Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#1 2010-03-13 13:06:48

Krzysztof K
Pielgrzym
Zarejestrowany: 2009-06-19
Posty: 1830

Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Na fundamencie jakim są słowa i czyny Jezusa, zbudowano wiele religijnych gmachów.
Jego życie i śmierć do dziś inspirują ludzi.
Tlumaczeń i interpretacji tego; kim był Jezus, po co przyszedł na ziemię i co chciał nam powiedzieć, jest nieskończenie wiele.

Kim był ktoś, to w tak wielkim stopniu odmienił obliczę tego świata?
Nie ma chyba w naszej, znanej nam historii, postaci, ktora wywarłaby większy wpływ na losy ludzkości.
W Jego imię kochano, tworzono piękno, ale równiż zadawano śmierć i cierpienia.
Dla Niego ludzie żyli, radowali się, cierpieli i umierali, z nadzieją na wieczne życie.
Kim więc był Jezus?

Każda z religii wyrosłych z Jego nauki daje swoim wyznawcom gotowe odpowiedzi na to pytanie.
Mesjasz, Bóg, Syn Boży, czy Prorok, to najczęściej spotykane określenia, choć jest ich znacznie więcej.
Napisano tysiące teologicznych ksiąg uzasadniających dane podejście.
Tysiące ludzi walczyło w obronie danej teorii i oddawało za nią życie.
Hmmm...
Smutne to i tragiczne.

Gdzie jest więc prawda?
Co Jezus chciał nam powiedzieć przez Swoje życie i czyny?

Sporo już lat temu, we wstępie do jednej z niekanonicznych Ewangelii, przeczytałem słowa, które są odpowiedzią na te pytania.
Pochodzą one rzekomo od Jezusa i zostały wypowiedziane przez Niego znacznie po Jego śmierci.
Piszę "rzekomo", gdyż nie wiem ile jest prawdy w tym twierdzeniu.
Wiem jedynie, że jak dla mnie, słowa wtedy wypowiedziane doskonale podsumowują to, co nazywam "Prawdziwym Przesłaniem Jezusa".

Oto one:

"Wtedy gdy powiedziałem: Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nie miałem zamiaru podsuwać ludzkości myśli, że ja byłem jedynym światłem
(...)
Ci którzy są świadomi Ducha Bożego - są Dziećmi Bożymi.
Kiedy powiedziałem, że jestem Synem Boga, którego Ojciec sobie upodobał- chciałem dać do zrozumienia, że jedno z Dzieci Bożych ujrzało, zrozumiało i oglosiło Swoją Boskość!
Zobaczyło, że żyje, porusza się i przebywa w Bogu - tej Wielkiej Ojco-Macierzyńskiej Zasadzie wszystkich rzeczy.
Wierny swemu sercu prowadziłem takie życie jakie głosiłem, ze wzrokiem utkwionym w ten ideał, napełniając nim całe swoje życie, aż pożądane zakończenie nadeszło.
Przyczyną, która sprawia, że liczni nie widzą tego to to, że uczynili mnie nieosiągalnym.
Następnie otoczyli cudami i mistyką, a w dodatku umieścili z daleka od ludzi prostego serca, których tak głęboko kocham (...)
Oni mnie ukryli, wystawili ściany i przegrody, namnożyli pośredników i wizerunków
(...)
Bardzo wielu ludzi widzi jedynie tą część mojego życia, która zakończyła się na krzyżu, zapominając o tym, co było wcześniej i co trwa do dziś.
Zycie nie może być unicestwione - ono płynie i płynie, a przeżyte zgodnie z prawami - nie przeradza sie i nie przemija..."

Tak to właśnie wzgląda i jest jasne, klarowne i proste.

Jezus był takim samym człowiekiem, jak Ty, czy ja.
Etap duchowego rozwoju, na którym On się znajdował był tak wysoki, że umożliwił Mu dotarcie do istoty Boskości.
Jezus odkrył, zgłębił i poznał prawdę, która odmieniła Jego życie.
Potem zaczął nauczać nas tego, co było mu dane odkryć.

To On przecież, nawet w Kanonicznych Ewangeliach mówił, że wszyscy jesteśmy Dziećmi Bożymi i zwracając się do Boga, mamy tak jak Pn mówić; "Ojcze".
To On twierdził, że każdy, kto ruszy wyznaczonym przez Niego szylakiem, osiągnie to co On, a nawet będzie czynił większe znaki.
To on nazywał wreszcie wszystkich ludzi swoimi braćmi.

Co my ludzie zrobiliśy z tym przesłaniem?
Wynieśliśmy Go na ołtarze i kazaliśmy stać się kimś więcej, niż "tylko" człowiekiem.
Otoczyliśmy Go obrzędami, wierzeniami i dogmatami, które oddaliły Go od nas - ludzi.
Kazaliśmy w Niego wierzyć, a nie rozumieć.
Zagubiliśmy w ten sposób prawdziwy sens Jego nauki i zamknęliśmy wejście na szlak, który On wytyczył.

Kim był więc Jezus?

Człowiekiem, który dostąpił "Oświecenia" podobnie jak Budda, Mahomet i wielu, wielu innych.
Imiona większości z nich zostały już zapomniane przez historię.
Oni" tanczyli swój taniec", do muzyki granej przez Boga.


Krzysztof K

Offline

 

#2 2010-03-13 13:18:36

voltaren
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-26
Posty: 3209

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

"Wtedy gdy powiedziałem: Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nie miałem zamiaru podsuwać ludzkości myśli, że ja byłem jedynym światłem
(...)
Ci którzy są świadomi Ducha Bożego - są Dziećmi Bożymi.
Kiedy powiedziałem, że jestem Synem Boga, którego Ojciec sobie upodobał- chciałem dać do zrozumienia, że jedno z Dzieci Bożych ujrzało, zrozumiało i oglosiło Swoją Boskość!
Zobaczyło, że żyje, porusza się i przebywa w Bogu - tej Wielkiej Ojco-Macierzyńskiej Zasadzie wszystkich rzeczy.
Wierny swemu sercu prowadziłem takie życie jakie głosiłem, ze wzrokiem utkwionym w ten ideał, napełniając nim całe swoje życie, aż pożądane zakończenie nadeszło.
Przyczyną, która sprawia, że liczni nie widzą tego to to, że uczynili mnie nieosiągalnym.
Następnie otoczyli cudami i mistyką, a w dodatku umieścili z daleka od ludzi prostego serca, których tak głęboko kocham (...)
Oni mnie ukryli, wystawili ściany i przegrody, namnożyli pośredników i wizerunków
(...)
Bardzo wielu ludzi widzi jedynie tą część mojego życia, która zakończyła się na krzyżu, zapominając o tym, co było wcześniej i co trwa do dziś.
Zycie nie może być unicestwione - ono płynie i płynie, a przeżyte zgodnie z prawami - nie przeradza sie i nie przemija..."

Skąd to cytujesz? Nie wiem czy naoczni świadkowie a takimi byli ewangeliści zdołali by spamiętać i spisać taką długą przemowę.

Offline

 

#3 2010-03-13 15:07:14

Krzysztof K
Pielgrzym
Zarejestrowany: 2009-06-19
Posty: 1830

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Już mnie pytałeś o to na innym forum i w innym czasie.
Powinno się podawać źródło cytatów, to prawda.
Czasem nie lubię tego jednak robić.
Czemu?

Po podaniu źródła, które jest nieuznawane przez dominującą większość, zaczyna się dyskusja o tym właśnie źródle, a nie o treści zapisanych tam słów.

Nie piszę o Tobie, ale o większości znanych mi, religijnych ludzi.


Krzysztof K

Offline

 

#4 2010-03-13 15:32:45

voltaren
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-26
Posty: 3209

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Może załóż inny temat o tym źródle... 
Bo temat ciekawy.

Offline

 

#5 2010-03-13 15:36:07

Krzysztof K
Pielgrzym
Zarejestrowany: 2009-06-19
Posty: 1830

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

voltaren napisał(a):

Może załóż inny temat o tym źródle... 
Bo temat ciekawy.

Dobry pomysł, ale to nie na dzisiaj.
Obiecuję jednak, że to zrobię.


Krzysztof K

Offline

 

#6 2010-03-13 15:38:51

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Ba, masz rację, Krzysztof! Dla ludzi, którzy są przywiązani do religii i Biblii jako jej bazy, cokolwiek innego nie może być wiarygodnym źródłem. W ogóle cokolwiek innego, co wykracza poza ramy religii jest "niczym"... Ale cóż, jest jak jest, wielka szkoda, jednak każdy ma prawo wyboru w swoim życiu i ta większość wybrała religię...

(ale nie chodzi tu o ilość, a o jakość, moim zdaniem).

Dla mnie te słowa jak najbardziej mogą być słowami Jezusa. Nie znając tych słów, dokładnie tak samo Jezusa odbierałam. Był człowiekiem, nie Bogiem, czyli "bytem" innym niż każdy człowiek. Jego Boskością była ŚWIADOMOŚĆ ŻYCIA, po prostu...

Wyniesienie Go na ołtarze, uznanie tym "innym bytem", z człowieczeństwem ujętym w ramach męczeństwa, zmieniło całkowicie Jego nauki o ŻYCIU. One i wówczas nie były zrozumiane, i dziś nie są. Nie mogą być, jeśli uznało się i zaakceptowało zrozumienie sprzed tysięcy lat...

A życie dziś dokładnie jak wówczas rządzi się swoimi prawami, którym każdy człowiek jak ulegał, tak ulega... Można ulegać im nieświadomie, ale można tę świadomość zdobyć. Jezus usiłował przekazać swoją wiedzę, dzięki której zdobył pełną świadomość Życia, aby wszyscy mogli korzystać z "darów z niebios", aby żyli świadomiej, lepiej, pełniej. Nie udało mu się. Życie toczy się dalej a religia, która powstała dzięki Niemu, zamieniła się w "mistyczną ucztę" na cześć jednego z Dzieci Bożych, którego uznano Bogiem i, jakbym, oddzielono od życia i innych ludzi...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#7 2010-03-13 15:55:29

voltaren
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-26
Posty: 3209

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Cóż biorąc pod uwagę to gdzie JEzus się wychowal i żył, to raczej mało prawdopodobne aby byl wegeterianinem i wyznawał "wielką macierzyńską" zasadę.
Pomijając ewangelie to mamy bardzo słabe (jeśli nie znikome) informacje o JEzusie. W sumie wiemy o JEzusie tyle ile napisali Ewangeliści, a oni spisywali to ponoć dosyć później niż żył JEzus.
JEśli chcecie znać moje zdanie to dla mnie Jezus był przywódcą sekty, widać tego ślady w Ewangelii ---> wspólne wieczerzowanie, porzucanie rodzin, pozbywanie się majątku. Ale to tylko hpotezy bo trzeba by znać bardziej wiarygodne źródła historyczne.

Ostatnio edytowany przez voltaren (2010-03-13 15:56:18)

Offline

 

#8 2010-03-13 16:14:57

Artur
Administrator
Skąd: Internet
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 4216

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Krzysztof K napisał(a):

Kim był więc Jezus?

Człowiekiem.


Pozdrawiam
Artur ♆

Żyjemy w czasach, gdzie wytwory schorowanej wyobraźni mają większe prawo obywatelstwa niż rzetelne myślenie.

Offline

 

#9 2010-03-13 17:14:21

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Jezus byl czlowiekiem. Ja bym poszla dalej i stwierdzila, ze to byl czlowiek, ktorego dusza przeszla wiele reinkarnacji i zdobyla rozwoj duchowy bardzo rzadko spotykany na ziemi. Inne przyklady to bylby Buddha, Kirszna, Mohamet.
Jezus rozumial nasza genealogie, wiedzial, ze mamy niesmiertelna czesc i ze jestesmy wytworem Boga (czy jakiekolwiek imie nadasz Tworczej Sile). Swym zyciem probowal pokazac, ze milosc do innego czlowieka i do Boga powinny byc naszymi drogowskazami.

I- jakze typowo- najpierw go zamordowano a potem wstawiono na oltarze. Moze na poczatku ludzie tylko chcieli go pamietac bo byl kims waznym w ich zyciu. Ale stopniowo forma stala sie wazniejsza niz tresc i ktos zdal sobie sprawe, ze mozna zbudowac religie oparta na Jezusie (i jak sie nieco ubarwi jego zyciorys to coz - cel uswieca srodki...). I teraz, dwa tysiace lat pozniej, nikt nie pamieta prawdziwego Jezusa. Ale za to mamy wielu ludzi, ktorzy uzywaja jego imie dla wlasnych korzysci.
Gdyby Jezus teraz wrocil to by nie mial pojecia o kim my mowimy, kto to byl ten ktos noszacy jego imie.


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#10 2010-03-13 18:30:37

Artur
Administrator
Skąd: Internet
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 4216

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Nie Krystek. Jezus był TYLKO człowiekiem. To co opisałaś to legendy o tym człowieku.


Pozdrawiam
Artur ♆

Żyjemy w czasach, gdzie wytwory schorowanej wyobraźni mają większe prawo obywatelstwa niż rzetelne myślenie.

Offline

 

#11 2010-03-13 18:30:50

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Bogowie, Cudotwórcy, Mesjasze - Rywale Jezusa.

http://s12b.directupload.net/images/100313/ysugf2ys.jpg

Apoloniusz z Tiany, Apollonios z Tyany (ur. 13 marca  2, zm. 98) – neopitagorejski filozof urodzony w początkach I wieku w Tianie w Kapadocji, zmarł w Efezie, gdzie założył szkołę pitagorejską.

Uważany był za pośrednika między bogami i ludźmi, cudotwórcę, czarownika i proroka. Wiele podróżował (m. in. Azja Mniejsza, Syrię, Grecję i Rzym po Indie), gdzie zdobył rozległą wiedzę o religiach i filozofii wschodniej. Doktrynę braminów próbował pogodzić z nauką Pitagorasa. Uznaje się go za religijnego wyznawcę neopitagoreizmu i teozoficznego gnostyka. Był autorem biografii Pitagorasa oraz księgi zatytułowanej "O ofiarach" (zachował się fragment). Zachowały się także "Listy" Apoloniusza, jednak autorstwo ich bywa podważane[1].

Jego działalność wśród społeczeństwa, przyczyniła się do jego sławy jako cudotwórcy. Miał on nauczać, uzdrawiać chorych i reformować kulty. Jego zadziwiające czyny, zyskały mu sławę człowieka obdarzonego boskością. On sam podawał się za Syna Bożego.

Szymon Mag.
http://s8b.directupload.net/images/100313/cvovtdhy.jpg
Szymon Mag, postać z Dziejów Apostolskich, mieszkaniec Samarii  słynący z uprawiania czarnej magii.

Nawrócił się na chrześcijaństwo pod wpływem nauk diakona Filipa.

Widząc, jak apostołowie Piotr i Jan przez nakładanie rąk udzielali błogosławieństwa i mocy Ducha Św., chciał nauczyć się tego od nich, ofiarowując w zamian pieniądze (stąd symonia). Skarcony surowo przez Piotra, żałował swego postępku i prosił apostołów o modlitwę do Boga, by nie spełniły się wyrzeczone przez nich groźby.

Postać Szymona Maga pojawia się również w apokryfach: Dzieje Piotra i Dzieje Pawła oraz w Pseudo-Klementynach (II w. n.e.).

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-10-27 20:14:39)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#12 2010-03-13 19:20:22

Krystek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 2966

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Artur napisał(a):

Nie Krystek. Jezus był TYLKO człowiekiem. To co opisałaś to legendy o tym człowieku.

Ja zgadzam sie , ze on byl tylko czlowiekiem.
Nie myslisz, ze on mial wiecej dojrzalosci duchowej - tak jak inni Masters (Buddha czy Kirszna)?
Ja nie wierze w wiele opowiesci i legend ale mysle, ze on przyszedl na swiat by nas nauczyc wiecej na temat kim jestesm.


Krystek
"Artificial intelligence is no match for natural stupidity."

Offline

 

#13 2010-03-13 21:32:51

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Jakub Sprawiedliwy jako judeochrześcijanin

Jakub Sprawiedliwy był przede wszystkim Żydem, a dopiero potem chrześcijaninem. Wynikało to min z prostego faktu, że człowiek najpierw rodzi się fizycznie (w danym narodzie i kulturze), a dopiero później wybiera Tego lub to w co będzie wierzył (czyli rodzi się duchowo). Jednak to nie wszystko. Jakub był nie tylko zwykłym Żydem, jakich wielu, ale jednym z najbardziej zagorzałych wyznawców judaizmu i wielkim orędownikiem zachowywania przez Żydów Prawa Mojżeszowego (Tory). Nie bez powodu współcześni mu rodacy nazywali go Sprawiedliwym, czyli cadykiem. Jak donosi nam Euzebiusz z Cezarei Jakub był też żydowskim ascetą, czyli nazirejczykiem (nie mylić z nazarejczykiem, którym też był). Podobnie jak Samson, Samuel i Jan Chrzciciel, był nazirejczykiem przez całe swoje życie (w odróżnieniu od innych, którzy śluby nazirejskie składali przeważnie na okres miesiąca) - nie pił alkoholu, nie spożywał winogron i wszelkich ich pochodnych, nie golił zarostu, nie obcinał włosów i nie zbliżał się do zmarłych (por. Lb 6,1-21). Codziennie na klęczkach modlił się w jerozolimskiej Świątyni Jahwe o przebaczenie dla narodu żydowskiego. Używał, podobnie jak żydowscy kapłani, wyłącznie ubiorów lnianych. Nie tylko Jakub, ale także wszyscy prezbiterzy, diakoni i wierni Kościoła Jerozolimskiego byli wyłącznie obrzezanymi i przestrzegającymi Prawa Żydami (Dz 21,20-21). (Taki stan rzeczy utrzymywał się do 135 r., kiedy to w opuszczonej przez Żydów Jerozolimie powstał kościół złożony z Rzymian i Greków). Wszyscy Ci wierzący w Jezusa Żydzi - zarówno z Kościoła Jerozolimskiego, jak też i z innych kościołów partykularnych - znani byli pod nazwą nazarejczyków lub judeochrześcijan. (Współczesnymi następcami nazarejczyków są Żydzi mesjanistyczni). Jakub był uznawany nie tylko za lidera Kościoła Jerozolimy, lecz także za duchowego koordynatora judeochrześcijan zamieszkałych na obliczu całego ówczesnego świata starożytnego.

Znając bezkompromisowe przywiązanie Jakuba Cadyka do Prawa Bożego, należało się spodziewać, że prędzej czy później, wejdzie on w "bratni i pełen miłości" konflikt teologiczny z Pawłem - apostołem pogan. Paweł (mimo, że był, a także jako chrześcijanin pozostał faryzeuszem, czyli bardzo "koszernym" Żydem; patrz: Dz 23,6) od początku swej misji głosił ewangelię skierowaną przede wszystkim do pogan, której sedno zawierało się w zdaniu: "a sprawiedliwy z wiary żyć będzie" (Rz 1,17). Paweł sam chlubiąc się ze swej żydowskiej tożsamości i zachowywania Prawa (Rz 3,1; Ga 2,15), wobec pogan nawróconych na chrześcijaństwo - zwanych poganochrześcijanami - stosował nauczanie "bezprawne". Twierdził, że poganie zostają usprawiedliweni bez uczynków Prawa, mocą samej wiary w Jezusa Chrystusa (Rz 3,21-24). To co wyżej powiedziałem nie wyjaśnia do końca nauki Pawłowej, ale prawdopodobnie właśnie w takiej skróconej wersji doszła ona do uszu Jakuba Sprawiedliwego. Jakub nie posiadał się pewnie z oburzenia na tego "faryzeusza z nazwy". Nie znając pewnie wszystkich poglądów Pawła w kwestii usprawiedliwienia (które w całości były jak najbardziej ortodoksyjne) postanowił zadziałać prewencyjnie, mając na uwadze głównie troskę o morale judeochrześcijan, zagrożonych jego zdaniem, "rozpasanym", "protestanckim" paulinizmem. Według wielu badaczy, tym działaniem prewencyjnym, był napisany zapewne ok. 48 r. nowotestamentowy List Jakuba. Jakub skierował ten list do wierzących w Jezusa Żydów z diaspory (rozproszenia). Jego główne przesłanie zawierało się w zdaniu: "Jak ciało bez ducha jest martwe, tak też martwa jest wiara bez uczynków [Prawa - przyp. aut.]" (Jk 14,26). Przeciwstawia się w tym liście "jednostronnemu" ujęciu usprawiedliwienia, jako wypływającego z samej tylko wiary. Wiara bez uczynków tak jak człowiek bez ducha - nie istnieje. Posuwa się nawet do stwierdzenia, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków (Jk 2,24). Nasuwa mi się tu nieunikniona dygresja. Prawdopodobnie Jakub nie wiedział wszystkiego o nauczaniu Pawła, ani też Paweł nie znał wszystkich poglądów Jakuba. Być może nie mieli technicznych możliwości, czasu lub dobrych chęci, aby ustalić jak w rzeczywistości wygląda "cała prawda". Mimo wszystko zarówno Jakub, jak i Paweł nauczali tej samej prawdy, ponieważ na sprzeczności w Piśmie Świętym nie pozwoliłby Duch Święty - jego nadrzędny Autor. Musiało upłynąć wiele wieków, zanim "żyjący z wiary", czyli luteranie oraz "żyjący z uczynków", czyli katolicy wydali wspólną deklarację o usprawiedliwieniu, w której stwierdzili, że tak naprawdę wszyscy żyją i z wiary i z uczynków.

Trzeba jednak powiedzieć w tym miejscu, że w Liście Jakuba nie chodzi tylko o sprawę usprawiedliwenia. Jego nacisk na wypełnianie uczynków Prawa dotyczy głownie uczynków będących wynikiem posłuszeństwa typowo żydowskim przykazaniom. Adresatami listu byli przecież Żydzi (judeochrześcijanie). Jakub nie nakazuje tu nic poganom. Zachęca jedynie Żydów aby będąc chrześcijanami nie zapominali o przymierzu Prawa Mojżeszowego. Poganie niech mają swoje prawo wolności, ale Żydzi to Żydzi i nie wolno im łamać Starego Przymierza.
Jak gdyby przy okazji Jakub zawarł w swym liście postanowienie, które w Kościele Katolickim zostało uznane za sakrament, zwany ostatnim namaszczeniem lub namaszczeniem chorych (Jk 5,14-15). Obrzęd ten praktykowany jest także w kościołach zielonoświątkowych i charyzmatycznych i ma na celu cudowne uzdrowienie chorego mocą Bożą. (Widać z tego, że Jakub był charyzmatykiem - a z resztą jak miał nim nie być skoro i na niego zstąpił Duch Święty w dniu Pięćdziesiątnicy).

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-11-04 13:17:32)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#14 2010-03-13 21:40:50

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Jakub Sprawiedliwy jako prawodawca chrześcijaństwa

W roku 49 lub 50 zebrał się w Jerozolimie tzw Sobór Jerozolimski, który faktycznie był spotkaniem i naradą Jakuba Sprawiedliwego, Szymona Piotra (Kefasa), Jana syna Zebedeusza, Szawła Pawła, Józefa zwanego Barnabą oraz prezbiterów Kościoła Jerozolimskiego. Trzech pierwszych oraz prezbiterzy było gospodarzami spotkania, natomiast Paweł i Barnaba pozostawali w roli gości-petentów (Dz 15,1-6). Powodem spotkania były znów rozbieżności doktrynalne w sprawie usprawiedliwienia. Faryzeusze-chrześcijanie nauczali, że poganie przystający do Jezusa, są zbawieni nie tylko z wiary, ale muszą się obrzezać, a co z tego wynika, przestrzegać całego Prawa Mojżeszowego, czyli stać się praktycznie Żydami-prozelitami. Nie zgadzał się z tym Paweł (jak wiemy także faryzeusz) oraz jego towarzysz, również apostoł, Barnaba. Doszło w związku z tym do poważnych zatargów i zagrożenia jedności w Kościele Antiocheńskim. Był to pierwszy kościół partykularny założony poza obszarem Palestyny (ok. 35 r.), a także pierwszy, który składał się nie tylko z samych Żydów.
Kościół w Antiochii (Antiochii Syryjskiej, Antiochii nad Orontesem) tworzyli bowiem zarówno Żydzi, jak też miejscowi Grecy i być może niewielka liczba Aramejczyków (Syryjczyków). Był więc typowym kościołem mieszanym, tzn ani nie w pełni judeochrześcijańskim, ani nie całkowicie poganochrześcijańskim.

Sytuacja bezpośredniego zderzenia różnych kultur w obrębie jednej wspólnoty owocowała napięciami. Judeochrześcijanom, którzy przybywali do Antiochii z Judei (w szczególności zaś faryzeusze, którzy po przyjęciu chrześcijaństwa nie przestawali być wcale ani Żydami, ani faryzeuszami, podobnie jak kapłani żydowscy-chrześcijanie, którzy w dalszym ciągu wypełniali obowiązki w Świątyni Jerozolimskiej) nie mieściło się w głowach, że ta osobliwa forma judaizmu, za jaką uważali chrześcijaństwo ma być, bez żadnych formalnych ograniczeń, zalewana przez pogańskich zjadaczy wieprzowiny. Wydawało im się, że skoro do tej pory wszyscy wyznawcy żydowskiego Mesjasza Jezusa byli Żydami to i następni muszą być także Żydami. Faryzeusze już od dawna wypracowali system asymilacji pogan w łonie judaizmu. Chętnych do przejścia na judaizm poddawali szczegółowym naukom oraz obrzezywali. Od tej pory poganin tracił całkowicie swoją pogańską tożsamość i stawał się poddanym Prawu Żydem. Tak samo faryzeusze-chrześcijanie chcieli postąpić z anticheńskimi poganochrześcijanami. Kolegium Prezbiterów Kościoła Antiocheńskiego, którego członkami byli Paweł i Barnaba (por. Dz 13,1) nie zgodziło się na te pomysły. (Gdyby się zgodziło to wszyscy oprócz niewierzących bylibyśmy Żydami). Postanowiono, że spór ten rozstrzygnie instancja wyższa. Dla wszystkich kościołów partykularnych w I w. tą instancją był Kościół Jerozolimski - Matka wszystkich kościołów świata zamieszkałego. Jako przedstawicieli Kościoła Antiocheńskiego i wszystkich kościołów partykularnych założonych przez misję antiocheńską wysłano do Jerozolimy Pawła i Barnabę.

Spotkanie odbyło się zapewne w tradycyjnej "katedrze" jerozolimskiej czyli Wieczerniku. Paweł i Barnaba opowiedzieli zgromadzonym o swej misji wśród pogan, a także o konflikcie antiocheńskim. Niektórzy z prezbiterów (?) jerozolimskich będących faryzeuszami zażądali obrzezania nawróconych pogan. Po długiej dyskusji głos zabrał Piotr, który podobnie jak Paweł był przede wszystkim apostołem pogan (mimo, że sam Paweł uznawał go za apostoła Żydów, patrz. Ga 2,7). Przedstawił swoje zdanie na temat równości Żydów i pogan względem zbawienia i chrztu w Duchu Świętym. Następnie ponownie zabrali głos wysłannicy antiocheńscy podkreślająć jak cudownych rzeczy dokonał przez nich Bóg wśród pogan (Dz 15,4-12).
Na koniec wystąpił Jakub Sprawiedliwy. Dlaczego na koniec? Dlatego, że miał wśród zgromadzonych największy autorytet. Miał po prostu władzę ostatniego, decydującego zdania! Zauważmy jak bardzo zmieniła się pozycja Jakuba względem Piotra do tego czasu. Kiedyś był tylko jednym z przywódców Kościoła Jerozolimskiego, uznającym pierwszeństwo Dwunastu i Piotra, potem (od ok. 42 r.) jedynym przywódcą jerozolimskich judeochrześcijan, a także autorytetem dla wszystkich wierzących w Jezusa Żydów gdziekolwiek mieszkali. Wreszcie stał się kimś w rodzaju zwierzchnika wszystkich chrześcijan, w tym także Piotra!

Zanim Jakub wypowiedzał słynne klauzule "soborowe" musiał sobie zdawać sprawę jak wielki ciężar odpowiedzialności na nim spoczywa. Jako gorliwy wykonawca Prawa był odpowiedzialny za morale judeochrześcijan, a także za utrzymanie dalszych pokojowych relacji z powszechnie szanującymi go Żydami nie wierzącymi w Jezusa, którzy byli bardzo wyczuleni na łamanie przykazań.. Jako wyznawca i brat Jezusa był odpowiedzialny za cały Kościół Powszechny złożony z Żydów i pogan. Nie zabrakło mu na szczęście niezbędnej asystencji Ducha Świętego, który oświeca umysły!
Klauzule Jakubowe okazały się zręcznym kompromisem, który zadowolił wszystkich. Jakub zamknął usta swoim kolegom (w prezbiteracie?) faryzeuszom raz na zawsze. Cytując Stary Testament (hebr.: Tanach) przyznał rację Piotrowi i Pawłowi odnośnie powołania pogan do Kościoła Powszechnego. Nie uznał konieczności włączania nawróconych pogan do religii judaistycznej. Jednak w trosce o zachowanie minimalnej choć wspólnoty między judeochrześcijanami, a poganochrześcijanami w mieszanych kościołach partykularnych nakazał poganom zachowywanie czterech przykazań. Mieli powstrzymywać się 1) od spożywania pokarmów uprzednio ofiarowanych w pogańskich świątyniach, 2) od prostytucji sakralnej i związków kazirodczych, 3) od spożywania krwi oraz 4) od jedzenia mięsa uduszonych zwierząt (uduszone zwierzęta maja w sobie krew) (Dz 15,13-21). Zakaz spożywana krwi był w tym wypadku powtórzeniem jednego z przykazań noachickich, obowiązujących ludzi ze wszystkich narodów od czasu potopu (zob. Rdz 9,4). (Wieprzowinki na szczęście nas Jakub nie pozbawił! Ale mimo, że nas pozbawił kaszanki i czarnego salcesonu to jakoś o tym nie pamiętamy. Swoją drogą, jeśli cokolwiek mielibyśmy nazywać "przykazaniami kościelnymi" to na to miano zasługują właśnie klauzule Jakuba).

"Dekret Jakuba" został spisany w formie listu, i wysłany za pośrednictwem wyznaczonych członków Kościoła Jerozolimskiego do Kościoła w Antiochii. Kościół Antiocheński przyjął decyzję z wyraźnym zadowoleniem i w ten sposób spór został zażegnany (Dz 15,22-31).


O owym "Soborze Jerozolimskim" wspomniał także Paweł w Ga 2, 1-10. Co ciekawe nie przypisuje on wiodącej roli konkretnie Jakubowi, ale trzem osobom - Jakubowi, Kefasowi (Piotrowi) i Janowi. Nazywa ich filarami Kościoła i stwierdza, że ci trzej cieszą się szczególnym poważaniem w Kościele Powszechnym. Jednak zwróćmy uwagę na pewien przeoczany zwykle szczegół, to znaczy na kolejność wyliczenia filarów Kościoła. Na pierwszym miejscu listy znajduje się Jakub (Ga 2,9), a dopiero później wymieniony jest Piotr i Jan. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego pierwszeństwa Jakuba, ponieważ cały czas w kościołach słyszymy: "kolegium Dwunastu to, kolegium Dwunastu tamto, Dwunastu ponad wszystko!". Jak to więc możliwe, żeby jakiś tam biskup Jerozolimy został wymieniony na honorowym miejscu przed członkami kolegium Dwunastu, czyli Piotrem i Janem? Nie wdając się w dalsze dywagacje przyjmijmy rzecz oczywistą - dla Pawła najwyższym autorytetem ludzkim był brat Jezusa! Czy w tej sytuacji za "pierwszego papieża" uznalibyśmy Piotra, a nie Jakuba, biskupa Rzymu, a nie biskupa Jerozolimy? To zostawiam czytelnikom. (Ja osobiście nie widzę biblijnych podstaw dla urzędu papieskiego. Jeśli jednak zauważam wyjątkową pozycję Jakuba, to traktuje ja wyłącznie jako zjawisko historyczne, dotyczące konkretnej osoby, a nie jej następców).

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-07-11 23:57:23)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

#15 2010-03-15 16:54:46

t.oskar
Zbanowany
Zarejestrowany: 2010-02-25
Posty: 12223

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

A co sądzisz o tej wersji dziejów Jezusa/ (tu Joshui Ha Nocri)?
http://www.youtube.com/watch?v=UOMinj7z … mp;index=2


Wesołe jest życie staruszka img/smilies/smile
http://www.youtube.com/watch?v=qu7Y-Ww6s0w

Offline

 

#16 2010-03-17 20:53:29

Karoolczak
adept
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2010-03-17
Posty: 10

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Hmm... Ciekawy temat img/smilies/smile Ja ogolnie jestem Ateista lecz wywodze sie z rodziny Katolickiej i prawie codziennie tocze spory (spokojne i inteligente a takie lubie ) o to czy Jezus byl czy go nie bylo.
Wedlug mnie owszem, Jezus BYL ale nie mial powiazan z Bogiem czy czymkolwiek innym... Moim zdaniem byl to czlowiek o dobrze rozwinietych umiejetnosciach parapsychologicznych... Hmmm mozna by nazwac go i innych takich ludzi (Ktorych liczba jest niemalze zerowa) nadludzmi... Wiem, wiem dziwne ale wedlug mnie nie ma lepszego wytlumaczenia...



Pozdrawiam img/smilies/smile


"Born as FIGHTER
Die as KING" - Andy Hug [*]

Offline

 

#17 2010-03-18 15:26:54

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

A gdzie bezsporne potwierdzenia historyczne że Jezus był? img/smilies/roll


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#18 2010-03-18 16:01:57

Artur
Administrator
Skąd: Internet
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 4216

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

A po co? img/smilies/smile


Pozdrawiam
Artur ♆

Żyjemy w czasach, gdzie wytwory schorowanej wyobraźni mają większe prawo obywatelstwa niż rzetelne myślenie.

Offline

 

#19 2010-03-18 16:14:08

bezemocji
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-18
Posty: 4533

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

Chyba dobre pytanie w zapiskach heretyka? img/smilies/smile Podobno prawda nas wyzwoli .... img/smilies/smile


Przy nieznajomości rzeczy czy lepiej nic nie mówić i uchodzić za idiotę, czy otworzyć gębę i .... rozwiać wszelkie wątpliwości? img/smilies/roll

Offline

 

#20 2010-03-18 16:18:08

Krzysiek
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 3755

Re: Jezus - Wielka Zagadka Ludzkości

bezemocji napisał(a):

A gdzie bezsporne potwierdzenia historyczne że Jezus był? img/smilies/roll

Jeśli historia prowadzi nas do Jezusa, to masz rację, nie jest to prosta droga.
Wystarczy, że porzucimy naiwne wyobrażenie o jednej, obowiązujacej wszystkich wersji przeszłości, a natychmiast okaże się, że tak jak nie ma jednego Jezusa religii, tak samo nie ma jednego Jezusa historyków.

«Jezus historyczny» jest sztucznym tworem, wizerunkiem swoich twórców, a nie obrazem żywego Boga (...)  – stwierdza kategorycznie Joseph Ratzinger. (obecny papież Benedykt XVI ma tytuł dr hab, nadany przez Uniwersytet w Monachium). –  To nie Chrystus wiary jest mitem; to tak zwany Jezus historyczny jest postacią mitologiczną, wymyśloną przez różnych interpretatorów. Dwustuletnia historia «Jezusa historycznego» jest wiernym odzwierciedleniem historii filozofii i ideologii tego okresu.

. Mnie osobiście bardziej przekonuje Jezus historyków ( wielu z nich jest zarazem teologami, ale gotowymi respektować metody i wyniki badań historycznych).


Jezus (gr. Iesous, aram. Jeszua) żył i nauczał w I wieku w Galilei. W swoich „Dawnych dziejach Izraela” historyk żydowski Józef Flawiusz wspomina o jego „zadziwiających uczynkach”, nazywa go „mędrcem” i „nauczycielem”. Fragment ten – jedyny pozachrześcijański zapis o Jezusie datowany na I wiek – został częściowo sfałszowany przez kopistę.
Na szczęście zachował się arabski odpis wcześniejszej, nienaruszonej wersji – i w ten sposób trzy określenia Jezusa, jakie podałem powyżej, ocalały dla historii.
wspomina o jego „zadziwiających uczynkach”, nazywa go „mędrcem” i „nauczycielem”.

Filologiczna analiza wykluczyła natomiast autentyczność zapisów, że „był on Chrystusem”; że ukazał się uczniom żywy w trzy dni po śmierci; że spełnił przepowiednie  proroków Izraela.
To już, bardziej sprawa wiary, niż historii...
                                                                           :zaba:

Ostatnio edytowany przez Krzysiek (2010-03-18 16:29:51)


"ŚWIADOMOŚĆ  jest jak wiatr,
o którym można powiedzieć, iż wieje,
ale nie ma sensu pytać o to,
gdzie jest wiatr, kiedy n i e wieje."


_________________
Z Foresta Gump`a"

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo