Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

Z dnie 2 marca 2020 Hosting VGH.pl konczy dzialalnosc, dane stron zostana zabezpieczone, jesli chcesz przeniesc strone na swoj serwer lub ustawic przekierowanie napisz na pomoc@ehmediagroup.net

#1 2014-03-30 09:57:29

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Świadomy sen według Marty

Rok temu zainteresowałam się świadomym śnieniem. Od tamtej pory przytrafia mi się przynajmniej kilka razy w miesiącu.Zwykle nie robię żadnych testów rzeczywistości. Po prostu wiem, że to jest sen. Bardzo subiektywne odczucie, nie do opisania.
Nie zmieniam otoczenia, ponieważ jak pewnie wiecie, autyści nie lubią zmian. Poza tym wykazuję typowy dla autyzmu brak wyobraźni. Ludzie mówią, że w świadomym śnie można robić, co tylko się zechce, ale ja nie mam pomysłu, czym się zająć.
Kiedyś próbowałam robić jakieś eksperymenty typu włożenie ręki w ścianę albo w szybę - ale nic z tego nie wychodziło. Wszystko było tak zarąbiście twarde jak w realu. Tak więc, jak już uda mi się odzyskać świadomość, to po prostu zwiedzam świat snu. Przyglądam się tylko. Jaram się tym, że jestem świadoma. To mi wystarcza. Od tego jest już bardzo blisko do odczuwania radości z samego faktu, że się istnieje. Cokolwiek bym zrobiła - to tylko sen. Jak się obudzę, to co mi pozostanie? Tylko świadomość jest prawdziwa, dlatego nie ma sensu bawić się w stwarzanie jakichś zmyślonych światów. Poza tym można się uzależnić od kontrolowania otoczenia, a to nie jest dobre.
We śnie zachowuję się tak samo, jak w fizycznej rzeczywistości. Z tą różnicą, że mogę se polatać. Od dziecka mam świra na punkcie latania. Zwykle se latam po mieszkaniu. Wszystko wygląda jak w realu, więc często bardzo trudno jest mi stwierdzić, czy to jest sen.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#2 2014-03-30 10:26:36

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Już sam fakt, że jednak latasz, dowodzi, że to inna rzeczywistość od tej naszej codziennej, materialnej img/smilies/smile.

PS. Człowiek przenosi na inne stany świadomości (w tym podróż astralna czy sen) swoje uwarunkowania, stąd i twardość ścian itp.

Niektórzy ludzie wykorzystują świadomy sen jako metodę zmiany czegoś w rzeczywistości materialnej poprzez zmianę dokonaną w duchowej. Ale Ty nie dążysz do żadnych zmian (to wniosek z Twoich postów), więc i fakt świadomego snu będzie dla Ciebie tylko 'podróżą' w inny stan świadomości.

Ostatnio edytowany przez Lidka (2014-03-30 10:32:21)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#3 2014-03-30 11:05:14

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

Marta,  a czym różni się ta rzeczywistość ze snu, od tej z jawy? Oprócz tego ze mozesz latać?  To jedno. Dwa - czy probowalas wyjść z domu?  Trzy - wiesz ze w świadomym śnie mozesz modelowac rzeczywistość?   
Wiesz,  w pewnym sensie życie jest formą świadomego snu.:-)

 

#4 2014-03-30 11:48:56

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Lidka napisał(a):

Człowiek przenosi na inne stany świadomości (w tym podróż astralna czy sen) swoje uwarunkowania, stąd i twardość ścian itp.

Próbowałam pozbyć się tych uwarunkowań, ale się nie udało, więc dałam sobie z tym spokój.

Ayalen napisał(a):

czy probowalas wyjść z domu?

Tak, ale unikam tego, ponieważ wtedy sen się kończy. Nie mogę za bardzo oddalić się od domu.

Ayalen napisał(a):

wiesz ze w świadomym śnie mozesz modelowac rzeczywistość?

Akceptuję rzeczywistość taką, jaka jest.

Ayalen napisał(a):

Wiesz, w pewnym sensie życie jest formą świadomego snu.:-)

Bardzo możliwe.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#5 2014-03-30 11:58:32

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

A co rozni te rzeczywistości? Akceptujesz wszystko jak leci, nie czujesz potrzeby poprawienia czegos? Wiesz - rozumiem ze jest dobrze, ale tez każde dobrze jest potencjałem do lepiej.

 

#6 2014-03-30 13:51:36

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

martin1002 napisał(a):

Lidka napisał(a):

Człowiek przenosi na inne stany świadomości (w tym podróż astralna czy sen) swoje uwarunkowania, stąd i twardość ścian itp.

Próbowałam pozbyć się tych uwarunkowań, ale się nie udało, więc dałam sobie z tym spokój.

Ayalen napisał(a):

czy probowalas wyjść z domu?

Tak, ale unikam tego, ponieważ wtedy sen się kończy. Nie mogę za bardzo oddalić się od domu.

Ayalen napisał(a):

wiesz ze w świadomym śnie mozesz modelowac rzeczywistość?

Akceptuję rzeczywistość taką, jaka jest.

Ayalen napisał(a):

Wiesz, w pewnym sensie życie jest formą świadomego snu.:-)

Bardzo możliwe.

Marta, a co rozumiesz pod słowem 'pozbyć się'? Bo nie się 'pozbyć' uwarunkowań na życzenie, trzeba sobie je po prostu uświadomić, wtedy same odejdą (na ich miejsce wejdzie to uświadomione, to jest transformacja tego samego).

A patrząc od strony symboliki...

Może powiem to inaczej.

W czasie snu naszego ciała, my (nasza dusza) nie śpi. Bo jest niematerialna, nie potrzebuje spełniać tego fizycznego uwarunkowania. I bardzo często podróżuje, z czego człowiek nie zdaje sobie sprawy, wrzucając wszystko do 'jednego worka' pod nazwą 'sen'.

Ale czy to sen, czy tzw. podróż astralna, w tej chwili bez znaczenia. Gdyż chodzi o to, że to jest po prostu inny stan świadomości. Świadomość ludzka, ta, którą dysponujemy za dnia, usypia wraz z ciałem. Pozostaje tożsamość (gdyż dusza jest utożsamiona z ciałem), zatem cokolwiek się dzieje, czy to sen czy podróż, uczestniczę w nim JA, osoba, którą jestem. Pozostają też uwarunkowania, którymi 'zainfekowaliśmy' duszę.

Czasami korzystamy intuicyjnie z naszych duchowych zdolności i wtedy możemy sobie latać do woli, nie dziwiąc się wcale tym faktem. Ja też nie miałam z tym problemów, ale znam osobę, która była tak silnie uwarunkowana materialnie, że w czasie podróży astralnej była święcie przekonana, że nie potrafi latać i, puszczona w powietrzu, czuła, że spada, czuła ten pęd powietrza charakterystyczny dla spadania, miała silne wrażenie spadania, jakby była materialna (jedyna różnica to ta, że nie czuła przy tym strachu).

Ale do rzeczy: otóż w tym innym stanie świadomości, kiedy nasza ludzka świadomość wraz ze zmysłem krytycznym i naszą wolą śpi, nie jest aktywna, nic nie zafałszowuje prawdy nasz temat, gdyż jest nią nasza strona duchowa, nasze uczucia. Za dnia, przy aktywnym umyśle ludzkim, nie zawsze docieramy do tej prawdy, nasz silnie uwarunkowany umysł potrafi ją całkowicie przekręcić i zafałszować.

Zatem kiedy ten instrument śpi, przeżywamy część życia na innym poziomie, na którym widzimy to, czego za dnia zobaczyć nie potrafimy. Ale nie widzimy tego dosłownie, gdyż do tej dosłowności potrzebne by były funkcje ludzkiego umysłu (a ten znów by zafałszował itd). Zatem informacje na nasz temat przychodzą do nas w innej formie: pod postacią symboli. Dzięki umysłowi za dnia jesteśmy w stanie je odczytać i zrozumieć, co za sobą kryją. O ile, rzecz jasna, jesteśmy świadomi, że nasza duchowość jest podstawą i że to o uczucia chodzi. Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy i nie dość, że próbują odczytywać sny dosłownie, to jeszcze oczekują, że one im zdradzą przyszłość.

Bywa i tak, ale w zdecydowanej większości przypadków symbolika senna pokazuje nam tylko to, czego nie daliśmy rady znaleźć w sobie za dnia. Pokazuje nam to, czego nie jesteśmy świadomi i, jeżeli chcemy się rozwijać, jak najbardziej możemy z tego fantastycznego udogodnienia korzystać. Bo ono mówi prawdę o nas, prawdę, której za dnia nie widzimy.

Nie ma identycznych symboli dla każdego człowieka, gdyż każdy jest inny. Tym niemniej wszyscy w danej grupie społecznej czy kulturowej jesteśmy uwarunkowani mimo wszystko na podobnych zasadach. Więc i wiele z tych symboli może się pokrywać u wielu osób.

I tu ja widzę zasadniczy symbol, który nie jest trudny do zidentyfikowania choćby na podstawie tego, co już na swój temat pisałaś:

Jesteś po prostu 'zamknięta'. Dom (czy Twój pokój) to symbol tego, co Ci w życiu najbliższe. Nie możesz się od tego oddalić, bo sen się skończy. Sen na temat bycia we tym 'kokonie'. Piękny symbol Twojego wyboru pozostania w tym 'kokonie'. Tylko w nim zapewne czujesz się dobrze, bo nie próbujesz go opuścić, nie chcesz, żeby ten sen się skończył (sen 'kokonu').

I teraz pytanie: tak jest w Twoim życiu, taka jest Twoja sytuacja (to potwierdza Twoje słowa na temat tego braku komunikacji z innymi). Czy świadomie rzeczywiście chcesz, żeby tak pozostało? Czy może chciałabyś jednak ten 'kokon' rozbić, żeby żyć pełniej?...

Decyzja należy do Ciebie i tylko do Ciebie. My wszyscy tu, każdy na swój sposób, usiłujemy Ci wytłumaczyć, że nie ma sensu zamykanie się w takim stanie, to nie jest życie, to uwięzienie się w jakiejś 'klatce'. A Ty wciąż odpowiadasz, że tego nie chcesz.

Może jednak zastanowisz się dogłębniej? To naprawdę bardzo ważna sprawa. Teraz jesteś młoda, ale czas szybko płynie. Wyobrażasz sobie całe swoje życie spędzone w tym 'kokonie'? Bez nikogo bliskiego?... (bo rodzice też odejdą pewnego dnia). Tylko z pracą, z cyferkami, z rachunkowością?... Widzisz w tym jakiś sens?...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#7 2014-03-31 15:51:53

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3137

Re: Świadomy sen według Marty

Dzień dobry Marto img/smilies/smile
Jestem Martin img/smilies/smile

Dlaczego uważacie, że Marta nie chce wyjść z "domu"?
A może Ona nie może?

Marto, powiedz nam, w ostatnich 5 latach ile razy byłaś gdziekolwiek bez mamy - bez taty też, choć chyba o nim nic nie piszesz. Gdzie byłaś, czy byłaś w trakcie tego wyjścia, wyjazdu kontrolowana i jak się czułaś na zewnątrz.
Napisz, kiedy ostatnio sprzeciwiłaś się w czymkolwiek swojej mamie, jaki to miało przebieg i skutek.
Dlaczego przyjęłaś taki właśnie nick, skądinąd bardzo piękny, tyle, że jakby męski ?
Kto i kiedy stwierdził u Ciebie autyzm i czy określono jego postać?

Jesteś bardzo młoda, mam wrażenie, ze Twoje utrwalone zachowania i przekonania nie są wbite na amen, na stałe.
Wygląda na to, że blokad masz sporo, jednak nie masz nastawienia na ich utrwalanie tylko na ich uwalnianie.
I to bardzo dobrze rokuje.
Czy przyjmujesz jakieś lekarstwa?


Przepraszam, jeśli postawiłem za dużo pytań.
Nie musisz na żadne odpowiadać.
Jeśli chcesz, odpowiedz, tu czy w prywatnej wiadomości.
Chciałbym Ci pomóc.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#8 2014-03-31 16:25:31

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Kwiatuszku (dzięki za wyjaśnienie, faktycznie kwiatek to rodzaj męski img/smilies/big_smile, nie, absolutnie nie przeszkadza mi to), piszemy do Marty tylko na podstawie tego, co ona sam do nas mówi na swój temat. W tym również to, że żadnej pomocy nie potrzebuje i nie chce nic zmieniać, że najlepiej się czuje w takim stanie właśnie. Tym niemniej kontynuujemy z nią rozmowę na różne sposoby (łącznie z czymś w rodzaju 'kubełka zimnej wody', ale bez reakcji). Każdy na swój, tym niemniej każdy od serca. Bo słowa słowami, w jej postach jest dużo szczerości i dużo sprzeczności zarazem, myślę, że nie tylko ja wyczuwam, że jej słowa nie do końca przekazują, co Marta faktycznie czuje.

Bardzo się cieszę, że dołączyłeś do nas, może znajdziesz słowa, której trafią do niej trafią?...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#9 2014-04-15 17:18:28

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Dalszy ciąg Martowych przemyśleń.

Jakieś 4 miesiące temu poczułam się, jakbym "odzyskała świadomość" w prawdziwym życiu. Cokolwiek by to miało znaczyć. Poczułam się, jakby życie było snem. Jakby wszystko było wytworem mojego umysłu. Psychoza jakaś, no nie?

Zaczęłam postrzegać koleżanki i kolegów z uczelni jako aspekty mnie.
Poza tym utraciłam zdolność do odczuwania złości. Nie potrafię też już oceniać innych ludzi. Pewnie nastąpiły jakieś zmiany w mózgu.

Czasem myślę, że nieświadomy sen jest fajniejszy niż świadomy. Jak nagle się okazuje, że "to tylko sen" to nie jest fajnie. W zwykłym śnie wszystko jest bardziej ekscytujące.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#10 2014-04-15 20:08:37

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Marta, a to dotyczy snu czy odczucia na jawie?

martin1002 napisał(a):

Jakieś 4 miesiące temu poczułam się, jakbym "odzyskała świadomość" w prawdziwym życiu. Cokolwiek by to miało znaczyć. Poczułam się, jakby życie było snem. Jakby wszystko było wytworem mojego umysłu. Psychoza jakaś, no nie?

Zaczęłam postrzegać koleżanki i kolegów z uczelni jako aspekty mnie.
Poza tym utraciłam zdolność do odczuwania złości. Nie potrafię też już oceniać innych ludzi. Pewnie nastąpiły jakieś zmiany w mózgu.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#11 2014-04-15 20:16:12

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

To dotyczy prawdziwego życia na jawie.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#12 2014-04-16 07:48:31

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

Marta, to o czym piszesz to absolutnie prawidłowe objawy budzenia sie, zadna psychoza, minie - pozostanie swiadomosc. Jesli mozna Ci cos doradzic  - nie szukaj wyjasnienia, nie dorabiaj legendy do wzoru, po prostu obserwuj to czego doswiadczasz, stopniowo zaczniesz rozumiec czym to wszystko jest.
Pewnie ze nie czujesz zlosci, bo i jak - na czastke siebie? Jej miejsce zajmie pewnie rosnaca zdolnosc rozumienia z czego wynika to, co kiedys Cie zloscilo.
Te aspekty Ciebie - czy nie dotycza wszystkiego co Cie otacza - nie czujesz sie polaczona? Jakby wszystko wynikało z Ciebie?

 

#13 2014-04-16 08:12:12

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Ayalen napisał(a):

Te aspekty Ciebie - czy nie dotycza wszystkiego co Cie otacza - nie czujesz sie polaczona? Jakby wszystko wynikało z Ciebie?

Czuję się połączona. Już gdzieś pisałam, że nie ma niczego poza mną i że wszystko jest Martą, tylko w innej formie.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#14 2014-04-16 08:17:30

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

Ano. Teraz bylby czas na zauwazenie, ze takze Ty jestes czescia wszystkiego. Na zauwazenie odmiennosci ktora nie dzieli, a łączy. Martuś, tylko nie probuj przechodzic przez sciane, nawet jesli bedziesz widziala przez nia.Wiesz, świadomość musi odnalezc się w czlowieku.

 

#15 2014-04-24 08:45:48

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

To się stało w grudniu zeszłego roku, na przystanku autobusowym. Czułam się okropnie. Byłam taka beznadziejna, znowu za późno wyszłam z domu. Rozmyślałam o moim zmarnowanym życiu. Było kompletnie bez sensu, chociaż od roku już nie miałam myśli samobójczych. Wciąż zastanawiałam się, po co żyję. Po co mi to wszystko? Kilka lat gromadzenia bezużytecznych informacji o ciężkim zaburzeniu rozwojowym. „Wmawianie sobie” choroby, której tak naprawdę nikt u mnie nie zdiagnozował. Dopiero na wiosnę się wygadałam, pokazałam matce gromadzone przez lata materiały naukowe na temat zaburzeń ze spektrum autyzmu. Matka stwierdziła, że tego nie mam. Poza tym tyle lat ją okłamywałam! Poczuła się oszukana, już nigdy mi nie zaufa. Co ja narobiłam? Wszystko na nic. Nigdy nie udowodnię, że naprawdę jestem chora. Chociaż byłam przekonana, że objawy się zgadzają.
Spojrzałam na rozkład jazdy. Znowu nie zdążę na zajęcia. Ale kogo to obchodzi…
Nagle całe otoczenie zrobiło się jakby rozświetlone. Wszystko stało się takie wyraziste, żywe i prawdziwsze niż kiedykolwiek. Nastąpiła zmiana percepcji, podobna do tej, gdy ze zwykłego snu robi mi się sen świadomy. Ale to się działo w realu. Dziwne. Jakby jakieś łuski mi spadły z oczu. Zniknęły filtry, które nakładałam na rzeczywistość. Już nie byłam biednym, nieszczęśliwym, niezdiagnozowanym autystykiem, którego nikt nie rozumie. Znów byłam sobą. Poczułam ogromną radość.
Pojawiło się poczucie nieograniczonej przestrzeni. Wcześniej wszystko było za szybą, za mgłą… Poczułam więź z innymi ludźmi, jakiej brakowało mi przez całe życie. Teraz wszyscy mają coś wspólnego ze mną! Nareszcie poczułam się jak zwykły, zdrowy człowiek. Wcześniej inni ludzie strasznie mnie wkurzali, mieli brzydkie mordy i denerwujące głosy. Ludzki szept powodował u mnie ogromną złość. Nienawidziłam siebie za to, że nienawidziłam innych ludzi. Do tego to koszmarne poczucie oderwania od reszty świata… To wszystko nagle zniknęło. Wszyscy zrobili się piękni i doskonali. Wyzdrowiałam ze swojej „choroby”.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#16 2014-04-24 10:02:36

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

Marta, to patrzyla milosc; ta ktora jestes, i ta ktora czasami przeslaniaja mysli i wyobrazenia.
Wracasz czasami do tego stanu?

 

#17 2014-04-25 10:39:09

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Ayalen napisał(a):

Wracasz czasami do tego stanu?

Trudno powiedzieć. Od tamtej pory inaczej patrzę na świat. Na początku tego roku nagle poczułam się kochana jak nigdy dotąd. Jakbym zlała się w jedno z Wyższą Jaźnią. Zniknęły silne emocje. Gwałtowne wahania nastroju ulotniły się bezpowrotnie z mojego życia. Zamiast tego nastał nieziemski spokój z delikatną nutą czegoś miłego.
Poczułam się bezpiecznie, jak nigdy przedtem. Zatopiona w ciepłym uścisku. Wtulona w Kogoś, kto bardzo mnie kocha i cały czas mnie prowadzi.
Zaczęłam na wszystko patrzeć tak, jakbym widziała to po raz pierwszy w życiu.
Wciąż czuję się, jakbym była pijana, naćpana albo po silnych lekach uspokajających. Jakby ktoś wyciął mi kawałek mózgu.

Któregoś dnia, kiedy obudziłam się, w głowie nie było ani słowa. Trochę się przestraszyłam. To jakiś regres czy coś? Ten stan źle mi się kojarzył. Pusto we łbie, zupełnie jak przy odpowiedzi ustnej. Nie chciałam, żeby już mi tak zostało. Bałam się, że przestanę mówić. Ale nic złego się nie stało, było nawet fajnie. Cały dzień bez myśli. Coś ucichło we mnie, umarło, zgasło na zawsze. Coś, co nie pozwalało cieszyć się życiem.
Ale wciąż pojawiały się gorsze chwile. Podobał mi się mój nowy stan świadomości, ale mogłam się w nim utrzymać najwyżej 10 godzin dziennie. Nadal traktuję ludzi obojętnie. Zamiast się otworzyć, coraz bardziej pogrążam się w ciszy. Już nie tylko w szkole się nie odzywam, ale także w domu, gdzie zwykle byłam taka fajna i rozgadana. Brakuje mi wspólnych tematów do rozmowy z matką. Przebywanie z nią już nie sprawia mi przyjemności. Izoluję się coraz bardziej. Tracę zainteresowanie nauką.
W końcu przylazłam na to forum. Napisałam, że brak relacji z ludźmi jest przyczyną mojego cierpienia. To nieprawda. Okazało się, że to oczekiwania są przyczyną cierpienia. Myślałam, że kiedy „wyzdrowieję”, to zacznę normalnie gadać z ludźmi. Niestety, nic takiego się nie stało.
Jak nawiązywać jakiekolwiek kontakty bez poczucia odrębnego „ja”? Ktoś napisał w Internecie, że dziecko autystyczne „nie wie, że jest osobą”. Nie rozumiem, co to znaczy. Podobnie jak nie wiem, co to znaczy być osobą.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#18 2014-04-25 11:54:56

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

martin1002 napisał(a):

Jak nawiązywać jakiekolwiek kontakty bez poczucia odrębnego „ja”? Ktoś napisał w Internecie, że dziecko autystyczne „nie wie, że jest osobą”. Nie rozumiem, co to znaczy. Podobnie jak nie wiem, co to znaczy być osobą.

Bez poczucia odrębnego 'ja' nie nawiąże się żadnych kontaktów. One mają miejsce właśnie dzięki poczuciu odrębnego 'ja'.

Nie musisz wiedzieć, co to znaczy 'być osobą', żeby normalnie żyć. Tak jak nie musisz wiedzieć, jak funkcjonuje układ ruchowy w człowieku żeby chodzić. Albo jak funkcjonuje lodówka, żeby z niej prawidłowo korzystać.

Marta, nie musisz nawet wiedzieć, co to znaczy 'być człowiekiem', żeby nim po prostu być. Poczuć się jak każdy inny człowiek wokół Ciebie, tyle, że z odrębną tożsamością i wpasować się na swój sposób w otaczające Cię życie.

Tu wystarczy tylko chcieć tego i... zrobić to img/smilies/smile. Tak jak jesz, kiedy jesteś głodna, śpisz, kiedy przyjdzie na to pora wieczorem, ubierasz się, żeby nie zmarznąć...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#19 2014-04-25 12:12:37

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

Martuś, mysle ze to minie, zmienilo Ci sie widzenie tego co Cie otacza, i trzeba troche czasu, abys odnalazla w tym siebie, swoje miejsce. Tamten stan, o ktorym pisalas wyzej - to przemowila swiadomosc jednosci, przelozona na uczucia. Teraz, gdy juz wiesz czym jest to co Cie otacza - co z tym zrobisz? Mysle ze ta Twoja milosc szuka ujscia, adresata. Pytalam Cie juz, nie odpowiedzialas - czy jest cos co Cie porusza, co wyrywa ze stanu letargu?
I mysle tez, ze dobrze byloby abys na troszke zapomniala o sobie, skupila sie na innych - tak jak mowi Lidka - odnajdziesz sie w tym co robisz, a nie w myslach o sobie. Wiesz - nawymyslac mozna wszystko, ale i tak skoryguje to  - to co jest. Potwierdzenie naszej obecnosci.

 

#20 2014-04-25 18:56:49

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Lidka napisał(a):

Marta, nie musisz nawet wiedzieć, co to znaczy 'być człowiekiem', żeby nim po prostu być. Poczuć się jak każdy inny człowiek wokół Ciebie, tyle, że z odrębną tożsamością i wpasować się na swój sposób w otaczające Cię życie.

Tu wystarczy tylko chcieć tego i... zrobić to img/smilies/smile. Tak jak jesz, kiedy jesteś głodna, śpisz, kiedy przyjdzie na to pora wieczorem, ubierasz się, żeby nie zmarznąć...

Kiedy przyjdzie na to pora, wpasuję się w otaczające mnie życie. Na razie nikomu żadna krzywda się nie dzieje z powodu mojego niedopasowania.

Ayalen napisał(a):

czy jest cos co Cie porusza, co wyrywa ze stanu letargu?

Chyba nie. Nie wiem, czy mój stan można nazwać letargiem. To słowo raczej źle się kojarzy. Jestem ućpana Czystą Bezwarunkową Miłością. Mój organizm cały czas wytwarza substancje znieczulające ból egzystencjalny. Robię przeciętnie 6 oddechów na minutę. Jestem na maksa spowolniona i wyciszona, mimo tego staram się wykonywać domowe obowiązki i zaliczać kolokwia. Najchętniej posiedziałabym kilka miesięcy na jakiejś ławce w stanie niesłychanie silnej radości.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#21 2014-04-25 19:43:40

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

martin1002 napisał(a):

Lidka napisał(a):

Marta, nie musisz nawet wiedzieć, co to znaczy 'być człowiekiem', żeby nim po prostu być. Poczuć się jak każdy inny człowiek wokół Ciebie, tyle, że z odrębną tożsamością i wpasować się na swój sposób w otaczające Cię życie.

Tu wystarczy tylko chcieć tego i... zrobić to img/smilies/smile. Tak jak jesz, kiedy jesteś głodna, śpisz, kiedy przyjdzie na to pora wieczorem, ubierasz się, żeby nie zmarznąć...

Kiedy przyjdzie na to pora, wpasuję się w otaczające mnie życie. Na razie nikomu żadna krzywda się nie dzieje z powodu mojego niedopasowania.

Ayalen napisał(a):

czy jest cos co Cie porusza, co wyrywa ze stanu letargu?

Chyba nie. Nie wiem, czy mój stan można nazwać letargiem. To słowo raczej źle się kojarzy. Jestem ućpana Czystą Bezwarunkową Miłością. Mój organizm cały czas wytwarza substancje znieczulające ból egzystencjalny. Robię przeciętnie 6 oddechów na minutę. Jestem na maksa spowolniona i wyciszona, mimo tego staram się wykonywać domowe obowiązki i zaliczać kolokwia. Najchętniej posiedziałabym kilka miesięcy na jakiejś ławce w stanie niesłychanie silnej radości.

Ja się tylko zastanawiam, dlaczego i jakim cudem ta Czysta i Bezwarunkowa Miłość jest 'odgrodzona' od materialnego życia... img/smilies/big_smile. Dlaczego stanowi stan w oderwaniu od Twojego życia materialnego. Przecież to jest jedna, nierozerwalna całość. Ten, kto zaznaje takiego stanu, żyje jeszcze intensywniej, pełniej, postrzega życie inaczej (pozytywnie, z ogromną ciekawością, radością, przyjaźnie nastawiony do wszystkiego), odbiera je też 'na wyższych obrotach' i wkłada w nie to, co w nim tworzy ten stan.

Marta, staram się Ciebie zrozumieć, ale nie potrafię. Cokolwiek mówisz - jedna sprzeczność goni kolejną...

(na dodatek nie czuję od Ciebie żadnych konkretnych wibracji, a już na pewno nie tak wysokich, jakie płyną ze stanu Czystej Bezwarunkowej Miłości; czasami pojawia się szczerość, ale jest przeplatana czymś 'bez wyrazu', że tak nieładnie to określę).

Dlaczego to wszystko piszesz na forum?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#22 2014-04-25 20:18:34

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Lidka napisał(a):

Ja się tylko zastanawiam, dlaczego i jakim cudem ta Czysta i Bezwarunkowa Miłość jest 'odgrodzona' od materialnego życia... img/smilies/big_smile. Dlaczego stanowi stan w oderwaniu od Twojego życia materialnego. Przecież to jest jedna, nierozerwalna całość.

Ja też się zastanawiam.

Lidka napisał(a):

Marta, staram się Ciebie zrozumieć, ale nie potrafię. Cokolwiek mówisz - jedna sprzeczność goni kolejną...
(na dodatek nie czuję od Ciebie żadnych konkretnych wibracji, a już na pewno nie tak wysokich, jakie płyną ze stanu Czystej Bezwarunkowej Miłości; czasami pojawia się szczerość, ale jest przeplatana czymś 'bez wyrazu', że tak nieładnie to określę).

Trudno mnie rozgryźć, wiem o tym.
Wyczuwasz jakieś wibracje przez internet? Jak Ty to robisz?
Nie wkładam żadnych emocji w to, co piszę, żadnych uczuć, żadnej energii.

Lidka napisał(a):

Dlaczego to wszystko piszesz na forum?

Nie wiem. Bo mi się nudzi, bo mi odwala... Może to rzeczywiście tylko osobowość psychotyczna?


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#23 2014-04-25 23:47:02

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

Marta, e tam odwala, po prostu cala jestes skoncentrowana na tej czastce siebie, z ktora czujesz sie najbezpieczniej, najlepiej, i boisz sie zrobic krok w zycie. Jesli sama sie nie odhaczysz - zycie da Ci takiego kopa, ze ockniesz sie po drugiej stronie, z nosem w ziemi.
A skad wiesz o bolu? I co o nim wiesz? Skoro sie znieczulasz - to przed czym? Wroc do zrodla, tam jest pies pogrzebany. Przed czym zwialas az tak?
Nie musisz wkladac energii - sama nis jestes, tak jak wszystko co czujesz, czy myslisz, i to plynie, rzecz w tym czy jestes tego swiadoma, czy kierujesz ten przeplyw w okreslona strone, czy tez nie - wowczas ten strumien  ulega rozproszeniu. Masz silna energie, i mysle ze duze zdolnosci telepatyczne; cos mi podpowiada ze wiesz o tym?:-).Dlaczego nie wierzysz ze jestes niezwykla, Marta - co zabilo Twoja wiare w Ciebie?

 

#24 2014-04-26 06:59:47

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

martin1002 napisał(a):

Lidka napisał(a):

Ja się tylko zastanawiam, dlaczego i jakim cudem ta Czysta i Bezwarunkowa Miłość jest 'odgrodzona' od materialnego życia... img/smilies/big_smile. Dlaczego stanowi stan w oderwaniu od Twojego życia materialnego. Przecież to jest jedna, nierozerwalna całość.

Ja też się zastanawiam.

Po prostu stworzyłaś blokadę w swoim umyśle?... Z pewnością nieświadomie. Ale masz okazję ją sobie uświadomić i zadziałać. Tylko Ty możesz to zrobić, bo to Twoje życie.

martin1002 napisał(a):

Lidka napisał(a):

Marta, staram się Ciebie zrozumieć, ale nie potrafię. Cokolwiek mówisz - jedna sprzeczność goni kolejną...
(na dodatek nie czuję od Ciebie żadnych konkretnych wibracji, a już na pewno nie tak wysokich, jakie płyną ze stanu Czystej Bezwarunkowej Miłości; czasami pojawia się szczerość, ale jest przeplatana czymś 'bez wyrazu', że tak nieładnie to określę).

Trudno mnie rozgryźć, wiem o tym.
Wyczuwasz jakieś wibracje przez internet? Jak Ty to robisz?
Nie wkładam żadnych emocji w to, co piszę, żadnych uczuć, żadnej energii.

Mnie też trudno rozgryźć (żebyś wiedziała, ile osób próbowało mnie 'zaszufladkować', niestety, bez rezultatu img/smilies/big_smile), tym niemniej nie żyję w sprzecznościach i jak przychodzi stan tej Czystej Bezwarunkowej Miłości (bo to nie jest coś, czym się żyje non stop, to jest stan, w którym od czasu do czasu zanurzamy się), po prostu 'fruwam', promienieję, przyciągam ludzi, jestem aktywna, roześmiana, no, 'cuda' się dzieją, bo ta energia, czy tego chcę czy nie (ale nigdy nie zdarzyło się, żebym nie chciała) sama przenosi się na życie. Ja wiem, co ja czuję, że tak właśnie jest, moje otoczenie nie wie, ale rozświetla się wraz ze mną. Mogłabym Ci tu opowiedzieć całe mnóstwo sytuacji, jakie z tego wynikają, a niektóre są nawet bardzo zabawne img/smilies/smile. W każdym razie ten stan to jest przecież uczucie. Jeśli się czuje Czystą Bezwarunkową Miłość, siłą rzeczy postrzega się samo piękno wokół, i siłą rzeczy kocha się życie z największymi nawet 'pierdołami' (sorry), jakie się na nie składają. Emanuje się tym całkowicie. Żyje się tym.

Chyba, że się jest zablokowanym na życie i odczuwa się to tylko w jakimś 'kokonie'...

Co do odczuwania energii przez internet - tak jak pisze Ayalen, nic nie trzeba robić, żeby wyczuć energię drugiego człowieka za jego słowami, przecież każdy z nas to nic innego jak 'kompozycja energetyczna', na ogół bardzo spójna. Ja nie wiem, co konkretnie ktoś czuje (złość, zazdrość, zdenerwowanie, radość itp. itd), choć z samych słów mogę się tego domyślić, ale czuję wyraźnie, czy uczucie napędzające na dany moment tę osobę jest pozytywne, czy negatywne. To mi wystarczy.

Od Ciebie czuję w zdecydowanej większości energię 'bez wyrazu', coś nienaturalnego, jakby zamkniętego, przytłumionego. To nie ma dużej wartości (w sensie czy to jest pozytywne, czy negatywne), choć momentami przebija się negatywność. Ale tylko wtedy, kiedy odpowiadasz komuś. Natomiast w większej części Twoich postów, w których opowiadasz po prostu o sobie, przebija się szczerość (a to jest pozytywne).

martin1002 napisał(a):

Lidka napisał(a):

Dlaczego to wszystko piszesz na forum?

Nie wiem. Bo mi się nudzi, bo mi odwala... Może to rzeczywiście tylko osobowość psychotyczna?

Użyłam tego słowa na początku (i dostałam po łapach img/smilies/wink) i w dalszym ciągu to potwierdzę. To nie jest żadna 'tragedia' - osobowość psychotyczna, bo to nie jest choroba, a wyrobione w ciągu życia usposobienie. Nie jest trudno to zmienić, jak się zechce. Ale uwaga: im dłużej to będzie trwało, tym będzie to trudniejsze i bardziej bolesne, samo życie się o to postara, żeby przywrócić Cię do normalności. Ja mam nieodparte wrażenie, że po prostu nie chcesz tego zmienić.

A dlaczego piszesz o tym na forum? Nie, ja nie uważam, że Ci 'odwala', albo że się nudzisz. Ja uważam, że to Twoja dusza Cię gna, że tak powiem, dopomina się uwolnienia tego, czym normalnie człowiek żyje. Inaczej mówiąc - w głębi samej siebie doskonale wiesz, że nie tak życie wygląda i że czas to zmienić. Ale sobie tego jeszcze nie uświadamiasz. Nie wiesz, że te impulsy idą z Twojej podświadomości (poprzez nią 'dusza do nas mówi'). Idziesz za tym głosem i dlatego zaprowadził Cię on na forum. Bo tu jest okazja, żebyś w końcu ten problem rozwiązała. Tu są różni ludzie, każdy inny, tym niemniej z większą wiedzą na temat życia i z większym doświadczeniem. Każdy z nas daje Ci inne rady, ale one wszystkie są 'dobre'. Gdyż są z samego życia, podczas gdy Ty niby żyjesz, ale 'obok życia'. Wystarczy, że zechcesz nad którąś, która Ci odpowiada najbardziej, zastanowić się i wykorzystać na swój sposób. Ale póki co - nie chcesz. Brniesz dalej. Dalej opowiadasz (z głębi siebie, czyli 'od strony duszy') inne fakty z nutą szczerości i dalej scenariusz się powtarza: ktoś Ci radzi, a Ty się blokujesz...

Spróbuj może przeanalizować swoje zachowanie (nie na forum, w sobie samej i dla siebie samej) i zobacz ten schemat, który Tobą rządzi. To musiało zacząć się w jakimś momencie Twojego życia, który Cię zablokował. I potem poszłaś nieświadomie za tą blokadą i powoli zaczęłaś odgradzać się od wszystkiego po kolei: od rodziny (mamy?), koleżanek, otoczenia, potem od nowego otoczenia na studiach. A teraz weszłaś w kolejne otoczenie, tego forum i znów ten sam schemat: weszłaś szczerze, ale wraz z rozmowami, powoli zaczynasz się odgradzać...

Marta, nikt nie jest w stanie podjąć za Ciebie żadnej decyzji, uświadomić sobie za Ciebie niczego. Naprawdę od Ciebie i tylko od Ciebie zależy, co ze swoim życiem zrobisz. W tym 'kokonie' zdążyłaś się rzeczywiście 'znieczulić' bardzo mocno. Ale nie na tyle, żeby nie móc zobaczyć, jaki schemat życiowy stworzyłaś i że żyjesz w ogromnych sprzecznościach, nie z życiem, a pod prąd życia. Tak się nie da żyć i rozwijać, do droga donikąd... I jeśli teraz nie skorzystasz z tej okazji przyjrzenia się sobie samej i zdecydowania, że 'łamiesz' ten sztuczny i nic nie dający schemat, kto wie, kiedy pojawi się kolejna okazja ku temu. I czy będziesz jeszcze w stanie sama sobie z tym poradzić... Bo teraz jesteś. Jeszcze.

Nie chcę Cię straszyć, ale jeśli to się będzie pogłębiało, może się skończyć depresją, myślami samobójczymi, poczuciem bezsensu życia. Nie wiem, kiedy, tym niemniej wiem, że. Nie ma innej opcji, jeśli się idzie pod prąd życia. Nie warto ryzykować. Masz siłę, odwagę, jesteś młoda i życie się dopiero dla Ciebie zaczyna. Zrób to, po prostu. Nie dla mamy, nie dla nas, nie dla Twojego otoczenia, a dla Ciebie samej. Dla Twojej Istoty, która ma wartość najwyższą. Nie duś Jej, uwolnij Ją, a Ona uwolni Ciebie i pokaże Ci sens  i piękno życia.

http://www.cosgan.de/images/more/flowers/090


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#25 2014-04-26 08:39:35

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13713

Re: Świadomy sen według Marty

Lidka napisał(a):

Nie chcę Cię straszyć, ale jeśli to się będzie pogłębiało, może się skończyć depresją, myślami samobójczymi, poczuciem bezsensu życia. Nie wiem, kiedy, tym niemniej wiem, że. Nie ma innej opcji, jeśli się idzie pod prąd życia. Nie warto ryzykować.

może by tak pani "psycholog " to wzgledem siebie zastosowała wszak głosisz tu i tam że to co widzisz jest w tobie


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo