Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#1 2015-01-16 15:18:04

civilmonk
szlachetny gawędziarz

duch a ciało

Bardzo ciekawy artykuł. Na razie wkleję tylko - może ktoś też już zajrzy, ale później postaram się to skomentować, tym bardziej, że nie każdy angielski musi znać.  Warto to tym pogadać.

http://www.scienceandnonduality.com/con … mbodiment/


Nie bierz tego tak na serio. To słowa ułożone tak, by ktoś mógł na chwilę, poprzez nie, uporządkować świat, tak by pasował do aktualnej sytuacji. Nazywanie to jest naturalna tendencja umysłu. Umysł musi budować sobie taki mentalo-uczuciowy obraz, by uzasadnić swoją historię i decyzje do podjęcia. Czy jesteś tym umysłem, który ma takie tendencje? Czy jesteś jego świadkiem? Czym jesteś?

Offline

 

#2 2015-01-16 15:22:59

martin1002
przyboczny

Re: duch a ciało

civilmonk napisał(a):

może ktoś też już zajrzy

Ktoś się bardzo ucieszył img/smilies/smile


Ani dualne, ani niedualne.

Offline

 

#3 2015-01-17 11:10:29

martin1002
przyboczny

Re: duch a ciało

Czy można odczuwać spokój i zdenerwowanie jednocześnie?
Pytam, bo przypomniała mi się matura ustna z polskiego. Nie bałam się egzaminu, ale pani z komisji stwierdziła, że jestem zestresowana. Wkurzyło mnie to. Przecież ona nie widzi prawdziwej mnie!
Byłam tylko spokojnym obserwatorem lęków w moim ciele. Uwięzioną w nim świadomością, odrębną od tego, co obserwowałam.


Ani dualne, ani niedualne.

Offline

 

#4 2015-01-17 11:16:06

Crows
mentor

Re: duch a ciało

martin1002 napisał(a):

Czy można odczuwać spokój i zdenerwowanie jednocześnie?

można kiedy ciało gra jedno a umysł drugie , a ciekawie jest kiedy trzeci - obserwator to " widzi"
te stany nie są dobre na dłuższy czas , lepiej szukac jedności i w niej odczuwać i działać = wtedy rodzi sie moc .


:
:
Nie podziwiam ludzi idealnych.
Tych, ktòrzy nigdy nie upadli,ani się nie potknęli...
Nie istnieje taki rodzaj ludzi...
Oni tylko udają to, kim nie są;
nie pojęli piękna i urody tkwiącej w życiu..

Offline

 

#5 2015-01-17 11:33:26

martin1002
przyboczny

Re: duch a ciało

Crows napisał(a):

lepiej szukac jedności i w niej odczuwać i działać = wtedy rodzi sie moc .

Masz rację, Mistrzu img/smilies/smile Niech Moc będzie z Tobą.


Ani dualne, ani niedualne.

Offline

 

#6 2015-01-17 11:51:43

Crows
mentor

Re: duch a ciało

martin1002 napisał(a):

Niech Moc będzie z Tobą.

;

http://1.bp.blogspot.com/-I8Fb2PPDuRs/UWaDsoeH6wI/AAAAAAAAEeA/nVQslzHTZs0/s1600/1490.jpg


:
:
Nie podziwiam ludzi idealnych.
Tych, ktòrzy nigdy nie upadli,ani się nie potknęli...
Nie istnieje taki rodzaj ludzi...
Oni tylko udają to, kim nie są;
nie pojęli piękna i urody tkwiącej w życiu..

Offline

 

#7 2015-01-17 12:58:15

mordotymoja
Moderator

Re: duch a ciało

Przejaśniło siem...lżej na duchu,czas ruszyć leniwe ciało img/smilies/smile .

Offline

 

#8 2015-01-17 13:10:34

ayalen
przyboczny

Re: duch a ciało

martin1002 napisał(a):

Czy można odczuwać spokój i zdenerwowanie jednocześnie?
Pytam, bo przypomniała mi się matura ustna z polskiego. Nie bałam się egzaminu, ale pani z komisji stwierdziła, że jestem zestresowana. Wkurzyło mnie to. Przecież ona nie widzi prawdziwej mnie!
Byłam tylko spokojnym obserwatorem lęków w moim ciele. Uwięzioną w nim świadomością, odrębną od tego, co obserwowałam.

Jak to, co jest Twoje, co jest czescia Ciebie - moze Cie wiezic? Twoje cialo jest materializacja swiadomosci przelozonej przez uczucia, jak wiec mozesz byc swoim wlasnym wiezieniem?
Klatke tworzy nieswiadomosc braku klatki - wszystko czym sie przejawiasz, sluzy sobie wzajemnie, w istocie stanowiac jedno. Ciebie.

Offline

 

#9 2015-01-17 13:18:00

martin1002
przyboczny

Re: duch a ciało

ayalen napisał(a):

Twoje cialo jest materializacja swiadomosci przelozonej przez uczucia

Skąd o tym wiesz?


Ani dualne, ani niedualne.

Offline

 

#10 2015-01-17 13:32:05

k4cz0r200
przyboczny

Re: duch a ciało

Pytam, bo przypomniała mi się matura ustna z polskiego. Nie bałam się egzaminu, ale pani z komisji stwierdziła, że jestem zestresowana.

Kiedy ja zdawałem prawo jazdy, czy tam maturę, nie pamiętam już, to babcia powiedziała mi, żebym się nie denerwował. Byłem bardzo zdziwiony, bo miałem w sobie stoicki spokój, ani trochę się nie stresowałem. Powiedziałem jej, ze nie stresuje się, bo nie mam czym, a ta powiedziała coś w stylu, że jakiś bohater jakiegoś serialu, chyba z m jak milosc też tak mówił a się stresował img/smilies/big_smile No ogólnie mnie to rozweseliło i tak to jakoś zapamiętałem, że ludzie nie zawsze wiedzą jak się czujesz, co najwyżej podejrzewają. Wydaje mi się, że pani z komisji powiedziała to z doświadczenia i przyzwyczajenia, po prostu nie spodziewała się, że nie będziesz się denerwować img/smilies/wink


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

#11 2015-01-17 13:43:12

martin1002
przyboczny

Re: duch a ciało

k4cz0r200 napisał(a):

Wydaje mi się, że pani z komisji powiedziała to z doświadczenia i przyzwyczajenia, po prostu nie spodziewała się, że nie będziesz się denerwować img/smilies/wink

Kaczor, komisja była uprzedzona, że będzie mieć do czynienia z osobą prawie niemówiącą...


Ani dualne, ani niedualne.

Offline

 

#12 2015-01-17 14:31:03

k4cz0r200
przyboczny

Re: duch a ciało

martin1002 napisał(a):

k4cz0r200 napisał(a):

Wydaje mi się, że pani z komisji powiedziała to z doświadczenia i przyzwyczajenia, po prostu nie spodziewała się, że nie będziesz się denerwować img/smilies/wink

Kaczor, komisja była uprzedzona, że będzie mieć do czynienia z osobą prawie niemówiącą...

Co dokładnie blokowało Cię przed tym żeby po prostu mówić?


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

#13 2015-01-17 14:45:19

martin1002
przyboczny

Re: duch a ciało

k4cz0r200 napisał(a):

Co dokładnie blokowało Cię przed tym żeby po prostu mówić?

Wiesz, mówienie to coś, co po prostu się wydarza. Przez 99% czasu jednak się NIE wydarza. Nie za bardzo mam na to wpływ.
Przypominam, że jestem tylko obserwatorem.


Ani dualne, ani niedualne.

Offline

 

#14 2015-01-17 18:02:03

martin1002
przyboczny

Re: duch a ciało

CM nic nie pisze... W samadhi się zasiedział pewnie.  img/smilies/smile


Ani dualne, ani niedualne.

Offline

 

#15 2015-01-17 19:40:01

k4cz0r200
przyboczny

Re: duch a ciało

martin1002 napisał(a):

k4cz0r200 napisał(a):

Co dokładnie blokowało Cię przed tym żeby po prostu mówić?

Wiesz, mówienie to coś, co po prostu się wydarza. Przez 99% czasu jednak się NIE wydarza. Nie za bardzo mam na to wpływ.
Przypominam, że jestem tylko obserwatorem.

No ale że nie chcesz czy nie możesz tego zmienić? Jesteś obserwatorem z wyboru czy z musu? Jeśli z wyboru, to czemuż to piszesz tak jakby Cię to gnębiło?


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

#16 2015-01-17 20:55:36

maly_kwiatek
przyboczny

Re: duch a ciało

civilmonk napisał(a):

Bardzo ciekawy artykuł. Na razie wkleję tylko - może ktoś też już zajrzy, ale później postaram się to skomentować, tym bardziej, że nie każdy angielski musi znać.  Warto to tym pogadać.

http://www.scienceandnonduality.com/con … mbodiment/

Ten artykuł przejął mnie do głębi.
Bardzo rzadko spotykam takie celne i trafne rozprawki na temat tzw. rozwoju duchowego, jaką napisał Scott.
Dlatego postanowiłem przetłumaczyć artykuł dla osób nie angielsko - języcznych.

Enjoy :love1:

Świadome wcielenie
Scott Kiloby

Zawsze wydawało mi się, że moje ciało jest czymś bardzo fizycznym i gęstym. To było tak, jakbym był zamknięty w kapsułę, oddzielony, a nawet uwięziony w ciężkiej, grubej, nieprzenikalnej fizycznej skorupie i że ciało jest oddzielone od umysłu. Umysł wydawał się dużo bardziej ulotny, niż ciało. Umysł wydawał się być zbudowany tylko z tych nieznośnych,  małych rzeczy, zwanych myślami, które przychodzą i odchodzą. W czasie uspokojenia i obserwowania myśli, wydawały się one przejrzyste. Umysł i własne ja, które wydawały się, że się w tym znajdują, nie dawały się znaleźć. Wydawało się, że powstają one z myśli dziejących się w przestrzeni. Wydawało się to, jakby było ostatecznym przebudzeniem. Nie było ....

Ciało wydawało się czymś zupełnie innym, zbyt fizycznym, z braku lepszego słowa, by nadawało się do badania. Przypuszczam, że dlatego niektórzy na duchowej ścieżce w rzeczywistości nie badają go. Mieści się w nim wiele rzeczy, takich jak uzależnienia, lęk, emocje, stłumione emocje, urazy i skurcze. Dla mnie, ciało wydawało się niefortunnym ograniczeniem – czymś, z czym po prostu muszę mieć do czynienia podczas mojego pobytu na ziemi. A gdy podrosłem, tracąc moje dobrze zdefiniowane ciało pływaka, ciało wydawało mi się jeszcze bardziej bezużyteczne, jak zwisający płat, powoli obumierający i prowadzący ku śmierci i rozkładu. A w wieku 40 lat, zacząłem doświadczać typowe bóle, które przychodzą z wiekiem. To wszystko wydawało się skazywać mnie na potrzebę ucieczki od ciała. 40 lat pracy z perspektywą dalszych 40 na tej drodze. To jest to!

Ponieważ ciało jest magazynem wszystkich tych problemów, zacząłem widzieć to, co robiłem przez większość mojego życia, a także to, co większość ludzi robi. Robimy wszystko, co prawdopodobnie możemy zrobić, aby uniknąć lub uciec od bycia w pełni i świadomie wcielonymi. Opracowaliśmy wymyślne sposoby unikania i ucieczki. Oto tylko niektóre z tych sposobów (ja zrobiłem większość z nich):

1. Szukanie czegoś poza sobą (narkotyki, oświecenie, sukces, miłość, kofeina, itp.), aby uleczyć dyskomfort bycia wcielonym człowiekiem.

2. Stawanie się naprawdę inteligentnym, przeładowanie naszych mózgów wypracowanymi ramowymi koncepcjami i etykietami na temat wszystkiego. Takie nastawienie pozwala nam spędzać większość czasu i uwagi na myślach, które stawiają nas w poczuciu bezpiecznego miejsca, tak, że nie musimy odczuwać tego, co naprawdę jest istotą wcielenia ludzkiego i doświadczać delikatności i intymności tej relacji.

3. Stałe wysiłki nad zmienianiem wyglądu ciała za pomocą diety, ćwiczeń, a nawet zaburzeń w  odżywianiu, aby uniknąć głębokiego, wewnętrznego bólu, uczucia zranienia i nie wystarczającego poczucia dobrostanu w świecie, który ceni fizyczny wygląd bardzo wysoko. Wydawanie ogromnych ilości pieniędzy, czasu i energii, aby zatrzymać proces starzenia się. W wielu przypadkach, wszystkie te wysiłki, w istocie nie uwalniają od wewnętrznego cierpienia.

4. Całkowite oddzielenie się od urazów i innych warunków panujących w organizmie, które są po prostu zbyt bolesne, by stanąć z nimi twarzą w twarz. Ja spotykałem się z ludźmi, którzy rozwinęli w sobie zdolność do ucieczki od ciała, przy pierwszym objawie lęku lub urazu.

5. Wypoczywanie w stanie przebudzonym, który nie jest stanem wcielonym, co po prostu nadaje kurs dostosowywania się do różnych warunków, tak, by ciągle trwać na scenie życia w taki czy inny sposób.

Pracowałem z ludźmi w Centrum Kiloby którzy przyszli do naszych drzwi z widocznymi lukami w ich ciałach. Jedno spojrzenie w ich oczy ujawnia istnienie w nich poszukiwania bycia kimś innym, niż człowiek. Niektórzy przyjeżdżają do Centrum po latach nadużywania narkotyków lub alkoholu, zaburzeń w odżywianiu lub urazów. Ich oczy i ich energia opowiadają historię: "To jest zbyt wiele, aby posiadać tego świadomość w moim ciele." Są nerwowi, niepewni i niespokojni, czekając na następną okazję do ucieczki od występującego niekomfortowego samopoczucia, lub emocji. Jednym z najtrudniejszych zadań, jakie zadajemy klientom w Centrum do zrobienia, to siedzieć cicho samemu w pokoju, bez telefonu komórkowego, komputera, jedzenia, telewizora czy czegokolwiek innego. Tak się dzieje, gdy niepewność bycia wcielonym człowiekiem naprawdę zaczyna wychodzić na powierzchnię.  Wszystko w ich systemie krzyczy: "Nie, nie mogę być tu sam z tym ciałem!” W okresie między sesjami, istnieje silna potrzeba, aby powrócić do telefonu komórkowego, iPada, telefonu, telewizji, pracy, jedzenia, narkotyków, uwagi  innych, itd. Cokolwiek, byle uciec ....

Poszukiwacze duchowi często przedstawiają ten sam rodzaj braków i niepokojów w ciele, jak osoby uzależnione od narkotyków i innych substancji. Wielu przybywa do Centrum, po potężnym doświadczeniu przebudzenia. Zbyt często przedstawiają ten sam rodzaj braków i niepokojów. Czasami poświęcają tak dużo wysiłku, by przekonać pracowników, że są oni przebudzeni, że nie dostrzegają oni faktycznej energii obronnej,  która pojawia się w ich ciałach, gdy ta sprawa jest rozważana. Wydaje się, że nauczanie nie dualne, a przynajmniej wiele przypadków takiego nauczania, robi trochę niedźwiedzią przysługę poszukiwaczom i zdobywcom świata, obiecując coś w rodzaju niekoncepcyjnego istnienia lub takiej obecności, która w jakiś sposób wymazuje wszystkie cierpienia w ciele i umyśle.  Taka obietnica nie daje ulgi zbyt często. Dowodem na to są puste oczy i energia niepokoju, nie pozwalająca po prostu usiąść i istnieć przez dłuższy czas. Widziałem ludzi, którym  wydawało się jasne, że nie mają ego, lub nawet chodzili naokoło, powtarzając, ze są przebudzeni, ale którzy wciąż doświadczali bardzo realnych skutków niezbadanych uzależnień, stłumionych emocji, skurczów, lęków, przymusów i urazów w ciele. Nasze ciała pamiętają cierpienie, nawet jeśli twierdzimy, że je pokonaliśmy.

W Centrum, spędzamy sporo czasu na zwyczajowych praktykach, które polegają na patrzeniu na samego siebie. Ale to tylko jeden z elementów sposobu na przebudzenie. Jest to część, która jest całkowicie niewystarczająca, aby w pełni rozpoznać i uwolnić cierpienia znajdujące się w ciele po latach życia na ziemi. Samo doświadczenie przebudzenia jest jedynie pierwszym krokiem. Zajmuje ciału trochę czasu dla ciała, aby nadrobić zaległości.

Wróćmy do mego ciała ... powodem, dla którego mówię o ludziach, którzy przychodzili do naszego Centrum jest, to, że mogę w pełni się odnosić się do tego, co oni przeżywali. Żyłem życiem próbując uciec, lub pokonać doświadczenie ciała, ze wszystkimi towarzyszącymi mu emocjami, odczuciami, skurczami, urazami,  itp. Rozumiem to całkowicie, bo tak żyłem.

Chciałbym móc powiedzieć, że znalazłem sposób odkrycia swej obecności, bez konieczności badania ciała. Chciałbym móc powiedzieć, co tak wiele innych nauczycieli mówi, mianowicie:  "Nie jesteś swoim ciałem." Jednak gdy usłyszałem, że jeden z tak mówiących nauczycieli, następnie palił papierosy, aż umarł od tego, uświadomiłem sobie, że nie chcę iść tą drogą. Wiem, jak to jest być uzależnionym. Jest bardzo wiele powiedziane o identyfikowaniu się z ciałem. Mówiąc: "Ja nie jestem moim ciałem", równocześnie będąc uzależnionym, dotkniętym urazami lub lękami, na pewnym poziomie jest tylko czynnością warg. Ciało pamięta prawdę, nawet gdy usta kłamią.

Jak już powiedziałem, moje ciało, kiedyś odczuwałem jako gęste, fizyczne i niespokojne. Musiałem odczuwać każde powstające odczucie, czy to cichości, czy niepokoju, ponieważ nie istnieje program zmiany  jakichkolwiek odczuć. Jasne, że były czasy, gdy chciałem zmienić sposób mego odczuwania. Ale to nie działa. Próbowałem tak wiele razy, na wiele sposobów. Nic nigdy nie działało. Próbowałem wszelkich uzależnień. Starałem się uniknąć konieczności patrzenia na uraz, będąc zastraszony jak dziecko. Próbowałem oddalić odczuwane lęki. Próbowałem, wierząc, że początkowe przebudzenie jest dość wystarczające, by naprawdę trwać w pokoju i wolności. To wszystko polegało na  przekonywaniu samego siebie. A ja wciąż tylko próbowałem przekonywać siebie.

Przyszedł moment, kiedy wszystkie szaleństwa i wszystkie działania  z dala od ciała okazały się być absolutnie daremne. Nie było sposobu, by uciec od doświadczenia życia jako człowieka w ciele. Coś musiało się zmienić. Zmiana nastąpiła w wyniku wewnętrznego badania ciała.

Kiedy mogłem zobaczyć lub poczuć swe ciało, zacząłem dostrzegać, że to na co w rzeczywistości patrzyłem, nie było w ogóle fizycznym pojemnikiem. To było połączenie wrażeń, emocji, słów i obrazów. Ale do cholery, przede wszystkim czułem fizyczność. Gdy badałem brzuch lub gardło, po prostu  widziałem obraz i czułem odczucie idące wraz z nim.  Po prostu nie robiłem nic - nic, ale byłem świadom tego obrazu lub tej energii. Badanie ogromnie pomogło w powstrzymaniu chęci zmiany tego, jak się czułem. Cała gra nad takim umocowaniem była widoczna jako daremna. Od tego momentu, stało się procesem uświadamiania sobie tych odczuć, emocji, słów i obrazów, i nic nie robienia z nimi. Bycie świadomym ich i pozwalanie im swobodnie płynąć, to było wystarczające. Zaczęły one być postrzegane jako powstające tymczasowo, tak jak myśli. Zdałem sobie sprawę, że życie bez zwracania uwagi na te wewnętrzne powstające odczucia,  prowadzi tylko z powrotem do poszukiwania, prób leczenia siebie i odseparowywania się. Nadszedł czas, by zwracać na to uwagę.

To odkrywanie stało się tak intymne, delikatne i łagodne,  jak stan zakochania się z wszystkimi odczuciami i myślami o ciele. Całkowite poddanie się wszystkiemu temu, co przychodzi. Chciałbym to delikatnie czuć w całym ciele, cały czas, całymi dniami. To naprawdę stało się romansem. Zacząłem dostrzegać, że przez całe moje życie szukałem uwagi, miłości i wszystkiego, co jest poza mną. Po prostu szukałem czegoś by zmienić to, jak się czułem, kogoś kto by pokochał moje ciało, moje doświadczenie. Zdałem sobie sprawę, że jest to moja praca, a nie kogoś innego. Szukanie tego poza sobą jest prawie niemożliwością. I jest to bardzo pokrętne i nieefektywne, aby myśleć, że coś poza mną pocieszy i pokocha moje doświadczenie. To jest wyzwanie dla mnie, aby to zrobić.

Teraz, zanim przejdziemy dalej, to nie byłem  "ja", który to robił.  To nie była historia o tym, jak Scott ogarnął swoje ciało. Historia mogła myśleć tylko o ciele. Nie da się tego w pełni doświadczyć. Ciało zostało przyjęte z miejsca, w pewnym sensie wolnego od myśli, gdzie wiele myśli przyszło odpoczywać. To był taki odpoczynek, w którym nie było żadnych słów. Nazywam to świadomym wcieleniem, kiedy my już nie polegamy na naszych umysłach i na naszym ego, aby znać nasze ciała. Po prostu czujemy je bezpośrednio, poprzez obecność ich każdego zakątka i kryjówki. Aby doświadczać  ciała intymnie i bezpośrednio, trzeba patrzeć na nie całościowo. To ma być tak bardzo w pełni świadome, że nie będzie już więcej ucieczek i nie ma już więcej biegów dokądkolwiek.

Moje ciało zaczęło się czuć i wyglądać jak kreskówka, jak gra obrazów duchów i odczuć, które przychodzą i odchodzą, bez przywiązania do nich. To wciąż było moje doświadczenie, być intymnie świadomym ciała, wraz ze wszystkim w życiu - dźwiękami, kolorami, przestrzenią, drzewami, wszystkim. Jest tak bardzo słodko  kochać doświadczenie, że ucieczka i unikanie przestają mieć sens.

Ze względu na niebezpieczeństwo wyrzucenia z tego miejsca marchewki, powiem jeszcze coś. Jest również wartościowe badać stan wcielenia, aby przejść od identyfikacji z ciałem fizycznym do słodkiego i miłosnego połączenia się z całym cielesnym doświadczeniem, bez utożsamiania się z nim już. Ośmielę się powiedzieć, że jest bardzo błogie przyjąć przebudzenie aż tak głęboko. Jeśli widzisz, że jest to takie jak marchew, zwróć uwagę na poszukiwania poza myślami. To poszukiwanie jest drogą ucieczki. Zapytaj o to. Ja po prostu dzielę się moim doświadczeniem. Nie staram się podawać dodatkowych poszukiwań i projekcji.

Nie mam pojęcia, o czym ludzie mówią, kiedy mówią o przebudzeniu bez świadomości aspektu wcielenia. Mogę sobie tylko wyobrazić, że oni mówią o przebudzeniu głowy, gdzie istnieje poczucie przestrzeni lub istnienia bez głowy. Nie mogłem się tym zadowolić. Moje ciało by mi na to nie pozwoliło. On też krzyczało, aby się obudzić. Dla tych, którzy nie zgadzają się z perspektywą przebudzenia ciała, mogę sobie tylko wyobrazić, że wy też cierpicie tak jak ja, i podobnie jak wiele innych osób, z różnego rodzaju zjawiskami dziejącymi się w ciele, które są odrzucane, unikane, lub uciekacie od nich - z niepokojem braków żyjącym w centrum waszego doświadczenia. Czy doświadczasz uzależnienia? Czy masz podstawowe poczucie niepokoju na niskim poziomie? Czy nie jesteś w stanie usiąść i po prostu być przez dłuższy czas? Czy pociąga Cię opracowywanie ramowych koncepcji? Czy bardzo bronisz się przed różnymi koncepcjami? Rozważ realną możliwość, że przeskoczyłeś aspekt wcielenia i zobacz, że takie założenie nie działa. To po prostu przedłuża nieuniknioną  świadomość, że jedyną drogą jest przejście przez doświadczenie. Ja po prostu proponuję  możliwość dalszego nie pomijania naszego ludzkiego doświadczenia.

Kiedy wycofujesz się z praktyk przeskakiwania, to wycofujesz się z wszystkich dróg ucieczki. Wycofujesz się z niepokojów i braków. Po prostu wchodzisz w środek, widząc, że nigdy nie było powodu do ucieczki od razu.

Wchodzenie w środek pokazuje, że twoje ciało i życie są nierozdzielne. Wszystkie te poszukiwania i ucieczki od myślenia były tylko przypomnieniem, aby  czuć, akceptować i pozwalać, na to, co się czuło się jakby za dużo. To nie jest zbyt wiele, cokolwiek czujesz. To po prostu twoje ciało mówi "zwróć uwagę na mnie, zamiast szukać wszędzie ulgi, której nie da się znaleźć. – To ja jestem twoją ulgą".

http://www.cosgan.de/images/more/flowers/042


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#17 2015-01-17 21:34:59

civilmonk
szlachetny gawędziarz

Re: duch a ciało

Kwiatku - świetna robota. Ja potrafię przeczytać taki tekst mniej więcej ze zrozumieniem ale na tłumaczenie jestem za cienki. I za leniwy - Bóg Ci zapłać dobry człowieku img/smilies/smile

Chciałem skomentować. Hm.

Ten Pan nie pisze o ultymatywnym przebudzeniu o którym rozmawialiśmy z Martą w sąsiednim wątku o niemyśleniu. Autor pisze o vipassanie. Jest to przecudowna technika by pogłębić medytacje.

Przez lata praktyki zen pozostawałem zawieszony w umyśle - tak jak autor pisze. Funkcjonowałem jako przestrzeń dla myśli. Przez lata nic się w tej praktyce nie rozwijało. U Wilbera przeczytałem o vipassanie i zacząłem ją praktykować. Polega to właśnie na obserwacji ciała. Również Eckhart Tolle o tym mówi - on to nazywa, całkiem zręcznie, "zakotwiczeniem w ciele". Vipassana polega na obserwacji ciała z przychylnością, delikatną zachętą by pokazywało nam od wewnątrz siebie. Obserwujemy mięśnie, jamę brzuszną, oddech. Uwaga może skakać z miejsca na miejsce ale to nie istotne. Ważne by nie dawać się myślą od ciała odciągać.

Ta praktyka doprowadziła do jednego z moich małych przebudzeń o których tu pisałem. Siedziałem w lesie na pniu i w pewnym momencie doznałem głębokiego kontaktu z ciałem. Zjednoczyłem się z nim. Stałem się centaurem - umysłem i ciałem połączonym. To określenie z duchowości integralnej Wilbera. W momencie gdy to się stało, na mojej głowie, konkretnie na czapce, usiadł na chwilę ptak. Zadziwiające.

Od tej chwili vipassana była ... trudniejsza. Jednocześnie zyskałem żywotność jakiej wcześniej nie czułem. Medytacja stała się pełna energii. Była nie przestrzenią dla myśli ale przestrzenią dla energii. Trudność polegała na tym iż głębiej penetrowałem obserwacją ciało i w okolicach splotu słonecznego czułem niezwykłe napięcie. Było ono tak silne, że kilka razy jak się do niego bardzo zbliżyłem dostawałem ataku tachykardii. Tętno 160 - mierzyłem. Byłem tym przerażony. Dałem temu spokój. Za każdym razem gdy próbowałem ciągnęło mnie do tego "miejsca" ale przerywałem ze strachu przed atakiem. To był atak paniki. Atak panicznie przestraszonego wilka we mnie (dawniej, praktykując, pojawiały mi się wizualizacje siebie jako wilka, stąd takie porównanie).

Zmieniło się to na satsangu z Moojim img/smilies/smile Chwała Mu na wieki. Słuchając Go oczywiście praktykowałem jak to na satsangu bywa. Niezwykła energia tego spotkania pozwoliła mi ukoić wilka. Ten wilk to była moja mała jaźń, raniona od lat, która nie pozwała się zbyt blisko nikomu zbliżyć bo z doświadczenia wiedziała iż to może skończyć się kopniakiem. Na satsangu zbliżając się do tego miejsca płakałem. Siedziałem i płynęły mi łzy.

Ostatnio - paręnaście dni temu, nastąpiło kolejne małe przebudzenie. Pytanie Kim Jestem? trafiło dokładnie w to miejsce w którym przebywa, już ukojony, wilk. I odpowiedział. Ciepłem. Miłością. Spokojem. Bliskością. Teraz mam do niego dostęp w trzy sekundy od zamknięcia oczu. Jest to bardzo odprężające obcowanie ze sobą samym. A pytanie Kim Jestem? trafia dalej, i wyciąga kolejne rzeczy w pole świadomości. Teraz wyciąga już to pierwotne, najgłębsze odczucie "ja". Tą pierwotną identyfikację od której wszystko się zaczyna.

Tu wypada przypomnieć przekaz z "zaświatów" jaki dostałem gdy użyłem techniki stosowanej przez Lidkę (choć Ona tego nie nazwałby techniką img/smilies/wink ) - "kochaj, czuj, bądź". To ostatnie to właśnie rozpoznanie tej pierwotnej identyfikacji. Czuj to integracja ciała. Kochaj, wiadomo img/smilies/smile

CM

Ostatnio edytowany przez civilmonk (2015-01-17 21:39:54)


Nie bierz tego tak na serio. To słowa ułożone tak, by ktoś mógł na chwilę, poprzez nie, uporządkować świat, tak by pasował do aktualnej sytuacji. Nazywanie to jest naturalna tendencja umysłu. Umysł musi budować sobie taki mentalo-uczuciowy obraz, by uzasadnić swoją historię i decyzje do podjęcia. Czy jesteś tym umysłem, który ma takie tendencje? Czy jesteś jego świadkiem? Czym jesteś?

Offline

 

#18 2015-01-17 22:31:27

ayalen
przyboczny

Re: duch a ciało

martin1002 napisał(a):

ayalen napisał(a):

Twoje cialo jest materializacja swiadomosci przelozonej przez uczucia

Skąd o tym wiesz?

A czy nie na tym wlasnie polega wglad; doswiadczanie siebie jako swiadomosci, duszy i ciala, jako wspolistotnych sobie aspektow jednosci?
Tyle tylko, ze kazdy wglad jest czastkowy, i zdarzyc sie moze, ze czastke siebie uznaje sie za calosc. Wglad daje wiedze, ale oglad calosci zyskuje sie dopiero poprzez zrozumienie doswiadczenia, i tylko to prowadzi dalej.
Zdarza sie, ze doswiadczamy czegos nieswiadomie, i dopiero kolejne doswiadczenie pozwala rozumiec, czym bylo uprzednie.

Offline

 

#19 2016-12-10 20:47:21

victoria
adminka

Re: duch a ciało

Chyba to tu pasuje? img/smilies/smile
http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka … =onetsg_fb
Nie mam swojego zdania, a Wy?


Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie,
jaki uczynił, powołując nas na ten świat http://www.cosgan.de/images/midi/frech/a050 http://www.cosgan.de/images/midi/nahrung/b020 

Offline

 

#20 2016-12-10 21:44:03

k4cz0r200
przyboczny

Re: duch a ciało

W tym artykule nie ma żadnych konkretów, tylko tyle, że ktoś twierdzi jak jest i niby zobaczył to na monitoringu, ale nagrania zobaczyć nie możemy.  Kiedyś widziałem dokument na temat tej mumii, też się podniecali, że nadal żyje, ale podobnie jak tutaj, nie pokazali niczego konkretnego poza tym, że gość po prostu siedzi po turecku i wygląda jak zwykła mumia.

Prawdę mówiąc zwyczajnie nie chce mi się przeszukiwać informacji na ten temat, więc bazując tylko na tym artykule - ja niczego nie wykluczam, ale dla mnie to wygląda na ściemę.


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo