Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#1 2010-03-24 12:30:52

Krzysztof K
Pielgrzym
Zarejestrowany: 2009-06-19
Posty: 1830

O Wielkim Tygodniu - nieco inaczej

Palestyna jest okupowana przez Rzymian.
Dla Imperium jest to zapyziała prowincja, z której należy wycisnać ile się da.
Coraz wyższe podatki, panoszący się żołnierze, kradzieże, gwałty, czyli typowe obrazy wojennych lat.
Do tego wszystkiego całkowita odmienność kultur i religii.
Sytuacja podobna do tej, w której byla Polska pod zaborami.

Wiekszość Zydów była bardzo niezadowolona z panującej sytuacji.
Narastał sprzeciw i powstawały grupy dążące do zbrojnej konfrontacji.
Wszystko oczywiście w głębokiej konspiracji, z obawy przed zemstą Rzymu.
Sytuacja była bardzo, ale to bardzo napięta i władze zdawały sobie z tego sprawe.

Zbliżało się święto Paschy, czyli czas, gdy do Jerozolimy przybywały tłumy pielgrzymów.
Zarówno Rzymianie, jak i współpracujący z nimi kapłani mieli się na baczności.
Tysiące niezadowolonych pielgrzymów potrzebowały jedynie wodza, by ruszyć do walki.
Takim kimś miał być przepowiadany przez proroków, pochodzący z domu dawidowego MESJASZ, na którego przybycie wszyscy czekali.
Prorocy dawno już szczegółowo opisali sposób, w jaki ten Wyzwoliciel ma objawić się Narodowi Wybranemu i odbudować potęgę Izraela.
Nikt nie wiedział jedynie kiedy ma to nastąpić.
Wszyscy byli jednak zgodni, że czas jest już bliski.

W takiej chwili do Jerozolimy przybył Jezus - potomek Króla Dawida, o którego cudach opowiadano w całym Izraelu. Haryzmatyczna osobowość, za którą ciągnęły tłumy.
Jego wjazd do Jerozolimy wyreżyserowano tak, by wypełnić jedno z ważniejszych mesjańskich proroctw.
Wszystko odbyło się tak, jak przewidzieli prorocy.
Nikt nie zdawał sobie sprawy, że sam Jezus wszystko tak przygotował.
To On wybrał dzień i miejsce.
To z Jego polecenia ktoś przygotował w umówionym miejscu osła, którego uczniowie poszli jedynie odebrać.
Mesjasz musiał wjechać przecież na ośle, bo tak mówiło proroctwo.

Po mieście lotem błyskawicy rozeszła się wieść: Oto przybył Mesjasz!!!
Wszyscy czekali na Jego znak, by wzniecić powstanie.
Jezus mial jednak inne plany...

Zamiast dać znak do walki zaczął nauczać... o miłości, wybaczaniu, Królestwie Bożym, które nie jest z tego świata i innych podobnych rzeczach.
Zamiast zaatakować Rzymian, zniszczył stragany na dziedzińcu Swiątyni, co dla wielu bylo świętokradztwem.

Jak zareagowali ludzie?

Wyobraźcie sobie Polski Ruch Oporu w czasie niemieckiej okupacji, któremu ktoś mówi o miłości, wybaczaniu win i nadstawianiu drugiego policzka.
Ten ktoś jest dodatkowo traktowany jako przyszły przywódca.

Wyobraźcie sobie stanowisko naszych księży i wiernych, gdyby ktoś wpadł na przykościelny jarmark i zniszczył stragany.

Takie coś było nie do przyjęcia i ludzie odwrócili się od Jezusa.
Część z nich uważała może, że On ich zdradził.
Przedstawił się przecież jako Wódz - Mesjasz, a potem zaczął "gadać głupoty".
Jezus stracil serca tlumu.

Rzymianie nie mieli nic przeciwko temu.
Taki rozwój wydarzeń był im nawet na rękę.
To kapłani zapałali większą jeszcze nienawiścią do Jezusa.
Uderzył On przecież w fundament ich władzy.
Wszystko co mówił i robił to były dla nich niebezpieczne herezje.
Takich rzeczy nie wolno puścić płazem.

Nawet Apostołowie byli skonsternowani i nie wiedzieli co o tym myśleć.
Zachowanie Jezusa było dla nich szokiem.
Nie tego się po Nim spodziewali.
Czy wszyscy uczniowie tak myśleli?
Nie, nie wszyscy, bo ktoś znał konsekwentnie realizowany przez Jezusa plan, a nawet mu pomagał.

Gdy działo się to wszystko, Jezus robił swoje.

Następnym punktem planu była Ostatnia Wieczerza.
Na polecenie Jezusa ktoś dokładnie ją przygotował w wyznaczonym miejscu i czasie.
Wtedy wszystko było już gotowe.
Jedynie jeden Apostoł - Judasz wiedział co nastąpi.
On pomagał Jezusowi w realizacji planów.
Już wcześniej rozmawiał z Kapłanami ustalając sposób wydania im Jezusa.
Inni Apostołowie nie zdawali sobie sprawy co ma nastąpić.

To co Jezus mowił i robił w czasie wieczerzy było dla nich szokiem.
Nie rozumieli o co chodzi.
Tylko Judasz wiedział.
Na dany i umówiony wcześniej z Jezusem znak, którym było określone umoczenie chleba w misie, zaczął dzialać.
Wyszedł, jak było zaplanowane i poszedł do oczekujących kapłanów.
Inni Apostolowie byli tak zaszokowani słowami i czynami Jezusa, że niczego nie zauważyli.
Jezus dalej sie z nimi żegnał...

Gdy Jezus przekazał uczniom wszystko co chciał, nadszedł czas, by udać się w umówione z Judaszem miejsce.
Poszło z Nim kilku Apostołów, którzy nie wiedzieli gdzie i po co idą.
Jezus zaprowadził ich w bardzo ustronne miejsce, gdzie w nocy nikt nie przebywał.
Byl to gaj oliwny.
Miejsce zostało wybrane celowo.
Jezus za wszelką cenę chciał uniknąć walki i rozlewu krwi.
W mieście walka byla nieunikniona.
Zwolennicy Jezusa byli przecież uzbrojeni.
Mimo zakazu zabrali broń nawet na ten niespodziewany, nocny spacer.
Piotr jest tu świetnym przykładem.

Gdy dotarli do Ogrodu Oliwnego Jezus zostawił towarzyszących mu Apostołów, a sam wszedł między drzewa.
Poszedł w ustalone wcześniej miejsce i został sam.
Miał czas, by psychicznie przygotować się na to, co ma nastąpić.
Bał się cierpienia, męki, bólu.
Był tylko człowiekiem, takim samym jak Ty, czy ja.
Mógł się jeszcze wycofać, odejść i przestać istnieć dla historii.
On wiedział jednak co robi, wiedział, że plan, który rozpoczął wjeżdżając do Jerozolimy musi się dopełnić.

Gdy przyszla umowiona godzina Jezus byl gotow.

Judasz dokładnie wiedział gdzie zastanie Jezusa.
Jak po sznurku przyprowadził tam mających pojmać Go ludzi.
Jerozolima była wielkim miastem.
Szukanie kogoś w ciemno, w nocy, bez wiedzy gdzie on przebywa, było jak szukanie igły w stogu siana.
Judasz jednak wiedział.
Jako jedyny z Apostołów znał plany Jezusa.

Jezus, tak jak chciał, został pojmany bez walki i zamieszania.
Jedynie nic nie rozumiejący Piotr wyrwał się ze swoim mieczem, ale dało się to naprawić.

Kapłani, którzy Go pojmali, już dawno w swych sercach wydali wyrok.
Bluźnierstwa, świętokradztwo, herezja i burzenie ich autorytetu, to było coś, co zasługiwało na śmierć.
To Jezus nazywał ich przecież, "plemieniem żmijowym".
Nie Kapłani mogli jednak skazać Go na śmierć.
Ich władza nie sięgała tak daleko.

Należało znaleźć coś, co Rzymianie uznają za wielkie przestępstwo.
To z tego powodu kapłani dążyli do tego, by Jezus przyznał, że jest Królem Zydowskim.
Królem według obowiązującego rzymskiego prawa był przecież cesarz.
Takie oświadczenie mogło Jezusa pogrążyć.

Gdy Jezus powiedział już to czego kapłani oczekiwali, zaprowadzono Go do Piłata.
To On, jako rzymski namiestnik, miał władzę by uśmiercić Jezusa.

Biedny Piłat...
Gdy przesłuchał już tego "złoczyńcę", którego mu przyprowadzono, to nie wiedział co zrobić.
Jak mógł skazać na śmierć kogoś, kto każe płacić Rzymowi podatki, mówi o miłości i pokoju, czy nakazuje nadstawiać drugi policzek?
Gdyby wszyscy Zydzi myśleli podobnie, to rzymianie mieliby w Palestynie boskie życie !
Uśmiercić kogoś takiego za przestępstwa przeciwko Rzymowi???
Chyba nagrodzić za pomoc !!!

Piłat robił wszystko co w jego mocy, by uratować Jezusa.
Nie mógł jednak zignorować opanowanych wściekłością i nienawiścią kapłanów.
Wpadł na pomysł by podesłać Jezusa Herodowi i pozbyć się problemu.
Herod jednak głupcem nie był i nie dał się wrobić.

Piłat nadal nie chciał Jezusa zabić.
By "rozmiękczyć" serca kapłanów kazał Go ubiczować i przebrać w dziwaczny i śmieszny sposób.
Choć Jezus po tym wszystkim wyglądał bardzo tragicznie, serca kapłanów pozostały twarde i nieugięte.
Oni nadal pragnęli Jego śmierci...

Według prawa, na święto Paschy, Rzymianie uwalniali jednego skazańca, którego mogli sobie wybrać Zydzi.
Piłat postawił więc obok siebie Jezusa i Barabasza.

Nie był to, jak sie uważa, pospolity przestępca.
On nalezał do ruchu oporu i został zatrzymany za zabicie rzymskiego zolnierza i wszczynanie rozruchów.
Byl bohaterem dla wszystkich niezadowolonych.
To właśnie Jego uwolnienia chcieli kapłani.
To Jego zwolennicy stali na placu, gdy wybierano wieźnia do uwolnienia.

Wynik wyborów musiał być niekorzystny dla Jezusa.
Tak to mniej więcej wygladało...

------------------------------------------------------------------------------------------------

Jezus.
Został skazany i zakończył życie w wyznaczonym przez siebie miejscu i czasie.
Tak dopełniły się; Jego plan i misja...

Kapłani.
Odnieśli sukces i pozbyli się człowieka, który ośmielił się rzucić im wyzwanie...

Piłat.
Zrobił to, na co nie miał ochoty, bo tego wymagała "racja stanu"....

Judasz.
Możliwe, że ceną za wierność Jezusowi stało się dla Niego wieczne potępienie przez miliardy wierzących....

Apostołowie.
Chyba nic z tego nie rozumieli...

A my?
Cóż...
Sami musimy odkrywać swoje prawdy w labiryncie niedomówień, mitów i niejasności...


Krzysztof K

Offline

 

#2 2010-03-24 12:38:02

t.oskar
Zbanowany
Zarejestrowany: 2010-02-25
Posty: 12223

Re: O Wielkim Tygodniu - nieco inaczej

Jezus sprzeniewierzył się żydowskim oczekiwaniom co do osoby mesjasza. Te oczekiwania spelnił około 100 lat później Szymon Bar Kochba. Ale i jego "misja" skończyła się klęską. http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_Bar-Kochby

Ostatnio edytowany przez t.oskar (2010-03-24 12:39:29)


Wesołe jest życie staruszka img/smilies/smile
http://www.youtube.com/watch?v=qu7Y-Ww6s0w

Offline

 

#3 2010-03-25 19:33:44

kasia88
zaaklimatyzowany
Skąd: Wrocław/Głogów
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 775

Re: O Wielkim Tygodniu - nieco inaczej

Gdybyśmy byli okupowani, a przyszedłby charyzmatyczny nauczyciel, który mówiłby o miłości, przebaczeniu, braterstwie i brzydził się wojną... to pewnie wszyscy uznaliby go za szaleńca.
Jezus był wielki. Szokował, łamał utarte schematy. Był poza polityką i poza stereotypami. Takich ludzi się nie lubi. A czy dzisiaj ludzie pokroju twardych konserwatystów pokochaliby takiego nauczyciela?

Dzięki Krzysiu za chwilę refleksji nad zbliżającym się Wielkim Tygodniem, którą nam zapewniłeś http://www.cosgan.de/images/more/flowers/090

Offline

 

#4 2010-03-25 19:43:05

Dorcik
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 2548

Re: O Wielkim Tygodniu - nieco inaczej

kasia88 napisał(a):

A czy dzisiaj ludzie pokroju twardych konserwatystów pokochaliby takiego nauczyciela?

Dzięki Krzysiu za chwilę refleksji nad zbliżającym się Wielkim Tygodniem, którą nam zapewniłeś http://www.cosgan.de/images/more/flowers/090

Kasiu ,ludzie tak rządni władzy ,tak pogubieni w tym ''zwariowanym ''swiecie zniszczyliby takiego Jezusa -który głosiłby swoje nauki ,przekazywał miłośc ...
Ludzie sa tak pogubieni w swoim egoizmie ,że widząc dobro ,niszczą go już w zarodku ...

Ja też dziekuje Krzysztofie - uczysz mnie pieknych rzeczy .Naprawde dziekuję img/smilies/smile


''..Szukam Ciebie wariatko radosna,Z gniazdem ptasim w dłoniach,Jeszcze w Tobie cień nadziei,Na zgłupienie wspólne, śmiech z niczego,I taniec w deszczu... ''img/smilies/smile img/smilies/smile

Offline

 

#5 2010-09-11 21:18:09

lambda
adept
Skąd: Białystok
Zarejestrowany: 2010-09-11
Posty: 19

Re: O Wielkim Tygodniu - nieco inaczej

Bardzo ciekawie przedstawiony, inny punkt widzenia na dawną rzeczywistość - takiej perspektywy po przeczytaniu żadnej z Ewangelii nie dostrzegłam. Podoba mi się.

Ostatnio edytowany przez lambda (2010-09-11 21:19:09)


Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo