Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#321 2019-11-17 23:19:13

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3306

Re: Serce przemawia

Nie. Obecnie wolę narzekać i użalać się nad sobą.
Za bardzo zżyłam się z klientami, których obsługuję - a raczej z ich przewidywalnymi dokumentami do zaksięgowania. I tak jest mi już ciężko, jak dostaję kogoś nowego. Nie czuję się na siłach, by poszukać nowej pracy. Mam różne obawy, że nikt mnie nie zechce, że nie trafię na dogodną lokalizację (nie może przekroczyć 8 km od domu) itp.
Tak "i chciałabym i boje się" - jak kretynka.

Praktyki obejmują:
- spacery z jednym okiem zamkniętym,
- robienie jak najdłuższych kroków,
- stanie na jednej nodze ze stopą przyciągniętą do pośladka - bez pomagania sobie ręką,
- przy wdechu wywracam gałki oczne w górę, przy wdechu idą mocno w dół.

Ostatnio edytowany przez martin1002 (2019-11-17 23:20:01)


All I want for Christmas is me

Offline

 

#322 2019-11-18 10:15:50

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Rozumiem. Jest czas na narzekanie. Z doświadczenia powiem, że to do niczego pozytywnego nie prowadzi. Lepiej krótko ponarzekać a potem coś zrobić.

Co dają Ci te praktyki?


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#323 2019-11-19 18:56:15

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3306

Re: Serce przemawia

Przywracają kontakt z ciałem.
Długie kroki wymuszają uważność chodzenia. Przestaje ono być wtedy takim automatyzmem.
Na jednej nodze jestem też w stanie wykonywać niektóre czynności w kuchni.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#324 2019-11-19 22:09:01

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

A na dwóch nie jesteś w stanie? img/smilies/smile


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#325 2019-11-25 20:46:19

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3306

Re: Serce przemawia

civilmonk napisał(a):

A na dwóch nie jesteś w stanie? img/smilies/smile

Teoretycznie jestem, ale dzięki staniu na jednej aktywują się inne mięśnie, których zazwyczaj nie jestem świadoma. Inne bodźce dostarczane są do zmysłu równowagi. Inaczej odczuwam swój ciężar w tej pozycji.
Dzięki patrzeniu jednym okiem drugie odpoczywa, zmęczone komputerem. Coś na kształt snu jednopółkulowego u niektórych zwierzątek. Więcej uwagi wtedy też kieruję na czucie, a nie na widzenie. Nie trzeba się przy tym totalnie wycofywać z aktywności, jak przy obydwu oczach zamkniętych np. podczas medytacji czy relaksacji. Da się wtedy chodzić i robić niektóre rzeczy w domu.

Odzyskałam już prawie całe swoje ciało, ale nadal brakuje mi świadomości w brzuchu. Nabieram obecności w plecach.
Na innym forum wspominałam, że potrafię utrzymać prostą postawę, ale dużym kosztem - napinam nie te mięśnie, co trzeba, spinam się mocno w brzuchu, wstrzymuję oddech. Po jakimś czasie mięśnie nie wytrzymują tego i tak jakby "łamię się" w połowie. Wiotczeję. Nie jestem w stanie wyczuć środka ciężkości ciała. Dzięki praktykom zdarza się to coraz rzadziej. Jednak problem powrócił, gdy zaniedbałam klęki. Nie zawsze mogę je wykonywać, zwłaszcza przy rodzicach. Zaczęłyby się niewygodne pytania... Stąd potrzeba innych pomysłów na docieleśnienie.

Nowe praktyki uwalniają ze mnie utajone pokłady furii. Martwi mnie to. Bardzo długo dysocjowałam się od ciała, chcąc odciąć się od swojego własnego okrucieństwa, wewnętrznej Bestii. Teraz muszę stanąć z nią oko w oko. Przeraża mnie ta konfrontacja. Nie chcę znowu stać się tym potworem co dwadzieścia parę lat temu. Moje wnętrze płonie.

Czuję żal i lęk na myśl o out of body experience. Kusi mnie, ale jednocześnie boję się, że może mi zaszkodzić. Czuję, że mam coś ważnego do zrobienia w świecie materialnym i nie wolno mi się od niego oddalać. Dzięki projekcji astralnej przeżyłabym coś ciekawego, co mogłabym opisać później w swoim sennym dzienniku i zyskać uznanie. Ale na razie muszę to sobie odpuścić, pochłonęło mnie coś zupełnie innego...


All I want for Christmas is me

Offline

 

#326 2019-11-27 19:51:19

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7872

Re: Serce przemawia

Czyli do przodu. To dobrze. Trochę obija na zakrętach ale to normalne img/smilies/smile


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#327 2019-11-28 20:27:32

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3306

Re: Serce przemawia

Próbuję teraz pozbyć się traumy z ciała, wypchnąć ją z siebie wraz z wydychanym powietrzem. Odczuwam opór.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#328 2019-11-30 17:50:33

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

Spróbuj ja rozproszyć najpierw, rozbić na całe ciało. W moim przypadku ona się rozlewa i zamienia w bardzo intensywną jakąś nie wiem, energię. Zaczyna być to bardzo przyjemne, więc rzadko to rozpraszam poza ciało, a jeśli już, to tak po prostu, nie jakąś konkretną techniką. Po prostu pyk i ucieka przeze mnie całego.

Czasami jakby wraca, wtedy więc po prostu z tym nie walczę. Tak jak mówiłem, rozpraszanie tego może być przyjemne, ale też skupianie gdzieś indziej. Jeśli nie da się tego wyeliminować, to po prostu skupiam to jak najbardziej się da i przemieszczam do innego miejsca na ciele, zazwyczaj w okolicę serca, albo do mojej magicznej różdżki ^^ Ma to fajne skutki.

Offline

 

#329 2019-11-30 17:53:32

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

Czasami jak to jest bardzo odczuwalne, to bawię się z tą energią co Ci mówiłem. Najfajniej jest, jak już się nieco rozgrzeję, to rozlewam ją i wzmianiac na całe ciało. Odczuwam wtedy trochę nakręcenie jak po kawie, tak samo lekki lęk, ale za to ciary w całym ciele i taki jakby mały orgazm. Takie jak motylki w brzuchu tylko w całym ciele. Czasami jest to nie do wytrzymania, tzn. aż chciałbym sie podrapać gdzieś tam w środku. Robienie wtedy wdechów i wydechów jest bardzo przyjemne. Nie wiem co to, ale może powiązane z tym co piszesz. Spróbuj bo ja tam to po prostu lubie, bawię się tym, nie walczę z tym po prostu, chyba, że na prawdę muszę.

Offline

 

#330 2019-12-01 16:25:27

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

Szedłem wczoraj przez Auchan (sklep), trochę zamyślony, bo szedłem w konkretnym celu i tego szukałem. Wyszedłem za półkę, do alejki, ale wtedy pojawiła się blond wlosa kobieta, po prostu w tej alejce, oboje szliśmy szybkim, pewnym krokiem. Nie było dużo czasu na reakcję, bez słowa ja i ona po prostu nieco się przesunęliśmy, obróciliśmy o ok 90° I przecisnelismy się obok siebie, nawet nie zwalniając.

Bylem jej tak blisko, że czułem ciepło jej policzka i zapach z okolicy szyi. Jestem pewny, że brakło bardzo niewiele żebym dotknął policzkiem jej policzka. Mam wrażenie że zwolniłem na moment, ale jakby ona też. A może mi się tylko wydawało. Trwało to ułamek sekundy, ale jej zapach (zapach ciała, nie czułem perfum), cieplo, jejpewny, szybki krok i zdecydowane ruchy oraz przypadkowa bliskosc narobiły mi sieczki w głowie.

To było bardzo przyjemne.

Nie obróciłem się, poszedłem dalej, otrzepalem się (miałem ciary) i poszedłem dalej.

Offline

 

#331 2019-12-02 04:09:14

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3306

Re: Serce przemawia

Post powyżej ciekawy, ale chyba pomylono wątki. Godzina jego dodania rozwala mnie. Co to za strefa czasowa?

Odnośnie poprzednich - to bardziej gniew, chęć roz****dolenia czegoś + wstręt do tego gniewu, nieraz nawet mdłości. Usiłuję to stłumić, ale wtedy wchodzi w głowę, w nogi albo w brzuch, powoduje okropny ból i zaburza zwykłe codzienne funkcjonowanie. Próbuję to jakoś "rozlać", ale wtedy zaczynam się trząść i jeśli stoję, to ledwo trzymam się na nogach.
Nie daję rady przywołać uzdrawiającej wizji, coś się zablokowało. Energia rozsadza mnie od wewnątrz, jednak nie mogę podjąć żadnego sensownego działania, nie jest to energia w znaczeniu siły i motywacji do robienia czegoś, np. przygotowywania posiłku albo sprzątania.
Z piątku na sobotę od 19:00 do 11:00 przebywałam w łóżku. Najpierw bardzo długo leżałam i czekałam, aż melatonina się wytworzy i zacznie działać. Chciałam, aby przetransformowała moją duszę i odnowiła moje ciało. Trochę pomogło, ale potem musiałam dowalić ziół na uspokojenie, gdyż aktywowały się lęki przed przyszłością.

Coś we mnie pęka, część mnie jednak nie chce uznać mojej odrębności od rodziców, niepodległości. Trudno mi się pogodzić z myślą, że nie jestem częścią mamy ani taty. Zarazem czuję się jak idiotka, bo już od dawna nie powinnam być dzieckiem. Jednocześnie chciałabym gdzieś należeć, być częścią czegoś, ale nie mamy i taty. Co za okrutny dylemat egzystencjalny... Inni nie zaakceptują mnie, jeśli nie przybiorę pożądanej pozy, nie nałożę określonej maski. Z kolei ja też mało kogo toleruję. I co tu ze sobą zrobić?
Furię chciałabym przekuć w coś konstruktywnego, to bardzo pierwotna, surowa siła, ma w sobie potencjał, może być twórcza. Ale aspekt niszczycielski bardziej zdaje się współgrać z moją osobowością, przynajmniej obecnie, i robienie miłych grzecznych porządnych przyzwoitych rzeczy byłoby zakłamaniem, oszukiwaniem siebie.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#332 2019-12-02 14:52:22

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

Ehh no pomylilem watki img/smilies/big_smile

Co do faktycznego tematu, kurde no jakbyś opisywała każdy mój poranek. Szczególnie ostatnio. Rano mam ochote cos rozjebac ale nawet nie wiem czemu. Czuje lęk i po prostu zwykly, duzy stres. Bez powodu. Wchodze pod prysznic, ciepla woda i mysle - o co mi chodzi. Nic. Dupa. A czasami do tego dokladają się jakieś stare traumy, ale takie pierdoły, że aż śmiać się chce. Że na przykład powiedzialem cos glupiego w podstawowce, lol. No ja teraz o tym mysle i nie czuje nic z tym negatywnego, ba, nawet troche to zabawne. Ale rano - bosz. Najwieksza tragedia.

Ostatnio czytałem porady dot. rzucania nałogów i tam ktoś mówił, że rzucił jakieś dragi przez wymyślenie sobie avatara w glowie, a to ten avatar ma właśnie potrzebę tego narkotyku. No i on odczuwa to cierpienie i wszystko. No i on tam jeszcze polecał żeby ten avatar był brzydki, obleśny etc. Myślę, że to przy rzucaniu może pomóc, ale jakoś nie mogę się zmusić do opisania siebie w ten sposób, po prostu obawiam się, że to może mieć negatywne skutki.

Zamiast tego, jakoś przedwczoraj, stworzyłem sobie takiego avatara, ale bardziej jako taką bezpieczną przestrzen gdziestam w srodku, w kaczorze. No i tam trzymam te negatywne rzeczy, one sa odczuwalne rano, ale jakby obserwuje je z boku. Wczoraj miałem na prawdę dobry dzień z tego powodu. Dzisiaj też mi pykło.

Wcześniej jak nie dawałem sobie z tym rady, to po prsotu palilem MJ i myślałem o tym. Po MJ stres po prostu przechodzi, tak samo jak te traumy, wszystko, jakby się zmniejsza. One nadal są, ale kompletnie niedokuczliwe. Łatwo wtedy o tym pomyśleć i przechodzi. No ale to mówię o dużych traumach, czyli w skali jaką opisujesz. W sensie nie sugeruje tutaj jarania ganji, tylko tak pisze jak ja sobie z tym radze. To nie jest idealny sposób, ale po prostu pzowala mi funkcjonować i jakby cały czas jest trochę lepiej, z dnia na dzien i z miesiąca na miesiąc.

Offline

 

#333 2019-12-02 14:56:22

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

Ja to biorę logicznie, po swojemu tak. Dla mnie to gospodarka hormonalna, ale też dopamina. Palę papierosy, marihuanę, piję czasami kawę i piję alkohol. Nie codziennie, ale zdaza mi się pare razy w tyhodniu. Mam rozjebana gospodarke dopaminy, biore to bardziej logicznie, staram się po prostu jakoś ogarnąć życie/obowiązki i przy okazji jestem narkomanem, więc mam do tego narzędzia takie a nie inne. Dlatego nie martwię się tym, tym, że się źle tak czuje rano. Dobija mnie to, ale rano włąśnie, dobija mnie ten stan tak samo jak kac po wódce. Odczuwam go tak samo - logicznie. Jako konsekwencje chujowych wyborów i naturalne działanie organizmu. I staram się cośtam poprawić w tym. Dlatego tak nie boli. Boli, ale nie tak, że się tym badzo przejmuje. To pozwala mi po prsotu funkcjonować. No i u mnie raz puści, to psuzcza na cały dzień jeśli nie spotka cie nic negatywnego. A jak mnie cos negatywnego spotka, to jakos tak szybko to staram sie brac na klate, zdystansować, oddzielić. Zrobić z tego coś jak mycie zebow cy nawet sikanie. To jest i juz, nie ma co z tym walczyc, trza pomyslec co z tym zrobic, zdystansowac sie, nie brac do siebie. U mnie tak to dziala.

Offline

 

#334 2019-12-02 15:00:32

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

Za to wczoraj rozmyslalem o tym avatare, i ze moze to "pozbycie sie ego" to taka sama operacja, tylko ze okraszona ładnymi duchowym stylem. Zacząłem też myśleć, że skoro tak łatwo przyszło mi zrobienie jakiejśtam wymyślonej przestrzeni, gdzie moje smutki są mniej dokuczliwe, to czemu miałbym się po prostu teraz nie oswiecić.

No i tak mi weszło, nie pusciło do końca dnia. Ciary, energia w calym ciele, a pozniej spokoj, dystans fo wszystkiego, radosc ze wszystkiego co robie. Dzisiaj rano juz tego nie było.

Offline

 

#335 2019-12-02 15:02:00

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

No ale cieszy mnie to, ze to pyklo wczoraj. Mam jakis tam nowy sposób na to, swój własny. Będę próbował jeszcze, w końcu może chwyci na długi czas. A moze nic z tego nie wyjdzie, tylko czasami bedzie przyjemnie. Warto sprobowac.

Offline

 

#336 2019-12-02 15:04:25

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

to bardziej gniew, chęć roz****dolenia czegoś + wstręt do tego gniewu, nieraz nawet mdłości. Usiłuję to stłumić, ale wtedy wchodzi w głowę, w nogi albo w brzuch, powoduje okropny ból i zaburza zwykłe codzienne funkcjonowanie.

No nie mogę przestać teraz o tym myśleć, po prostu dokładnie tak to wygląda u mnie. Tylko że jakby nie niszczy mi to życia aż tak jak tobie. Nie wiem gdzie jest ta roznica. Ja to zaakceptowalem, jakos przyzwyczailem sie, a ty caly czas walczysz z tym. Nie wiem gdzie dokladnie rozni sie nasz tok myslenia, ze tak znaczaco sie to rozni miedzy nami.

Offline

 

#337 2019-12-02 15:12:58

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

A i jeszcze filtruje niektóre rzeczy, jakby ucinam myśli. To rzecz, której nauczyłem się dawno temu i to nie jest dobre wcale, wszystko wraca. Tylko ze czasmi sie przydaje. Jak pojawia sie jakas mysl i ty wiesz, ze przyniesie ci cierpienie, to od razu zmieniasz temat w glowie. Natychmiast. I nie wracasz. Jak tylko pojawia sie pierwsze negatywne uczucia.

Robię to do rzeczy nieistotnych,bo wydaje mi sie to po prostu ok. W sensie nie tanie niezdrowe. Na przykład przeczytałem w necie, jak ktos komus straszna krzywde zrobil. No i mysle o tym i po prostu rozpierdala mnie. Moja wyobraźnia szaleje, a obrazy, które sam wymyślam wytwarzają we mnie jakies traumy lol.

No i właśnie jak poczuje, ze przypływa ta mysl, o tym w sumie wyobrazeniu jakiejś krótkiej notki w necie, albo przypomne sobie jakis zły film z neta, to od razu ucinam to. Od razu zmieniam temat mysli. Nie daje sie temu porwac jakby.

Gorzej z rzeczami, których odtrącać tak się nie powinno. Znaczy nie wiem czy cokolwiek powinno się tak odtrącać, no ale przynajmniej sie nie oszukuje. Jakoś to działa, pozwala się uspokoić i można coś z tym zrobić później. Albo nie. Ja nic nierobię, w sumie jakoś tam trochę czuję, żę to dobrze, że to trzymam w sobie. To po prostu pcha mnie do tego, by coś robic dobrego w zyciu. Gdybym umiał się do tego zdystansowac, to pewnie nie miałbym powodów do robienia dobrych rzeczy. Bo i tak jest ok.

Offline

 

#338 2019-12-02 15:17:22

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

MI się wydaje, że ja po prostu rozumiem swiat jako równowage dobra i zła, ciepienia i szczescia. Nie uwazam ze zycie to cierpienie. Ani calkowite szczescie. Po tym jak cierpie, czasami dlugo, przychodzi czas gdy jestem szczesliwy, czasami bardzo. Jakos staram sobie poradzic z cierpieniem i znalezc wiecej logicznego myslenia w chwilach szczescia i to jakos tam sklada sie na moje zycie. Nikomu bym nie zrobil krzywdy, by zamienic sie z nim tym zyciem. Ale jednoczesnie jestem z niego bardzo zadowolony. Po prostu to moje zycie, moje smutki, moje sposoby na nie i wiesz, po prostu staram sie zamienic to w twardego faceta albo oswieconego budde. Obie rzeczy mi po prostu odpowiadają i to, że czasami cierpie, wiaze mnie też z bohaterami ksiazek czy gier. ALe tez z innymi ludzmi. Jakos tak zycie przez to bardziej, zycie zdaje sie bardziej szczerze czasami. Bardziej szczere niz w chwilach szczescia.

Offline

 

#339 2019-12-02 16:34:18

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

Post powyżej ciekawy, ale chyba pomylono wątki. Godzina jego dodania rozwala mnie. Co to za strefa czasowa?

No ty tez napisalas niby o 4:00. Chyba ze serio tak bylo. Teraz jest u mnie 11:43.

Podejżewam, że przestawiła się strefa czasowa na serwie. Może gość przenosił się na innego usługodawce i zapomniał zmienić, albo może coś ustawiał i zmienił globalnie przez przypadek. To można też ustawić w ustawieniach, chyba z posiomu konta uzytkownika, ale tez z poziomu panelu admina tu na stronie.

Offline

 

#340 2019-12-02 19:01:27

kaczor
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2018-12-09
Posty: 275

Re: Serce przemawia

Jeśli źle się czuję, to cierpi organizm, ból brzucha to chemia, tak samo jak garbienie sie, bole plecow i brak sil. Wszystko chemia. No ale jakos wiesz, moge tym organizmem poruszac, robic z nim rozne rzeczy, nie zawsze wspolgra z tym co ja mysle. Widze jak sie zmienia gdy mam dobry i zly humor, jak brak mi sil jednego ranka i jak mam ochote zwiedzic caly swiat innego dnia.

Masz psychosomatyke, pryszcze sie pojawiaja gdy masz stresujace dni, cera jest ladniejsza gdy jestesz szczesliwa. Do tego obnizenie odpornosci przy złym humorze. Wszystko sie odbija na organizmie, wszystko jest ze sobą połączone tylko ejst ten jakiś interpretator.

Jego nie boli tylko uważa że go boli, wiec go boli.

Nie wiem co to jest i czym jest, a moze sobie go wymyslilem. Jestem ja i jest moje cialo, moje mysli, wsio. Jakos takie nienaruszalne. Nienaruszalne do pewnego stopnia, po prostu niezniszczalne, ale delikatne. Teraz to wymyslilem xd

Po prostu jak boli, to czasami patrze ile moge wytrzymac. Albo jak źle sie czuje, to obserwuje jak to wplywa na organizm. Wszystko boli i jest odczuwalne "przeze mnie", przez tego jakiegoś obserwatora, ale że to jakieś nielogiczne, to sama ta myśl sprawia, że mniej boli. W sensie jak moze boleć obserwatora. No i po prostu boli tylko nie doskwiera. Można to obserwowac img/smilies/tongue

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo