Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#21 2014-06-01 06:48:38

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Ale nie chodzi o postrzeganie jakies tylko jednej strony - pomiedzy bezzasadnym optymizmem a nieuzasadnionym pesymizmem jest jeszcze realizm - widzenie tego co jest. Czlowiek chyba czyms sie rozni od psa - to umknelo uwadze?

 

#22 2014-06-01 08:21:33

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Różni, różni, jak najbardziej img/smilies/smile. Z psem jest o wiele łatwiej, wystarczy odwrócić jego uwagę i nastawienie zmienia się samo. Człowiek jest bardziej 'uparty', odwrócenie uwagi mu nie starcza, jak tkwi z negatywnym podejściem, to i będzie tak tkwił, dopóki sam nie zechce zauważyć, że ta druga strona też ma wartość i że może zmienić nastawienie. Tu nie chodzi o to, że nie postrzega tej drugiej strony medalu, ale że nie ją wybrał za wiodącą i najważniejszą. Cokolwiek myśli na ten temat. A to, co myśli, nie zawsze pokrywa się z tym, co rzeczywiście czuje, wielokrotnie sam siebie oszukuje, bo chce, żeby było inaczej i nawet jest skłonny w to uwierzyć. Tu, niestety, mamy coś, co pokazuje ponad wszelką wątpliwość, jak jest naprawdę: nasze reakcje.

I tu efektem tej reakcji jest komentarz, w którym jak na dłoni widać, jakie kto ma nastawienie.

Ale co kto z tym faktem zrobi - to już jego osobista sprawa.

Ja stoję wyjątkowo twardo na ziemi, choćbym się starała, nie mogę powiedzieć, że jestem hurra-optymistką, realizm mam wpisany w życie wyjątkowo silnie (a nastawienie to zupełnie inna sprawa). Dzięki nastawieniu po prostu wiem, że to, co uzdrawia, leczy, buduje rozwija - to Miłość. I wiem też, że choć religie zniekształciły przesłanie Jezusa, że dzieje się wiele, wiele 'zła', ludzie są o wiele bardziej świadomi, czym jest Miłość i dzięki nim ludzkość jednak nie idzie w stronę zagłady.

Ci ludzie (ja wśród nich) wiedzą też, że nie mogą zmienić innych ludzi i 'zewnętrza'. Ale że mogą zmienić siebie samego i swoim 'wnętrzem' dokonać zmiany 'na zewnątrz'. Wszak na duchowym poziomie wszyscy, i ci 'dobrzy', i ci 'źli', jesteśmy Jednością, czyż nie?... img/smilies/wink. To, co ma rzeczywistą moc, to Miłość, tylko ona potrafi harmonizować, leczyć, budować, rozwijać. Więc jeśli będzie moją mocą na życie w tym trudnym świecie, automatycznie wpłynie na energie słabsze: strachu, cierpienia, nienawiści, wszelkiego 'zła'.

(i to też przyszło wraz z Jezusem, choć i przed Nim o tej Jedności wiedziano)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#23 2014-06-01 08:24:52

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Lidko, jesli dla Ciebie trzezwe spojrzenie oznacza negatywne nastawienie, to wspolczuje pozytywnego upojenia, ale wole rozmawiac z trzezwymi ludzmi.
Wroce jeszcze do Twojego stwierdzenia o  milosci ktora do pojawienia sie Jezusa nie byla czyms waznym, kojarzonym z Bogiem. Moze szkoda ze ta boska milosc nie przybrala ludzkiego wymiaru, tworzac jakis urojony ideal gdzies tam, ktory mozna milowac, a nie przeksztalcila sie w milosc zycia. Tego ktore jest w zasiegu reki.
Jezus namieszal ludziom w glowach i zwial, co i nic dziwnego, zawsze byl tchorzem, uciekajacym od życia. Latwiej byc niz zyc? Boska misja przerosla czlowieka, wątpię zeby sam do konca rozumial to, czego nauczal. Nie nauczyl - zostawil po sobie stado baranow ktore powiodly swoje owieczki. Dokad?

 

#24 2014-06-01 08:28:17

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

A z czego wynika to Twoje rozdwojone postrzeganie zycia? Bo zasadniczo zycie jest jedno, i ani biale, ani czarne.

 

#25 2014-06-01 08:34:41

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Z natury rzeczy, Ayalen img/smilies/smile. Człowiek żyje w rzeczywistości dualnej i, zgodnie ze swoją świadomością (nastawienie tu gra ważną rolę) nadaje takie wartości, jakie z niej wynikają. Czyli - tak postrzega, na ile jest świadomy życia i siebie w nim.

(a nadawać wartości musi, gdyż taka jego ludzka natura, dzięki temu może się rozwijać i tę swoją świadomość poszerzać; po to jest człowiekiem).


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#26 2014-06-01 08:36:36

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

I przepraszam, ale smiem watpic w to
" wyjatkowo twarde stanie na ziemi" - skoro odrealniasz niemal kazdy temat, twierdzeniami ze goowno to tez zloto, tylko innej konsystencji. Zapewne to dusze tych dwoch zgwalconych i powieszonych dziewczynek zaplanowaly sobie i wybraly takie doswiadczenie, dla swoich biednych umeczonych ciał?  Zeby rozwinąć sfere duchowa poprzez uczucia? Jakie Lidko? Tylko nie mow, ze dobre duszki zabraly im cierpienie w chwili gdy byly bestialsko gwalcone i mordowane - to jest Twoj realizm i twarde stapanie po ziemi?

 

#27 2014-06-01 08:44:43

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Ayalen napisał(a):

Lidko, jesli dla Ciebie trzezwe spojrzenie oznacza negatywne nastawienie, to wspolczuje pozytywnego upojenia, ale wole rozmawiac z trzezwymi ludzmi.
Wroce jeszcze do Twojego stwierdzenia o  milosci ktora do pojawienia sie Jezusa nie byla czyms waznym, kojarzonym z Bogiem. Moze szkoda ze ta boska milosc nie przybrala ludzkiego wymiaru, tworzac jakis urojony ideal gdzies tam, ktory mozna milowac, a nie przeksztalcila sie w milosc zycia. Tego ktore jest w zasiegu reki.
Jezus namieszal ludziom w glowach i zwial, co i nic dziwnego, zawsze byl tchorzem, uciekajacym od życia. Latwiej byc niz zyc? Boska misja przerosla czlowieka, wątpię zeby sam do konca rozumial to, czego nauczal. Nie nauczyl - zostawil po sobie stado baranow ktore powiodly swoje owieczki. Dokad?

Widzisz, Ayalen, każda ocena pochodzi od naszej świadomości. Ja nie oceniam Jezusa jako tchórza, wprost przeciwnie. Trzeba ogromnej odwagi, żeby głosić coś zupełnie odwrotnego od uwarunkowań, a na koniec zgodzić się na śmierć. A właściwie to źle mówię, to nie jest kwestia odwagi (bo ta to chwilowe, zgodne z sytuacją, przełamanie strachu), im wyższa świadomość, tym mniej strachu z natury rzeczy, a co do świadomości Jezusa - nie mam wątpliwości.

I dzięki tej świadomości Jezus doskonale wiedział, że nie jest w stanie ani zadecydować za kogoś, ani prowadzić go za rączkę, żeby go chronić. To nic nie daje i nie o to w życiu chodzi. Zostawił ludziom aż nadto, żeby mogli chronić się sami i to samej prawdy, którą ci nieświadomi biorą za 'urojenia' do dziś. Więc i za bezpodstawne uważam twierdzenie, że Jezus namieszał ludziom w głowach i zwiał.

Ale każdy sądzi według siebie, więc i Jezusa każdy osądzi zgodnie z sobą samym.

Trzeźwe spojrzenie to trzeźwe spojrzenie. A nastawienie to takie uczucie, które każe wyłuskać z tego, na co się trzeźwo patrzy albo stronę pozytywną, albo negatywną (człowiek nie ma innych możliwości, są tylko te dwie opcje i, być może, jak na potrzeby ludzkich umysłów to za mało, więc mąci się to, ile się da img/smilies/big_smile).


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#28 2014-06-01 08:50:41

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

W rzeczywistosci dualnej zyje czlowiek nieswiadomy czym sa bieguny, i dlatego zawziecie usilujacy przejsc z jednego na drugi. Ciuciubabka w glowie, nic wiecej. Rzeczywistosc jest jedna, wieloaspektowa, i wszystkie aspekty sluza sobie wzajemnie - wiejac przed negatywnoscia, sama sobie odbierasz mozliwosc dotarcia do pozytywu. On znika Lidko, pozostaje sie w prozni. Moze sensowniej zatrzymac sie iprzyjrzec temu co nazywasz negatywnoscia, moze wcale nie jest takie zle?   Czesto taka ocena wynika z niezrozumienia natury. Dobre lub zle jest to co my robimy z tym co jest. Ale latwiej ocenic i odwrocic sie, udajac ze tego nie ma, i wszystko jest jak nalezy? Tlumaczac cierpienie planem duchowym? A nie pamietajac ze kazdy sen jest dla nas - i nie bez powodu pojawiaja sie w nim inni, cierpiacy, umierajacy. To nie ich dusze wybraly taki scenariusz, to jest nasz sen o nich, wiec po co? Moze zeby obudzic ludzkie uczucia, zamiast zastepowac je dusznymi usprawiedliwieniami?
Jaki to czlowiek nie ma innych mozliwosci widzenia - albo biale albo czarne? A coz to za wada wzroku?

 

#29 2014-06-01 08:56:13

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Ayalen napisał(a):

I przepraszam, ale smiem watpic w to
" wyjatkowo twarde stanie na ziemi" - skoro odrealniasz niemal kazdy temat, twierdzeniami ze goowno to tez zloto, tylko innej konsystencji. Zapewne to dusze tych dwoch zgwalconych i powieszonych dziewczynek zaplanowaly sobie i wybraly takie doswiadczenie, dla swoich biednych umeczonych ciał?  Zeby rozwinąć sfere duchowa poprzez uczucia? Jakie Lidko? Tylko nie mow, ze dobre duszki zabraly im cierpienie w chwili gdy byly bestialsko gwalcone i mordowane - to jest Twoj realizm i twarde stapanie po ziemi?

To tylko potwierdza to, co właśnie napisałam wyżej: patrzymy na życie 'z dwóch przeciwnych końców' (czyli z różnym nastawieniem). I dlatego nadajemy zupełnie inne wartości tym samym doświadczeniom.

(i proszę, trzymaj się swoich własnych postanowień z wczoraj i trzymaj się tematu, nie czepiając się osobiście autora słów, które nie są w zgodzie z Twoim nastawieniem)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#30 2014-06-01 09:03:37

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Lidko, ja nie kwestionuje tego, ze Jezus byl bardziej swiadomy, niz mu współcześni - niewatpliwie jest to prawda. Rzecz w tym ze albo ssm nie dorosl rozumem do tej swiadomosci, albo nie potrafil przekazac tego co miał do przekazania w czytelny, jasny i zrozumialy sposob. Nauczyciel jest po to, zeby nauczyc, a nie wykladac trygonometrie przedszkolakom.
Poza tym - mozna by dyskutowac czym byla smierc na krzyzu, i jakie efekty przyniosla - w kontekscie tlumow kleczacych pod wizerunkiem ukrzyzowanego martwego czlowieka. Na chwale zycia?
Z pewnych wzgledow uwazam Jana za  wcielenie boskiej milosci, uwazam ze  zadaniem Jezusa bylo przelozenie jej na jezyk rozumu, coz - gdy rozumu nie stalo, pozostalo ego, odziedziczone po mamusi ani chybi. Wiec doszedl do sciany, i musial odejsc, w  taki sposob by uratowac to co mozna bylo, dlatego ta symboliczna smierc, rodem z poganskich obrzedow.

 

#31 2014-06-01 09:07:30

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Lidko, prosze przestac manipulować moimi slowami - w ktorym momencie
" czepiam sie autora" - sama siebie okreslilas jako twardo stojaca na ziemi, wiec odnosze sie do tego stwierdzenia, dla mojej przyjemnosci jego autor moze siedziec, lezec lub stac na glowie, co mi do tego?

 

#32 2014-06-01 09:10:19

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Sprostowanie - nie oceniaj mnie na podstawie siebie: to ze Ty patrzysz na zycie z ktoregos konca, nie znaczy ze ja takze stoje na jakims koncu
Przy okazji: zastanow sie w ktorym koncu stoi czlowiek widzacy tylko pozytywnosc - a wiec to co przed nim? Czysta logika.

Ostatnio edytowany przez Ayalen (2014-06-01 09:14:19)

 

#33 2014-06-01 09:15:17

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Nie znam nikogo, kto w tak prosty i przystępny sposób potrafiłby wyłożyć prawa Życia prostym ludziom, jak robił to Jezus... Zauważ, ówcześni nie mieli bladego pojęcia o energiach. Jezus to przekazywał w prostych, życiowych przypowieściach. W nich jest cała Prawda.

I to poświadczona nie tylko słowami, ale i życiem.

Cóż może być bardziej wiarygodnego od wykazania ludziom, że śmierć nie istnieje, jak powrót po śmierci?...

Bo śmierć na krzyżu jest tylko efektem ówczesnych obyczajów. Jezus głosił 'inne', ale przecież żył w konkretnym środowisku z konkretnymi uwarunkowaniami, gdzie kara śmierci była egzekwowana właśnie w taki okrutny sposób. I nie chodziło o to, żeby je zmieniać. A o to, żeby 'odsłonić' to, co każdy w sercu ma, a czego nie jest świadomy. O Miłość. Bo do tej pory to, co rządziło życiem ludzkim, to był, niestety, tylko strach...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#34 2014-06-01 09:23:26

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Ayalen napisał(a):

Sprostowanie - nie oceniaj mnie na podstawie siebie: to ze Ty patrzysz na zycie z ktoregos konca, nie znaczy ze ja takze stoje na jakims koncu
Przy okazji: zastanow sie w ktorym koncu stoi czlowiek widzacy tylko pozytywnosc - a wiec to co przed nim? Czysta logika.

Ja nie oceniam, ja stwierdzam fakt bez żadnej oceny.

Nie ma człowieka, który widzi tylko pozytywność. Człowiek żyje w rzeczywistości dualnej, więc nie może nie widzieć dualizmu.

I ja nie mówię o tym, że ktoś widzi tylko jedno, ale że ma nastawienie od jednej, albo od drugiej strony. W efekcie czego najważniejsze (kluczowe) jest dla niego albo to pozytywne, albo negatywne.

Inaczej mówiąc: albo kierujemy się wartością serca - Miłością (nie uwarunkowaną) i ona jest u podstaw naszego nastawienia, albo kierujemy się wartościami głowy - uwarunkowaniami i one są u podstawy naszego nastawienia. Różna tu może być tylko intensywność. Różne mogą być przypadki (bo świadomość jest wielopoziomowa i rozkłada się na wiele aspektów, z których cześć już możemy akceptować, więc zachowamy pozytywne nastawienie, a część wciąż negujemy, więc nastawienie mamy negatywne). Ale wybór jest wciąż tylko między tymi dwiema opcjami, nie ma trzeciej. I nie ma czegoś takiego, jak 'anulowanie drugiej strony medalu'. Niemożliwe img/smilies/smile.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#35 2014-06-01 09:24:21

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Lidko, na ile prosty i zrozumialy dla wspolczesnych mu? Przeciez gdyby zrozumiano Jego przekaz - nasz swiat wygladalby inaczej. Mysle ze Jezus mial pchnac swiat do przodu, a poszlo bokiem, dlatego walimy prosto w sciane.
Wroce jeszcze do optymizmu - pesymizmu, pozytywnosci - negatywnosci; skad w Tobie te skrajnosci? Nie przyjdzie Ci do glowy, ze mozna, nie tracac z oczu  tego co juz zrobione - widziec to, co jeszcze do zrobienia. Wiesz, ja wiecznie powtarzam ze nic nie jest tak zle, zeby nie moglo byc lepsze, i nic nie jest tak dobre, zeby nie moglo byc lepsze.
I tak sobie mysle: moze gdyby miejsca ufnosci nie zajela wiara, byloby inaczej? Ufnosc to serce, ktore nie watpi. Wiara to zawsze niepewnosc umyslu, moze stad to zagubienie sie ludzi w zyciu? Moze...

Ostatnio edytowany przez Ayalen (2014-06-01 09:32:35)

 

#36 2014-06-01 09:31:32

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Rozumiem ze mowisz o swoim nastawieniu, wiec nie komentuje; to Twoja sprawa.
Teoretyczne - nastawienie pozytywne lub negatywne/ optymistyczne lub pesymistyczne. Wiec czarne okulary albo rozowe okulary. A gdyby tak zdjac te okulary?
I przeciez nie chodzi o anulowanie jakiejs strony medalu, a o swiadomosc ze te strony sa jednym.
Zreszta - wlasnie Ty sama usilujesz anulowac strone ktora nazywasz negatywna, pozostajac w ten sposob jednostronnie nieobiektywna.

Ostatnio edytowany przez Ayalen (2014-06-01 09:35:11)

 

#37 2014-06-01 09:33:43

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

To poza konkurencją i wierzę, że nie będziesz kontynuowała:


Ayalen napisał(a):

Lidko, prosze przestac manipulować moimi slowami - w ktorym momencie
" czepiam sie autora" - sama siebie okreslilas jako twardo stojaca na ziemi, wiec odnosze sie do tego stwierdzenia, dla mojej przyjemnosci jego autor moze siedziec, lezec lub stac na glowie, co mi do tego?

Tutaj:

Ayalen napisał(a):

I przepraszam, ale smiem watpic w to
" wyjatkowo twarde stanie na ziemi" - skoro odrealniasz niemal kazdy temat, twierdzeniami ze goowno to tez zloto, tylko innej konsystencji.

Wątpić sobie możesz, to nie moja sprawa, ale nie zapominaj, że taka interpretacja moich słów wynika właśnie z Twoich prywatnych wątpliwości i nie jest prawdą na temat tego, co piszę, a tylko twoim subiektywnym odbiorem moich słów. Więc jeśli nie dodasz dla mnie... moim zdaniem... w moim odczuciu... itp, robisz z tego osąd mojej osoby i narzucasz swoje rozumienie jako ogólną prawdę na temat moich poczynań.

(akurat mnie to ani ziębi, ani grzeje, a już na pewno nie boli, żebym musiała raportować cokolwiek, ale skoro postanowiłaś wczoraj, co postanowiłaś, jako pierwsza powinnaś się chyba tego trzymać?...).

Koniec off-topu, pozostajemy przy temacie.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#38 2014-06-01 09:43:01

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

A Ty czyjes slowa odbierasz nie subiektywnie? I to co wyglaszasz - nie jest Twoja prywatna, subiektywna opinia, ocena, zdaniem - zgodnym z tyn co jest Tobie znane? Nie widze powodu do raportowania, Victoria moze przeniesc czesc ktora uzna za off top, tam gdzie zechce. Opieram sie na Twoich wypowiedziach - to nie są moje interpreracje tego co mowisz, a w miare dokladne powtorzenie:  czy nie twierdzisz ze wszystko  co sie nam zdarza - jest planowym doswiadczeniem duszy?
Czy nie powiedzialas w innym watku - gdy rozmawialysmy o dziecku zakatowanym przez zbira, ze duchy zabieraja mu bol i cierpienie? Zaprzeczysz sama sobie? Gdzie w tym moja interpretacja?

 

#39 2014-06-01 09:51:04

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Lidus, prosze- bez takich zagrywek: myslisz ze lecac off topem,  ktory potem wmowisz komus, zdolasz miec ostatnie slowo, zamykajac usta gornolotnym:koniec off topu, wierze ze nie bedziesz kontynuowala? A kto mowil przed chwila ze zmiane zaczyna sie od siebie. Przestan Ty, przestane ja. Proste.

 

#40 2014-06-01 09:51:46

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Ayalen napisał(a):

Lidko, na ile prosty i zrozumialy dla wspolczesnych mu? Przeciez gdyby zrozumiano Jego przekaz - nasz swiat wygladalby inaczej. Mysle ze Jezus mial pchnac swiat do przodu, a poszlo bokiem, dlatego walimy prosto w sciane.
Wroce jeszcze do optymizmu - pesymizmu, pozytywnosci - negatywnosci; skad w Tobie te skrajnosci? Nie przyjdzie Ci do glowy, ze mozna, nie tracac z oczu  tego co juz zrobione - widziec to, co jeszcze do zrobienia. Wiesz, ja wiecznie powtarzam ze nic nie jest tak zle, zeby nie moglo byc lepsze, i nic nie jest tak dobre, zeby nie moglo byc lepsze.
I tak sobie mysle: moze gdyby miejsca ufnosci nie zajela wiara, byloby inaczej? Ufnosc to serce, ktore nie watpi. Wiara to zawsze niepewnosc umyslu, moze stad to zagubienie sie ludzi w zyciu? Moze...

Tak prawdę powiedziawszy, ja te wszystkie słowa Jezusa zrozumiałam dopiero, jak poznałam samo życie. Czyli jak oddaliłam się od religii, wyplątałam z religijnego uwarunkowania (co nie znaczy, że każdemu będę tak radzić, nie, to była moja droga). Więc nie, słowa Jezusa niekoniecznie były jasne dla ówczesnych. Ale Jego najbliższe otoczenie pokrywało tę niemożność zrozumienia do końca odbiorem emanacji Jezusa. Czyli ludzi ci po prostu czuli Prawdę i Boga.

Dla całej reszty pozostały tylko słowa zapisane wiele lat później i to nie przez uczniów Jezusa.

Ale powiedz, nie stały się one bodźcem dla wielu, żeby tego Boga w sobie odkryć?...

Skąd w ogóle ludzie wiedzieliby, że należy Go szukać w sobie, gdyby Jezusa nie było i nie świadczył o tym?...

Co do ufności - tak, też myślę i czuję, że ludziom jej brakuje. A zwłaszcza dziś, kiedy panuje trend 'zachłyśnięcia się' nauką i wyborów zgodnych z wartościami 'tego świata' (to jest problem odwieczny, taki sam był i za czasów Jezusa, ale dzisiejsza nauka jakby przekierowała ludzkość w stronę rozumu, nie serca, to jest często mocno tłumione). Ale nie da się wiary zastąpić ufnością, bo ufność, moim zdaniem, wynika właśnie z wiary i łączy się z nią w sposób nierozerwalny. Problemem może być tylko tzw. 'słaba wiara'. W takiej sytuacji ufność nie zdąży jakby wyjść i 'rozgościć się' w człowieku.

Co do skrajności - ja je po prostu rozróżniam i postrzegam. Dzięki temu jestem ich świadoma. A jak jestem świadoma, nie poddaję się życiu nieświadomie, a 'zarządzam' sobą. Właśnie po to, aby w żadną skrajność nieświadomie nie popaść, a wybrać to, co chcę.

I nie, to nie chodzi o to, że nie wiem (albo bym przeczyła temu), że można, nie tracąc z oczu tego co już zrobione, widziec to, co jeszcze do zrobienia. Ja mówię o tym, że można, nie tracąc z oczu tego, co już zrobione, widzieć to, co jeszcze do zrobienia, ale że można to wszystko widzieć albo z negatywnym nastawieniem, albo z pozytywnym. Nie każdy sobie zdaje sprawę z tego, czym ono jest, tak naprawdę (i że nim dosłownie 'rządzi').


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo