Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#51 2012-09-04 08:32:23

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Andra, OK, rozumiem. To wytłumacz mi w takim razie, dlaczego widzenie z Twojej perspektywy prowadzi do takich wniosków:

Lidka napisał(a):

Przeniesione z tematu NIEBO:


Lidka napisał(a):

Andra napisał(a):

Lidka, a dajze Ty mi spokoj ze swoimi zalozeniami i celami, one legna sie w rozumie

Chcesz powiedzieć, że Stwórca (Źródło) jest bezrozumne i całe Dzieło Stworzenia powstało bez celu (planu, sensu, metody itd), czyli że Życie jest chaosem?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#52 2012-09-04 09:17:29

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Przeciez odpowiedzialam Ci juz na to pytanie. Czlowiekowi zycie jawi sie takim samym chaosem jak mrowce laka:)

 

#53 2012-09-04 09:36:31

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie (na mój komentarz). Skoro patrzysz z bardzo szerokiej perspektywy, z której wolisz widzieć wszystko 'scalone', dlaczego piszesz tak, że jedyny wniosek to taki, że Bóg (Życie, Źródło) jest 'bezrozumny',  chaotyczny i wszystko powstało 'z przypadku', bez celu i sensu?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#54 2012-09-04 10:16:25

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Lidko, a czy ja mowie o szerokiej lub waskiej perspektywie? Skad ten wniosek? Perspektywe tworzy oddalenie, w tym wypadku oddalenie sie od tresci w strone formy, a tu jak zawsze- zbytnia odleglosc uniemozliwia widzenie. Rodzac sie, nabywajac tozsamosci ego, odchodzimy od siebie w strone tego co tworzy nasza forme. Wiec jak zawsze i wszedzie- najlepsza widocznosc zapewnia harmonijny srodek, laczacy forme z trescia w jedno. Natomiast wnioski ktore wyciagasz z moich slow sa wnioskami rozumu ktory nie pojmuje tego co przekracza jego zdolnosc postrzegania, interpretujac to czego nie rozumie jako bezsensowny chaos, stad tworzy proby uporzadkowania tego - dla niego - zdaje sie byc chaosem, tworzac koncepcje na podstawie tego co mu znane- swiata materialnego.  To tworzy odbicie rozumowe tego co jest inteligentna ukierunkowana Kreacja, interpretacje skazone ograniczeniem do tego co i jak rozumie z otaczajacego go swiata. Taki nieco zdeformowany obraz Zycia. Rozumiesz- przewaga serca, tresci rozmazuje obraz, przewaga rozumu jest dokladnie tym samym, choc niosa rozne skutki. Ale i tak i tak, podazajac sciezka rozumu czy serca dochodzi sie do punktu gdy trzeba polaczyc je w jedno. Bez serca zycie jest martwe, bez rozumu - glupie co samokrytycznie przyznaje.
Ale ludzki rozum nie jest inteligencja zycia, tresci. Zycie nie jest glupie, glupieja jego formy gdy nie dorastaja do tresci siebie. Gdy przerastaja tresc, staja sie zimne i oschle. Zycie to cieplo, to w sercu jest jego zrodlo. No, tak mniej wiecej.
Nie mowie tego o Tobie, ale moze gdyby Ci ktorzy leca sciezka rozumu sprobowali mniej wysilku wkladac w proby zrozumienia, uporzadkowania tego co wydaje sie byc bez celu i sensu, a wiecej w odczuwanie siebie i swiata- dostrzegliby ze te puzzle ukladaja sie same?

 

#55 2012-09-04 11:57:06

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Andra napisał(a):

Lidko, a czy ja mowie o szerokiej lub waskiej perspektywie? Skad ten wniosek?

Z większości Twoich wypowiedzi, w których, mówiąc najogólniej, dziwisz się, po co dzielić na 'drobniejsze' i pokazujesz, że trzeba scalać. Trzeba - nie trzeba, Ty tak postrzegasz. A w związku z tym przypasowujesz w praktyce szeroką perspektywę do rzeczywistości podzielonej.

I dlatego ja Cię pytam: skoro szeroka perspektywa ma swoje przełożenie w 'podzielonym' (i z tym obie się zgadzamy), dlaczego Twoje przełożenie prowadzi do odwrotnych wniosków? (bezrozumność Boga itd).

Moje przełożenie wpasowuje się bardzo logicznie w naszą rzeczywistość. 


Andra napisał(a):

Rodzac sie, nabywajac tozsamosci ego, odchodzimy od siebie w strone tego co tworzy nasza forme.

Owszem. A nie przyszło ci do głowy, że to jest celowy 'manewr' i że tak ma właśnie być? Że człowiek nie powstał po to, aby właśnie takim uwarunkowaniom ulegać?


Andra napisał(a):

Natomiast wnioski ktore wyciagasz z moich slow sa wnioskami rozumu

A czym mam wyciągać te wnioski, tyłkiem, za przeproszeniem???

Jestem człowiekiem (jak i Ty) i JEDYNĄ możliwość zrozumienia daje mi właśnie rozum. Więc z niego korzystam, bo po to go mam.

Andra napisał(a):

(rozum) ktory nie pojmuje tego co przekracza jego zdolnosc postrzegania, interpretujac to czego nie rozumie jako bezsensowny chaos, stad tworzy proby uporzadkowania tego - dla niego - zdaje sie byc chaosem, tworzac koncepcje na podstawie tego co mu znane- swiata materialnego.

A na jakiej innej podstawie rozum może się oprzeć? Przecież nie ma innej (na czas bycia człowiekiem).

Wszelkie koncepcje, wyobrażenia, myśli to tylko narzędzia duszy wcielonej. dzięki którym ona może w tym świecie iluzji nabierać świadomości, dzięki czemu jej Istota będzie zwiększała wibracje, odzwierciedlając poziom tejże świadomości. Czyli na podstawie iluzji kształtuje się prawda.

Dlatego też logika jest tak ważna, żeby nie warunkować się czymś, co jest bez sensu (a im więcej świadomości życia, tym więcej sensu). Mam nadzieję, że wiesz, iż człowiek jest istotą funkcjonującą na bazie uwarunkowań?...

Ale mimo tego, mimo iż jego umysł jest uwarunkowany i bazuje na programie przystosowanym do rzeczywistości materialnej (koncepcje, 'etykietki' itd), JEST w stanie pojąć prawa rządzące życiem i przełożyć je na duszę z jej wartościami. Więc jak brak logiki, znaczy to tylko tyle, że interpretacja zawodzi gdzieś na starcie. I tu trzeba posłużyć się tym uwarunkowanym rozumem, żeby ten 'błąd w założeniu' znaleźć i nie brnąć dalej w coś, co jest oddalone od Prawdy i w dalszym ciągu się oddala, zamiast przybliżać.

(w każdym razie ja tak podchodzę do problemu)

W moim pojęciu Dzieło Stworzenia jest perfekcyjnie logiczne i nie widzę w nim żadnej sprzeczności i chaosu. Natomiast widzę te sprzeczności i chaos w Twojej interpretacji. I dlatego zadaję Ci pytania i proszę o sprecyzowanie: dlaczego Twoja koncepcja prowadzi do wniosku, że Bóg jest 'bezrozumny' i Dzieło Stworzenia bez celu i sensu?


Andra napisał(a):

To tworzy odbicie rozumowe tego co jest inteligentna ukierunkowana Kreacja, interpretacje skazone ograniczeniem do tego co i jak rozumie z otaczajacego go swiata. Taki nieco zdeformowany obraz Zycia. Rozumiesz- przewaga serca, tresci rozmazuje obraz, przewaga rozumu jest dokladnie tym samym, choc niosa rozne skutki. Ale i tak i tak, podazając sciezka rozumu czy serca dochodzi sie do punktu gdy trzeba polaczyc je w jedno. Bez serca zycie jest martwe, bez rozumu - glupie co samokrytycznie przyznaje.

Oczywiście, że tak. I dlatego tylko harmonia między sercem i rozumem tego obrazu nie rozmaże na tyle, żeby stracił logikę. Jeśli jej brakuje - trzeba coś zmienić w sobie i doprowadzić do tej harmonii.



Andra napisał(a):

Ale ludzki rozum nie jest inteligencja zycia, tresci. Zycie nie jest glupie, glupieja jego formy gdy nie dorastaja do tresci siebie. Gdy przerastaja tresc, staja sie zimne i oschle. Zycie to cieplo, to w sercu jest jego zrodlo. No, tak mniej wiecej.
Nie mowie tego o Tobie, ale moze gdyby Ci ktorzy leca sciezka rozumu sprobowali mniej wysilku wkladac w proby zrozumienia, uporzadkowania tego co wydaje sie byc bez celu i sensu, a wiecej w odczuwanie siebie i swiata- dostrzegliby ze te puzzle ukladaja sie same?

Ludzki rozum jest iluzją, tymczasową, na czas wcielenia. I służy człowiekowi bardzo (zresztą, po człowiek go ma, ale jak z tego daru korzysta - to już indywidualny wybór).

Owszem, jak się widzi chaos i zbyt dużo próbuje 'gimnastykować' umysł i, jednocześnie, zapomina o sercu, prowadzi to do dużych 'deformacji' w postrzeganiu. Te dwie sfery powinny być w równowadze.

Ale mnie chodzi o coś innego: o ten chaos w Twoich wypowiedziach, o to, do jakich wniosków one prowadzą. I chciałabym, żebyś mi wyjaśniła, dlaczego tak się dzieje, dlaczego Twoje wypowiedzi prowadzą do tak absurdalnych wniosków jak ten powyższy o 'bezrozumności' Boga.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#56 2012-09-04 15:01:02

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Andra, zagapiłam się i zamiast wcisnąć 'Cytuj', wcisnęłam 'Edytuj',  odpowiedziałam Ci na Twoim własnym poście i wkleiłam moją odpowiedź jako Twoją... Oczywiście usunęłam natychmiast i tym samym posłałam w 'niebyt' Twój post, za co najmocniej Cię przepraszam :love1: naprawdę nie chciałam tak zrobić.


Teraz jest tylko tyle Twoich słów, ile ja cytuję:

Andra napisał(a):

Po kolei: ja nie moge twierdzic ze trzeba scalac to co jest caloscia, a dziwie sie ze tak dalece mozna zapomniec o jednosci tresci i formy.

A dziw się dziw, aż kiedyś może odkryjesz, jakie to genialne 'posunięcie' i co zapewniające... img/smilies/smile

Myślisz, że Doskonałość mogłaby stworzyć taki 'knot' jak 'przypadkowe" czy 'zbędne' zapomnienie, którego po wcieleniu należy się pozbyć?... Bo 'nie wolno postrzegać' w sposób materialny? Bo to 'głupie'?...


Andra napisał(a):

A jednosc o ktorej mowie nie jest zalozeniem - ja mowie o jednosci istniejacej w roznych formach, a u Ciebie jest to postrzeganie roznych form przy teoretycznym zalozeniu ich jednosci

.

Niekoniecznie teoretycznym, Andra. To, że nie przedkładam odczucia/widzenia jedności, nie znaczy, że tego nie doświadczam. A nie przedkładam, bo mam świadomość, że nie o te jedność chodzi dla istot materialnych... Że nie ona im zapewni wzrost świadomości, właśnie branie iluzji za prawdę. Po to dusze tak całkowicie zapominają.

Mam również świadomość, że nawet jak się tę jedność odkryje (bo tego nikt nie broni i nie jest to niemożliwe), ten fakt sam w sobie nic nie daje. Dopiero przełożony praktycznie na to iluzoryczne życie zapewnia to, po co dusza się wcieliła.

Inaczej mówiąc - odczucie/widzenie jedności jest tylko 'pomocnym ćwiczeniem' w byciu człowiekiem, który postrzega 'osobno', myśli, wyciąga wnioski i dokonuje wyborów. Po te wybory właśnie dusza się wciela. Nie mogłaby ich dokonywać, widząc wszystko jako jedność. Tak postrzega bezcielesna. Gdyby o to chodziło, nie musiałaby się w ogóle wcielać.

Andra napisał(a):

A rozdzial jednego zycia na formy sluzy jednej swiadomosci jednego zycia.

Otóż to! img/smilies/smile. Człowiek właśnie dysponuje TYLKO ta świadomością jednego życia, świadomością człowieka, którym jest. I na czas bycia człowiekiem (z perspektywy niematerialnej - ledwie 'mgnienie oka') nie potrzebuje świadomości szerszej, tę zapomina. I to ma swój sens i cel, jak napisałam wyżej (i powtarzam wielokrotnie).


Andra napisał(a):

Wiec Lidus- to nie zycie sluzy Tobie do nabierania swiadomosci Ciebie jako coraz to doskonalszej formy, a Ty- jako coraz to doskonalsza forma sluzysz zyciu do wzbogacania swiadomosci tego ze jest doskonala.

Ale mnie tego nie musisz tłumaczyć, ja to doskonale rozumiem img/smilies/smile.

Ale też rozumiem, że droga do Doskonałości jest długa i że dusza dostaje osobowość w konkretnym celu. Ty usiłujesz tu pomijać wszystko to, co człowiekowi (duszy wcielonej, cząstce Boskiej 'na drodze do') najbliższe. Choć sama jesteś dokładnie taką sama cząstką z tożsamością, w takim samym stanie (aktualnie wcielenia) i na takim samym etapie. I to jest tu najdziwniejsze.


Andra napisał(a):

Lidko, a Twoje pytanie, na ktore usilujesz nie zrozumiec pomimo dwukrotnej odpowiedzi

Żadna z twoich 3 odpowiedzi nie jest tą, która w prosty sposób odpowiedziałaby na proste pytanie.


Andra napisał(a):

Dla mnie to co widze- i mowie o tym co widze, co czuje jest jasne i proste. To ze rozum tego nie pojmuje to jego sprawa, moze to kwestia przewagi rozumienia nad czuciem.

A może brak logiki w Twoim rozumowaniu?...

Andra napisał(a):

A teorie, zalozenia- to martwe twory myslowe.

Jednak bez tych martwych tworów myślowych nie byłabyś świadoma nawet tego, że żyjesz... naprawdę nie widzisz, że i jak bardzo służy nam myślenie? I czym, tak w istocie jest dla duszy?...


Andra napisał(a):

A zycia doswiadcza sie odczuwajac je a nie myslac o nim.

No, tym zdaniem powaliłaś mnie kompletnie... Zdegradowałaś do zbędnej (Stwórca znów się pomylił? img/smilies/wink) ewolucję mentalną i postawiłaś człowieka na etapie kwiatka...

Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego, co mówisz? Chyba nie. Bo człowiekiem jesteś. Gdybyś chciała tak życia doświadczać, musiałabyś urodzić się z ciężkim upośledzeniem umysłowym, przy którym nie byłabyś w ogóle w stanie myśleć.

I tu powiem Ci to, co powiedziałam i Sosanowi: jego wypowiedzi mogę porównać do wypowiedzi człowieka siedzącego za stołem i zajadającego kiełbachy i mięsiwa i, między jednym kęsem a drugim, usiłującego przekonać wszystkich wokół, że jest wegetarianinem i że tylko wegetarianizm jest 'słuszny'....

Przykro mi, ale to porównanie pasuje również do Ciebie. Od urodzenia umysłem się posługujesz, bez niego ani rusz, a twierdzisz, że doświadczanie życia to odczuwanie bez myślenia...

Ech...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#57 2012-09-04 19:11:39

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Lidko, za wykasowanie nie przepraszaj, nie szkodzi. Tym bardziej ze usilujesz wciagnac mnie w swoje gierki na ktore juz powiedzialam - nie mam ochoty, jako ze dla udowodnienia swojej racji, bo nie o zrozumienie tego co ktos mowi do Ciebie chodzi- nie wahasz sie przed zmiana sensu czyjejs wypowiedzi, tak by miec kontrargument. To miedzy innymi.  A poniewaz nie bawia mnie gierki umyslu ktorym posluguje sie ego, wybacz, pozostawie Cie z Twoimi  argumentami, kontragumentami, dalej baw sie sama, nie chce mi sie, wole zazerac kielbase czujac jej smak, niz wymyslac teorie na temat sensu jedzenia kielbasy. Pa Slonko:)

 

#58 2012-09-04 19:22:23

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Dodam jeszcze tak w przestrzen: ktos madrze powiedzial, juz o tym wspominalam: jesli sensu tego co chce sie powiedziec nie jest sie w stanie zawrzec w jednym zdaniu- najczesciej oznacza to ze nie wie sie o czym sie mowi. A od siebie: niestety rownie czesto potok slow okrywa pustke. Nie mowie tego konkretnie do nikogo, kazdy sam wie co i w jaki sposob przekazuje.  Rozumem stworzono setki, tysiace opaslych ksiag w ktorym nie ma nic poza  tym co rozum wymyslil zeby miec co robic. Z braku impulsow plynacych z serca przerabia sam siebie. A jego przeznaczeniem jest sluzyc sercu a nie imitowac je. Amen w tym temacie dla mnie.

 

#59 2012-09-04 19:32:30

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Czyli myślisz, że ja celowo 'pozbyłam się' Twojego postu, żeby zmienić sens Twoich wypowiedzi...

No, nic, trudno. Nie przekonam Cię, że zrobiłam to nieświadomie. I że nie gram. Ani w życiu prywatnym, ani na forum.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#60 2012-09-04 21:11:56

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Lidko, serce nie wartosciuje. Jesli tak uwazasz to chyba mylisz cos z czym. Juz nawet jesli nie czujesz tego, to zgodnie z Twoimi wlasnymi slowami: z serca plynie milosc ktora jest wszystkim, wiec co i w czym mialaby wybierac: miedzy soba a soba, siebie z siebie? To rozum wartosciuje, ocenia, a wybiera ego. Czlowiek ktory ma serce by zyc i rozum by to zycie bylo madre. Ja nie neguje roli umyslu, tak jak to podoba Ci sie widziec. Ale rozum nie ma prawa gorowac nad sercem bo wowczas zaczyna rzadzic ego, co prowadzi do tego co dzis zzera swiat. Rozum ktory mial sluzyc zyciu, wykorzystuje zycie uwazajac ze to zycie sluzy jemu. Bez komentarza Lidko. Tak jak powiedzialam- zycie na tyle sluzy Tobie do nabierania swiadomosci na ile Ty sluzysz zyciu dbajac o nie jak o siebie. A nie sobie dla siebie i tak dalej, bo nikt nie jest sobie sam dla siebie. To ego tak mysli. I cokolwiek jeszcze powiesz na moj temat i moich slow, ja koncze to bo grzebanie sie w glowie jest zwyczajnie nudne. Amen Lidko jak dla mnie, wroc do tematu watku.

 

#61 2012-09-04 21:35:57

caly
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-09-22
Posty: 1102

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Dziołchy, ja w ramach przerywnika tylko napisze, że jak się Was tak czyta, to mózg się zaczyna gotować i jak już myśli się, że do czegoś doszło, to post dalej jest się w lesie. No, ale fajnie oderwać się od pracy czasem img/smilies/wink

Offline

 

#62 2012-09-04 21:41:03

Filip
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-12-18
Posty: 1924

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Jak mawiał Pietrek w serialu Ranczo - kobiety są do kochania, a nie do rozumienia. img/smilies/smile


Znikam na długo, ale się pojawiam.

Offline

 

#63 2012-09-04 22:02:32

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Wiec kochajcie nas:). Lidka, znow to samo, zbyt inteligentna jestes by byc nieswiadoma tego ze nie o poscie mowie a o Twoich ustawicznych probach wmawiania mi tego czego nie robie- to a propos Twych slow jakobym twierdzila ze zycie obywa sie bez myslenia. Po prostu nie widzisz tego co jest a to co chcesz  zobaczyc, zmieniajac sens tego co sie mowi, doczepiajac nieistniejace motywacje i przypisujac innym Twoje intencjonalne rozumienie wedlug Twoich zalozen lub zupelne nierozumienie tego co sie mowi do Ciebie,  wiec dla mnie taka rozmowa nie ma sensu, poniewaz najwyrazniej nie pasuje do Twoich teorii. Nie oceniaj wedlug siebie, nie przywiazuje wagi do losu moich postow. Amen, do milego w innym watku.

 

#64 2012-09-05 05:41:17

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

caly napisał(a):

Dziołchy, ja w ramach przerywnika tylko napisze, że jak się Was tak czyta, to mózg się zaczyna gotować i jak już myśli się, że do czegoś doszło, to post dalej jest się w lesie. No, ale fajnie oderwać się od pracy czasem img/smilies/wink

To bardzo się cieszę, że ktoś tu w ogóle zagląda i próbuje zrozumieć tę naszą dziwną rozmowę... img/smilies/smile. Nie bójcie się, mózgi Wam się nie 'zagotują', a dostaniecie pożywkę (bodziec) do przemyśleń własnych. Sama 'korzyść' img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#65 2012-09-05 05:44:30

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Andra napisał(a):

Wiec kochajcie nas:). Lidka, znow to samo, zbyt inteligentna jestes by byc nieswiadoma tego ze nie o poscie mowie a o Twoich ustawicznych probach wmawiania mi tego czego nie robie-

Mo to za chwilkę zobaczysz, kto tu i co komu wmawia. Zaplątałaś się po raz kolejny, przeniosę Twój post z tematu 'Jedność', bo znów wyszedł poza temat (naprawdę masz rzadką zdolność gadania nie na temat img/smilies/wink.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#66 2012-09-05 06:21:47

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Andra napisał(a):

Lidko, serce nie wartosciuje.

A Ty jesteś sercem czy człowiekiem?


Andra napisał(a):

Jesli tak uwazasz to chyba mylisz cos z czym. Juz nawet jesli nie czujesz tego, to zgodnie z Twoimi wlasnymi slowami: z serca plynie milosc ktora jest wszystkim, wiec co i w czym mialaby wybierac: miedzy soba a soba, siebie z siebie? To rozum wartosciuje, ocenia, a wybiera ego.

Widzisz, twierdzisz, że to ja dzielę, Ty wolisz scalone, a rozdzielasz, aż świszczy...img/smilies/smile (znów te kiełbasy z ust zwisające przy twierdzeniu, że się jest wegetarianką img/smilies/wink). Po raz kolejny nadałaś odrębną osobowość sercu i rozumowi. Tak jakby miały odrębną wolę i decydowały same z siebie, a człowiek w ogóle nie istniał.

Ja potrafię porozdzielać, ale robię to tylko po to, aby rozróżnić. I na podstawie tego rozróżnienia jestem w stanie zdefiniować u siebie wartości. Nic więcej. NIGDY bym nie stwierdziła, że serce i rozum funkcjonują oddzielnie, a my nie mamy nic do gadania, bo jestem świadoma tego, że to ani serce, ani rozum człowiekiem nie rządzą, gdyż są tylko jego 'narzędziami'. To człowiek, istota stworzona z tych obu elementów (czyli sfer) i tylko łącznie, dokonuje wyborów. Albo na bazie serca, albo na bazie umysłu. I nigdy nie dzieje się tak, że człowiek kieruje się tylko jedną sferą, one są tak połączone, że nie sposób ich rozdzielić. Określenie 'kierować się sercem' nie oznacza 'zapomnieć o rozumie', ale dokonywać wyborów wartości serca.

I na odwrót: 'kierować się umysłem' nie oznacza 'zapomnieć o sercu', ale o wyborze wartości 'ego'.

I to ani serce, ani rozum dokonują tych wyborów, a człowiek.

I to człowiek jest duchowy tym, czym sam się ukształtuje swoimi wyborami wartości. Inaczej mówiąc - doświadczenie bycia człowiekiem kształtuje jego dusze na takim poziomie świadomości, jakie wartości wybrał w ciągu swojego życia.


Andra napisał(a):

Czlowiek ktory ma serce by zyc i rozum by to zycie bylo madre.

A co to znaczy?

Bo, zgodnie z Twoimi wszystkimi postami na ten temat, wynikałoby, że 'mądrze', znaczy nie kombinować umysłem, poddać się życiu, jak leci, nie wyciągać wniosków, nie starać się zrozumieć itd. Po prostu żyć, a najlepiej jak kwiatek...


Andra napisał(a):

Ja nie neguje roli umyslu, tak jak to podoba Ci sie widziec. Ale rozum nie ma prawa gorowac nad sercem bo wowczas zaczyna rzadzic ego, co prowadzi do tego co dzis zzera swiat. Rozum ktory mial sluzyc zyciu, wykorzystuje zycie uwazajac ze to zycie sluzy jemu. Bez komentarza Lidko.

W zasadzie też powinnam zostawić to bez komentarza, bo ręce opadają... Może Ty w swoim odczuciu jedności postrzegasz serce i rozum odrębnie i to jako 'byty' mające swoją wolę i mogące człowiekiem rządzić. Bo ja widzę to inaczej. I jeszcze raz Ci powtarzam: nie chodzi o wybory wartości i to dokonane nie przez serce albo przez rozum, a przez człowieka.


Andra napisał(a):

Tak jak powiedzialam- zycie na tyle sluzy Tobie do nabierania swiadomosci na ile Ty sluzysz zyciu dbajac o nie jak o siebie. A nie sobie dla siebie i tak dalej, bo nikt nie jest sobie sam dla siebie. To ego tak mysli. I cokolwiek jeszcze powiesz na moj temat i moich slow, ja koncze to bo [/u]grzebanie sie w glowie jest zwyczajnie nudne[/u].

I znów pomieszanie z poplątaniem, wplecenie szerokiej perspektywy w perspektywę życia materialnego i to dość niefortunne...

'Grzebanie się w głowie nudne'... Pewnie, po co myśleć?... img/smilies/big_smile

I powiem Ci, że Twoimi wyborami wartości przy pisaniu tego postu (i każdego innego) nie jest treść Twoich wypowiedzi, a uczucia, jakimi kierowałaś się, pisząc je. To o to w życiu chodzi, to jest sensem życia ludzkiego.

Ale skoro dla Ciebie 'grzebanie się w głowie jest nudne', to pewnie nie zrozumiesz, co ja mówię, bo i po co?

(pisanie postów to tylko jeden przykład, to się dzieje na każdym kroku naszego życia)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#67 2012-09-05 06:44:04

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

No i amen. Tak rozumiesz i to rozumiesz na ile jestes w stanie i fajnie:). Twoja ocena jest swieta prawda- Twoja powstala na podstawie tego co znane jest Tobie. Oczywiscie odbijam, jak zwykle:). Porozmawiamy gdy juz zechcesz podjac probe zrozumienia tego co najwyrazniej w tej chwili nie Ci sie w glowie.

 

#68 2012-09-05 08:20:07

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Jak brak argumentów merytorycznych, sięgamy po 'Ty i tak nic nie rozumiesz'? img/smilies/wink. O, to jest najprostsze wyjście i rzeczywiście zostawia myślenie gdzieś z boku, bo i po co się trudzić?... img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#69 2012-09-05 09:02:26

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Uczylam sie od mistrzyni, to ze ktos nie rozumie bo nie jest w stanie, bo to swiadczy o jego swiadomosci itp - to byl dotychczas Twoj koronny argument ktorym kwitowalas kazda wypowiedz ukazujaca  brak jasnosci tego co mowisz. Coz, jak odbijac to nie odbicie a pierwowzor.img/smilies/smile

 

#70 2012-09-05 09:23:17

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Widzisz Lidko, w swoim zapatrzeniu w ten swoj aspekt nie zauwazylas ze ja nie podwazam go, a jedynie sposob w jaki o nim mowisz, uwazajac ze jest jedynym mozliwym dla wszystkich, gdy tymczasem to jest Twoje indywidualne uwarunkowanie ta jedna czastka calosci.  Wiec nie o tresc Twoich pogladow a forme w ktorej je przedstawiasz chodzi. I zrozum wreszcie ze to co jest dla Ciebie niejasne w odniesieniu do innych aspektow jest Twoim ograniczeniem ktore probujesz zrzucic na innych- a w koncu niejasne jest dla Ciebie bo to Ty nie rozumiesz tak jak Tobie wydaje sie to byc nielogiczne. Jesli chcesz zatem to wyjasnic - pytaj, zamiast z rozmowy czynic wojne na slowa, tak jakbys uwazala ze inne poglady zagrazaja Twoim, lub im przecza. Rozne, inne aspekty dopelniaja sie tworzac calosc, czego nie dostrzegasz wpatrzona w ten jednen swoj, stad i tak go bronisz negujac inne lub oceniajac je wzgledem swojego. Po co, komu to sluzy bo na pewno nie calosci.  Uwazam ze lepiej bedzie zakonczyc te rozmowe, nie umiem rozmawiac z tymi ktorzy tylko mowia, rozmowa tak jak wszystko polega na wymianie a nie jednostronnej relacji bo to jest brak relacji.

 

#71 2012-09-05 10:23:31

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Andra napisał(a):

Uczylam sie od mistrzyni, to ze ktos nie rozumie bo nie jest w stanie, bo to swiadczy o jego swiadomosci itp - to byl dotychczas Twoj koronny argument ktorym kwitowalas kazda wypowiedz ukazujaca  brak jasnosci tego co mowisz. Coz, jak odbijac to nie odbicie a pierwowzor.img/smilies/smile

I wartość czego to jest? Serca? img/smilies/smile


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#72 2012-09-05 10:35:19

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Ech, wiesz, ono posluguje sie ego gdy trzeba, ale nie sluzy mu jako podnozek po ktorym to ego wdrapuje sie na szczyt samozadowolenia. To jest istotna roznica: serce nie sluzy sobie. Ego wylacznie. A swoja droga, powiedz jak to mozliwe ze ja rozpoznaje czastke Ciebie w sobie, a Ty nie dostrzegasz w innych czastki siebie? W innych formach nie rozpoznajac wspolnej tresci? Dziwne, teoretycznie wiesz ze jest nia milosc, wiec czemu praktyka nie pokrywa sie z teoria?

 

#73 2012-09-05 10:40:17

Andra
Gość

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

A pytanie o wartosc. Mowilam juz- serce nie wartosciuje, ono jest jedyna wartoscia, reszta to narzedzia Lidko.

 

#74 2012-09-05 10:54:45

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Andra napisał(a):

Widzisz Lidko, w swoim zapatrzeniu w ten swoj aspekt nie zauwazylas ze ja nie podwazam go, a jedynie sposob w jaki o nim mowisz, uwazajac ze jest jedynym mozliwym dla wszystkich, gdy tymczasem to jest Twoje indywidualne uwarunkowanie ta jedna czastka calosci.

Wiesz co, może w końcu zastanowisz się, czy możesz mówić o tym, co ja widzę, myślę i czuję?... To nie ja prezentuję 'moje zapatrzenie', to Ty tak to interpretujesz, bo nie raczysz czytać moich wypowiedzi. Gdybyś je czytała, wiedziałabyś doskonale, że pleciesz głupoty, albo powtarzasz moje słowa (tu o uwarunkowaniu i chyba nawet ich nie rozumiesz). Czy ja kiedykolwiek powiedziałam, że mój punkt widzenia jest 'jedynie słuszny'? Wprost przeciwnie, Andra. Tylko skąd Ty możesz o tym wiedzieć, jeśli nie czytasz tego, co piszę?...

Ja Cię nie proszę, żebyś dyskutowała tu sposób, w jaki ja piszę, ale żebyś odniosła się merytorycznie do treści.

Dokładnie tak jest z mojej strony w Twoją: usiłuję argumentować treść Twoich wypowiedzi, w której na próżno szukać logiki, a Ty nie masz zamiaru wyjaśniać dodatkowo, o czym tak naprawdę piszesz. To po co tu jesteś? Żeby dyskutować czy głosić?




Andra napisał(a):

Wiec nie o tresc Twoich pogladow a forme w ktorej je przedstawiasz chodzi. I zrozum wreszcie ze to co jest dla Ciebie niejasne w odniesieniu do innych aspektow jest Twoim ograniczeniem ktore probujesz zrzucic na innych- a w koncu niejasne jest dla Ciebie bo to Ty nie rozumiesz tak jak Tobie wydaje sie to byc nielogiczne.

A co jest u podstaw Twojego podejścia, skoro nie rozumiesz tego, co ja piszę? Nie Twoje 'ograniczenie', przypadkiem, do Twojej prawdy?... img/smilies/wink


Andra napisał(a):

Jesli chcesz zatem to wyjasnic - pytaj, zamiast z rozmowy czynic wojne na slowa, tak jakbys uwazala ze inne poglady zagrazaja Twoim, lub im przecza.

Nie mów za mnie, co ja uważałabym lub nie, bo tego nie wiesz. A pytania zadaję i nie uzyskuję na nie Twoich odpowiedzi.


Andra napisał(a):

Rozne, inne aspekty dopelniaja sie tworzac calosc, czego nie dostrzegasz wpatrzona w ten jednen swoj, stad i tak go bronisz negujac inne lub oceniajac je wzgledem swojego. Po co, komu to sluzy bo na pewno nie calosci.

Bladego pojęcia nie masz, co ja dostrzegam a czego nie... img/smilies/smile. Proszę na przyszłość obejść się bez tego typu uwag, OK?

To też Ci nie raz wyjaśniałam, po co, komu i dlaczego, nie czytałaś? Czy może czytałaś i uznałaś za bzdurę? img/smilies/smile

To powiem jeszcze raz: każdy sądzi według siebie. Ocenia, żeby wyrazić siebie na dany moment. Nie mówi prawdy na temat tego, o czym mówi, a wyraża jedynie siebie samego, 'testuje' swój poziom świadomości. To jest część procesu nabierania świadomości zgodnie z którym funkcjonuje człowiek. Bez rozróżniania, oceniania (względem siebie), refleksji, wyborów, nie byłby w stanie nabierać świadomości i ewoluować.

W ten sposób funkcjonuje człowiek, każdy, Andra, nawet ten, który nie ma świadomości tego, że właśnie tak funkcjonuje (czy ten, który temu przeczy, bo nie rozumie tego).

Ile ludzi, tyle 'aspektów' Całości ewoluuje jednocześnie. Nieważne, że nie mają pojęcia o doświadczeniach i wyborach innych 'aspektów', po to są na nie podzielone, żeby skupiać się na sobie. Dzięki temu Całość (suma tych 'aspektów') ewoluuje.

Naprawdę nie widzisz, że to służy Całości?... Że nie ma nic innego niż Całość?... Która po to podzieliła się na te wszystkie najróżniejsze energie, żeby stworzyć wewnątrz siebie warunki umożliwiające ewolucję?...


Andra napisał(a):

Uwazam ze lepiej bedzie zakonczyc te rozmowe, nie umiem rozmawiac z tymi ktorzy tylko mowia, rozmowa tak jak wszystko polega na wymianie a nie jednostronnej relacji bo to jest brak relacji.

Patrz, a mnie się wydaje, że cały czas tylko ja mówię... img/smilies/smile. A Ty robisz uniki, bo na pytania nie odpowiadasz, merytorycznie do omawianych problemów się nie odnosisz, a za to zarzucasz mi coś, o czym nie masz prawa nic wiedzieć (co ja myślę, zamierzam, czuję itd).

To ja kto, w końcu, jest?... img/smilies/wink. Masz tak silne 'ego', że nie potrafisz dostrzec, gdzie merytoryczna dyskusja, a gdzie Twoje uniki i 'odwracanie kota ogonem', byle by nie dyskutować, byle by 'Twoje było na wierzchu'?

Andra, moje NIE MUSI być 'na wierzchu', wystarczy, że merytorycznie wykażesz mi błędy logiczne. Pokłonię Ci się z szacunkiem i przyznam, że się myliłam, stać mnie na to.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#75 2012-09-05 11:08:25

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: ANDRY I LIDKI ROZMOWY O ŻYCIU

Andra napisał(a):

. A swoja droga, powiedz jak to mozliwe ze ja rozpoznaje czastke Ciebie w sobie, a Ty nie dostrzegasz w innych czastki siebie? W innych formach nie rozpoznajac wspolnej tresci? Dziwne, teoretycznie wiesz ze jest nia milosc, wiec czemu praktyka nie pokrywa sie z teoria?

Ech, Andra... Ta wypowiedzią właśnie wykazałaś, że to u Ciebie praktyka nie idzie w parze z teorią... Jak czujesz się 'atakowana', chętnie powtarzasz, że każdy jest inny, inaczej postrzega, czegoś innego potrzebuje itd. Genralnie zgadzasz się, że każdy jest innym 'apspektem' Całości.

A nagle Cię dziwi, czemu ktoś inny nie postrzega jak Ty?... img/smilies/roll

Czyli tym zdziwieniem potwierdzasz, że to, co mówisz, to tylko 'puste słowa', za nimi nie stoi świadomość tych słów... Gdybyś była naprawdę świadoma tego, co mówisz, nie dziwiłoby Cię nic i nie usiłowałabyś wszystkich 'nawracać' na swoje postrzeganie... Bo czułabyś, że każdy postrzega zgodnie ze swoim 'aspektem'. A teraz tylko to wiesz, poziom 'głowy', nie 'serca'.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo