Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#81 2014-06-02 09:18:49

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

No i zostaly wybory - tu roznimy sie podejściem: Ty wolną wole kojarzysz  z możliwością wyboru, dla mnie wolna wola jest od momentu wyjscia z etapu wyboru miedzy.
I popatrz: mowimy o swiadomosci i nieswiadomosci - zawsze jednosci, ktora przejawia sie miloscia. Wiec albo jednostka jest swiadoma jednosci, albo nie jest swiadoma, kierujac sie jednostkowym instynktem przetrwania ktorym zawiaduje ego. Wiec jesli ktos jest nieswiadomy - ma zamknięte oczy - nie widzi - nie wie, jakim cudem moze wybrac to, czego nie widzi/ nie czuje?
A sama powiedzialas ze nie da sie zamknac otwartych oczu - wiec jesli jes sie swiadomym jednosci - widzi, wie, czuje - jak mozna wybrac to czego juz nie ma?
No, na logike Lidko. Albo jest albo nie ma, albo widzisz, albo nie, albo czujesz, albo nie. Czego dotyczy wiec wybor?
U mnie to byla kwestia zrozumienia,  dlaczego nie mam wyboru, dlaczego moj jednostkowy instynkt nie przeslonil instynktu zycia. To nie jest  nawet kwestia: mam  - nie mam. Takiego wyboru po prostu nie ma, mysle ze etap wyboru pomiedzy jest okresem rownowazenia sie tych dwoch instynktow.

 

#82 2014-06-02 12:10:05

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Ayalen napisał(a):

No dobrze Lidka, sprobuje odniesc sie do kilku punktow
-napisalas ze nie widzisz sensu zaplatywania sie w zawilosci jak to jest od strony swiadomosci - bo nie jestes swiadomoscia - a  czlowiekiem.
Ale sens wdawania sie w zawilosci jak to jest od strony duszy  - widzisz, choc rownie dobrze moglabys powiedziec ze nie jestes dusza -a czlowiekiem.
Na czym polega roznica, ze jedno uwazasz za dotyczace Cie, drugie nie? Rzecz w tym ze jestes swiadomoscia i dusza i cialem - jestes czlowiekiem.To jest calosc. Dopiero to jest calosc.

Jak najbardziej zgadzam się z Tobą, to jest jedna całość. Ale bliższa ciału koszula, niestety, w tym przypadku w związku z tym drobnym faktem, że na dany moment dysponuję tylko świadomością człowieka, którym jestem. Dlatego też nie mogę wiedzieć ani mówić, jak to jest od strony Świadomości.

A jestem w stanie odkryć i powiedzieć, jak to jest od strony człowieka i duszy, bo jestem nim (i nią, choć, jak napisałam wyżej, tylko ze świadomością człowieka, którym jestem).

Jako człowiek jestem też w stanie zrozumieć, czym jest świadomość ludzka i że jest ona w 100%-ach uwarunkowana. Więc nie znajdę Prawdy, a nawet jak się do Niej dobiorę, zostanie to przekształcone i zdeformowane prze mój umysł. Jaki to ma sens?...

A zwłaszcza w sytuacji, kiedy wiem iż po powrocie blokady świadomości pękną i natychmiast sobie przypomnę to, co musiałam zapomnieć na czas bycia człowiekiem. Nie mam potrzeby poszukiwania tego, po prostu img/smilies/smile.


Ayalen napisał(a):

Wiec nie mozna opisywac te calosc z pozycji jakiegos aspektu - a jest nim czastka, czyli dusza, i swiadomosc, i postac materialna, poniewaz opisywanie calego organizmu  z pozycji czastki tegoz organizmu wiedzie do nieporozumien - w koncu co reka wie o pozostalych konczynach, uwazajac ze sluza jej, a nie organizmowi - to zaweza widzenie, poza tym sens zawiera sie w calosci poprzez rozne aspekty, a nie kryje sie w jakims aspekcie.

Tu jest też nieporozumienie... Bo jak najbardziej można opisywać od strony aspektu. I ja to robię. Ale ja nie opisuję 'różnych aspektów', bo nie mam pojęcia, co kto doświadcza, czyli jakim aspektem tej Całości jest (i co sugerujesz, że robię). Ja skupiłam się na czymś zgoła innym: na zasadach i prawach, które przypisane są wszystkim aspektom. Czyli na tym, co rządzi ludzkim życiem, na ogólnych prawach. I każdy aspekt doświadcza na swój sposób i swojego (czegoś, czego nie wiem i nawet nie próbuje się domyślać), ale na tych zasadach.

Coś jak: każdy człowiek jest inny, ale każdy ma podobny organizm, oddycha, je, wydala, śpi, czuje, myśli itd. I oddychając, śpiąc, jedząc, wydalając, czując itd. realizuje ten swój indywidualny aspekt Całości.

Ayalen napisał(a):

Popatrz na swoje dysputy z Sosanem, ktory robil dokladnie to co Ty, ze swoim aspektem. A co z pozostalymi, tym bardziej ze sa one postaciami jednego. Czlowieka. I zycia. W kazdym momencie jestesmy wieloaspektowym przejawem zycia, prawda?

No właśnie, Sosan też nie mógł załapać, że ja mówię o tym, co dotyczy każdego człowieka, o tych ogólnych prawach, którym przeczył, zresztą....


Ayalen napisał(a):

Tego dotyczy nasze nieporozumienie, a nie tego co mowisz o swiecie duchowym, ja kwestionuje tylko tylko te stwierdzenia, ktore traktuja jeden aspekt jako calosc - zgoda, kazdy aspekt jest caloscia sama w sobie, ale nie jest dla siebie i sobie.

Problem polega na tym, że ja wcale nie mówię tego, co mi sugerujesz, Ty sama tak rozumiesz moje wypowiedzi img/smilies/big_smile. Oczywiście, że nie jesteśmy tu (na ziemi) 'sami dla siebie', jesteśmy ludźmi, każdy innym, ale możemy żyć tylko w zbiorowości, społecznie.

Jesteśmy Jednością, jedną wielką duszą ludzką, duchowo. Czyli na poziomie duchowym, nie materialnym (oczywiście nie zapominam, że duchowy funkcjonuje na materialnym, spokojnie img/smilies/big_smile). I duchowo każdy odrębny człowiek jest właśnie tym innym 'aspektem' jednej Całości. One doświadczają każdy swojego, ale w połączeniu z innymi 'aspektami', nie w oderwaniu od nich (tylko w tym połączeniu można się rozwijać, poszerzać świadomość). I dlatego każdy duchowo odpowiada tylko za samego siebie. A ponieważ duchowość w człowieku przejawia się w postaci uczuć - duchowo jesteśmy odpowiedzialni tylko i wyłącznie za swoje własne uczucia.

Ja wiem, że na tym się 'zacięłaś', bo skojarzyłaś to z egoizmem, z patrzeniem na czubek własnego nosa. A tu nie o to chodzi! Nie wiem, jak Ci to jaśniej wytłumaczyć, może powiem to tak:

Cokolwiek tu robimy, czymkolwiek się kierujemy, czy sercem, czy wartościami 'ego' - to nasz wybór 'tu i teraz', świadomy albo i nie. Po powrocie, czyli po śmierci ciała, przeanalizujemy całe nasze życie, żeby zorientować się, na ile osiągnęliśmy stawiane sobie cele. Blokady świadomości już nie będzie, sami obejrzymy ten 'film' z naszego życia, sami przyjrzymy się naszym własnym uczuciom i sami będziemy wiedzieć, co poszło tak, a co nie.

To jest ten słynny moment, który religie opowiadają, że staniemy przed Bogiem i On nas 'rozliczy'...

Ja to mówię inaczej. Powiem, że zawsze z nami będzie ktoś, kto nas poprowadzi przez tę analizę i pomoże wysnuć wnioski. Zresztą, nieważne, jak to się opowiada, ważne, że w tej sytuacji nie będzie mowy o tym, że ja zachowałem się jak świnia, bo ktoś to, ktoś inny tamto. Na tym poziomie okoliczności materialnych już nie ma i nikogo nie będzie interesowało, że X nas sprowokował do czegoś. Na tym poziomie jest 'czysta Prawda' o nas samych, czyli nasze rzeczywiste uczucia bez żadnych usprawiedliwień, które funkcjonują tylko na ziemi. Pytanie będzie inne: dlaczego TY dałeś się sprowokować?... Dlaczego TY w tej sytuacji kierowałeś się wartością 'ego', a nie sercem. Dlaczego TY to i tamto...

I tak samo będzie względem tego X: dlaczego TY, dlaczego TWOJE uczucie itd...

To dotyczy każdego 'aspektu' tej Całości, każdy 'rozliczy się' odrębnie, choć każdy jest cząstką tej samej Całości.

A dlaczego każdy odrębnie? Gdyż każdy jest innym 'aspektem' tej samej Całości i odpowiada za kształt, jaki sobą reprezentuje. I dopiero wartości tych wszystkich aspektów razem łączą się na wartość Całości.

I to pod tym kątem każdy duchowo jest odpowiedzialny za samego siebie. I łączy się z tą 'odrębną' odpowiedzialnością we wspólne życie wszystkich 'aspektów' z danej grupy, w której bezpośrednio funkcjonują.

Bardzo odbiegłyśmy od tematu, więc wtrącę tu choć to, że wszystkie przypowieści Jezusa kierują ludzi uwagę właśnie na czystość uczuć i intencji. Na to, że nie możemy znać uczuć innego człowieka, jedynie swoje własne. I że po pozorach oceniamy innych, bo to, co wielu robi, wcale nie świadczy o czystości ich uczuć i intencji. Poszukam przy okazji słów na temat tej indywidualnej odpowiedzialności duchowej za swoje własne uczucia, nie za uczucia innego. Bo 'mając Boga w sercu' (= czyste intencje i czystą miłość, bez oczekiwań) nie jesteśmy w stanie nikogo skrzywdzić. Jako przykład często podaję sytuację tego typu:

Widzisz pod sklepem żebrzącą osobę, marnie ubrana, chuda, brudna, no, żal Ci jej. Robisz zakupy, zapominasz o niej. Ale wychodzisz ze sklepu i znów ją widzisz, siedzi taka biedna, nikt jej nic nie daje... Podchodzisz, dajesz jej część swoich zakupów. A ta 'biedna osoba' nagle zaczyna na Ciebie krzyczeć, że nie potrzebuje suchego chleba, że masz go sobie wsadzić gdzieś, ona potrzebuje pieniędzy! Nie masz ich, w sklepie płaciłaś kartą, więc odchodzisz. Kierowałaś się czystymi intencjami i dobrym sercem. A spowodowałaś jej wściekłość, rozgoryczenie i co tam jeszcze tą kobietą miotało.

Czy rzeczywiście jesteś odpowiedzialna za jej uczucia?...

Przykład może rzadki, ale czy w normalnym życiu nie zdarza się tak, że coś komuś z dobrego serca ofiarowujemy, a on na nas wrzeszczy, że nie tego oczekiwał i że jesteśmy złośliwi, że mu nie chcemy dać tego, czego on chce?...

Czy naprawdę uważasz, że naszą 'winą' jest wybuch czyjejś negacji pod najróżniejszymi postaciami?...



Ayalen napisał(a):

Tu jeszcze  jedna sprawa - sama twierdzisz,  ze nie mozna opisywac rzeczywistosci niematerialnej - materialna, poniewaz nie sa tozsame, choc obie dotycza swiata form.Ale dokladnie tak samo nie da sie opisac swiatem form tego co nie jest forma -a wiec swiadomosci; ona przejawia sie formami, nie bedac nimi, wiec postrzeganie jej przez pryzmat formy bardzo ogranicza zakres widzenia, sama wiesz ze forma jest ograniczeniem. Dlatego tak bezcenne jest to czego uczy Sosan - zeby zrozumiec sens istnienia formy, trzeba wyjsc poza nia. Wracajac swiadomie do postaci w ktorej istniejemy.

Można, a nawet trzeba opisywać rzeczywistość niematerialną na sposób materialny, bo innej możliwości człowiek nie ma, po prostu img/smilies/big_smile. Jeśli używa 'narzędzia' przynależnego do rzeczywistości materialnej (uwarunkowanego od A do Z), czyli umysłu ludzkiego, zrozumie tylko to, co w zostanie przez nasz 'transformator' przekształcone.

Ja mówiłam, że nie można 'mierzyć' duchowego 'miarką' materialnego. Czyli przekładać wartości z materialnej rzeczywistości na wartości rzeczywistości duchowej. Bo one są zupełnie inne.

Sosanowe 'wychodzenie poza formę' ma miejsce wtedy, gdy jedna z form zaprzestaje naturalnego funkcjonowania. Moim zdaniem ma to niewiele wspólnego z wychodzeniem 'poza formę' img/smilies/smile. Sprawia takie wrażenie i tyle. Bo póki co, póki dusza w ciele, ma miejsce blokada świadomości na poziomie duchowym (duszy sprzed wcielenia). Zjawisko jest niezwykle ciekawe, tym niemniej nie jest wartością samą w sobie, według mnie. A interpretacja i tak zachodzi na poziomie uwarunkowanym, więc wracamy do punktu wyjścia.

I jaki to sens istnienia formy Sosanowi wychodzi z tego doświadczenia? (bo tego za Chiny nie pamiętam z tych dyskusji z nim).

A Świadomość dla człowieka jest pod postacią uczucia, więc?... Jak to się ma do Sosana twierdzeń?... Żeby odnaleźć Świadomość, czy tam zbliżyć się do Niej, trzeba przestać myśleć, czy może za pomocą myśli oczyścić się z uwarunkowań mentalnych?... img/smilies/big_smile


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#83 2014-06-02 12:40:39

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Lidka;
- mowisz: ze swiadomoscia czlowieka i z dusza czlowieka. Wiec w czym problem? A swiadomosc jest nieograniczona - przeciez wiesz ze forma jest iluzja - wiec blizsza jest Ci iluzja formy, niz to co ja tworzy? Mowisz o blokadzie - co ja tworzy? Czy jestes w stanie zamknac powietrze w iluzji butelki?
Jesli Ty - czlowiek, tu i teraz - jestes swiadoma duszy, to dlaczego Twoja dusza nie jest swiadoma ze jest postacia swiadomosci - ktora przejawia sie Toba? Nie duszą i nie cialem - a Toba? Czlowiekiem?
Dlaczego Twoj  umysl mialby deformowac cokolwiek, skoro jest czytnikiem? Poza tym, nie mowimy o rozumieniu czegos, a doswiadczeniu tego- rozumienie wynika z doswiadczenia, a nie wiedzy o czyms. To roznica: wiedziec o morzu, a plywac w nim. Nie wiem skad pomysl o ograniczonym umysle - on nie jest materialny, wiec co ogranicza to co nieograniczone? Gdyby podstawic pod mozg slowo motor - to umyslowosc bylaby praca tego motoru, wiec praca  zalezna bylaby od wydolnosci motoru. Ale ten nasz pilot ma to do siebie, ze poprzez prace rozwija wydolnosc, wiec nic go nie ogranicza, poza tym co uznamy za ograniczenie. Jak moze nas ograniczac to co nasze - czy Twoje ubranie Cie ogranicza? Czy Ci sluzy? Dokladnie tak jest z forma w ktorej istniejemy.To nie jestes Ty, wiec co stoi na przeszkodzie aby doswiadczyc 
iluzji tego ubrania?  Nieświadomość iluzji, albo strach przed zniknięciem, albo utozsamienie sie z ubraniem. Tylko nie mow ze nie mozna go zdjac - niemozliwe jest to, co uznajemy za niemozliwe.
- mowiac o aspektach, mowilam o postaci cielesnej - materialnej, bezcielesnej - niematerialnej, i  tej z ktorej wynikaja dwie poprzednie -  foremne. Wiec jesli czlowiek jest fala - to dusza jest ruchem tej fali, ruchem ktory postrzegamy jako obiekt w miare staly. A swiadomosc jest  bezgranicznym morzem. I mowie o tym ze opisywanie morza od strony fali lub jej ruchu nie jest caloscia, i nie mowi o calosci - poniewaz obszar widzenia formy jest zawsze zawezony. To prowadzi do nieporozumien poprzez uogolnienie tego co dotyczy jednej formy, na calosc zasad i praw morza. Wiec jeszcze raz - Jesli Ty jestes caloscia - a Twoja dusza, czesc Ciebie porownamy do reki, to co ta reka moze wiedziec o Twojej nodze? Czy moze zasady kierujace nia - przypisac nodze? Chyba nie.

 

#84 2014-06-02 13:08:58

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Dalej: wiec Sosan mowil o jednym aspekcie istnienia, Ty  - o innym aspekcie istnienia. Sosan ten jeden aspekt uogolnial na calosc, Ty rowniez. Robicie to samo, dlatego te aspekty nie skladaja sie w calosc - zaden z nich nie jest caloscia. Przy czym zauwaz ze to ze swiadomosci wynikaja formy, a nie odwrotnie.
- Lidko, duchowosc to sfera czucia,  wiec jesli czujemy te jednosc, nie przeszkadzaja nam indywidualne formy. Pozostaje zrozumiem co czujemy.
I wybacz - to nie ja sie zacielam na uczuciu, a raczej Ty na swiadomosci iz sa one indywidualnym przejawem jednego. A swiadomosc jednosci to takze odpowiedzialnosc za to jedno, wieloczasteczkowe. Poobserwuj morze, popatrz jak fale wspoistnieja w sobie, poprzez siebie, jak przenikaja sie - jak chcesz to ograniczyc, zatrzymac to co jest bezgraniczne? To bardzo statyczne postrzeganie ruchu - Ty jestes tym przeplywem, bez granic i niepowstrzymanym. Nieswiadomosc tego prowadzi do zawezenia do : ja i to co we mnie i moje. A w istocie Ja - to zbiorowosc My, przeplywajaca p zez siebie i oddzialywujaca na siebie. Nie wiem czy jakiekolwiek opisy zastapia doswiadczenie tego przeplywu - a to ono zmienia postrzeganie tego co wydaje sie zewnetrzne - to jest swiadomosc kazdej kropli wody, niezaleznie od postaci, formy czy ksztaltu w ktorym ta woda zaistnieje.
Przyklad z kobieta - a wiesz, mowi sie ze dobrymi checiami ktore wynikaja z czystych intencji pieklo jest wybrukowane. I nie bez powodu sie tak mowi.
Uzyje innego przykladu: jesli kogos niechcacy uklujesz, jakie znaczenie dla tego kogos bedzie mial fakt ze nie zrobilas tego celowo? I tak i tak odczuje bol. Potem moze zechciec zrozumiec ze bo to nieumyslne - moze nie zechciec, to juz jego sprawa. Ale bol ktory poczul sprawilismy my, prawda? On poczul to co wyszlo od nas - wiec jak mozna przerzucac na niego odpowiedzialnosc za to co czuje? On odpowiada za reakcje na to co czuje, ale sprobuj nie poczuc bolu gdy ktos Ci wsadzi szpile w tylek? Potrafisz? Wiec chodzi o swiadome reakcje. Albo nieswiadome. To jest odpowiedz na akcje, a nie czucie ktore jest przyczyna akcji, a skutkuje reakcja -to jest lacznik, spoiwo laczace w jedno akcje i reakcje, przyczyne i skutek.

 

#85 2014-06-02 13:20:25

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Lidka - pytanie jaki jest sens jest pytaniem o sens nieba po ktorym przeplywaja chmury - mysli. Tylko brak doswiadczenia moze prowadzic do nonsensow w stylu: zaprzestanie myslenia, lub nie myslenie.
Jaki jest sens doswiadczenie bezgranicznego  istnienia, jaki jest sens rozpuszczenia iluzji formy - obojetmie: materialnej, niematerialnej? A jaki jest sens zycia w iluzji?
Wlasnie temu sluzy to doswiadczenie - zeby zrozumiec ten sens. Forma nie pojmie sensu siebie, dopoki nie stanie sie jednoscia tresci i formy, i wciaz bedzie przedkladala siebie przed tresc. Choc powstala z tresci, wiec trzeba doswiadczyc nieistnienia formy, zeby zrozumiec sens  iluzji jej istnienia. Trzeba przejsc przez nicosc formy, zeby stac sie wszystkim. Nie ma innej drogi, pozbawienie sie tego doswiadczenia zatrzymuje w drodze, ograniczajac nas do krecenia sie w kolku czegos. A kazde cos to zaledwie czastka wszystkiego.
To jest cisza, stan ktorego doswiadczamy wszyscy bez wyjatku, tyle ze nie rozumiejac czym jest. I to jest roznica pomiedzy byciem czyms- a wiec wszystkim wyrazonym forma, a byciem czyms uwazajacym sie za wszystko.

Ostatnio edytowany przez Ayalen (2014-06-02 13:28:57)

 

#86 2014-06-02 14:52:49

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Jeszcze bym refleksje dopisala: w sumie zycie jest wieczna droga, podzielona na etapy gdy albo idziemy przed siebie, albo wracamy do siebie. w sumie to jest jedno.
W watku o Kabale Efroni sefirotami opisal fontanne, z wiecznie zywa woda, ktorej krople mienia sie koloramu teczy. Zadzuwiajace podobienstwo fontanny, drzewa i klepsydry, z dwiema podstawami,  i tym co je łączy; dla swiadomosci podstawa rozwoju jest istnienie w materii, dla podstawy materialnej - swiadomosc ktora tworzy te podstawe. Tym co przeklada jedno na drugie jest polaczenie miedzy nimi, czyli sfera duchowa.  Serce. Tiferet,  najpiekniejsza sefira w Drzewie Zycia.
Fontanna, drzewo, klepsydra...W skali mikro, i w skali makro.

 

#87 2014-06-02 17:13:41

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13530

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfp1/t1.0-9/10329321_1409497749329845_2545837938763455432_n.jpg


:
:
Nie podziwiam ludzi idealnych.
Tych, ktòrzy nigdy nie upadli,ani się nie potknęli...
Nie istnieje taki rodzaj ludzi...
Oni tylko udają to, kim nie są;
nie pojęli piękna i urody tkwiącej w życiu..

Offline

 

#88 2014-06-02 17:38:06

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Jesli klamia, tylko po co? Slowa wyrastaja z mysli, mysli - z uczuc. To co czujemy - nie klamie, wiec czasami oszukuja nas mysli.
Ciemno widzisz swiat Crows, to musi byc ciezko tak zyc, zakladajac lub doszukujac sie we wszystkim falszu.
Po co? On i tak wylazi, wczesniej czy później.

 

#89 2014-06-02 18:36:44

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13530

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

zakladajac lub doszukujac sie we wszystkim falszu. .

we wszystkim ? masz jakieś zwidy ??


:
:
Nie podziwiam ludzi idealnych.
Tych, ktòrzy nigdy nie upadli,ani się nie potknęli...
Nie istnieje taki rodzaj ludzi...
Oni tylko udają to, kim nie są;
nie pojęli piękna i urody tkwiącej w życiu..

Offline

 

#90 2014-06-02 19:11:42

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Nie, nie mam, a Ty?

 

#91 2014-06-02 19:15:08

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Ayalen, wyszłyśmy poza ramy tego tematu tak daleko, że odpowiedziałam Ci hurtem tu:

http://imladis.p2a.pl/viewtopic.php?pid=310071#p310071

I na dziś mam serdecznie dość... img/smilies/big_smile (oraz współczuję, jeśli czytasz to i piszesz na telefonie)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#92 2014-06-03 10:11:23

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Lidka, gdybym nie czytala, to jak moglabym odpowiadac?

 

#93 2014-06-03 10:21:42

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

To był podziw dla Ciebie, że z tak długimi tekstami radzisz sobie dzięki telefonowi, ja nie wiem, czy bym potrafiła img/smilies/wink.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#94 2014-06-03 14:17:58

Ayalen
Gość

Re: Jezus Chrystus - świadectwo historyczne.

Dzieki, bys potrafila, gdybys chciala. To bywa troche upierdliwe, ale jest wygodniejsze, podreczne:-)

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo