Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#21 2014-07-12 15:43:13

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3134

Re: Kto nie może być katolikiem?

polliter napisał(a):

Człowiek powinien sam dokonywać wyborów czy chce w coś wierzyć czy nie.

Właśnie. To jest prawo do wolności, które może być deklarowane, lub nie, uświadomione lub nie, jednak istniejące ze względu na osobę ludzką, której jest nadane z pierwotnego aktu nadania i stworzenia. Tak uczył św. Jan Paweł II i ja mam dokładnie takie właśnie przekonanie odkąd w ogóle zacząłem myśleć. Byłem dzieckiem, potem młodym chłopakiem, a wciąż odczuwałem swoją suwerenność i wolność. Oczywiście od czasu do czasu ktoś dokonywał na nią zamachu, jednak to jest inna już sprawa. Wszystkie moje wybory dokonywałem samodzielnie i życzę każdemu by miał taką sposobność.


polliter napisał(a):

Są media (...)  i antykatolickie i każde walczy o jak największą grupę swoich wyznawców, by przekonać ich do swoich racji.

Media antykatolickie naruszają polską Konstytucję i Powszechną Deklarację Praw Człowieka ONZ z 1948 roku.
W obu dokumentach, jakże ważkich dla współczesnego świata i współczesnej Polski wyraźnie zapisano naturalne prawo każdego człowieka do wolnego aktu wiary, swobodnego wyznawania religii. Instytucjonalna antykatolickość jest zaprzeczeniem praw człowieka i naturalnego prawa do wolności, jest dążeniem do zniewolenia ludzi.


Powtarzam poprzednie pytanie: jak Wam się wydaje, z czym się pokrywa główna myśl encykliki Jana Pawła II,  Evangelium vitae?
I kolejne: Jak myślicie, jak wyglądałby współczesny świat w którym anulowano by Powszechną Deklarację Praw Człowieka?

Crows,
mogą być trudności z świadomym wyznaniem wiary u idioty.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#22 2014-07-12 15:47:40

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13530

Re: Kto nie może być katolikiem?

maly_kwiatek napisał(a):

Crows,
mogą być trudności z świadomym wyznaniem wiary u idioty.

dlatego coraz mniej ludzi do kościoła chodzi ??


:
:
Nie podziwiam ludzi idealnych.
Tych, ktòrzy nigdy nie upadli,ani się nie potknęli...
Nie istnieje taki rodzaj ludzi...
Oni tylko udają to, kim nie są;
nie pojęli piękna i urody tkwiącej w życiu..

Offline

 

#23 2014-07-12 16:12:16

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3134

Re: Kto nie może być katolikiem?

Myślę, że dlatego, że nie chcą.

a temat mamy o tym, dlaczego zdaniem niektórych niewierzących, niektórzy katolicy nie mogą być katolikami, nie mają ich zdaniem,  prawa.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#24 2014-07-12 18:07:06

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13530

Re: Kto nie może być katolikiem?

szkoda , że o swej dokładności tematycznej nie pamietasz przy wypowiedziach w innych tematach img/smilies/tongue


:
:
Nie podziwiam ludzi idealnych.
Tych, ktòrzy nigdy nie upadli,ani się nie potknęli...
Nie istnieje taki rodzaj ludzi...
Oni tylko udają to, kim nie są;
nie pojęli piękna i urody tkwiącej w życiu..

Offline

 

#25 2014-07-12 18:21:04

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Kto nie może być katolikiem?

Rzadko zostaje się katolikiem ze świadomego wyboru, na ogół z uwarunkowania: wystarczy się urodzić w rodzinie katolickiej, która nas - dziecko ochrzci w kościele...

Co do tego, że niektórzy katolicy nie mają prawa być katolikami - nigdy nie spotkałam się z takim twierdzeniem (ale za to spotkałam się z takim zrozumieniem przez katolików img/smilies/wink). Wydaje mi się, że tu chodzi tylko o to, że jak się jest katolikiem, powinno się żyć zgodnie ze swoją religią. A to jest, niestety, traktowane bardzo lekko przez całą masę katolików... I to właśnie budzi duże zdziwienie ludzi z religią nie związanych, którzy takowe życie 'obok' religii postrzegają bardzo dobrze. Być może takie zdanie wypowiedziała osoba uczciwa, dla której takie życie jest swoistą 'schizofrenią'. Bo tu twierdzi się jedno, a robi drugie. Jeśli ktoś jest katolikiem i chce nim być, nie musi, ale powinien żyć zgodnie ze swoją religią. I rozumieć ją. Niestety, dla wielu  wielu, bycie katolikiem wiąże się z chodzeniem do kościoła, bo już w życiu poza nim to nawet nie wszystkie przykazania są ważne... img/smilies/smile.

To jest jak z uczciwością: jeśli ktoś jest rzeczywiście uczciwy, będzie takim w każdej życiowej sytuacji. Ale taką uczciwość trzeba w sobie odnaleźć i chcieć być jej wiernym.

Trudno być katolikiem (czy wyznawcą jakiejkolwiek innej religii), jeśli się go w sobie nie odnalazło, czyli jeśli jest się nim 'z zasady' - urodziło się w katolickiej rodzinie i nie dokonało tego wyboru osobiście.

Tak było ze mną, też byłam katoliczką 'z urodzenia'. Oczywiście od dziecka chodziłam do kościoła, na religię, potem na Oazę i dumnie twierdziłam, że jestem katoliczką.

Ale chyba tę moją wewnętrzną uczciwość odnalazłam wcześniej, bo zapragnęłam w pewnym momencie zrozumieć moją religię. I nijak mi się to nie udawało, choć naprawdę chciałam. Nie miałam żadnych powodów, żeby religię porzucać, wprost przeciwnie, robiono wszystko, żeby mnie zachęcić: najpierw byłam przez księży traktowana jako 'lepsze' dziecko (od dzieci, które na religię nie chodziły), potem, w Oazie, traktowano nas i powtarzano nam często, że jesteśmy tą 'lepszą' młodzieżą'. Byłam bardzo blisko religii i kościoła, mogłam przykleić się na ten 'lep' pochwał szybciutko, mogłam też zyskać dużo (materialnie), gdyż jako ta 'lepsza' młodzież byłam też traktowana w 'lepszy' sposób. To były biedne czasy i już wtedy kościół dostawał paczki z zagranicy...

Ale, o dziwo, mnie to nie interesowało. Nie chciałam być 'lepszą' młodzieżą (co nie znaczy, że chciałam być 'gorsza' img/smilies/big_smile), nie chciałam tych podziałów, po prostu, nie rozumiałam ich i nie przyjmowałam. Nigdy nie czułam się 'lepsza' od koleżanki z rodziny ateistycznej, ani nigdy nie postrzegałam jej jako 'gorszą'. Postrzegałam za to coraz więcej zamknięcia katolików w swoim środowisku, coraz więcej paradoksów, czyli tego, czego żaden człowiek nie powinien robić, gdyby chciał żyć w zgodzie ze słowami Jezusa... I na to wszystko było przyzwolenie kościoła.

A potem zaczęłam zadawać pytania, na które księża nie chcieli mi odpowiedzieć, zasłaniali się tajemnicą, albo odpowiadali w tak pokrętny i nic nie mówiący sposób, że szok... Zaczęłam sama szukać, a jak kto szuka - znajdzie (co też w Biblii pięknie zapisano). Doszłam do uwarunkowań, zrozumiałam, na czym polegają i w tym momencie zaczęłam uwalniać się od uwarunkowania religijnego. Moja wewnętrzna uczciwość nie pozwoliła mi trwać w czymś, co nie ma przełożenia na życie i tyle.

I dziś też widzę bardzo dobrze to, czego katolicy nie widzą. Bo są w samym centrum swojego uwarunkowania.

Ale nie twierdzę, że niektórzy katolicy nie mają prawa być katolikami. Za to powiem, że po prostu sobie nie uświadamiają swojej religii, są w niej 'z urodzenia', zostali tak uwarunkowani, stąd i zachowania niezgodne z religią. A za to zgodne z samym życiem img/smilies/smile.

Jeśli ktoś mówi katolikom, że robią coś, co jest niezgodne z religią, odbieranie tego jako 'atak na  wiarę' (co jest niestety, bardzo częstym zjawiskiem), jest bardzo nierozsądne, może warto by było zastanowić się chwilę, czy ten ktoś nie ma racji, bo patrzy z boku i widzi więcej?...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#26 2014-07-12 18:38:17

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3134

Re: Kto nie może być katolikiem?

W toku dyskusji na Imladis widać z boku bardzo wyraźnie jak bardzo znają się  sprawach Kościoła i wiary chrześcijańskiej osoby dowalające katolikom z doskoku z boku. Co z tego można zyskać to ja staram się zyskać. Ciągle się uczę, tak samo jak wiele lat uczyłem się w kontaktach z katolikami.

Bulwersuje mnie Lidko teza, jaką tu zapodajesz, twierdząc, że większość z nas / z Was jest katolikami siłą, z przymusu i z przyzwyczajenia.
To jest fałszowanie rzeczywistości.
Bo co innego urodzić się w katolickiej rodzinie i przyjąć chrzest z woli katolickich rodziców, a co innego podjąć świadomą decyzję dojrzałego człowieka o byciu świadomym chrześcijaninem, rezygnacji ze statusu bycia chrześcijaninem z uwagi na inną wiarę lub brak wiary, wreszcie przyjęcie statusu kundla, który nie ma ani wiary, ani przekonań, ani odwagi do odstąpienia od wiary i wystąpienia z Kościoła.  Mentalność kundla pozwala takiemu człowiekowi jedynie rozładowywać swoje napięcia emocjonalne na forach i czatach internetowych, gdzie zajmuje się opluwaniem Kościoła, do którego zazwyczaj co niedzielę uczęszcza.

Kwiatek może jest głupi i naiwny, jednak nie aż tak, by nie widzieć tego zjawiska, rzeczywiście dość pospolitego w Polsce.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#27 2014-07-12 19:45:07

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Kto nie może być katolikiem?

A ja nie mam zamiaru nikogo tu opluwać img/smilies/smile. Mówię to, co sama postrzegam wokół (i nie tylko ja, jak widzę). Czyli o rozdźwięku między wiarą (religią) a życiem, jakby jedno sobie, drugie sobie. Był czas, kiedy mnie to szokowało, ale dziś już nie, od dość dawna. Wydaje mi się, że rozumiem zjawisko. Rozumiem i akceptuję. Wolę postrzegać człowieka przez pryzmat jego człowieczeństwa, a nie przynależności religijnej i podglądów.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#28 2014-07-12 20:01:08

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3134

Re: Kto nie może być katolikiem?

Ja też tu nikogo nie opluwam.
Siedzę sobie i czytam co też tu ludzie piszą.

Mnie już nic specjalnie nie szokuje.
Zamiast tego staram się uchwycić związki przyczynowo - skutkowe rozmaitych zjawisk, zdarzeń  i ich przyczyn.
Człowieczeństwo człowieka jest sumą tego co ma w duszy i tego, co czyni na zewnątrz.
Nie można odrywać człowieczeństwa od zachowań człowieka, to byłaby jakaś okropna schizofrenia.
Religijność i poglądy człowieka składają się oczywiście też na jego człowieczeństwo.

Lidka  napisał(a):

I dziś też widzę bardzo dobrze to, czego katolicy nie widzą. Bo są w samym centrum swojego uwarunkowania.

Lidziu, możesz mi jako katolikowi, wyjaśnić co to jest za uwarunkowanie, którego nie widzę, a w którego samym środku siedzę, według Ciebie?


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#29 2014-07-13 00:37:48

polliter
moderatus polliterus
Skąd: Tilburg
Zarejestrowany: 2011-03-05
Posty: 6412

Re: Kto nie może być katolikiem?

Bulwersuje mnie Lidko teza, jaką tu zapodajesz, twierdząc, że większość z nas / z Was jest katolikami siłą, z przymusu i z przyzwyczajenia.

Nic dziwnego, że Cię bulwersuje, ale warto się nad tą tezą zastanowić, bo jest w niej wiele prawdy.
Większość (podkreślam to słowo) katolików jest nimi, bo tak wyszło, tak zostali wychowani. Nikt mi nie powie, że to był ich świadomy wybór. Oczywiście, są tacy, którzy przyjęli chrzest zupełnie świadomie pełni władz umysłowych, ale musisz przyznać, że zdecydowanej większości nikt o zdanie nie pytał. Rodzice narzucili im biblijne bajeczki jako prawdę objawioną, to była postępująca indoktrynacja od niemowlęcia. Lidka się przyznała i ja się przyznaję, że jej uległem (tej indoktrynacji, nie Lidce img/smilies/smile ), bo nie miałem innego wyjścia. Dopiero jako dorosły człowiek zdałem sobie sprawę z tego, że chcę się z tego bagna wydostać.
Wiesz jakie są problemy i ile załatwiania z dokonaniem apostazjii? Naprawdę dziwisz się, że te "kundle", jak ich nazywasz, nie odchodzą z Kościoła? Bo to jest skomplikowane, trzeba się natrudzić, załatwiać papiery, a żeby być katolikiem nic nie trzeba robić, wystarczy urodzić się w katolickiej rodzinie i już widniejesz w papierach do końca życia, więc nikomu się nie chce odchodzić z Kościoła, skoro ma więcej załatwiania i problemów, niż z Urzędem Skarbowym. Dla świętego spokoju żyje po swojemu, pójdzie dwa razy w roku na mszę (pasterka i rezurekcja) i figuruje w papierach jako katolik.
Mnie się chciało, ale przyznam, że żadne załatwianie papierów w urzędach tak mnie nie wkurwiało jak wypisanie się z tej kościelnej organizacji, straciłem dużo czasu i pieniędzy, ale wiem, że warto było. img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez polliter (2014-07-13 00:40:01)


"Ateista - dzięki Bogu" Luis Bunuel
"Mam problem z piciem. Dwie ręce, a tylko jedna gęba" Keith Richards

Offline

 

#30 2014-07-13 03:43:34

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3134

Re: Kto nie może być katolikiem?

Wiara w Boga - lub brak wiary - jest jednym z najbardziej intymnych przeżyć człowieka, dlatego we współczesnym świecie cywilizacji zachodniej nikt nikogo do wiary lub braku wiary nie zmuszał i nie zmusza, poza państwami totalitarnymi, gdzie w mniejszym, lub większym stopniu to miewa miejsce.

Z woli katolickich rodziców otrzymuje się nie wiarę, tylko chrzest.
Rodzice mogą nauczyć pacierza, prowadzić dziecko do kościoła, opowiadać o Panu Jezusie ale na litość Boską, nie mogą sprawić, że dziecko uwierzy w Boga, albo że nie uwierzy, bo to jest intymne przeżycie każdego człowieka indywidualnie. Kościół uczy, że wiara wymaga Łaski Bożej, bez tej łaski nie sposób uwierzyć w Boga. Rodzice choćby się nie wiem jak starali, razem z katechetami to nie sprawią, ze dziecko uwierzy.

Każde z nas, gdy dochodzi do dojrzałości zadaje sobie to pytanie: czy ja wierzę w Boga?
I w ramach pełnej dojrzałej wolności odpowiadamy sobie na to pytanie.
Ci co wierzą praktykują, zazwyczaj w religii, w której się wychowali, jednak nie jest to z musu, siłą, tylko z aktu akceptacji wiary rodziców, w której się wychowało, aktu podjętego w pełni wolności.

Jeśli się nie wierzy w Boga, to z kolei, żadne przymusy i zakazy nie powinny sprawić udawania, ze się wierzy.
Przecież ktoś kto udaje coś takiego, traci wiele ze swego człowieczeństwa, opartego przecież na pełni wolności i suwerenności.
Właśnie dlatego trudno mi uwierzyć, że duży odsetek osób to robi.

Ja nie byłem w Kościele w latach 1964-1978. Nie biegałem za aktami apostazji, tylko nie chodziłem do kościoła, bo przestałem wyczuwać istnienie Boga. Byłem w tym czasie agnostykiem. Żadne papiery mi do tego nie były potrzebne. Czułem się agnostykiem i czułem się wolny.
I byłem wolny. Korzystałem ze swej wolności i wtedy i później, gdy do Kościoła wróciłem. Nie wyobrażam sobie, bym miał wędrować do Nieba jako niewolnik. To się po prostu nie da. Jestem dzieckiem Boga, tak, jak każde z nas, nie niewolnikiem.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#31 2014-07-13 04:39:12

polliter
moderatus polliterus
Skąd: Tilburg
Zarejestrowany: 2011-03-05
Posty: 6412

Re: Kto nie może być katolikiem?

Ale wiara w Boga z religią ma niewiele wspólnego. Przecież ja też wierzę w swojego Boga, Boga, który mieszka w człowieku i ten bóg kompletnie nie pasuje do wizerunku kreowanego przez religię. Pewnie, mógłbym to olać i żyć po swojemu tak jak robi większość katolików, ale wiesz dlaczego dokonałem apostazji? Bo drażni mnie manipulowanie danymi, że 90% Polaków to katolicy, a przecież wszyscy wiedzą, łącznie z czarnym personelem naziemnym, że to bzdura. Dlatego zachęcam wszystkich pseudokatolików do apostazjii, by Kościół w końcu zobaczył ilu ma swoich wyznawców. Ale nie, Kościół wie ile straci, dlatego chętnie chrzci, ale bardzo niechętnie wypuszcza ze swoich sideł, bo chodzi mu o statystyki, by w ten sposób naciskać na politykę mówiąc: "przecież 90% Polaków jest katolikami i oni muszą mieć swoje prawa, ważniejsze od innych, bo wiadomo, że w demokracji liczą się prawa większości". Otóż nie! Realnie jesteście mniejszością, ale w papierach, faktycznie, stanowicie większość. To tak jak za komuny - większość popierała jedyną, słuszną partię, a realia były zupełnie inne.
To wywołuje nienawiść do Kościoła w społeczeństwie, to wywołuje bunt, to Wy (no, nie Wy, bo jesteście tylko owieczkami, ale Kościół) prowokujecie artystów do ataku na Was.
Chcecie narzucić swoje prawa, bo w jakiejś książce coś napisano, nawet mądrze, ale Wy to w durny sposób interpretujecie i chcecie, żeby wszyscy zgodzili się z Waszą interpretacją, ale niedoczekanie, ja po swojemu interpretuję Biblię. Kiedyś zginąłbym za to na stosie, ale nie teraz, dzięki Bogu. Niech katolicy nie narzucają swoich praw obywatelom, bo wcale nie jesteście większością albo jesteście, ale taką ze statystyk PRL-u, w których Polska przodowała we wszystkich dziedzinach.
Szanuję Waszą wiarę w bajki, szanuję każdą wiarę, bo to jest coś, co świadczy o naszym człowieczeństwie, ale, do kurwy nędzy, nie narzucajcie jej innym. Ja inaczej traktuję przykazanie "nie zabijaj", Wy inaczej, hindusi jeszcze inaczej (prawo ahimsy), Zydzi jeszcze inaczej, muzułmanie jeszcze, jeszcze inaczej, ale nas obowiązuje kodeks świecki, a nie religijny.
"Nie ma ma takiego czynu, który na całym świecie byłby uznawany za jednoznacznie zły i jednoznacznie dobry"
Markiz D.A.F. de Sade
Przemyśl te słowa.


"Ateista - dzięki Bogu" Luis Bunuel
"Mam problem z piciem. Dwie ręce, a tylko jedna gęba" Keith Richards

Offline

 

#32 2014-07-13 06:39:48

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Kto nie może być katolikiem?

maly_kwiatek napisał(a):

Lidziu, możesz mi jako katolikowi, wyjaśnić co to jest za uwarunkowanie, którego nie widzę, a w którego samym środku siedzę, według Ciebie?

Kwiatuszku, za mało Cię znam, żeby mówić o Tobie osobiście... Mogę tylko ogólnie, na bazie tego, z czym się w życiu spotkałam.

I jednym z elementów tego uwarunkowania jest choćby to, co napisałeś niżej: my mówimy o religii i kościele, Ty o wierze w Boga... Muszę Ci powiedzieć, że właśnie to jest z pozycji typowo katolickiej: katolik, generalnie (bo są i wyjątki) postrzega nie katolika jako 'niewierzącego'. Choć niby wie, że wiara w Boga to nie religia.

Także (ale to już nie o Tobie, a z samego życia) takie swego rodzaju 'politowanie' względem osób, które do kościoła nie chodzą, albo mają na tyle odwagi, żeby przyznać się, że z religii zrezygnowały. Pierwszą reakcją jest próba wyjaśnienia, że ta osoba 'błądzi' i 'nawrócenia' jej na 'dobrą' drogę. Jak nie pomaga - odcięcie się od tej osoby, traktowanie jej z dystansem, jak kogoś obcego, niekiedy nawet jak 'wroga'. Coś na zasadzie: Rób sobie co chcesz, Twój wybór, ale ja umywam ręce, żeby się nie pobrudzić przy Tobie.

Poza tym katolik (znów generalnie, w związku z tą większością, o której mówiłam, bo znam również ludzi z tej chlubnej mniejszości) nagminnie osądza, nie postrzegając tego w ogóle. Bo i sam kościół (księża) to robi.

Na apostazji mi nie zależy. Żyję wśród katolików, jako jedyna z rodziny oderwałam się od religii, wiem, że oni (moja rodzina) 'cierpią' z tego powodu, więc jak umrę, mieliby bardzo duży problem z pochówkiem apostaty. Kocham ich i nie chcę im tego fundować, niech mnie pochowają, jak im będzie najbardziej pasowało img/smilies/smile.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#33 2014-07-13 06:47:53

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Kto nie może być katolikiem?

maly_kwiatek napisał(a):

Człowieczeństwo człowieka jest sumą tego co ma w duszy i tego, co czyni na zewnątrz.
Nie można odrywać człowieczeństwa od zachowań człowieka, to byłaby jakaś okropna schizofrenia.
Religijność i poglądy człowieka składają się oczywiście też na jego człowieczeństwo.

Tak jest img/smilies/smile. Czyli patrzę, jakim kto jest człowiekiem, a nie jaki światopogląd wyznaje. Bo religia (filozofia lub nawet jej brak, każdy pogląd) jest tu tylko 'narzędziem', dzięki któremu człowiek może kształtować swoje uczucia. I te bezpośrednio przekładają się na życie, na zachowania.

Katolicyzm, niestety, często zaszczepia uczucia negatywne (bo i takie jest rozumienie religijne, rozumienie życia, Jezusa, Biblii).

Ostatnio edytowany przez Lidka (2014-07-13 06:51:09)


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#34 2014-07-14 00:09:29

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3134

Re: Kto nie może być katolikiem?

No więc nikt nie zgadł.
Nawet nikt nie próbował.
Święty Jan Paweł II, autor Encykliki Evangelium Vitae zaszczepia wśród czytelników Powszechną Deklarację Praw Człowieka z 1948 roku.
Jeśli dla kogoś istota praw człowieka, to uczucia negatywne, to współczuję.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#35 2014-07-14 06:13:38

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Kto nie może być katolikiem?

A tu było coś do zgadywania? img/smilies/big_smile

Kwiatuszku, a o co Ci chodzi z tą encykliką?... Ja mówię o samym życiu, o tym, co postrzegam wokół siebie (i nie tylko ja, rzecz jasna). Czyli o katolicyzmie w praktyce. Podstawą religii chyba powinna być Biblia, a nie Deklaracja Praw Człowieka z 1948 roku?...


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#36 2014-07-14 10:03:26

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3134

Re: Kto nie może być katolikiem?

Podstawą katolickiej religii jest Pismo Święte i Tradycja.
Mówimy o encyklice Evangelium Vitae, która tłumaczy, dlaczego życie należy ochraniać od poczęcia aż do naturalnej śmierci  i jak się to ma do Praw Człowieka, które człowiek świecki skodyfikował w powszechnej deklaracji dla ochrony siebie samego.
Przypominam, że Powszechna Deklaracja Praw Człowieka powstała w ONZ w 1948 jako odpowiedź ludzkości na setki milionów ofiar, jakie zabrała II Wojna Światowa...

Oby nigdy więcej....

Co do Twojego wyjaśnienia, czym jest uwarunkowanie w jakim jakoby siedzę po same uszy.
Piszesz: I jednym z elementów tego uwarunkowania jest choćby to, co napisałeś niżej: my mówimy o religii i kościele, Ty o wierze w Boga...

Każdy logicznie myślący i niekoniecznie wierzący człowiek ma takie "uwarunkowanie", bo religia i Kościół dotyczą wiary w Boga.
Jeśli Ty oderwałaś oba pojęcia od siebie to wygląda na to, ze popadłaś w jakiś błąd "nieuwarunkowania". Taka się tu myśl nasuwa, mogę się mylić.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#37 2014-07-14 10:46:13

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Kto nie może być katolikiem?

maly_kwiatek napisał(a):

Co do Twojego wyjaśnienia, czym jest uwarunkowanie w jakim jakoby siedzę po same uszy.
Piszesz: I jednym z elementów tego uwarunkowania jest choćby to, co napisałeś niżej: my mówimy o religii i kościele, Ty o wierze w Boga...

Każdy logicznie myślący i niekoniecznie wierzący człowiek ma takie "uwarunkowanie", bo religia i Kościół dotyczą wiary w Boga.
Jeśli Ty oderwałaś oba pojęcia od siebie to wygląda na to, ze popadłaś w jakiś błąd "nieuwarunkowania". Taka się tu myśl nasuwa, mogę się mylić.

Kwiatuszku, wciąż się nie rozumiemy, ale nie oczekuję tego img/smilies/smile. Czyli odpowiem, ale na tym chyba zakończymy?...

Owszem, każdy logicznie myślący człowiek powie, że religia jest związana z wiarą w Boga.

Natomiast nie każdy (w sumie rzadko który) człowiek wyznający religię powie, że wiara w Boga nie jest związana z religią. W sensie - wiara w Boga dotyczy każdego, kto w Boga wierzy. Ale nie każdy, kto w Boga wierzy, musi wyznawać jakąś religię.

Uwarunkowanie religijne wyraża się właśnie tym, że katolicy w bardzo dużej części utożsamiają wiarę w Boga tylko z religią, więc osoby z nią nie związane traktują jak niewierzących.

Właśnie takie uwarunkowanie prowadzi do podziałów, antagonizmów i nawet wojen: jesteśmy MY, 'lepsi', bo wyznajemy religię i wierzymy w Boga, i jesteście WY, 'gorsi', którzy religii nie wyznajecie, więc w Boga nie wierzycie.

Takie podejście, zamknięcie w jakąś 'enklawę' tych wierzących, powoduje, że jakiekolwiek zdanie krytyczne czy nawet zwykłe pytanie dotyczące logiki dostępnej każdemu człowiekowi, jest odbierane jako 'atak' na wiarę.

Ja nie oderwałam dwóch pojęć, a wyszłam poza uwarunkowanie religijne. To mi pozwoliło postrzec to, czego nie postrzegałam, kiedy była w samym centrum uwarunkowania religijnego, czyli tego MY, 'lepsi'.

I nie ma czegoś takiego, jak 'nieuwarunkowanie' (z błędem czy bez). Człowiek jest tak skonstruowany, że jest uwarunkowany od A do Z. I może tylko zmieniać uwarunkowania mentalne, czyli zataczać coraz szerszy krąg rozumienia życia. Zamienia się jedno uwarunkowanie na drugie, czyli zbliża się do Prawdy. Bo taka jest naturalna droga rozwoju: im więcej rozumiemy, tym więcej akceptujemy i tą akceptacją właśnie zbliżamy się do Prawdy. Krąg religijny jest bardzo 'ciasny', niewiele wyjaśnia, niewiele oferuje. Ale jest też wielu ludzi, dla których to 'niewiele' to bardzo dużo.

Więc nie krytykuję, a akceptuję i tyle.

Wiara w Boga nie jest uzależniona od religii. A naszym bliźnim nie jest ten, kto ma takie same poglądy jak my (czyli wyznaje taką samą religię), a każdy inny człowiek.

Zamykanie się w tym podziale na MY i WY prowadzi nie do akceptacji, a do negacji każdego spoza kręgu MY.

I tak właśnie religia daje się odczuć w życiu. Negacją. I to nie tylko z powodu stworzenia tego podziału, z powodów czysto religijnych również. Tradycja to ówczesne zrozumienie nauk Jezusa, które powtarza się przez lata i tysiąclecia. Czyli założenie, że ówcześni zrozumieli.

A, moim zdaniem, nie zrozumieli.

Gdyby to rzeczywiście apostołowie spisali, Nowy Testament wyglądałby zupełnie inaczej. Ale oni tego nie zrobili, Ewangelie zostały spisane przez innych ludzi, dziesiątki, a nawet setki lat po śmierci Jezusa. Na podstawie słów powtarzanych przez ludzi. Religie, które powstały później, bazują na słowach, a nie na treściach, które się za nimi kryją.

Nieważne...

Co ma wspólnego negacja z Miłością (przez duże M to jest właśnie ta bezwarunkowa). Czyli Bóg w nas (bo każdy człowiek ma w sobie tę Boską cząstkę i potrafi kochać bezwarunkowo). Czy człowiek negujący wyraża sobą tę Boskość?...

Kwiatuszku, jak to potrafisz (a czuję, że tak), po prostu kochaj i żyj, żyj i kochaj, nie osądzaj, akceptuj. Nikogo nie zmienisz, ani nikt Ciebie nie zmieni, a rozmowy na ten temat do niczego nie prowadzą. Jedyne, co możesz, to rozpoznawać swoje własne uczucia i starać się zrozumieć wszelkie negujące. Im więcej zrozumiesz, tym mniej będziesz negował i o to właśnie w życiu chodzi.

:love1:


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#38 2014-07-14 12:04:03

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3134

Re: Kto nie może być katolikiem?

Zaczynam rozumieć Lidziu, co miałaś na myśli z tym uwarunkowaniem, bo mimo, że napisałaś, ze szkoda wyjaśniać bo i tak nie zrozumiem, to w końcu wyjaśniłaś :bravo:

Masz prawo mieć swoje szczególne poglądy bez ich objaśniania, jednak skoro wchodzisz z nimi na publiczne forum, to objaśnić wypada. I dziękuję. Śmiać mi się chciało w pewnym momencie, jak czytałem o tych strasznych fundamentalistach katolikach. Zachęcam Cię do postudiowania stosunków społeczno religijnych w państwach islamu. Tam byś dopiero zobaczyła fundamentalizm.

Nareszcie też wyjaśniłaś, ze Twój pogląd niekoniecznie dotyczy wszystkich katolików, bo nie wszyscy muszą być uwarunkowani.
I odetchnąłem z ulgą, bo rzecz nie dotyczyła jednak mnie. Ja nie jestem uwarunkowany według Twojego wyjaśnienia no i nie zarzucasz mi tego. No to chwała Bogu.

Nie badałem innych religii pod kątem wyłączności zbawienia.
Jakoś mnie to specjalnie nie interesowało, chociaż, jeśli czytać medialne fragmentaryczne dane, to za odejście od islamu jest chyba kara śmierci.
Zapewniam Cię, że ze strony Kościoła Katolickiego nic Ci takiego nie grozi.

Kościół Katolicki uczy, ze poza Kościołem nie ma zbawienia.
Ma to znaczenie bardzo transcendentne i nie miejsce je tu wyjaśniać.
Z pewnością to stanowisko nie polega na tym, że zbawiony może być tylko ten kto drepta co niedzielę do kościoła na godzinkę.
Tak myślą i twierdzą niektórzy niewierzący i wrogowie Kościoła, dla nas to nie ma jednak na szczęście znaczenia.
Do Kościoła zapraszamy wszystkich i tych dreptających i nie img/smilies/smile http://yoursmiles.org/tsmile/rulez/t2027
Każdy może do nas przyjść i z nami być, chyba, że ma karę kościelną.
Jednak to temat na inne opowiadanie.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#39 2014-07-14 13:57:25

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Kto nie może być katolikiem?

To w ogóle zrobił się temat nie na temat img/smilies/big_smile.

Ale cieszę się, że w końcu jakoś się porozumieliśmy img/smilies/smile. Myślę, że ciąg dalszy tej dyskusji jeszcze będzie miał miejsce, w innych tematach. Przed chwilą Ci odpowiedziałam na temat 'obcowania świętych', a już mi się kojarzy...

No, nic, nie będę tu off-topować, dojdziemy do tego img/smilies/wink.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#40 2014-07-15 10:54:05

Kahlan
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2014-06-12
Posty: 103

Re: Kto nie może być katolikiem?

Teraz każdy kto ma chrzest nazywa siebie Katolikiem... Najmniejszy pies szczeka najgłośniej... Bo właśnie ci ochrzczeni ale nie praktykujący lub praktykujący ale nie noszący w sercu, twierdzą, że mają prawo osądzać kto jest kim i co może. Wystarczy jeden występek odbiegający od ich normy i już nie masz prawa być Katolikiem. Ale zapominają co było w Biblii: "Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień." Czasy są tak głupie, że każdy kto by to teraz usłyszał i tak rzuciłby tym kamieniem, bo przecież jest anonimowy, a nikt nie czyta w myślach.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo