Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#26 2014-03-16 09:37:20

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Tak, wszystko jest jedną nierozerwalną Całością, to 'zewnętrze' też.

Tym niemniej chodzi tu o wybory wartości, które są inne 'na zewnątrz' i 'wewnątrz'. Impulsy 'z zewnątrz' - to wszystko to, co nas warunkuje i fizycznie, i mentalnie i ja mówię o uwarunkowaniach mentalnych, gdyż tylko te możemy zmieniać. Kierując naszą uwagę tylko na 'zewnętrze', upatrując źródła wszystkiego 'poza nami', nie postrzegamy 'wnętrza' i wówczas kierujemy energię uwarunkowaną na nie uwarunkowane wnętrze, co przejawia się właśnie cierpieniem i wszelkimi negatywnymi reakcjami i emocjami w konkretnych sytuacjach.

A odkrywając, że źródło wszystkiego jest w nas samych, zmieniamy kierunek energii naszej uwagi i te wartości zaczynają się zmieniać. Bo czerpiemy z siebie to, co jest nie uwarunkowane i przekładamy to na uwarunkowane życie 'na zewnątrz'.

Piszesz o prawdzie, i słusznie, zresztą, że ... tyle ile jest jej w nas - na tyle potrafimy dostrzegac ja poza nami. Wiec jesli nie widzimy jej wokol siebie, to nie swiadczy o tym ze jej nie ma, a raczej ze nie odnalezlismy jej w sobie..


No, właśnie, to jest dokładnie to samo co i ja mówię, tyle że powiedziane nieco inaczej. Bo prawdę odnajdujemy właśnie w sobie samym. I na tyle, na ile ją w sobie odnajdziemy, na tyle 'odwarunkujemy' nasze 'zewnętrze', a także nasze postrzeganie go i reakcje.

Natomiast nie sięgając w ogóle do naszego 'wnętrza' (mimo iż ono na nas działa aktywnie, tyle, że nie jesteśmy tego świadomi), cała nasza uwaga skierowana jest na 'zewnętrze' i przyjmuje jego wartości jako wiodące, nie wartości serca. I tym to serce warunkujemy, co przejawia się w naszych reakcjach, które są przecież wyrazem uczuć.

Cierpienie i wszelka negatywność to cecha wartości 'zewnętrza'. Wartość 'wnętrza' jest przeciwna: to czysta Miłość.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#27 2014-03-16 10:00:22

Ayalen
Gość

Re: BĄBELKI

No widzisz - i w tym: mowie o ostatnim zdaniu - chyba sie rozjezdzamy w postrzeganiu rzeczywistosci, poniewaz ja nie dziele na negatywne i pozytywne, uwazam ze wszystko co do mnie dociera -'jest po cos, i to ode mnie zalezy, za jakie to uznam. Duzo mowisz o cierpieniu, jako przejawie negatywnosci, mam wrazenie ze uciekasz od cierpienia w strone teorii na jego temat? Zycie to takze bol, i czasami cholernie boli to co widzimy. Mozna odwrocic sie i udawac ze tego nie ma, mozna to objasniac na tysiace sposobow. Ale mozna tez zrobic to co najprostsze, i najbardziej skuteczne - zrobic wszystko aby tego bolu, cierpienia bylo jak najmniej.Bo jesli nas boli poprzez oczy, od patrzenia - to jak cierpia ci na ktorych patrzymy, odczuwajac ich bol? I ani twierdzenia ze tak ma byc, ani odwracanie sie - nie ujma tego bolu, to mozemy zrobic tylko my. Pamietajac ze wszystko co do nas dociera z zewnatrz - jest informacja dla nas. Jest po cos. To jedt nasz sen - takze o cierpieniu, o bolu ktory widzimy wokol. Jesli wiec zamiast dzialac, zareagujemy odwroceniem oczu lub teoretyzowaniem ze widocznie po cos jest im - tym cierpiacym to dane, to raz: popelniamy blad w zalozeniu, przerzucajac swoj sen o zyciu na zycie, dwa: mozemy byc pewni ze ten sen bedzie wracal, i wracal - niestety, za kazdym nawrotem w gorszej wersji. W skali jednego zycia, w skali wielu wcielen. Poniewaz kazda informacja
"z zewnatrz" jest czynnikiem  ktory generujemy my - nasza postawa, wiec nie pojawia sie bez powodu,  ani bez celu - to w nas laczy sie przyczyna ze skutkiem, z nas wynikajace, i do nas prowadzace. Wiec jakby nie patrzec - jestemy odpowiedzialni za nasz sen o nas, i wszystko co sie w tym snie dzieje.

 

#28 2014-03-16 11:36:04

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Wcale się nie rozjeżdżamy, tylko chyba się nie rozumiemy do końca img/smilies/smile. Dokładnie tak samo uważam jak i Ty, nie nie dzielę, a rozróżniam. Owszem, wszystko ma swój cel i jest po coś, nic nie jest 'zbędne'. Zatem i przed niczym nawet nie próbuję uciekać.

Ale zmiana świadomości automatycznie zmienia uczucia i reakcje. To nie jest ucieczka przed cierpieniem, a transformacja cierpienia. Ja się nie odwracam od sytuacji, która sprawia ból, ja ją postrzegam i uczestniczę w niej, ale reaguję na nią inaczej.

Ayalen, wszystko, co tu opowiadamy, jest teorią, bo zawiera się w słowach. Doświadczenie innego człowieka również staje się teorią dla wszystkich innych, gdyż jest nie przeżyte przez nich, a opowiedziane. Trzeba spojrzeć poza słowa.

To, co ja mówię, dotyczy żywego uczucia.

Wszelkie reakcje negatywne w nas pochodzą z uwarunkowań. Uwarunkowania rodzą się z nieświadomości. Dlatego powodują strach, a cierpienie jest jego wyrazem. Jeśli człowiek sobie uświadomi, czym jest strach, kim jest on sam, ten człowiek, który strach odczuwa i cierpi, jeśli zrozumie, że bał się, bo nie rozumiał, spodziewał się czegoś zupełnie innego za tym strachem - automatycznie zmniejszy jego poziom i przestanie się bać. Absolutnie nie będzie odwracał wzroku od sytuacji, która była bodźcem do uaktywnienia go w nim, będzie w niej uczestniczył, ale przestanie się bać, po prostu. W związku z tym nie będzie cierpiał. Świadomość przekształciła jego negatywne uczucie w pozytywne. Bo jeśli on sam przestanie się bać czegoś, to JUŻ przejawi się przez sam ten fakt zupełnie inna energia jako reakcja. A jeśli cierpienie dotyczy innych ludzi - jego cierpienie przemieni się we współczucie. Człowiek współczujący nie cierpi, bo współczuje.

Wracając do bąbelków - cierpienie pojawia się tylko na powierzchni. Jak ktoś nie jest świadomy swojej głębi, czyli całego gara, z którego wyszedł na tę powierzchnię, nie znajdzie remedium na cierpienie tylko na powierzchni, nie sprawi, że cierpienie się przekształci w cokolwiek pozytywnego. Bo na samej powierzchni tego remedium po prostu nie ma.

Cierpienie pojawia się jako bodziec dla niego, żeby szukał głębiej. I jak odkryje w czym pływa i kim, tak naprawdę jest, jak odkryje moc zawartości gara, w którym przecież cały czas pływa, dopiero wtedy pociągnie z niego odpowiednią dawkę 'leku' na to, co na powierzchni i siłą rzeczy przekształci cierpienie w coś innego. Bo łącznikiem między powierzchnią a głębia gara jest właśnie uczucie.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#29 2014-03-16 13:01:55

Ayalen
Gość

Re: BĄBELKI

Lidko, wypunktuje odnosnikami, ok?
- zmiana swiadomosci automatycznie zmienia uczucia.
Uwzgledniajac iz uczucia sa postacia swiadomosci, mozna powiedziec ze poszerzenie swiadomosci wplywa na glebokosc odczuwania, co powoduje wzrost swiadomosci, kolko sie zamyka.
- nie uwierze ze jesli ktos przystawi Ci pistolet do glowy - nie poczujesz strachu. Nie uwierze ze wrzucona do wrzatku - nie poczujesz bolu - to co czujesz nie zalezy od swiadomosci. Od niej zaleza reakcje na to co czujesz.
- wspolczucie. Jak mozesz mowic o wspolczuciu, jesli nie wiesz co ktos czuje - jesli nie wspolodczuwasz wraz z nim? Wspolczucie - -  dla mnie jest myslowa namiastka wspolodczuwania, jest bardziej wyobrazaniem sobie tego co ktos czuje - na podstawie analogicznych lub zblizonych sytuacji z wlasnych przezyc. I dlaczego uwazasz ze czujac bol - mozna tylko sie w nim pograzyc, zamiast dzialac swiadomie? A w koncu o to chodzi aby usunac jego zrodlo, przyczyne. Wiec  jesli sie go nie czuje - to jak mozna znalez jego zrodlo?
Oczywiscie - nieswiadoma reakcja na to co czujemy, jest utozsamienie sie z tym, i dzialanie bodzcowe,  a wiec instynktowne. Bezmyslna reakcja na czynnik powodujacy jakies odczucie. Jednak swiadomosc czym jest ow czynnik - nie zmienia odczucia, a wplywa na reakcje, nie sadzisz?
- jak to nie ma? To znaczy ze jesli ktos na moich oczach umiera z glodu - to ja mam sie natchniona zajac glebia jego czy swoich przezyc? Nie Lidka - najprosciej byloby sprawic aby nie bylo glodnych - a kazdy syty to o jednego glodnego mniej. I po to pojawia sie przed nami - to my snimy o glodnym, a nie on - o jedzeniu. Wszystko co widzisz - jest po cos, i jest po cos Tobie - a nie temu co widzisz. Na odpowiednim poziomie. Wiec powierzchnia wymaga uwagi i troski takiej samej jak glebia, bez mieszania ich ze soba. Tak to widze.

 

#30 2014-03-16 14:04:12

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Oj, oj, tu gdzieś po drodze pojawił się jakiś 'korek', który blokuje przepływ informacji... img/smilies/smile. Nic to, rozmowa służy odblokowaniu tego przepływu. Spróbujmy:



- zmiana swiadomosci automatycznie zmienia uczucia.
Uwzgledniajac iz uczucia sa postacia swiadomosci, mozna powiedziec ze poszerzenie swiadomosci wplywa na glebokosc odczuwania, co powoduje wzrost swiadomosci, kolko sie zamyka.


Tak. Ale wraz z głębokością odczuwania pojawia się szerokość postrzegania, która wyraża się zrozumieniem.

- nie uwierze ze jesli ktos przystawi Ci pistolet do glowy - nie poczujesz strachu. Nie uwierze ze wrzucona do wrzatku - nie poczujesz bolu - to co czujesz nie zalezy od swiadomosci. Od niej zaleza reakcje na to co czujesz.

Nie potrafię powiedzieć, czy poczułabym strach w takiej sytuacji, bo nikt nigdy mi pistoletu do głowy nie przykładał.

Natomiast wiem, że w sytuacjach, które kiedyś u mnie powodowały strach, dziś on się w ogóle nie pojawia.

Co do bólu - to uwarunkowanie fizyczne, a my mówimy o mentalnych. Tym niemniej zmiana uwarunkowań mentalnych wpływa również na odczucie bólu fizycznego: wyraźnie go łagodzi, a wiem też, że możliwe jest całkowite go wyeliminowanie.

- wspolczucie. Jak mozesz mowic o wspolczuciu, jesli nie wiesz co ktos czuje - jesli nie wspolodczuwasz wraz z nim? Wspolczucie - -  dla mnie jest myslowa namiastka wspolodczuwania, jest bardziej wyobrazaniem sobie tego co ktos czuje - na podstawie analogicznych lub zblizonych sytuacji z wlasnych przezyc.

Ayalen, na poziomie materialnym nie musimy współodczuwać, żeby mieć świadomość cierpienia drugiego człowieka. Wręcz powiedziałabym, że współodczuwanie nie jest tu skuteczne. Dla mnie ono wystarczy na ułamek sekundy, potem, kierowana współczuciem, działam. Wyobraźnia całkowicie wystarczy, żeby skorzystać ze swojego połączenia z Całością (tego, w czym pływamy w tym symbolicznym garze), otworzyć swoje serce i pomóc tam, gdzie pomóc możemy oraz zaakceptować sytuację, w której bezpośrednio pomóc nie możemy

I dlaczego uwazasz ze czujac bol - mozna tylko sie w nim pograzyc, zamiast dzialac swiadomie? A w koncu o to chodzi aby usunac jego zrodlo, przyczyne. Wiec  jesli sie go nie czuje - to jak mozna znalez jego zrodlo?

A gdzie Ty widzisz źródło cierpienia drugiego człowieka jeśli nie w nim samym?... (nie odchodzimy od uwarunkowań mentalnych, Ayalen, nie mówimy teraz o fizycznych, choć siła rzeczy to wszystko się wiąże) Jak więc chcesz zlikwidować tę przyczynę cierpienia?...

Jeśli znalazłaś źródło wszystkiego w sobie samej, wiesz, że ono jest w każdym człowieku.

Prosty przykład: przyjaciółka cierpi, bo odkryła, że mąż ją zdradza na lewo i prawo. Chcesz zlikwidować przyczynę cierpienia, czyli... męża przyjaciółki?

I czy musisz współodczuwać jej cierpienie, żeby wiedzieć, że ona cierpi?

Źródło cierpienia przyjaciółki jest w niej samej, w jej uwarunkowaniu mentalnym, w jej postrzeganiu źródła tegoż cierpienia 'na zewnątrz', czyli w niewiernym mężu. Podczas gdy, patrząc od strony duchowej, to cierpienie jest wyrazem nieświadomości tej przyjaciółki, że JEJ uczucia zależne a tylko od NIEJ SAMEJ. Uświadomienie sobie tego faktu odwarunkuje uczucie uzależnienia jej uczuć od zachowań męża.

A jeśli chodzi o współodczuwanie - działa tu zasada, że tak postrzegamy życie i tak działamy, jak to 'dyktują' nam nasze uczucia. Jeśli jesteśmy pod wpływem negatywnych (a cierpienie jest silną energią negatywną), to co pozytywnego z tego może wyniknąć?...

Oczywiscie - nieswiadoma reakcja na to co czujemy, jest utozsamienie sie z tym, i dzialanie bodzcowe,  a wiec instynktowne. Bezmyslna reakcja na czynnik powodujacy jakies odczucie. Jednak swiadomosc czym jest ow czynnik - nie zmienia odczucia, a wplywa na reakcje, nie sadzisz?

No, nie, przecież reakcja pokazuje właśnie odczucie.

Ja bym powiedziała inaczej: świadomość czynnika nie likwiduje go (czynnika), natomiast zmienia nasza reakcję na czynnik (czyli odczucie) i postrzeganie go. Przestajemy postrzegać negatywnie dany czynnik i odczuwać negatywnie, ale nie przestajemy widzieć w tym czynniku negatywności i zachowujemy świadomość, że dla kogoś innego on wciąż jest silnie negatywny.

- jak to nie ma? To znaczy ze jesli ktos na moich oczach umiera z glodu - to ja mam sie natchniona zajac glebia jego czy swoich przezyc?

Jeśli ktoś na naszych oczach umiera z głodu, to nie jest pora na zajmowanie się (umysłem) jakąkolwiek głębię, a na działanie z głębi swojej świadomości. Jeśli możemy tego kogoś nakarmić, po prostu to robimy.

Ale, jednocześnie, jak napisałam na początku, świadomość to nie tylko głębia uczuć, ale też szerokość spojrzenia, czyli zrozumienie problemu. Przejawia się tym, że jeśli nie jesteśmy w stanie temu komuś pomóc, musimy to zaakceptować. Bo cierpienie z tego powodu nie pomaga ani tym osobom, ani nam samym. To silna energia negatywna, którą dokładamy do cierpienia osób, którym pomóc nie możemy. Czyli naszym współodczuwaniem i żalem, że pomóc się nie da, zwiększamy energetycznie to istniejące już cierpienie.

To mówi właśnie ta szerokość spojrzenia.


Nie Lidka - najprosciej byloby sprawic aby nie bylo glodnych - a kazdy syty to o jednego glodnego mniej. I po to pojawia sie przed nami - to my snimy o glodnym, a nie on - o jedzeniu. Wszystko co widzisz - jest po cos, i jest po cos Tobie - a nie temu co widzisz. Na odpowiednim poziomie. Wiec powierzchnia wymaga uwagi i troski takiej samej jak glebia, bez mieszania ich ze soba. Tak to widze.
Ale wiesz, że tego sprawić nie możesz, więc?...

To 'po coś' dla mnie to lekcja, dzięki której zrozumiem, że nie wszędzie mogę pomóc bezpośrednio, zatem muszę nauczyć się to akceptować. Żeby móc pomagać na poziomie duchowym.

Ayalen, od tego, na ile poznało się i uświadomiło (przeniosło na uczucie) samego siebie, zależy to, co zrobimy wokół siebie. Im więcej rzeczy sobie uświadomimy, tym skuteczniej będziemy działać na płaszczyźnie materialnej. Nasz duchowy poziom przekłada się bezpośrednio na materialny, tego nie da się rozdzielić, choć da się rozróżnić.

Pomyśl tylko, co jest rozwój: przechodzenie od nieświadomości (wyrażonej strachem i wszystkim, co z niego wynika, wszystkie mentalne uwarunkowania, w tym również cierpienie, której podstawowym uczuciem jest negacja) do świadomości (wyrażonej miłością coraz bardziej 'obraną' z wcześniejszych uwarunkowań, której podstawowym uczuciem jest akceptacja). To może zaistnieć tylko na planie materialnym, więc siłą rzeczy jest on tu podstawą, mowy być nie może, że schodzi na dalszy plan i że miesza się plany ze sobą. One są nierozłączne! To, co się dzieje na planie materialnym, jest przecież materializacją ludzkich uczuć.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#31 2014-03-16 17:02:32

Ayalen
Gość

Re: BĄBELKI

Lidka, nie wiem czy zator; moze inne postrzeganie, albo rozumienie.
- wlasnie szerokosc widzenia jest powiazana z doglebnym rozumieniem tego co sie widzi - inaczej psu na bude to zda sie. W tym mniej wiecej sie zgadzamy.
- wiesz - stale pojawiajacy sie czynnik czy bodziec powoduje swoiste przyzwyczajenie receptorow odbierajacych ow bodziec, znieczulajace doznanie - tu trzeba by sie zastanowic dlaczego w sytuacjach w ktorych naturalne jest wystapienie jakiegos uczucia - jako reakcji na bodziec - reakcja ta jest stlumiona lub nie wystepuje.
Jesli mowimy o przekierunkowaniu odczuc - zgadzam sie, po przekroczeniu pewnej bariery zmyslowej, mozna wyjsc poza odczuwanie, pozostajac w roli obserwatora tego co sie czuje, ale sa to sytuacje sporadyczne, krancowe - normalnie to wszystko co czujemy sluzy zyciu, takze bol - to jest takze informacja o czyms, przelozona przez nasze zmysly jako przykre doznanie. Negatywne jest dopiero ignorowanie tego co sie czuje lub znieczulanie mysleniem. Wiec samo odczucie, uczucie zaczyna byc jakies; pozytywne lub negatywne dopiero poprzez nasza reakcje.
- no coz, ja bym powiedziala inaczej: nie wiem jak mozna nie wspolodczuwac, ale to jest cecha bardzo indywidualna. Przeciez to ze czuje czyjs bol - nie przeszkadza mi w efektywnym dzialaniu. Oczywiscie ze zrodlem uczuc jestesmy my - ale budzi je to, co dociera z zewnatrz, nie rodza sie z niczego, tym bardziej ze jakos przedziwnie dzielisz czucie, odczuwanie - ono dotyczy wlasnie planu materialnego,  z materialnymi cialami obdarzonymi zdolnoscia odczuwania poprzez zmysly - receptory. Na planie duchowym,  pozostaje bezposrednie przekladanie tych informacji ktore my odbieramy jako czynniki zewnetrzne budzace odczucia - na swiadomosc. Bowiem tylko istoty zyjace maja zdolnosc odczuwania, a one  zyja dzieki temu, co zwiesz planem materialnym, i takze dzieki temu moga wplywac na czynniki powodujace niekorzystne odczucia.
Dlaczego mialabym zlikwidowac meza, skoro powodem cierpienia jest jego czyn, a nie on sam. Takze - niewatpliwie zawiedzione zaufanie. Mysle ze w takiej sytuacji ulge mogloby przyniesc dogrzebanie sie przyczyny tych zdrad, w koncu nic nie dzieje sie bez powodu, ale to sa bardzo indywidualne przypadki, ktorych nie nalezy generalizowac, mysle ze w tym najgorszym okresie trzeba po prostu byc z osoba ktora cierpi, bo i tak wszystkie tlumaczenia trafiaja w proznie - czasem lepiej jest madrze pomilczec niz glupio gadac o tym co nam sie zdaje i co my bysmy w takiej sytuacji zrobili.
Dalej napisze oddzielnie, bo mi sie net wiesza.

 

#32 2014-03-16 17:23:00

Ayalen
Gość

Re: BĄBELKI

Dalej:
a jesli usiadziesz na kaktus  - to zrodlem bolu  bedziesz Ty czy to na czym usiadlas?
A czy reakcja nie pokazuje poziomu swiadomosci tego czym jest czynnik rodzacy jakies odczucie?
Cierpienie nie pojawia sie bez powodu - to raz. Wiec znow - chyba nie o to chodzi zeby nie cierpiec, nie wiem czy to jest mozliwe - ale o tto aby nie pograzyc sie w cierpieniu, a swiadomie dzialac w celu usuniecia tego co jest jego zrodlem.Wiec jesli siedzisz na kaktusie - to niezaleznie od wszelkich tlumaczen - jedyna ulge przyniesie wstanie - i uwazne siadanie w przyszlosci, prawda?
Nie bardzo rozumiem Twoje slowa o akceptowaniu i tym czego nie mozna zmienic - a niby dlaczego? Nigdy nie ma tak zeby nic nie mozna bylo zrobic, natomiast nie wiem czego mozna nie akceptowac? Tego ze na swiecie sa glodujacy? Mozna sie bawic w akceptacje lub nie - ale to i tak nie zmieni faktu ze ludzie gloduja - mysle ze najprosciej byloby nakarmic tego kto jest glodny, i majac gwarancje ze nie umrze z glodu - pomoc mu znalezc zrodlo utrzymania, albo zmotywowac, to jest zalezne. Ale kazde cos to wiecej niz nic. Wiec czego nie mozna zrobic, i dlaczego nie mozna? Miliony to milion jednostek Lidka.
Jesli uwazasz ze nie mozesz pomoc na planie materialnym - a wiec nie mozesz pomoc czlowiekowi - to komu chcesz pomagac na planie duchowym - duszy czlowieka ktory cierpi? Skoro jak sama twierdzisz - doswiadczenia materialne sa planowane przrz jego dusze? Jakas sprzecznosc?

 

#33 2014-03-16 18:16:15

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

No, może inne rozumienie (choć ja cały czas mam wrażenie, że mówimy to samo, tylko trochę inaczej).

- wiesz - stale pojawiajacy sie czynnik czy bodziec powoduje swoiste przyzwyczajenie receptorow odbierajacych ow bodziec, znieczulajace doznanie - tu trzeba by sie zastanowic dlaczego w sytuacjach w ktorych naturalne jest wystapienie jakiegos uczucia - jako reakcji na bodziec - reakcja ta jest stlumiona lub nie wystepuje.

Przyczyny mogą być różne, ale powiedziałabym, że z dwóch rodzajów:

1. Rzeczywiste stłumienie, które prowadzi do zobojętnienia.

2. Zaakceptowanie, które zmienia reakcję i ona jest, tyle, że nie taka jak poprzednio, nie negatywna.

A bywa też, że początkowe tłumienie prowadzi do zaakceptowania, więc trudno tu o jakąś ścisła regułę.

Potrzebna tu jest szczerość względem samego siebie, żeby odkryć, co nami powoduje (bo względem drugiego człowieka absolutnie nie możemy tego powiedzieć, każdy ma dostęp tylko do swoich własnych uczuć). W przypadku akceptacji reakcja jak najbardziej jest. Tyle, że nie szarpiąca nas negatywnością. W przypadku tłumienia - jest po prostu obojętność (i ja absolutnie o tym nie mówię).


Jesli mowimy o przekierunkowaniu odczuc - zgadzam sie, po przekroczeniu pewnej bariery zmyslowej, mozna wyjsc poza odczuwanie, pozostajac w roli obserwatora tego co sie czuje, ale sa to sytuacje sporadyczne, krancowe - normalnie to wszystko co czujemy sluzy zyciu, takze bol - to jest takze informacja o czyms, przelozona przez nasze zmysly jako przykre doznanie.

Ale ja nie mówiłam o przekierowaniu odczuć i przechodzeniu na różne poziomy, ja mówiłam tylko o poziomie materialnym, w którym następuje transformacja uczucia. Czyli jego zmiana z negatywnego na pozytywne. I to właśnie negatywne odczucie (reakcja) jest sygnałem dla nas, żeby coś z tym zrobić.


Negatywne jest dopiero ignorowanie tego co sie czuje lub znieczulanie mysleniem.

Ja o tym nie mówiłam. Ale jeśli już Ty wspominasz, to w jaki sposób można znieczulić się myśleniem?


Wiec samo odczucie, uczucie zaczyna byc jakies; pozytywne lub negatywne dopiero poprzez nasza reakcje.

No właśnie nie, moim zdaniem, jest na odwrót. To najpierw pojawia się reakcja, a dopiero potem my nadajemy jej wartość. Reakcja jest odczuciem i jeśli jest negatywna, to znaczy, że jest uwarunkowana.

- no coz, ja bym powiedziala inaczej: nie wiem jak mozna nie wspolodczuwac, ale to jest cecha bardzo indywidualna. Przeciez to ze czuje czyjs bol - nie przeszkadza mi w efektywnym dzialaniu. Oczywiscie ze zrodlem uczuc jestesmy my - ale budzi je to, co dociera z zewnatrz, nie rodza sie z niczego, tym bardziej ze jakos przedziwnie dzielisz czucie, odczuwanie - ono dotyczy wlasnie planu materialnego,  z materialnymi cialami obdarzonymi zdolnoscia odczuwania poprzez zmysly - receptory.

I owszem, cokolwiek przychodzi z zewnątrz, jest okolicznością do wzbudzenia naszych własnych uczuć. Bez tego one by się nie pojawiły.

A pojawianie się ich ma swój cel. Człowiek dostał rozum właśnie po to, aby mógł rozróżniać, wyciągać wnioski, wprowadzać je w życie i dążyć do tego, aby dobrze się czuć. I to jest najprostsza droga do odkrycia naszej Istoty. To może się dziać tylko na planie materialnym, który jest sam w sobie źródłem nie naszych uczuć, a okoliczności wzbudzających je.


Na planie duchowym,  pozostaje bezposrednie przekladanie tych informacji ktore my odbieramy jako czynniki zewnetrzne budzace odczucia - na swiadomosc.

A świadomość dla człowieka materializuje się poprzez uczucie. I samo przekładanie na uczucie tych wniosków ma jednak miejsce na planie materialnym, gdyż dotyczy człowieka i odbywa się za pomocą 'narzędzia' przynależnego do tego planu: rozumu ludzkiego. To nie duch rozumie, wyciąga wnioski, a człowiek. I to, co zadecyduje, przełoży na uczucie, czyli na ducha.



Bowiem tylko istoty zyjace maja zdolnosc odczuwania, a one  zyja dzieki temu, co zwiesz planem materialnym, i takze dzieki temu moga wplywac na czynniki powodujace niekorzystne odczucia.

Tak mówisz i podkreślasz, jakbym ja przeczyła temu... img/smilies/smile

Owszem, możemy wpływać na czynniki powodujące niekorzystne odczucia. Ale nie mamy wpływu na decyzje innego człowieka, bo on dokładnie jak my ma taką samą wolna wolę i wybór. Jeśli nasze niekorzystne odczucie wiąże się z drugim człowiekiem, nie jesteśmy w stanie go zmienić, dopóki on sam tej zmiany nie zechce. I w tym przypadku o wiele lepszy rezultat uzyska się, przyglądając się sobie samemu i swoim własnym uczuciom, uświadamiając sobie swoje negatywne reakcje i uwarunkowania.


Dlaczego mialabym zlikwidowac meza, skoro powodem cierpienia jest jego czyn, a nie on sam. Takze - niewatpliwie zawiedzione zaufanie. Mysle ze w takiej sytuacji ulge mogloby przyniesc dogrzebanie sie przyczyny tych zdrad, w koncu nic nie dzieje sie bez powodu, ale to sa bardzo indywidualne przypadki, ktorych nie nalezy generalizowac, mysle ze w tym najgorszym okresie trzeba po prostu byc z osoba ktora cierpi, bo i tak wszystkie tlumaczenia trafiaja w proznie - czasem lepiej jest madrze pomilczec niz glupio gadac o tym co nam sie zdaje i co my bysmy w takiej sytuacji zrobili.

Zlikwidować męża, bo pisałaś uprzednio, że należy likwidować źródło naszego złego samopoczucia, które jest 'na zewnątrz'. A tym źródłem w moim przykładzie jest niewierny mąż. Jego zdrady są efektem jego niewierności. Ale nawet jeśli uprzeć się, że nie męża likwidować, a jego czyn, to, przepraszam, w jaki sposób to zrobić?... Da się zlikwidować czyn?...

Ja nie mówię tu konkretnie, jak takiej osobie pomóc (i zgadzam się z Tobą, że w praktyce najlepiej byłoby to, co właśnie mówisz), ja tym przykładem chciałam Ci unaocznić, że źródłem złego samopoczucia tej hipotetycznej zdradzanej na lewo i prawo przyjaciółki są jej własne uczucia. I to nad tym trzeba pracować, a nie nad likwidacją ich źródła 'na zewnątrz'. Bo 'na zewnątrz' są tylko okoliczności, które te nasze negatywne reakcje wzbudzają. A ich źródło jest w nas samych, w naszej negacji, w naszych uwarunkowaniach mentalnych, w naszej nieświadomości.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#34 2014-03-16 18:41:09

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

a jesli usiadziesz na kaktus  - to zrodlem bolu  bedziesz Ty czy to na czym usiadlas?

A Ty znów o uwarunkowaniach fizycznych, podczas gdy ja tylko o mentalnych img/smilies/big_smile

Ayalen, uwarunkowań fizycznych nie zmieniamy, bo musimy być 'od początku do końca' człowiekiem, czyli formą, która ma swoje cechy fizyczne i swoje potrzeby fizyczne.

Jedyne, co możemy zmienić i zmieniamy w miarę poszerzania naszej świadomości, to uwarunkowania mentalne.



A czy reakcja nie pokazuje poziomu swiadomosci tego czym jest czynnik rodzacy jakies odczucie?

Pokazuje.

Cierpienie nie pojawia sie bez powodu - to raz. Wiec znow - chyba nie o to chodzi zeby nie cierpiec, nie wiem czy to jest mozliwe - ale o tto aby nie pograzyc sie w cierpieniu, a swiadomie dzialac w celu usuniecia tego co jest jego zrodlem.Wiec jesli siedzisz na kaktusie - to niezaleznie od wszelkich tlumaczen - jedyna ulge przyniesie wstanie - i uwazne siadanie w przyszlosci, prawda?

Pomijając uwarunkowanie fizyczne (oczywiście, że zgadzam się z tym, co piszesz względem kaktusa) - owszem, znów chodzi o to, żeby usunąć źródło cierpienia. Ale nie 'na zewn,atrz', jak w przypadku kaktusa, a wewnątrz siebie. Bo to źródło cierpienia przy uwarunkowaniach mentalnych jest w nas samych.


Nie bardzo rozumiem Twoje slowa o akceptowaniu i tym czego nie mozna zmienic - a niby dlaczego?

A masz bezpośredni wpływ na to, co dzieje się w Syrii, np? Aktualnie na Ukrainie? Na trzęsienia ziemi, tsunami czy inne katastrofy?... Masz bezpośredni wpływ na imperia, które topią żywność, żeby nie obniżać jej cen, podczas gdy trzeci świat umiera z głodu?

Masz wpływ na wybory drugiego człowieka?...

Wiesz co, tu są tylko 2 wyjścia: albo pogodzisz się z tym, że nie masz na to bezpośredniego wpływu na planie fizycznym, czyli zaakceptujesz, że tak się dzieje (zrozumienie, dlaczego tak się dzieje, bardzo pomaga), albo będziesz cierpiała, że tak się dzieje, próbowała cierpieć za miliony.

W pierwszym przypadku akceptacja umożliwi Ci czynną pomoc na planie duchowym, bo Twój osobisty wzrost duchowy przecież przekłada się bezpośrednio na Jedność.

A w drugim przypadku, cierpiąc za miliony i nie akceptując tego, że nie masz bezpośredniego wpływu na to, co Cię boli, spowolnisz swój własny wzrost, zatem i na planie duchowym też nie za wiele w to wszystko wniesiesz.

Brzmi to dość kategorycznie, ale naprawdę obracamy się tylko w tych dwóch opcjach... To tylko człowiek potrafi sklonować, co się da i zapętlić wszystko tak, że wydaje się, iż nie wiadomo ile tych opcji w życiu jest img/smilies/smile.


Nigdy nie ma tak zeby nic nie mozna bylo zrobic, natomiast nie wiem czego mozna nie akceptowac? Tego ze na swiecie sa glodujacy? Mozna sie bawic w akceptacje lub nie - ale to i tak nie zmieni faktu ze ludzie gloduja - mysle ze najprosciej byloby nakarmic tego kto jest glodny, i majac gwarancje ze nie umrze z glodu - pomoc mu znalezc zrodlo utrzymania, albo zmotywowac, to jest zalezne. Ale kazde cos to wiecej niz nic. Wiec czego nie mozna zrobic, i dlaczego nie mozna? Miliony to milion jednostek Lidka.
Jesli uwazasz ze nie mozesz pomoc na planie materialnym - a wiec nie mozesz pomoc czlowiekowi - to komu chcesz pomagac na planie duchowym - duszy czlowieka ktory cierpi? Skoro jak sama twierdzisz - doswiadczenia materialne sa planowane przrz jego dusze? Jakas sprzecznosc?


Nie ma tu żadnej sprzeczności, Ayalen. I ja nie mówię, że nie należy pomagać na planie materialnym, ja mówię: jeśli mamy na coś wpływ - zmieniajmy to. Ale jeśli nie mamy na to wpływu - zmieniajmy nasze podejście do tego. Wtedy przechodzimy na poziom duchowy z pomocą. A pomagamy duszom tych ludzi, rzecz jasna. Sami ludzie mogą być nieświadomi pomocy, ale to, co wypłynie z ich dusz, zmaterializuje się dla nich również.

Punktem wyjścia tu jest zdanie sobie sprawy, na co, tak naprawdę, mamy ten bezpośredni wpływ, a na co nie. I co to jest w ogóle pomoc. Bo jeśli ktoś za pomoc uważa wyręczenie kogoś z czegoś, to ja akurat tego za pomoc nie uważam. I jest naprawdę wiele przypadków, kiedy najlepszą pomocą jest... nie pomagać.

Ale ocena sytuacji jest indywidualna i zależy od poziomu świadomości życia osoby, która ocenia.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#35 2014-03-17 06:42:02

Ayalen
Gość

Re: BĄBELKI

Lidka, nie chce mi sie, zostawmy to tak jak jest, mysle ze te kwestie i tak wyplyna same.

 

#36 2014-03-17 06:58:57

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Pewnie tak img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#37 2014-05-31 16:18:23

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Tu umieściłam ciąg dalszy dyskusji z tematu 'Drugi policzek', gdyż mowa będzie o rzeczywistości w tym symbolicznym garze i o postrzeganiu bąbelków na jego powierzchni.

maly_kwiatek napisał(a):

Cudowna bratnia dusza img/smilies/smile
Pozdrawiam serdecznie Was oboje!!!

Z chęcią przeczytam o rozwoju opartego o trójkąty energetyczne, nie spotkałem się z tym dotąd.
A temat iluzji podziału na dobro i zło trzeba będzie uruchomić. Dla mnie ważne byłoby jakieś ustalenie, co ma zrobić wobec tej iluzji katolik, wychowany na powszechności dualizmu stworzenia w postaci dobra i zła, jasności i ciemności.
Ja upatruję wyjaśnień w Księdze Rodzaju:
Wszystko co stworzył Bóg - było Dobre.
I jakoś nie przeszkadza mi wiara w to, w pozostawaniu katolikiem.

http://www.cosgan.de/images/more/flowers/042

Jest nas troje, również tworzymy trójkąt doskonały img/smilies/wink.

Trójkąt energetyczny jest podstawą ruchu, po prostu. Życie zaistniało, jak z jednego punktu utworzyły się jeszcze 2 (Trójca Święta? o, tych 'trójek' jest całe mnóstwo). Wszystko bazuje na trójkątach właśnie, którego wierzchołki tworzą stają się jednym z trzech kolejnego trójkąta itd, to się rozwija  bez ograniczeń w ewolucji (a potem będzie się zwijać, inwolucja, ale nas to 'tu i teraz' nie dotyczy img/smilies/wink). Fizyka już to wie i każdy może to sprawdzić, na tym nie będę się zatrzymywać.

To, co determinuje życie ludzkie, a więc tę duchowość opartą na doświadczeniu w materialnej rzeczywistości i wspartą ludzkim umysłem, określają tylko 3 czasowniki:

                               WIERZYĆ - TWORZYĆ - WIDZIEĆ

(widzieć w znaczeniu 'postrzegać', nie tylko o wzrok tu chodzi). To tworzy tzw. 'wzór życia', który dotyczy człowieka. Kolejność dowolna - połączenie 'stałe'. Czyli niezależnie od tego, w jakiej kolejności je ułożymy, pasują do wzoru i określają wciąż życie ludzkie. I tak:

- WIERZYSZ w to, co WIDZISZ, a to, co widzisz - TWORZYSZ.
- WIDZISZ to, co TWORZYSZ, a to co tworzysz, w to WIERZYSZ.
- TWORZYSZ to, w co WIERZYSZ, a to, w co wierzysz - WIDZISZ.

I tak dalej. To jest jedna z kombinacji tych trzech słów. Ale jakkolwiek je przekształcimy, odwzorują nasze życie.

Tu nie ma negacji, więc jeśli ktoś nie wierzy, znaczy - wierzy, że nie... (negacja istnieje tylko w naszym świecie, na płaszczyźnie materialnej Życia).

Wszystko, co stworzył Bóg, było Dobre. Oczywiście! img/smilies/big_smile Ale człowiek jest istotą, która sobie tego nie wyobraża, gdyż żyje w dualnej rzeczywistości, gdzie są 2 bieguny i wartość z jednego określa wartość z drugiego. Więc pierwszą ludzką myślą stworzył wyjaśnienie: skoro Bóg jest Samą Dobrocią, nie mógł stworzyć 'zła'. Zatem 'zło' stworzył sam człowiek. Człowiek jest 'zły', Bóg jest 'dobry'.

I ten manewr oddzielił człowieka od Boga, niestety... Bo człowiek nie wziął pod uwagę tego, że te 2 bieguny również zostały przez tego samego Boga stworzone i TEŻ są Dobre...

Czemu służy 'zło'? Nadaniu wartości 'dobru'. Czym byłoby 'dobro', gdyby nie zostało skonfrontowane ze 'złem'?... Niczym... Niestety, religie tego nie przyjmują, choć logika aż poraża swoją jasnością...

To tak w największym skrócie, zapraszam chętnych do kontynuowania i do dyskusji.

Ostatnio edytowany przez Lidka (2014-05-31 17:25:36)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#38 2014-05-31 16:50:57

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3137

Re: BĄBELKI

Lidka  napisał(a):

pierwszą ludzką myślą stworzył wyjaśnienie: skoro Bóg jest Samą Dobrocią, nie mógł stworzyć 'zła'. Zatem 'zło' stworzył sam człowiek. Człowiek jest 'zły', Bóg jest 'dobry'.

Następną refleksją było: jednak człowiek jest równy Bogu, bo też stwarza.

I tak zaczęła się kręcić chora magia chaosu.

Podoba mi się koncepcja trójkątów.
http://www.cosgan.de/images/more/flowers/042


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#39 2014-05-31 17:36:22

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Ale to stwarzanie postrzegane przez człowieka dotyczy rzeczywistości materialnej, tego 'filmu życia'... Nawet 'stwarzanie nowego człowieka' nie budzi za wiele refleksji: jak to się dzieje, że z takiego 'nic' powstaje nowy człowiek. W najlepszym razie tłumaczy się to Naturą: ona tak stworzyła i już.

A co to jest Natura?...

I tu jest 'drugie dno': nasze 'wnętrze' bazujące na uczuciach, które jest fundamentem każdej ludzkiej 'budowli' (cokolwiek nią jest). I które jest dokładną odwrotnością, lustrzanym odbiciem, 'zewnętrza'... Właściwie to jest na odwrót: to, co postrzegamy za pomocą zmysłów, to lustrzane odbicie Prawdy (nie chodzi o obraz, a o odwrócenie wartości).

I takim oto sposobem dochodzimy do iluzji... img/smilies/smile. Kontynuujemy temat? img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#40 2014-06-02 14:57:57

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3137

Re: BĄBELKI

Może magia chaosu nie jest taka głupia, jak mi się wydawało?
Dziś w innym temacie, zauważyłem, że chaos może być pożywką dla dokonania się cudu - zjawiska niemożliwego, a skądinąd pożytecznego i tworzącego widziany przez nas świat i nas samych.
Ludzie kochani, przecież nasz świat jest niemożliwy w sensie racjonalnym - a jednak istnieje !!!
Czyż to nie jest cudowne???

WIERZYĆ - TWORZYĆ - WIDZIEĆ

wierzę że mogę, ze Prawo Woli działa
tworzę koncepcję nowego świata
widzę ją w rzeczywistości

Tak się stwarza rzeczywistość.
Amen

Mój Mistrz Jezus mawiał:
Idź człowieku i bądź zdrowy, wolny i szczęśliwy.
Twoja wiara Cię uzdrowiła.
Amen

Dzięki Ci Mistrzu :love1:


Ayalen  napisał(a):

Dlaczego mialabym zlikwidowac meza, skoro powodem cierpienia jest jego czyn, a nie on sam.

I to zdanie wyjaśnia właściwie wszystko.

Napisałem kilka lat temu artykuł o wybaczaniu, z którego wynikało, że warto analizować przyczyny dla których ludzie "źle" postępują, krzywdząc innych ludzi. Poznawać te przyczyny, analizować i wybaczać krzywdy nam wyrządzone. Bo z tych analiz wynika, że praktycznie nikt nie jest zły sam w sobie, sam z siebie. Ludzie postępują źle z przyczyn zewnętrznych. A te przyczyny zewnętrzne, to przeważnie nie diabeł, tylko łańcuch przyczyn ciągnących się od innych ludzi.

Przebaczenie to uwolnienie od ciężaru "zła" i "krzywdy".
Uwolnienie się.
Siebie samego.

Jednak zauważyłem, że mimo przebaczenia pozostaje jeszcze coś.
Smutek.
Żal.
Ból, który nie daje się z likwidować przebaczeniem jak czarodziejską różdżką.

Potrzebne jest lekarstwo.

Tym lekarstwem jest miłość wyrażana bliskością i czułością drugiego człowieka.
Przytulenie.
To jest kojące lekarstwo, zabliźniające wszelkie rany.

Mistrzynią przytulania jest Matka Amma. Przytuliła ona juz 35 milionów ludzi na całym świecie.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Mata_Amritanandamayi


http://news.bbcimg.co.uk/media/images/56762000/jpg/_56762142_hugone.jpg


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#41 2014-07-18 16:50:37

Sosan
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-09-23
Posty: 7100

Re: BĄBELKI

Lidka napisał(a):

WIERZYĆ - TWORZYĆ - WIDZIEĆ

(widzieć w znaczeniu 'postrzegać', nie tylko o wzrok tu chodzi). To tworzy tzw. 'wzór życia', który dotyczy człowieka. Kolejność dowolna - połączenie 'stałe'. Czyli niezależnie od tego, w jakiej kolejności je ułożymy, pasują do wzoru i określają wciąż życie ludzkie. I tak:

- WIERZYSZ w to, co WIDZISZ, a to, co widzisz - TWORZYSZ.
- WIDZISZ to, co TWORZYSZ, a to co tworzysz, w to WIERZYSZ.
- TWORZYSZ to, w co WIERZYSZ, a to, w co wierzysz - WIDZISZ.

I tak dalej. To jest jedna z kombinacji tych trzech słów. Ale jakkolwiek je przekształcimy, odwzorują nasze życie.

ja bym wywalił słowo " WIERZYĆ" i dał zamiast tego " BYĆ ŚWIADOMYM"

poza tym jest masa ludzi, która po prostu wierzy.. nie widząc produktu swojej wiary..

a jeśli już coś zobaczę- np drzewo, ptaki.. to nie mówię, że wierze w drzewa i ptaki, tylko traktuję je jako oczywistość img/smilies/smile

poza tym słowo " wierzyć" może mieć tyle znaczeń . Bo przecież nie możemy zestawić :

wierze w niewidzialnego potwora pod moim łóżkiem

z

wierze, że zdam ten egzamin

To pierwsze jest bowiem irracjonalna halucynacją, a to drugie racjonalną i zdrową pewnością siebie img/smilies/smile


Nothing ever happened or ever will. You have always been perfect Love and Peace.
What changes is not real and what is real cannot change.
You are that secret, that purity beyond change and description

~ Papaji

Offline

 

#42 2014-07-18 17:16:38

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Sosan, ale 'wierzyć' to nie jest to samo, co 'być świadomym', tych dwóch pojęć nie da się stosować zamiennie.

Wiara to 'motor' naszego życia, który nas prowadzi od jednego uwarunkowania do drugiego. I z jaką mocą się uwierzy w coś, z taką moca się jest tym uwarunkowanym.

Natomiast 'bycie świadomym' to zrozumienie i odczucie tego, co się zrozumiało. Czyli przyjęcie jakichś prawd do siebie samego, utożsamienie się z nimi (ale nie w sensie 'ja jestem tą prawdą', ale 'ja przyjmuję tę prawdę jako moją').

I nie dziw się, że są ludzie, którzy wierzą, nie widząc 'produktu' tej wiary. Oni są tak uwarunkowani i wierzą w to 'na amen'. I nie biorą pod uwagę faktu, że prawdą jest tylko to, co się sprawdza w życiu. Czyli to, co daje pozytywny efekt, a także to, co jesteśmy w stanie poczuć, a nawet postrzec. Weź jako przykład życie po śmierci.

Jest wielu, którzy w to nie wierzą. Więc jeśli im ukazałaby się dusza zmarłej bliskiej osoby, po prostu by jej nie postrzegli. Bo są uwarunkowani wiarą w to, że to nie ma prawa istnieć.

Natomiast jeśli ktoś wierzy w życie po śmierci ciała, tą wiarą 'otwiera sobie drzwi' do postrzeżenia i postrzegania do końca życia tego życia, a nawet rozwijania tej zdolności.

Jeśli ktoś wierzy w niewidzialnego potwora pod łóżkiem, swoją wyobraźnią go stworzy i nawet będzie mu się wydawało, że go widzi. Ale to nie będzie dowód na to, że ten potwór zaistnieje naprawdę.

A jak ktoś wierzy, że zda egzamin, dzięki swojemu pozytywnemu nastawieniu raczej go zda img/smilies/big_smile.

To jest prawdziwe, co się sprawdza w życiu. Potwór w życiu (czy inne krasnoludki) nie zaistnieje, więc i nie sprawdzi się. A zdany egzamin jak najbardziej img/smilies/smile. Także dusze naszych bliskich zmarłych (bo tylko te jesteśmy w stanie rozpoznać). Ja nie jestem jedyną osobą, która potrafi je postrzec, raz po raz postrzega je każdy, kto w to wierzy. I nie jest to wytwór wyobraźni, jak w przypadku tego potwora pod łóżkiem, gdyż każda z nich udowadnia swoją tożsamość w sposób poza wszelkimi wątpliwościami (a dialog z nimi jest tak żywy i ponad wszelką wyobraźnię, że tego się po prostu nie da opisać).

Wiara to bardzo silna energia pozytywna, która pochodzi bezpośrednio od naszej Istoty i jest tym 'motorem' napędowym naszego życia. W jakiejkolwiek postaci, wiara to wiara (poza poznańską gwarową 'wiarą, wiaruchną', która oznacza 'swoje towarzystwo' img/smilies/big_smile))


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#43 2014-07-18 17:27:55

Sosan
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-09-23
Posty: 7100

Re: BĄBELKI

Lidka napisał(a):

Jest wielu, którzy w to nie wierzą. Więc jeśli im ukazałaby się dusza zmarłej bliskiej osoby, po prostu by jej nie postrzegli. Bo są uwarunkowani wiarą w to, że to nie ma prawa istnieć.


Jeśli ktoś wierzy w niewidzialnego potwora pod łóżkiem, swoją wyobraźnią go stworzy i nawet będzie mu się wydawało, że go widzi. Ale to nie będzie dowód na to, że ten potwór zaistnieje naprawdę.

)

Podobają mi się te dwie wypowiedzi.  Argumenty to jednak broń obusieczna, co nie ?? img/smilies/smile

Bowiem wierzący w potwora pod łóżkiem powie, że inne osoby są po prostu uwarunkowane tym, ze potwór pod łóżkiem ( który jest prawdziwy) nie ma prawa istnieć !! i nawet jakby im się ukazał to by go nie postrzegli !

No i osoba wierząca w wędrujące dusze zmarłych swoją własną wyobraźnią je stworzy i będzie się jej wydawało, że one istnieje,, ale to nie będzie żaden dowód img/smilies/wink


Nothing ever happened or ever will. You have always been perfect Love and Peace.
What changes is not real and what is real cannot change.
You are that secret, that purity beyond change and description

~ Papaji

Offline

 

#44 2014-07-18 19:17:57

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: BĄBELKI

Lidka napisał(a):

jak ktoś wierzy, że zda egzamin, dzięki swojemu pozytywnemu nastawieniu raczej go zda img/smilies/big_smile.

Wierzę, że zdam egzamin. Przygotowuję się do niego, wydaje mi się, że umiem wystarczająco dużo. Jestem spokojna i wyluzowana. Ale na egzaminie włącza się nie-umysł. Myślenie zatrzymuje się. Czas staje w miejscu. Zastygam w bezruchu, wpatrując się w czystą kartkę. Nic nie przychodzi do głowy, jest w niej całkiem pusto. Najprostsze obliczenia stanowią problem, teorii również nie mogę sobie przypomnieć. Nic nie czuję, pogrążam się w jakimś niebycie. Mój stan jest nieadekwatny do sytuacji. W końcu to przechodzi, udaje się coś napisać, ale bardzo niewiele.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#45 2014-07-18 20:34:29

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Sosan napisał(a):

Lidka napisał(a):

Jest wielu, którzy w to nie wierzą. Więc jeśli im ukazałaby się dusza zmarłej bliskiej osoby, po prostu by jej nie postrzegli. Bo są uwarunkowani wiarą w to, że to nie ma prawa istnieć.


Jeśli ktoś wierzy w niewidzialnego potwora pod łóżkiem, swoją wyobraźnią go stworzy i nawet będzie mu się wydawało, że go widzi. Ale to nie będzie dowód na to, że ten potwór zaistnieje naprawdę.

)

Podobają mi się te dwie wypowiedzi.  Argumenty to jednak broń obusieczna, co nie ?? img/smilies/smile

Bowiem wierzący w potwora pod łóżkiem powie, że inne osoby są po prostu uwarunkowane tym, ze potwór pod łóżkiem ( który jest prawdziwy) nie ma prawa istnieć !! i nawet jakby im się ukazał to by go nie postrzegli !

No i osoba wierząca w wędrujące dusze zmarłych swoją własną wyobraźnią je stworzy i będzie się jej wydawało, że one istnieje,, ale to nie będzie żaden dowód img/smilies/wink

Bo tego nie da się udowodnić drugiej osobie, to trzeba przeżyć osobiście. Jeśli to jest prawdą, te dusze udowodnią to ponad wszelką wątpliwość. To będzie żywe i aktualne, a nie wytwór wyobraźni. Żadną wyobraźnią nie stworzy się czegoś, czego się nie jest świadomym. A te dusze właśnie w taki sposób (między innymi) udowadniają swoją rzeczywistą obecność: przekazują nam coś, czego nie wiemy, ale co możemy sprawdzić.

No i całkowicie zgadzam się się z Tobą, że osoba, która wierzy w potwora pod łóżkiem, stwierdzi, że my go nie widzimy, bo tak jesteśmy uwarunkowani. No, tak już w życiu jest, że każdy sądzi według siebie. I jak jest w samym centrum jakiegoś mentalnego uwarunkowania, ani go nie postrzega, ani myśli o nim.

A za to postrzega swoje własne uwarunkowanie w kimś innym, odbite w 'lustrze' tego człowieka img/smilies/big_smile. I będzie przekonany, że to on ma taką 'wadę'.

Nic na to nie da się poradzić. Z uwarunkowania wyjdzie tylko ten, kto jest na to gotowy, kto rzeczywiście chce coś zmienić. Tu też trzeba spełnić parę innych warunków, a przed wszystkim zachować szczerość wobec samego siebie. Wydaje się to proste i logiczne, ale nie jest wcale takie łatwe. Nie każdy chce zobaczyć siebie nieświadomego tego czy tamtego, zobaczyć swoje 'braki'... Woli przerzucić je na kogoś innego i 'uciekać' sam przed sobą, bo siebie samego nie akceptuje...

No i ta sprawdzalność w życiu, to jest podstawa!

No, tak, ale o tym też nie każdy wie...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#46 2014-07-18 20:34:53

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

martin1002 napisał(a):

Lidka napisał(a):

jak ktoś wierzy, że zda egzamin, dzięki swojemu pozytywnemu nastawieniu raczej go zda img/smilies/big_smile.

Wierzę, że zdam egzamin. Przygotowuję się do niego, wydaje mi się, że umiem wystarczająco dużo. Jestem spokojna i wyluzowana. Ale na egzaminie włącza się nie-umysł. Myślenie zatrzymuje się. Czas staje w miejscu. Zastygam w bezruchu, wpatrując się w czystą kartkę. Nic nie przychodzi do głowy, jest w niej całkiem pusto. Najprostsze obliczenia stanowią problem, teorii również nie mogę sobie przypomnieć. Nic nie czuję, pogrążam się w jakimś niebycie. Mój stan jest nieadekwatny do sytuacji. W końcu to przechodzi, udaje się coś napisać, ale bardzo niewiele.

Marta, tak też się w życiu zdarza, nachodzi człowieka jakaś blokada i trudno mu ją przejść. To może wynikać z wielu przyczyn, jedną z nich może być zwyczajny stress przed egzaminem.

Ale najważniejsze tu powiedzieć sobie - trudno. Tym razem spadła na mnie jakaś 'niemoc', ale następnym będzie zupełnie inaczej. I kontynuować, nie przejmując się 'porażką' i wierząc, że to tylko 'wypadek przy pracy'.

Ostatnio edytowany przez Lidka (2014-07-18 20:38:11)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#47 2014-07-18 21:58:21

Sosan
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-09-23
Posty: 7100

Re: BĄBELKI

Lidka napisał(a):

Bo tego nie da się udowodnić drugiej osobie, to trzeba przeżyć osobiście. Jeśli to jest prawdą, te dusze udowodnią to ponad wszelką wątpliwość. To będzie żywe i aktualne, a nie wytwór wyobraźni. Żadną wyobraźnią nie stworzy się czegoś, czego się nie jest świadomym. A te dusze właśnie w taki sposób (między innymi) udowadniają swoją rzeczywistą obecność: przekazują nam coś, czego nie wiemy, ale co możemy sprawdzić.

...

ja powiem tak, gdy zaczynasz w coś wierzyć.. głęboko wierzyć.. to otwierasz się na różnego typu halucynacje, projekcje wyobraźni.. które naprawdę mogą wydawać się mega realne,. Są jednak tylko Twoim prywatnym snem na jawie.

Tymczasem otwarcie na rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej... jesteś po prostu otwarta, świadoma, obecna.. bez wiary, bez braku wiary- czyli niczego nie zakładasz, na niczym się nie fiksujesz, niczego nie oczekujesz, z niczym nie walczysz, niczego nie represjonujesz...

wtedy dopiero mamy rzeczywistość poza snem umysłu i jego wyobrażeniami.


Nothing ever happened or ever will. You have always been perfect Love and Peace.
What changes is not real and what is real cannot change.
You are that secret, that purity beyond change and description

~ Papaji

Offline

 

#48 2014-07-19 06:14:34

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Sosan napisał(a):

Lidka napisał(a):

Bo tego nie da się udowodnić drugiej osobie, to trzeba przeżyć osobiście. Jeśli to jest prawdą, te dusze udowodnią to ponad wszelką wątpliwość. To będzie żywe i aktualne, a nie wytwór wyobraźni. Żadną wyobraźnią nie stworzy się czegoś, czego się nie jest świadomym. A te dusze właśnie w taki sposób (między innymi) udowadniają swoją rzeczywistą obecność: przekazują nam coś, czego nie wiemy, ale co możemy sprawdzić.

...

ja powiem tak, gdy zaczynasz w coś wierzyć.. głęboko wierzyć.. to otwierasz się na różnego typu halucynacje, projekcje wyobraźni.. które naprawdę mogą wydawać się mega realne,. Są jednak tylko Twoim prywatnym snem na jawie.

Prawda. Ale ja nie o tym mówię img/smilies/big_smile. Są halucynacje i jest rzeczywistość. Już Ci kiedyś wyjaśniałam bardzo dokładnie, na czym to polega i jaka jest różnica, ale nie przeżyłeś tego, więc i nie dotrze to do Ciebie. Negujesz, bo nie znasz, normalne img/smilies/smile. Każdy człowiek zaneguje coś, czego nie zna, nie doświadczył i w co nie wierzy.

A tak swoją drogą ja chyba nigdy nie wierzyłam w coś tak głęboko, głęboko. Mam wrażenie, że jeśli chodzi o życie po śmierci ciała, to było takie wewnętrzne przekonanie na zasadzie WIEM. Czyli wiem i już. Nie poświęcałam temu żadnej specjalnej uwagi. A jak przyszedł czas - zostało mi to udowodnione ponad wszelka wątpliwość. I nie zapominaj, że nie sama w tym uczestniczyłam, a cała moja rodzina (też Ci to opowiadałam). Taka zbiorowa halucynacja i to w momentach, kiedy wszyscy byliśmy daleko, daleko od tego problemu?... img/smilies/big_smile

Sosan napisał(a):

Tymczasem otwarcie na rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej... jesteś po prostu otwarta, świadoma, obecna.. bez wiary, bez braku wiary- czyli niczego nie zakładasz, na niczym się nie fiksujesz, niczego nie oczekujesz, z niczym nie walczysz, niczego nie represjonujesz...

wtedy dopiero mamy rzeczywistość poza snem umysłu i jego wyobrażeniami.

No, piękna wersja, ale taka 'nie ludzka'... img/smilies/big_smile. Bo pomijasz tu całą istotę życia i ewolucji duszy ludzkiej img/smilies/smile. Spróbuj w ten sposób żyć w ciele: bez fiksowania, bez oczekiwań, bez walki, bez represjonowania. Czyli przełóż to na ludzkie życie, dużo osiągniesz duchowo. A cóż to może być warte, jeśli nie ma przełożenia na życie?... Jest oddzielone od życia?... Nie wiem. Życie jest JEDNO, nie da się go podzielić, choć da się rozróżniać jego różne poziomy (wiesz, czemu służy rozróżnianie?). Więc jako takie powinno być jedną spójną całością, Sosan. Dopiero wtedy nabiera sensu. Przy podziałach części pomijane tracą sens. Więc i cała reszta sensu mieć nie może, przecież tu jedno działa na drugie, to jest JEDNOŚĆ, jedna, spójna Całość...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#49 2014-07-19 11:00:00

Sosan
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-09-23
Posty: 7100

Re: BĄBELKI

Lidko,

tak pamiętam. Rozmawiałaś z jakimś niewidzialnym duchem, a Twoja rodzina myślała, ze sobie jaja robisz (zresztą miała rację)  i się po cichu z tego śmiała img/smilies/wink nie neguję tego, tylko uznaje za zwykłą halucynację.

Powiem Ci tak.. taka analogiczna wymyślona historia. Przychodzę do znajomego. On siedzi na kanapie i wbija sobie notorycznie cyrkiel w dłoń. ja mu mówię " stary przestań, oszalałeś ??

On mi na to- " to mój rozwój duchowy, ty jesteś lekkoduchem, idziesz na łatwiznę, dlatego niczego nie osiągniesz duchowo

ja- ale to jest chore i patologiczne , co robisz !!

on- to należy do natury ludzkiej !! zaprzeczasz, że jesteś człowiekiem.. ?? nie wiesz co to jest za doświadczenie .. nie wiesz jak to jest wbijać sobie cyrkiel w dłoń.. jesteś uboższy o to doświadczenie, negujesz je.. dlaczego tyle w tobie negacji ??

ja- wolę żyć bez takich aktów niepotrzebnego masochizmu, chcę być wolny od uwarunkowania tego typu paskudztwami

on- to co mówisz jest oddzielone od życia. bo zaprzeczasz cierpieniu, uciekasz od niego... , dopiero wtedy życie nabiera sensu, ty dzielisz to co jest jedno..

tak to właśnie wygląda img/smilies/smile


Nothing ever happened or ever will. You have always been perfect Love and Peace.
What changes is not real and what is real cannot change.
You are that secret, that purity beyond change and description

~ Papaji

Offline

 

#50 2014-07-19 11:49:42

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: BĄBELKI

Sosan, w Twoich oczach tak to wygląda, bo wcale tak nie jest img/smilies/smile.

Wiesz, jak naukowcy udowodnili, że człowiek widzi, co chce widzieć?

Zaproszono bardzo liczną grupę chętnych do eksperymentu naukowego. Wyjaśniono im, że będą oglądać jakiś krótki film bez znaczenia, ale w ten film będzie wpleciona informacja, którą powinni wychwycić. Powiedziano im też, że to będzie albo litera, albo liczba i mają ją zapamiętać. Jeśli to będzie litera - dostaną potem pyszny soczek do wypicia. A jeśli liczba - jakiś niedobry napój.

Problem był w tym, że cyfra była wyświetlana razem z literą, jedna obok drugiej, żadna bardziej wyraźna od drugiej, choć liczba 'bardziej rzucająca się w oczy' z uwagi na swoją złożoność. I wiesz, jaki był efekt? Prawie 100% oglądających wychwyciło literę, tylko i wyłącznie, żadnej cyfry nie postrzegało! To była litera 'B' (a liczna '13'), każdy z osobna to powiedział i faktycznie ta litera była emitowana.

Widzisz, co robi nastawienie?... Człowiek widzi i słyszy tylko to, na co jest nastawiony, zatem i rozumie zgodnie z tym nastawieniem.

Zapewne tak czytałeś te moje wypowiedzi, żeby zrozumieć je na swój sposób img/smilies/big_smile. Czyli zgodnie z podświadomym oczekiwaniem.

OK, po kolei:

To nie było tak. Moja rodzina nie miała pojęcia o żadnych duchu, ani że ja go postrzegam (do dziś tego nie wiedzą img/smilies/smile). Natomiast byli świadkami najróżniejszych manifestacji tej Istoty. Od spadających bez żadnego powodu przedmiotów, także przestawiających się z miejsca na miejsce, poprzez włączający się (na konkretnej stacji), po wyłączenie się z kontaktu lampy (podkreślę, trzeba 'chłopa', żeby tę lampę z kontaktu na podłodze wyciągnąć, tak ciasno wchodzi i wkładał ją w ten kontakt mój mąż osobiście, ja bym nie dała rady) czy otwarcie się na oścież solidnych drzwi zamkniętych na 2 zamki. Podejrzewam, że jeśli chodzi i telewizor czy radio (czy zapalające się światła), pomyślałabyś, że to jakaś dysfunkcja urządzenia. Ale zapewniam Cię, że gdybyś wetknął taką wyjątkowo ciasno wchodzącą wtyczkę (choć i tak włożenie jest o wiele łatwiejsze od wyjęcia jej z powrotem, nie wyciągając razem z kontaktem), albo starannie zamknął takie drzwi i za chwilę zobaczył, jak same się otwierają, a wtyczka sama wyciąga się z kontaktu i układa zgrabnie obok, zwątpiłbyś...

Albo byś znalazł jakąkolwiek bzdurną odpowiedź, która by 'załatała' tę 'dziurę' w zrozumieniu zjawiska, bo tak robi większość osób (i nie zdziwiłabym się, gdybyś w tej chwili wymyślił, że ja sobie to wymyśliłam, żeby przekonać Cię na siłę http://macg.net/emoticons/laughing2).

Co do człowieka i rozwoju duchowego - on ma wolną wolę i jak najbardziej może nie słuchać odczucia (po to poprzez nie jesteśmy połączeni ze Źródłem) i wykombinować sobie taki sposób, jaki mu pasuje, nawet dążąc do samo-destrukcji. Więc i ten cyrkiel mnie nie zdziwi.

Nie dziwi mnie nawet tak dobrany przykład, który pasuje tu jak pięść do oka. Po prostu nie przeczytałeś moich wczorajszych postów, a nawet jeśli - w związku z Twoimi oczekiwaniami, w ogóle nie zauważyłeś tej liczby '13' (parafrazując to naukowe doświadczenie), czyli mojego wyjaśnienia, dlaczego NIE masochizmu...

Ty wolisz być wolny od 'tego typu paskudztw', bo JUŻ się uwarunkowałeś swoim 'paskudztwem' i nie postrzegasz tego uwarunkowania... img/smilies/big_smile.

Ja to rozumiem, więc nie ma najmniejszego powodu, żebym tego nie akceptowała img/smilies/big_smile.

I tyle...

Ostatnio edytowany przez Lidka (2014-07-19 11:50:22)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo