Imladis

Opis ukryty przez CSS

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie


WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY
"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.

#21 2018-10-17 19:26:16

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7881

Re: Serce przemawia

martin1002 napisał(a):

civilmonk napisał(a):

A pomyślałaś że to Ty nadajesz znaczenie temu bólowi? Piszesz że to jest opór... no to masz opór. A możesz powiedzieć - nie, to nie jest opór, to ciało mi pomaga bo pokazuje ile jest blokad, jak tylko widzi we mnie pozytywność to chce do mnie mówić jak iść dalej poza ograniczenia, nie umie do mnie już mówić inaczej więc chociaż tak chce dać mi znać. Daje znać że są te zblokowane szare energie.

Nie jestem żadną pieprzoną Pollyanną żeby wszystkiemu nadawać pozytywne znaczenie.

Nie spotkałem ani nie czytałem o nikim kto by w głębi ducha chciał czegoś negatywnego dla siebie samego. Raczej chodzi właśnie o pozytywne znaczenia tego co się doświadcza. Co innego z wierzchu, ego, różne walające się po głowie kompleksy i atraktory emocjonalne - tak. To pierwsze ma na to nawet uzasadnienie bo nie czuje więc cierpiąc mentalnie ma wrażenie że czuje a te drugie to takie wirusy, działają jak automaty. Nie potrzebują uzasadnień - klepią wzorce. Pętle myśli.


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#22 2018-10-17 19:55:59

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3315

Re: Serce przemawia

Ego samo się wykończy.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#23 2018-10-18 04:58:33

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Serce przemawia

martin1002 napisał(a):

Teorię jako nieprzejawiony stan w zalążku, ma ona potencjał by stać się praktyką, lecz muszą ku temu zaistnieć odpowiednie warunki.

Tylko że nasze ludzkie życie to czysta praktyka, niestety... Te odpowiednie warunki samy stwarzamy. Czekasz, aż ktoś Cię w tym wyręczy?... img/smilies/wink (fizycznie niemożliwe).


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#24 2018-10-18 12:29:21

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7881

Re: Serce przemawia

martin1002 napisał(a):

Ego samo się wykończy.

Tak, zestarzeje się i umrze na jakieś choroby zapewne. Ego tak lubi. Ma więcej powodów do narzekania wtedy na swój los ofiary. Całkiem słusznie zresztą. Bo kto to widział takiemu biednemu egu co ma proste czynności realizować dawać odpowiedzialność za całe życie istoty ludzkiej. Jak ktoś może być tak okrutny? No chyba że ignorancja. To tak - to rozumiem.


Happiness is peace in motion, peace is happiness at rest

Offline

 

#25 2018-10-18 23:22:16

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3315

Re: Serce przemawia

Lidka napisał(a):

Te odpowiednie warunki samy stwarzamy.

My poza czasem.
Wszystko już postanowione, pozostaje mi tylko czekać na rozwój wydarzeń. Ja-Marta, ta wcielona cząstka czegoś, nie ma tutaj nic do gadania. Nie przyspieszy ani nie opóźni tego, co jej przeznaczone, nie ma takiej mocy, choćby nie wiem jak mocno w to uwierzyła, nie da się.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#26 2018-10-19 06:10:02

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Serce przemawia

I słusznie, że nie wierzysz w takie cuda img/smilies/smile.

Nie, nie poza czasem. Poza czasem wybieramy jedynie optymalne warunki przyjścia na świat w celu realizowania naszych duchowych planów: czas, kraj, rodzina, uwarunkowania. To jest nasza baza wyjściowa, na której tworzymy bez przerwy. Nie możemy inaczej, bo z natury jesteśmy Twórcami. Odkąd nasz umysł zaczyna normalnie funkcjonować.

To, co wybraliśmy poza czasem stanowi tylko kanwę, takie ramy. A my tworzymy/tkamy wypełnienie tych ram. Zgodnie z każdą naszą myślą, z każdym uczuciem, z każdym wyborem na bazie wolnej woli, tworzymy wzór, który te ramy wypełnia. Możemy zmieniać go do woli, jak się nam podoba. Może być delikatny, koronkowy, ale może też być chaotyczny i pełen supłów. Wszystko zależy od naszej świadomości i woli. Rzecz jasna ten tkany przez nas wzór bezpośrednio przekłada się na materialne życie, na jego jakość. I im bardziej człowiek poszerza świadomość, tym więcej tych supłów rozplątuje, chaos zamienia w porządek i tym piękniej tka swoje wypełnienie ram.

Jedyne, co jest tu nieuniknione, to określony czas, jaki daliśmy sobie na to tkanie. On w końcu się wyczerpie i wrócimy do Domu. Ale dopóki tu jesteśmy, możemy WSZYSTKO. Możemy nawet całkowicie zmienić wzór naszego dzieła. Tylko od nas zależy, jaki ma być, jaki chcemy, żeby był. I taki, jaki utkamy - dokładnie takie życie będziemy mieć.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#27 2018-10-19 07:15:38

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3315

Re: Serce przemawia

Dokładnie, Lidko.
Tyle że nie będąc świadoma tego, że mój czas się kiedyś skończy, nie mam żadnej motywacji do wprowadzenia zmian w swoim życiu. Nie mam pojęcia też, kto mnie będzie z tego rozliczał. Czego mogę ewentualnie żałować po śmierci.

Odcinam się od tego co dzieje się w moim ciele. Panuje tam zbyt duży chaos, nie do zniesienia. Dlatego wolę trwać w zawieszeniu pomiędzy wcieleniem a nie-wcieleniem. Dla mnie to jedyny sposób na przetrwanie. Innych nawet nie chcę próbować.

Dopóki rodzice żyją, mam zapewnione wszystko, co potrzeba. Jeśli nie skupię się na BRAKU tych rzeczy, który kiedyś bez wątpienia się pojawi, nadal będę żyć w ułudzie, że to co mam, będzie trwało wiecznie.
Oczywiście, że lepiej wyzbyć się wszelkich oczekiwań wobec życia, ale to by oznaczało, że musimy być skłonni zaakceptować to, co życie nam przyniesie - a  nie to, czego jako ludzie pragniemy, pożądamy. Ciężko spełniać marzenia przy takim podejściu do życia (przy tym "bez oczekiwań, żeby było jasne).

Możemy WSZYSTKO. Ale czy CHCEMY? Co musi się stać, aby pojawiło się chcenie w nas, a nie tylko pusta kamienna martwota? I dokąd nas to chcenie doprowadzi?


All I want for Christmas is me

Offline

 

#28 2018-10-19 08:42:54

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Serce przemawia

martin1002 napisał(a):

Dokładnie, Lidko.
Tyle że nie będąc świadoma tego, że mój czas się kiedyś skończy, nie mam żadnej motywacji do wprowadzenia zmian w swoim życiu. Nie mam pojęcia też, kto mnie będzie z tego rozliczał. Czego mogę ewentualnie żałować po śmierci.

No ale przecież masz świadomość, że Twój czas w pewnym momencie się skończy?... Nie motywuje Cię to, że w związku z tym możesz nie zdążyć?... Ale w sumie młodziutka jesteś, więc to raczej słaba motywacja... OK, a nie motywuje Cię chęć dobrego życia?... Wypełnionego spokojem, radością, pomyślnością, a nie taką pustką?...

martin1002 napisał(a):

Odcinam się od tego co dzieje się w moim ciele. Panuje tam zbyt duży chaos, nie do zniesienia. Dlatego wolę trwać w zawieszeniu pomiędzy wcieleniem a nie-wcieleniem. Dla mnie to jedyny sposób na przetrwanie. Innych nawet nie chcę próbować.

No, tak, rozumiem, ale zauważ, że skupiasz się tylko na przetrwaniu. To najtrudniejszy wybór, który nie prowadzi do szczęścia, pokoju, harmonii. Gdybyś zaś skupiła się na czymś innym, na Miłości, jaką w sobie masz, jaką jesteś, przez sam ten fakt zapewniłabyś sobie nie tylko przetrwanie, ale też i dobre życie. Wiem, że nie chcesz, ale wiedz też, że taka opcja istnieje, nie odrzucaj jej.

martin1002 napisał(a):

Dopóki rodzice żyją, mam zapewnione wszystko, co potrzeba. Jeśli nie skupię się na BRAKU tych rzeczy, który kiedyś bez wątpienia się pojawi, nadal będę żyć w ułudzie, że to co mam, będzie trwało wiecznie.
Oczywiście, że lepiej wyzbyć się wszelkich oczekiwań wobec życia, ale to by oznaczało, że musimy być skłonni zaakceptować to, co życie nam przyniesie - a  nie to, czego jako ludzie pragniemy, pożądamy. Ciężko spełniać marzenia przy takim podejściu do życia (przy tym "bez oczekiwań, żeby było jasne).

Możemy WSZYSTKO. Ale czy CHCEMY? Co musi się stać, aby pojawiło się chcenie w nas, a nie tylko pusta kamienna martwota? I dokąd nas to chcenie doprowadzi?

Marta, to nie tak, jak myślisz, choć myślisz tu logicznie i nie da się temu zaprzeczyć. Jeśli się skupiasz na przetrwaniu, skupisz się właśnie na tym, co nie przetrwa. Co nie jest wieczne. Co jest tylko "narzędziami" dla Twojej duszy, żebyś mogła rozwijać się duchowo. Tym sobie szczęścia ani rozwoju nie zapewnisz. Zapewnisz sobie jedynie to przetrwanie, takie - sorry - "jałowe" życie, bez większych emocji, wyzwań, radości, sensu.

Natomiast ujrzenie życia takim, jakie ono jest, zrozumienie, co jest czym, jak działa, dlaczego, już jest motywacją do sięgnięcia dalej, do innych wartości, takich, które przetrwają, które są wieczne, które wyrażają naszą prawdziwą Istotę. To właśnie w tej opcji otwieramy się na naszą duszę, na Boga w nas, na Światło, jak kto woli, i pozwalamy sobie prawdziwej przejawiać się materialnie, przestajemy żyć w ciemności.

I tu jest problem tego "CHCEMY". Nie zawsze chcemy. Jest to zależne od poziomu negatywności, w jakim tkwimy, ale też od roli, jaką w życiu pełnimy. Wydaje mi się, że jak ktoś przyszedł na ten świat w roli takiej "ciemności", żeby służyć innym (bo są takie przypadki), wtedy nie cierpi z tego powodu. Dlatego w Twoim przypadku też wydaje mi się (bo wiedzieć tego na pewno nie mogę), że to nie jest Twoja rola. Że, po prostu, zaplątałaś się w negatywność na tyle głęboko, że możesz swoje "chcenie" mieć bardzo przytłumione. Czyli Ty nie chcesz, ale ono i tak się przez Ciebie przebija, to widać i czuć w energii, jaką emanujesz, w Twoich słowach też.

Co musi się stać, żeby to chcenie się pojawiło? W sumie każda negatywna sytuacja temu służy, jest takim bodźcem, który jest w stanie uruchomić nasze chcenie. Tak to właśnie zostało skonstruowane, życie to tama samo-napędzająca się machina i właśnie negatywność napędza pozytywność. Motywuje nas do poszukiwań, do wyrwania się z tego "zaklętego kręgu". Ale tu też każdy reaguje po swojemu, bo każdy jest inny. Jednemu wystarczy negatywność umiarkowana w postaci jednego doświadczenia, inny musi się wprost w niej zanurzyć, sięgnąć dna, żeby w końcu odsłonić swoją duszę i pozwolić jej na nas wpływać.

Koniec końców wszystko się harmonizuje, ale jest tu też inna zasada: im niżej upadniesz, tym wyżej się potem wzbijesz. Potencjał, jaki Ty masz w sobie, siłą rzeczy wskazuje na to, że możesz odbić się naprawdę wysoko, o wiele wyżej niż wielu, wielu innych ludzi. I jak tylko zechcesz, jak ten moment przyjdzie, to stanie się rzeczywistością dla Ciebie. Twoje "chcenie" doprowadzi Cię na sam szczyt Twoich możliwości.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#29 2018-10-19 18:28:07

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3315

Re: Serce przemawia

Instrukcja obsługi do mnie, może komuś się przyda. Z fejsika Human Design Polska.

PROJEKTOR
Ok. 22% populacji światowej

Dawniej Projektory znajdowały się zawsze na dole drabiny przywództwa. Moc i energia Manifestorów powodowały, że Projektory nie były w stanie wygrać rywalizacji.

Dziś, Projektory mają szansę zasiąść na szczycie hierarchii naturalnego przywództwa. Ich prawdziwym znaczeniem jest kierowanie energią Manifestorów, Generatorów i Genaratorów Manifestorów do najbardziej efektywnego wykorzystania zasobów energetycznych.

Projektor ma wrodzoną zdolność rozumienia innych. Jest mistrzem czytania i efektywnego zarządzania energią. To właśnie z powodu tego, że jego czakry są w większości otwarte, może wziąć i przeczytać energię innych. Stopniowo, w miarę upływu czasu, umiejętność Projektora 'czytania i rozpoznawania tej energii' daje mu mądrość, aby poprowadzić innych do najbardziej efektywnego wykorzystania ich energii, darów i talentów.

Projektor wie, jak poprowadzić ludzi w pracy do wykonania określonego zadania i wie też, jak utrzymać harmonię w świecie.

Z tych powodów Projektor jest idealnym przywódcą, administratorem i przewodnikiem dla współczesnego demokratycznego świata, w którym żyjemy. Projektor ma wrodzoną, naturalną zdolność do rozpoznawania potencjału i talentu innych ludzi i jest w stanie zaoferować innym wskazówki.

Projektor nie koncentruje się na grupie. Skupia się na jednej osobie w jednym czasie. Generator otacza aurą całą grupę wokół niego. Ale aura Projektora skupia się na jednej osobie na raz. Kiedy spotykasz Projektora, masz wrażenie, że to ktoś, kto skupia się na tobie, jak promień lasera.

Większość Projektorów posiada większość swoich czakr (Centrów) inaktywowanych, są białe. Oznacza to, że projektory podejmują i odbijają energię innych ludzi w tych białych Centrach. Nie tylko odzwierciedlają tę energię, ale mogą z powrotem także ją wzmocnić. Dlatego często wydaje się, że są one jak dynamo energii.

Projektory żyją w świecie zapracowanych ludzi. Generatory i Generatory Manifestory to 70% ludności świata. Tyle energii przytłacza większość Projektorów. Ich białe Centra biorą, wzmacniają i odzwierciedlają tą ilość energii niemal nieustannie, dlatego Projektor może z czasem się całkowicie wypalić, stąd potrzebuje długiej przerwy lub odpoczynku z dala od wszystkich.

Projektory, którzy ignorują te poziomy zmęczenia, ponieważ nie można kontynuować w tym samym tempie, jak wcześniej są zazwyczajzmierzają w kierunku jakiejś formy choroby i załamania fizycznego.

Projektory powinny kłaść się spać godzinę wcześniej niż myślą. Powinny one po prostu odpocząć, czytać, oglądać telewizję, posłuchać muzyki, zrelaksować się. Idealnie byłoby, gdyby Projektor spróbował być sam podczas snu, nie być w zasięgu niczyjej aury. W przeciwnym razie ich białe centra będą kontynuować branie, tego co będzie wokół nich.

Projektory muszą zrozumieć i zapamiętać, że ich strategia życia jest "poczekaj, aż będziesz zaproszony" przez kogoś innego. Tylko wtedy, gdy Projektory tak działają i czekają na to zaproszenie, to oznacza ich niewątpliwą inteligencję i mądrość, a dzięki temu, będą wieść swe życie prawidłowo.

Projektory są genetycznie zakodowane poprzez ich aury, aby inni ludzie ich rozpoznali i zrozumieli ich podejście. Więc po prostu trzeba się zrelaksować i czekać na odpowiednią osobę, aby przyszła. I tak będzie! Gdy projektor relaksuje się i milczy, pojawiają się zaproszenia ze strony innych.
To jest tak ważne dla Projektorów, by zrozumiały, że jeśli będą ulegać strachowi, jeśli będą wymuszać tempo, to nie tylko zmarnują swoje cenne i ograniczone zasoby energii, ale również stracą prawdziwe możliwości.

Projektor potrzebuje odpowiedniej osoby w swoim życiu, nie byle osoby.
Powinien:
Czekać na zaproszenie do nowej relacji, miłości
Czekać na zaproszenie do nowej pracy, możliwości biznesowych, kariery i gdzie studiować.
Czekać na zaproszenie do łączenia z innymi w przyjaźni i partnerstwie.
Czekać na zaproszenie do nowego domu lub miejsca zamieszkania.

Ostatecznie prawdziwy sukces w życiu Projektora jest w wyborze odpowiednich ludzi, aby pojawili się w ich życiu. Ludzi, którzy dobrze rozpoznają i będą cenić Projektory za to, kim są naprawdę. Nasze mądre i inteligentne przewodniki.

Projektor obawia się, że nie zostanie zaproszony.

Projektor ma często potrzebę zrozumienia intelektualnego, jak ma działać prawidłowo. Projektor jest jedynym typem, który może naprawdę wiedzieć, co się tak naprawdę dzieje.

Strategia: Poczekaj na zaproszenie

Dominują negatywne uczucia: Gorycz

Znane Projektory: Królowa Elżbieta II, Mick Jagger, Józef Stalin, Ringo Starr, Osho, Napoleon, Woody Allen, Salvador Dali, Elizabeth Taylor, Fidel Castro, James Joyce, Barbra Streisand, Ulyssesa S. Granta, Douglas MacArthur, Demi Moore, księżniczka Diana, Tony Blair, Ramana Maharishi, George Gurdżijew


All I want for Christmas is me

Offline

 

#30 2018-10-19 18:59:04

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Serce przemawia

Ciekawa charakterystyka img/smilies/smile. Ale wiesz co, dla mnie nie jest ważne, jacy jesteśmy, ale że możemy być tacy, jacy chcemy być. Mamy na to wpływ, nie musimy działać jak automaty, jak to wynika z naszego charakteru.

A wiesz, co to jest charakter? Jego struktura buduje się z... uwarunkowań. Po części są to sprawy nie rozwiązane w poprzednich wcieleniach i przeniesione do rozwiązania (uzdrowienia) na tę inkarnację, po części konkretne, dopasowane do tych spraw, uwarunkowania z dzieciństwa (wbrew temu, co się sądzi, nie dziedziczymy go po rodzicach, jeśli jesteśmy w czymś do nich podobni charakterologicznie wynika tylko z tych uwarunkowań z dzieciństwa). Czyli to, jacy jesteśmy, masz charakter, to w zasadzie dokładne zaprzeczenie tego, kim jesteśmy w istocie. Odnajdując w sobie te uwarunkowania i przekształcając je, poszerzamy naszą świadomość, przestajemy reagować zgodnie z nimi. I stajemy się całkiem innym człowiekiem... img/smilies/smile.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#31 2018-10-19 19:22:02

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3315

Re: Serce przemawia

Oczywiście. Szczególnie widać to po osobach, których nie wychowywali biologiczni rodzice.

---
Zdecydowałam, że pożyczę sobie trochę tej Twojej energii, wysokich wibracji i zobaczę, co się stanie.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#32 2018-10-20 06:38:57

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Serce przemawia

A to jest decyzja-bomba! Naprawdę cieszę się ogromnie! http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k005

Ode mnie możesz brać, ile potrzebujesz, tego nie ubywa, wręcz Ci powiem, że to stanowi taki paradoks matematyczny: im więcej tego podzielisz, tym bardziej to pomnożysz img/smilies/wink. Ale zwróć uwagę na jedno: że w gruncie rzeczy to będą Twoje wibracje, Twoja energia, ta, którą cały czas w sobie masz, ale mało korzystasz. Korzystaj, Marta, tylko w ten sposób możesz przekonać się, co to daje. I że im więcej jej z siebie wyciągniesz i rozdasz (ale uwaga, bez oczekiwań! img/smilies/wink), tym więcej jej będziesz miała i że ten prosty fakt zmieni totalnie wszystko w Twoim życiu.

http://www.cosgan.de/images/midi/liebe/h025

Bardzo dobry dzień się zaczyna, życzę wszystkim takiego samego! img/smilies/smile.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#33 2018-10-20 11:30:56

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3315

Re: Serce przemawia

U mnie raczej pochmurny, dość kaprawy.

Żeby Civilmonkowi się nie nudziło, dodam kolejny element do mojej historii.

Jak już pisałam, od roku czatuję z chłopakami w wieku od 15 do 25 lat, praktykującymi świadome śnienie i nofap. Regularnie przesyłam im swoje zdjęcia, aby zwrócić na siebie uwagę. Okazało się, że jeden z tych kolesi mieszka dość blisko mnie i chciałby się ze mną spotkać. Zwlekałam z tym wiele tygodni, ale w końcu stwierdziłam, że chcę to już mieć za sobą, poza tym nie chciało mi się siedzieć w  domu z ojcem. Na spotkanie udałam się bez makijażu, w mało efektownej niezbyt kobiecej bluzie. Bałam się, że się we mnie zakocha, a tego wolałabym uniknąć. Relacje w realu wyglądają całkiem inaczej niż w wirtualnej przestrzeni, są o wiele bardziej skomplikowane. Postrzegam je jako zagrożenie.
Nie wiedzieć czemu młody mężczyzna był zaskoczony, że jestem AŻ TAK NIEŚMIAŁA, chociaż wielokrotnie o tym wspominałam w sieciowych rozmowach. O jego reakcji na moją osobę dowiedziałam się, gdy podzielił się nią z kolegami z czatu.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#34 2018-10-20 12:28:47

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Serce przemawia

Humm... Ale życie toczy się w realu... Internetowe znajomości są wspaniałe, bo pomimo tej swego rodzaju anonimowości, pociągają za sobą rzeczywiste uczucia, ale to tylko coś w rodzaju "formy pomocniczej". Czyli drobna cząstka tego, co zwiemy życiem. Lwia jego część to jednak ten nasz "real"...

Marta, dlaczego postrzegasz kontakty międzyludzkie jako zagrożenie? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#35 2018-10-20 13:26:38

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3315

Re: Serce przemawia

Twoje pytanie to dobry temat na dzisiejszą medytację. Zajmę się tym później. Na razie jednak zajmijmy się następującą kwestią:
Jakie warunki muszą zaistnieć w dzieciństwie, aby człowiek został prawidłowo uwarunkowany? CM zdaje się poruszał już ten temat, ale poproszę jeszcze raz, od Ciebie teraz Lidko.

Co się musi stać, aby dziecko np. nauczyło się kłamać?


All I want for Christmas is me

Offline

 

#36 2018-10-20 15:33:25

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Serce przemawia

Dobre pytanie img/smilies/smile. Problemem tu jest określenie "prawidłowo uwarunkowany". Bo w sumie każdy z nas jest prawidłowo uwarunkowany, w sensie - optymalnie do swoich celów duchowych. Wiadomo, te uwarunkowania stają się często czymś, co męczy i utrudnia życie, ale taki jest właśnie ich cel. Mają stanowić to coś, co zdecydujemy się w dorosłym życiu świadomie "przełamać", przekształcić. Więc z tego punktu widzenia wszelkie nasze uwarunkowania są dla każdego z nas optymalne i prawidłowe.

Ale domyślam się, ze chodzi Ci o to, czego potrzeba, żeby człowiek został uwarunkowany w dzieciństwie, żeby potem nie mieć żadnych problemów. Tak się nie da... img/smilies/big_smile. Owszem, są tacy ludzie, wydaje się, że idą jak burza przez życie, że nic nie jest dla nich problemem, nie mają żadnych zahamowań czy kompleksów, ale z jednej strony to może być pozorne, może tak wyglądać tylko z zewnątrz. A nawet jeśli tak by mogło być (w sumie wszystko jest możliwe, choć ja osobiście nie spotkałam nikogo takiego, każdy ma swoją historię i swoje uwarunkowania, przez które musiał przebrnąć, żeby tak dobrze dopasować się się życia), mogłoby to oznaczać, że ta dusza miała zupełnie inne plany duchowe, niekoniecznie związane z uwarunkowaniami. Wtedy wybrałaby takich rodziców (i takie środowisko), którzy by ją uwarunkowali w optymalny sposób względem dopasowania się do życia. Ale z praktyki wiem, że tego typu dzieci potem "dostają w kość" od samego życia, w zetknięciu z innymi spoza swojego otoczenia. Czyli jakby ono je warunkuje nieco później.

Więc tak dokładnie nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć, bo nie ma jednej odpowiedzi, która by objęła wszystkich. Każdy człowiek, ten aspekt Boskości,  jest inny, więc nawet podobne uwarunkowania mogą na niego działać inaczej, także inny może być powód, dla którego został tak właśnie uwarunkowany.

Kłamanie jest odzewem na uwarunkowanie, moim zdaniem. Częścią systemu obronnego, jaki sobie tworzymy już w dzieciństwie, kiedy rodzice nas warunkują. To może być wyraz strachu przed karą, albo wyraz zwrócenia na siebie uwagi, albo też wyraz protestu dziecka, które czuje, że to, jak się do niego podchodzi, nie jest zgodne z jego potrzebami. To może być też wyraz zaszczepienia w dziecku jego... nie wiem, jak to najlepiej wyrazić... jego "małości", małej wartości. Wtedy dziecko kłamstwem stara się ją sobie nadać. A jest jeszcze inna sytuacja, dość często zdarzająca się w dzieciństwie. Dziecko (nie każde, ale podobno jest sporo takich dzieci), zanim rozwinie się w nim (do pewnego etapu, wciąż dziecięce, rzecz jasna) ludzki umysł, postrzega więcej niż człowiek dorosły. Potrafi widzieć niewidzialne dla dorosłego. Nie boi się, bo postrzega to na równi z materialnym. Bywa, ze postrzega dusze ludzkie. I wtedy dorośli reagują na ogół w taki sposób, że mówią takiemu dziecku, że ma bujną wyobraźnię, albo że kłamie. I to też może stać się powodem, że takie dziecko zacznie rzeczywiście kłamać.

To tylko pierwsze przykłady, jakie mi przyszły do głowy, jest naprawdę wiele, wiele najróżniejszych przyczyn i są one zależne właśnie od uwarunkowań.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#37 2018-10-20 18:45:05

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3315

Re: Serce przemawia

Próbuję przypomnieć sobie coś z z pierwszego roku przedszkola:
- pamiętam, że były tam jakieś książki, które mnie wkurzały, bo nie dość, że było ich mało, to jeszcze zawierały za dużo obrazków i za mało tekstu,
- pamiętam, że kładłam papier toaletowy na desce klozetowej zanim usiadłam, bo mama nauczyła mnie żeby tak robić poza domem, jakaś pani mi potem wytłumaczyła, że to nie jest konieczne (chyba nie wyrzuciłam tego papieru po sobie, sprzątaczka to zauważyła i była zła),
- pamiętam, że siedziałam przy stoliku i układałam jakąś układankę, wlazłam pod stolik, żeby coś podnieść i uderzyłam się w głowę, w tym momencie dziadek przyszedł po mnie,
- pamiętam, że przy leżakowaniu rozbierałam się do majtek i zakładałam piżamę, potem czuwałam w milczeniu nie usypiając,
- pamiętam, że siedziałam z innymi dziećmi przy stoliku przy obiedzie, ale nie chciałam jeść obcych śmierdzących rzeczy, nabierałam zupę łyżką, podnosiłam na wysokość ust i wylewałam z powrotem do talerza, i tak w kółko, aż w końcu przestano mi dawać jedzenie,

ale żadnych prób kontaktu z rówieśnikami nie pamiętam. Nic. Czarna dziura. Dopiero później, po ukończeniu piątego roku życia. Ale wtedy też brak współdziałania, włączania się do grupy, raczej obserwacja.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#38 2018-10-20 19:17:05

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Serce przemawia

Humm... Wiesz, ale do przedszkola poszłaś już uwarunkowana na swój sposób przez rodzinę. Myślę, że to też mogło mieć wpływ na Twoje zachowanie wśród rówieśników. W sumie wiele małych dzieci nie chce tych kontaktów, nie chce jeść poza domem, a nawet korzystać z toalety... Mój młodszy syn też taki był, uciekał ze swojej grupy do grupy zerówkowiczów, gdzie był jego brat. I oświadczał wszem i wobec, że tam są jego kolegi (tak mówił img/smilies/smile), on się z tymi dziećmi nie będzie bawił i już. Ale ze starszymi też się nie bawił, wolał je obserwować z boku. W ogóle miał problemy z adaptacją, dopiero w szkole zaczęło mu przechodzić i to głównie dzięki sportowi.

A co pamiętasz z domu? Co lubiłaś, a czego nie lubiłaś? Co wspominasz mile, a co nie?


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#39 2018-10-20 19:49:28

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3315

Re: Serce przemawia

W tej chwili nie mogę sobie nic przypomnieć z domu... ale podobno byłam wtedy w centrum uwagi, a w przedszkolu tego nie dostawałam...

To dla mnie ciekawe, co piszesz o synach. To ta silna więź z bratem pewnie tak uwarunkowała młodszego, świata poza nim nie widział...

Jestem zdania, że wszelkiego rodzaju sporty poprawiają relacje z własnym ciałem i otoczeniem. Kolega z czatu był ze mną na łyżwach pod koniec września. Wahałam się długo, ale jeden z chłopaków przekonał mnie do tego swoją wypowiedzią: Lepiej latać dupą do lodu niż ciałem niefizycznym po wyimaginowanych krainach. Dawno nie czułam swojej fizycznej powłoki tak mocno, jak wtedy...
Obserwacja innych łyżwiarzy sprawiała mi ból. Przemieszczali się szybko i pewnie, z wdziękiem, lekkością, bez trudu zachowując równowagę (między tym, co cielesne i duchowe). Wśród nich czułam się jak kaleka, na lodzie stawiałam dopiero pierwsze kroki.
To było moje marzenie od dziecka, kojarzyło mi się z lataniem, za którym tak tęskniłam. Zresztą nadal tęsknię.


All I want for Christmas is me

Offline

 

#40 2018-10-21 06:33:29

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: Serce przemawia

No właśnie tak jest, dla małego dziecka najbliższa rodzina jest "całym światem" i to, co poza nim, bywa traumą i tyle, Ale traumą, z którą muszą sobie potem dać radę, niestety. Moi synowie, prawdę powiedziawszy, nie są ze sobą tak zżyci, jak mógł o tym świadczyć ten przykład z przedszkola. Młodszy chciał tylko z nim, bo to była cząstka jego "całego świata" wówczas dla niego. A najlepiej czuł się w domu, ze mną (w związku z tym wycofałam go z przedszkola w "starszakach", zobacz, dwa lata chodził i jeszcze nie mógł się zaadaptować), wrócił dopiero do "zerówki". W szkole podstawowej ciąg dalszy adaptacji do życia, okazało się, że miał dysleksję i w ogóle był "inny". Był kochanym, ale bardzo trudnym dzieckiem. Starszy szedł jak burza, zdolny, bardzo inteligentny, łapał wszystko w lot, towarzyski, rozrywkowy, młodszy wycofany i nawet zastanawiałam się, czy nie ociera to się o autyzm... Doskonała pamięć, inteligencja, ale tak "dla siebie", na dodatek ta dysleksja... Nie poszłam do poradni, sama się za niego zabrałam, na wyczucie. I po roku ciężkiej pracy udało się.

A w życiu wszystko się odwróciło: starszy ze swoją super inteligencją gdzieś zatracił ambicje życiowe, za gorsz pracowitości, młodszy za to na odwrót, za cokolwiek się brał, tak pracował, że koniec końców był w tym najlepszy. Aż za ambitny, i za pracowity. Do dziś sport jest chyba najważniejszą rzeczą w jego życiu, biega, półmaratony, maratony.

Widzisz, dla mnie traumą było niechodzenie do przedszkola, całymi godzinami mogłam na podwórku stać wczepiona w siatkę ogrodzenia i obserwować dzieci na placu zabaw w przedszkolu (akurat na podwórku było), dla mojego młodszego syna na odwrót. Dla Ciebie na pewno też.

Ale jak sobie pomyślę o tym, że to, co mamy od samego dzieciństwa, warunkuje nas w sposób optymalny względem naszych planów duchowych, wychodzi mi na prowadzenie jedna prawda: że musimy w życiu dać radę tym uwarunkowaniom, stawić im czoła i wyzwolić się z ograniczeń, jakie one na nas stawiają. Wiesz, jak było ze mną, miałam w domu aż za dużo luzu od najwcześniejszego dzieciństwa. Wbrew pozorom, byłam nieśmiałym dzieckiem, a jednak stawiałam czoła od najmłodszych lat życiu. I może dlatego nie byłam matką nadopiekuńczą. Bo zdawałam sobie sprawę z tego, że dzieci powinny być jednak samodzielne wcześnie. Niekoniecznie aż tak jak ja, ale skoro ja, z taką samodzielnością i zaradnością z trudem wchodziłam w życie, to ktoś o wiele bardziej "zagubiony" ode mnie będzie miał jeszcze trudniej. Dlatego cały czas motywowałam młodszego do życia. Nie było łatwo, ale udało się.

Może u Ciebie w domu było inaczej? Może Twoi rodzice za bardzo trzymali Cię "pod kloszem"?... Nie wiem, Marta. Wiem, że jak dojdzie się do tego, co nas uwarunkowało w dzieciństwie, łatwo jest te uwarunkowania przekształcić. Dziecko ma swój rozum, ale nie rozumuje jeszcze logicznie, jego logika jest... dziecięca, nielogiczna z dorosłego punktu widzenia. Podam Ci przykład, z książki, ale czysto życiowy:

Mama z dwiema córkami wyszła na spacer, była piękna pogoda. Młodsza córka była trochę przeziębiona. Mama kupuje lody starszej, a młodszej nie, bo ona nie może, jest jeszcze trochę przeziębiona. No i ta młodsza, która bardzo chciała tego loda zjeść, rozumie tylko tyle, że nie może go dostać, to znaczy, że została ukarana za to, że zachorowała. Takie rozumienie przekłada się na ciąg dalszy w jej dziecięcym umyśle: skoro została ukarana, choć niż złego nie zrobiła, to znaczy, że nie zasługuje na tego loda, bo coś z nią nie tak. A skoro coś z nią nie tak, znaczy, że mama jej nie kocha. A skoro mama jej nie kocha, to znaczy, że nie zasługuje na miłość. Że nie jest nic warta.

I z tym uwarunkowaniem poszła w życie. W dorosłym wieku miała duże problemy, nie mogła osiągnąć tego, co chciała, niepowodzenie za niepowodzeniem, w końcu poszła na terapię, gdzie odkryto ten jej brak wiary w siebie i skąd się wziął. Jak tylko zdała sobie sprawę z tego, poszło jak z płatka. Dotarło do niej, że to ten moment z przeszłości zaważył na jej poczuciu własnej wartości, zdała sobie sprawę z tego, że nie może dziś poddawać się dziecięcej logice, bo to przecież nie jest prawdą.

I na tym to właśnie polega, Marta. Aktualna świadomość rzeczy przekształca uwarunkowania z przeszłości, "odczepia" od nas to, co nami rządziło nieświadomie i sprawiało nam w dzisiejszym życiu takie problemy. I tylko to się liczy. Bo przecież nie żyjemy przeszłością, a tylko tu i teraz. Więc "tu i teraz" z dzieciństwa powinno pozostać w dzieciństwie, a nie towarzyszyć nam całe życie i rządzić nami, przysparzając nam problemów.

Ale wiem też, że nie jest konieczne dotarcie do tych uwarunkowań, bo niektóre rodzą się tak wcześnie, że nie mamy szansy tego zapamiętać. Albo nawet jest to coś, co przeszło z poprzedniej inkarnacji. W takiej sytuacji trzeba zdać sobie sprawę z siebie samego "tu i teraz", ocenić, CO nam sprawia problemy , wiedzieć, jacy chcielibyśmy być i... przestawić się dosłownie na to. Realizować bez patrzenia za siebie tę naszą osobowość, którą dziś wybraliśmy na dziś. Trzeba przy tym trochę samozaparcia, systematyczności, woli i nie ma opcji, żeby się nie udało.

Boję się czegoś tam? Aha, no to funduję sobie systematycznie właśnie to i trwam przy tym, niezależnie od sytuacji aż... przestaję się tego bać. I w ten sposób przekształcam to nieznane uwarunkowanie z przeszłości.

Każdy strach przed czymś rodzi do tego niechęć. Ale to jest TYLKO w naszej głowie... A nad tym mamy władzę. W zasadzie tylko nad tym, tylko nad swoimi myślami i uczuciami. Ale to właśnie one są podstawą naszej świadomości i to ona tworzy nasze życie.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo