Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#26 2014-04-26 08:43:45

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Stosuję, Crows img/smilies/smile. Nie ośmieliłabym się mówić czegoś, czym sama nie żyję.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#27 2014-04-26 08:57:06

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13721

Re: Świadomy sen według Marty

a mnie sie wydawało że piejąc idee o "drugiej stronie " idziesz pod prad codzienności tych , którzy chca życ po swojemu


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#28 2014-04-26 09:07:07

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Crows napisał(a):

a mnie sie wydawało że piejąc idee o "drugiej stronie " idziesz pod prad codzienności tych , którzy chca życ po swojemu

No to Ci się tylko wydaje img/smilies/smile. Bo ja nie decyduję za nikogo, mówię tylko to, co mnie odzwierciedla i co sama wiem. Jeśli ktoś uważa, że to, co ja mówię, jest 'pod prąd' jego wyborów, po prostu mnie 'olewa', że tak brzydko powiem, bo każdy decyduje tylko i wyłącznie za samego siebie. A ja nie mam nic przeciwko temu, taka jest naturalna kolej rzeczy (i to staram się też zamieścić w moich wypowiedziach).

PS. Ja nie 'trąbię' o 'drugiej stronie', zaledwie wspominam o niej, a gros moich postów dotyczy 'tej strony' mimo wszystko. Dotyczy człowieka.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#29 2014-04-26 10:18:15

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

zamknięta w sobie czy pogrążona w Jaźni?
oderwana od życia czy wolna od wszelkich przywiązań?


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#30 2014-04-26 11:51:41

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Marta, jako człowiek nie możesz żyć wolna od wszelkich przywiązań. Samo ciało Cię 'wiąże': ma swoje potrzeby, które musisz zaspokajać i robisz to, czy tego chcesz czy nie. Jedyne, co możesz odwarunkować, to uczucie. Ale nie 'samo w sobie' (coś takiego nie istnieje, w człowieku jest ono nierozerwalnie połączone ze sferą umysłu), a na podstawie życia materialnego, czyli w ścisłym połączeniu z sytuacjami w życiu i z innymi ludźmi, czyli z całym 'zewnętrzem'. Bo to właśnie ono sprawia, że te uczucia powstają. I dzięki niemu możesz sprawdzić, czy Twoja praca nad uczuciami daje dobry efekt. A sprawdzisz to po swoich reakcjach również tylko w życiu materialnym, nie 'obok' niego.

Nie wiem na pewno, ale wydaje mi się, że nie jesteś pogrążona w Jaźni, bo ta jak najbardziej łączy się z życiem materialnym. Natomiast to, co Ty robisz, to zamykanie się w 'klatce', którą sama sobie stworzyłaś w oderwaniu od życia materialnego. Czyli jednak zamknięta w sobie i pracująca nad 'znieczuleniem', a nie nad świadomością. Świadomość przejawia się żywym uczuciem względem całego 'zewnętrza'. Uczuciem coraz bardziej bezwarunkowym, co może przejawić się tylko w życiu materialnym. Więc bez sensu jest uciekanie od niego.

Możesz się ze mną nie zgodzić, mówię, co myślę na podstawie Twoich wypowiedzi i na bazie mojej świadomości życia.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#31 2014-04-26 11:52:06

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

Marta, a to zalezy od tego co zrobisz z tym czym dysponujesz. Pamietaj ze zycie toczy sie pomiedzy niebem a ziemia, i jesli stracisz oparcie w ziemi - zgubisz sie w niebie, sama sobie. Na moje oko masz krysztalowa energie, wierze ze moze byc Ci trudno odnalezc sie w tym co Cie otacza - pozwol aby zrobila to milosc, ta w ktorej odnajdujesz siebie. Tyle Cie w niej, ile jej w Tobie, jesli to sie zrownowazy, bedzie Ci latwiej zyc. Wiesz - milosc nie jest po to aby byc. Dlatego kochamy, dlatego to co robimy - robimy z jej powodu. Po prostu pozwol niech prowadzi Twoje oczy i dlonie.

 

#32 2014-04-26 13:10:46

Life
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2014-04-11
Posty: 246

Re: Świadomy sen według Marty

Oko Ayalen jest wszechwiedzące i nieomylne, pamiętaj Marta! I słuchaj tego co na ci mówi! Bo ty jesteś według niej głupia i nie masz własnego rozumu, i ona lepiej wie co ci zakazać a co ci nakazać. Ayalen wszechwiedząca.
Pamiętaj Marta! Ayalen wie co jest dla ciebie lepsze niż ty!

Offline

 

#33 2014-04-26 13:45:24

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

Life - kazdy rozumie tak jak mu rozum na to pozwoli.
Kolejny post z uwagami  odnoszacymi sie do mnie zglosze administracji,  zeby nie bylo. Prosze nie przypisywac mi swoich intencji.

 

#34 2014-04-26 13:46:39

Life
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2014-04-11
Posty: 246

Re: Świadomy sen według Marty

Jest jakis zakaz pisania postów odnoszącymi się do kogoś? Gdzie?

Offline

 

#35 2014-04-26 20:40:18

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Lidka napisał(a):

Nie chcę Cię straszyć, ale jeśli to się będzie pogłębiało, może się skończyć depresją, myślami samobójczymi, poczuciem bezsensu życia.

Czuję się zmęczona materialnym życiem, ale nie chcę umierać. Samobójstwo jest bez sensu, nie rozwiąże moich problemów. Nie sprawi, że poczuję się lepiej. Życie jest wieczne, nie ma od niego ucieczki.

Jestem obojętna wobec innych, ponieważ muszę chronić ich przed złem, które noszę w sobie. Jest we mnie jakaś blokada. Coś, co nie pozwala mi okazywać miłości. Jest jakaś część mnie, z którą nie daję sobie rady. Jest złośliwa, wredna, wulgarna, lubi przeklinać. Nie podoba jej się moja przemiana. Bardzo chce być kimś, pragnie mieć wyrazistą osobowość. Nienawidzi ciepła, delikatności, łagodności i tego rodzaju obrzydliwości. Wkurzanie innych ludzi sprawia jej przyjemność. Lubi męczyć kota. Dostaje szału, gdy w telewizji widzi przytulanie i całowanie albo jak w radiu leci jakaś uczuciowa piosenka. Częściowo już uwolniłam się od wpływu tego czegoś.

Nie wiem, skąd się wzięło to coś, co mi przeszkadza. Myślę, że zaczęło się w przedszkolu. Zwykle byłam spokojna, ale nagle pojawiała się nieuzasadniona, ogromna złość. Często czułam się, jakbym traciła świadomość na ułamek sekundy. Coś przejmowało kontrolę nade mną. Robiłam krzywdę innym dzieciom. Kiedy znów byłam sobą i docierało do mnie, co właśnie zrobiłam, było już za późno. Wpadałam w rozpacz, bo znowu nie udało mi się tego powstrzymać.
Najgorsze uczucie świata. Przecież ja nie jestem zła, nie chcę nikogo krzywdzić. Nikt nie rozumiał, co przeżywałam. Dorośli myśleli, że chcę zwrócić na siebie uwagę. To bardzo bolało. Miałam wrażenie, że cierpię bardziej, niż pobite przeze mnie dziecko.
Wyrosłam z tego po kilku latach. Od tamtej pory robiłam z siebie ofiarę.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#36 2014-04-26 21:19:26

Ayalen
Gość

Re: Świadomy sen według Marty

edit.

Ostatnio edytowany przez Ayalen (2014-04-26 22:02:46)

 

#37 2014-04-27 06:38:18

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Marta, uwierzyłaś w coś co Cię blokuje i tyle. Nie jesteś 'złym' człowiekiem, przecież każdy ma w sobie 'obie strony medalu'. Myślisz, że Ty jedna w dzieciństwie zachowywałaś się w taki sposób? img/smilies/big_smile. Dziecko to dziecko, jeszcze nie rozróżnia, co jest 'dobre' a co 'złe', robi to, co czuje i dopiero otoczenie je uczy pewnych norm. To jest jak najbardziej naturalna droga rozwoju.

Dziś jesteś dorosłym człowiekiem i możesz podejmować decyzje względem samej siebie. Możesz sobie uświadomić wiele rzeczy. Jeśli dziś mówisz, że zrobiłaś z siebie ofiarę, to znaczy, że jednak rozumiesz, skąd wziął się problem?... A może nie zdajesz sobie sprawy z tego, że to ten krok zaczął w Tobie tę blokadę budować?...

I tak w ogóle, to myślę, że Ty mogłabyś raczej bronić samą siebie przed... samą siebie, a nie innych przed Tobą. O innych się nie martw, oni podejmują własne decyzje i nie jesteś w stanie skrzywdzić nikogo, kto nie chce się poczuć skrzywdzony. Ta blokada to po prostu uwarunkowanie. Uwierzyłaś w to 'zło' w sobie i tyle.

A dlaczego nie bierzesz pod uwagę, że jak kiedyś uwierzyłaś w 'zło' w Tobie, tak dziś możesz uwierzyć w coś innego, co zmieni to stare uwarunkowanie?...

Wiesz, co to jest uwarunkowanie? Najprościej mówiąc - to jest to, w co uwierzymy. Im silniej uwierzymy, tym silniej nas to warunkuje. Dziecko z natury rzeczy (jeszcze nie ma rozwiniętego zmysłu krytycznego) wierzy we wszystko, nie 'obrabia' tego umysłem, dlatego też te uwarunkowania z dzieciństwa są tak silne i potrafią trwać całe życie, jeśli ktoś nie zawalczy o siebie w dorosłym życiu i nie zechce uwolnić się z nich.

Jako dorosły człowiek możesz zdać sobie z tego sprawę i zmienić to. 'Rozgrzesz' siebie samą z dzieciństwa, miałaś prawo do takich zachowań, bo byłaś dzieckiem.

Nie chcę tu za dużo nawijać, bo i tak wiem, że nie jestem w stanie za Ciebie chcieć czegokolwiek. I jeśli Ty tego nie chcesz, nikt Cię nie przekona. Myślę, że przez te wszystkie lata po prostu 'zgubiłaś' siebie poprzez fakt, że nie zdążyłaś siebie odnaleźć, a za to zablokowałaś się w uwarunkowaniu, że jesteś 'złym' człowiekiem. Tak się nie da żyć normalnie...

Ale mam też wrażenie, że Ty wcale nie chcesz tego zmieniać (i to wnioskuję po Twoich odpowiedziach). Co drugi Twój post jest w innym stylu, że tak powiem, tak jakbyś odpowiadała z dwóch pozycji: dziś od strony samej Ciebie, a wczoraj od strony blokady.

Marta, wiesz, że to Ty sama decydujesz, po której stronie chcesz się definitywnie ustawić? Nie da się stać po dwóch stronach jednocześnie, ani skakać raz tu, raz tam, to tworzy straszny dysonans i rodzi te sprzeczności, o których nie tylko ja Ci mówię. Musisz się zdecydować, po której stronie chcesz się ustawić i być konsekwentna. Nie da się 'mieć ciasteczko' i jednocześnie 'zjeść ciasteczko', tu jest wybór albo-albo. I uwierz, TY SAMA decydujesz, co wybierasz. Tak, jak kiedyś uwierzyłaś, że jesteś 'złym' człowiekiem, tak teraz możesz zdać sobie sprawę z tego, że w każdym człowieku są jego dwie przeciwne strony, nie jesteś tu żadnym wyjątkiem i możesz uwierzyć, że jeśli wybierzesz drogę serca, złamiesz tę blokadę, jaka narodziła się w Twoim umyśle i która Cię trzyma w swojej klatce.

Czytałaś 'Odważne dusze' Roberta Schwartza? (jest jeszcze drugi tom, 'Dar duszy'). To nie jest poradnik, a książka, która skłania do refleksji własnych, pokazuje na bardzo szeroką skalę sens życia, także sens tego 'zła' w człowieku i 'zła' w ogóle. Na przykładach innych ludzi. Myślę, że gdybyś ją przeczytała, oderwała się od swojego uwarunkowania i zanurzyła w treści, pomogłoby Ci to bardzo zrozumieć samą siebie.

Ale tu znów decyzja należy do Ciebie i tylko do Ciebie... Wierzę, że możesz 'zawalczyć' o samą siebie i bardzo Ci w tym 'kibicuję'. :love1:


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#38 2014-04-27 11:31:30

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Dziękuję, Lidko. Jesteś super! Książka jest naprawdę świetna. Megapozytywna energia.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#39 2014-04-27 11:47:40

victoria
adminka
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 14295

Re: Świadomy sen według Marty

Life napisał(a):

Oko Ayalen jest wszechwiedzące i nieomylne, pamiętaj Marta! I słuchaj tego co na ci mówi! Bo ty jesteś według niej głupia i nie masz własnego rozumu, i ona lepiej wie co ci zakazać a co ci nakazać. Ayalen wszechwiedząca.
Pamiętaj Marta! Ayalen wie co jest dla ciebie lepsze niż ty!

Life napisał(a):

Jest jakis zakaz pisania postów odnoszącymi się do kogoś? Gdzie?

Zapraszam do zapoznania się z regulaminem, w którym jeden z punktów brzmi

# Forum służy do wymiany poglądów i myśli zgodnie z zasadami wzajemnego szacunku i przy zachowaniu kultury osobistej.


don't try to be perfect
just try to be better
than you were yesterday http://www.cosgan.de/images/midi/nahrung/b020

Online

 

#40 2014-04-28 15:40:33

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Nie chcę być Martą. Mam dosyć tego wcielenia. Trudno mi zerwać z rolą wycofanej dziewczynki. Za bardzo się z nią utożsamiam.
Mam dość moich rodziców. Mam dość mieszkania z nimi i przebywania razem w weekendy 24 godziny na dobę. Mam dość roli małego dziecka.
Tak naprawdę to nie mam rodziców. Mama zawsze była dla mnie jak starsza siostra, a tata jak młodszy brat.
Bycie Martą mocno mnie ogranicza. Odkąd pamiętam, ciągle wymyślałam sobie inne imiona. Żeby tylko nie być Martą.
Jako Marta nie mogę nic zmienić w moim świadomym śnie o rzeczywistości. Jako Marta stoję w miejscu, nie mogę się rozwijać. Owszem, wszystkie moje Martowe przeżycia były ciekawe i dużo mi dały, ale czas porzucić stare schematy.
Jako Marta mogę rozmawiać tylko z mamą. To już nie jest możliwe. Nie mogę pogadać z mamą o tym, co przeżywam. Nie zrozumie. W najgorszym razie czeka mnie szpital psychiatryczny. Jest straszna przepaść pomiędzy nami, wynikająca z poziomu świadomości.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#41 2014-04-28 18:20:34

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Marta, przeczytaj książkę do końca i może posnuj refleksje nad tym, ŻE rola Marty ma swój sens i cel?... Bo ma. Nawet jeśli go na dany moment nie znajdujesz.

Może doszłaś do momentu, kiedy powinnaś wyprowadzić się od rodziców? Sama o siebie zadbać?... Odciąć tę pępowinę?...

Myślę, że to by Ci bardzo dobrze zrobiło. Byłabyś zmuszona do aktywności i siłą rzeczy przestałabyś być tą Martą, której nie lubisz. Konieczność samodzielnego zadbania o siebie (praca, szkoła, mieszkanie, posiłki, pranie, sprzątanie itd) na pewno obudziłaby w Tobie Martę, którą mogłabyś pokochać. Martę aktywną, nie znudzoną życiem, nawet tę skupioną na pustym żołądku, bo nie było czasu czegoś ugotować... img/smilies/smile.

Wiesz, to, co piszesz tu, kojarzy mi się natychmiast z 'żalami' młodych ludzi, którzy jeszcze nie zaznali niczego konkretnego w życiu, nie mają obowiązków, nic nie muszą, wszystko mają, wszystko się za nich robi, byle by się uczyli... (o, wielu takich młodych znam img/smilies/smile). Nie wiem, jak to jest z Tobą, ale myślę, że stawienie czoła samemu życiu i to na własny rachunek mogłoby uleczyć wszelkie Twoje 'bóle egzystencjalne'. Życie właśnie po to jest, Marta. Jeśli masz nadopiekuńczych rodziców i sama 'nic nie musisz', małe są szanse, że cokolwiek się zmieni na lepsze. Tu trzeba podjąć decyzję, nie ma sensu trwać w czymś, co nic Ci nie daje. A rodzice na pewno to zrozumieją, przecież nie jesteś małą dziewczynką, oderwanie się od rodziny nie jest niczym nienaturalnym. Poza tym - gdyby zobaczyli, że Ci to służy, gdyby poznali Martę, która docenia samą siebie, polubiła życie i radzi sobie dobrze - myślę, że to również dla nich byłby piękny 'prezent od losu', nie sądzisz?

A poznawanie życia jest najlepszą drogą do poznania samego siebie. To poprzez sytuacje w nim poznajemy swoje reakcje, swoje możliwości, dowiadujemy się, kim, tak naprawdę jesteśmy.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#42 2014-04-28 18:33:32

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Tak naprawdę jesteśmy czystą świadomością. A ja uciekam od życia, bo nie chcę, żeby mi się świadomość pobrudziła.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#43 2014-04-28 18:41:14

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Oj, Martusiu, to jest utopia... img/smilies/big_smile. Nie jesteśmy 'czystą świadomością', dlaczego tak myślisz?

Jesteśmy LUDŹMI. Z krwi i kości, a także dzięki temu, że mamy duszę. W duszy jest cząstka 'czysta', która utożsamiamy z sercem. To MIŁOŚĆ. Ta niczym nie uwarunkowana. Spróbuj ją znaleźć i przełożyć na życie, to nasze zwykłe, materialne, wtedy zobaczysz, co się będzie działo img/smilies/smile

A uciekając od życia, uciekasz od... siebie samej i od tego, co masz w sercu. Bo człowiek jest nieodłączną i integralną cząstką tego życia właśnie :love1:


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#44 2014-05-09 16:54:00

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Lidka napisał(a):

Konieczność samodzielnego zadbania o siebie (praca, szkoła, mieszkanie, posiłki, pranie, sprzątanie itd) na pewno obudziłaby w Tobie Martę, którą mogłabyś pokochać. Martę aktywną, nie znudzoną życiem, nawet tę skupioną na pustym żołądku, bo nie było czasu czegoś ugotować... img/smilies/smile.

Lidko, chyba się nie rozumiemy. Jak mam przygotować rodzicom obiad albo uprać ich rzeczy, to nie mam z tym problemu, robię to jak dla siebie. W końcu wszyscy jesteśmy jedno, co nie? img/smilies/smile Po prostu czasem myślę, że życie to coś więcej niż tylko pranie, gotowanie, zmywanie, sprzątanie itd.

Lidka napisał(a):

Oj, Martusiu, to jest utopia... img/smilies/big_smile. Nie jesteśmy 'czystą świadomością', dlaczego tak myślisz?

Przecież wielcy mistrzowie tak mówią. To musi być prawda.
Czemu uważasz, że to utopia?


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#45 2014-05-09 17:36:04

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Jedno to jesteśmy duchowo, nie fizycznie. Ja mówiłam bardziej o 'ucięciu pępowiny' i o życiu na własny rachunek jako o ewentualności w tej sytuacji.

Wielcy mistrzowie, mówisz, hmm... Tak bardzo wierzysz innym bez sprawdzenia na sobie samej i w swoim życiu, czy prawdy głoszone przez nich sprawdzają się?... Nie postrzegasz, że człowiek składa się z całej gamy wszelkich uwarunkowań od ciała począwszy na uwarunkowaniach mentalnych kończąc?... Że jedyne, co może mieć nie uwarunkowane to... uczucie?...

Świadomość dla człowieka wyraża się poprzez uczucie właśnie.

Ale możliwe, że tego nie postrzegasz i że sama musisz dojść do tego. W każdym razie do czegokolwiek dojdziesz, nie radzę Ci polegać w ciemno na nikim i na niczyich prawdach. Wiele prawd wielu ludzi mogą być dla Ciebie wskazówkami w Twoich własnych poszukiwaniach. Ale tylko wskazówkami. Twoja prawda jest dla Ciebie najcenniejsza i ona jest nie w zdaniu innego człowieka, a w Tobie samej img/smilies/wink.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#46 2014-05-09 17:52:51

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Wszyscy jesteśmy tak samo wielcy. We mnie świeci to samo światło co w Tobie, w moich sąsiadach, w studentach z mojego wydziału, w mamie Madzi, w seryjnych zabójcach, w Hitlerze i wszystkich innych ludziach. Jesteśmy równi.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#47 2014-05-09 18:58:33

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Wiesz co, Marta, to, że jesteśmy duchowo Jednością, nie znaczy, że materialnie wszyscy pozwalamy naszemu Światłu zaistnieć w naszym życiu. Bo nie jesteśmy 'czystą świadomością', jak wcześniej napisałaś, a ludźmi.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#48 2014-05-09 19:35:36

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Jeszcze jedna odpowiedź, od innej strony (choć spójna z poprzednią img/smilies/smile)

martin1002 napisał(a):

Wszyscy jesteśmy tak samo wielcy. We mnie świeci to samo światło co w Tobie, w moich sąsiadach, w studentach z mojego wydziału, w mamie Madzi, w seryjnych zabójcach, w Hitlerze i wszystkich innych ludziach. Jesteśmy równi.

To, że mistrzowie tak mówią, znaczy, że odkryli to (i interpretują na swój sposób, zgodny ze swoją świadomością).

Spróbuj i Ty odkryć w sobie Światło, zamiast tylko powtarzać to po kimś. To Ono ma wartość zasadniczą, nie słowa o Nim. Spróbuj też zrozumieć, czym jest to Światło w Tobie. A wtedy zobaczysz, dlaczego napisałam poprzednią odpowiedź.

Mieć coś głęboko zakopane nic nie znaczy. To trzeba 'przetwarzać', żyć tym, wydobywać na światło dzienne i dzielić z innymi. Dopiero wtedy nabiera wartości :love1:.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#49 2014-05-21 18:24:44

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3661

Re: Świadomy sen według Marty

Kiedyś studiowałam na uczelni technicznej. Tam było okropnie, czułam się niepotrzebna i niekochana.
W budynku było strasznie ciasno, poza tym studenci rozmawiali na wykładzie. Gdy ich słyszałam, czułam się, jakby tysiące niewidzialnych szpilek wbijały mi się w ciało. Coś krzyczało we mnie przez cały czas: "Idź stąd!" Ale wciąż powtarzałam sobie, że trzeba wytrzymać.
Niektórych przedmiotów podobno nie dawało się zaliczyć bez ściągania. To było obrzydliwe. Treści przekazywane na zajęciach były nudne i uważałam, że do niczego nie przydadzą mi się w życiu. Jeśli coś nie sprawia mi przyjemności, to tego nie robię, dlatego nie chciałam się uczyć. Poza tym, jak było okienko, to nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Do tego jeszcze język obcy był wykładany na bardzo niskim poziomie, niedostosowanym do moich potrzeb. Masakra.

Po co w ogóle tam poszłam? Nie wiedziałam, jakie studia wybrać. Przed maturą się tym nie interesowałam, cały czas żyłam tak, jakbym następnego dnia miała iść się zabić. W ogóle nie myślałam o przyszłości. Ale przecież "coś trzeba studiować" i mama wymyśliła, że mogłabym zostać inżynierem. Nie wyszło.

Pewnego razu po zajęciach stałam sobie na stacji i czekałam na pociąg. Nagle zrobiło mi się niedobrze. Nie wiedziałam, co robić, przecież nie wyrzygam się na peronie. W końcu fala mdłości minęła, ale działo się coś niedobrego. Coś wybuchło w głowie, normalnie rozsadzało mi czaszkę. Nie bolało, ale poczułam ogromny ucisk na czubku głowy i z tyłu.
Zaczęło się ściemniać. Do tego straszny szum w uszach. Myślałam, że zaraz zemdleję czy coś. Złapałam się jakiejś poręczy.
Miałam otwarte oczy, ale widziałam ciemność. Nic nie słyszałam.
Poddałam się. Nic nie mogłam zrobić, musiałam zaczekać, aż to minie. Już się nie bałam.

Ktoś wyłączył rzeczywistość. Przestałam ją odbierać, niczym jakiś kanał w telewizji.
Wszystko zniknęło, ale pozostała świadomość.

Trwało to jakieś kilkadziesiąt sekund. Powoli przeszło. Nie zemdlałam, nie przewróciłam się.
Co to do cholery było?
Niepewnie wsiadłam do pociągu, wciąż jeszcze błąkając się w resztkach szarości.

Kilka godzin później dostałam gorączki.Poza tym do końca dnia nie miałam apetytu.To się stało przed południem, a śniadanie zjadłam naprawdę marne.
To był piątek, miałam się wziąć za siebie i pouczyć się do kolokwium z matematyki i jeszcze czegoś, ale nie udało się. Cały weekend przeleżałam w łóżku, odczuwając jakąś dziwną błogość. Pewnie dlatego, że nie musiałam nic robić. We wtorek poszłam do lekarza. Badanie krwi nic nie wykazało. Nic mnie nie bolało, nie miałam objawów przeziębienia ani grypy żołądkowej. Podwyższona temperatura utrzymywała się jeszcze przez tydzień.
Nie udało się ustalić przyczyny tej dziwnej choroby. W końcu doszłam do wniosku, że spowodowała ją jakaś "siła wyższa". Dzięki niej z czystym sumieniem mogłam olać kolokwia.

Zaczęłam się zastanawiać, może rzeczywistość nie istnieje, może prawdziwa jest tylko ta ciemność, na której wyświetla się obraz świata?

Straciłam zainteresowanie nauką. Coraz trudniej było wstać z łóżka. Coraz rzadziej pojawiałam się na zajęciach, zamiast tego wolałam bez celu łazić po mieście albo siedzieć na ławce pod wydziałem.
Rzuciłam studia na miesiąc przed końcem semestru. Ograniczały moją wolność. Nie przystąpiłam do sesji letniej. Jeszcze nie wiedziałam, co dalej robić.


Samadhi, you cannot fake it.

Offline

 

#50 2014-05-21 18:41:31

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Świadomy sen według Marty

Będzie ciąg dalszy? img/smilies/smile. Bo teraz zdaje się, studiujesz coś innego?

A powiedziałaś lekarzowi o tym ucisku w głowie i o 'wyłączeniu światła' na tym peronie? Ja lekarzem nie jestem, ale to chyba jakiś efekt tego, że coś się działo w Twojej głowie, coś fizycznego, raczej nie 'siła wyższa' (może jakaś torbiel?... miałaś kiedyś robioną tomografię głowy? myślę, że warto by było zrobić).


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo