Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#326 2019-11-27 19:51:19

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 8184

Re: Serce przemawia

Czyli do przodu. To dobrze. Trochę obija na zakrętach ale to normalne img/smilies/smile


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#327 2019-11-28 20:27:32

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3986

Re: Serce przemawia

Próbuję teraz pozbyć się traumy z ciała, wypchnąć ją z siebie wraz z wydychanym powietrzem. Odczuwam opór.


wyjdź z martixa

Offline

 

#328 2019-11-30 17:50:33

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

Spróbuj ja rozproszyć najpierw, rozbić na całe ciało. W moim przypadku ona się rozlewa i zamienia w bardzo intensywną jakąś nie wiem, energię. Zaczyna być to bardzo przyjemne, więc rzadko to rozpraszam poza ciało, a jeśli już, to tak po prostu, nie jakąś konkretną techniką. Po prostu pyk i ucieka przeze mnie całego.

Czasami jakby wraca, wtedy więc po prostu z tym nie walczę. Tak jak mówiłem, rozpraszanie tego może być przyjemne, ale też skupianie gdzieś indziej. Jeśli nie da się tego wyeliminować, to po prostu skupiam to jak najbardziej się da i przemieszczam do innego miejsca na ciele, zazwyczaj w okolicę serca, albo do mojej magicznej różdżki ^^ Ma to fajne skutki.

Offline

 

#329 2019-11-30 17:53:32

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

Czasami jak to jest bardzo odczuwalne, to bawię się z tą energią co Ci mówiłem. Najfajniej jest, jak już się nieco rozgrzeję, to rozlewam ją i wzmianiac na całe ciało. Odczuwam wtedy trochę nakręcenie jak po kawie, tak samo lekki lęk, ale za to ciary w całym ciele i taki jakby mały orgazm. Takie jak motylki w brzuchu tylko w całym ciele. Czasami jest to nie do wytrzymania, tzn. aż chciałbym sie podrapać gdzieś tam w środku. Robienie wtedy wdechów i wydechów jest bardzo przyjemne. Nie wiem co to, ale może powiązane z tym co piszesz. Spróbuj bo ja tam to po prostu lubie, bawię się tym, nie walczę z tym po prostu, chyba, że na prawdę muszę.

Offline

 

#330 2019-12-01 16:25:27

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

Szedłem wczoraj przez Auchan (sklep), trochę zamyślony, bo szedłem w konkretnym celu i tego szukałem. Wyszedłem za półkę, do alejki, ale wtedy pojawiła się blond wlosa kobieta, po prostu w tej alejce, oboje szliśmy szybkim, pewnym krokiem. Nie było dużo czasu na reakcję, bez słowa ja i ona po prostu nieco się przesunęliśmy, obróciliśmy o ok 90° I przecisnelismy się obok siebie, nawet nie zwalniając.

Bylem jej tak blisko, że czułem ciepło jej policzka i zapach z okolicy szyi. Jestem pewny, że brakło bardzo niewiele żebym dotknął policzkiem jej policzka. Mam wrażenie że zwolniłem na moment, ale jakby ona też. A może mi się tylko wydawało. Trwało to ułamek sekundy, ale jej zapach (zapach ciała, nie czułem perfum), cieplo, jejpewny, szybki krok i zdecydowane ruchy oraz przypadkowa bliskosc narobiły mi sieczki w głowie.

To było bardzo przyjemne.

Nie obróciłem się, poszedłem dalej, otrzepalem się (miałem ciary) i poszedłem dalej.

Offline

 

#331 2019-12-02 04:09:14

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3986

Re: Serce przemawia

Post powyżej ciekawy, ale chyba pomylono wątki. Godzina jego dodania rozwala mnie. Co to za strefa czasowa?

Odnośnie poprzednich - to bardziej gniew, chęć roz****dolenia czegoś + wstręt do tego gniewu, nieraz nawet mdłości. Usiłuję to stłumić, ale wtedy wchodzi w głowę, w nogi albo w brzuch, powoduje okropny ból i zaburza zwykłe codzienne funkcjonowanie. Próbuję to jakoś "rozlać", ale wtedy zaczynam się trząść i jeśli stoję, to ledwo trzymam się na nogach.
Nie daję rady przywołać uzdrawiającej wizji, coś się zablokowało. Energia rozsadza mnie od wewnątrz, jednak nie mogę podjąć żadnego sensownego działania, nie jest to energia w znaczeniu siły i motywacji do robienia czegoś, np. przygotowywania posiłku albo sprzątania.
Z piątku na sobotę od 19:00 do 11:00 przebywałam w łóżku. Najpierw bardzo długo leżałam i czekałam, aż melatonina się wytworzy i zacznie działać. Chciałam, aby przetransformowała moją duszę i odnowiła moje ciało. Trochę pomogło, ale potem musiałam dowalić ziół na uspokojenie, gdyż aktywowały się lęki przed przyszłością.

Coś we mnie pęka, część mnie jednak nie chce uznać mojej odrębności od rodziców, niepodległości. Trudno mi się pogodzić z myślą, że nie jestem częścią mamy ani taty. Zarazem czuję się jak idiotka, bo już od dawna nie powinnam być dzieckiem. Jednocześnie chciałabym gdzieś należeć, być częścią czegoś, ale nie mamy i taty. Co za okrutny dylemat egzystencjalny... Inni nie zaakceptują mnie, jeśli nie przybiorę pożądanej pozy, nie nałożę określonej maski. Z kolei ja też mało kogo toleruję. I co tu ze sobą zrobić?
Furię chciałabym przekuć w coś konstruktywnego, to bardzo pierwotna, surowa siła, ma w sobie potencjał, może być twórcza. Ale aspekt niszczycielski bardziej zdaje się współgrać z moją osobowością, przynajmniej obecnie, i robienie miłych grzecznych porządnych przyzwoitych rzeczy byłoby zakłamaniem, oszukiwaniem siebie.


wyjdź z martixa

Offline

 

#332 2019-12-02 14:52:22

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

Ehh no pomylilem watki img/smilies/big_smile

Co do faktycznego tematu, kurde no jakbyś opisywała każdy mój poranek. Szczególnie ostatnio. Rano mam ochote cos rozjebac ale nawet nie wiem czemu. Czuje lęk i po prostu zwykly, duzy stres. Bez powodu. Wchodze pod prysznic, ciepla woda i mysle - o co mi chodzi. Nic. Dupa. A czasami do tego dokladają się jakieś stare traumy, ale takie pierdoły, że aż śmiać się chce. Że na przykład powiedzialem cos glupiego w podstawowce, lol. No ja teraz o tym mysle i nie czuje nic z tym negatywnego, ba, nawet troche to zabawne. Ale rano - bosz. Najwieksza tragedia.

Ostatnio czytałem porady dot. rzucania nałogów i tam ktoś mówił, że rzucił jakieś dragi przez wymyślenie sobie avatara w glowie, a to ten avatar ma właśnie potrzebę tego narkotyku. No i on odczuwa to cierpienie i wszystko. No i on tam jeszcze polecał żeby ten avatar był brzydki, obleśny etc. Myślę, że to przy rzucaniu może pomóc, ale jakoś nie mogę się zmusić do opisania siebie w ten sposób, po prostu obawiam się, że to może mieć negatywne skutki.

Zamiast tego, jakoś przedwczoraj, stworzyłem sobie takiego avatara, ale bardziej jako taką bezpieczną przestrzen gdziestam w srodku, w kaczorze. No i tam trzymam te negatywne rzeczy, one sa odczuwalne rano, ale jakby obserwuje je z boku. Wczoraj miałem na prawdę dobry dzień z tego powodu. Dzisiaj też mi pykło.

Wcześniej jak nie dawałem sobie z tym rady, to po prsotu palilem MJ i myślałem o tym. Po MJ stres po prostu przechodzi, tak samo jak te traumy, wszystko, jakby się zmniejsza. One nadal są, ale kompletnie niedokuczliwe. Łatwo wtedy o tym pomyśleć i przechodzi. No ale to mówię o dużych traumach, czyli w skali jaką opisujesz. W sensie nie sugeruje tutaj jarania ganji, tylko tak pisze jak ja sobie z tym radze. To nie jest idealny sposób, ale po prostu pzowala mi funkcjonować i jakby cały czas jest trochę lepiej, z dnia na dzien i z miesiąca na miesiąc.

Offline

 

#333 2019-12-02 14:56:22

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

Ja to biorę logicznie, po swojemu tak. Dla mnie to gospodarka hormonalna, ale też dopamina. Palę papierosy, marihuanę, piję czasami kawę i piję alkohol. Nie codziennie, ale zdaza mi się pare razy w tyhodniu. Mam rozjebana gospodarke dopaminy, biore to bardziej logicznie, staram się po prostu jakoś ogarnąć życie/obowiązki i przy okazji jestem narkomanem, więc mam do tego narzędzia takie a nie inne. Dlatego nie martwię się tym, tym, że się źle tak czuje rano. Dobija mnie to, ale rano włąśnie, dobija mnie ten stan tak samo jak kac po wódce. Odczuwam go tak samo - logicznie. Jako konsekwencje chujowych wyborów i naturalne działanie organizmu. I staram się cośtam poprawić w tym. Dlatego tak nie boli. Boli, ale nie tak, że się tym badzo przejmuje. To pozwala mi po prsotu funkcjonować. No i u mnie raz puści, to psuzcza na cały dzień jeśli nie spotka cie nic negatywnego. A jak mnie cos negatywnego spotka, to jakos tak szybko to staram sie brac na klate, zdystansować, oddzielić. Zrobić z tego coś jak mycie zebow cy nawet sikanie. To jest i juz, nie ma co z tym walczyc, trza pomyslec co z tym zrobic, zdystansowac sie, nie brac do siebie. U mnie tak to dziala.

Offline

 

#334 2019-12-02 15:00:32

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

Za to wczoraj rozmyslalem o tym avatare, i ze moze to "pozbycie sie ego" to taka sama operacja, tylko ze okraszona ładnymi duchowym stylem. Zacząłem też myśleć, że skoro tak łatwo przyszło mi zrobienie jakiejśtam wymyślonej przestrzeni, gdzie moje smutki są mniej dokuczliwe, to czemu miałbym się po prostu teraz nie oswiecić.

No i tak mi weszło, nie pusciło do końca dnia. Ciary, energia w calym ciele, a pozniej spokoj, dystans fo wszystkiego, radosc ze wszystkiego co robie. Dzisiaj rano juz tego nie było.

Offline

 

#335 2019-12-02 15:02:00

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

No ale cieszy mnie to, ze to pyklo wczoraj. Mam jakis tam nowy sposób na to, swój własny. Będę próbował jeszcze, w końcu może chwyci na długi czas. A moze nic z tego nie wyjdzie, tylko czasami bedzie przyjemnie. Warto sprobowac.

Offline

 

#336 2019-12-02 15:04:25

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

to bardziej gniew, chęć roz****dolenia czegoś + wstręt do tego gniewu, nieraz nawet mdłości. Usiłuję to stłumić, ale wtedy wchodzi w głowę, w nogi albo w brzuch, powoduje okropny ból i zaburza zwykłe codzienne funkcjonowanie.

No nie mogę przestać teraz o tym myśleć, po prostu dokładnie tak to wygląda u mnie. Tylko że jakby nie niszczy mi to życia aż tak jak tobie. Nie wiem gdzie jest ta roznica. Ja to zaakceptowalem, jakos przyzwyczailem sie, a ty caly czas walczysz z tym. Nie wiem gdzie dokladnie rozni sie nasz tok myslenia, ze tak znaczaco sie to rozni miedzy nami.

Offline

 

#337 2019-12-02 15:12:58

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

A i jeszcze filtruje niektóre rzeczy, jakby ucinam myśli. To rzecz, której nauczyłem się dawno temu i to nie jest dobre wcale, wszystko wraca. Tylko ze czasmi sie przydaje. Jak pojawia sie jakas mysl i ty wiesz, ze przyniesie ci cierpienie, to od razu zmieniasz temat w glowie. Natychmiast. I nie wracasz. Jak tylko pojawia sie pierwsze negatywne uczucia.

Robię to do rzeczy nieistotnych,bo wydaje mi sie to po prostu ok. W sensie nie tanie niezdrowe. Na przykład przeczytałem w necie, jak ktos komus straszna krzywde zrobil. No i mysle o tym i po prostu rozpierdala mnie. Moja wyobraźnia szaleje, a obrazy, które sam wymyślam wytwarzają we mnie jakies traumy lol.

No i właśnie jak poczuje, ze przypływa ta mysl, o tym w sumie wyobrazeniu jakiejś krótkiej notki w necie, albo przypomne sobie jakis zły film z neta, to od razu ucinam to. Od razu zmieniam temat mysli. Nie daje sie temu porwac jakby.

Gorzej z rzeczami, których odtrącać tak się nie powinno. Znaczy nie wiem czy cokolwiek powinno się tak odtrącać, no ale przynajmniej sie nie oszukuje. Jakoś to działa, pozwala się uspokoić i można coś z tym zrobić później. Albo nie. Ja nic nierobię, w sumie jakoś tam trochę czuję, żę to dobrze, że to trzymam w sobie. To po prostu pcha mnie do tego, by coś robic dobrego w zyciu. Gdybym umiał się do tego zdystansowac, to pewnie nie miałbym powodów do robienia dobrych rzeczy. Bo i tak jest ok.

Offline

 

#338 2019-12-02 15:17:22

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

MI się wydaje, że ja po prostu rozumiem swiat jako równowage dobra i zła, ciepienia i szczescia. Nie uwazam ze zycie to cierpienie. Ani calkowite szczescie. Po tym jak cierpie, czasami dlugo, przychodzi czas gdy jestem szczesliwy, czasami bardzo. Jakos staram sobie poradzic z cierpieniem i znalezc wiecej logicznego myslenia w chwilach szczescia i to jakos tam sklada sie na moje zycie. Nikomu bym nie zrobil krzywdy, by zamienic sie z nim tym zyciem. Ale jednoczesnie jestem z niego bardzo zadowolony. Po prostu to moje zycie, moje smutki, moje sposoby na nie i wiesz, po prostu staram sie zamienic to w twardego faceta albo oswieconego budde. Obie rzeczy mi po prostu odpowiadają i to, że czasami cierpie, wiaze mnie też z bohaterami ksiazek czy gier. ALe tez z innymi ludzmi. Jakos tak zycie przez to bardziej, zycie zdaje sie bardziej szczerze czasami. Bardziej szczere niz w chwilach szczescia.

Offline

 

#339 2019-12-02 16:34:18

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

Post powyżej ciekawy, ale chyba pomylono wątki. Godzina jego dodania rozwala mnie. Co to za strefa czasowa?

No ty tez napisalas niby o 4:00. Chyba ze serio tak bylo. Teraz jest u mnie 11:43.

Podejżewam, że przestawiła się strefa czasowa na serwie. Może gość przenosił się na innego usługodawce i zapomniał zmienić, albo może coś ustawiał i zmienił globalnie przez przypadek. To można też ustawić w ustawieniach, chyba z posiomu konta uzytkownika, ale tez z poziomu panelu admina tu na stronie.

Offline

 

#340 2019-12-02 19:01:27

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

Jeśli źle się czuję, to cierpi organizm, ból brzucha to chemia, tak samo jak garbienie sie, bole plecow i brak sil. Wszystko chemia. No ale jakos wiesz, moge tym organizmem poruszac, robic z nim rozne rzeczy, nie zawsze wspolgra z tym co ja mysle. Widze jak sie zmienia gdy mam dobry i zly humor, jak brak mi sil jednego ranka i jak mam ochote zwiedzic caly swiat innego dnia.

Masz psychosomatyke, pryszcze sie pojawiaja gdy masz stresujace dni, cera jest ladniejsza gdy jestesz szczesliwa. Do tego obnizenie odpornosci przy złym humorze. Wszystko sie odbija na organizmie, wszystko jest ze sobą połączone tylko ejst ten jakiś interpretator.

Jego nie boli tylko uważa że go boli, wiec go boli.

Nie wiem co to jest i czym jest, a moze sobie go wymyslilem. Jestem ja i jest moje cialo, moje mysli, wsio. Jakos takie nienaruszalne. Nienaruszalne do pewnego stopnia, po prostu niezniszczalne, ale delikatne. Teraz to wymyslilem xd

Po prostu jak boli, to czasami patrze ile moge wytrzymac. Albo jak źle sie czuje, to obserwuje jak to wplywa na organizm. Wszystko boli i jest odczuwalne "przeze mnie", przez tego jakiegoś obserwatora, ale że to jakieś nielogiczne, to sama ta myśl sprawia, że mniej boli. W sensie jak moze boleć obserwatora. No i po prostu boli tylko nie doskwiera. Można to obserwowac img/smilies/tongue

Offline

 

#341 2019-12-02 22:16:05

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3986

Re: Serce przemawia

Chciałabym wykonać automasaż, ale tak, żeby mnie nie podniecił. Może to pomoże.
Nie wiem, jak osiągnąć pożądany efekt.

Również obserwuję ból, ile wytrzymam, ile jeszcze mogę znieść. Ma to jednak swoje konsekwencje. Nie wiem, do jakiego stopnia można zignorować ciało. Gdzie jest jego granica wytrzymałości i czy takie torturowanie siebie ma sens. Boję się, że w końcu któregoś dnia nie wstanę z łóżka, tak jak to zrobiłam na studiach. Ale praca to nie zabawa, nie wolno robić takich rzeczy. Przytłacza mnie poczucie odpowiedzialności, które jest najcięższym grzechem człowieka.

Co do odcinania się od myśli - to polega głównie na odwracaniu uwagi od nich. Zastępowaniu złej myśli dobrą myślą. To tak, jakby zamalować ogromne brzydkie graffiti albo przerobić paskudny tatuaż tak, żeby nie było śladu po tym poprzednim. Albo jakby nieustannie musieć dopierać koszulkę totalnie nasiąkniętą krwią do pierwotnej oryginalnej śnieżnej bieli. Udaje się, ale potem traumatyczna sytuacja się powtarza i musisz to robić wciąż od nowa. Tak, żeby nie było śladu w duszy/ciele/umyśle po tym, co się stało.

Późna już godzina, ale podoba mi się to img/smilies/tongue

Ostatnio edytowany przez martin1002 (2019-12-02 22:27:09)


wyjdź z martixa

Offline

 

#342 2019-12-02 23:34:33

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

Ja mam taką sofę, która jest trochę twarda na krawędzi. Siadam na niej plecami xd Znaczy nie na tylku tylko plecy na kanapie, nogi w górze na oparciu. I powoli zjezdzam z kanapy, po tej twardej krawędzi, przy okazji robiąc taki jakby mostek. Nie ma tej bliskości ciała, ale imho robi robotę lepsza niż jak mi ktoś faktycznie zrobi masaż. Zawsze to jakiś ekwiwalent dla ciebie xD

Co do tych myśli, no to można też tak. Ja po prostu odpycham, nie chce oszukiwać. Po prostu nie chce teraz o tym myśleć. Coś takiego. Naturalnie następuje następna myśl, nie koniecznie przyjemna. Powiedzmy, że wchodzę pod prysznic, to przypływa, skupiam się więc na kabinie prysznicowej i włączeniu wody. A później znajduje coś innego do rozkminy, naturalnie będą to pozytywne rzeczy.

Te traumy które wracają trzeba przekminic. Ja nie znam na to sposobu, taka największą jaka pokonałem po prostu siadłem, w sumie po piwku, czułem że mam siłę i przemyślałem każdy szczegół. No i tyle w sumie, jakoś to nie wraca. Czasami tylko ale jakoś tak mniej, jakby tylko fragment. A jakieś inne w sumie chyba też tak, wiesz, ja mam raczej traumy po wydarzeniach z przeszłości, sytuacjach w których się znalazłem, co zrobiłem. Dużo ich było bo byłem głupim dzieciakiem, ale jakby no pomijając parę rzeczy, nic z tego jakoś nie wpływa na moje życie. Nawet jak się przypomni to jakoś tak z melancholia już. Może to już przepracowałem tylko nie pamiętam.

Tak w sumie to myślałem że tak to trzeba robić. Po prostu się temu przeciwstawić, wybaczyć sobie i innym, wziąć to na klate i pobyć na prawdę smutnym przez cały ten czas. Ale nie użalać się tylko po prostu zaakceptować że to się stało i tyle.

Tylko że z tym śladem, nie wiem. Nie wiem do końca po co to całkowicie wykorzenisch. To są rzeczy które definiują nasz charakter, na ich podstawie podejmujemy decyzję. Jeśli to się wykrozeni, to nie będzie wracać, a więc się zapomni. U mnie te przepracowane traumy wracają jako melancholijne, nieco dokuczliwe wspomnienia, które trochę pokazują mi dlaczego jestem jaki jestem. I mi to pasuje w sumie. Kiedyś chciałem wiele rzeczy zapomnieć, a teraz, jakoś tak, chciałbym bardziej je pamiętac.

Offline

 

#343 2019-12-02 23:59:06

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3986

Re: Serce przemawia

kaczor napisał(a):

Ja mam taką sofę, która jest trochę twarda na krawędzi. Siadam na niej plecami xd Znaczy nie na tylku tylko plecy na kanapie, nogi w górze na oparciu. I powoli zjezdzam z kanapy, po tej twardej krawędzi, przy okazji robiąc taki jakby mostek. Nie ma tej bliskości ciała, ale imho robi robotę lepsza niż jak mi ktoś faktycznie zrobi masaż. Zawsze to jakiś ekwiwalent dla ciebie xD

Super !!! http://www.senocular.com/smilies/ducky Na razie znalazłam krawędź kuchennego blatu. Trochę za ostry, ale muszę dotrzeć świadomością do mięśni międzyżebrowych.
Kiedy trauma uwalnia się z mięśni oddechowych, pojawia się taki jakby skurcz w brzuchu, taki smutny, jak przy łkaniu.
Teraz komunikacja idzie łatwiej, bo czuję się bardziej skryta w swojej norze, nie odczuwam takiej presji na odpowiedź jak na czacie.
Pozdrawiam bardzo serdecznie. Obecnie wbijam knykcie w plecy i trochę z boku. To wyzwala całą gamę intensywnych emocji.
Postaram się iść spać przed 4:20.

Ostatnio edytowany przez martin1002 (2019-12-03 04:15:54)


wyjdź z martixa

Offline

 

#344 2019-12-03 00:38:15

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

To bardzo miło dwa razy mieć 4:20

Offline

 

#345 2019-12-03 02:10:32

kaczor
Administrator
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 3982

Re: Serce przemawia

No w profilu miałem ustawioną złą strefę czasową, p2a coś namieszali, wygląda jak jakies standardowe ustawienia, nawet jezyk mi zmienilo na English. Jakieś przenosiny były chyba. Ale i tak jak zmieniłem strefe, to czas nadal jest zły.

Offline

 

#346 2019-12-03 03:58:09

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 8184

Re: Serce przemawia

Sprawdźmy jaki mi czas poda.


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#347 2019-12-03 03:58:45

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 8184

Re: Serce przemawia

Rzeczywiście dziwny czas. http://www.cosgan.de/images/midi/muede/d025


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#348 2019-12-03 04:16:40

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3986

Re: Serce przemawia

Dobry, hinduski prawie.


wyjdź z martixa

Offline

 

#349 2019-12-04 00:37:27

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3986

Re: Serce przemawia

Położyłam się do łóżka.
Precz z nudną, smutną, ponurą, bezwymiarową czernią! Tym razem pozwoliłam, aby w tej mrocznej przestrzeni ukazały się różnokolorowe fluorescencyjne linie, barwne neonowe pręty, taka Tęcza 2.0. Moje wnętrze jest żywe.


wyjdź z martixa

Offline

 

#350 2019-12-05 01:10:52

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3986

Re: Serce przemawia

Drogi Pamiętniczku!

Chciałabym przestać ciągle narzekać i pisać o złych rzeczach, ale to takie trudne.
Obecnie staram się ześrodkować skupienie w okolicach pępka. Ten mały obszar nadal jest pozbawiony świadomości. Przez dziurę w brzuchu ucieka ze mnie życie, moje własne. Przez pępowinę astralną płyną do mnie toksyny. Toksyczne uczucia. Zwykle zaciskam się w tym miejscu, by nic w nie nie wniknęło energetycznie z zewnątrz. Gdy je rozluźniam, ogarnia mnie lepka, kluchowata pseudo-błogość, jakże inna od tej znanej z mistycznych przeżyć. Zamieniam się w uległego dzieciucha dającego się prowadzić za rączkę. Jakaś część mnie lubi to, bo boi się dojrzeć, zestarzeć się i umrzeć. Taka prawda. Reszta ciała jest wówczas taka mdła, bez wyrazu, bez własnego zdania, nie potrafi zadbać o swoje, czeka, aż opiekunowie osranego dorosłego maluszka odgadną jego potrzeby i zaspokoją je, bez konieczności samodzielnego używania rąk czy nóg. One leżą gdzieś, martwe, kalekie, niewładne. Niepotrzebne. Zapomniane. Porzucone.
Kiedyś śmiałam się z "ósemkowania" Civilmonka, plułam na nie. Teraz Civilzonk ma okazję się zemścić, szydzić ze mnie i moich dziwacznych wygibasów, tak niezrozumiałych dla niego, jak jego metoda dla mnie.
Czego uczą mnie moi rodzice zmywając po mnie?
Mama kupiła mi nowego smartfona, bo stary zaczął ją wkurzać. To upokarzające, ponieważ nie zapłaciłam za niego. Poprzedni, ten z krzaków, ceniłam tak mocno, ponieważ był darem niebios. Nie chciałam się z nim rozstawać, ale nadszedł czas. Mama wzięła tego nowego do pracy, by tam profesjonalnie naklejono coś na niego. Po paru dniach chciała coś na nim zobaczyć i napotkała blokadę. Pytała, dlaczego to zrobiłam. Po co. Ona sama nie ma żadnych zabezpieczeń. Coś mnie skręciło w brzuchu, zrobiło mi się niedobrze. Jeśli ustawiłam hasło, to znaczy, że mam coś do ukrycia. Gardzę sobą.
Nawet karta nie jest zarejestrowana na mnie. Zaproponowałam, że może mój osobisty numer można przerobić na abonament, ale mama powiedziała, że nie będzie za niego płacić. Zupełnie jakbym ja nie mogła, jakby w ogóle nie było takiej opcji, jakby to było niemożliwe.
Z moich wypłat nie wydałam jeszcze ani złotówki na prąd, czynsz, gaz, światło, wodę, internet, połączenia telefoniczne.
Tata znowu kupił mi chleb rano. Mam ochotę uderzyć go i wykrzyczeć w twarz "Nienawidzę cię!", a on nadal będzie się uśmiechał, jak gdyby nic się nie stało.
Od czasu gdy przestał pracować, ja przestałam robić drobne zakupy po pracy. Nie jest to dobry kierunek rozwoju.
Choruję na syndrom sztokholmski w pracy. Prezes wybawił mnie od bezrobocia, oprócz niego nikt inny mnie nie zechciał i nie zechce. Teraz muszę odwdzięczyć się jak potrafię. Dostaję tyle ile mi się należy, nikt mi nie każe się samodzielnie utrzymywać za te pieniądze. Państwo ustaliło tę kwotę tak, żeby dało się za nią przeżyć, nikt normalny nie żyje w pojedynkę w 2-pokojowym mieszkaniu i nie żywi się drogimi wędlinami i batonami po 80 zł za kilogram, to jakieś chore fantazje. Kasa nie jest najważniejsza w życiu, jak człowiek jest zaradny, to umie się jakoś ogarnąć i nic mu nie stoi na przeszkodzie w drodze do szczęścia.
Nie wiem, ile warta jest moja praca, nie potrafię jej wycenić. Zdaję się pod tym względem na innych. Inni wiedzą lepiej, ja jestem tylko małym, głupim dzieckiem, któremu nie wolno popełniać własnych błędów i uczyć się na nich, bo dorośli chcą uchronić się przed ich konsekwencjami.
Kaczor wie wszystko o Furii. To uczucie wydaje mi się takie męskie, nie przystoi kobiecie. Jestem w złym wieku na nastoletni bunt. Pragnę uciec od wszystkiego i wszystkich, a zarazem czuję się niedoatencjonowana. Ech...
Nie wolno mi odrzucić rodziców. Tylko oni zwracają na mnie uwagę. Po odcięciu pępowiny czeka na mnie czarna dziura, odizolowana, ciasna kapsuła, bez wymiany komunikatów z innymi osobami. Albo to, albo piekielne domowe ciepełko. Nie wiem, co jest gorsze. Ale żywot taki jak mój w moim wieku jest powodem do wstydu. Zero wspólnych tematów do rozmowy w pracy poza tajnikami księgowania. Nie dogadam się ani z 30-, ani z 50-latką. Dzidzia nie wie nic o życiu... Nic o seksie, nic o życiu w związku, nic o przygotowaniu obiadu za 8 zł dla całej rodziny, nic o opiece nad chorym, nic o planowaniu wyjazdów, nic o kupowaniu prezentów, nawet auta nie potrafi prowadzić.


wyjdź z martixa

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo