Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#1 2012-04-03 15:51:32

Mezamir
Gość

Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

"Marzenie o zdrowiu psychicznym usprawiedliwia dzisiaj prawie każdy środek zapobiegawczy, praktycznie tak samo, jak prawdziwa wiara usprawiedliwiała inkwizycję'' (Prof. Thomas S. Szasz, 1963)

Kiedyś inkwizycja, dzisiaj psychiatria


W dyskusjach na temat natychmiastowej potrzeby zakazu przymusu psychiatrycznego oraz stosowanych w psychiatrii ,,metod leczenia'' chętnie przypominam, iż ta ,,gałąź medycyny'' medycyną nie jest, a jest następczynią średniowiecznej inkwizycji kościelnej, która wbrew ogólnie przyjętemu poglądowi wciąż istnieje. Przypomnijmy, że inkwizycja krwawo wpisała się do ksiąg historii świata wymordowaniem wciąż nieokreślonej ilości ludzi; ilu zakatowano, potopiono i spalono na stosach do dziś nie wiadomo, gdyż rozbieżność danych sięga tu od 100 tysięcy do 9 milionów ofiar! Ludzi tych po torturach pozbawiano życia, ponieważ nie chcieli dostosować się do narzuconego przez chrześcijaństwo systemu wiary. Instytucji tej co prawda dla zmyłki dwukrotnie zmieniono już nazwę: w 1908 papież Pius X przekształcił ją w ,,Kongregację Świętego Oficjum'', zaś w 1965 Paweł VI w ,,Kongregację Nauki Wiary'', ale sama instytucja nadal istnieje, funkcjonuje i wciąż czyni swoją powinność. Gdyby ktoś pytał o adres? Ależ proszę: Congregatio Pro Doctrina Fidei, Palazzo del Sant’ Uffizio, 00120 Città del Vaticano. O szefa inkwizycji oczywiście tam nie pytajcie, bo przez to raczej wylądować można w psychiatryku, a w najlepszym wypadku odpowiedzą, że inkwizytorów już nie ma! I nawet nie będzie to kłamstwo! Inkwizycji też przecież nie ma, nieprawdaż?

Od 1965 roku inkwizy... sorry... ,,kongrega...cją'' zarządza nie sam papież, jak miało to miejsce od początku istnienia tej instytucji, czyli od pierwszych lat XIII wieku, a tzw. prefekt... Domyślam się, iż tylko nieliczni wiedzą, że od roku 1981 do 2005 funkcję tą piastował znany w Polsce bardziej ze swojej przynależności do Hitlerjugend, aniżeli do inkwizycji, prof. Joseph Ratzinger. Tak, tak... Ten sam ,,zastępca Jezusa na ziemi'', którego dzisiaj tytułujemy ,,Benedykt XVI'', ,,Ojciec Święty'', ,,Papież''...

Po przytoczeniu tego faktu moi rozmówcy przez chwilę patrzą z niedowierzaniem i najpierw słyszę: ,,To nieprawdopodobne!'' Po chwili pojawia się oczywiście kontrargument, że przecież poziom wiedzy w tamtych czasach był, jaki był, do czynienia mieliśmy więc z „masową ciemnotą”, ale dzisiaj jest... na pewno... inaczej: ani dzisiejszego społeczeństwa, ani psychiatrii nie można przecież porównać do ,,ciemnej masy'', a ci drudzy to wręcz sami ,,wykształceni'' ludzie... Ba! ,,Naukowcy''! Tylko... skąd ta pewność i na czym ma polegać owa naukowość psychiatrii, nikt oczywiście nie potrafi powiedzieć. ,,No przecież wiadomo'', słyszę wtedy, ,,że chodzi tam o jakąś chemię w mózgu czy coś-tam... Chyba wiedzą, co robią, w końcu uczą się tego, studiują, praktykują itd...'' Ale kto zastanawia się głębiej nad tą materią? Kto zagląda do tych ,,naukowych'' prac? Kto je weryfikuje i dlaczego powtarza się, że jest tam jakakolwiek wiedza, skoro napisane tam, jak byk, że nie o wiedzę chodzi, a o hipotezy? Słowo hipoteza pochodzi z języka greckiego (hypóthesis) i oznacza przypuszczenie, osąd, który podlega weryfikacji!...

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/od_i … --1-d.html


Pseudopacjenci Rosenhana - jak łatwo zostać schizofrenikiem
"Zdrowy w chorym otoczeniu'' - tak brzmiał tytuł pracy prof. Rosenhana, opublikowanej w magazynie naukowym "Science''. Mowa w niej o ośmiu uczestnikach niebywałego dotąd eksperymentu, który po opublikowaniu nieźle wstrząsnął psychiatrią.
W otchłani chłodu / Fot. a.skulskiProf. David Rosenhan był amerykańskim profesorem psychologii na Uniwersytecie Stanford i już w 1968 roku jako 40-latek zadał sobie pytanie, czy rzeczywiście istnieje różnica pomiędzy byciem ,,normalnym'' i kimś potocznie nazywanym ,,wariatem''. Aby poszukać odpowiedzi na to pytanie zorganizował on 4-letnie badania, które przeszły do historii psychologii, jako „Eksperyment Rosenhana”. W tej iście szerlokoholmskiej pracy towarzyszyło mu 7 osób (czterech mężczyzn i trzy kobiety): trzech psychologów, jeden lekarz pediatra, student psychologii, malarz i gospodyni domowa. Francuski filozof Michel Foucault po zakończeniu badań życzył Rosenhanowi ,,Nagrody Nobla za humor naukowy''...

Plan Rosenhana wydawał się w miarę prosty i miał odpowiedzieć na pytanie, jak długo psychiatria będzie potrzebowała aby orzec, że w przypadku tej ósemki ma do czynienia z ,,normalnymi'' ludźmi, którzy faktycznie nigdy wcześniej nie mieli żadnych form tzw. zaburzeń psychicznych. ,,To pytanie nie jest ani niepotrzebne, ani zwariowane'' napisze on później we wspomnianej publikacji. ,,Nawet jeżeli jesteśmy osobiście przekonani, że potrafimy rozgraniczyć, co jest normalne, a co nienormalne, to nie ma na to przekonywujących dowodów.''

Co prawda Księga Diagnostyczna (DSM) Zjednoczenia Psychiatrów Amerykańskich dzieli pacjentów na kategorie według symptomów, co ma umożliwić odróżnienie osoby zdrowej od ,,chorej psychicznie'', ale w Rosenhanie pojawiło i umocniło się zwątpienie w sens tak stawianych diagnoz. Stwierdził on, że ,,choroba psychiczna'' nie jest diagnozowana na bazie obiektywnych symptomów, a na subiektywnym postrzeganiu ,,pacjenta'' przez obserwującego lekarza. Wierzył, że do rozjaśnienia problemu przyczyni się właśnie jego eksperyment, w którym sprawdzone będzie, czy ludzie nigdy nie cierpiący na żadne ,,choroby psychiczne'' zostaną w szpitalu rozpoznane, jako zdrowe i jeśli tak, to na jakiej zasadzie to się odbędzie.

Przygotowania do eksperymentu

Wyglądały zawsze tak samo: pan profesor oraz współuczestnicy projektu przez kilka dni nie myli zębów, panowie się nie golili, następnie pseudopacjenci ubierali się w nieco przybrudzone ciuchy, pod fałszywym nazwiskiem umawiali telefonicznie z wybraną kliniką psychiatryczną i krótko po tym pojawiali się tam twierdząc podczas przyjęcia, że... słyszą głosy. Było to oczywiście nieprawdą, tak jak nieprawdziwe były podane przez nich nazwiska i zawody. Mało tego, nawet opisywane przez pseudopacjentów ,,głosy'' nie miały odniesienia do znanych w psychiatrii opisów, gdyż nie ma głosów ,,pustych'', ,próżnych'' i ,,głuchych'', jak to z premedytacją przedstawili uczestnicy eksperymentu w pierwszej rozmowie z lekarzem...

Po diagnozie, która w siedmiu przypadkach brzmiała ,,schizofrenia'', a w jednym ,,zespół depresyjno-maniakalny'', nasi ,,pacjenci'' zaczynali zachowywać się już tak, jak na co dzień w normalnym życiu, o głosach więcej nie wspominali, przestrzegali regulaminu, byli kooperatywni wobec lekarzy i personelu oraz mili i rzeczowi w swoich wypowiedziach. Ich zadaniem było przecież jak najszybsze przekonanie lekarzy i personelu szpitalnego o swoim zdrowiu psychicznym i wyjście z kliniki bez pomocy z zewnątrz.

Jak się szybko okazało ich wzorowe zachowanie nie zmieniło niestety postaci rzeczy, a raz wypowiedziana diagnoza okazała się już nieodłączną i stygmatyzującą etykietą pacjenta. Naukowcy z niepokojem obserwowali nagminnie pojawiającą się psychiczną i fizyczną brutalność personelu wobec hospitalizowanych. Eksperyment okazał się więc już w początkowej fazie bardzo niebezpieczny, przez co część jego uczestników poczuła wyraźny strach ,,przed pobiciem lub gwałtem''. W efekcie tych pierwszych doświadczeń do projektu dokooptowano prawnika, z którym ustalono plan ewentualnego działania na wypadek okaleczenia lub śmierci któregoś z uczestników eksperymentu i dopiero wtedy grupa ,,ruszyła'' na kolejne kliniki. Ogólnie eksperyment przeprowadzono w 12 szpitalach, po części tych starszych, o ściśle konwencjonalnym podejściu do ,,pacjenta'', a po części w nowoczesnych, nastawionych badawczo.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pseu … 06217.html

Petycja psychiatrów wymaga naszego „NIE POPIERAM!”
Psychiatria, instytucja łamiąca nagminnie prawa człowieka, chce pozyskać jeszcze więcej funduszy na kontynuację nielegalnego procederu „przymusowego leczenia psychiatrycznego”. Swoim "Nie popieram" i Ty możesz wyrazić swój sprzeciw.

List otwarty w sprawie łamania prawa w psychiatrii
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/list … 82291.html

Rząd chce chronić zdrowie psychiczne Polaków?
W ostatnim czasie w zastraszającym tempie wzrasta liczba wymyślanych przez psychiatrów nowych jednostek chorobowych. To, co kiedyś zwykło uważać się za wynik przeciwności losu i ludzkich problemów – dziś nagle trzeba "leczyć"

Z Watykanu dodatkowo dochodzą wieści, że Benedykt XVI również rozporządza w kwestii szkolenia nowych egzorcystów nie mówi się już o jednostkach, jak jeszcze kilka(naście) lat temu, ani też o 150 egzorcystach rocznie, jak było to napędzone za czasów panowania Jana Pawła II, który zadomowił się na dworach ultrakonserwatywnej Opus Dei... Nie! Niemiecki Benedykt XVI powołał do życia przy tym fundamentalistycznym braterstwie „Papieską Radę Wsparcia dla Nowoewangelizacji” i zapowiedział, że zaplanowane jest wypuszczenie na teren samych Włoch 3 tys. (słownie: trzech tysięcy!) egzorcystów, aby - UWAGA! - "wypędzić diabła z ojczyzny katolicyzmu."

O „konieczności” współpracy psychiatrów z egzorcystami i w Polsce coraz głośniej oraz coraz... oficjalniej. Powstają już nawet ośrodki, do których odsyłani będą „chorzy psychicznie”, z którymi „psychiatria nie może sobie poradzić”. Piszemy o tym w nadziei, że Polacy jednak nie pozwolą na przeistoczenie nas w PRW, czyli Polską Republikę Watykańską...

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/rzad … 80499.html


Schizofrenia - inny punkt widzenia, czyli strona tworzona przez i dla schizofreników i ich sympatyków
http://www.schizofrenicy.info/cms/pages/forum.php



Dezintegracja: tradycja szamańska a psychiatria

"O podobieństwach szamańskiej inicjacji i przebiegu rozpadu osobowości u osób, u których zdiagnozowano schizofrenię, napisano już niejeden artykuł. Ostatnio trafiłem też na tekst autorstwa Jacka Sieradzana "Psychologia, wychowanie a obłęd". Tu chciałbym skupić się tylko na kwestii, której przyglądam się od jakiegoś czasu, a mianowicie na samym zjawisku dezintegracji i ponownej integracji osobowości".

Jacek Sieradzan pisze:

"Cywilizacja współczesna uważa ich za obłąkanych i izoluje w szpitalach dla umysłowo chorych. W dawnych, tzw. prymitywnych kulturach, kierowano ich do szamana, pod kierunkiem którego mogli kształtować i doskonalić swoje odmienne widzenie świata. Potem sami stawali się szamanami, pełnoprawnymi członkami społeczności, którzy nie tylko nie oczekują od innych pomocy, ale sami tą pomocą służą"

"Problem, o którym pisał Andrzej Skulski w swoim artykule "Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda" zwrócił moją uwagę na tendencję traktowania przez współczesną psychiatrię czarowników, czarownic i szamanów jako schizofreników. Tę tendencję zauważyłem już kilka lat temu, jednakże nie zdawałem sobie sprawy z podobieństw przeciwnych obozów inkwizycji i psychiatrii jako takiej. Sądziłem, że podejście psychiatrii do tzw. chorych psychicznie bierze się z niewiedzy typowej dla samej nauki, która ma manierę odrzucania wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z życiem duchowym. Jako że mam doświadczenie zarówno psychiatryczne jak i szamańskie, łatwo było mi dostrzec pewne prawidłowości występujące w obu grupach - szamanów i schizofreników. Jedyna różnica jest taka, że współcześni szamani żyjący w naszej kulturze, u których zdiagnozowano schizofrenię, nie mają oparcia w mapie, jaką dysponują szamani w tradycjach, która kultywowała lub wciąż kultywuje to zjawisko. W kulturze plemiennej, w której istnieje funkcja szamana, człowiek przechodzący proces rozpadu (śmierci) i ponownych narodzin ma oparcie w całej tradycji jak i w przewodnikach - starszych szamanach lub duchach (np. tzw. głosy). W naszej kulturze, jak zauważył pan Skulski, skutecznie wytępiono tę linię przekazu, przez co ludzie predysponowani do funkcji szamana zostali pozbawieni korzeni, wsparcia w bardzo trudnym procesie inicjacyjnym. Mało tego, wmówiono im, w co uwierzyli (jakżeby inaczej, skoro mają tylko dwa źródła nie-wiedzy - religię i jej następczynię, psychiatrię), że proces, który przechodzą, jest chorobą, czymś nienormalnym i szkodliwym dla ich zdrowia. Sami psychiatrzy odcinając się od wielotysiącletniej tradycji szamańskiej odcięli się też od kopalni wiedzy na temat samego zjawiska inicjacji szamańskiej. Oczywiście szamanizm bada się, ale są to badania z punktu widzenia osób, które nie doświadczają samego procesu inicjacyjnego. Tym czasem istotne jest w tym procesie, by osobę doświadczającą dezintegracji przeprowadzał ktoś doświadczony, kto sam wcześniej przeszedł ten sam proces. Psychiatria od początku podeszła do zagadnienia z postawą potępiającą, nie rozumiejącą zjawiska i z góry zakładającą, że proces transformacji, któremu towarzyszą takie zjawiska jak głosy i wizje, jest chorobą. Doszło do absurdu - osoby doświadczone w tej materii, które zostały wyszkolone w linii przekazu mającej korzenie w prehistorii, zostały uznane za niekompetentne i niegodne zaufania. Jaki był tego efekt? Tradycja szamańska została niemal doszczętnie wytępiona w kulturze Zachodu. Linia przekazu, tak istotna dla tej tradycji, została przerwana przez wielowiekowy holokaust. Dziś osoby, które są ze swej natury powołane do funkcji szamana, są napiętnowane, pozbawione szansy na zdrowe przejście procesu inicjacyjnego do końca, zawieszone gdzieś pomiędzy fazą rozpadu a niemocy. Tylko nielicznym udaje się przejść proces do końca, nie mając oparcia w tradycji, która dawałaby odpowiednie techniki i przygotowanych do tego przewodników.

Nie twierdzę, że wszyscy, którym przyczepiono etykietkę schizofrenika to potencjalni szamani, zawieszeni w połowie procesu i skazani na dożywotnie uzależnienie od systemu psychiatrycznego. Twierdzę, że współczesna psychiatria popełnia karygodny błąd, żeby nie powiedzieć - zbrodnię, lecząc coś, czego sama nie rozumie. Oczywiście wiem, że psychiatria nie przyzna się do błędu, tylko będzie dalej brnąć w swoim samouwielbieniu".

Podobieństwa i różnice

Między procesem inicjacji szamańskiej a objawami tzw. schizofrenii zachodzi szereg podobieństw. Oto niektóre z nich:

1. Głosy i wizje;

2. Stan psychotyczny (z tą różnicą, że schizofrenik nie panuje nad psychozą, w odróżnieniu od szamana, który wchodzi w odmienne stany świadomie i celowo);

3. Zmiana osobowości;

4. Odmienne stany osobowości;

5. Ból i ekstaza.

"Przede wszystkim wyjść z kieszeni firm farmaceutycznych. To krok pierwszy. Leczenie farmaceutykami to usuwanie objawów, ale nie przyczyn. Każda schizofrenia jest inna (błędnie wrzuca się wszystkich do tego samego worka, bo tak wygodniej - leczyć objawowo), a z moich obserwacji i relacji chorych dzisiejsze leczenie (przynajmniej w Polsce) wygląda tak:
Pierwsza wizyta u psychiatry - 30-60 min, każda kolejna 5-15. Lek działa? Nie działa? Zwiększymy dawkę.
Miesiąc później. Lek działa? Nie działa? Zmienimy lek.
Po roku i kilku neuroleptykach, jednej hospitalizacji (oddział zamknięty, kraty w oknach, personel siedzi sobie gdzieś w swoim pokoiku ogląda tv, traktuje pacjentów jak ludzi drugiej albo i trzeciej kategorii, pacjenci cały dzień snują się po korytarzu zostawieni sami sobie, jedna rozmowa z ordynatorem w trakcie całego "leczenia") wracamy do początku, z nowymi lekami (akurat był przedstawiciel firmy XYZ z nowym superlekiem entej generacji).
Aha, no jeszcze czasem ktoś ma tego pecha, że trafi na "mądrego" psychiatrę, który zaleci elektrowstrząsy. img/smilies/wink
Po kilku latach mamy warzywo, które nie jest w stanie samo funkcjonować.
Współczesna psychiatria to mit oparty na chemii częściowo refundowanej z budżetu państwa. Hospitalizacja to sieć więzień, gdzie przetrzymuje się ludzi często na ich własną prośbę, bo nie są w stanie sami poradzić sobie z tym przez co przechodzą. W końcu są chorzy, więc kto miałby ich leczyć, jeśli nie lekarz (a za lekarzy podają się psychiatrzy)?

Tym czasem jest alternatywa - Głos Wewnętrzny Poradnik praktyczny dla osób słyszących Głosy
Tych alternatyw jest więcej lub można opracować więcej.Jedną z alternatyw, grup wsparcia i ośrodków nowych badań jest właśnie Intervoice The International Community for Hearing Voices. Niestety przemysł farmaceutyczny to potężny biznes i nie będzie sam sobie kopał dołka finansując badania alternatywne dla farmaceutyków. A farmakologiczne "leczenie" to dziś najpowszechniejsza metoda postępowania z chorymi.Polecam też film Chemiczny Spokój".
http://www.taraka.pl/schizofreniczny_szaman

 

#2 2012-04-03 16:58:12

cayman
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 377

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

ale o co chodzi..?:pracuje:

Offline

 

#3 2012-04-03 16:58:26

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Bardzo dobry tekst. http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010

Rzeczywiście, człowiek ma tendencję do odrzucenia czegoś, co nie pasuje do powszechnego uwarunkowania. Kiedyś to była inkwizycja na bazie ślepego przywiązania do rozumienia Boskości i 'jedynie słusznej' drogi, zatem wszelka 'inność' była odstępstwem, które tępiono ją jako 'nienormalną'.

Dziś kierunek się zmienił i poszedł w stronę 'szkiełka i oka', zatem nie wierzenia i 'jedynie słuszna' droga są tym 'miernikiem', ale wymyślone przez człowieka normy zdrowia psychicznego. Co poza nimi - 'nienormalne'.

Ale osobiście nie spotkałam się z tym, żeby psychiatria wkraczała w sytuacji, kiedy ktoś 'nienormalny' nie jest zagrożeniem dla siebie i dla innych, uznaje się go bardziej jako nieszkodliwego 'dziwaka' niż osobę chorą. Aczkolwiek zauważam skłonność do 'wysyłania na leczenie' ludzi, którzy czują, widzą i potrafią więcej niż przeciętny człowiek. W oczach tych, którzy nie widzą, nie czują i nie potrafią więcej niż inni, oni zawsze będą tak postrzegani. Takie uwarunkowanie img/smilies/wink.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#4 2012-04-03 17:58:52

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Bardzo ważne sprawy poruszasz Mezamirze...
Niepotrzebnie tylko chcesz powiedzieć wszystko naraz...
Powoli...
Kwestia za kwestią.....
Powodzenia....


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#5 2012-04-03 18:08:21

Ja?!
kreatorus moderatorus
Skąd: małopolska
Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 8318

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

pokarzcie mi człowieka a znajde mu chorobe psychiczną - normalka bo
  http://www.youtube.com/watch?v=4Qa9aBpRKbo

Ostatnio edytowany przez Ja?! (2012-04-03 18:09:48)


fuck it.

Offline

 

#6 2012-04-03 18:46:58

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Wszyscy mamy źle w głowach? A, przepraszam, według jakich norm i na ile one są obiektywne? img/smilies/smile


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#7 2012-04-03 18:56:36

Abesnai
Canis dirus / Administrator
Skąd: Stąd
Zarejestrowany: 2010-05-07
Posty: 7300

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Muszę jednak przyznać stwierdzeniu Ja?! sporo racji. Jeżeli ktoś usilnie i mocno szuka - doszukać się może. Chodzi mi o rozpiętość symptomów danej jednostki chorobowej, którą można przyporządkować praktycznie dowolnej osobie.


Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Offline

 

#8 2012-04-03 19:15:00

Ja?!
kreatorus moderatorus
Skąd: małopolska
Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 8318

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

normy dla społeczeństwa określają chorzy ludzie bojący się inności, dopatrujący się wszędzie zachowań niebezpiecznych dla siebie i otoczenia lub niezgodnych z ich normą normalności.

I tak oto schizofrenia została uznana za chorobe choć chorobą nie jest. Bo to jest otwarcie szerszej pamięci na istnienie przeszłe lub wyższo wymiarowe. Człowiekowi gdyby wytłumaczyć coo się z nim dzieje i po sprawie, przestaje to być problemem.


fuck it.

Offline

 

#9 2012-04-03 19:18:58

Aileen
eteryczna
Skąd: Bydgoszcz
Zarejestrowany: 2012-01-31
Posty: 596

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

No doświadczam tego z rodziną niestety img/smilies/sad Aż ból serce ściska, że nie mogę w pełni robić tego , co bym chciała;) mają pewne granice tolerancji rozwojowe, i ostatnio je przekroczyłam, ich obecne życiowe możliwości...


Z myślenia do odczuwania, z odczuwania do istnienia, z istnienia do nie-istnienia, i docierasz. Znikasz i docierasz. Po raz pierwszy Cię nie ma i po raz pierwszy naprawdę Jesteś.

Offline

 

#10 2012-04-03 19:27:21

Abesnai
Canis dirus / Administrator
Skąd: Stąd
Zarejestrowany: 2010-05-07
Posty: 7300

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Ja?! napisał(a):

normy dla społeczeństwa określają chorzy ludzie bojący się inności, dopatrujący się wszędzie zachowań niebezpiecznych dla siebie i otoczenia lub niezgodnych z ich normą normalności.

I tak oto schizofrenia została uznana za chorobe choć chorobą nie jest. Bo to jest otwarcie szerszej pamięci na istnienie przeszłe lub wyższo wymiarowe. Człowiekowi gdyby wytłumaczyć coo się z nim dzieje i po sprawie, przestaje to być problemem.

Co w momencie, kiedy ten "inny" zaczyna stanowić jawne zagrożenie dla swojego życia bądź zdrowia swojego otoczenia ? img/smilies/smile


Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Offline

 

#11 2012-04-03 19:32:30

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Jeśli wszedłeś między wrony, musisz krakać jak i one img/smilies/wink.

(osobom, które nie są w stanie czegoś zrozumieć, nie da się nic wytłumaczyć, trzeba je zostawić na ich etapie możliwości rozumienia i percepcji i... spokojnie rozwijać się samemu)

Ja?!, schizofrenia niejedną ma Twarz, bywa szkodliwa dla pacjenta i dla ludzi, z którymi on się styka (zmiany osobowości i niemożność kontrolowania ich, mówiąc najogólniej). Tu żadne wytłumaczenie nic nie da, bo człowiek ten nie ma świadomości, kim się staje podczas tych zmian.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#12 2012-04-03 19:33:10

Conan Barbarzynca
Administrator
Zarejestrowany: 2011-05-19
Posty: 4207

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Byłem w psychiatryku i powiem wam ze są tam najrózniejsi ludzie, ale to marne miejsce, jak chce się wyjść to specjalnie nie wypuszczą, a ci co chcą tam siedzieć to są wypisywani, generalnie nie chodzi o jakieś wyleczenie tylko o to zeby podać taką ilość leków która osłabi człowieka do takiego stopnia aby nie sprawiał problemów. To były chyba najgorsze chwile mojego zycia, mój kuzyn jak mnie odwiedził to poszedł do tego całego doktora i poprosił zeby mi zmiejszyli leki, argumentował to tym ze mnie zna i ze nie jestem sobą, a ten mu na to "i o to chodzi, zeby nie myślał"img/smilies/big_smile

Offline

 

#13 2012-04-03 19:40:22

Conan Barbarzynca
Administrator
Zarejestrowany: 2011-05-19
Posty: 4207

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Lidka napisał(a):

Ja?!, schizofrenia niejedną ma Twarz, bywa szkodliwa dla pacjenta i dla ludzi, z którymi on się styka (zmiany osobowości i niemożność kontrolowania ich, mówiąc najogólniej). Tu żadne wytłumaczenie nic nie da, bo człowiek ten nie ma świadomości, kim się staje podczas tych zmian.

Tez prawda bo nie zawsze jest tak ze ktoś tylko jakieś głosy słyszy czy ma stany maniakalne, niekturzy są poprostu upośledzeni, jak by zatrzymali się na poziomie kilkuletniego dziecka, i to się normalnie wyczówa.

Offline

 

#14 2012-04-03 19:43:10

Ja?!
kreatorus moderatorus
Skąd: małopolska
Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 8318

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Abesnai napisał(a):

Co w momencie, kiedy ten "inny" zaczyna stanowić jawne zagrożenie dla swojego życia bądź zdrowia swojego otoczenia ? img/smilies/smile

No to wtedy jest problem, ale nie można człowieka oceniać po pozorach, tak jak w sądzie, wine trzeba udowodnić. A psychiatrzy skazują każdego kto mówi że słyszy głuche głosy - to są dopiero jaja.
Przypuszczam że więcej ludzi stanowi zagrożenie dla siebie i innych t zw. normalni niż zdiagnozowani jako schizofrenicy.
Jeśli chce zrobić krzywde sobie i innym to najlepiej wysłać na kurs do psychologa lub psychoterapeuty ale tylko w ostateczności do psychiatry i tylko na pewien określony czas. Tak to widze jako przyzwoite rozwiązanie.
Na dzień dzisiejszy zamyka się ludzi jak leci dla świętego spokoju.

Trzeba wziąć jeszcze jedno na uwage - leki psychotropowe mogą wywoływać i czasem wywołują znacznie gorsze stany niż ten z którym pacjent przybył na leczenie.

Są psychotropy które wywołują stany mocnej agresji i autoagresji po których pacjent zabija wielu ludzi a potem siebie i wszystko w szale.

Psychotropy są najgorszą postacią narkotyków przynajmniej te z mocnych i równie mocno uzależniają.


fuck it.

Offline

 

#15 2012-04-03 19:51:20

Abesnai
Canis dirus / Administrator
Skąd: Stąd
Zarejestrowany: 2010-05-07
Posty: 7300

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Ja?!, weź proszę pod uwagę że często "zamykani" są również ludzie na własne życzenie. Ludzie naprawdę cierpiący. Nie da się wszystkiego załatwić środkami farmakologicznymi, które rzeczywiście mogą często przynieś skutek zgoła nieoczekiwany a tym samym trzeba by było tworzyć lekarstwa na indywidualne potrzeby każdego z pacjentów. Jest to naturalnie niemożliwe, stąd dochodzi nieraz do prawdziwych dramatów.
Jednak medycyna ma na celu przede wszystkim pomagać a nie szkodzić.
Wszystko tak naprawdę zależy imo od człowieka, lekarza, który podejmuje się leczenia oraz diagnozy danego pacjenta.

Istnieją ponadto różnego typu manie i urojenia nie wskazujące zdecydowanie na zdiagnozowane dotychczasowo choroby. Olbrzymia złożoność psychiki człowieka niemalże również to uniemożliwia. Dlatego powstaje coraz to więcej nowych określeń systematyzujących dane jednostki chorobowe wraz z ich objawami.


Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Offline

 

#16 2012-04-03 19:53:46

Conan Barbarzynca
Administrator
Zarejestrowany: 2011-05-19
Posty: 4207

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Ja?! napisał(a):

Trzeba wziąć jeszcze jedno na uwage - leki psychotropowe mogą wywoływać i czasem wywołują znacznie gorsze stany niż ten z którym pacjent przybył na leczenie.

Są psychotropy które wywołują stany mocnej agresji i autoagresji po których pacjent zabija wielu ludzi a potem siebie i wszystko w szale.

Psychotropy są najgorszą postacią narkotyków przynajmniej te z mocnych i równie mocno uzależniają.

Dokładnie tak jest ale to tez zalerzy od charakteru, jeśli człowiek się czuje tak jakby go wcale nie było i to uczucie towarzyszy 24 godz na dobe to się mozna wściec, jeden jest taki ze lerzy cały dzień w wyrze a drugi ma taki charakter ze go to irytuje, tym bardziej ze blokuje zdolność do odczówania przyjemności z czego kolwiek, a jak się czuje agresje to zawsze coś.

Offline

 

#17 2012-04-03 20:00:40

Conan Barbarzynca
Administrator
Zarejestrowany: 2011-05-19
Posty: 4207

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Abesnai napisał(a):

Ja?!, weź proszę pod uwagę że często "zamykani" są również ludzie na własne życzenie. Ludzie naprawdę cierpiący. Nie da się wszystkiego załatwić środkami farmakologicznymi, które rzeczywiście mogą często przynieś skutek zgoła nieoczekiwany a tym samym trzeba by było tworzyć lekarstwa na indywidualne potrzeby każdego z pacjentów. Jest to naturalnie niemożliwe, stąd dochodzi nieraz do prawdziwych dramatów.
Jednak medycyna ma na celu przede wszystkim pomagać a nie szkodzić.
Wszystko tak naprawdę zależy imo od człowieka, lekarza, który podejmuje się leczenia danego pacjenta.

To prawda Wilku ale ludzie tacy są przewaznie szybko wypisywani, mimo ze oni nie czują się na siłach aby funkcjonować;) Właściwie to jest tak ze dobrze ze te szpitale istnieją, ale jako nauczka zeby więcej nie prosić psychiatrów o pomoc, tamtejszy personel ma się wystarczająco z tymi którym mósi tyłki podmywać.

Ostatnio edytowany przez Conan Barbarzynca (2012-04-03 20:08:47)

Offline

 

#18 2012-04-03 20:26:37

Ja?!
kreatorus moderatorus
Skąd: małopolska
Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 8318

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Abesnai napisał(a):

Ja?!, weź proszę pod uwagę że często "zamykani" są również ludzie na własne życzenie. Ludzie naprawdę cierpiący. Nie da się wszystkiego załatwić środkami farmakologicznymi, które rzeczywiście mogą często przynieś skutek zgoła nieoczekiwany a tym samym trzeba by było tworzyć lekarstwa na indywidualne potrzeby każdego z pacjentów. Jest to naturalnie niemożliwe, stąd dochodzi nieraz do prawdziwych dramatów.
Jednak medycyna ma na celu przede wszystkim pomagać a nie szkodzić.
Wszystko tak naprawdę zależy imo od człowieka, lekarza, który podejmuje się leczenia oraz diagnozy danego pacjenta.

Istnieją ponadto różnego typu manie i urojenia nie wskazujące zdecydowanie na zdiagnozowane dotychczasowo choroby. Olbrzymia złożoność psychiki człowieka niemalże również to uniemożliwia. Dlatego powstaje coraz to więcej nowych określeń systematyzujących dane jednostki chorobowe wraz z ich objawami.

podobnymi chęciami jest piekło wybrukowane - podobno :)

właściwie to oni tam nie chcą leczyć, chcą zarobić troche kasy i liczą czas do pójścia do domu, pewnie większość personelu nienawidzi tamtego miejsca. Więc o jakich chęciach mówisz bo ja tu tylko same niechęci widze.
Zamyka się ludzi by społeczeństwo miało z nimi św spokój. Lekarzom cały syf społeczny zwala się na głowe a oni co mają robić jak nie wiedzą jakleczyć ? Więc podają pacjentom to czego się nauczyli na studiach i to co im podsuwają fabryki farmaceutyczne. Czasem się testuje farmaceutyki na pacjentach bo nie widzą który byłby skuteczny.


fuck it.

Offline

 

#19 2012-04-04 01:24:46

Abesnai
Canis dirus / Administrator
Skąd: Stąd
Zarejestrowany: 2010-05-07
Posty: 7300

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

Sam w sobie przemysł (znamienne słowo) farmaceutyczny jest nastawiony na zysk, bynajmniej na działalność filantropijną. Tutaj się w zupełności zgodzę. Nie ma jednak co popadać z jednej skrajności w drugą, ponieważ dzięki niej niejeden nawet ten mniej zamożny człowiek zachował zdrowie bądź życie.


Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Offline

 

#20 2012-04-04 01:33:54

Ja?!
kreatorus moderatorus
Skąd: małopolska
Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 8318

Re: Od inkwizycji do psychiatrii - niechciana prawda...

tak ale nie wiesz ile milionów rocznie ludzi umiera przez farmaceutyki


fuck it.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo