Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#26 2012-06-09 19:24:48

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Nie, nie wypieram się i nie atakuję kościoła. A że tak na ogół jestem rozumiana przez katolików, kiedy pytam ich, jak rozumieją te sprzeczności w religii i kościele - trudno. Tak mnie interpretują, jak wynika to z ich świadomości życia. Musze Ci powiedzieć, że jesteś pierwszym katolikiem na tym forum, z którym można normalnie podyskutować. A to jest cenne.

Co do 'świętych', hmmm...tu znów mam swoje zdanie img/smilies/wink. Powiedz mi, kto dał prawo człowiekowi decydować o tym? Przecież (i to zostało bardzo wyraźnie powiedziane w Biblii) żaden człowiek nie ma dostępu do serca drugiego człowieka, to 'domena' TYLKO Boga... Myślisz, że człowiek powinien Go wyręczać i 'wysyłać' Mu 'gotowych świętych'?... img/smilies/wink

A tak w ogóle to powiem Ci, że każdy człowiek jest 'święty' na swój sposób. I im większa 'świętość', tym mniej oczy innych ją widzą...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#27 2012-06-09 19:36:53

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Może przyśpieszy, ale nie do końca. Bo ten 'pierwotny Duch', jak mówisz, jest jednością ze wszystkim. Zatem jak część jedności ulega zmiano, Całość im ulega. Więc o /niezmienności' mówić nie można.

A tak w ogóle co Ci mówi stwierdzenie, że Bóg jest Życiem i Miłością?

Wszystko co istnieje, istnieje w dynamicznej równowadze.Nie ma statyki w stworzonym świecie.A więc ten pierwotny Duch jest jednością ze wszystkim w dynamicznej równowadze i w tym jest niezmienny,również niezmienny jest w tym,że dla Niego jest "teraz" i w nas jest "teraz",ale bywa nie do zniesienia,gdyż dynamizm owej równowagi huśta nami,więc w nas to zakłóca chęć bycia "teraz"i czekamy na "jutro",czy wspominamy "wczoraj". Ale to nasza ułomność to sprawia.
Jest niezmienny w tym,że wszystko stworzenie kocha jako siebie samego i podtrzymuje przy życiu,każdemu odmierzając według jego obfitości,a więc jest wieczną sprawiedliwością.Sam dla siebie jest niezmienny w spoczynku,ale poprzez miłość i miłosierdzie jest dynamiczny w stworzeniu.To tak,jak Ty, sama dla siebie nie chodzisz do kościoła,ale dla innego pójdziesz.

Wiesz co, dla mnie to brzmi 'pokrętnie'... takie tam 'meandry teologiczne', sorry... Praktycznie nic tu nie powiedziałeś.

Nasza 'ułomność', hmm... kolejna rzecz, z która się nie zgodzę. Nic, co rodzi się z Doskonałości, nie może być niedoskonałe. Bo ta nasza 'ułomność' jest przecież częścią Doskonałości, ma swój sens, cel i służy Doskonałości. To, że człowiek tego nie postrzega, nie jest dowodem na to, że to niedoskonałość.

A poza tym ten 'spoczynek', no, nie... Jotajota, Bóg jest Życiem! Czy Ty widziałeś życie 'w spoczynku'?

Bóg jest MIŁOŚCIĄ. To nie znaczy, że kocha nas, bo przecież Bóg nie jest 'odrębną istotą',  BÓG JEST ŻYCIEM, a my Jego cząstkami. Między kochać a BYĆ MIŁOŚCIĄ jest zasadnicza różnica. Jeśli Ty kochasz i czujesz swoją miłość, to jednocześnie czujesz Boga.

Ty krążysz wokół Boga jako 'odrębnej istoty', ja wokół ŻYCIA i MIŁOŚCI, bo to one są Bogiem...

A co to jest ŻYCIE?...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#28 2012-06-10 01:58:51

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13929

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidko lecz się , idziesz w strone chorej indywidualizacji , nawet nie idywidualizacji , bo zmieniasz zdanie zależnie o tego jaka książke przeczytasz , kiedyś przelewałas tu texty z " Rozmowy z bogiem "  Walscha , teraz cos ci sie odmieniło i mi informujesz , ze tylko krowa nie zmienia pogladów , skad jestes pewna , ze to co teraz głosisz nie bedziesz zmieniać za jakis czas ? , masz jeden problem , że zawsze uwazasz , że to krok do przodu powołujac sie na ewolucje albo na jakies naukowe rewelacje które wyczytałas w google a nie mając o nich zielonego pojecia .
powinnaś przeprosić ,za to że wczesniej wciskająś swe poglądy , które teraz zmieniasz wciskałaś kit innym uzytkownikom powołujac sie na swe rzekomo wiarygodne duchowe doswiadczenia.


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#29 2012-06-10 05:50:04

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Crows, w przeciwieństwie do Ciebie, ja potrafię się przyznać, że zmieniłam zdanie i logicznie to uzasadnić. Rozwój jest stały i trwa do końca ludzkiego życia. O ile człowiek tego nie zablokuje. Ty też nie jesteś na poziomie klocków i wycinanek, od tego czasu zdążyłeś zmienić swoje poglądy, prawda? No, chyba że w pewnym momencie uznałeś, że wiesz już wszystko i nic nowego się nie nauczysz...

Moje doświadczenie nie polega na czytaniu i cytowaniu książek. Jeśli Ty w nie wątpisz, to naprawdę nie mój problem...

Uwagi o leczeniu się co najmniej nie na miejscu. Spójrz najpierw na siebie, zanim zaczniesz osądzać innych, OK? I lepiej zastanów się, zanim znów coś chlapniesz, bo, wbrew temu, co myślisz, nie mówisz tu o mnie, a dajesz wyraz swojej własnej świadomości życia (a raczej jej braku). Ja w tym wszystkim to 'małe piwo', nie liczę się.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#30 2012-06-10 09:03:47

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13929

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Crows, w przeciwieństwie do Ciebie, ja potrafię się przyznać, że zmieniłam zdanie i logicznie to uzasadnić..

ja sie do niczego nie muszę przyznawać , bo to nie ja tu tak stanowczo wygłaszam credo duchowe kazdemu nowemu uzytkownikowi , ty wkładasz usilnie komus swe domniemania jako credo życia często mówiąc => " ,TAKA JEST PRAWDA"  skoro zmieniasz zdanie to oky ale nie pisz głupot że zrobiłaś to z powodu logiki , bo wcześniejsze prawdy tez uzasadniałaś logika , czepiasz sie naukowych wywodów i jezykowych treści by jednak uzasadnic swe słuszności po rzekomych kontaktach z zaświatami, ja tu nikogo nie molestuje jak ty , twe tasiemcowe posty rzekomo coś wyjasniajace staja sie po czasie nowym użytkownikom jakąś propagandą własnej osobowości , nie musisz tego robić , a dlaczego robisz ?? bo to juz twe natręctwo które trzeba leczyć .


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#31 2012-06-10 12:37:55

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Aha...

Moje zdanie zmienia się z takiej prostej przyczyny, że coraz więcej rozumiem.

A jeśli odbierasz moje wywody jako 'natręctwo', to, cóż... W zasadzie ja nie muszę opowiadać tego wszystkiego, nie mam takiej potrzeby, myślałam, że może kogoś zainspiruję? Pomogę zrozumieć jednak dość trudne sprawy? Ale nie oczekiwałam tego, więc naprawdę nie ma sprawy.

Dziękuje Tobie i wszystkim za cierpliwość, bywajcie i rozwijajcie się img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#32 2012-06-10 13:14:31

Andra
Gość

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidus, nie unos sie, to ego a nie Ty. Nikt nie potrafi tak klarownie i zrozumiale objasniac swiata niematerialnego, i  Ty robisz to swietnie:). Sadze ze Crowsowi chodzi o to ze oceniajac innych- Twoje slawetne: to jak odbieracie moje slowa jest wyrazem waszej swiadomosci... zupelnie nie stosujesz do siebie, choc to dziala w obie strony przeciez:). Crows aczkolwiek malo ogledny w formie jest tresciwy az do bolu zebow. Ale z radoscia serca, a to chyba wazniejsze. Gdyby ulepszyl forme bylby ideal. Warto poskromic ego i przyjrzec sie temu co mowi...kurcze, zazwyczaj utrafia w sedno. Prosze Lidka, przyjrzyj sie temu co powiedzial- przeciez nie jestes taka, co wiec powoduje ze taka Cie widzi? To nie z Crowsa, a z zewnatrz Twoje odbicie dobiega do Jego oczu, czyz nie? Wiec nie odbieraj nam mozliwosci korzystania z Twojej ogromnej wiedzy Lidko, w koncu nie po to Ci ja dano bys zamknela ja w sobie. To wspolne dobro, wiec dziel sie nim.

 

#33 2012-06-10 13:36:22

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13929

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Dziękuje Tobie i wszystkim za cierpliwość, bywajcie i rozwijajcie się img/smilies/wink

urażona duma ? http://macg.net/emoticons/laughing2http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/e035


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#34 2012-06-10 13:42:15

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Crows napisał(a):

Lidka napisał(a):

Dziękuje Tobie i wszystkim za cierpliwość, bywajcie i rozwijajcie się img/smilies/wink

urażona duma ? http://macg.net/emoticons/laughing2http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/e035

Nie, Crows... img/smilies/smile. Ja żyję tym, co piszę. Żadnej dumy nikt nie jest w stanie u mnie urazić (i chyba bym musiała długo szukać, żeby znaleźć w sobie coś, co mogłabym dumą do urażania nazwać).

Po prostu zmęczenie... Pomogłeś mi podjąć decyzję img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#35 2012-06-10 14:00:55

Andra
Gość

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

O Lidka. Nie jestes dumna z tego ze jestes czlowiekiem? Ja bardzo, czasem az puchne z dumy:). To najpiekniejsze i najcenniejsze co mamy: nasza godnosc.

 

#36 2012-06-10 20:28:33

Hasesis
zaaklimatyzowany
Skąd: 서울
Zarejestrowany: 2012-05-27
Posty: 523

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Objawienie Stwórcy oznacza właściwości emanacji i miłości, które ujawniają się między ludźmi. A we wnętrzu tej właściwości ujawni się pierwotne źródło - ta wyższa siła, która nas stworzyła i którą postrzegamy.

Dlatego Stwórca nazwany jest „Bore”. „Bo i Re” – „Chodź i zobacz”, rozpoznaj. Ty rozpoznasz Go w sobie, w swoich naprawionych właściwościach. Twoje właściwości są jak ekran, monitor, na którym możesz rozpoznać twój świat.


http://www.gimpuj.info/gallery/39432_02_10_12_4_55_30.png

Offline

 

#37 2012-06-10 22:44:05

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Co do 'świętych', hmmm...tu znów mam swoje zdanie img/smilies/wink. Powiedz mi, kto dał prawo człowiekowi decydować o tym?

A kto dał Ci prawo,aby powiedzieć:"Musze Ci powiedzieć, że jesteś pierwszym katolikiem na tym forum, z którym można normalnie podyskutować. A to jest cenne."? img/smilies/smile

Offline

 

#38 2012-06-10 23:11:38

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Wiesz co, dla mnie to brzmi 'pokrętnie'... takie tam 'meandry teologiczne', sorry... Praktycznie nic tu nie powiedziałeś.

Lidko,gdybym powiedział wszystko,to i tak nie powiedziałbym nic.O Najwyższym i pierwotnym Duchu nie da się czegokolwiek powiedzieć,aby w pełni wiedzieć jaki jest.Jeśli sobie O nim pomyślisz coś,czego nikt jeszcze nie powiedział,to On już tym jest i jeszcze czymś więcej.To nie On jest inspiratorem niskiego stworzenia,choć wszystko istnieje w Nim.

Lidka napisał(a):

Nasza 'ułomność', hmm... kolejna rzecz, z która się nie zgodzę. Nic, co rodzi się z Doskonałości, nie może być niedoskonałe. Bo ta nasza 'ułomność' jest przecież częścią Doskonałości, ma swój sens, cel i służy Doskonałości. To, że człowiek tego nie postrzega, nie jest dowodem na to, że to niedoskonałość.

A dlaczego niby doskonałość miałaby potrzebować służby,skoro jest doskonałością?

Lidka napisał(a):

A poza tym ten 'spoczynek', no, nie... Jotajota, Bóg jest Życiem! Czy Ty widziałeś życie 'w spoczynku'?

A widziałaś kiedyś Boga?Życie,które Ty widzisz,to owoc obłędu.Inaczej byłby tu raj.Ale i raj,to nie koniec wędrówki do Najwyższego.

Lidka napisał(a):

Bóg jest MIŁOŚCIĄ. To nie znaczy, że kocha nas, bo przecież Bóg nie jest 'odrębną istotą',  BÓG JEST ŻYCIEM, a my Jego cząstkami. Między kochać a BYĆ MIŁOŚCIĄ jest zasadnicza różnica. Jeśli Ty kochasz i czujesz swoją miłość, to jednocześnie czujesz Boga.

Wszystko jest w Nim,ale nasze członki są podzielone i stanowią rozchwianą jedność.Dopiero wtedy "jesteś" Nim,Jeśli On jest prawdziwym Panem nad Tobą w Twoich wszystkich poddanych Mu członkach.Człowiek może mieć wiele punktów widzenia,ale tylko jeden właściwy i należy do Niego.

Lidka napisał(a):

Ty krążysz wokół Boga jako 'odrębnej istoty', ja wokół ŻYCIA i MIŁOŚCI, bo to one są Bogiem...

A co to jest ŻYCIE?...

Ale jeśli krążysz wokół Życia i Miłości,tak,jak ja wokół Boga,to jaka różnica?Jeśli krążysz wokół,to jako odrębnej istoty.Gdybyś była w spoczynku mówiłabyś:" Jestem w Bogu";"Jestem w Miłości i w Życiu".Ale dlatego,że nie jesteś w spoczynku,krążysz wokół.

Offline

 

#39 2012-06-10 23:39:48

Conan Barbarzynca
Administrator
Skąd: Mazowsze
Zarejestrowany: 2011-05-19
Posty: 4340
Serwis

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

jatajota napisał(a):

To nie On jest inspiratorem niskiego stworzenia,choć wszystko istnieje w Nim.

Co masz na myśli? Bóg jest w człowieku, serce dyktuje Ci co jest prawdą duchową a co nie.

Offline

 

#40 2012-06-11 13:14:00

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Co do 'świętych', hmmm...tu znów mam swoje zdanie img/smilies/wink. Powiedz mi, kto dał prawo człowiekowi decydować o tym?

A kto dał Ci prawo,aby powiedzieć:"Musze Ci powiedzieć, że jesteś pierwszym katolikiem na tym forum, z którym można normalnie podyskutować. A to jest cenne."?img/smilies/smile

O, nie, nie, to są dwie odrębne sprawy.

1. Sposób w jaki funkcjonuje człowiek jest dziełem Boga. Człowiek ma nie tylko prawo, ale 'obowiązek' wyrażać samego siebie, oceniając otaczającą go rzeczywistość. Bo dzięki temu tworzy sobie 'punkt oparcia' i rozwija się. Zatem moje stwierdzenie dotyczy tylko mnie: to ja Ciebie odczuwam jako pierwszego katolika na tym forum, z którym mogę podyskutować. Mówię w moim własnym imieniu.

2. Jako wyznawca religii powinieneś wiedzieć, co w Biblii zostało powiedziane na temat wypowiadania się w imieniu Boga (sorry, nie mam teraz czasu, żeby szperać i szukać cytatów, zakładam, że wiesz, o jakie chodzi). Otóż to, że człowiek nie ma prawa tego robić, bo nie ma dostępu do serc innych ludzi. I że tylko sam Bóg ma wgląd w każdego człowieka (a człowiek w samego siebie).

Zatem uznawanie innych za 'świętych' jest nie tyle wyrażaniem samego siebie, co wychodzeniem poza - decydowaniem w imieniu Boga. Bo Jemu człowiek przypisuje świętość, czyż nie?

Widzisz różnicę?






   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Wiesz co, dla mnie to brzmi 'pokrętnie'... takie tam 'meandry teologiczne', sorry... Praktycznie nic tu nie powiedziałeś.

Lidko,gdybym powiedział wszystko,to i tak nie powiedziałbym nic.O Najwyższym i pierwotnym Duchu nie da się czegokolwiek powiedzieć,aby w pełni wiedzieć jaki jest.Jeśli sobie O nim pomyślisz coś,czego nikt jeszcze nie powiedział,to On już tym jest i jeszcze czymś więcej.To nie On jest inspiratorem niskiego stworzenia,choć wszystko istnieje w Nim.

Oczywiście, że człowiek nie może powiedzieć wszystkiego, o Bogu, a to, co może, to jest mikra cząstka. Ale nawet ta mikra cząstka powinna być logiczna i zrozumiała. Jeśli mówisz, że Bóg to 'pierwotny duch', to zawężasz Boskość do tej 'duchowej, odrębnej istoty'. I to akurat nie pasuje kompletnie do ostatniego zdania, a właściwie tylko kwestii choć wszystko istnieje w Nim. Jedno nie łączy się logicznie z drugim.

Bo Bóg to coś więcej niż 'pierwotny duch'. I jest inspiratorem 'niskiego stworzenia' (co za paskudna nazwa, kto to wymyślił?), mało tego, nie dość, że jest inspiratorem, to jest również tym stworzeniem, nie zapominając o procesie. Bóg jest  ŻYCIEM, jotajota, to jest pojęcie tak szerokie, że obejmuje Wszystko, Co Jest. I nie ma nic poza Nim.

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Nasza 'ułomność', hmm... kolejna rzecz, z która się nie zgodzę. Nic, co rodzi się z Doskonałości, nie może być niedoskonałe. Bo ta nasza 'ułomność' jest przecież częścią Doskonałości, ma swój sens, cel i służy Doskonałości. To, że człowiek tego nie postrzega, nie jest dowodem na to, że to niedoskonałość.

A dlaczego niby doskonałość miałaby potrzebować służby,skoro jest doskonałością?

A tu już kolejne spojrzenie od strony materii, czyli pochodzące z uwarunkowanego umysłu, który widzi Boga w sposób uwarunkowany i nawet nie dąży do ujrzenia bez uwarunkowań...

A skąd Ci do głowy przyszła 'służba'? To jest wyraz doskonałości właśnie. Mimo, iż niematerialny, potrafi się wyrazić materialnie i doświadczyć sam Siebie. Każda Jego cząstka, jaka jest w duszy ludzkiej, nie jest po to, aby 'służyć', ale jest integralną cząstką Całości. I w naturalny sposób dąży do połączenia się z tą Całością. Nikt jej do tego nie zmusza, nikt od niej niczego nie wymaga, nikt jej nie 'wystawia na próby' i na nic nie musi 'zasługiwać', bo ona JEST integralna cząstką Boga samego. Czy Bóg samemu sobie może coś nakazać? Czegoś zabronić? Czegoś oczekiwać? Sam przed Sobą 'zasługiwać' na Siebie? Przecież jest Doskonałością...

Czy wiesz, że zanim wcieliłeś się w ciało człowieka, którym teraz jesteś, doskonale to wiedziałeś? Wiedziałeś, po co masz się stać takim, a nie innym człowiekiem? Co to ma Tobie (Bogu) dać? Wiesz, że wiedziałeś również, że jak tylko staniesz się człowiekiem, zapomnisz to wszystko? Mało tego, zgodziłeś się na to z radością, bo widziałeś cel tej 'maskarady'.

No i jesteś człowiekiem, zapomniałeś i teraz kombinujesz, jakby tu Boga zrozumieć... Uczłowieczasz Go. Bo możesz 'sądzić tylko według siebie'. Dopóki jesteś człowiekiem.

A mimo to, wyznając religię, sądzisz również w imieniu Boga... Bo utożsamiłeś Go nie z tym Kim/Czym jest w istocie (i co jak byk napisane w Biblii), a z tym, co religia Ci na ten temat mówi. A religia 'oddziela' Boga od Życia, podczas gdy Bóg JEST właśnie tym Życiem...

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

A poza tym ten 'spoczynek', no, nie... Jotajota, Bóg jest Życiem! Czy Ty widziałeś życie 'w spoczynku'?

A widziałaś kiedyś Boga?Życie,które Ty widzisz,to owoc obłędu.Inaczej byłby tu raj.Ale i raj,to nie koniec wędrówki do Najwyższego.

"Osobiście' Boga nie widziałam i nikt Go nie widział, bo taki 'osobiście' nie istnieje, a przynajmniej nie ma postaci zrozumialej przez umysł ludzki. Ale widzę Go w każdym Jego przejawie.

Spójrz, napisałeś wyżej: wszystko istnieje w Nim. Prawda. Skoro wszystko istnieje w Nim, wszystko jest też Nim. W Biblii jasno jest napisane, że wszystko jest z Boga i nie ma nic, co by z Boga nie było. Zatem siłą rzeczy (i logiki) to, co teraz nazwałeś 'obłędem', też jest cząstka Najwyższego. Bo On zawiera w sobie WSZYSTKO, CO JEST. Górę i dół, duże i małe, dobre i złe, plus i minus...

Plus bez minusa nie istnieje, wiesz o tym?

Nie możesz odrzucać części jednego organizmu, twierdząc, że do niego nie należy. To jest tak, jakbyś mówił o organizmie ludzkim, o człowieku: ludzkie jest serce, wzniosłe myśli o Bogu, dobre słowa, uśmiech, no, krew też, ale taki układ wydalniczy jest już paskudny, nie należy do organizmu... Ani brzydkie myśli, brzydkie słowa, to musi być dzieło szatana...

Wiem, bzdurnie to brzmi i nigdy byś tego nie powiedział, bo masz świadomość, że dokładnie wszystkie części organizmu ludzkiego są niezbędne, aby człowiek zachował zdrowie i mógł żyć, także układ wydalniczy.

Gdzie, natomiast, ta świadomość względem Boga? Nie musimy Go znać 'osobiście', żeby wyciągnąć logiczny wniosek, że nie tylko to, co człowiek uznał za 'dobre' jest Jego przymiotem, ale też to, co nazwał 'złe'. Bo:

1. nie ma NIC, co by z Boga, Bogiem i w Bogu nie było (w tym ten sławetny religijny 'szatan')

2. 'dobro' nie miałoby żadnego sensu, nie zaistniałoby, gdyby nie było 'zła' ('duże' nie byłoby 'dużym', gdyby nie było 'małego', 'plus' nie byłby 'plusem', gdyby nie było 'minusa', to on nadaje wartość 'plusowi'.

(tak jak człowiek by nie był nim, gdyby nie miał wszystkiego, co w sobie ma, tego układy wydalniczego w tym)

Gdzie ta oczywista prawda podziała się w religii? Bo przecież nie możesz zaprzeczyć, że Całość jest dopiero wtedy pełna, kiedy ma swoje dwie przeciwne strony. Nie możesz zaprzeczyć, że nie ma NIC, co by nie było z Boga i w Bogu, prawda?

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Bóg jest MIŁOŚCIĄ. To nie znaczy, że kocha nas, bo przecież Bóg nie jest 'odrębną istotą',  BÓG JEST ŻYCIEM, a my Jego cząstkami. Między kochać a BYĆ MIŁOŚCIĄ jest zasadnicza różnica. Jeśli Ty kochasz i czujesz swoją miłość, to jednocześnie czujesz Boga.

Wszystko jest w Nim,ale nasze członki są podzielone i stanowią rozchwianą jedność.Dopiero wtedy "jesteś" Nim,Jeśli On jest prawdziwym Panem nad Tobą w Twoich wszystkich poddanych Mu członkach.Człowiek może mieć wiele punktów widzenia,ale tylko jeden właściwy i należy do Niego.

No i masz... img/smilies/smile. Jotajota, punkty widzenia to tylko 'narzędzia', dzięki którym możesz nabierać świadomości. Same w sobie nie mają żadnej wartości. Wartość ma tylko to, co dzięki nim zyskujesz.

Więc jeśli zyskasz świadomość Boskości w takim stopniu, jak masz świadomość organizmu ludzkiego, pomoże Ci to zrozumieć, kim jesteś i po co, niepotrzebna Ci będzie wiara i przyjmowanie czegokolwiek 'bo tak trzeba'. Bóg wyposażył człowieka w rozum i należy z niego korzystać, żeby dzięki niemu móc nabierać świadomości Życia. Wtedy pójdziesz drogą Miłości bez strachu i bez obawy, że zrobisz coś 'przeciwko Bogu'. Nie masz takiej możliwości, cokolwiek byś zrobił... img/smilies/wink

Nie ma też czegoś takiego jak 'rozchwiana jedność'. Każdy z nas jest odrębnym 'aspektem' jednej Całości i na bazie tego aspektu jej nabiera. Inaczej mówiąc - Bóg sam na miliardy (a może i niekończenie wiele) różnych sposobów jednocześnie doświadcza i nabiera świadomości Samego Siebie. I nieważne, że jedni wybierają wartości pozytywne, a drudzy negatywne (w sumie każdy z nas ma tę zdolność wyboru miedzy jednym a drugim). Jak napisałam wyżej - bez tego Życie nie miałoby sensu. Wybierasz negatywne, żeby wyciągnąć wniosek, że tego nie chcesz, to nie jest Ty, to nie leży w Twojej istocie. Ale dopóki tego nie doświadczysz - nie wiesz. Więc siłą rzeczy doświadczanie życia zaczyna się najpierw od tego, czym się nie jest. Żeby móc świadomie wzrosnąć do gotowości doświadczania tego, czym/kim się jest z natury rzeczy.

Bo przecież nie ma NIC, co by z Boga i w Bogu nie było, prawda? Cokolwiek człowiek wykombinuje i zrobi, i tak idzie wciąż w tym samym kierunku, nawet jeśli z perspektywy materialnej tego nie widać.

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Ty krążysz wokół Boga jako 'odrębnej istoty', ja wokół ŻYCIA i MIŁOŚCI, bo to one są Bogiem...
    A co to jest ŻYCIE?...

Ale jeśli krążysz wokół Życia i Miłości,tak,jak ja wokół Boga,to jaka różnica?Jeśli krążysz wokół,to jako odrębnej istoty.Gdybyś była w spoczynku mówiłabyś:" Jestem w Bogu";"Jestem w Miłości i w Życiu".Ale dlatego,że nie jesteś w spoczynku,krążysz wokół.

Jest różnica i to zasadnicza.

Nie ma co się spierać o słowa, wiadomo, one są bardzo nieprecyzyjne i określenie 'krążyć wokół' nie należy rozumieć dosłownie. Chodzi o to, że skupiasz uwagę na czymś. Mówiąc o Bogu z pozycji religijnej, mówisz jak o 'odrębnej istocie' jakby oddzielonej od Życia. Co potwierdza, zresztą reszta słów religijnych: Boskie jest tylko to, co związane z Miłością, z konkretnym zachowaniem, postępowaniem, myśleniem, wyborami. Powiedzmy - strona tego, co człowiek zwie 'dobrem'.

Natomiast ta druga, niezbędna strona Życia, bez której 'dobro w ogóle by nie mogło zaistnieć, już Bogiem nie jest, zdaniem religii... I gdzie tu logika?...

Ja 'krążę wokół', czyli skupiam się na Życiu. Bo wiem, że BÓG jest ŻYCIEM. A jest to pojęcie o wiele szersze niż religijne określenie Boga.

Jak się do tego odniesiesz, wziąwszy pod uwagę to, co wyżej napisałam o ŻYCIU (czyli Bogu)?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#41 2012-06-11 19:17:10

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Co do 'świętych', hmmm...tu znów mam swoje zdanie img/smilies/wink. Powiedz mi, kto dał prawo człowiekowi decydować o tym?

O, nie, nie, to są dwie odrębne sprawy.

Dwie odrębne sprawy jako cząstki jednej doskonałości?

Lidka napisał(a):

1. Sposób w jaki funkcjonuje człowiek jest dziełem Boga. Człowiek ma nie tylko prawo, ale 'obowiązek' wyrażać samego siebie, oceniając otaczającą go rzeczywistość. Bo dzięki temu tworzy sobie 'punkt oparcia' i rozwija się. Zatem moje stwierdzenie dotyczy tylko mnie: to ja Ciebie odczuwam jako pierwszego katolika na tym forum, z którym mogę podyskutować. Mówię w moim własnym imieniu.

Więc gdzie w Twiom życiu jest Bóg?A przecież mówisz,że Go niemal stale doświadczasz?Albo dlaczego nie sprzeciwiasz się iż kościół ogłosił Chrystusa Bogiem?

Lidka napisał(a):

2. I że tylko sam Bóg ma wgląd w każdego człowieka (a człowiek w samego siebie).

Jak więc człowiek może chrzcić w imię Ojca,Syna i Ducha Świetego?Albo prosić wspólnie w Jego imieniu?Co znaczy"w Jego imieniu"?

Lidka napisał(a):

Zatem uznawanie innych za 'świętych' jest nie tyle wyrażaniem samego siebie, co wychodzeniem poza - decydowaniem w imieniu Boga. Bo Jemu człowiek przypisuje świętość, czyż nie?

Widzisz różnicę?

Nie Lidko,nie widzę.Dlaczego miałbym uważać Chrystusa za świętego,skoro jedynie Bóg to wie i dlaczego miałbym Boga nazywać świętym,skoro jedynie On to wie?I Dlaczego nazywasz Go Miłością,skoro jedynie On to wie?Czym jeszcze Go nazywasz?

jotajota napisał(a):

Lidko,gdybym powiedział wszystko,to i tak nie powiedziałbym nic.O Najwyższym i pierwotnym Duchu nie da się czegokolwiek powiedzieć,aby w pełni wiedzieć jaki jest.Jeśli sobie O nim pomyślisz coś,czego nikt jeszcze nie powiedział,to On już tym jest i jeszcze czymś więcej.To nie On jest inspiratorem niskiego stworzenia,choć wszystko istnieje w Nim.

Lidka napisał(a):

Jeśli mówisz, że Bóg to 'pierwotny duch', to zawężasz Boskość do tej 'duchowej, odrębnej istoty'. I to akurat nie pasuje kompletnie do ostatniego zdania, a właściwie tylko kwestii choć wszystko istnieje w Nim. Jedno nie łączy się logicznie z drugim.

Dlaczego nazywasz Go odrębną istotą?Ja tego nie powiedziałem.
Ja zacytuję siebie:"To nie On jest inspiratorem niskiego stworzenia,choć wszystko istnieje w Nim."A to wskazuje,że to Ty zawężasz moją wypowiedź,a nie ja Boga. Z resztą wróc do góry i przeczytaj dokładnie i rozważ całą moją myśl.Wydaje się po tych owocach,że Ty jesteś bardziej nastawioa na negację.

Lidka napisał(a):

Bo Bóg to coś więcej niż 'pierwotny duch'. I jest inspiratorem 'niskiego stworzenia' (co za paskudna nazwa, kto to wymyślił?), mało tego, nie dość, że jest inspiratorem, to jest również tym stworzeniem, nie zapominając o procesie. Bóg jest  ŻYCIEM, jotajota, to jest pojęcie tak szerokie, że obejmuje Wszystko, Co Jest. I nie ma nic poza Nim.

Ta brzydka nazwa pochodzi od Wszystkości i Życia,gdyż wszystko jest w Nim,czyżbyś w Nim nie była,że nie możesz jej znieść? img/smilies/smile Szatan istnieje w Bogu,piekło istnieje w Bogu i śmierć istnieje w Bogu,który jest jednocześnie Miłością i Nienawiścią, Życiem i Śmiercią,Miłosierdziem i Mściwością,Dobrem i Złem,Prawdą i Fałszem,bo przecież jest Wszystkością...i jeszcze czymś więcej.Zatem wszystkim,co stworzone Jest Bóg.A więc proszę już nie upominać się o wyjaśnienie istoty Boga,bo jeśli Wszystkość i coś więcej, wystarczy Ci do poznania Jego natury,to tak masz.A przecież Życie i Miłość,jak Ty podajesz, to za mało,aby streścić w tym Boga. img/smilies/smile

Lidka napisał(a):

Nasza 'ułomność', hmm... kolejna rzecz, z która się nie zgodzę. Nic, co rodzi się z Doskonałości, nie może być niedoskonałe. Bo ta nasza 'ułomność' jest przecież częścią Doskonałości, ma swój sens, cel i służy Doskonałości. To, że człowiek tego nie postrzega, nie jest dowodem na to, że to niedoskonałość.

jotajota napisał(a):

A dlaczego niby doskonałość miałaby potrzebować służby,skoro jest doskonałością?

Lidka napisał(a):

A tu już kolejne spojrzenie od strony materii, czyli pochodzące z uwarunkowanego umysłu, który widzi Boga w sposób uwarunkowany i nawet nie dąży do ujrzenia bez uwarunkowań...

Wiec po co podawać uwarunkowane przymoty Jego?Czy więc nie lepiej milczeć o Bogu?

Lidka napisał(a):

A skąd Ci do głowy przyszła 'służba'?

Powiedziałaś,że to służy doskonałości.

Lidka napisał(a):

To jest wyraz doskonałości właśnie. Mimo, iż niematerialny, potrafi się wyrazić materialnie i doświadczyć sam Siebie. Każda Jego cząstka, jaka jest w duszy ludzkiej, nie jest po to, aby 'służyć', ale jest integralną cząstką Całości.

Ale przecież,czy się starasz,czy nie,to i tak służysz,bo jesteś integralną jej częścią.

Lidka napisał(a):

I w naturalny sposób dąży do połączenia się z tą Całością.

Po co dązyć do połączenia,skoro cząstka jest integralna?Czy to znaczy,że nie jest zintegrowana?

Lidka napisał(a):

Nikt jej do tego nie zmusza, nikt od niej niczego nie wymaga, nikt jej nie 'wystawia na próby' i na nic nie musi 'zasługiwać', bo ona JEST integralna cząstką Boga samego. Czy Bóg samemu sobie może coś nakazać? Czegoś zabronić? Czegoś oczekiwać? .

Kto Bogu nakazał stworzyć świat i czego On oczekiwał?

Lidka napisał(a):

Sam przed Sobą 'zasługiwać' na Siebie? Przecież jest Doskonałością..

Mówiłem,że jako doskonałość niczego nie potrzebuje i dlatego nie jest inicjatorem stworzenia.

Lidka napisał(a):

Czy wiesz, że zanim wcieliłeś się w ciało człowieka, którym teraz jesteś, doskonale to wiedziałeś? Wiedziałeś, po co masz się stać takim, a nie innym człowiekiem? Co to ma Tobie (Bogu) dać? Wiesz, że wiedziałeś również, że jak tylko staniesz się człowiekiem, zapomnisz to wszystko? Mało tego, zgodziłeś się na to z radością, bo widziałeś cel tej 'maskarady'.

No,nie bez kozery rodzimy się mali wychodząc z zapomnienia.Z tym kawałkiem się niezgodzić nie mogę.

Lidka napisał(a):

No i jesteś człowiekiem, zapomniałeś i teraz kombinujesz, jakby tu Boga zrozumieć... Uczłowieczasz Go. Bo możesz 'sądzić tylko według siebie'. Dopóki jesteś człowiekiem.

Tylko po co,skoro jestem cząstką doskonałości i bez tej wiedzy?

Lidka napisał(a):

A mimo to, wyznając religię, sądzisz również w imieniu Boga... Bo utożsamiłeś Go nie z tym Kim/Czym jest w istocie (i co jak byk napisane w Biblii), a z tym, co religia Ci na ten temat mówi. A religia 'oddziela' Boga od Życia, podczas gdy Bóg JEST właśnie tym Życiem...

Lidko,podaj mi jeden przykład,jakoby religia oddzielała Boga od życia.Jesli Bóg jest wszystkim,to jak Go oddzielić?Czy Ty raczej nie oddzielasz religii od Boga? Skoro wszystko jest integralną doskonałoscią,po cóż teraz te bzdury?Ach tak,przecież te bzdury również są integralną cząstką doskonałości.Sorry,na moment pogubiłem się,ale zapewne dlatego,że owa integralna cząstka doskonałości ma to w swojej naturze,aby się wspierać niedoskonałością i to jest w niej doskonałe.

   

Lidka napisał(a):

Spójrz, napisałeś wyżej: wszystko istnieje w Nim. Prawda. Skoro wszystko istnieje w Nim, wszystko jest też Nim. W Biblii jasno jest napisane, że wszystko jest z Boga i nie ma nic, co by z Boga nie było. Zatem siłą rzeczy (i logiki) to, co teraz nazwałeś 'obłędem', też jest cząstka Najwyższego. Bo On zawiera w sobie WSZYSTKO, CO JEST. Górę i dół, duże i małe, dobre i złe, plus i minus...

Skoro to wreszcie zauważyłaś,to czy nie wypadało wyciąc tego,co przeciwnie napisałaś w sprawie oddzielania Boga od życia,czy stworzenia?Po co ja się tyle trudziłem,aby Ci odpowiadać.A może próbujesz mnie zwodzić? "Mówisz bowiem tak:Jotajota,ja się z toba nie zagadza,ale się zgadzam." img/smilies/smile

Lidka napisał(a):

Plus bez minusa nie istnieje, wiesz o tym?

Mnie się raczej wydaje,że minus bez plusa,ale wyjaśnij.

Lidka napisał(a):

Nie możesz odrzucać części jednego organizmu, twierdząc, że do niego nie należy. To jest tak, jakbyś mówił o organizmie ludzkim, o człowieku: ludzkie jest serce, wzniosłe myśli o Bogu, dobre słowa, uśmiech, no, krew też, ale taki układ wydalniczy jest już paskudny, nie należy do organizmu... Ani brzydkie myśli, brzydkie słowa, to musi być dzieło szatana....

Gubisz się,bo nie znasz Ducha Świętego.

Lidka napisał(a):

Wiem, bzdurnie to brzmi i nigdy byś tego nie powiedział, bo masz świadomość, że dokładnie wszystkie części organizmu ludzkiego są niezbędne, aby człowiek zachował zdrowie i mógł żyć, także układ wydalniczy.

Gdzie, natomiast, ta świadomość względem Boga? Nie musimy Go znać 'osobiście', żeby wyciągnąć logiczny wniosek, że nie tylko to, co człowiek uznał za 'dobre' jest Jego przymiotem, ale też to, co nazwał 'złe'. Bo:

1. nie ma NIC, co by z Boga, Bogiem i w Bogu nie było (w tym ten sławetny religijny 'szatan')

2. 'dobro' nie miałoby żadnego sensu, nie zaistniałoby, gdyby nie było 'zła' ('duże' nie byłoby 'dużym', gdyby nie było 'małego', 'plus' nie byłby 'plusem', gdyby nie było 'minusa', to on nadaje wartość 'plusowi'.

(tak jak człowiek by nie był nim, gdyby nie miał wszystkiego, co w sobie ma, tego układy wydalniczego w tym)

Gdzie ta oczywista prawda podziała się w religii? Bo przecież nie możesz zaprzeczyć, że Całość jest dopiero wtedy pełna, kiedy ma swoje dwie przeciwne strony. Nie możesz zaprzeczyć, że nie ma NIC, co by nie było z Boga i w Bogu, prawda?

No,ale to Ty negujesz słowa kościoła,ze straszy wiernych karą bożą.Teraz przepraszaj. :)Przeciwne strony zwalczaja się,a wiec dają zero.

Lidka napisał(a):

Bóg jest MIŁOŚCIĄ. To nie znaczy, że kocha nas, bo przecież Bóg nie jest 'odrębną istotą',  BÓG JEST ŻYCIEM, a my Jego cząstkami. Między kochać a BYĆ MIŁOŚCIĄ jest zasadnicza różnica. Jeśli Ty kochasz i czujesz swoją miłość, to jednocześnie czujesz Boga.

Zatem znaczy to,że to my kochamy z Jego inicjatywy,tak?A jesli nienawidzimy,to z czyjej inicjatywy?

Lidka napisał(a):

No i masz... img/smilies/smile. Jotajota, punkty widzenia to tylko 'narzędzia', dzięki którym możesz nabierać świadomości. Same w sobie nie mają żadnej wartości. Wartość ma tylko to, co dzięki nim zyskujesz.

Nic nie zyskuję.Ponieważ te punkty widzenia kiedyś były owocem poprzednich punktów widzenia,jesli więc coś zyskuję,to do czasu,aż to porzucę na rzecz nowych punktów widzenia,których wartość również będzie doczesna.Wiedza do niczego się nie przydaje w świecie ducha.

Lidka napisał(a):

Więc jeśli zyskasz świadomość Boskości w takim stopniu, jak masz świadomość organizmu ludzkiego, pomoże Ci to zrozumieć, kim jesteś i po co, niepotrzebna Ci będzie wiara i przyjmowanie czegokolwiek 'bo tak trzeba'. Bóg wyposażył człowieka w rozum i należy z niego korzystać, żeby dzięki niemu móc nabierać świadomości Życia. Wtedy pójdziesz drogą Miłości bez strachu i bez obawy, że zrobisz coś 'przeciwko Bogu'. Nie masz takiej możliwości, cokolwiek byś zrobił... img/smilies/wink

Dlaczego więc muszę iść drogą Miłości,skoro Bóg jest również Nienawiścią?

Lidka napisał(a):

Nie ma też czegoś takiego jak 'rozchwiana jedność'.

Ależ jest.A przykładem jest  to,że Ty się ze mną nie zgadzasz,a za chwilę zgadzasz.

Lidka napisał(a):

Każdy z nas jest odrębnym 'aspektem' jednej Całości i na bazie tego aspektu jej nabiera. Inaczej mówiąc - Bóg sam na miliardy (a może i niekończenie wiele) różnych sposobów jednocześnie doświadcza i nabiera świadomości Samego Siebie.

A gdzie magazynuje tę świadomość,gdy ciało umiera?I do czego ją później stosuje?

Lidka napisał(a):

I nieważne, że jedni wybierają wartości pozytywne, a drudzy negatywne (w sumie każdy z nas ma tę zdolność wyboru miedzy jednym a drugim). Jak napisałam wyżej - bez tego Życie nie miałoby sensu. Wybierasz negatywne, żeby wyciągnąć wniosek, że tego nie chcesz, to nie jest Ty, to nie leży w Twojej istocie. Ale dopóki tego nie doświadczysz - nie wiesz. Więc siłą rzeczy doświadczanie życia zaczyna się najpierw od tego, czym się nie jest. Żeby móc świadomie wzrosnąć do gotowości doświadczania tego, czym/kim się jest z natury rzeczy.

Jeśli wszystko niezależnie jest cząstka doskonałości i wszystko to jest tym jednym,to jak założyć zasadę:"czym się nie jest"?

Lidka napisał(a):

Bo przecież nie ma NIC, co by z Boga i w Bogu nie było, prawda? Cokolwiek człowiek wykombinuje i zrobi, i tak idzie wciąż w tym samym kierunku, nawet jeśli z perspektywy materialnej tego nie widać.

No,ale jaki tego sens.Czy bóg jest także Sensem i Bezsensem?

 

Lidka napisał(a):

Natomiast ta druga, niezbędna strona Życia, bez której 'dobro w ogóle by nie mogło zaistnieć, już Bogiem nie jest, zdaniem religii... I gdzie tu logika?...

Logika polega na tym,że Bóg jest wszystkością,gdyż z Niego wyszło wszystko,ale pierwotnie wyszła jedynie Matka i tylko Ona.Pierwszą Jego stworzoną świadomością Jest Duch Święty(Matka),stworzony z Niego,drugą jest Syn zrodzony z tych dwojga,a trzecią syn odstępca zrodzony jedynie z Matki..Królestwo podzieliło się na króelstwo Dobra i zła z powodu odstępcy.Jeśli kto chce być zbawiony,musi trzymać z Matką,gdyż Ona jest incjatorką stworzenia i trzymać stronę dobra,aby taką miarą otrzymać,a jeśli kto chce wszystko jedno niczego,nic nie musi.Przeleci tylko przez przewód pokarmowy Ojca(piekło) i jako odpadki powróci do ponownego obrotu.

Lidka napisał(a):

Ja 'krążę wokół', czyli skupiam się na Życiu. Bo wiem, że BÓG jest ŻYCIEM. A jest to pojęcie o wiele szersze niż religijne określenie Boga.

Jak się do tego odniesiesz, wziąwszy pod uwagę to, co wyżej napisałam o ŻYCIU (czyli Bogu)?

No,cóż...Jeśli jesteś prawdziwa w tych słowach i masz ogródek przed domem,to muszą w nim rosnąć chwasty.Jesz co popadnie nawet brudne z ziemi.Nie myjesz się,bo wtedy żyją na Tobie bakterie,a może wszy,czy jakieś pluskwy.Mozliwe,że przecieka Ci dach i masz grzyby na ścianach,bo przecież to życie.Walają się u Ciebie resztki pokarmu,aby wabiły życie,którym Bóg obdarzył muchy. img/smilies/smile No,co,jak inaczej mam się odnieść?Ty nie robisz różnicy między dobrem a złem.Ciekawe tylko,że wczoraj, zdaje się,to Ty byłaś jedna z tych,którzy potępili hrabiego.W Twoim przypadku to zadziwiające.

Offline

 

#42 2012-06-11 20:33:33

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Jotajota, ciekawie piszesz img/smilies/smile. Postaram się jutro Ci odpowiedzieć, ale zanim, jeszcze jedno pytanie:

jotajota napisał(a):

Mówiłem,że jako doskonałość niczego nie potrzebuje i dlatego nie jest inicjatorem stworzenia

.

A kto jest inicjatorem stworzenia, jeśli nie Bóg?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#43 2012-06-11 21:03:52

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

Jotajota, ciekawie piszesz img/smilies/smile. Postaram się jutro Ci odpowiedzieć, ale zanim, jeszcze jedno pytanie:

jotajota napisał(a):

Mówiłem,że jako doskonałość niczego nie potrzebuje i dlatego nie jest inicjatorem stworzenia

.

A kto jest inicjatorem stworzenia, jeśli nie Bóg?

Mówiłem Ci,że szaleństwo. img/smilies/smile Natomiast Matka goni za nim,aby naprawić swój błąd.Chce usynowić odstępcę,poprzez stworzenie,abyśmy w ciałach Jej sług podporządkowali w sobie szaleńca.Jesteśmy więc naczyniami Jej wybawczej misji dla ratowania zguby.Taka jest wola Najwyższego,aby nic nie przepadło.Zatem  Najwyższy nie przyjmie do siebie Małżonki,jeśli ta nie przyprowadzi zguby.Sprawiedliwość i odpowiedzialność musi być.

Offline

 

#44 2012-06-12 06:04:21

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

OK, rozumiem. Ale nie zgadzam się z tym, to tylko ludzka interpretacja, która logicznie pasuje jako wyjaśnienie, ale z drugiej strony przeczy Doskonałości. Bo jeśli Bóg jest doskonały, nie ma miejsca na 'przypadki', 'szaleństwa', 'błędy'... Błędy to my popełniamy i one nam służą do wyciągania wniosków i nabierania świadomości, to jest efekt Boskiego Planu, nie 'pomyłki'.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#45 2012-06-12 09:33:14

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

jotajota napisał(a):

Dwie odrębne sprawy jako cząstki jednej doskonałości?

Doskonałość nie jest 'jednolita', to złożoność w obrębie w Całości, więc nie tylko 'dwie sprawy' w niej się mieszczą img/smilies/wink

jotajota napisał(a):

Więc gdzie w Twiom życiu jest Bóg?A przecież mówisz,że Go niemal stale doświadczasz?Albo dlaczego nie sprzeciwiasz się iż kościół ogłosił Chrystusa Bogiem?

A spodziewałeś się, że się sprzeciwię temu? img/smilies/wink Nie sprzeciwiam, bo wiem, że katolicy nie potrafią inaczej spojrzeć na Jezusa.

Ale ja osobiście wolę myśleć o Nim jak o Mistrzu. Jezus sam to powiedział, że Bogiem nie jest i że 'cuda' jakie czynił, to właściwie nie On i że każdy z ludzi to samo by potrafił, gdyby...

No właśnie, gdyby miał taką świadomość Życia jak On (to już 'moje', nie biblijne). I temu właśnie służy wcielenie w ludzkie ciało (dla mnie cały cykl, nie 'jednostkowe'). Dzięki temu nabieramy powoli tej świadomości i idziemy właśnie w tym kierunku: stania się Chrystusem (Miłością wcieloną).

jotajota napisał(a):

Jak więc człowiek może chrzcić w imię Ojca,Syna i Ducha Świetego?Albo prosić wspólnie w Jego imieniu?Co znaczy"w Jego imieniu"?

To słowo ma dwa znaczenia. Robić coś 'w imię...' (tu np. ochrzcić) to robić coś 'z myślą (intencją) o'...

Natomiast decydować o czymś, czego człowiek nie może stwierdzić, że Bóg tak chce (tego oczekuje), to już działać 'w imię Boga' rozumiane jako 'zamiast Boga'. I sprzeciwiam się temu. Człowiek może działać tylko w swoim imieniu.

jotajota napisał(a):

Nie Lidko,nie widzę.Dlaczego miałbym uważać Chrystusa za świętego,skoro jedynie Bóg to wie i dlaczego miałbym Boga nazywać świętym,skoro jedynie On to wie?I Dlaczego nazywasz Go Miłością,skoro jedynie On to wie?Czym jeszcze Go nazywasz?

Ja w ogóle unikam słowa 'święty', ono zostało wypaczone... A tak na dobą sprawę, wszystko jest 'uświęcone'.

Jeśli jakkolwiek nazywam Jezusa i Boga, to dlatego, że tak czuję. I tym znów wyrażam samą siebie. Nie twierdzę nigdy 'zamiast' Boga, nie pcham się tam, gdzie nie moje miejsce i nie uzurpuję sobie bycia 'bardziej wtajemniczoną', żeby decydować o tym, czego 'Bóg chce', abo 'nie chce'. To robi religia. A ja w tym widzę ludzką pychę i tyle.

jotajota napisał(a):

Dlaczego nazywasz Go odrębną istotą?Ja tego nie powiedziałem.
Ja zacytuję siebie:"To nie On jest inspiratorem niskiego stworzenia,choć wszystko istnieje w Nim."A to wskazuje,że to Ty zawężasz moją wypowiedź,a nie ja Boga. Z resztą wróc do góry i przeczytaj dokładnie i rozważ całą moją myśl.Wydaje się po tych owocach,że Ty jesteś bardziej nastawioa na negację.

A nic podobnego img/smilies/smile. Ja neguję coś, czego nie czuję. Religia wyraźnie oddziela Boga od człowieka, piętnując, co 'nie Boskie' i czemu dałeś wyraz w poprzednich wypowiedziach.

Kwestię 'szaleństwa' skomentowałam osobno.

jotajota napisał(a):

Ta brzydka nazwa pochodzi od Wszystkości i Życia,gdyż wszystko jest w Nim,czyżbyś w Nim nie była,że nie możesz jej znieść?

Mogę znieść, dlaczego nie? Ale nie podoba mi się, ma wydźwięk pejoratywny.

jotajota napisał(a):

img/smilies/smile Szatan istnieje w Bogu,piekło istnieje w Bogu i śmierć istnieje w Bogu,który jest jednocześnie Miłością i Nienawiścią, Życiem i Śmiercią,Miłosierdziem i Mściwością,Dobrem i Złem,Prawdą i Fałszem,bo przecież jest Wszystkością...i jeszcze czymś więcej.Zatem wszystkim,co stworzone Jest Bóg.A więc proszę już nie upominać się o wyjaśnienie istoty Boga,bo jeśli Wszystkość i coś więcej, wystarczy Ci do poznania Jego natury,to tak masz.A przecież Życie i Miłość,jak Ty podajesz, to za mało,aby streścić w tym Boga. img/smilies/smile

No, to już brzmi zupełnie inaczej. Ale nie pasuje do Twoich poprzednich wypowiedzi. I co z tym fantem zrobić?... img/smilies/wink

jotajota napisał(a):

Wiec po co podawać uwarunkowane przymoty Jego?Czy więc nie lepiej milczeć o Bogu?

Nie, nie lepiej, choć milczenie jest bardzo cenne. Bo mamy 'nadawać imiona', oceniać, wybierać, błądzić, uczyć się. Po to, aby nabierać świadomość. Po to jesteśmy ludźmi. Dzięki temu rozwijamy się i idziemy w ślad za Chrystusem, żeby w końcu Go 'dogonić'.

jotajota napisał(a):

Powiedziałaś,że to służy doskonałości.

I tu dajesz przykład, jak interpretacja może całkowicie zmienić sens... Służyć to służyć, być 'dobrym', inaczej mówiąc. Czuję, że coś mi służy - dobrze się z tym czuję. Albo czuję, że coś mi nie służy, więc staram się to zmienić. To nie ma nic wspólnego ze 'służbą', w której stronę Ty zinterpretowałeś moje słowa.

   

jotajota napisał(a):

Ale przecież,czy się starasz,czy nie,to i tak służysz,bo jesteś integralną jej częścią.

W ogólnym rozrachunku jak najbardziej. Ale człowiek w ten sposób nie postrzega, patrzy z najmniejszej perspektywy. A patrząc w ten sposób, jeśli człowiek się nie stara, 'marnuje' wcielenie, po prostu. Z perspektywy szerszej to jest bez znaczenia, czas nie istnieje, dlatego rodzi się dysonans między moim stwierdzeniem a zdaniem religijnym. Bo religia takiego człowieka (i takiego, który wybiera iść jakby 'w drugą stronę', w stronę tego, co potocznie zwiemy 'złem') napiętnuje, odrzuci, powie, że to szatan. A ja stwierdzę, że ten człowiek nie jest gotowy, żeby iść w stronę pozytywnego, bo jeszcze nie doświadczył negatywnego (czyli tego, kim nie jest w istocie). Religia najpierw będzie straszyć, przekonywać, 'przymuszać', a potem odetnie się, bo skoro sam to wybrał?... I w tym, moim zdaniem nie ma miłości (albo jest miłość negatywna, uwarunkowana, na pewno nie Boska). A ja powiem inaczej: takiemu człowiekowi trzeba dać Miłość. Nie słowami go się 'przeciągnie' na jej stronę, nie straszeniem, nie potępianiem, a obdarowaniem Miłością bez oczekiwań (i tak robił Jezus). Dopiero wtedy on może sam zadecydować zmienić kierunek swoich wyborów.

jotajota napisał(a):

Po co dązyć do połączenia,skoro cząstka jest integralna?Czy to znaczy,że nie jest zintegrowana?

To znaczy, że w zintegrowanej Całości zachodzi proces nabierania świadomości.

jotajota napisał(a):

Kto Bogu nakazał stworzyć świat i czego On oczekiwał?

To pytanie to już nie do mnie, a do Boga... img/smilies/wink

Ja mogę Ci odpowiedzieć zgodnie z tym, co czuję i zgodnie z logiką: nikt nie nakazał i niczego Bóg nie oczekiwał. Nie musiał, bo doskonale znał efekt 'końcowy' całego procesu, dla Niego nie ma żadnych tajemnic. Bóg po prostu realizuje to, co wie. Czyli wszystko. Czyli Bóg to wiedza i doświadczanie jej w jednym.

jotajota napisał(a):

Mówiłem,że jako doskonałość niczego nie potrzebuje i dlatego nie jest inicjatorem stworzenia.

To już skomentowałam, ale dodam, że doświadczenie nie jest kwestią 'potrzeby', a natury Boskiej.

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

No i jesteś człowiekiem, zapomniałeś i teraz kombinujesz, jakby tu Boga zrozumieć... Uczłowieczasz Go. Bo możesz 'sądzić tylko według siebie'. Dopóki jesteś człowiekiem.

Tylko po co,skoro jestem cząstką doskonałości i bez tej wiedzy?

Ale bez świadomości. Nabierasz jej dzięki doświadczeniu. Dzięki zapomnieniu, tworzysz wciąż coś nowego, innego. To zapewnia doświadczenie 'bez końca', wyrażenie Boskości na niezliczoną ilość sposobów, ubogacenie Jej.

jotajota napisał(a):

Lidko,podaj mi jeden przykład,jakoby religia oddzielała Boga od życia.Jesli Bóg jest wszystkim,to jak Go oddzielić?Czy Ty raczej nie oddzielasz religii od Boga? Skoro wszystko jest integralną doskonałoscią,po cóż teraz te bzdury?Ach tak,przecież te bzdury również są integralną cząstką doskonałości.Sorry,na moment pogubiłem się,ale zapewne dlatego,że owa integralna cząstka doskonałości ma to w swojej naturze,aby się wspierać niedoskonałością i to jest w niej doskonałe.

A i owszem. Już sam Dekalog świadczy o tym, że nie jest tak, jak piszesz. Bo czy Bóg, który jest Doskonałością i Wszystkim, Co Jest, może coś 'nakazywać' i czegoś oczekiwać? Czy wymaga jakiegokolwiek 'wielbienia', oddawania czci? Tych 'kwiatków' w religii jest całe mnóstwo i one świadczą tylko o jednym: o rozumieniu bezwarunkowego jako uwarunkowane. Na tej bazie powstała religia. I, aczkolwiek, intencje były szczytne, to jednak 'zamek na piasku'... (dla mnie). Skałą tu jest żywa miłość połączona ze świadomością. Tej nie potrzeba żadnych nakazów, zakazów, prowadzenia za rączkę, dyktowania czegokolwiek itd. Nawet słów jej nie potrzeba, ona żyje w ludziach i to niekoniecznie tylko w katolikach.

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Spójrz, napisałeś wyżej: wszystko istnieje w Nim. Prawda. Skoro wszystko istnieje w Nim, wszystko jest też Nim. W Biblii jasno jest napisane, że wszystko jest z Boga i nie ma nic, co by z Boga nie było. Zatem siłą rzeczy (i logiki) to, co teraz nazwałeś 'obłędem', też jest cząstka Najwyższego. Bo On zawiera w sobie WSZYSTKO, CO JEST. Górę i dół, duże i małe, dobre i złe, plus i minus...

Skoro to wreszcie zauważyłaś,to czy nie wypadało wyciąc tego,co przeciwnie napisałaś w sprawie oddzielania Boga od życia,czy stworzenia?Po co ja się tyle trudziłem,aby Ci odpowiadać.A może próbujesz mnie zwodzić? "Mówisz bowiem tak:Jotajota,ja się z toba nie zagadza,ale się zgadzam." img/smilies/smile

Wiesz, może poproszę Cię o napisanie, co ja takiego powiedziałam o 'oddzieleniu Boga od życia', bo nic takiego nie mogłam powiedzieć... Chyba, że względem religii, takiego zdania jestem: religia oddziela Boga od życia, ja nie.

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Plus bez minusa nie istnieje, wiesz o tym?

Mnie się raczej wydaje,że minus bez plusa,ale wyjaśnij.

W sumie na jedno wychodzi. Ale logicznie patrząc na chronologię (czyli z ludzkiego punktu widzenia czasu liniowego), najpierw był 'plus'. I to on zrodził 'minus', aby mógł zaistnieć i nabrać wartości.

('plus' to energie pozytywne, 'minus' - negatywne, spowolnione, o dużej 'gęstości', które utworzyły materię)

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Nie możesz odrzucać części jednego organizmu, twierdząc, że do niego nie należy. To jest tak, jakbyś mówił o organizmie ludzkim, o człowieku: ludzkie jest serce, wzniosłe myśli o Bogu, dobre słowa, uśmiech, no, krew też, ale taki układ wydalniczy jest już paskudny, nie należy do organizmu... Ani brzydkie myśli, brzydkie słowa, to musi być dzieło szatana....

Gubisz się,bo nie znasz Ducha Świętego.

Oho, osąd się pojawił... Masz wgląd w moje uczucia, żeby stwierdzić, czy znam Ducha Świętego, czy nie? Może zostaw to Bogu i nie sądź w Jego imieniu?... img/smilies/smile

Nie, nie gubię się, śmiało mogę powiedzieć, że Duch Święty mnie prowadzi przez życie (ku mojej ogromnej radości).

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Wiem, bzdurnie to brzmi i nigdy byś tego nie powiedział, bo masz świadomość, że dokładnie wszystkie części organizmu ludzkiego są niezbędne, aby człowiek zachował zdrowie i mógł żyć, także układ wydalniczy.

    Gdzie, natomiast, ta świadomość względem Boga? Nie musimy Go znać 'osobiście', żeby wyciągnąć logiczny wniosek, że nie tylko to, co człowiek uznał za 'dobre' jest Jego przymiotem, ale też to, co nazwał 'złe'. Bo:

    1. nie ma NIC, co by z Boga, Bogiem i w Bogu nie było (w tym ten sławetny religijny 'szatan')

    2. 'dobro' nie miałoby żadnego sensu, nie zaistniałoby, gdyby nie było 'zła' ('duże' nie byłoby 'dużym', gdyby nie było 'małego', 'plus' nie byłby 'plusem', gdyby nie było 'minusa', to on nadaje wartość 'plusowi'.

    (tak jak człowiek by nie był nim, gdyby nie miał wszystkiego, co w sobie ma, tego układy wydalniczego w tym)

    Gdzie ta oczywista prawda podziała się w religii? Bo przecież nie możesz zaprzeczyć, że Całość jest dopiero wtedy pełna, kiedy ma swoje dwie przeciwne strony. Nie możesz zaprzeczyć, że nie ma NIC, co by nie było z Boga i w Bogu, prawda?

No,ale to Ty negujesz słowa kościoła,ze straszy wiernych karą bożą.Teraz przepraszaj. :)Przeciwne strony zwalczaja się,a wiec dają zero.

Za co mam przepraszać i kogo? Za to, że mnie nie odpowiada religijne podejście do Boga i życia? img/smilies/smile

Nie jestem 'przeciwną stroną'. Jestem sobą i wierna sobie. Idziemy w tym samym kierunku, tyle, ze każdy swoją drogą. Tobie pasuje ścieżka wytyczona od tysięcy lat rozumieniem innych ludzi, ja moją przecieram sama. Moja droga jest bardzo trudna, ale mnie to nie zraża, wprost przeciwnie img/smilies/smile.

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Bóg jest MIŁOŚCIĄ. To nie znaczy, że kocha nas, bo przecież Bóg nie jest 'odrębną istotą',  BÓG JEST ŻYCIEM, a my Jego cząstkami. Między kochać a BYĆ MIŁOŚCIĄ jest zasadnicza różnica. Jeśli Ty kochasz i czujesz swoją miłość, to jednocześnie czujesz Boga.

Zatem znaczy to,że to my kochamy z Jego inicjatywy,tak?A jesli nienawidzimy,to z czyjej inicjatywy?

I kochamy, i nienawidzimy z własnej inicjatywy. Ona jest wyrazem naszej aktualnej świadomości duchowej. Nienawidzi ktoś, kto jeszcze nie odkrył praktycznie swojej istoty (a teoretycznie przecież zapomniał). Musi najpierw doświadczyć jej przeciwieństwa. A jak doświadczy, wyciągnie wnioski, jego świadomość wzrośnie, będzie gotowy na wybory pozytywne, nienawiść w nim się więcej nie pojawi.

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

No i masz... img/smilies/smile. Jotajota, punkty widzenia to tylko 'narzędzia', dzięki którym możesz nabierać świadomości. Same w sobie nie mają żadnej wartości. Wartość ma tylko to, co dzięki nim zyskujesz.

Nic nie zyskuję.Ponieważ te punkty widzenia kiedyś były owocem poprzednich punktów widzenia,jesli więc coś zyskuję,to do czasu,aż to porzucę na rzecz nowych punktów widzenia,których wartość również będzie doczesna.Wiedza do niczego się nie przydaje w świecie ducha.

No i dlatego punkty widzenia nie mają wartości, jedynie 'pomocniczą', tak samo jak i wszelka wiedza. To są tylko 'narzędzia'. Bo liczy się to, co dzięki nim zyskujesz. A zyskujesz, jak każdy, jeśli piszesz, że nie - dla mnie to znaczy, że nie jesteś tego świadomy.

Zauważyłeś, że za każdą nasza myślą kryje się jakieś uczucie? Nie istnieje myśl bez uczucia za nią? Mysl pojawia się w głowie, uczucie w sercu. To ono jest u podstaw naszej istoty. I dzięki naszym poglądom i zdobywanej wiedzy i doświadczaniu jej, tak kształtujemy nasze uczucia, żeby 'dodały wartości' naszemu duchowi.

I tylko to zabieramy ze sobą po śmierci. Nie wiedzę, nie poglądy, nie 'narzędzia', jakimi tu się posługujemy, a efekt końcowy. Nasza miłość będzie taka, jak ją ukształtujemy za życia w ciele na bazie doświadczania i za pomocą tychże 'narzędzi'. Jeśli będzie zawierała uwarunkowania, będzie negatywna - odzwierciedli taki właśnie poziom świadomości. Jeśli jesteśmy na wyższym poziomie - nasza miłość nie będzie 'zabarwiona' negatywnie, będzie coraz bliżej Miłości przez duże 'M' (obiektywnej, bezwarunkowej).

(jako ludzie nie jesteśmy w stanie tego obiektywnie ocenić, bo do oceny mamy tylko uwarunkowany umysł, więc może nie próbujmy nawet, bo nie ma sensu)

jotajota napisał(a):

Dlaczego więc muszę iść drogą Miłości,skoro Bóg jest również Nienawiścią?

Jotajota, ta 'druga strona medalu' - przeciwieństwo Miłości zaistniało tylko po to, aby Miłości nadać wartość. Więc jak idziesz drogą Miłości, dzięki nienawiści (i wszystkiemu, co wynika ze strachu) nadajesz tę wartość swoim wyborem na mocy swojej wolnej woli. Więc jeśli 'odrzucisz' nienawiść świadomie, a nie ze strachu przed 'karą Bożą', automatycznie tę wartość Miłości nadajesz. I będziesz nadawał tak długo, aż swoim poziomem świadomości zbliżysz się do poziomu Miłości Bezwarunkowej.

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Nie ma też czegoś takiego jak 'rozchwiana jedność'.

Ależ jest.A przykładem jest  to,że Ty się ze mną nie zgadzasz,a za chwilę zgadzasz.

To nie jest przykład na 'rozchwianie'. To przykład na nabieranie świadomości. Najzupełniej naturalny i harmonijny. Zgadzamy się w tym, w czym obydwoje mamy podobną świadomość. Nie zgadzamy się w tym, w czym mamy różną świadomość.

jotajota napisał(a):

A gdzie magazynuje tę świadomość,gdy ciało umiera?I do czego ją później stosuje?

W samej sobie, w duszy. A stosuje (choć to się dzieje automatycznie) do tego, co napisałam wyżej: kształtowania ducha. Im wyższa świadomość duchowa, tym wyższe wibracje duszy i tym duch bardziej 'świetlisty', czyli Miłość doświadczona na wyższym poziomie.

jotajota napisał(a):

Jeśli wszystko niezależnie jest cząstka doskonałości i wszystko to jest tym jednym,to jak założyć zasadę:"czym się nie jest"?

To proste: tym, czego się 'nie czuje', co czujemy, że nam nie służy (w czym nie czujemy się dobrze, o służbie nie mówię img/smilies/wink)

jotajota napisał(a):

No,ale jaki tego sens.Czy bóg jest także Sensem i Bezsensem?

Tak. Ale bezsens na zasadzie 'minusa': zaistniał po to, aby nadać sens sensowi. Trochę 'masło maślane', ale można powiedzieć inaczej: aby sens nabrał żywej wartości.


jotajota napisał(a):

Logika polega na tym,że Bóg jest wszystkością,gdyż z Niego wyszło wszystko,ale pierwotnie wyszła jedynie Matka i tylko Ona.Pierwszą Jego stworzoną świadomością Jest Duch Święty(Matka),stworzony z Niego,drugą jest Syn zrodzony z tych dwojga,a trzecią syn odstępca zrodzony jedynie z Matki..Królestwo podzieliło się na króelstwo Dobra i zła z powodu odstępcy.Jeśli kto chce być zbawiony,musi trzymać z Matką,gdyż Ona jest incjatorką stworzenia i trzymać stronę dobra,aby taką miarą otrzymać,a jeśli kto chce wszystko jedno niczego,nic nie musi.Przeleci tylko przez przewód pokarmowy Ojca(piekło) i jako odpadki powróci do ponownego obrotu.

Co to takiego 'odstępca'? Zrodzony z Miłości i odstępca???

Wiesz co, takie tam opowiadanko... img/smilies/wink Przepraszam, ale te słowa do mnie nie mówią, zupełnie ich nie czuję...

Spróbuj powiedzieć to samo przy założeniu, że ta 'druga strona medalu' ('minus') to tylko spowolnienie tej samej energii, które daje wrażenie odwrotności.

Czy dalej będziesz widział 'odstępcę'? na jakiej zasadzie?

A co to w ogóle jest 'grzech' i 'zbawienie'?

   

jotajota napisał(a):

Lidka napisał(a):

Ja 'krążę wokół', czyli skupiam się na Życiu. Bo wiem, że BÓG jest ŻYCIEM. A jest to pojęcie o wiele szersze niż religijne określenie Boga.

    Jak się do tego odniesiesz, wziąwszy pod uwagę to, co wyżej napisałam o ŻYCIU (czyli Bogu)?

No,cóż...Jeśli jesteś prawdziwa w tych słowach i masz ogródek przed domem,to muszą w nim rosnąć chwasty.Jesz co popadnie nawet brudne z ziemi.Nie myjesz się,bo wtedy żyją na Tobie bakterie,a może wszy,czy jakieś pluskwy.Mozliwe,że przecieka Ci dach i masz grzyby na ścianach,bo przecież to życie.Walają się u Ciebie resztki pokarmu,aby wabiły życie,którym Bóg obdarzył muchy. img/smilies/smile No,co,jak inaczej mam się odnieść?Ty nie robisz różnicy między dobrem a złem.Ciekawe tylko,że wczoraj, zdaje się,to Ty byłaś jedna z tych,którzy potępili hrabiego.W Twoim przypadku to zadziwiające.

No, tu Ci wyobraźnia poszła... (w maliny img/smilies/wink).

Na jakiej podstawie twierdzisz, że ja nie robię różnicy między 'dobrem' i 'złem'?

Jotajota, to, że widzę równo wartość jednego i drugiego, nie jest dowodem na to, że nie różnicuję tego. KAŻDY człowiek różnicuje zgodnie ze swoim punktem widzenia i poziomem świadomości. Uwarunkowanie właśnie na tym polega: na odróżnieniu jednego od drugiego i wybieraniu. Przez całe życie. To jest jak budowanie domu: każdy wybór to kolejna cegiełka. A wybieramy zgodnie z naszą świadomością. Często bywa, że najpierw musimy wybrać 'źle', żeby docenić 'dobrze' i móc wybrać inaczej (ten mój przykład poprzedni na temat, że doceniamy dopiero to, co 'tracimy'). I jeśli uda nam się wybrać wartości serca jako podstawowe, będziemy ten nasz dom budować na skale. Jeśli wartości 'głowy' (iluzoryczne, z tego świata) - budujemy na piasku.

Ale i dom wybudowany na piasku ma swoją wartość. Gdyż dopiero, jak się zawali, pokaże to, czego człowiek budujący go całe życie nie widział. Nieważne, że nie widział całe życie, jak uświadomi to sobie choćby na łożu śmierci - cel osiągnął. Liczy się tylko efekt, nie droga do niego. Tych dróg jest nieskończenie wiele i wszystkie mają swoją wartość. Nie może być inaczej, mówimy przecież o Doskonałości img/smilies/wink.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#46 2012-06-14 19:29:43

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

OK, rozumiem. Ale nie zgadzam się z tym, to tylko ludzka interpretacja, która logicznie pasuje jako wyjaśnienie, ale z drugiej strony przeczy Doskonałości. Bo jeśli Bóg jest doskonały, nie ma miejsca na 'przypadki', 'szaleństwa', 'błędy'... Błędy to my popełniamy i one nam służą do wyciągania wniosków i nabierania świadomości, to jest efekt Boskiego Planu, nie 'pomyłki'.

Zatem Bóg zaplanował szaleństwo.Oczywiście,Tobie chodzi o to,że ja nazywam to szaleństwem,a Ty obecne rozwiązanie stworzenia uważasz za chwalebne.Ale zastanów się,czy nie dlatego uważamy złoto za metal szlachetny,że jest syty?Nie wchodzi w interakcję,nie ma pragnień,czyli nie "puszcza się" z innymi pierwiastkami,tworząc krzyżówki.
Chwalebne jest z jednego powodu,dlatego,że Bóg lituje się nad zagubionym i daje możliwość poznania siebie i ujrzenia Go poprzez zmysły,drżenie serca i rozum człowieka.Człowiek jest maszyną zaprojektowaną w ten sposób,aby w jego członkach znajdowały się różne układy dusz.Człowiek więc jest bogactwem stworzenia niebieskiego i piekielnego.A więc znajdują się w nas konstelacje aniołów i demonów,nad którymi panuje Najwyższy,albo konstelacja,konstelacje żądz.Jako maszyna,zwierzę, rodzimy się puści,a więc poddani władcy tego świata,gdyż rodzimy się na jego warunkach.W miarę uzyskiwania doświadczenia życiowego, dobrych wyborów i pracy nad sobą,w konstelacje te wchodzą odpowiedni im aniołowie niebiescy o przeciwnej woli,po to,aby związać demona.Dlatego też czasem mamy poczucie,że nie moglibyśmy,nie umielibyśmy skłamać,czy kogoś skrzywdzić w taki,czy taki sposób.Jednak bywa,że te więzy zostają popuszczone na skutek nowych doświadczeń,a na dalszym etapie znów zacieśnione,aż do momentu zawarcia pokoju pomiędzy nimi,poznania Boga i uznania Go za najwyższego.Ten pokój charakteryzuje się już nie tylko tym że nie możemy kogoś skrzywdzić,ale tym,że nie mamy pragnień na świecie.Wtedy to obaj przeciwnicy,którzy już są braćmi wstępują tam,gdzie ich Ojciec.A więc awansują obaj do synostwa Bożego.Tu wyjaśniam,że "obaj" dotyczy jednego demona z danego członka ciała.Tego jest znacznie więcej,ale dla przykładu posłużyłem się jedną parą aniołów i demonów.Zatem rodzimy się z demonami,a zstępują na nich aniołowie o przeciwnym zwrocie,więc nasze pragnienia wola zerują się.Wtedy,gdy jesteśmy niczym,jesteśmy Bogiem.Jeśli to osiągniemy jedna miarka aniołów i demonów jest zbawiona.Teraz jest trudniej,niż w czasach Adama,bo Adam był jeden i gdyby to on rozwiązał na ziemi,nie byłoby nas w tym szaleństwie,ale skoro jesteśmy,to i żniwo większe.

Offline

 

#47 2012-06-14 19:36:10

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

jotajota napisał(a):

Dwie odrębne sprawy jako cząstki jednej doskonałości?

Doskonałość nie jest 'jednolita', to złożoność w obrębie w Całości, więc nie tylko 'dwie sprawy' w niej się mieszczą img/smilies/wink

OK. Rozumiemy się.Przybij piątkę.

Offline

 

#48 2012-06-14 19:38:31

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

jotajota napisał(a):

Więc gdzie w Twiom życiu jest Bóg?A przecież mówisz,że Go niemal stale doświadczasz?Albo dlaczego nie sprzeciwiasz się iż kościół ogłosił Chrystusa Bogiem?

A spodziewałeś się, że się sprzeciwię temu? img/smilies/wink Nie sprzeciwiam, bo wiem, że katolicy nie potrafią inaczej spojrzeć na Jezusa.

Ale ja osobiście wolę myśleć o Nim jak o Mistrzu. Jezus sam to powiedział, że Bogiem nie jest i że 'cuda' jakie czynił, to właściwie nie On i że każdy z ludzi to samo by potrafił, gdyby...

No właśnie, gdyby miał taką świadomość Życia jak On (to już 'moje', nie biblijne). I temu właśnie służy wcielenie w ludzkie ciało (dla mnie cały cykl, nie 'jednostkowe'). Dzięki temu nabieramy powoli tej świadomości i idziemy właśnie w tym kierunku: stania się Chrystusem (Miłością wcieloną).

O czym wiec świadczą słowa:"Wyszedłem od Ojca i idę do Ojca."?Zacytuj fragment mówiący,że Jezus nie jest Bogiem.

Offline

 

#49 2012-06-14 19:47:12

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

jotajota napisał(a):

Jak więc człowiek może chrzcić w imię Ojca,Syna i Ducha Świetego?Albo prosić wspólnie w Jego imieniu?Co znaczy"w Jego imieniu"?

To słowo ma dwa znaczenia. Robić coś 'w imię...' (tu np. ochrzcić) to robić coś 'z myślą (intencją) o'...

Natomiast decydować o czymś, czego człowiek nie może stwierdzić, że Bóg tak chce (tego oczekuje), to już działać 'w imię Boga' rozumiane jako 'zamiast Boga'. I sprzeciwiam się temu. Człowiek może działać tylko w swoim imieniu.

A w czyim imieniu Jezus dokonywał znaków?

Offline

 

#50 2012-06-14 19:59:41

jotajota
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2011-06-09
Posty: 189

Re: DIALOGI RELIGIJNO-NIE RELIGIJNE O ŻYCIU I BOGU

Lidka napisał(a):

jotajota napisał(a):

Nie Lidko,nie widzę.Dlaczego miałbym uważać Chrystusa za świętego,skoro jedynie Bóg to wie i dlaczego miałbym Boga nazywać świętym,skoro jedynie On to wie?I Dlaczego nazywasz Go Miłością,skoro jedynie On to wie?Czym jeszcze Go nazywasz?

Ja w ogóle unikam słowa 'święty', ono zostało wypaczone... A tak na dobą sprawę, wszystko jest 'uświęcone'.

A umiałabyś sprostować to wypaczenie?A słowa "doskonały"nie boisz się używać,ale wprawdzie chyba tylko w odniesieniu do Boga.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo