Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#21 2011-11-26 18:34:56

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

Lidka napisał(a):

Wiesz co, jak była nieszczęśliwa, zanim doszło do rozwodu, to ma problem... Znaczy uzależnia swoje szczęście od sytuacji.

Ona była nieszczęsliwa z powodu definitywnego rozstania czyli rowodu.
Trudno opisac jak czuje sie kobieta, a byc może facet podobnie po porzuceniu.
Nazwę ją Ania i jak uda się, to wprowadzę do pierwszego postu imiona, bo widzę, że się rozmijam z Wami, a może nie.
Ania wpadła w depresję, bo nie podejrzewała przykładnego męża na jakiś skok w bok.
Jej (Tadzio...to prawdziwe imię) ex mąż (teraz od rozwodu) mieszka w oddzielnym pokoju, ale pod tym samym dachem gdzie Ania.
To kolejna dziwność dla mnie.

Nie potrafię ocenić uczuć faceta (ani niczyich, słowa ich nie odzwierciedlają w pełni), ale najwyraźniej podążał za miłością i to było dla niego ważniejsze, nić koić ból żony. Nie chcę powiedzieć, że facet dobrze robił i w ogóle wstrzymuje się z oceną sytuacji, powiem tylko tyle, ze to, co się liczy, to są jego uczucia, to, co faktycznie czuł względem żony (czyli niezależnie od tego, co na ten temat mówił). Bo, de facto, to nie on był przyczyną jej nieszczęścia (chyba, że chce się spojrzeć z materialnego punktu widzenia, ale ja wolę szerzej), a jej własny problem- uzależnienie szczęścia od męża. Sama musi sobie z nim poradzić, niestety...

Tu możemy sobie pozwolic na ocenę, bo nie tyczy ona nikogo nam znanego.

No tak nie samym chlebem (miłoscią) człowiek zyje.
Jestem za tym by sobie w życiu poprawić, ale jestem bardzo daleka od krzywdzenia ludzi. Myslę, że w tej sytuacji Tadzio skrzywdził żonę, a Elę w dalszym ciagu traktuje jako kobietę do schadzek.
Gdyby był ok. to jednym cięciem załatwiłby rozwód z Anią i partnerstwo z Elą

Bo spójrz, gdyby to jej 'nieszczęście' miało zmusić męża do zostania, wtedy też ktoś byłby 'nieszczęśliwy', właśnie ten mąż i jego nowa miłość... Czyli w ten sposób nie da się problemu rozstrzygnąć.

Tadzio...mąż winien zastanowic się co czyni, na jakim jest etapie, czy odpowiada mu żona czy nie, a dopiero szukać tego co mu odpowiada, wtedy Ania miałby czas na przygotowanie sie do nowej roli;
-negocjacji
-samotne w przyszłości

Najważniejsze są intencje i uczucia. Jeśli facet podążył za głosem miłości i nie miał żadnych intencji zranić żonę, ja w żadnym wypadku bym go nie 'obarczała' odpowiedzialnością za to, co ta żona sama czuje...

Uczucia są ważne, ale nie tylko jednostronnie.
Dzieci prawie dorosłe...nie akceptują Tadzia, a obecnej Eli w ogóle...Czy dobrze mu z tym? Czy miłość jest warta tylu strat?
A czy przestał kochać żonę...tego tez nikt nie wie?


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#22 2011-11-26 18:47:22

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

Sailor napisał(a):

Moim zdaniem takie wegetowanie, jak to doskonale określiłeś, nie jest w porządku ani względem siebie samego/samej ani osoby, z którą aktualnie się jest. Podtrzymuje się sztucznie związek, więzi w nim i siebie i drugą osobę- czy nie lepiej dać sobie nawzajem wolność?

Pewnie tak...wegetacja, to nic ciekawego, ale Sa w pracy wiekszość z nas wegetuje, bo musi zarabiać na życie.
Pewnie jak się nadaża sytuacja, to pracę zmieniamy, ale głos rozsądku każe nam siedzieć na dupie i pracować.
Aa, Twoje pytanie pozostaje to samo...czy nie lepiej dać sobie wolność?
W pracy zaleznośc od finansów, a w związku cos sobie ludzie obiecywali, kochali się, mają dzieci, które sa owocem miłości, opiekuja się i miłość przelewają na dzieci i raptem przychodzi "kryzys wieku średniego" i dupcia szaleje?
No to jest godne? lepiej dać sobie wolność?


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#23 2011-11-26 18:55:58

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

Andra napisał(a):

wiecie co, a mnie sie wydaje ze facet stanal wobec sytuacji: wybor mniejszego zla.

An, zgadzam sie z Twoim rozumowaniem.
Czy się wypaliła miłość Tadzia do Ani/żony trudno powiedzieć, bo w moim odczuciu nadażyła się sytuacja w której nastąpiła inność. Ela spragniona sexu, dała mu to, co mu się spodobało. Wg mnie myslał, że będzie wilk syty i owca cała, ale Ela energiczna kobieta nie tylko w sexie, inteligentna zapragnęła mieć go przy sobie...i tu nastąpił horror.
A czy będzie tak kolorowo jak wiekszość myśli...nie wiem. Jeśli są po rozwodzie: Tadzio wolny, Ela też, czemu nie wija wspólnego gniazdka...pod jednym dachem?


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#24 2011-11-26 18:56:35

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

Lizka, gdyby byl szczesliwy z zona, czy pojawilaby sie w jego zyciu inna kobieta? Ja wiem, oni sa mysliwi i lubia sobie cos upolowac, ale wracaja do tej jednej jedynej, a skoro facet nie wrocil, cos nie gralo wczesniej, nie sadzisz? Trudno to poskladac w calosc, wciaz dorzucasz nowe dane

 

#25 2011-11-26 19:04:34

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

Lizka, gdyby byl szczesliwy z zona, czy pojawilaby sie w jego zyciu inna kobieta? Ja wiem, oni sa mysliwi i lubia sobie cos upolowac, ale wracaja do tej jednej jedynej, a skoro facet nie wrocil, cos nie gralo wczesniej, nie sadzisz? Trudno to poskladac w calosc, wciaz dorzucasz nowe dane

 

#26 2011-11-26 19:05:41

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

caly napisał(a):

O oszukiwaniu i próbowaniu dopiero teraz napisałaś, ja założyłem, że pojawiła się Ela i gościu zostawił żone dla niej bez jazdy próbnej i dociskania go przez Elę.

Wiesz...trudno mnie powiedzieć jak to było.
Z tego co wiem, to facet nosił płaszcz na dwu ramionach. Od razu nie powiedział, ze jest żonaty.
Byc może sytuacja potoczyłaby sie inaczej...gdyby powiedział.

Jeżeli męczył sie w związku, czy nie był szczęśliwy, powinien to zakończyć, a dopiero potem szukać swojego szczęścia. Pytanie, czy był nieszczęśliwy, bo czasem tak sie to dziwnie poukłada, że człowiek nie tylko mysli, ale i wręcz wierzy w to,  że jest szczęsliwy w danym związku, a pojawienie sie kogos innego może mu dopiero uświadomić, że to szczęście było iluzoryczne.

Wy wszyscy od razu jak Matka Teresa współczujecie Tadziowi męczenie się w związku.
Też tak uważam...zamknij drzwi (jeden związek), a otwieraj drugie.


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#27 2011-11-26 19:14:59

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

Andra napisał(a):

Lizka, gdyby byl szczesliwy z zona, czy pojawilaby sie w jego zyciu inna kobieta? Ja wiem, oni sa mysliwi i lubia sobie cos upolowac, ale wracaja do tej jednej jedynej, a skoro facet nie wrocil, cos nie gralo wczesniej, nie sadzisz? Trudno to poskladac w calosc, wciaz dorzucasz nowe dane

An...jak nie lubię czytać epistołów, więc staram się pisac skrótowo.
Znam tę sytuacje z opowiadań Eli...nie sadziłam, że zechcemy o tym rozmawiać, dlatego wrzuciłam kilka zdań.
Moje stanowisko względem tejże sytuacji jest ukierunkowane...i nie chciałam tego pokazywać, dlatego bardzo ogólnie naspisałam, by rozmowa pobiegła w róznych kierunkach, bo byc może moje zdanie jest złą oceną.

Facet nie wrócił?...bo nigdzie nie wyszedł...mieszka z Anią/żoną, ale w oddzielnym pokoju.
Na wesele został zproszony sam do swego starszego dziecka.


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#28 2011-11-26 19:43:52

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

i jest po rozwodzie, tak? I to ze nie mieszka z Ela to nie sa tak zwane ,,trudnosci obiektywne''?
Jesli tak to znaczy ze albo sam nie wie czego chce/ byla zona jest wciaz wazna/ Ela jest chwilowa atrakcja. I ja tego nie rozumiem za cholere, jesli chcial skoku w bok, po co mu rozwod? Jesli chcial zwiazac sie z Ela, dlaczego mieszka z byla?  Dwa pokoje.,.to chora sytuacja, na pewno na nikogo nie wplywa dodatnio, zapytam przyziemnie: a co z kuchnia- lyzki tez podzielone, oddzielne kubki? Kto mu daje zryc?
Wiesz, przewrotnie- wspolczuje zonie, a na miejscu Eli zastanowilabym sie gleboko ..,facet rysuje mi sie jako zalosny cymbal, moze bezpodstawnie...

 

#29 2011-11-26 19:59:45

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

i jest po rozwodzie, tak? I to ze nie mieszka z Ela to nie sa tak zwane ,,trudnosci obiektywne''?
Jesli tak to znaczy ze albo sam nie wie czego chce/ byla zona jest wciaz wazna/ Ela jest chwilowa atrakcja. I ja tego nie rozumiem za cholere, jesli chcial skoku w bok, po co mu rozwod? Jesli chcial zwiazac sie z Ela, dlaczego mieszka z byla?  Dwa pokoje.,.to chora sytuacja, na pewno na nikogo nie wplywa dodatnio, zapytam przyziemnie: a co z kuchnia- lyzki tez podzielone, oddzielne kubki? Kto mu daje zryc?
Wiesz, przewrotnie- wspolczuje zonie, a na miejscu Eli zastanowilabym sie gleboko ..,facet rysuje mi sie jako zalosny cymbal, moze bezpodstawnie...

 

#30 2011-11-26 20:28:52

Ja?!
kreatorus moderatorus
Skąd: małopolska
Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 8318

Re: Radość czy smutek.

Wina zawsze jest obustronna.
Początek końca związku zaczyna się od braku porozumienia, wspólnego języka, kończy na odrzuceniu seksualnym i to jest koniec końca związku.
Zdrada jest już formalnością i ostateczną szansą na zmiany.
Każdy szuka bliskości, jak znajdzie to nie puszcza dobrowolnie.
Facet to świnia i jak nie czuje miłości od kobiety to szuka choćby zamiennika czyli erotyki.


fuck it.

Offline

 

#31 2011-11-26 20:39:57

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

dlaczego swinia? Mysle ze pogubil sie...?

 

#32 2011-11-26 23:32:39

polliter
moderatus polliterus
Skąd: Tilburg
Zarejestrowany: 2011-03-05
Posty: 6412

Re: Radość czy smutek.

A co, świnia nie może się pogubić? :zozol4:

Słyszałem wersję, że baby to chuje, a faceci to cipy.

coś w tym, chyba, jest... :black2:


"Ateista - dzięki Bogu" Luis Bunuel
"Mam problem z piciem. Dwie ręce, a tylko jedna gęba" Keith Richards

Offline

 

#33 2011-11-27 02:35:02

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Radość czy smutek.

Jakkolwiek byśmy nie teoretyzowali, to dlaczego mamy oceniać cudze życie prywatne? Każdy ma swoją moralność.

Wydaje nam się, że coś widzimy z boku i że wiemy wystarczająco i możemy już memłać jęzorem i oceniać, szufladkowac... Im dłużej żyję, tym częściej milcze na temat cudzych związków, nawet na temat takich, które obserwuje latami (chociażby np. wieloletni związek mojej przyjaciółki), bo nasze spojrzenie nie musi sprawdzać się dla wszystkich. Najłatwiej powiedzieć, że ten powinien był się tak zachować, a ten inaczej, a przecież to jest czyjaś sfera emocjonalna, uczuciowa, tam nikt nie potrzebuje naszej oceny moralnej i ometkowania. Dajmy ludziom żyć po swojemu. img/smilies/wink

Lizawieta napisał(a):

Czy budowanie szczęścia na cudzym nieszczęściu, to szczęsliwość?

Nie da się wszystkich uszczęsliwić na raz...i nie zawsze to, że kogoś coś unieszczęśliwia jest naszą winą.
Odrobina zdrowego egoizmu dobrze robi światu.

Lizawieta napisał(a):

Czy związek przetrwa do końca ich dni?

Nie wiem, a ktoś z nas pisze im scenariusz? img/smilies/wink

Offline

 

#34 2011-11-27 02:41:57

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Radość czy smutek.

Hahaha. img/smilies/big_smile Racja w zupełności. img/smilies/smile Wystarczy komentowanie życia serialowych postaci. img/smilies/wink Myślę, że Liz mogła to napisać by zainteresować czytelnika do tego "serialu" co tam u sąsiadki za rogiem. Scenariusz pisze życie moja droga. img/smilies/big_smile Liczę na happy end. :zozol4:

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-11-27 02:43:06)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#35 2011-11-27 02:51:40

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Radość czy smutek.

Nie no, ja rozumiem pokusę komentowania życia osobistego innych ludzi, ale jakoś trzaskam się coraz więcej po łapach za to jak mi to przychodzi do głowy i zachęcam do zastanowienia się nad tym jak mało mamy wiedzy o tym o czym wydaje nam się, że coś wiemy, bo patrzymy z boku. img/smilies/wink

Offline

 

#36 2011-11-27 03:06:16

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Radość czy smutek.

Czasami bywa też tak, że osoba wewnątrz nie widzi czegoś co wydawać by się mogło oczywiste. img/smilies/wink


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#37 2011-11-27 03:07:41

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Radość czy smutek.

No, ale nieproszone rady to kiepski "prezent" dla drugiego człowieka img/smilies/wink Chyba, że ktoś kogoś morduje, to można spróbować mu pomachać ręką przed twarzą. Ale jak to nie pomoże to i tak koniec końców każdy człowiek musi sam ostatecznie posprzątać w swoim życiu.

Offline

 

#38 2011-11-27 03:12:27

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Radość czy smutek.

Oczywiście. Dobre jest też odejście na chwilę, próba spojrzenia z boku na swoje życie i zadanie pytani - co ja robię? Albo "jak to wygląda?"". Nawet malarz musi robić odejścia a czasami przez moment nie patrzeć by postarać się zerknąć "świeżym" okiem. img/smilies/big_smile A jak są ludzie ciągle np. maltretowani, ale nic z tym nie robią to już fajnie nie jest. I czasami bez kuksańca z zewnątrz może i doczekałyby się tego mordu ciągle naiwnie wierząc, że zmienią tego człowieka.


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#39 2011-11-27 03:16:19

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Radość czy smutek.

Podoba mi się to porównanie z odejściem od malowanego obrazu...img/smilies/smile
Kuksańce są dobre, trzeba doceniać kiedy ludzie nam je robią,choć w chwili gdy je dostajemy jesteśmy poirytowani, bo nie przyznamy racji temu kto nam je daje-siłą rzeczy zaburza nam nasz lot w danym kierunku, kto lubi przeszkadzajki? Ale chodzi mi w kontekście tego tematu o to, że jeśli mamy oceniać moralnie, to niech to ma korzyść dla innej osoby, tzn. jeśli widzimy bardzo dużą krzywdę, możemy takiego kuksańca zrobić na zasadzie "Hej, co robisz ze swoim życiem? Ogarnij się!". Ale przesadzić też nie można, każdy kuje swój los, nie możemy mu wyrywać narzędzi, bo to nie nasza działka. A już szczególnie ocenianie gdy nie zamierzamy ingerować to robienie sobie telenoweli z cudzego życia.

Offline

 

#40 2011-11-27 08:43:16

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

Lufe, nie nazwalabym tej rozmowy ocenianiem, rozmawiamy hipotetycznie - nie znamy tych ludzi, nie wiadomo nawet czy istnieja rzeczywiscie, a jesli- i tak za malo wiemy by powiedziec cos sensownego. Rozwazamy pewne zachowania, sytuacje ktore zdarzaja sie w zyciu, i mysle ze zdanie kazdego z nas bardziej jest uzewnetrznieniem tego co ,,w nas'', niz ocena tamtych ludzi. Opinie o innych wydajemy najczesciej w oparciu o siebie, i dobrze czasem przyjrzec sie sobie na tle innych ludzi

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo