Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#21 2011-07-22 22:36:07

PiotrRosa
Ursus maritimus
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2010-08-30
Posty: 3398

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Może chce, żeby mu mówić "kotku"? Te zazwyczaj maja pretensje do psiego rodu. Zazwyczaj, bo moje doskonale moszczą sobie posłanie na psiej sierści.


Dla ludzi z kraju tego, gdzie kruszynę chleba ... nie warto się męczyć.

Offline

 

#22 2011-07-22 22:39:20

ruda paskuda
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-21
Posty: 1236

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Ja też znam kota, który tchórzliwego pieska (piesek wagi ok.50 kg) musi bronić przed okrutnym światem. Z jednej miski jedzą.

Offline

 

#23 2011-07-22 22:45:28

PiotrRosa
Ursus maritimus
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2010-08-30
Posty: 3398

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

No aż takimi przyjaciółmi to nie są. Sierść udostępniona do spania - owszem. Ale podejścia do pełnej miski jednak odradzał bym.


Dla ludzi z kraju tego, gdzie kruszynę chleba ... nie warto się męczyć.

Offline

 

#24 2011-07-22 22:50:34

ruda paskuda
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-21
Posty: 1236

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Układy, układziki... Mam takie momenty, że ubolewam nad swoją alergią. Pół godziny w towarzystwie kota w pomieszczeniu - łzawiące oczy, drapanie w przełyku, duszności, wysypka. Odziedziczone po mamusi. Pewnie dlatego tym bardziej doceniam swojego psa.

Offline

 

#25 2011-07-22 23:01:06

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Z tym otruciem chodziło mi o to, że pies niekoneicznie będzie w stanie obronić.
A psów się czepiłem bo większosć ludzi kupuje sobie psa a to jak go wychowają czy będą odpowiedizalni już nikogo nie obchodzi, albo czy nie zostawią gdzieś samopas.
Poza tym nigdy nie pojmę cemu akurat włąsdnie pies a nie świnka morska.
Miasto to nie wieś i tu posesji nie ma. Tylko patrzeć jak po ulicach stoliy zaczną chodzić krowy, kozy i kury.
Burków już jest pod dostatkiem.
Poza tym mi zachowanie właścicieli i ich psów nijak nie pomaga w zwalczeniu fobii i może nawet pogłębia.
Ja na prawdę nie mam ochoty na zabawę z ich psem, nie mam ochoty by do mnie biegł, brudził czy wyskakiwał na mnie z pyskiem nie wiadomo czemu.
Szczekanie działa mi poza tym na nerwy, zwłaszcza jak chcę się skupić np. na pracy.

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-07-22 23:03:56)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#26 2011-07-22 23:10:18

ruda paskuda
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-21
Posty: 1236

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Ja mieszkam na wsi, bo tak się rodzicom zachciało i dopiero przy przeprowadzce psa dostałam. Musiałam udowodnić, że jestem wystarczająco odpowiedzialna i nadal muszę - nie, chcę - to udowadniać. Bo wiem, że nie mogę i nie chcę zawieść mojego psa, który jest ode mnie zależny. Sam się nie nakarmi, nie wyjdzie na spacer, nie zrobi szczepień i nie zawiezie się do weterynarza, kiedy coś jest nie tak.
Czemu nie świnka morska? A co możesz robić ze świnką morską? Wymieniać jej trociny, wymieniać wodę w poidle, karmić ją i brać na kontrolowany spacer po podłodze, żeby się gdzieś nie zaszyła. Brać na ręce, patrzyć jak chodzi po klatce, na podłodze uważać, żeby nie nadepnąć, bo będzie po kręgosłupie i po śwince. A z psem możesz wyjść, możesz go przytulić, pies merda ogonem i wiesz, że cieszy się dla ciebie. To jest różnica, uwierz. Od lat obserwuję kuzyna i kuzynkę, bezskutecznie proszą rodziców o psa i mają taką właśnie świnkę morską. Myślisz, że nie woleliby psa? Świnkę mają już bodajże piątą w przeciągu kilku lat. Bo chorują, bo ktoś nie dopilnował na podłodze. W międzyczasie był chomik, zachorował, przestał jeść i umarł z głodu. I tak dzieci cierpiały kilka razy z powodu starty zwierzątek.
Ale, paradoksalnie, moja ciotka i mój wujek robią dobrze. Bo ich całymi dniami nie ma w domu, a dzieci w szkole. Dzieci, dodatkowo, nieodpowiedzialne. A i tak wolą psa.

Offline

 

#27 2011-07-23 03:54:23

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Mój sąsiad niedawny wyprowadzał świnkę morską na zewnątrz i jadła trawę.
Na jamniki tez muszę uważać by nie nadepnąć.
Często musze też uważać na rowerze by jakiegoś psa nie rozjechać a skakac przez smycz nie zamierzam.
A smycze teraz bywają wielometrowe..
Świnkę i fretkę też można przytulić.
Myszka znajomej nawet daje buziaka.
Zapewne te zwierzaki inaczej okazują radość.
Kot z kolei mruczy i co?
"Cieszy się dla Ciebie"..cóż za egoizm.
Ja wolałbym by zwierzak się cieszył ze szczęścia a nie dla mnie.
Jak proszą to by woleli. Bo koledzy mają na przykład.
Bo każdy ma. Tak nieco jak z komputerem.
Każdy ma to i ja muszę, z domem i samochodem podobnie.
Dzisiaj rodzina bez samochodu/ów i psa/psów to nie rodzina czy jak?
Taki szpan - popatrzcie, mam 2 samochody i psa.
A jak pies umrze to cierpieć nie będą?
W wieku 15-16 lat on kaput i co?
A jeśli umrze po 13 latach?
Sama neidawno pisałaś, ze masz  wnosie to, z epies krócej żyje i umrze, więc czemu teraz piszesz coś innego?
Skoro rodizce kłamią, ż eistnieje św. mikołaj to kupią drugą świnkę cyz cuś.
nie każda też od razu zachoruje i umrze.
Sama psiałaś, że psy też chorują.
Na przykład suka znajomej miała ciążę urojoną.
Wszystko przez egozim człowieka.
W naturze jako wilczyca nei zostałąby wysterylizowana, miała by szxczenięta z jakimś samcem i byłaby happy i to na pewno bardziej niż żyjąc w 4 ścianach, wychodząc kiedy właścicielce wygodnie i nie mogąc mieć dzieci..
Byłabyś zadowolona wychodząc nie wtedy kiedy chcesz i nie mogąc robić co chcesz?
Określenie "dla mnie" kojarzy mi się z zakupem zabawki..
O ja chcę tą, "dla mnie" została kupiona.
Wybacz, lecz brzmi to poniekąd dziwniez ust kogoś odpowiedizalnego i myślącego o dobru zwierzęcia a nie tylko swoim.
Mi ojciec próbował kupic psa.
Jeden zdechł, drugi zdechł, trzeci pożyczony i musiał oddać.
Poniewaz był wielki a ja mały to mnie pociagnął po ziemi na smyczy.
Przyjemne to nie było.
Więc historia podobna do tych świnek.
Poza tym jak byłem dzieckiem pies mało nie odgryzł mi dłoni(gruba ekawica mnie ochroniła).
Jakby miały podobne doświadczenia to wolałyby wszystko byle nie psa.
Swoją drog ajuż któryś raz słysze np. o pogryzionym niemowlęciu lub dziecku, mimo, iż pies wcześniej się z nim bawił i wsyztsko wydawało się ok.
Babcia rzuciła sięna ratunek, ma pogryzioną rękę a dziecko nie żyje.
Gratuluję wyboru.
Świnka chyba na śmierć by nie zagryzła..

To do Rudej.
Zoofilia to też miłość i ponoc nawet Biblia ją parobuje byle do..szczytu.
img/smilies/big_smile
Masz jednak rację, choć miłość bywa również do zwierząt.
img/smilies/smile


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#28 2011-07-23 04:18:20

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Oj tam Neb, każdy ma zwierzaka jakiego chce i nie ważne jaki on jest, byle by był traktowany dobrze i z troską. Wiele zwierząt na ulicy sobie nie poradzi. Urodzi się takie szczenie w domu i co, wypuścisz na ulice, bo ma być wolny? Nie znajdzie pożywienia, bo nie jest do tego przystosowany, tak samo jak najpewniej przejedzie go samochód, tudzież potrąci. Idea wolności zwierząt jest fajna, ale trochę ciężka do wprowadzenia ze zwierzętami udomowionymi, a psy zdecydowanie do nich należą. Jeśli już, to koty prędzej ogarną życie na własną rękę, i większość dachowców sobie świetnie radzi, natomiast spora część psów jednak nie posiada takiej dozy indywidualizmu w działaniu. img/smilies/wink

I choć rozumiem Twoją fobię, którą nabyłeś poprzez nieprzyjemne doświadczenie, to jednak myślę, że nie ma to nic do tego,że ktoś inny pragnie mieć psa, czy czuje dużą więź z tym gatunkiem. Ja na przykład wolę koty, zdecydowanie, ale jestem w stanie zrozumieć zarówno awersję do kotów, jak i miłość do psów. img/smilies/wink

Nie wiem czy to jest kwestia szpanu, raczej przyzwyczajenia. Całkiem spora ilość ludzi po prostu od zawsze miała w rodzinie psa i pewnie nie wyobraża sobie domu bez takowego. Owszem są ludzie, którzy psa wezmą dla szpanu żeby pasował im do willi pod Warszawą, ale to samo można zrobić z rasowym kotem albo fretką, której się zawiesi diamentową kolię na szyi. Wszystko kwestia człowieka. Są ludzie, którzy wywalą zwierzaka z domu, bo są wakacje i nie ma z kim zostawić, a to przecież tylko zwierze (może być następne albo może nie być żadnego). Ale są też ludzie, którzy będą bardzo dbać o swoje zwierzaki i dadzą im dużo więcej niż dałaby im ulica. Ja np. ostatnio wzięłam zabiedzoną kotkę z ulicy, która strasznie się przymilała i jest na prawdę sympatyczna, była wychudzona jak kościotrup i miała problem z oczkami. Gdyby dalej była na ulicy to pewnie by jej już nie było, a tak to jest "tuczona" i leczona...Myślę, że jest to niska cena za brak wolności. img/smilies/wink

Offline

 

#29 2011-07-23 04:59:24

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

W sumie można by to tak okreslić.
Nie mam i nie mogę znaleźć miłości to kupię sobie psa/kota whatever.


Dodam tylko, że widziałem jamnika co wymknął się ze smyczy i wpadł pod samochód.
A skoro ludzie są nieodpowiedzialni to nie powinni mieć zwierząt co same sobie nie poradzą.
Nie powinni też mieć dzieci jak i wiązać się z kimkolwiek.
Gdyż dojkzały związek też wymaga odpowiedzialności.
W tym wypadku oboje ludzi opdowiada za ten związek.
Powiedzmy zatem, ze to ie jest totalny offtop, gdyż od tego jak ktoś traktuje zwierzęta można też pomyśleć o tym jak być moze będzie traktował ukochaną osobę.
Jesli nie potrafi być odpoiwiedzialny za zwierzaka to być może za związek również.
Jesli zwierzaka traktuje przedmiotowo a przecież jest to żywe stworzenie ponoć wymagające miłości to czy tak samo nie potraktuje np. partnerki.
To wszystko się ze sobą jednak wiąże i można przełożyć.
Więc czy to aż taki totaln offtop?
Można to wręcz nazwać zagłębieniem się w temat.
Tamat odpowiedzialności, miłości, traktowania innych czy to zwierząt czy ludzi.
Więc myślę, że jednak ma to swój sens.
Co innego bowiem kochać niedojrzale a co inengo dojrzale.
Wiążać się z kimś czuję się za niego odpowiedzialny przecież.
Mimo fobii udało mi się zaopiekować jamnikiem znajomego.
Dzięki mnie nie wpadł pod samochód, nie pogryzł go większy pies..
Mimo, ż enie mam żadnego zwierzęcia wyszedł ze mnie człowiek odpowiedzialny jakby się temu mojemu zachowaniu wobec tego psa przyjrzeć.
Niemniej czy potrzebuję zwierzęcia by przekonać kogoś do mojej odpowiedzialności?
Jeśli ktoś wybiera tak jak inni to mi się jedynie nasuwa myśl - szara masa, nic nadzwyczajnego.
Sorry.
Wiem, że miłość nie wybiera, lecz nie można wykluczyć, iż nie grają tu roli żadne sympatie czy antypatie.
Ok, zgadzam się z wieloma rzeczami z Rudą, lecz en pies..to by mnie mocno chamowalo przed związaniem się. Chyba fobia by wygrała z tą miłością.
To na prawdę oba silne przeżycia. Pewnie bym ze sobą zatem walczył.
Swoją drogą co Rudej po zagryzionym facecie?
A tymbardziej nie związałaby się zkimś kto jej psa skrzywdził.
Obie wersje odpadają.  I z takiego oto powodu Ruda na mnie nie ma co liczyć w aspekcie miłości.
Tak więc temat udpodobań nawet do zwierząt ma jakieś znaczenie.
Posiadanie jakiegoś gatunku może zdecydować nawet o miłości.
Może zatem dobrze, że nie "mam" żadnego zwierzaka.
Jak ja nie cierpię słowa "mam" w kontekście żywej istoty.
To takie przedmiotowe.
No i znów mogłaby mi się pojawić myśl, że jak ktoś mówi, że "ma" psa to, że może i mnie przedmiotowo potraktować.
Wszystko ma znaczenie a skrzywdzenie pupila czy też włąsna śmeirć raczej szczęścia ukochanej nie przysporzy.
Pozostaje się więc albo odkochać albo cierpieć.

Zatem z powodu tego, że większość ma psy a ja mam taką a nie inną fobię Polska w tym wypadku nie jest dla mnie atrakcyjnym miejscem na miłość.'
Przywiązanie do tego gatunku wywodzi się ze wsi.
Nie mam nic przeciw wsi, lecz zawsze myślałem, że jednak miasto powinno się czymś różnić.
Tak czy siak zawsze muszę stawiać ultimatum - pies albo ja.
To przykre.
I jak tu mówić o szczęściu do miłości..
Czy jeśli człowiek zniewala zwierzę to znaczy, że ukochaną osobę też będzie więził?
Trzymał dla siebie i kontrolował?

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-07-23 05:27:12)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#30 2011-07-23 06:25:51

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Nebo, ale pojechałeś... img/smilies/big_smile

Daj spokój, przecież pies czy kot nie jest żadnym warunkiem miłości! Naprawdę nie musisz pokochać zwierzęta, żeby móc pokochać dziewczynę

(i posiadanie psa czy kota nijak nie można nazwać 'zniewoleniem' go, a miłość do zwierząt wcale nie wywodzi się ze wsi, powiedziałabym, że 'wiejskie' podejście jest instrumentalne, a nie afektywne, nie miałbyś co jeść, gdyby rolnik kochał swoje świnie czy krowy img/smilies/wink).

Ale tak zupełnie prywatnie coś i powiem. Jesteś człowiek inteligentny i otwarty, więc jest szansa, że zastanowisz się nad tym, a może i zaczniesz obserwować to w życiu (dobrze by było, bo życie jest najlepszym nauczycielem). No więc to, czego się boisz, przyciągasz do siebie i staje się to Twoim doświadczeniem. A to, co potępiasz (negujesz, odpychasz z całą stanowczością), wróci i stanie się Twoim udziałem.

Czytałam, ile razy zaatakował Cię pies (i nawet lis), że masz pecha itd. To nie jest żaden pech, zwierzę wyczuwa energię i reaguje na nią, będzie atakowało 'słabszą' (a tą jest strach). Ulegnie 'silniejszej' (spokój).

Jak spotkasz psa luzem, po prostu nie bój się. Zachowuj się normalnie i nigdy nie uciekaj, stój w miejscu, nie patrząc psu w oczy (to działa na niego jak płachta na byka, to jest wyzwanie), najlepiej odwróć się delikatnie bokiem. Gwarantuję Ci, że to pies odejdzie, nie będzie atakował silniejszego od siebie i kogoś, kto nie zwraca na niego uwagi.

A na poparcie drugiego zdania powiem Ci, że mój mąż miał identyczne podejście do psów jak Ty i identyczne doświadczenia (może poza lisem, ale każdy pies go atakował i w ogóle jakby często to się zdarzało). On nie miał nic do psów, byle by były czyjeś i uwiązane img/smilies/wink

I co? W prezencie ślubnym dostałam szczeniaka, po którego jechaliśmy 400km... Bo on mnie kochał, a wiedział, że ja marzę o psie...img/smilies/smile

A dziś mamy kolejnego, przypadek o tyle trudny, że 'z odzysku', czyli z utrwalonymi reakcjami i nawykami (a lekkiego życia ten psiak nie miał). I do dziś ma chyba skłonność atakować go, ale nie robi tego. Myślę, że mąż przyjął do wiadomości to zdanie o baniu się i przestał się bać, po prostu...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#31 2011-07-23 10:38:10

ruda paskuda
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-21
Posty: 1236

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Jedno zdanie wyjaśnienia, na temat tego co się Nebo nie podoba, czyli zwrotu "pies cieszy się dla Ciebie". Pies nie myśli i nie kocha takimi kategoriami, jak człowiek, cała tajemnica. Widzi cię i ty jesteś najważniejszy, bo wróciłeś z pracy/szkoły/wakacji, cieszy się całym sobą na twój widok. To nie jest egoizm, bo ty i pies macie z tego samego tyle samo szczęścia.


A jak chodzi o ludzi, mogłabym mieć fobię na blondynów, bo czemu nie. Było kilku, po których mam nieciekawe wspomnienia, akurat sami blondyni. To może założę sobie, że z blondynami się nie umawiam, bo gryzą? A zielonoocy blondyni z lokami na pewno mają rozszczepienia osobowości i skłonności do niebezpiecznych przygód. I będę sobie omijać, nie bo nie.

Ostatnio edytowany przez ruda paskuda (2011-07-23 11:20:39)

Offline

 

#32 2011-07-23 15:52:02

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Odpowiedź na wpis #61 na tym wątku http://imladis.p2a.pl/viewtopic.php?pid=134767#p134767 a jednocześnie o mojej fobii wobec psów.

Lidka, one potrafią mnie atakować nawet gdy się nie boję.
Szedłem ścieżką w górach, mama przeszła pierwsza i nic, potem ja i jak się nie zaczłęo warczenie..
Ja nawet tego psa nie widziałem, dopiero jak zawarczał i wybieg dowiedziałem się o jego istnieniu.
Za dużym i gęstymi krzakmi było domostwo.
Dobrze, że był na uwięzi, bo dla któregoś z nas mogło to się skończyć nieciekawie.
A już oczami wyobraźni widzę chłopa z widłami co za mną leci jakbym go skrzywdził.
Co do wsi to tam właśnie jest pełbo burków. Tam chyba były na innej zasadzie niż myśliwskie jakiegoś arystokraty.
Raz z mamą nie mogliśmy wręcz przejść przez ścieżkę bo jakiś facet tryzmał tam jakieś ze 100 psów. Nawet mama co fobii nie ma zaczęła się bać.
Próbowałą rozmawiać z człowiekiem, lecz on jakiś ten tego.
Jakoś wątpię by je wszystkie karmił.
Raz stanąłem bokiem i..mimo to pies się na mnie rzucił.
Starałem się nie myśleć, miałem słuchawki na uszach, patrzyłęmw komórkę - czyli t izolacja zmysłowa,  z wyjątkiem zapachu czy dotyku.
Jak wchodzę czy schodzę po schodach to się nie boję.
Wskakuję i zeskakuję.
No i właśnie zeskoczyłem a pies starałs ie do mnie wyrwać.
Sprawnych i silnych chcyba też niekoniecznie lubią.
Nie umiem kompletnie bawić się z psem, mam opory i to duże.
I znajoma mi wkłąda rękę między kły i mówi, że nie ugryzie a ja się bronię jak mogę..to jest silniejsze ode mnie.
Pewien psiarz brał się za leczenie fobii i z 10 przypadkó udało mu się 3 ludzi wyleczyć.
Może twój maż Lidko to jedenz takich szczęśliwców, któryy mół się wyzbyć fobii.
Szczeniaka powiadasz? Zobaczymy jaki będzie szczęśliwy podczas walki o dominację.
Ruda, lecz chyba nie aż tak traumatyczne przeżycia miałaś jak ja.
I chyba z tymi przygodami to głównie o nich należałoby się bać a nie o siebie.
A ja miewam tu do wyboru - pogryzienie albo ubicie bydlaka.
Do tej pory ojczym nie potrafi mnie przekonać do psa znajomego.
Miał mi pomóc przy rowerze, przyjeżżąm a do mnie idzie duży czarny pies..zrobiłemw tył zwrot i odjechałem.
Nawet jakby mnie nie zagryzł to by mnie mocno rozpraszał.
Pies znajomej mnie lubi, jest dość młody(współny sylwester był najgorszy..ja mało nie straciłem przytomnosci ze strachu a psu nie pomagały nawet środki uspokajające, nie spominając nawet, że nie było wcale muzyki bo on się jej bał.
On chce się bawić a ja mam totalne opory i na zabawę ze mną nie ma co liczyć.
Znajoma może sie z nim bawi wkłądajac rękę między kły, ale dla mnie to awykonalne.
Mogę pogłaskać i tyle, nic nadto. Na takie zabawy jak ze znajomą nie ma co liczyć.
Nie mam kompletnie zaufania, nawet do tych co mnie lubią i nie atakują.
Miałem więcej złych niż dobrych doświadczeń i te, które przeważają utrwaliły to we mnie.
Jestem gotów obejść całe podwórko by ominąć psa.
Wiesz co innego nieciekawe przeżycie miłosne a co innego przeżycie bezpośredniego zagrożenia życia. Już nie wspomnę co musiała przeżyć ta kobieta co jej sporo miesa z ręki odgryzł, bo furtka nie była zamknięta - brawo.
Ty wyszłaś z tych związków przynajmniej fizycznie cało jak mniemam.
A tu dochodzi fizyczne uszkodzenie ciała aż do kości.
Więc jak zostałem zaatakowany jako dziecko, byłem atakowany nawet nieświadom wcześniejszej obecności psa i widziałem takie rzeczy..Jeśli pies zachowywałby się wporządku to mohę jdynie tolerować, na zabawy liczyć nie może, w dominację nie zamierzam się "bawić" bo nie wiem czy bym nie przesadził, tak samo jak on.
Po prostu nie ręczyłbym za siebie i któryś z nas mógłby umrzeć nawet.
Niech by tylko ugryzł..
Mogę pójść na terpaie, lecz wątpię czy by mi coś dała.
Jak już pisałem 3 na 10 zostało wyleczonych.
Może prędzej jakby miała jamnika.
Jakimś cudem udało mi się opiekować jamnikiem znajomego i nawet mieszkaliśmy w jednym pokoju(pies, znajomy, jego żona i ja).
Parę razy musiałem go wyganiać z łóżka.
A jak znajomy go puscił jakoś luzem to musiałem szukać po całym osiedlu.
I zamiast niueco pomóc w pracy, straciłem z pół dnia na szukanie.
Tak więc smycz poza domme obowiązkowo i nieduży pies. Co nadal nie zmienia faktu, ze nawet w przypadku takiego pełnego zaufania nie mam.
Więc sobie możesz wyobrazić jak mocne to były przeżycia.
Nie wiem czemu, lecz prędzej mam zaufanie do ludzi i to też po przykrych doświadczenaich niż do psów. Nic na to nie poradzę i jeśli terapia by nic nie dała, albo znów jakiś na mnie wyskoczył(zawalając wyniki terapii jeśli byłyby dobre) z warczeniem..to siedzi we mnie tak głęboko, że nawet nie muszę czuć tego strachu.
Nie potrafię inaczej wytłumaczyć incydentu na ścieżce górskiej.
Więc ultimatum nadal będzie puki co..w najgorszym razie zgodzę się na jamnika(w razie czego prędzej się obronię przed małym jakmnikiem niż ok. 60-80 kg psem).

A jeśli zechce dużego psa to mogę co najwyżej załątwić mechanicznego - będzie dłużej żył, otruć się nie da, chorować nie będzie i jest bardziej przewidywalny.
img/smilies/big_smile

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-07-23 15:57:11)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#33 2011-07-23 16:10:24

voltaren
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-26
Posty: 3209

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Nie kupuj jamnika wiesz, bo widzę że nie masz podejścia do psów, bo są ludzie którzy takowego nie mają. Ja również. Wszystkie psy co miałem, się mnie nie słuchały.
Jamniki bardzo ciężko nauczyć i szkolić.
Kup sobie psa spokojnego np Labradora, to duży pies i usłuchany i jest z niego jakiś pożytek czasem, słyszałem że są spokojne.

Offline

 

#34 2011-07-23 16:38:10

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Nebo, dla Ciebie to mała pociecha, ale psy atakujące ludzi to nie wina psów, a ich właścicieli. Wiesz co, fobii można się pozbyć tylko w jeden sposóbstawić jej czoła. Nigdy jej się nie pozbędziesz, jak będziesz unikał psów. Dokładnie jak z każda inna fobią: po wypadku samochodowym, jak się człowiek chce pozbyc strachu przed jeżdżeniem, też musi po prostu wsiąść za kierownicę, bo unikanie problemu nie rozwiąże, jeszcze go nasili.

Nie namawiam Cię na kupienie sobie psa (choć to najprostszy sposób, poznałbyś 'gościa' od szczenięctwa i zacząłbyś jego zachowania rozumieć), ale zastanów się nad tym racjonalnie. Jeśli nie ma innej metody (a nie ma, to strach powoduje fobię, a strachu nie pozbędziesz się w żaden inny sposób, niż stawiając czoła sytuacji, która go budzi), to trzeba byka wziąć za rogi i tyle. Nie zakładać, że każdy pies tylko czyha na to, żeby Cie ugryźć, wręcz przeciwnie. Pies warczy i szczeka także z innych powodów, a ten gryzący na ogół robi to bez żadnego ostrzeżenia. Warczenie jest ostrzeżeniem "Nie mam do ciebie zaufania, nie zbliżaj się". Albo "ja tu mieszkam i pilnuję, odejdź, bo cię nie znam". Tym nie ma co się przejmować, naprawdę, psy gospodarskie albo pilnujące swojego terenu mają pełne prawo to robić i wcale to nie oznacza, że rzucą się na każdą osobę.

Co do tej sytuacji, że szedłeś za mamą, to po pierwsze pies był u siebie, na swoim terenie. A Ty ile lat miałeś wtedy? Byłeś dzieckiem, tak? I tu 'pies pogrzebany', jeśli tak, bo dziecko siłą rzeczy prezentuje sobą 'słabszą' energię.

Ja bym Ci poradziła pooglądać na National Geographic "Zaklinacza psów" (prawie codziennie o 18-tej). Główna postać Cesar Millan jest po prostu 'boski'...img/smilies/smile Przyjeżdża do ludzi, którzy maja problemy z psami i resocjalizuje je, ale w pierwszej kolejności 'resocjalizuje' właścicieli. Tłumaczy im, skąd takie psie zachowanie, co robią 'źle', czym emanują, jak powinni się zachowywać i w ogóle tłumaczy psią psychikę. Nie znam nikogo, kto znałby psy lepiej niż on. Facet jest po prostu genialny, a jego stado składa się z ok. 25 psów, które trafiły do niego głownie jako przypadki do uśmiercenia z powodu swojej agresji. Toż to stado 'baranków'! (pomagają mu resocjalizować najtrudniejsze przypadki).

A tak w ogóle to dobrze by było oswoić się z tematem, po prostu. Ciężko jest żyć z fobią, przecież nie zamkniesz się w domu, a psów wszędzie pełno. I zaręczam Ci, nawet najłagodniejszy będzie warczał na kogoś, kto się boi i gryzł kogoś, kto ucieka przed nim.

Na dobry początek uśmiechnij się do tego 'wiejskiego Burka', to mój:

http://img695.imageshack.us/img695/1293/005bnx.jpg

Niestety, bywa agresywny. Ale jak do agresywnego się uśmiechniesz, od razu Ci będzie lepiej na duszy img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#35 2011-07-23 17:01:51

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

voltaren napisał(a):

Nie kupuj jamnika wiesz, bo widzę że nie masz podejścia do psów, bo są ludzie którzy takowego nie mają. Ja również. Wszystkie psy co miałem, się mnie nie słuchały.
Jamniki bardzo ciężko nauczyć i szkolić.
Kup sobie psa spokojnego np Labradora, to duży pies i usłuchany i jest z niego jakiś pożytek czasem, słyszałem że są spokojne.

No, niestety, ja miałam ponad tydzień temu przygodę z labradorem, rzucił się na mojego pieska, a przy okazji wybił mi rękę w ramieniu (do dziś nie w pełni sprawna). Na szczęście nie pogryzł go do krwi, ale wyglądało makabrycznie (zwłaszcza jak go odciągnięto, czyli podniesiono, a mój piesek zwisał mu z pyska).

Może lepiej oswajać się z psami, niekoniecznie kupując sobie jednego? Nie jest to warunkiem do pozbycia się fobii, tu chodzi o pokonanie swojego strachu i niechęci do psów. W konsekwencji wcale nie trzeba ich polubić, a po prostu przestać się bać.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#36 2011-07-23 17:19:29

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Stawiłem czoła fobii sam, byłem na sylwestra u znajomej co ledwo psa przygarnęła.
Dostałem tylko duuużo dawkę strachu i to mój najgorszy wspominany sylwester.
Wolałbym już spędzić go sam.
Człowieka, który wychował psa tak by atakował wtylko ludzi o określonych cechach, w tym wypadku mających fobię?
Wielu specjalistów radzi by samemu jednak nie walczyćz fobią aunikanie przynajmniej nie przyczyni się do sytuacji, która mogłaby fobię dla odmiany pogłębić.
Nie, nie byłem dzieckiem a pies wręcz wybiegł poza teren i tylko sznur go trzymał.
Nie mogłem się też bać nie będąc świadomym nawet jego obecności.
Niestety nie mam Natoinal Geographic a żaden Cesar nie jeździ po polskich domach a poza tym wielu włąscicieli pewnie nawet nie my śli, że ma problem.
Spotkałem nawet takiego co nie znał słowa "fobia".
Nie muszę nawet uciekać czy się bać - wtedy przecież nei byłem świadom.
Poza tym skoro to szlak turystyczny to powinien być przyzwyczajony, że czaami jacyś ludzie się zdarzają.
Wykluczam więc obronę terenu.
Poza tym na mame nie zareagował( a jest drobniejsza).
A jak byłem dzieckiem to pies ugryzł mnie w dłoń.
Dzięki rękawiczce mogę teraz nią tworzyć.
Czułem dotyk kłów..dosłownie na styk.
Cięzko by mi było bez tej dłoni.
I co mnie obchodzi, ze szczepiony, albo będzie na smyczy albo mandat, zabicie psa, albo psiknięcie mocnym gazem(z czasem psy mogą się udopornić, czytałem na ten temat) albo unik.
Wybieram więc unik bo nie każdemu przetłumaczysz, by trzymał psa na smyczy, kara bywa śmieszna a psa bez smyczy można uznać za bezpańskiego(myśliwi w pewnym regionie Polski strzelają do psów bez smyczy i właściciele guzik moga im zrobić z tego co wiem). Niemniej nie chcę mieć wrogów. Pozostaje unik. Czyli ledwo z dali zobaczę to omijam. Włąśnie dlatego irytuje mnie ten tłum psów, ten jakiś bom na posiadanie psa.
Ktoś pisał, że kot chadza własnymi ścieżkami a ja widziałem kota na smyczy i się nie wyrywał.
Poza tym kot na wolności dla mnie stanowi mniejsze zagrożenie niż pies na wolności.
Nie tylko pies potrafi okazać radość. Znajoma ma żółwie i wie kiedy są szczęśliwe.
Wiec tłumaczenie, że pies jest najlepszy do mnie nie trafia.
Mniej więcej równie długo udomowione są korwy, kozy, owce i kury.
A jakoś owiec i kur w mieście nie widzę. Koty też dość długo są już z człowiekiem.
Zostaje mi się tylko wynieśćdo kraju czy wyspy, gdzie psów jest znikoma ilość a mama podóżuje i mi opowiadała.
Na takiej Fuerteventurze przez dwa tygodnie widziała raptem chyba tylko jednego psa.
Czyli można żyć bez tumultu czy watachy psów i to szczęśliwie.
Dla mnie taka ilość psów więc jest czymś idiotycznym.
Co? Sąsiad ma psa to i ja muszę mieć?
W rodiznie Rudej wcześniej nie było psa, więc czemu akurat on?
Poza tym jak ktoś nie został zatakowany majac ok. 5-6 latek to mnie chyba nie zrozumie..
Mało dłoni nie straciłem.
Tylko raz w życiu spotkałem obcego psa co chciał bym go głaskał i mnie polizał.
Lecz dla mnie to jakiś wyjątek. Biały labrador. Coś mi mówi, ż ena mój widok i te psy Cesara mogłyby nieodpowiednio zaregować - ciekawe co wtedy byz robił.
I jak uż pisałem pewnemu psiarzowi udało się wyleczyć 3 na 10 osób.
Więc leczenie za pomocą psów chyba niekoniecznie jest skuteczne.


Innych


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#37 2011-07-23 18:38:07

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Rozumiem Twoja fobię, ma podstawy daleko w dzieciństwie. Ale naprawdę nie ma innej metody, niż stawić czoła strachowi... On jest w Tobie, Twój własny i w sumie tylko Ty sam możesz zadecydować, żeby się go pozbyć. Inni mogą Ci tylko radzić, czy próbować tłumaczyć. Ja wiem, że nie jest łatwo pozbyć się strachu tak głęboko zakorzenionego, ale to jest jak najbardziej możliwe. Bo ciężko jest żyć, próbując unikać źródła fobii, psów jest od jasnej nagłej wszędzie i rzeczywiście bez opieki i kontroli. A zasada, że to, czego się boisz, przyciągasz do siebie, również wszechobecna. Więc robi się z tego błędne koło, po prostu...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#38 2011-07-24 17:02:12

Sailor
Miss Darkside
Zarejestrowany: 2010-02-21
Posty: 3702

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Nebogipfel napisał(a):

Sailor napisał(a):

. Dla całej tej rozszczekanej, rozmerdanej, obślinionej radochy warto jest potem swoje odcierpieć. Zrozumiesz Nebo, jak kiedyś będziesz miał własnego psa:)

Co jest wątpliwe, gdyż moja fobia jest wielka.
Nawet teraz starałem się za bardzo nie angażować w zabawę z psem u znajomej i byłem nieco jak sparaliżowany.
Psina mnie polubiła, lecz nadal mam opory.
Chyba prędzej kupię sobie kota..
A z tymi psami to jakaś plaga egipska, jakby to było jedyne zwierzę na świecie.
Wybacz, nie lubię podążać za głupią modą.

Nebo, nikt nie każe Ci podążać za modą. Branie sobie zwierzęcia z powodu mody to największa głupota, wtedy i właściciel się męczy i piesek. Poza tym psy to nie plaga egipska tylko najlepsi przyjaciele człowieka, dlatego ma je większość osób. I od wieków współegzystują z człowiekiem, nie jest to jakaś nowoczesna moda czy owczy pęd, a odwieczna koegzystencja.     

Poza tym ja też miałam fobię po tym, jak w wieku 7 lat byłam świadkiem, jak pies pogryzł moją koleżankę w drodze do szkoły. Potem sąsiad miał psa, który uciekał i rzucał  się na każdą napotkaną osobę, w tym także na mnie i na pewno nie postało to bez śladu na mojej psychice, ale nad fobiami można pracować.  Można nauczyć się odróżniać psy groźne od takich, które zwyczajnie chcą się bawić. Natomiast duże psy biegające bezpańsko po mieście, napastliwe czy wysterowane na agresorów, w których wspominasz wzbudzają lęk u każdego normalnego człowieka i nie jest to objaw fobii, ale instynktu zachowawczego. Posiadanie własnego psa, który dorastałby u Ciebie, na którym mógłbyś nauczyć się psich zachowań i mechanizmów, jakie nimi sterują, pomogłoby Ci być może z taką fobią sobie poradzić:) W każdym razie, trzeba coś z tym zrobić, bo przecież psy spotykamy niemal na każdym kroku i nie ma możliwości całkiem wyeliminować z nimi kontaktu, a obsesje na ich punkcie będą ewoluować. Rozważasz niżej, jak możesz uciec przed psem czy go nawet obezwładnić, a to kompletnie niewłaściwe podejście, bo Ty musisz okiełznać swoje lęki i z nimi żyć, a nie uciekać czy psikać gazem;)

I nikt nie stara Cię przekonać, że pies jest najlepszy. Do opieki nad psem trzeba po prostu mieć predyspozycje. Trzeba poświęcać mu czas, bawić się, opiekować, pilonować by niczego nie zniszczył jako szczenię i potem zazwyczaj także img/smilies/tongue, wyprowadzać, pilnować szczepień, badań, trzeba być zdolnym do poświęceń, odpowiedzialnym uważnym i oddanym. W przypadku żółwia i rybek nie ma takich wymagań, bo siedzą sobie spokojnie w akwarium czy terrarium, ale czy do rybki można się przytulić i poczuć bicie serca pod ciepłą sierścią czy spojrzą w oczy z wyrazem totalnego uwielbienia i radości, gdy pogłaszczesz je po brzuchu czy dumne  z siebie i całe ubłocone przyniosą zaaportowany patyk? Nie, to potrafi tylko psina:)


Każda cząstka elementarna w kosmosie ma swoją antycząstkę. Razem tworzą parę, są identyczne, ale się nie tolerują. Jeśli zanadto zbliżą się do siebie, ulegają zagładzie i zamieniają w światło.
Majgull Axelsson

Offline

 

#39 2011-07-24 19:08:17

PiotrRosa
Ursus maritimus
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2010-08-30
Posty: 3398

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

Doświadczeń z psami co nieco mam. Zachowania i reakcje Nebo są dla mnie zrozumiałe, choć nie do końca właściwe. Pies zazwyczaj stojąc za rogiem i nie widząc cię zacznie na ciebie warczeć. Dlaczego? Bo ma dobry węch. I doskonale wyczuwa strach pomieszany z agresją. Dlatego właśnie atakuje. Osobiście przeżyłem dwa "uszczypnięcia" dokonane przez moje własne psy. Pierwsze, kiedy jeszcze z poprzednią rottweilerką toczyliśmy potyczki o przywództwo w stadzie i zbyt szybko chciałem wytłumaczyć jej, że nawet kość mam prawo jej zabrać. Potem zrozumiała i nie było z tym problemów. Drugie to również zawinione przeze mnie. Chciałem zmusić obecną Tosa Inu do zabawy, kiedy ona drzemała. Kolejny mój błąd w zachowaniu i prawidłowa jej reakcja na niespodziewane "zagrożenie". Nawet "nagany" za to nie dostała.
Ty Nebo, z tego co piszesz, jesteś dożywotnio raczej skazany na konflikt z psią społecznością. Dla usprawiedliwienia dodam tylko, że nie jest to ani twoja, ani ich wina. Tak już po prostu jest. Szczególnie, że popełniasz błąd za błędem. Ucieczka przed psem jest najgorszą formą obrony i zawsze jest skazana na niepowodzenie. Ratowanie sie gazem też działa raczej na jamniki. Dla naprawdę "złego" psa może być tylko dodatkowym drażnieniem. A wtedy zdrowia należy ci życzyć.

W odniesieniu do postu Żeglarki mam w sumie dwie uwagi:

Sailor napisał(a):

... Można nauczyć się odróżniać psy groźne od takich, które zwyczajnie chcą się bawić.

To nie do końca tak. Zazwyczaj takie odróżnianie na przykład mi nie sprawia kłopotów. Ale już nieraz byłem w sytuacji, kiedy próba poważnego ataku następowała w trakcie okazywania typowej radości. Chyba, że była to radość, że "nareszcie jest coś do kąśnięcia".

Sailor napisał(a):

... na którym mógłbyś nauczyć się psich zachowań

Tu również nie do końca jest to zdrowe. Wymaga wytrwałości, szalonego samozaparcia i przede wszystkim wygimnastykowania. Sprawdzałem. Wcale nie tak łatwo polizać się po ...


Dla ludzi z kraju tego, gdzie kruszynę chleba ... nie warto się męczyć.

Offline

 

#40 2011-07-24 19:14:28

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Dyskusje O Psach I Psiej Fobii

http://macg.net/emoticons/laughing2http://macg.net/emoticons/laughing2http://macg.net/emoticons/laughing2 Piotr - http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo