Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#201 2019-03-03 17:28:07

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

Tak. Wymiana. Trzeba poświęcić coś cennego, aby dostać coś w zamian...


All I want for Christmas is me

Offline

 

#202 2019-03-03 19:47:06

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Jedyne co poświęciłem to przekonanie że mam coś nie tak że sobą:-) Od tego momentu wszystko co daje wyciągam z nieskończoności Źródła we mnie. 💞🌹

Szczególnie lubię rozdawać Angeli hugs 🤝💗

Ostatnio edytowany przez civilmonk (2019-03-03 19:51:28)


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#203 2019-03-03 20:34:39

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Faktem jest że pozwolenie sobie na własną cudowność jest wyzwaniem img/smilies/smile Jest w kolektywnej energii, choć może lepiej rzec - było, sporo fałszywych przekonań co do tego. Zostały resztki. Wystarczy rozłożyć kolorwe papuże skrzydełka tęczowych dzieci w nas i strzepnąć je w deszczu jaki właśnie pada i zacząć się bawić w magików img/smilies/smile


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#204 2019-03-03 22:03:07

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

Wczora z wieczora obejrzałam se Miasto Aniołów.
Przez cały czas myślałam o Tobie. Pod koniec filmu ogarnął mnie wkurw - zapewne wiesz dlaczego, zbyt długo mnie znasz, żeby się tego nie domyślić.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#205 2019-03-03 23:25:39

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

http://www.cosgan.de/images/midi/liebe/h025


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#206 2019-03-10 14:08:56

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

- Czy życie po śmierci istnieje? Jak wygląda?
- Moim zdaniem tak. Najpierw bardzo długo jesteś nieprzytomny, a potem nagle budzisz się w dziecięcym łóżeczku...


All I want for Christmas is me

Offline

 

#207 2019-06-01 12:26:36

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

civilmonk napisał(a):

To albo nie jestem oświeconą duszą albo nie znalazłem innego miejsca bo ciągle tu wracam co jakiś czas img/smilies/smile

Mówię o innych oświeconych duszach: Ja, Lidka, Anka, Barbarzyńca i parę innych osób.

Coraz częściej zdarzają mi się przebłyski zrozumienia, czym jest tajemnicza "energia żywotności", o której wspomniałeś kilka lat temu, że miałam ją wlać w ciało czy coś. Być może to efekt przebywania w czyimś polu energetycznym przez wiele godzin w tygodniu. (Zastanawiam się, czy to działa też w drugą stronę -  w sensie, że moje pole na drugą osobę, a jeśli tak, to jak...) Nie wychodzą mi loty astralne, noce spędzam nieprzytomnie, choć za dnia jest sporo błogiej energii. Umysł jest zbyt wymęczony, żeby przejawiać się podczas snu, zwykle tkwi w bezpostaciowej formie aż do 5-6 rano. Czuję się wręcz przykuta do ziemi, jeśli można to tak nazwać. Odczuwam taki trochę żal, czegoś mi brakuje.
Jak tak dalej pójdzie, to pewnie wyjdę za mąż i urodzę dzieci img/smilies/smile Obecnie nie wyobrażam sobie innego życia w przyszłości. Ale to tylko efekt propagandy w mojej firmie, jestem w niej jedyną samotną dziewicą. Mam małą odporność na wpływy zewnętrzne.
W mojej rodzinie kobieta rodzi pierwsze (i często ostatnie) dziecko w wieku 30 lat. Mam zatem jeszcze tylko 3 lata, żeby przygotować się do macierzyństwa. Trochę się tego boję. Nawet bardzo.
Boże, co ja pieprzę.

Potrzebna mi miednica pełna świadomości. Jestem za słabo obecna w biodrach.
Ucieleśnienie jest niezbędne, ale nie powinno kolidować z potrzebą niematerialnych przeżyć. Nie wiem, jak pogodzić te dwie rzeczy ze sobą i nie ugrzęznąć w materialnym bagnie i też za bardzo nie odlecieć.
Ale Ty na pewno masz jakieś anielskie sztuczki, żeby sobie z tym poradzić.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#208 2019-06-12 10:31:34

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Ja z perspektywy 45 latka trochę ostatnio rozmyślałem nad tym co straciłem nie mając dzieci i wyszło. że trochę jednak tak. Życie w moim i żony wieku bez dzieci jest trochę pustawe bo nie ma świeżej energii która by je kolorowała dodatkowo. Nie jestem jednak tym przybity, co to to nie. Tak ogólnie brakuje czegoś i myślę że to o to chodzi. Trzeba sobie organizować czas wolny tak by nie było pustych przebiegów. Ja potrafię się ostatnio nudzić przyjemnie. Można to nazwać nawet nudzeniem poprzez wschodzenie w samadhi. Nie ma co robić to się kładę (apropo krzeseł) i jest mi błogo. Nawet nie mam poczucia winy że nic nie robię co przez chwile próbowało się pojawić ale się pojawiło i odeszło.

Czy jest zatem konieczność myślenia o dzieciach i małżeństwie. Ważniejsze jest chyba myślenie o tym by żyć własnymi pasjami i sobą. Dalej podtrzymuje mantrę o zaletach miłości własnej. Związek warto budować z kimś kto nas kręci ale nie jest zastępstwem dla miłości własnej. Z drugiej strony miłość własna może dopiero rozwinąć skrzydła w związku gdzie jest obecne to przekonanie że ktoś jest nam niezbędny dla własnej kompletności. Niezbadane są drogi miłości jakimi się rozwija. Nie ma tu zasad w kamieniach wyrytych. Ale mimo to poczucie własnej wartości dla siebie samego jest istotne dalej sądzę.

Energia żywotności powiadasz. Jest obecna. Czuje ją bardziej niż kiedykolwiek w ciele. Ostatnio sporo pracowałem nad tym by czuć więcej siebie, więcej emocji umieć nazwać, być ich świadomym a nie tylko dawać się nim unosić. Teraz lepiej rozumiem Lidkę z tą jej opowieścią o uczuciach które są energią. Jest w tym sporo zbieżności z tym jak teraz na to patrzę, jak to rozumiem, jak jestem tego świadomy. Jednakże świadomość będąca świadkiem uczuć jest ciągle niekreśloną takością w tym całym tyglu doświadczeń. Zen pozostaje po prostu zen.


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#209 2019-06-12 18:10:37

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

Gdzie znajdę odpowiedniego partnera? Na jodze, w klubie medytacyjnym czy w świątyni zen? Wiem, że sporo takich osób jest wege, w związku z tym nigdy się nie dogadamy...
Poza tym jestem przekonana, że tacy ludzie traktują praktykę megapoważnie, a ja bym tylko profanację robiła w takim miejscu... img/smilies/sad

Ostatnio edytowany przez martin1002 (2019-06-12 18:12:09)


All I want for Christmas is me

Offline

 

#210 2019-06-13 17:29:55

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Hm. Nie wiem gdzie znajdziesz. Ja znalazłem żonę na wycieczce grupy praktykującej zen przy czym ona nie byłą z tej grupy tylko była koleżanką jednej z dziewczyn z tej grupy i tak się po prostu dołączyła do wycieczki. To było zupełnie niespodziewane - jak grom z jasnego nieba. Stałem ze znajomym w hali dworca - myśmy czekali na członków grupy w tym miejscu a koleżanka i z kimś już na peronie. Bo zapomnieliśmy ustalić gdzie się spotykamy w jednym miejscu. Nagle zobaczyłem moją przyszłą żonę jak weszła na dworzec i mimo że pierwszy raz ją na oczy widziałem poczułem jakąś energie, jakiś błysk światła że to ona i ochoczo podszedłem z zapytaniem czy nie jest tą a tą. To było dziwne bo ja wtedy geekiem byłem i do płci przeciwnej nie potrafiłem zagadywać ani odwagi nie miałem takiej społecznej normalnie. To było naprawdę niezwykłe. A potem się jakoś potoczyło że zostaliśmy parą.


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#211 2019-06-13 22:17:55

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

Twoja historia CM jest piękna, również powinnam przeżyć coś takiego.

Bardzo potrzebuję ni to ojca, ni to kochanka. Nie dojrzałam do związku i nie wejdę weń, dopóki nie zwalczę w sobie tej tendencji bo to obciach. Przepraszam za nieco chaotyczny thought stream, myśli same się odrywają niczym mokry kaszel.
---
"Można to nazwać nawet nudzeniem poprzez wschodzenie w samadhi."

Uwielbiam takie teksty img/smilies/smile Wiesz, jak mi dogodzić. Dostrzegam wyraźne wpływy wschodnie.
Chociaż dobrze wiemy, że to NIE JEST prawdziwe samadhi. To tylko taka zabawa. Albo odpoczynek. Z prawdziwego samadhi nigdy się nie wyszło, nigdy się w nie nie weszło (tak czytałam img/smilies/wink)

"Nie ma co robić to się kładę (apropo krzeseł) i jest mi błogo. Nawet nie mam poczucia winy że nic nie robię co przez chwile próbowało się pojawić ale się pojawiło i odeszło." Bo wiesz, że nikt Cię na tym nie przyłapie i nie obije Ci mordy werbalnie. Ta wiedza/myśl/świadomość szalenie uspokaja.
---

Dobrze jest myśleć o sobie i pasjach, ale nie ma lepszego sposobu pokazania innym, że jest się dojrzałym, odpowiedzialnym i niesamolubnym niż MIEĆ DZIECKO. Dlatego warto, między innymi dla tej odrobiny uznania (i szacunku) w oczach innych. Twoja żona to co innego - zawsze wyobrażam ją sobie jako martyr-bohaterkę wycieńczoną ciężką chorobą niepozwalającą na donoszenie żywego i zdrowego człowieka i po prostu tak wyszło, że nie macie potomstwa, to nie jest Wasza świadoma decyzja. Zresztą nikt nie jest w stanie świadomie zadecydować o zapłodnieniu. Jeśli ma nastąpić, nic go nie powstrzyma, jest to nieuniknione, zawsze znajdzie się jakiś sposób, adekwatny do karmicznego przebiegu człowieka.

---
Transforming emotion - from anger to angel

Jak to jest, że gdy z Pustki wyłania się jedyne i niepowtarzalne Ja, trzeba przejść przez rozmaite ciężkie fazy, stany furii, gniewu i rozpaczy?

---
"Życie w moim i żony wieku bez dzieci jest trochę pustawe bo nie ma świeżej energii która by je kolorowała dodatkowo." Ale co w takim razie z syndromem opuszczonego gniazda? Przychodzi taki wiek, że dzieci przestają być zapatrzone w mamę i tatę jak w obrazek, szukają innych dróg, mają swoje sprawy i coraz mniej czasu dla rodziców, a na zapełniające-pustkę-wnuki jeszcze za wcześnie. Co wtedy?


All I want for Christmas is me

Offline

 

#212 2019-06-21 10:16:07

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Świetny awatar ha ha. Uśmiecham się cały.. Dobre.

Moja żona jest bardzo życiowo mądrą osobą. Mądrzejszą ode mnie. Aktualnie czuje się dobrze zdrowotnie. Udało się opanować tą długą chorobę. Czy trzeba przechodzić przez te rozmaite fazy? Jeśli są w nas takie emocje to tak. Ja to ostatnio rozumiem jako konieczność świadomego przeżycia emocji w relacji z innymi. Niewypowiedziane słowa muszą paść by te różne fazy gniewu i rozpaczy się wyraziły i nas uwolniły. Ostatnio odbyłem kilka takich rozmów w których powiedziałem to czego nigdy nie mówiłem i zachowałem się inaczej niż zawsze gdy to tłumiłem w sobie pewne emocje. To spowodowało uwolnienie od nich a co za tym idzie wzmocnienie neutralnego pokoju we mnie wobec tego co się mi przydarza.

Prawdziwie samadhi. Cholera wie co to jest. Ja nie wiem img/smilies/smile


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#213 2019-06-21 11:25:39

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

martin1002 napisał(a):

Twoja historia CM jest piękna, również powinnam przeżyć coś takiego.

Bardzo potrzebuję ni to ojca, ni to kochanka. Nie dojrzałam do związku i nie wejdę weń, dopóki nie zwalczę w sobie tej tendencji bo to obciach.

Pytanie jest ile się da zrobić samodzielnie. Czasem warto wyjść ze strefy komfortu robienia wszystkiego bez relacji z innymi. Dopiero relacje pozwalają uświadomić sobie pewne rzeczy w nas samych. Przecież nie jest powiedziane że każdy od początku musi wiązać się z osobą daną na całe życie. Można mieć związek dla samego związku z teraźniejszości a nie myśleć od razu od małżeństwie. Trudno chyba poznać czego się od związku oczekuje nie przeżywając związku. Oczywiście nie mówię że się nie da kategorycznie. Po prostu nie wiem. Ja wszystkiego o sobie w związku nauczyłem się w związku. To chyba po prostu naturalne. Ale też związek nauczył mnie wiele rzeczy o mnie które przekraczają samą relację z żoną.

Związek z drugą osobą - nie koniecznie od razu małżeństwo, jest, poza samymi uczuciami do kogoś, też przestrzenią do rozwoju. Wogóle związki z innymi. Samotna droga nie jest łatwą drogą jeśli ktoś czuje w sobie różne rzeczy i ich nie rozumie. Często to zrozumienie jest możliwe dopiero w relacji z innymi. W kontraście. Nie ma się co też bać tych kontrastów. Ja np. przez długi czas zbyt krytycznie patrzyłem na siebie i w relacji z żoną nie uzewnętrzniałem różnych emocji i pragnień bojąc się że nie wypada albo że reakcja będzie definitywnie druzgocąca. A to nie tak. Jeśli jest podstawowa nic zaufania - związek jest też przyjaźnią - to potrafi to być uświadamiające i uzdrawiające. Idealizmy z którymi wszedłem ja w związek bardziej mi przeszkadzały niż pomagały. Przeszkadzały bo tylko sobie dawałem prawo do tych idealizmów. A otworzyć się na innych to przede wszystkim dać innym prawo do miłości. Że nie tylko my potrafimy kochać głęboko ale też inni. Że nie tylko my sami potrafimy przyjaźnić się trwale ale i inni. Na dobre i na złe nie tylko my ale i inni.

We mnie długo było sporo egoizmu duchowego, przekonania że muszę czasem milcząco cierpieć bo druga osoba nie jest na tyle dojrzałą i nie kocha tak prawdziwie bym mógł pokazać swoje słabości lub swoje pogubienie. Dopiero jak to odpuściłem pojawiła się przestrzeń na nowy wzrost. Ale to znów wzrost w związku.

Będąc samemu bym tego wszystkiego nie rozpoznał w sobie tak jak teraz. Także do związku nie tyle się dorasta co w związku się wzrasta. Każdym związku, w tym tym pomiędzy nami na forum tutaj jak i związkach w pracy, rodzinnym domu, koleżeństwie. Trzeba tylko dać innym prawdo do bycia godnym tego że są również ludźmi potrafiącymi doceniać, szanować, kochać, rozumieć oraz ufać i być stałymi w relacji która się zbudowała.


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#214 2019-06-24 19:35:38

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

civilmonk napisał(a):

Prawdziwie samadhi. Cholera wie co to jest. Ja nie wiem img/smilies/smile

civilmonk napisał(a):

Moi nauczyciele mówili mi kiedyś że by poznać siebie trzeba robić to czego się nie lubi lub nie chce. Jest w tym sporo prawdy bo pozwala doświadczyć obecność która jest neutralna względem tego co się czuje wobec tego co się robi. Gdy się praktykuje obecność tylko robiąc to co się lubi jest to niekompletne. To jest to wniesienie zen do realnego życia. Nie ma podziału na czas duchowych kontemplacji i czas codziennych obowiązków. Wszystko jest tą samą praktyką zen życia. Obecność nie znika ani się nie pojawia. Znika i pojawia się tyko nasze odczucie, nasze oczekiwania co do przyszłości w danym momencie działania. Można to wychwycić świadomością obejmująca tak samo to co lubimy i nie lubimy. Wtedy ujawnia się właśnie subtelne uczucie joy & bliss niezależne od tego co się robi. Nie jest to uczucie silne. Jest to bardzo subtelny pokój, taka subtelna motywacja rodząca się z zasilania ludzkiego motoru wdzięcznością.

Tak, to właśnie to. Ale ja sama nie ogarniam jeszcze tego elementu wdzięczności.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#215 2019-06-25 14:27:22

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Dlaczego ja jestem wdzięczny? A jakże mógłbym inaczej. Nie chodzi nawet o ocenę tego co życie mi daje. Po prostu nie można nie być wdzięcznym za wszystko czego się doświadcza. To cud sam w sobie - doświadczanie życia. Inteligencja świadomości, miłość. To tak mnie zmienia, tak transformuje w pokojowy sposób. Owszem, są codziennie praktycznie wyzwania. Zderzenia się z "nie chce tego w tej chwili" ale jak nie być i za to wdzięcznym skoro to uwypukla tylko to sacrum obecności? Jak się człowiek głęboko zaduma nad tym czym jest świadomość, czym jesteśmy dla siebie nawzajem. Jaki to dar że możemy się komunikować z inną istotą to nie ma jak nie być wdzięcznym. Nawet jak czasem coś irytuje to jak nie być wdzięcznym. Miłość to suma wszystkich akceptacji. Miłość się rozwija wraz z każdą akceptacją. Wdzięczność się rozwija wraz z każdym doświadczeniem.


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#216 2019-06-26 18:40:53

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

Wdzięczność... Za co?
Cokolwiek się wydarza, lepsze to niż Nic.
Cokolwiek jest postrzegane, lepsze to niż Pustka.
Takie mniejsze zło.

Powszechnie wiadomo, że cierpienie przybliża do Boga. Dyskomfort pozwala człowiekowi-spirytualnemu bytowi-świadomości niezwykle silnie i wyraźnie odczuć swoją własną obecność, która jest jedynym prawdziwym źródłem szczęścia. Dlatego niektórzy stosują samobiczowanie, umartwianie się itp. Tego właśnie Lidka przez długi czas nie mogła pojąć - jak to jest, że z własnej woli pakuję się w różne huyowe sytuacje, skoro mogłabym wybrać INACZEJ? Zaznać swojej wspaniałości poprzez konstruktywne bycie i wyrażanie się w świecie?
Kuszono mnie możliwością przejęcia kontroli nad swoim życiem i uczynienia go Wspaniałym. Zrezygnowałam. Ale powoli zaczynam dochodzić do punktu, w którym dalsze katowanie ciała nie ma sensu. To ponad jego siły. Czas obrać inny kierunek. Czy nadeszła pora sięgnąć po buddhowską miskę oznaczająca wyrzeczenie się ascezy? Czy są możliwe jeszcze inne rozkosze Jaźni?
Towarzyszy mi zwątpienie, że niewiele mam już do osiągnięcia w rozwoju duchowym, a tylko postęp trzyma mnie przy życiu - coraz to nowsze, efektowniejsze, mistyczniejsze przeżycia. Wyszukuję ich opisy w Internecie. Świetlne wizje, spotkania z aniołami, dżhany, bezforemne błogostany. Gdzie jest Koniec?


All I want for Christmas is me

Offline

 

#217 2019-06-27 13:54:41

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Cierpienie zbliża do Boga? Eee. Po pierwsze Bóg jest zawsze blisko. Zawsze w nas. Jesteśmy zindywidualizowanymi ekspresjami Boga. Cierpienie powoduje że sobie o Bogu przypominamy. A przecież nie trzeba o Bogu zapominać gdy jesteśmy szczęśliwi, radośni. Może następnym etapem dla Ciebie jest właśnie to - odkrywanie radości z życia. Mistycyzm praktyczny. Dostrzeganie sacrum w codziennym życiu, relacjach z ludźmi, z naturą? Nie mistyczne przeżycia ale mistyczne życie w świecie? Czyż bowiem nie jest cudem bycie samo nas i możliwość cieszenia się tym byciem w relacjach z innymi? Ja ostatnio to staram się rozwijać. Zmieniać swoje myślenie poprzez tworzenie nowej duchowej perspektywy. Podlewam trawę i jestem. Koszę trawę i jestem. Zderzam to z moim nastawieniem do takich czynności bo w pierwszych odruchach jest niechętne bo to "nudne". Ale gdy patrzeć na to z perspektyw obecności to jest to tak samo mistyczne jak medytacja i wizje aniołów. Poza tym jest wyrazem miłości w czynie. Moja żona bardzo sobie ceni zadbany trawnik. Skoro ją kocham czyż nie powinno być dla mnie naturalne zadowolenie z tego że mogę wyrazić tą miłość dbając o trawnik? Takie myśli sobie sieje w ogrodzie mego umysłu ostatnio i wychodzi to coraz lepiej.

W gruncie rzeczy rozwój duchowy to właśnie sianie ziarn nowego myślenia. Nowego myślenia czyli nowego siebie. Ewolucyjnego. Zmian, które bardziej zbliżają mnie do tego kim chce być. A chce być mistykiem praktycznym czyli cieszącym się codziennym życiem.

Czy dyskomfort pozwala odczuwać obecność? Nie to miałem na myśli pisząc o tym parę postów wcześniej. Chodziło mi o to, że wchodząc w sytuacje dyskomfortu czyli robienia czegoś czego się nie chce robić a zachowując uważność można świadomie wyrazić związane z tym emocje i dojść do korzeni myśli, które za tym stoją. Korzeni myśli czyli uwarunkowań umysłu, które tworzą sytuacje dyskomfortu. To wszystko rozwija obecność. Pozwala jej ustać przy emocjach, pozwala na jej tle zaistnieć myślom do tej pory ukrytym. Pozwala rozkwitnąć w obecności nowemu rozumieniu i z czasem okazuje się że dyskomfort nie jest już takim dyskomfortem bo przestajemy go stwarzać. W istocie bowiem wszystkie te wewnętrzne odczucia stwarzamy. Wynikają one z ziaren myśli jakie mamy zasiane. I mnie bardziej o to chodziło gdy pisałem że obecność się rozwija gdy robimy to czego nie lubimy robić.


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#218 2019-06-30 17:56:06

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

civilmonk napisał(a):

A nie oceniasz się zbyt surowo? Sądzisz że inni w Twoim wieku nie mają takich problemów? Dobrze że postrzegasz nawyk szukania opiekuna. To dobry krok by się tego nawyku pozbyć. Wyjść z koła można zmieniając swoje myślenie a to wymaga rozumnego rozpoznana tego co nas ogranicza.

ple ple

civilmonk napisał(a):

Jeśli jesteś w związku to nie ma obcego mężczyzny tylko Twój partner. Przecież to oczywiste.

Związek ze mną może stworzyć dowolny mężczyzna. W lecie, gdy zakładam sukienkę, ktoś mnie zaczepia na mieście. Ale ja nie jestem zainteresowana. W zimie nikogo nie obchodzę. To oczywiste, że tacy ludzie szukają płytkich wartości, pragną jedynie stosunku.
Co innego w przypadku mistycznego porażenia piorunem. Wtedy pan i pani mają wrażenie, jakby znali się od zawsze, byli razem w poprzednich wcieleniach (niekoniecznie w relacji męsko-damskiej). Dobrze być z taką osobą. Jest wtedy poczucie bliskości, nawet jeśli znajomość dopiero co się rozpoczęła. Gdybyś nie znał żony, nie odezwałbyś się do niej wtedy na tym dworcu, a tak to bez problemu nawiązałeś kontakt.
Mamę poznaję od prawie trzydziestu lat, a takiego obcego pana musiałabym się uczyć od nowa. Przeraża mnie to. Mama jest przewidywalna i bezpieczna, chociaż też często budzi we mnie strach, ale nie taki, jak zupełnie obcy ludzie.

civilmonk napisał(a):

Jeśli nie masz relacji z ludźmi w Twoim wieku to jak masz się nauczyć kontaktować z rówieśnikami?

A niby gdzie i kiedy mam je nawiązywać??? Gdzie mam szukać badaczy Jaźni w moim wieku?

civilmonk napisał(a):

Bardzo w głowie siedzisz mam wrażenie. Dużo myślisz bo jesteś inteligentną osobą. Samo myślenie i analizowanie to jednak nie życie.

A po czym poznam, że już nie siedzę w głowie??? W jaki sposób to się zamanifestuje w postach, w mowie pisanej?

c-monk napisał(a):

Czy warto się starać gdy nikogo to nie obchodzi. A czy Ciebie obchodzi? Rób wszystko dla siebie przede wszystkim. Rób to co Ciebie obchodzi. Stawaj się taką jaką Ty chcesz być a nie oglądaj się na innych. Dawaj sobie to jest wg Ciebie ważne i jest oznaką miłości własnej. Jaka chcesz być? Skoro jesteśmy Jednym to okazując miłość sobie okazujesz ją wszystkim, czyż nie? Paradoks. Dawaj innym siebie taką jaką chcesz być a reszta się sama potoczy. Kto zaś nie przyjmie Ciebie takiej jaką Ty chcesz być to znaczy, że Wasze drogi są rozdzielne. To nic takiego. Naturalne. Nie wszyscy muszą wszystkim pasować przecież img/smilies/smile

Jeśli wyrzeknę się mamy, już nikt nie będzie mnie kochał. Nie wierzę, że ktoś miałby chcieć spędzać ze mną czas dla przyjemności, z własnej i nieprzymuszonej woli - nie rodzic, nie psycholog, nie szef czy współpracownik.
Jestem przekonana, że w życiu należy chodzić na różne kompromisy. Należy dbać o wspólne dobro, a nie robić tylko to, co się sobie podoba.
Np. z  podekscytowaniem nie mogąc się powstrzymać czytałam na głos coś, co znalazłam w internecie o medytacji, a mama powiedziała, że to bzdury i kazała iść smażyć. Widzisz. Ja propaguję wartości duchowe, a rodzina ściąga mnie na ziemię, żeby za bardzo nie odlecieć img/smilies/wink To dobrze, ale jest przykro mimo wszystko słysząc takie słowa.

c-monk napisał(a):

Wiesz, nie chodzi o to by cokolwiek z życia, tego jakim jest odrzucać ale by zawsze znajdywać właściwą perspektywę doświadczania życia. A jaka jest właściwa? Ano taka która ma swe źródło w miłości. Nie w strachu. W ten sposób nie odrzuca się bogactwa ludzkich emocji, doświadczeń i relacji tylko się je odpowiednio wartościuje, transformuje punkt widzenia na życie.

Tu aż się prosi, by skomentować to za pomocą tekstu z piosenki, której ostatnio słucham (to cytat z jakiegoś filmu chyba):

You know that death is the most beautiful part of life, right? Death is beautiful because we all fear death. And fear is the most amazing emotion of all because it creates complete awareness. It brings you to now, and it makes you truly present. And when you're truly present, that's nirvana. That's pure love. So death is pure love


All I want for Christmas is me

Offline

 

#219 2019-06-30 21:45:42

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3307

Re: Serce przemawia

civilmonk napisał(a):

Bardzo fajne te książki. Polecam Ci. Są dostępne elektronicznie na w sieci, znalazłem na chomiku. Mogę podesłać img/smilies/smile Podejrzewam że mogłyby Ci sporo pomóc w przerwaniu błędnych kół.

Czytałam, chyba nawet zeszłego lata, ale nie podobały mi się.
Ja chcę rozmów z Civilmonkiem a nie Rozmów z Bogiem.

civilmonk napisał(a):

Kawa jest najpierw niezmielona a potem zmielona by zaparzyć kawę. Niezmielona nie jest lepsza od zmielonej a zmielona nie jest lepsza od niezmielonej.

Zmielona jest lepsza. Tydzień temu byłam z mamą w sklepie i szukałyśmy ulubionej kawy. Okazało się, że jest, ale ziarnista. Nie nadawała się do zakupu, czyli była gorsza. To bardzo symboliczna sytuacja, teraz wiem, co miała na celu.
A poza tym to takie lidkologizmy trochę (wszystko jest OK, wszystko ma swój czas, to taki etap w rozwoju, akceptujemy to...) 6-latek może być pełnowartościowym zerówkowiczem czy nawet pierwszoklasistą, ale do hurtowni spożywczo-przemysłowej już nie wejdzie, bo ma poniżej 140 cm.

W weekend (który zaczęłam w czwartek po południu) dużo czytałam o "Goenka retreat" - 10-dniowym odosobnieniu, na którym medytuje się w stylu vipassana. Ból całego ciała, niedospanie, niedożywienie, płacz, wymioty - to normalne na takim wyjeździe. Zdarzają się też psychozy i samobójstwa. https://www.pennlive.com/news/2017/06/y … _vogt.html

Praktykuję teraz uważność oddechu - Anapana.

Od zeszłej niedzieli do czwartku przebywałam w mieście bez rodziców, którzy zostali na wsi. Nie włączałam telewizora, wykonywałam jeden telefon do mamy na dobę. W firmie komunikowałam się tylko wtedy, gdy było to konieczne. Nakierowałam uwagę na samą siebie i badałam, czy istnieje wewnętrzna motywacja do istnienia. W zlewie zalegała sterta brudnych naczyń. Zero głośnych pierdów, mlaskania, szurania nogami przy chodzeniu, chrapania czy wulgaryzmów. Zamierzam powtórzyć to doświadczenie za jakiś czas.

Skanować ciało - od stóp do głów, od głów do stóp, i tak w kółko. Obserwować wszystko, co dzieje się w ciele z neutralnym uczuciem. Equanimity. Nie reagować. Nie drapać się, gdy swędzi. Olać to niczym spłakanego niemowlaka w łóżeczku.
...Dlaczego czasem tak mocno pragnę przytulenia? Mama mnie przytulała za mało w dzieciństwie czy co? To taka dziecinna potrzeba... Nigdy więcej nie przytulę żadnego mężczyzny, bo się podnieci i to będzie moja wina, ja go sprowokowałam, kusiłam, a potem nie dałam więcej...

Ignorować ciało, ignorować. Wszystko przemija. Samotność przemija. Ludzie nie dają szczęścia. Potrafię o nich zapomnieć na jakiś czas. Potem znowu sobie przypominam. Potem znów olewam. I tak w kółko.
Oddychaj, Marta, oddychaj, to się uspokoisz. Tak jest w instrukcji. Wszystko przeminie.
Nogi w lotos, nie ruszaj się.
Nie ruszaj umysłem. Obserwuj. Czujnie. To tylko myśli, a jaką maja moc rozpierdalania, patrz...
Ciało cierpi. I nie istnieje jednocześnie.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#220 2019-07-01 14:24:16

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Jeśli są preferencje to jest wybór. Dlaczego od razu utożsamiać wybór z racji jakiegoś celu z oceną? Czy to lidkolizmy? Teraz też civilmonkolizmu bo tak na to patrzę. Jest cel jakiś i dla tego celu podejmuje się decyzje co jest odpowiedniejsze. Czyli nic samo w sobie nie jest mniej lub bardziej lepsze. O wszystkim decyduje cel. Zatem ocena z definicji jest względna i to my ją tworzymy. Rzeczy same z siebie obiektywnie nie są lepsze lub gorsze. Zawsze jest kontekst i rzecz pasuje do kontekstu / celu lepiej lub gorzej. Jest tu istotne przesunięcie w świadomości, od oceny do po prostu wyboru odpowiedniej rzeczy do potrzeby celu. Również celem mogą być własne preferencje smakowe. To też nie czyni żadnej kawy obiektywnie lepszej czy gorszej. Wszystko jest względne. Dlatego mówi się duchowo że my tworzymy rzeczywistość. Właśnie w ten sposób. Tylko, że zapominamy o tej względności w stosunku do celu i tworzymy oceny obiektywne. I jesteśmy do tego tak przyzwyczajeni, że stosujemy to nie tylko do kawy ale i do siebie oraz innych ludzi.

Dlaczego ignorować ciało. Jak można ignorować część siebie jaka teraz jest faktyczna i realna? Bycie neutralnym w uważności to nie ignorowanie. Bardziej pasuje tu niechwytanie, nie tworzenie myśli ocennych szczególnie gdy to nie jest potrzebne. Ciało istnieje. Owszem. Można tez rzec że nie istnieje bo jest współworzone przez świadomość. Czyli nie istnieje samo z siebie. Tu znów pojawia się względność. Wszystko istnieje w relacji. Rozwój świadomości polega na uświadamianiu sobie obu stron relacji. Ciało i nie-ciało czyli umysł. Duch jest świadomy i ciała i umysłu. Stają się dla niego jednym.


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo