Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#21 2010-03-16 18:24:08

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Totalne rozczarowania życiem

Popieram pomysł założenia przez Kropkę własnego tematu. Może byłoby to terapeutyczne w jakiś sposób img/smilies/smile

A wracając do głównego tematu dyskusji... Czy traktujecie każde rozczarowanie jako jakąś naukę? W jaki sposób rozpoznajecie czego Was to ma nauczyć? W ogóle zacznijmy od tego czy wierzycie, że wszystko ma nas czegoś uczyć? Czy takie rozpoznanie pomaga Wam się wygrzebać, czy dopiero jak już się wygrzebiecie to macie refleksje: aha, więc żeby znaleźć się tutaj musiałem przejść to czy tamto?

Offline

 

#22 2010-03-16 20:00:19

Rutlawski
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 584

Re: Totalne rozczarowania życiem

Jazon napisał(a):

Widzisz Krystek, ja uważam, że taka rozmowa: otwarta, szczera, którą należy prowadzić nawet z narażeniem się na niezrozumienie bądź śmieszność – bo tylko taka rozmowa również i z mojego punktu widzenia ma sens, i jakiekolwiek znaczenie – otóż taka rozmowa, choć dla Ciebie i dla mnie jest, i dla Rutlewskiego jest, i dla wielu jeszcze innych jest, to jednak nie zawsze jest rzeczą prostą, nie jest prostą nawet pomimo swej anonimowości. Bywają ludzie wycofani, potężnie znerwicowani, poblokowani, źle wychowani, na krawędzi depresji, itd. których do takiej rozmowy należy zachęcić.  Co próbowałem uczynić img/smilies/smile

Tak, to jest rzecz trudna. Ale dlatego trzeba się przełamać. Przyznać się przed samym sobą, że potrzebujemy drugiej osoby, wysłuchania. Nie zaś oczekiwać od innych.


2790097 - piszcie, kochani :>

Offline

 

#23 2010-03-17 13:57:57

kropka91
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-27
Posty: 101

Re: Totalne rozczarowania życiem

Rutku mam taka osobę . gdybym chciala zwierzyc sie wam to na pewno bym to zrobila,ale po co? Nie widze takiej potrzeby.


Nawet zamknięte na klucz drzwi czasem się otwierają!

GG: 15791617

Offline

 

#24 2010-03-17 17:39:26

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21128

Re: Totalne rozczarowania życiem

lufestre napisał(a):

Czy traktujecie każde rozczarowanie jako jakąś naukę? W jaki sposób rozpoznajecie czego Was to ma nauczyć? W ogóle zacznijmy od tego czy wierzycie, że wszystko ma nas czegoś uczyć? Czy takie rozpoznanie pomaga Wam się wygrzebać, czy dopiero jak już się wygrzebiecie to macie refleksje: aha, więc żeby znaleźć się tutaj musiałem przejść to czy tamto?

Tak, Lufestre, ja tak! Nawet widzę jak na dłoni, jak bardzo to człowiekowi służy.

Ale nie da się przewidzieć, jak to ma służyć, to dopiero się uwidacznia po fakcie, czasami bardzo długo po. Bo każda nasza decyzja wiąże się z różnymi wątkami w życiu. Jeśli ktoś się chce pobawić, to może zastanowić się nad sobą i wtedy zobaczy: aha, gdyby nie to, to tamto by się nie wydarzyło, a gdyby nie tamto, to efekt nie byłby taki...itd. Można naprawdę daleko zajść i rozszyfrować te wątki.

Natomiast jeśli chodzi o te trudne chwile w naszym życiu, one też nam służą. Są nieprzyjemne i ciężko jest je przetrwać, niektóre są bardzo bolesne. To potrafi człowieka przygnieść... Według mnie wiedza, że to tez nam posłuży, ale w jaki sposób, to zobaczymy dopiero w przyszłości, może podnieść na duchu i pomóc przetrwać to najtrudniejsze. Najważniejsza jest nasza cierpliwość i akceptacja, a te nie są mocną stroną przeciętnego człowieka... (zwłaszcza młodego).

W ogóle uważam, że świadomość bardzo człowiekowi pomaga, świadomość czegokolwiek. W tym przypadku powiedziałabym, że świadomość negatywności. Jeśli ją będziemy mieć, rozpoznamy szybko, na ile jesteśmy pod jej wpływem. A jeśli będziemy mieć świadomość tego, że źle się z czymś czujemy, jesteśmy zdegustowani życiem, sytuacja itp tylko dlatego, że to negatywność nam takie poczucie funduje, to chyba każdy rozsądny człowiek postara się zapanować nad tym i przejść na tory pozytywne?

Dam radę tym, którzy zechcą z niej skorzystać (albo chociaż sprawdzić, czy życiowa img/smilies/wink): jeśli Ci się coś nie podoba, źle na Ciebie działa, przygnębia Cię, to zmień to! A jeśli nie zależy to od Ciebie i nie jesteś w stanie nic zmienić - zmień swoje podejście do tej sprawy.

Gwarantuje Wam, że przy tej zasadzie nie ma miejsca na totalne rozczarowanie życiem...http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k005


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#25 2010-03-17 18:15:11

Dorcik
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 2548

Re: Totalne rozczarowania życiem

Lidka napisał(a):

Dam radę tym, którzy zechcą z niej skorzystać (albo chociaż sprawdzić, czy życiowa img/smilies/wink): jeśli Ci się coś nie podoba, źle na Ciebie działa, przygnębia Cię, to zmień to! A jeśli nie zależy to od Ciebie i nie jesteś w stanie nic zmienić - zmień swoje podejście do tej sprawy.

Gwarantuje Wam, że przy tej zasadzie nie ma miejsca na totalne rozczarowanie życiem...http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k005

http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010 http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010 :tak:Lidka -jak zawsze podnosi na duchu :)Wróciłam z pracy ,to az mnie noga przestała bolec jak to przeczytałam -brawoooo


''..Szukam Ciebie wariatko radosna,Z gniazdem ptasim w dłoniach,Jeszcze w Tobie cień nadziei,Na zgłupienie wspólne, śmiech z niczego,I taniec w deszczu... ''img/smilies/smile img/smilies/smile

Offline

 

#26 2010-03-17 18:22:41

Weronika
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-21
Posty: 1365

Re: Totalne rozczarowania życiem

Dorcik Ty może po prostu zmieniłaś podejście do tej nóżki img/smilies/big_smile .


"Szczęście nie jest kolorowym motylem, za którym musisz pobiec, jeśli chcesz go złapać. Szczęście jest jak cień: podąża za tobą nawet wtedy, gdy o nim nie myślisz".
(Phil Bosmans)

Offline

 

#27 2010-03-17 18:26:10

Dorcik
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 2548

Re: Totalne rozczarowania życiem

Weronika napisał(a):

Dorcik Ty może po prostu zmieniłaś podejście do tej nóżki img/smilies/big_smile .

Weronika -a no własnie ,że tak ..... Zaraz sobie to zapiszę .....


''..Szukam Ciebie wariatko radosna,Z gniazdem ptasim w dłoniach,Jeszcze w Tobie cień nadziei,Na zgłupienie wspólne, śmiech z niczego,I taniec w deszczu... ''img/smilies/smile img/smilies/smile

Offline

 

#28 2010-03-17 18:31:03

Weronika
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-21
Posty: 1365

Re: Totalne rozczarowania życiem

Dorcik napisał(a):

Weronika napisał(a):

Dorcik Ty może po prostu zmieniłaś podejście do tej nóżki img/smilies/big_smile .

Weronika -a no własnie ,że tak ..... Zaraz sobie to zapiszę .....

No pewnie img/smilies/smile napisz sobie :

"Kocham nóżkę,nóżka kocha mnie-już mnie nie boli  i wszystko jest ok "  img/smilies/tongue


"Szczęście nie jest kolorowym motylem, za którym musisz pobiec, jeśli chcesz go złapać. Szczęście jest jak cień: podąża za tobą nawet wtedy, gdy o nim nie myślisz".
(Phil Bosmans)

Offline

 

#29 2010-03-17 18:47:03

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21128

Re: Totalne rozczarowania życiem

Dorcik, http://www.cosgan.de/images/midi/liebe/h025

Cieszę się, że wyczuwasz (i korzystasz!img/smilies/wink) energię pozytywną. To jest właśnie nasza "broń", jedyna i najskuteczniejsza! Gdyby tak ludzie chcieli z niej korzystać... img/smilies/smile.

(Nawet powiedzenie, że Pan Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają, mało skuteczne... Każdego, kto czeka z założonymi rękami na "cud" mam ochotę poszturchnąć, ale cóż, każdy sama wybiera...)

Dorcik, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, nie? img/smilies/wink

:kocham:


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#30 2010-03-17 18:54:53

Jazon
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 960

Re: Totalne rozczarowania życiem

Lidka  napisał(a):

Dam radę tym, którzy zechcą z niej skorzystać (albo chociaż sprawdzić, czy życiowa ): jeśli Ci się coś nie podoba, źle na Ciebie działa, przygnębia Cię, to zmień to! A jeśli nie zależy to od Ciebie i nie jesteś w stanie nic zmienić - zmień swoje podejście do tej sprawy.

Masz rację Lidka, to pomaga i już pomogło wielu... a może warto takie zasady podawać w formie oryginalnej? img/smilies/smile


" (...)Siły by zmienić to, co można zmienić, pokory i cierpliwości by godzić się z tym, czego zmienić nie można i mądrości by odróżnić jedno od drugiego"


Jeśli nie będziesz sobą, kto nim będzie?

Offline

 

#31 2010-03-17 19:04:16

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21128

Re: Totalne rozczarowania życiem

Jazon napisał(a):

Lidka  napisał(a):

Dam radę tym, którzy zechcą z niej skorzystać (albo chociaż sprawdzić, czy życiowa ): jeśli Ci się coś nie podoba, źle na Ciebie działa, przygnębia Cię, to zmień to! A jeśli nie zależy to od Ciebie i nie jesteś w stanie nic zmienić - zmień swoje podejście do tej sprawy.

Masz rację Lidka, to pomaga i już pomogło wielu... a może warto takie zasady podawać w formie oryginalnej? img/smilies/smile


" (...)Siły by zmienić to, co można zmienić, pokory i cierpliwości by godzić się z tym, czego zmienić nie można i mądrości by odróżnić jedno od drugiego"

http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010 Jazon, SUPER!

Można to powiedzieć na wiele różnych sposobów, może ktoś jeszcze się dołączy?

W każdym razie dla mnie trochę smutne jest to, że ciągle zbyt mało osób chce te prostą prawdę przyjąć... A tak łatwo jest się przekonać o tym, jaką to ma moc!... Cóż, tak to już jest... (też fakt do zaakceptowania! img/smilies/wink).

img/smilies/042


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#32 2010-03-17 19:13:22

Dorcik
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 2548

Re: Totalne rozczarowania życiem

Lidka napisał(a):

Dorcik, http://www.cosgan.de/images/midi/liebe/h025

Cieszę się, że wyczuwasz (i korzystasz!img/smilies/wink) energię pozytywną. To jest właśnie nasza "broń", jedyna i najskuteczniejsza! Gdyby tak ludzie chcieli z niej korzystać... img/smilies/smile.

(Nawet powiedzenie, że Pan Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają, mało skuteczne... Każdego, kto czeka z założonymi rękami na "cud" mam ochotę poszturchnąć, ale cóż, każdy sama wybiera...)

Dorcik, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, nie? img/smilies/wink

:kocham:

Noo pewnie - Lidka img/smilies/smileimg/smilies/smile
Pieknie piszecie ,dajecie do myslenia ,a ja Was czytam i jak ta gabka ,która nasiaka woda .....
Oh Lidziu ,tej energii pozytywnej ostatnio mam az w nadmiarze ...ostatnio tak często sie smieje mam ochotę rozłozyc ręce i krzyknąc z radosci ,ale chwilowo powstrzymywałby mnie zdziwiony wzrok mojej 10-latki  img/smilies/big_smile Jestem szczęsliwa i to bardzo !!!!
A złe rzeczy ,każdemu się zdarzaja ,ale  z wszystkiego mozna wyciagnac wnioski ,wiele rzeczy  ,sytaucji ,nawet tych złych ,po opadnieciu emocji ,może nas duzo nauczyc  img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez Dorcik (2010-03-17 19:14:55)


''..Szukam Ciebie wariatko radosna,Z gniazdem ptasim w dłoniach,Jeszcze w Tobie cień nadziei,Na zgłupienie wspólne, śmiech z niczego,I taniec w deszczu... ''img/smilies/smile img/smilies/smile

Offline

 

#33 2010-03-17 19:15:33

Dorcik
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 2548

Re: Totalne rozczarowania życiem

Jazon napisał(a):

" (...)Siły by zmienić to, co można zmienić, pokory i cierpliwości by godzić się z tym, czego zmienić nie można i mądrości by odróżnić jedno od drugiego"

Piękne...... http://www.cosgan.de/images/more/flowers/090


''..Szukam Ciebie wariatko radosna,Z gniazdem ptasim w dłoniach,Jeszcze w Tobie cień nadziei,Na zgłupienie wspólne, śmiech z niczego,I taniec w deszczu... ''img/smilies/smile img/smilies/smile

Offline

 

#34 2010-03-17 19:17:01

Jazon
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 960

Re: Totalne rozczarowania życiem

Lidka napisał(a):

W każdym razie dla mnie trochę smutne jest to, że ciągle zbyt mało osób chce te prostą prawdę przyjąć...
img/smilies/042

Dla Ciebie smutne, łał...  http://www.cosgan.de/images/midi/boese/u020


we mnie nastąpiła przemiana  http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/e035


I dla mnie radosne jest to, że już tak wielu coś pozytywnego z sobą zrobiło...



....to tylko kwestia optyki...  http://www.cosgan.de/images/more/flowers/090


Jeśli nie będziesz sobą, kto nim będzie?

Offline

 

#35 2010-03-17 20:03:32

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21128

Re: Totalne rozczarowania życiem

Jazon napisał(a):

Lidka napisał(a):

W każdym razie dla mnie trochę smutne jest to, że ciągle zbyt mało osób chce te prostą prawdę przyjąć...
img/smilies/042

Dla Ciebie smutne, łał...  http://www.cosgan.de/images/midi/boese/u020


we mnie nastąpiła przemiana  http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/e035


I dla mnie radosne jest to, że już tak wielu coś pozytywnego z sobą zrobiło...



....to tylko kwestia optyki...  http://www.cosgan.de/images/more/flowers/090

Jak wszystko!http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010

Dla mnie też szklanka na ogól jest jeszcze w połowie pełna, a nie już w połowie pusta! img/smilies/wink

http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k005


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#36 2010-03-17 20:22:25

Jazon
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 960

Re: Totalne rozczarowania życiem

Lidka napisał(a):

Dla mnie też szklanka na ogól jest jeszcze w połowie pełna, a nie już w połowie pusta! img/smilies/wink

http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k005

Wiem, wiem Lidka, że jesteś optymistką - zawsze mi sie z Tobą świetnie przekomarzało, hi...

http://www.cosgan.de/images/midi/liebe/h025


[proszę o wyrozumiałość za ten off top]


Jeśli nie będziesz sobą, kto nim będzie?

Offline

 

#37 2010-03-18 12:04:47

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Totalne rozczarowania życiem

Jazon toć ja nie wiedźma z siekierą co by ścigać img/smilies/lol

Piszecie tutaj o tym żeby godzić się z tym  czego zmienić nie można, a zmieniać to co można i nam się nie podoba. Tylko teraz pytanie gdzie jest granica między można a nie można. Czy wyznacza ją życie czy my sami czasami musimy dokonać wyboru i powiedzieć co możemy sobie pozwolić zmienić, a co nie? Mam wrażenie, że ja na przykład w większości przypadków uznaję, że nie można czegoś zmienić (może niesłusznie) a potem się buntuję i irytuje jak diabli i "odmawiam współpracy" i mam dość. i nie to żeby to miał być wątek terapeutyczny mojej osoby- myślę że nie ja jedna na ziemi tak mam. Pokora pokorą ale pod nią trzeba mieć dla siebie jakieś uzasadnienie. Uzasadnienie- musisz siedzieć cicho i to przeżyć, bo nic nie zrobisz i jest jak jest to dla mnie tortura i jeszcze większe dobijanie się.

Offline

 

#38 2010-03-18 12:48:47

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21128

Re: Totalne rozczarowania życiem

lufestre napisał(a):

Jazon toć ja nie wiedźma z siekierą co by ścigać img/smilies/lol

Piszecie tutaj o tym żeby godzić się z tym  czego zmienić nie można, a zmieniać to co można i nam się nie podoba. Tylko teraz pytanie gdzie jest granica między można a nie można. Czy wyznacza ją życie czy my sami czasami musimy dokonać wyboru i powiedzieć co możemy sobie pozwolić zmienić, a co nie? Mam wrażenie, że ja na przykład w większości przypadków uznaję, że nie można czegoś zmienić (może niesłusznie) a potem się buntuję i irytuje jak diabli i "odmawiam współpracy" i mam dość. i nie to żeby to miał być wątek terapeutyczny mojej osoby- myślę że nie ja jedna na ziemi tak mam. Pokora pokorą ale pod nią trzeba mieć dla siebie jakieś uzasadnienie. Uzasadnienie- musisz siedzieć cicho i to przeżyć, bo nic nie zrobisz i jest jak jest to dla mnie tortura i jeszcze większe dobijanie się.

Lufestre, może rzeczywiście zbyt mało odważnie podchodzisz do problemu... Ale nic to, codziennie masz nową szansę, nie?img/smilies/wink

W sumie to bardzo proste, zorientować się, co możemy zmienić, a co jest od nas niezależne. Podam Ci parę przykładów, na pewno od razu załapiesz, na czym to polega.

Wszystko to, czego zmienić już nie możemy, co, jakby, nie leży w naszej mocy. Spóźniasz się na pociąg, który masz jechać w celu załatwienia jakiejś ważnej sprawy. I tu natychmiastowa reakcja: albo pogrążasz się w rozpaczy (przechodzisz na stronę negatywną, która uniemożliwia logiczne myślenie) i masz przed sobą "koniec świata", albo szybciutko zastanawiasz się, jak temu zaradzić, żeby nie stracić "ważnej sprawy". Pociągu raczej nie dogonisz, więc nie ma co płakać, trzeba szukać innego wyjścia. I ono ZAWSZE jest, pod warunkiem, że podejdzie się pozytywnie i zacznie faktycznie działać, bez strachu, żalu, paniki.

Złamiesz nogę (tfu, nie życzę Ci, to tylko przykład! img/smilies/smile). I znów to samo: albo będzie to dla Ciebie "koniec świata", cały okres w gipsie spędzisz nad użalaniem się nad sobą, czyli marnotrawiąc cenny czas. Nic Ci to nie da.

Albo też zaakceptujesz sytuację (wszak tego akurat nie da się zmienić) i pomyślisz pozytywnie, jak najlepiej sobie ułożyć życie na czas tego gipsu, żeby żyć pełnie i normalnie.

Okradną Cię (znów to samo, nie życzę Ci tego!). I sytuacja powtarza się: albo zaczniesz rozpaczać i napełniona negatywnością będziesz żyć w przekonaniu, jaka Ty jesteś biedna (zapewniam Cię, w ten sposób nie poprawi Ci się, mowy nie ma, negatywne przyciąga negatywne), albo stwierdzisz fakt, poklniesz pod nosem i uznasz to za "nauczkę". Wyciągniesz wniosek na przyszłość, jak nie dać się okraść, jaki błąd zrobiłaś i nie będziesz więcej poświęcać swoich myśli i marnować energii na rozpamiętywanie czegoś, co się wydarzyło i na co nie masz już wpływu.

I z kolei przykład na to, co możemy zmienić. Zrobiliśmy jakąś głupotę i zdaliśmy sobie z tego sprawę, np. pokłóciliśmy strasznie z kimś i teraz nas to męczy, bo emocje opadły i jest nam żal... Niby sytuacja należy do przeszłości, ale tu jest wyjście, mamy na to wpływ: chowamy nasze "ego" do kieszeni, idziemy do osoby, przepraszamy, wyjaśniamy i robimy wszystko, co możliwe, żeby "zmazać" tę paskudna sytuację. Na ogół szczerość rodzi szczerość, jeśli podejdziemy do osoby po prostu "z sercem", jej "ego" też się schowa i wszystko "naprawi się", obie osoby powinny wyciągnąć wnioski i... cieszyć się, że "po bólu".

Natomiast w tym przypadku może zaistnieć sytuacja, kiedy ta osoba będzie się czuła obrażona ("ego"!) i za żadne skarby nie da się przeprosić i nic nie wróci do normy. Wówczas sytuacja przechodzi na stronę tych, których nie możemy zmienić. Trudno! Zrobiliśmy wszystko, co się dało, żeby naprawić, więcej zrobić się nie da. Zatem trzeba zaakceptować i dalej iść pozytywnie. Wyrzuty sumienia są energią negatywną! Trzeba je mieć, to nasz wewnętrzny "miernik", ale ona nam ma jedynie sygnalizować problem. Raz zasygnalizowany i rozpoznany, problem powinien być natychmiast rozwiązany, bo pozostawanie pod wpływem wyrzutów sumienia sprawia, ze gromadzimy w sobie niepotrzebnie energie negatywną

Wszystko, co się dzieje w naszym życiu niejako "na zewnątrz" (są ograniczenia nie do przejścia przez nas), to są te rzeczy, których nie możemy zmienić. Jeśli tak, należałoby zmienić nasz stosunek do tego z negatywnego na pozytywny. I już zaczynamy przyciągać kolejne pozytywne, tym razem, wydarzenia.

(a nieszczęścia chodzą parami zazwyczaj dla tych, którzy nie potrafią "odżałować" czegoś, są rozżaleni, negatywni, więc natychmiast przyciągają kolejne negatywne wydarzenie).

Lufestre, najrozsądniej byłoby uznać, że cokolwiek nam się przydarza, to nic więcej, jak tylko doświadczenia życiowe. Do wyciągnięcia wniosków i wcielenia ich w dalsze życie. jak wniosku nie wyciągniesz, wydarzenie będzie przychodziło ponownie, "lekcja" nie zaliczona. Jak wyciągniesz - nie ma powodu (potrzeby), żeby to wydarzenie wróciło.

Pomyśl logicznie: coś się stało i nie odstanie, jaki jest sens w rozpamiętywaniu tego? Co to da? Co zmieni? Przecież "przeszłość" nie wróci, nie cofniesz czasu, prawda?

Takie rozżalenie to czysta energia negatywna, jak pozwolisz sobie na zagoszczenie jej w Tobie ponad "normę", możesz już potem przestać myśleć logicznie, jeśli Tobą zawładnie...

(ale, na szczęście, nie żyjemy na bezludnej wyspie, a wśród ludzi, po to są przyjaciele, żeby "ustawić nas do pionu" od czasu do czasu, nie? img/smilies/smile).

I dlatego "liczą si ę tylko te dni, których jeszcze nie było"...


(kto kojarzy z jakiej to piosenki?)

Lufestre, człowiek ma dużo więcej wolności, niż mu się wydaje. Niech wszelkie ograniczenia "zewnętrzne" na nas spadną, a i tak decyzja, w jaki sposób podejdziemy do tego należy nie do tych okoliczności, a do nas samych. Człowiek SAM decyduje, jaką wartość nadać wydarzeniom w swoim życiu, nikt i nic nie może go do tego zmusić. Jak się ma te świadomość, człowiek potrafi doskonale kontrolować swoje nastawienie do życia i nie ma dla niego żadnej sytuacji, która dosłownie go wyłącza z życia, nie pozwoli sobie na to, bo żal mu tego "zmarnowanego" czasu. Ale trzeba przekonać się o tym samemu, łatwo! http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k005

:kocham:


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#39 2010-03-19 23:40:46

Jazon
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 960

Re: Totalne rozczarowania życiem

Lidka  napisał(a):

Lufestre, najrozsądniej byłoby uznać, że cokolwiek nam się przydarza, to nic więcej, jak tylko doświadczenia życiowe. Do wyciągnięcia wniosków i wcielenia ich w dalsze życie. jak wniosku nie wyciągniesz, wydarzenie będzie przychodziło ponownie, "lekcja" nie zaliczona. Jak wyciągniesz - nie ma powodu (potrzeby), żeby to wydarzenie wróciło.

Lidka

Było mi bardzo miło przeczytać, jak traktujesz pojawijące się w Twoim życiu wydarzenia - traktuję je bowiem dokładnie tak samo.

Jestem zadziwiony nadzwyczajną lągiką pojawiających się wydarzeń, i to ta logika oraz konsekwencja wydarzeń pozwalają mi stwierdzić, że nic w naszym życiu nie dzieje się przypadkowo...

A co do tych "lekcji" zauważyłem jeszcze coś innego.

Wyciągnięcie właściwych wniosków z pewnych wydarzeń i wcielenie ich w życie jeszcze ostatecznie i definitywnie sprawy nie załatwia. Zawsze jest tak, przynajmniej ja tak zawsze miałem, że po pewnym czasie, kiedy już sądziłem, że uporałem się z czymś co mnie dręczyło, to wówczas nagle i niespodziewanie pojawiało się ono jeszcze raz - jest to taki ostateczny sprawdzian czy faktycznie nowo poznana lekcja jest przez nas na pewno na odpowiednim poziomie przyswojona i ugruntowana.

To zaliczenie tego sprawdzianu ostatecznie nas uwalnia  :ptaszek:   


Z bólem i ze wstydem muszę przyznać, że to ten ostateczny sprawdzian zawsze był dla mnie najtrudniejszy i nie raz go oblewałem..., a wówczas co? - no oczywiście... wszystko zaczynało się od nowa... (to taki ruch kołowy wydarzeń)

:banan:


Jeśli nie będziesz sobą, kto nim będzie?

Offline

 

#40 2010-03-20 00:04:36

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Totalne rozczarowania życiem

Lidko, dziękuję za tak długą odpowiedź http://www.cosgan.de/images/midi/liebe/h025 Jest mi miło, że tak obszernie się rozpisałaś dla mnie! :slonko: Przeczytałam wszystko uważnie i jeszcze sobie wrócę do tego. Na razie nie mam jak Ci odpowiedzieć na ten post inaczej niż mówiąc, że postaram się spróbować jakoś się zaprogramować na takie myślenie, choć wiem, że to nie będzie łatwe. Mam wrażenie, że poddawanie się mam wrodzone, ale mam też nadzieję, że jest ono wyzbywalne. W każdym razie dam znać jak poczynie postępy img/smilies/smile

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo