Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#1 2012-06-08 19:46:17

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Jotajota, ja Ci chyba będę tak 'cykała' tymi odpowiedziami, bo strasznie dużo się uzbierało, ale może nie odpowiadaj od razu, bo się pogubimy? Poczekaj, aż odpowiem na wszystko (chyba że już pierwsza krótka odpowiedź Cię zdegustuje i nie zechcesz... img/smilies/wink).

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Bóg, który jest czegoś żądny, który nami 'poniewiera' i który, jednocześnie, kocha nas bezwarunkowo, serce boli na takie stwierdzenia...img/smilies/sad

Dlaczego więc np.schodząc po schodach można złamać nogę?Jest to czym uwarunkowane,czy nie?Może to właśnie bezwarunkowa miłość boża sprawia,że łamie się kość,a nie żadne nasze starania,czy zaniechania?A może wszystko razem?

Nie tak szybko, bezwarunkowa Miłość tak bezpośrednio nie ma tu nic do rzeczy.

Bóg 'puścił machinę w ruch'. Stworzył życie (choć sam nim jest jednocześnie img/smilies/wink) i wszelkie prawa, które nim rządzą. Podstawowe prawo to prawo przyczyny i skutku, które funkcjonuje na dosłownie wszystkich poziomach życia (z których człowiek postrzega tylko materialny). Złamanie nogi czy inny wypadek jest właśnie takim skutkiem, który ma swoją przyczynę. I jednocześnie przyczyną do kolejnych skutków.

Do człowieka należy zastanowić się nad tym i wyciągnąć wnioski, żeby żyć tak, by skutki wszystkiego w jego życiu były takie, jakie zechce. W ten sposób człowiek nabiera świadomości życia. A im jej więcej nabierze, tym jest bliżej Boga, czyli Miłości bezwarunkowej. Droga do niej poprzez uwarunkowany świat.

Powiesz mi zapewne, że są wypadki niczym nie 'zawinione' przez człowieka, a i tak im ulega. Mogłabym Ci to wytłumaczyć zgodnie z tym, co wyżej napisałam, ale musiałabym chyba książkę napisać... img/smilies/wink. W związku z tym odpowiem bez tłumaczenia, jak do tego dochodzi, ale z wnioskiem - po co do tego dochodzi: otóż po to, aby dane zdarzenie stało się okolicznością kształtowania uczuć, czyli wychodzenia ponad negatywne, od negatywnych do pozytywnych.

Bo możesz podejść do wydarzenia tylko na dwa sposoby i obydwoma dysponujesz: albo negatywnie (załamać się, złorzeczyć, nie wiedzieć sensu, cierpieć itd), albo możesz podejść pozytywnie (zaakceptować fakt i starać się wyciągnąć, dostrzec, co pozytywnego Ci daje).

Wybierzesz pierwsze podejście - nic nie zyskasz, to podejście uwarunkowane, negatywne. I takim podejściem stworzysz cały ciąg dalszy swojego życia, czyli podobne 'gatunkowo' (negatywne) efekty. Bo my sami stwarzamy nasze życie właśnie naszymi uczuciami. Tego nie postrzega się bezpośrednio, ale obserwując siebie samego i swoje faktyczne uczucia w głębi, jesteśmy w stanie zaobserwować to zjawisko na podstawie kolejnych wydarzeń w życiu.

Wybierzesz drugie podejście - pójdziesz w stronę 'odwarunkowania'. Czyli  bezwarunkowości. Małymi kroczkami, ale zawsze w jedną stronę. W stronę Boga, bo Bóg to Miłość [b[bezwarunkowa. I, z kolei, swoimi pozytywnymi uczuciami będziesz tworzył ciąg dalszy, który będzie pozytywny.

Bo nie słowa się liczą, nie myśli, a tylko to, co mamy najgłębiej w nas samych, w sercu. To właśnie ma moc stwórczą i dzięki temu tworzymy nasze życie. Nieświadomi tego - pójdziemy 'na oślep' przez życie, świadomi - możemy świadomie kierować swoim życiem i wpływać pozytywnie nie tylko na siebie samego, ale też na innych.

To nie Bóg nami 'poniewiera', to człowiek sam sobie to tworzy, bo żyje w klatce uwarunkowań i bez świadomości, dlaczego tak się dzieje. Religia tego nie tłumaczy...

Bóg to stworzył po to, żeby człowiek to [b]odkrył i wybrał świadomie
. Czyli żeby nabrał świadomości życia (a to się przekłada na świadomość duchową).

To właśnie o uczuciach opowiadał Jezus i uczucia prezentował sobą. 'Cuda', jakie czynił były wyrazem Jego bardzo wysokiej świadomości, w której już nie było miejsca na negatywne, czyli na jakiekolwiek wątpliwości. I dlatego swoim nieuwarunkowanym uczuciem stwarzał coś, co wykraczało ponad uwarunkowania ludzkiego życia.

Oczywiście my nie mamy takiej świadomości jak On, natomiast idziemy w tym kierunku. I krok po kroku 'odwarunkowujemy' nasze uczucia (nasza miłość). Jeśli miłość jest uwarunkowana (negatywna), to, sorry, to nie jest to, co prezentował sobą Jezus...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#2 2012-06-09 00:04:46

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7985

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

To co napisała Lidka to jedna możliwość.

Druga jest inna.

Wyobraź sobie iż w oczach Boga niczego Ci nie brak. I jak?

http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k005

Jeśli jest Ci trudno to wyobraź sobie iż jesteś Bogiem. Poczuj to. Możesz wszystko. Nic Ci nie grozi. Wszystko jest Tobą, Ty jesteś wszystkim. I teraz poparz na cokolwiek i powiedz co temu brak?

I teraz znów - zapomnij żeż Bogiem. Czego Tobie brak?

:clown:

CM


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#3 2012-06-09 06:58:55

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

CM, wcinasz się i nie wiesz, że rozmawiam z osoba uwarunkowaną religijnie img/smilies/smile. Więc muszę przekazywać informacje w taki sposób, żeby były dla niej zrozumiałe. My między sobą rozmawiamy innymi słowami, w innej rubryce. Ale i jedno, i drugie, to jest to samo, ale na różne sposoby powiedziane, więc może my zostańmy tam, gdzie mówię w sposób bardziej dla Ciebie zrozumiały, a tu zostawmy pole na inne słowa?... Bo przecież każdy z nas ma rację, swoją, ta racja ma dokładnie taką samą wartość. Żeby dyskutować, trzeba znaleźć wspólny język, inaczej traci się porozumienie. Jotajota wyszedł mi naprzeciw, więc ja też muszę (chcę), nie mogę oczekiwać od niego, że zrozumie to, co do Ciebie piszę.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#4 2012-06-09 10:44:26

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Jotajota, ja Ci chyba będę tak 'cykała' tymi odpowiedziami, bo strasznie dużo się uzbierało, ale może nie odpowiadaj od razu, bo się pogubimy? Poczekaj, aż odpowiem na wszystko (chyba że już pierwsza krótka odpowiedź Cię zdegustuje i nie zechcesz... img/smilies/wink).


Nie tak szybko, bezwarunkowa Miłość tak bezpośrednio nie ma tu nic do rzeczy.

Nie pisz Lidko żadnych książek,rzuć tezę na dany temat,a gdy to wyda mi się niejasne,wtrącę swoje.Ja dążę do rozwiązania tego sporu,a nie do zaćmienia go.Dlatego piszę mało,aby wskazać sprzeczności,a Ty tłumacząc tworzysz nowe.Z takiej nauki nikt nie skorzysta,bo nawet czytać nie będzie się komukolwiek chciało.
-A więc świat nie powstał z bezwarunkowej miłości?I to proszę wyjaśnić najkrócej jak umiesz.

Offline

 

#5 2012-06-09 11:45:48

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Jotajota, powstał. Ale żeby ta bezwarunkowa Miłość mogła zaistnieć (ze świadomością), a nie tylko być (bez świadomości, którą daje doświadczenie), trzeba ją skonfrontować z jej 'zaprzeczeniem'. Czyli trzeba ją uwarunkować.

Mam odpowiadać dalej na Twoje poprzednie posty, czy stopujemy na tym?

Może wypunktuj te 'sprzeczności', które widzisz i kolejne, które ja piszę, OK?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#6 2012-06-09 11:50:52

baabcia
bo ja wiem
Zarejestrowany: 2011-05-06
Posty: 18546

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

chyba


przechadzam się pomiędzy    baabcia@gazeta.pl 

Offline

 

#7 2012-06-09 12:01:03

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

CM, wcinasz się i nie wiesz, że rozmawiam z osoba uwarunkowaną religijnie.

a ty czym jestes uwarunkowana ? duchowościa ? mistyką ?, czarami ?
dlaczego człowieka tak dwaluujesz , masz do tego jakieś ciągotki?


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#8 2012-06-09 12:17:10

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Jestem uwarunkowana nie religijnie img/smilies/smile. Wyszłam poza krąg uwarunkowania religijnego.

A gdzie Ty widzisz jakąkolwiek 'dewaluację' człowieka???


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#9 2012-06-09 15:54:34

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

masz uwarunkowanie jednoosobową religią - Twoją  , do której co chwilę wnosisz poprawki aby sie nie rozmydliła pod wpływem cicągłego bicia piany ,
jesli komus przyklejasz etykietkę - "uwarunkowany religijnie" to sie zastanów czy to w zgodzie z tym co mówisz o miłości .


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#10 2012-06-09 15:58:31

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Jotajota, powstał. Ale żeby ta bezwarunkowa Miłość mogła zaistnieć (ze świadomością), a nie tylko być (bez świadomości, którą daje doświadczenie), trzeba ją skonfrontować z jej 'zaprzeczeniem'. Czyli trzeba ją uwarunkować.

Mam odpowiadać dalej na Twoje poprzednie posty, czy stopujemy na tym?

Może wypunktuj te 'sprzeczności', które widzisz i kolejne, które ja piszę, OK?

Jak wiec Bóg wiedział,że nie jest świadomy i na podstawie nieświadomości zbudował świadomość?Musiał przecież mieć świadomość o tym,że jest nieświadomy.Czy może wszystko to uczynił nieświadomie,a niechcący wyszła Mu świadomość?
Co do poprzednich postów,zrób jak chcesz,co prawda z tego wyszła główna myśl przewodnia właśnie o świadomości i bezwarunkowości.Ja jestem skłonny odnosić się do wszystkich wypowiedzi i traktować je poważnie,jeśli są one ważne dla rozmówcy.Jeśli więc uznasz,że chcesz je pominąć,to nawet lepiej będzie,że jako moderator po prostu usuniesz je.Jeśli jednak nie chcesz ich usunąć,a mają pozostać jako nierozwiązane,to musimy podjąć obopólną wolę w tym kierunku.

Offline

 

#11 2012-06-09 16:05:04

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Jestem uwarunkowana nie religijnie img/smilies/smile. Wyszłam poza krąg uwarunkowania religijnego.

A gdzie Ty widzisz jakąkolwiek 'dewaluację' człowieka???

LIdko,przecież powiedziałaś,że dla mnie jako uwarunkowanego religijnie przyjęłaś front rozmowy uwarunkowany religijnie.Jesteś więc wolna dla samej siebie,ale jeśli chcesz obcować z uwarunkowanym,bezboleśnie,jak się wydaje,przyjmujesz te warunki.Dlaczego więc chodzenie do kościoła,miałby być dla Ciebie bolesne?Jeśli bolesne,to dlatego,że jesteś uwarunkowana w negatywnym znaczeniu,a więc bronisz się,walczysz,uciekasz.

Offline

 

#12 2012-06-09 16:21:29

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Crows napisał(a):

masz uwarunkowanie jednoosobową religią - Twoją  , do której co chwilę wnosisz poprawki aby sie nie rozmydliła pod wpływem cicągłego bicia piany ,
jesli komus przyklejasz etykietkę - "uwarunkowany religijnie" to sie zastanów czy to w zgodzie z tym co mówisz o miłości .

Crows, nie ośmieszaj się... img/smilies/smile. Punktu widzenia nie zmienia tylko krowa. Bo go nie ma.

Natomiast człowiek wraz z życiem jednak nabiera jego świadomości i zmienia punkt widzenia. Co wczoraj było jasne na jeden sposób, dziś jest jeszcze jaśniejsze. A jutro, być może, całkiem się zmieni.

Zmiany świadczą o rozwoju, wiesz o tym?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#13 2012-06-09 16:26:20

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Jotajota, powstał. Ale żeby ta bezwarunkowa Miłość mogła zaistnieć (ze świadomością), a nie tylko być (bez świadomości, którą daje doświadczenie), trzeba ją skonfrontować z jej 'zaprzeczeniem'. Czyli trzeba ją uwarunkować.

Mam odpowiadać dalej na Twoje poprzednie posty, czy stopujemy na tym?

Może wypunktuj te 'sprzeczności', które widzisz i kolejne, które ja piszę, OK?

Jak wiec Bóg wiedział,że nie jest świadomy i na podstawie nieświadomości zbudował świadomość?Musiał przecież mieć świadomość o tym,że jest nieświadomy.Czy może wszystko to uczynił nieświadomie,a niechcący wyszła Mu świadomość?
Co do poprzednich postów,zrób jak chcesz,co prawda z tego wyszła główna myśl przewodnia właśnie o świadomości i bezwarunkowości.Ja jestem skłonny odnosić się do wszystkich wypowiedzi i traktować je poważnie,jeśli są one ważne dla rozmówcy.Jeśli więc uznasz,że chcesz je pominąć,to nawet lepiej będzie,że jako moderator po prostu usuniesz je.Jeśli jednak nie chcesz ich usunąć,a mają pozostać jako nierozwiązane,to musimy podjąć obopólną wolę w tym kierunku.

Nie potrafię w imieniu Boga odpowiedzieć. Natomiast jestem przekonana, że nic nie wydarzyło się 'niechcący', 'przypadkiem'.

Zaprzęgając logikę, można wysnuć wniosek, że Bóg zawsze wiedział wszystko.

Ja Ci tu poprzednio podałam przykład chirurga- teoretyka, który posiadł dokładnie całą wiedzę na temat chirurgii, ale ani razu nie operował. Tak naprawdę trudno go nazwać chirurgiem.

Myślę, że ten przykład może metaforycznie przekazać, dlaczego Bóg postanowił doświadczyć Samego Siebie. On to wiedział, bo wie wszystko. Zatem jak wiedział, to wiedział też, że wystarczy stworzyć odpowiednie warunki, by nie tylko wiedzieć, ale i wiedzę wcielić w życie. Czyli stworzyć też doświadczenie.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#14 2012-06-09 16:29:03

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Jestem uwarunkowana nie religijnie img/smilies/smile. Wyszłam poza krąg uwarunkowania religijnego.

A gdzie Ty widzisz jakąkolwiek 'dewaluację' człowieka???

LIdko,przecież powiedziałaś,że dla mnie jako uwarunkowanego religijnie przyjęłaś front rozmowy uwarunkowany religijnie.Jesteś więc wolna dla samej siebie,ale jeśli chcesz obcować z uwarunkowanym,bezboleśnie,jak się wydaje,przyjmujesz te warunki.Dlaczego więc chodzenie do kościoła,miałby być dla Ciebie bolesne?Jeśli bolesne,to dlatego,że jesteś uwarunkowana w negatywnym znaczeniu,a więc bronisz się,walczysz,uciekasz.

A kto Ci powiedział, że chodzenie do kościoła miałoby być dla mnie bolesne? img/smilies/smile. Nie, nie jest. I od czasu do czasu bywam, jak ktoś inny tego ode mnie oczekuje (msza ślubna, pogrzebowa itp).

Natomiast jeśli o mnie chodzi, chodzenie do kościoła nic mi nie daje... Strata czasu, po prostu. Msza nic nie wnosi do mojego życia, nic, czego bym nie wiedziała. A niektóre teksty księży doprowadzają mnie do czkawki... img/smilies/wink.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#15 2012-06-09 17:08:33

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

To co, kolejny fragment?... img/smilies/wink

jotajota napisał(a):

Tyle ile wiem,to powiedziałem Tobie,a więc o świętości przyrodzonej.A poniżej sama mnie ostrzegłaś,że nie jestem w sercu innego człowieka,wiec nie powinienem sądzić,a tu każesz mi wiedzieć?

   

Lidka napisał(a):

Jeśli bazujesz na słowach Jezusa, to owszem. Wystarczy przeczytać, co na ten temat było powiedziane, starać się to zrozumieć i wcielić to zrozumienie w życie. To wszystko. Danych jest wystarczająca ilość, żeby po prostu wiedzieć.

Dlaczegoż miałbym warunkować swoje słowa bazowaniem na Jezusie,rozumieć je i wcielać je w życie?Przecież to takie warunkowe.A skoro warunkowe,to dalekie od bezwarunkowego Boga.

Dlatego, że człowiek to taka istota (forma doświadczania życia), która nie dość, że żyje w rzeczywistości całkowicie uwarunkowanej, to na dodatek rozwija się na bazie uwarunkowań. Umysł ma uwarunkowany od A do Z. cała jego materialna część (bo to materia warunkuje). A mentalnie przechodzi z jednego uwarunkowania w kolejne, zataczając przy tym coraz większe 'kręgi'.

Jako przykład spójrz choćby na dziecko. Ono wierzy, że dzieci przynosi bocian. Bo tak je uwarunkowali rodzice (to jest tylko przykład, nie wszyscy rodzice tak mówią, rzecz jasna).

Potem dorasta i dowiaduje się czegoś więcej. Przestaje wierzyć w bociana, czyli 'porzuca' to uwarunkowanie i wchodzi w kolejne, które pojawia się wraz z wiedzą w szkole (i od kolegów img/smilies/wink).

Jak jest dorosły, wie na ten temat jeszcze więcej, więc znów 'porzuca' poprzednie i wchodzi w kolejne.

A jakby ten człowiek zajął się np naukowo genetyką, znów poszerzyłby horyzonty i na temat, skąd się biorą dzieci, byłby w stanie powiedzieć coś, czego 'przeciętny człowiek' nie ma prawa wiedzieć.

Na tym właśnie polega rozwój, przechodzenie z jednego uwarunkowania w kolejne, zataczanie coraz większych 'kręgów' swoją świadomością, która wraz z wiekiem jest coraz większa i 'wypiera wczoraj'.

Nie trzeba się bać uwarunkowań, trzeba je rozumieć. A im więcej się rozumie, tym szybciej człowiek dojdzie do wniosku, że w jego życiu TYLKO MIŁOŚĆ może być 'obrana' z uwarunkowań, poza tym nic a nic...

A dlaczego Jezus? Bo On sobą taką właśnie Miłość reprezentował. To, co mówił ludziom i to czym żył i swoim życiem udowodnił.

A że ludzie zrozumieli, jak zrozumieli?... Cóż, zrozumieli umysłem, a umysł jest uwarunkowany. Nie potrafili sobie wyobrazić inaczej, niż 'na sposób ludzki', więc Boga (w religiach) 'uczłowieczono'. Zrobiono z Niego taką 'marną kopię' człowieka. Tyle, że niewidzialnego i wszechmocnego, ale logiki to już Mu brak... img/smilies/wink.

Dlaczego? Dlatego że zabrakło szerszego wglądu w życie, który pokazałby, że droga do bezwarunkowości wiedzie poprzez uwarunkowania... I że człowiek robi to poprzez swoje uczucie...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#16 2012-06-09 17:11:10

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

A kto Ci powiedział, że chodzenie do kościoła miałoby być dla mnie bolesne? img/smilies/smile. Nie, nie jest. I od czasu do czasu bywam, jak ktoś inny tego ode mnie oczekuje (msza ślubna, pogrzebowa itp).

No,nie wiem,czy czkawka jest dla Ciebie bolesna,więc w jakim sensie to mówisz nie wiem,w każdym razie zdradzasz tym,iż jesteś uwarunkowana.
  Oczywiście teksty księży nie muszą się odnosić do religii przynajmniej w stopniu widzialnym dla mnie,ponieważ ja nie zgłębiam sensu poszczególnych ich czynności podczas odprawiania mszy.Niektóre wydają mi się jasne,a niektóre nie zwróciły mojej uwagi na tyle,aby je rozeznać.Dlatego też niekoniecznie trzeba mieć pretensje do religii,że ksiądz w swoich kazaniach wypacza uniwersalną naukę Chrystusa.Jeśli kościół dał mi ziarno,które wyrosło do tego poziomu,co mam,a sam z siebie nie znalazłbym go,to dlaczego miałbym umniejszać jego dar?Skoro uważam,że to,co mi dał urosło we mnie jako dobro,to chociażby po to powinienem chodzić do kościoła,aby inni widzieli,że warto,choć nie oznacza to,ze to wystarczy.Pan Jezus w swoim dorosłym życiu nie chodził do synagogi,aby coś otrzymać,ale po to,aby potwierdzić,że Jego świątynia dała Mu dobre ziarno.Natomiast inną sprawą jest to,co robią kapłani i tych piętnował.

Lidka napisał(a):

Natomiast jeśli o mnie chodzi, chodzenie do kościoła nic mi nie daje... Strata czasu, po prostu. Msza nic nie wnosi do mojego życia, nic, czego bym nie wiedziała. A niektóre teksty księży doprowadzają mnie do czkawki... img/smilies/wink.

W ten sposób dajesz świadectwo,że nie warto chodzić do kościoła i jeśli nigdy nie chodziłaś,to jesteś prawdziwa.Ale jeśli podobnie jak ja byłaś w tym wychowana i przerosłaś ich,choć oni dali Ci ziarno,taisz prawdę o sobie i o nich.

Offline

 

#17 2012-06-09 17:20:00

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

To co, kolejny fragment?... img/smilies/wink

jotajota napisał(a):

Tyle ile wiem,to powiedziałem Tobie,a więc o świętości przyrodzonej.A poniżej sama mnie ostrzegłaś,że nie jestem w sercu innego człowieka,wiec nie powinienem sądzić,a tu każesz mi wiedzieć?

   

Lidka napisał(a):

Jeśli bazujesz na słowach Jezusa, to owszem. Wystarczy przeczytać, co na ten temat było powiedziane, starać się to zrozumieć i wcielić to zrozumienie w życie. To wszystko. Danych jest wystarczająca ilość, żeby po prostu wiedzieć.

Dlaczegoż miałbym warunkować swoje słowa bazowaniem na Jezusie,rozumieć je i wcielać je w życie?Przecież to takie warunkowe.A skoro warunkowe,to dalekie od bezwarunkowego Boga.

Dlatego, że człowiek to taka istota (forma doświadczania życia), która nie dość, że żyje w rzeczywistości całkowicie uwarunkowanej, to na dodatek rozwija się na bazie uwarunkowań. Umysł ma uwarunkowany od A do Z. cała jego materialna część (bo to materia warunkuje). A mentalnie przechodzi z jednego uwarunkowania w kolejne, zataczając przy tym coraz większe 'kręgi'.

Jako przykład spójrz choćby na dziecko. Ono wierzy, że dzieci przynosi bocian. Bo tak je uwarunkowali rodzice (to jest tylko przykład, nie wszyscy rodzice tak mówią, rzecz jasna).

Potem dorasta i dowiaduje się czegoś więcej. Przestaje wierzyć w bociana, czyli 'porzuca' to uwarunkowanie i wchodzi w kolejne, które pojawia się wraz z wiedzą w szkole (i od kolegów img/smilies/wink).

Jak jest dorosły, wie na ten temat jeszcze więcej, więc znów 'porzuca' poprzednie i wchodzi w kolejne.

A jakby ten człowiek zajął się np naukowo genetyką, znów poszerzyłby horyzonty i na temat, skąd się biorą dzieci, byłby w stanie powiedzieć coś, czego 'przeciętny człowiek' nie ma prawa wiedzieć.

Na tym właśnie polega rozwój, przechodzenie z jednego uwarunkowania w kolejne, zataczanie coraz większych 'kręgów' swoją świadomością, która wraz z wiekiem jest coraz większa i 'wypiera wczoraj'.

Nie trzeba się bać uwarunkowań, trzeba je rozumieć. A im więcej się rozumie, tym szybciej człowiek dojdzie do wniosku, że w jego życiu TYLKO MIŁOŚĆ może być 'obrana' z uwarunkowań, poza tym nic a nic...

A dlaczego Jezus? Bo On sobą taką właśnie Miłość reprezentował. To, co mówił ludziom i to czym żył i swoim życiem udowodnił.

A że ludzie zrozumieli, jak zrozumieli?... Cóż, zrozumieli umysłem, a umysł jest uwarunkowany. Nie potrafili sobie wyobrazić inaczej, niż 'na sposób ludzki', więc Boga (w religiach) 'uczłowieczono'. Zrobiono z Niego taką 'marną kopię' człowieka. Tyle, że niewidzialnego i wszechmocnego, ale logiki to już Mu brak... img/smilies/wink.

Dlaczego? Dlatego że zabrakło szerszego wglądu w życie, który pokazałby, że droga do bezwarunkowości wiedzie poprzez uwarunkowania... I że człowiek robi to poprzez swoje uczucie...

Nie chodzi tu Lidko o porzucanie.Oczywiście teorię bociana należy porzucić,jeśli jest nieprawdziwa.Natomiast wiedza polega na wypełnianiu tego co prawdziwe i nie należy się do niej przywiązywać,bo zapewne poszerzy się.Możliwe wiec,że nielogiczna teoria stanie się logiczną za sprawą poszerzenia się wiedzy.Niektóre pierwiastki nie reagują ze sobą i to jest prawda,ale prawdą jest też,że reagują,gdy zadziała katalizator.Itd
Może tak:czym jest świadomość?

Offline

 

#18 2012-06-09 17:30:31

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Ja Ci tu poprzednio podałam przykład chirurga- teoretyka, który posiadł dokładnie całą wiedzę na temat chirurgii, ale ani razu nie operował. Tak naprawdę trudno go nazwać chirurgiem.

...Albo Ojcem,skoro nie ma dzieci.Zatem Bóg zawsze staje się czymś więcej,jednak jako pierwotny Duch jest niezmienny.Jest czymś więcej w stworzeniu,gdyż wszystko jest w Nim.
Czy przyśpieszy to nasze porozumienie?

Offline

 

#19 2012-06-09 17:48:17

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13714

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Crows napisał(a):

masz uwarunkowanie jednoosobową religią - Twoją  , do której co chwilę wnosisz poprawki aby sie nie rozmydliła pod wpływem cicągłego bicia piany ,
jesli komus przyklejasz etykietkę - "uwarunkowany religijnie" to sie zastanów czy to w zgodzie z tym co mówisz o miłości .

Crows, nie ośmieszaj się... img/smilies/smile. Punktu widzenia nie zmienia tylko krowa. Bo go nie ma.

Natomiast człowiek wraz z życiem jednak nabiera jego świadomości i zmienia punkt widzenia. Co wczoraj było jasne na jeden sposób, dziś jest jeszcze jaśniejsze. A jutro, być może, całkiem się zmieni.

Zmiany świadczą o rozwoju, wiesz o tym?

zmiany moga iść w rózna stronę , jesli tego nie zauważasz to przejedz sie do psychiatryka i popatrz na tych co sie zwią Jezusami , Napoleonami , Cesarzami czy nie jedną tzw Matka boską .......


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#20 2012-06-09 18:39:33

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

jotajota napisał(a):

No,nie wiem,czy czkawka jest dla Ciebie bolesna,więc w jakim sensie to mówisz nie wiem,w każdym razie zdradzasz tym,iż jesteś uwarunkowana.

Oczywiście, że jestem uwarunkowana, NIE MA człowieka, który by nie był! img/smilies/smile. Problem tylko w tym, CZYM jest uwarunkowany i na ile świadomy swojego uwarunkowania.

Nie, czkawka nie jest bolesna, to taka metafora, żeby powiedzieć, że 'ponosi' mnie, jak słyszę te teksty księży... img/smilies/wink.


jotajota napisał(a):

Oczywiście teksty księży nie muszą się odnosić do religii przynajmniej w stopniu widzialnym dla mnie,ponieważ ja nie zgłębiam sensu poszczególnych ich czynności podczas odprawiania mszy.Niektóre wydają mi się jasne,a niektóre nie zwróciły mojej uwagi na tyle,aby je rozeznać.Dlatego też niekoniecznie trzeba mieć pretensje do religii,że ksiądz w swoich kazaniach wypacza uniwersalną naukę Chrystusa.

Wiesz co, tu nie chodzi wcale o gesty księdza czy formę mszy. Tu chodzi o coś zupełnie innego: o zbudowanie czegoś 'na piasku', czegoś, co tylko teoretycznie jest o Bogu i życiu, a tak naprawdę jest wyrazem ludzkiego 'ego'... Jak dla mnie - ksiądz uwarunkowany wiedzą, która odbiega o lata świetlne od prostych i jasnych słów Jezusa, swoimi słowami warunkuje każdego, kto go słucha...

Ale ja nie mam pretensji ani do religii, ani do księży. Jeśli są uwarunkowani - nic na to nie poradzą. Ja po prostu mówię, że mnie to nic nie daje, niczego nie uczy.

jotajota napisał(a):

Jeśli kościół dał mi ziarno,które wyrosło do tego poziomu,co mam,a sam z siebie nie znalazłbym go,to dlaczego miałbym umniejszać jego dar?Skoro uważam,że to,co mi dał urosło we mnie jako dobro,to chociażby po to powinienem chodzić do kościoła,aby inni widzieli,że warto,choć nie oznacza to,ze to wystarczy.Pan Jezus w swoim dorosłym życiu nie chodził do synagogi,aby coś otrzymać,ale po to,aby potwierdzić,że Jego świątynia dała Mu dobre ziarno.Natomiast inną sprawą jest to,co robią kapłani i tych piętnował.

Jeśli tak uważasz (że dzięki kościołowi odkryłeś w sobie 'dobro'), to ja się też cieszę img/smilies/smile. Tylko czasami 'smucę' (trochę na wyrost powiedziane, bo ja to po prostu rozumiem), że jest tak wielu wyznawców religii (w tym katolików), którzy negatywne biorą za 'dobro'... Sieją niezgodę, nietolerancję, tworzą enklawy tych 'lepszych' (bo katolików)... Najjaśniejsze przykłady - choćby poglądy ks. Jankowskiego (wiem, nie żyje), aktualnie Natanka, że o o.T. Rydzyku i jego 'przedsiębiorstwie' nie wspomnę...

Myślę, że mógłbyś trochę rozszerzyć swoją świadomość, postarać się zrozumieć nieco więcej, niż kościół Ci oferuje, przecież dostałeś od Boga dar przeogromny: rozum... Korzystaj z niego dla swojego 'dobra', a możesz odkryć, że pojęcie 'dobra' i 'zła' są chyba najbardziej względne na świecie...

Oczywiście nie namawiam Cię w żadnym wypadku do odchodzenia od religii, ani nie będę 'potępiała' za to, jeśli nie zechcesz pójść za moją sugestią. Możesz mi wierzyć, nie jest dla mnie żadnym problemem, co Ty wyciągniesz z naszej rozmowy i co zadecydujesz.

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Natomiast jeśli o mnie chodzi, chodzenie do kościoła nic mi nie daje... Strata czasu, po prostu. Msza nic nie wnosi do mojego życia, nic, czego bym nie wiedziała. A niektóre teksty księży doprowadzają mnie do czkawki... img/smilies/wink.

W ten sposób dajesz świadectwo,że nie warto chodzić do kościoła i jeśli nigdy nie chodziłaś,to jesteś prawdziwa.Ale jeśli podobnie jak ja byłaś w tym wychowana i przerosłaś ich,choć oni dali Ci ziarno,taisz prawdę o sobie i o nich.

O, nie, nie, mój drogi, to jest dokładnie na odwrót img/smilies/smile.

Byłam wychowana w rodzinie katolickiej, wyrosłam dosłownie 'na łonie kościoła', bo byłam czynną i zaangażowaną oazowiczką. I tak sobie żyłam 'jak trzeba', jako ta 'lepsza młodzież', jak nas księża nazywali i obserwowałam. Aż nadszedł moment, kiedy zaczęły mi się rodzić w głowie pytania... Próbowałam zrozumieć to i owo, zaczęłam widzieć te sprzeczności nie tylko w religii, ale i w samym kościele. Kościół mi nie odpowiadał, Biblię czytałam, ale niewiele z niej, tak naprawdę rozumiałam (co dziś widzę, bo wtedy myślałam, że rozumiem).

I poszłam śladem Szukajcie, z znajdziecie, pukajcie, a drzwi wam otworzą, mówiąc najkrócej. Odpowiedzi na moje ówczesne pytania znalazłam, ale poza kościołem. Dopiero jak stanęłam z boku i spojrzałam z większej perspektywy, ujrzałam nie zlepione byle jak fragmenty, jeden nie pasujący do drugiego, ale cały wyraźny fragment obrazu, w którym każdy element pasował.

I tak to się zaczęło. Dopiero po latach słowa Jezusa z Biblii stały się dla mnie jasne (i ten proces wcale się nie zatrzymał, ja wciąż poznaję, wciąż się rozwijam).

Nie, nie daję świadectwa tego, że nie warto do kościoła chodzić, daję świadectwo temu, że mnie religia i kościół nic nie dają. Zauważ, jaka to ogromna różnica...

I nie taję prawdy o sobie, wprost przeciwnie: opowiadam o tym bez żadnego problemu. Zdając sobie sprawę z tego, jak funkcjonuje człowiek, zdałam sobie sprawę z uwarunkowania religijnego. Taka jest prawda: w nim właśnie wyrosłam. Tylko dziś ja tę prawdę rozumiem. Będąc katoliczką, nie rozumiałam.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#21 2012-06-09 18:49:52

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

jotajota napisał(a):

Nie chodzi tu Lidko o porzucanie.Oczywiście teorię bociana należy porzucić,jeśli jest nieprawdziwa.Natomiast wiedza polega na wypełnianiu tego co prawdziwe i nie należy się do niej przywiązywać,bo zapewne poszerzy się.Możliwe wiec,że nielogiczna teoria stanie się logiczną za sprawą poszerzenia się wiedzy.Niektóre pierwiastki nie reagują ze sobą i to jest prawda,ale prawdą jest też,że reagują,gdy zadziała katalizator.Itd
Może tak:czym jest świadomość?

Ludzie wierzą w wiele nieprawdziwych historii, jak choćby w to, że Bóg jest 'mściwy', 'żądny' czegokolwiek, nakazuje nam cokolwiek i oczekuje czegokolwiek... Jeśli nabrałbyś świadomości tego, też byś te prawdy porzucił. One są dobre na pewnym etapie (jak prawda o bocianie na etapie dzieciństwa), ale stopień wyżej, widząc szerzej i więcej, nie mają zastosowania... O ile ktoś chce pokonać ten stopień więcej, rzecz jasna.

Bóg nie musi niczego zabraniać, nakazywać, żądać, straszyć, bo Bóg WIE, jaki jest, jak funkcjonuje życie, jaki jest świat i do czego to wszystko dąży... Sam to stworzył, sam ustanowił wszelkie prawa, one działają bez zarzutu, jak w szwajcarskim zegarku, dlaczego miałby obawiać się czegokolwiek, zmieniać cokolwiek, skoro nie dość, że to stworzył, to na dodatek JEST tym, co stworzył?...

Co to jest świadomość? Najkrócej - wiedza doświadczona.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#22 2012-06-09 18:52:56

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Ja Ci tu poprzednio podałam przykład chirurga- teoretyka, który posiadł dokładnie całą wiedzę na temat chirurgii, ale ani razu nie operował. Tak naprawdę trudno go nazwać chirurgiem.

...Albo Ojcem,skoro nie ma dzieci.Zatem Bóg zawsze staje się czymś więcej,jednak jako pierwotny Duch jest niezmienny.Jest czymś więcej w stworzeniu,gdyż wszystko jest w Nim.
Czy przyśpieszy to nasze porozumienie?

Może przyśpieszy, ale nie do końca. Bo ten 'pierwotny Duch', jak mówisz, jest jednością ze wszystkim. Zatem jak część jedności ulega zmiano, Całość im ulega. Więc o /niezmienności' mówić nie można.

A tak w ogóle co Ci mówi stwierdzenie, że Bóg jest Życiem i Miłością?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#23 2012-06-09 18:59:17

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Crows napisał(a):

Lidka napisał(a):

Crows napisał(a):

masz uwarunkowanie jednoosobową religią - Twoją  , do której co chwilę wnosisz poprawki aby sie nie rozmydliła pod wpływem cicągłego bicia piany ,
jesli komus przyklejasz etykietkę - "uwarunkowany religijnie" to sie zastanów czy to w zgodzie z tym co mówisz o miłości .

Crows, nie ośmieszaj się... img/smilies/smile. Punktu widzenia nie zmienia tylko krowa. Bo go nie ma.

Natomiast człowiek wraz z życiem jednak nabiera jego świadomości i zmienia punkt widzenia. Co wczoraj było jasne na jeden sposób, dziś jest jeszcze jaśniejsze. A jutro, być może, całkiem się zmieni.

Zmiany świadczą o rozwoju, wiesz o tym?

zmiany moga iść w rózna stronę , jesli tego nie zauważasz to przejedz sie do psychiatryka i popatrz na tych co sie zwią Jezusami , Napoleonami , Cesarzami czy nie jedną tzw Matka boską .......

Crows, patrząc z najmniejszej perspektywy, czyli życia ludzkiego, owszem, widać, że zmiany idą w różne strony. Czasami sie, nawet wydaje, że niektórzy 'cofają się', albo są w zastoju.

To złudzenie, bo zbyt mała perspektywa. Z większej widać, że tak nie jest, że wszystko posuwa się (najróżniejszymi ścieżkami) w jednym kierunku.

Takie samo złudzenie jak, np. z kamieniem. Patrzysz na niego oczyma i widzisz jego kształt, ręką możesz oszacować ciężar, wiedza Ci mówi, że jest twardy, i, generalnie, to 'przedmiot stały'.

Ale zmień perspektywę i zerknij na ten sam kamień przez mikroskop elektronowy. Co zobaczysz? Atomy, elektrony w pełnym pędzie, nawet na moment nie zatrzymujące się i żadnych oznak 'stałości'...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#24 2012-06-09 19:02:02

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

A więc nie wypierasz się,że kościół dał Ci dobre ziarno.Nawet jeśli niczego nie nauczył Cię od siebie,to przekazał Ci pismo święte,dzięki któremu poznajesz Jezusa i Jego naukę.To wszystko jednak,co kościół Ci dał,zrodziło w Tobie pytania,na które brak było odpowiedzi.Kościół tak musi,aby dać podstawy,ale dalej człowiek musi współpracować sam z prawdą.Względność dobra i zła nie jest dobra do przekazania ludziom,którzy przestrzegają prawo z innego powodu,niż miłość.Tak się rodzą wypaczenia,a ten kto prawdziwie kocha,nie potrzebuje znać prawa,bo jego uczynki kierowane miłością nigdy przeciwko prawu nie staną.Prawo przecież wypływa z miłości i ma służyć człowiekowi dla jego dobra.
Tak myślałem,że Nie chodziło Ci o religię,jako sposób wielbienia Boga,ale o wypaczanie uniwersalnej nauki Chrystusa.
Przywołam Ci przykład świętych kościoła.Oni byli prześladowani przez kościół,aby ich doświadczyć.Pan Jezus wspominał o tym,że Jego uczniowie muszą być prześladowani i przycinani niczym latorośle,aby wydawali owoc obfitszy.Dlatego w myśl tej zasady,którą sama wyznajesz,o względności dobra i zła,owi święci z pokorą znosili swoje upokorzenia,aż ten,który ich prześladował,uznał ich za świętych,czy błogosławionych.Zostali doświadczeni i ochrzczeni Duchem Świętym,stając się niezłomnymi w wierze.A do takich należy królestwo niebieskie.

Offline

 

#25 2012-06-09 19:15:21

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Może przyśpieszy, ale nie do końca. Bo ten 'pierwotny Duch', jak mówisz, jest jednością ze wszystkim. Zatem jak część jedności ulega zmiano, Całość im ulega. Więc o /niezmienności' mówić nie można.

A tak w ogóle co Ci mówi stwierdzenie, że Bóg jest Życiem i Miłością?

Wszystko co istnieje, istnieje w dynamicznej równowadze.Nie ma statyki w stworzonym świecie.A więc ten pierwotny Duch jest jednością ze wszystkim w dynamicznej równowadze i w tym jest niezmienny,również niezmienny jest w tym,że dla Niego jest "teraz" i w nas jest "teraz",ale bywa nie do zniesienia,gdyż dynamizm owej równowagi huśta nami,więc w nas to zakłóca chęć bycia "teraz"i czekamy na "jutro",czy wspominamy "wczoraj". Ale to nasza ułomność to sprawia.
Jest niezmienny w tym,że wszystko stworzenie kocha jako siebie samego i podtrzymuje przy życiu,każdemu odmierzając według jego obfitości,a więc jest wieczną sprawiedliwością.Sam dla siebie jest niezmienny w spoczynku,ale poprzez miłość i miłosierdzie jest dynamiczny w stworzeniu.To tak,jak Ty, sama dla siebie nie chodzisz do kościoła,ale dla innego pójdziesz.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo