilies/smile Chociaż wszechmocny jest, przemawiać może wprost do głowy jednego "wybrańca" ...

Ostatnio edytowany przez bezemocji (2011-02-25 18:15:16)


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#65 2011-02-25 18:16:09

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

bezemocji napisał(a):

No, skoro książka coś Ci potwierdza, to ok.
Ale żeby to sam Bóg przemawiał do jednego gościa? Jak kiedyś do Mojżesza? img/smilies/smile Chociaż wszechmocny jest, przemawiać może wprost do głów ...

img/smilies/smile może, ale nie przemawia...najczęściej przemawia do nas przez uczucia, jako mowę duszy oraz przez doświadczenie. Ja RzB nie traktuje jak kolejnej Biblii, ale jako wskazówke i drogowskaz w szczególności, że - w okresie odchodzenia przeze mnie od KrK - właśnie ta ksiązka udzieliła mi odpowiedzi na wszystkie moje wątpliwości i dokładnie potwierdziła to, co instynktownie czułem

Ostatnio edytowany przez Szymon (2011-02-25 18:16:37)

Offline

 

#66 2011-02-25 18:42:27

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: Czym wg Was jest dusza?

>> Czym wg Was jest dusza?<<
hmm , chyba mną całym  http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/e035


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#67 2011-02-25 18:49:14

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

Crows napisał(a):

>> Czym wg Was jest dusza?<<
hmm , chyba mną całym  http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/e035

img/smilies/smile i tu sie nie mylisz img/smilies/smile

Offline

 

#68 2011-02-25 18:50:46

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Czym wg Was jest dusza?

Szymon napisał(a):

Bóg w RzB tez na ten temat mówi:cuda się zdarzają wtedy, kiedy WSZYSTKIE trzy jaźnie sa tej samej mysli - Bóg to powiedział, nie ja sobie wymyśliłem.

Szymon, ta 'pierwsza jaźń' to właśnie nasza własna z okresu planowania... img/smilies/smile Czyli najpierw musiałbyś sobie zaplanować taką szóstkę w totka jako jeden a elementów potrzebnych Ci do kształtowania uczuć. To by się zapisało w Twojej podświadomości i wystarczyłoby tylko uwierzyć, że się sprawdzi i dążyć do tego...img/smilies/wink. Jak będziesz wierzył w to, czego nie masz w planach, to efektu nie będzie, sorry...

Szymon napisał(a):

Bóg nie mówił NIC, że nasza "ziemska" powłoka może byc ograniczana w jakikolwiek inny sposób niz przez naszą podświadomość.

No właśnie... W podświadomości mamy to wszystko zapisane. I jak czegoś tam nie ma, to nas to nie dotyczy, więc siłą rzeczy rodzą się 'ograniczenia', prawda?

Szymon 'RzB" to świetna lektura i ja tez polecałabym ja każdemu. Ale ona jest bardzo, bardzo ogólna... Wielu rzeczy nie wyjaśnia dokładnie i można wyciągnąć wiele błędnych wniosków.

A poza tym - bazować tylko na jednej lekturze to tylko jeden krok (zobacz na religie, one tez bazują tylko na jednej lekturze, jakby nie było img/smilies/wink). A problem jest o wiele szerszy i tych kroków można zrobić naprawdę wiele. Nie warto zatrzymywać się na jednym.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#69 2011-02-25 18:56:03

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: Czym wg Was jest dusza?

Lidka napisał(a):

Szymon 'RzB" to świetna lektura i ja tez polecałabym ja każdemu. Ale ona jest bardzo, bardzo ogólna... .

nie jest ogólna w 3 częśći gdzie 3/4 tomu zapisane jest o zdradzie i seksie


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#70 2011-02-25 19:02:11

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

img/smilies/smile jak wyjaśniałem wcześniej nie bazuje na jednej lekturze, ale jest w niej dużo naprawdę celnych rzeczy.
Jak chociażby ta, pod którą podpisuje sie oboma rękoma:
decyduje o wszystkim myśl pierwotna, ukryta pod wszystkimi innymi. Ta myśl MOŻNA PRZEZWYCIĘZYĆ inną - mocno osadzoną w wierze, źże ZAWSZE dostajemy to, co chcemy.
mysl pierwotna - to, co zapisane na dany temat w podświadomości.
Albo znów niedokładnie się wyrażasz, albo wpadłaś w małą pułapkę myślową "kastrując" wole obecnego wcielenia - "jeżeli nie jest zapisane w podświadomości z wcześniejszych wcieleń to nie dostaniesz" ...nie zgodze sie z tym nigdy. Właśnie TERAZ tworzą się nowe doświadczenia, które juz są zapisane w podświadomości i na pewno moje przyszłe wcielenie będzie korzystać z moich doświaqdczeń, ale DLACZEGO nie mogę TERAZ wytworzyc nowego doświadczenia, któe zaznam JUZ TERAZ??? tzn co? jeżeli moje poprzednie wcielenia nie chcialy doświadczyć wczasów na Bahama a ja bardzo uporczywie tego pragnę to NIE pojadę na Bahama w tym wcieleniu???? Bez sensu ...
Jeżeli cos w moim obecnym wcieleniu mi sie nie podoba to MOGĘ to zmienić TERAZ poprzez niezachwianą wiarę! To - w pewnym sensie podświadomośc jest moim sługą a nie ja jej , no chyba, że ktoś nie potrafi panowac nad myslami i uczuciami. A wiesz ile osób po poddaniui się głębokiej hipnozie w któej odmieniono im 'programy" w podświadomości zapisane - odmieniło swoje życie juz TERAZ????
Nie Lidko - to kie kupy ani ...kupy ( img/smilies/wink ) nie trzyma, że pragnienia naszego obecnego ziemskiego umysłu zostana zapisane a zrealizują si.ę dopiero w przyszłym wcieleniu - absolutnie bez sensu, bo sama ograniczasz w tenj sposób możliwośc i doświadczeń i ewolucji duszy traktuuhjąc obecne "JA" TYLKO i wyłącznie jako ślepo posłuszne narzędzie do realizacji tego, co wcześniejsze wcielenia zaplanowały aby "przezyć"

Offline

 

#71 2011-02-25 19:03:13

Szymon
Heretyk i Buntownik z wyboru
Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 4984

Re: Czym wg Was jest dusza?

Crows napisał(a):

nie jest ogólna w 3 częśći gdzie 3/4 tomu zapisane jest o zdradzie i seksie

img/smilies/smile głodnemu chleb na mysli ? img/smilies/wink img/smilies/big_smile

Offline

 

#72 2011-02-25 19:06:58

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Czym wg Was jest dusza?

bezemocji napisał(a):

Przecież te Rozmowy z Bogiem Walscha to eklektyczny zlepek przeróżnych idei i haseł, czesto sprzecznych ze sobą.

Bezemocji, a czytałeś ją w ogóle, czy przeczytyłeś jakąś recenzję? img/smilies/smile

Nie nie jest to żaden zlepek przeróżnych idei, to jest doskonale napisana jedna całość. Nie ma ani jednej sprzecznej ze sobą idei. Jeśli ktoś widzi sprzeczności, to dlatego, że nie zrozumiał, sorry... img/smilies/wink

(jeśli rozpoznaje się w książce idee już znane, to tylko dowód na to, że ludzie częściowo już je odkryli i bez pomocy tej lektury)

Ale, jak powiedziałam wyżej Szymonowi, nie jest to żadna 'biblia', to tylko jedna lektura, która pozwala zrobić jeden krok, pomaga otworzyć samego siebie, żeby można było samemu szukać głębiej i w sposób dla nas bardziej adekwatny (gdyż każdy jest jednak inny).


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#73 2011-02-25 19:13:33

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Czym wg Was jest dusza?

Crows napisał(a):

Lidka napisał(a):

Szymon 'RzB" to świetna lektura i ja tez polecałabym ja każdemu. Ale ona jest bardzo, bardzo ogólna... .

nie jest ogólna w 3 częśći gdzie 3/4 tomu zapisane jest o zdradzie i seksie

http://macg.net/emoticons/laughing2

OK, 3 części w tym sporo o seksie i zdradzie (ale nie tylko! o polityce, wychowywaniu dzieci, kosmitach i, przede wszystkim, o MIŁOŚCI i Bogu samym), ale ja to traktuję jako jedną całość.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#74 2011-02-25 19:17:54

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Czym wg Was jest dusza?

Lidko, oczywiscie że czytałem zaraz jak się ukazało to dzieło img/smilies/smile Już Andra mi wmawiała, że nie czytałem np. Osho img/smilies/smile Książka idealnie trafia w pewne oczekiwania ludzi w pewnym punkcie.
No cóż, kategorycznych nieomylnych osądów bym się wystrzegał (to nie objawienie) - sprzeczności są, mogę kilka pokazać palcem, ale tutaj o duszach. Przy pewnym sposobie dyskursu nawet jak coś wskażę palcem okaże się, że czegoś nie rozumiem, albo nie chcę rozumieć jak zostaję pouczany. Analizujcie dalej dusze img/smilies/smile


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#75 2011-02-25 19:25:32

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Czym wg Was jest dusza?

Szymon napisał(a):

Albo znów niedokładnie się wyrażasz, albo wpadłaś w małą pułapkę myślową "kastrując" wole obecnego wcielenia - "jeżeli nie jest zapisane w podświadomości z wcześniejszych wcieleń to nie dostaniesz" ...nie zgodze sie z tym nigdy. Właśnie TERAZ tworzą się nowe doświadczenia, które juz są zapisane w podświadomości i na pewno moje przyszłe wcielenie będzie korzystać z moich doświaqdczeń, ale DLACZEGO nie mogę TERAZ wytworzyc nowego doświadczenia, któe zaznam JUZ TERAZ??? tzn co? jeżeli moje poprzednie wcielenia nie chcialy doświadczyć wczasów na Bahama a ja bardzo uporczywie tego pragnę to NIE pojadę na Bahama w tym wcieleniu???? Bez sensu ...

A Ty znów usiłujesz zrobić z czegoś zasadę ogólna i nieodwołalną? (a może ja nie do końca wyjaśniam).

Szymon, tu nie chodzi o wczasy na Bahama czy inne pierdoły, za przeproszeniem. Tu chodzi o zasadnicze sprawy, o doświadczenia kluczowe naszej inkarnacji.

Jeśli takim jest kwestia choroby nowotworowej, na przykład, dzięki której dusza ma coś zyskać (nie pytaj mnie, co), to ten człowiek będzie chory na nowotwór.

(ale prawdą też jest, że choruje wielu, którzy nie mieli tego w planach, a na skutek swoich wyborów na Ziemi doprowadzili do tej choroby).

Zatem zaznawaj sobie, czego chcesz i masz szanse zaznać wszystkiego, co nie będzie kolidowało z planami twoje duszy.

Wygrana w lotto nie jest taką znów frajdą, mieć nagle tak wielkie pieniądze to ciężka sprawa, dużo cięższa, niż wszystkim (z boku) się wydaje. Jak myślisz, jeśli ktoś ma wpisane w podświadomość i zaplanowane doświadczenie skrajnego ubóstwa, może uwierzyć, że wygra miliony i zmieni te plany swojej duszy?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo