Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#26 2011-11-26 19:05:41

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

caly napisał(a):

O oszukiwaniu i próbowaniu dopiero teraz napisałaś, ja założyłem, że pojawiła się Ela i gościu zostawił żone dla niej bez jazdy próbnej i dociskania go przez Elę.

Wiesz...trudno mnie powiedzieć jak to było.
Z tego co wiem, to facet nosił płaszcz na dwu ramionach. Od razu nie powiedział, ze jest żonaty.
Byc może sytuacja potoczyłaby sie inaczej...gdyby powiedział.

Jeżeli męczył sie w związku, czy nie był szczęśliwy, powinien to zakończyć, a dopiero potem szukać swojego szczęścia. Pytanie, czy był nieszczęśliwy, bo czasem tak sie to dziwnie poukłada, że człowiek nie tylko mysli, ale i wręcz wierzy w to,  że jest szczęsliwy w danym związku, a pojawienie sie kogos innego może mu dopiero uświadomić, że to szczęście było iluzoryczne.

Wy wszyscy od razu jak Matka Teresa współczujecie Tadziowi męczenie się w związku.
Też tak uważam...zamknij drzwi (jeden związek), a otwieraj drugie.


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#27 2011-11-26 19:14:59

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

Andra napisał(a):

Lizka, gdyby byl szczesliwy z zona, czy pojawilaby sie w jego zyciu inna kobieta? Ja wiem, oni sa mysliwi i lubia sobie cos upolowac, ale wracaja do tej jednej jedynej, a skoro facet nie wrocil, cos nie gralo wczesniej, nie sadzisz? Trudno to poskladac w calosc, wciaz dorzucasz nowe dane

An...jak nie lubię czytać epistołów, więc staram się pisac skrótowo.
Znam tę sytuacje z opowiadań Eli...nie sadziłam, że zechcemy o tym rozmawiać, dlatego wrzuciłam kilka zdań.
Moje stanowisko względem tejże sytuacji jest ukierunkowane...i nie chciałam tego pokazywać, dlatego bardzo ogólnie naspisałam, by rozmowa pobiegła w róznych kierunkach, bo byc może moje zdanie jest złą oceną.

Facet nie wrócił?...bo nigdzie nie wyszedł...mieszka z Anią/żoną, ale w oddzielnym pokoju.
Na wesele został zproszony sam do swego starszego dziecka.


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#28 2011-11-26 19:43:52

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

i jest po rozwodzie, tak? I to ze nie mieszka z Ela to nie sa tak zwane ,,trudnosci obiektywne''?
Jesli tak to znaczy ze albo sam nie wie czego chce/ byla zona jest wciaz wazna/ Ela jest chwilowa atrakcja. I ja tego nie rozumiem za cholere, jesli chcial skoku w bok, po co mu rozwod? Jesli chcial zwiazac sie z Ela, dlaczego mieszka z byla?  Dwa pokoje.,.to chora sytuacja, na pewno na nikogo nie wplywa dodatnio, zapytam przyziemnie: a co z kuchnia- lyzki tez podzielone, oddzielne kubki? Kto mu daje zryc?
Wiesz, przewrotnie- wspolczuje zonie, a na miejscu Eli zastanowilabym sie gleboko ..,facet rysuje mi sie jako zalosny cymbal, moze bezpodstawnie...

 

#29 2011-11-26 19:59:45

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

i jest po rozwodzie, tak? I to ze nie mieszka z Ela to nie sa tak zwane ,,trudnosci obiektywne''?
Jesli tak to znaczy ze albo sam nie wie czego chce/ byla zona jest wciaz wazna/ Ela jest chwilowa atrakcja. I ja tego nie rozumiem za cholere, jesli chcial skoku w bok, po co mu rozwod? Jesli chcial zwiazac sie z Ela, dlaczego mieszka z byla?  Dwa pokoje.,.to chora sytuacja, na pewno na nikogo nie wplywa dodatnio, zapytam przyziemnie: a co z kuchnia- lyzki tez podzielone, oddzielne kubki? Kto mu daje zryc?
Wiesz, przewrotnie- wspolczuje zonie, a na miejscu Eli zastanowilabym sie gleboko ..,facet rysuje mi sie jako zalosny cymbal, moze bezpodstawnie...

 

#30 2011-11-26 20:28:52

Ja?!
Moderator
Skąd: małopolska
Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 8321

Re: Radość czy smutek.

Wina zawsze jest obustronna.
Początek końca związku zaczyna się od braku porozumienia, wspólnego języka, kończy na odrzuceniu seksualnym i to jest koniec końca związku.
Zdrada jest już formalnością i ostateczną szansą na zmiany.
Każdy szuka bliskości, jak znajdzie to nie puszcza dobrowolnie.
Facet to świnia i jak nie czuje miłości od kobiety to szuka choćby zamiennika czyli erotyki.

Offline

 

#31 2011-11-26 20:39:57

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

dlaczego swinia? Mysle ze pogubil sie...?

 

#32 2011-11-26 23:32:39

polliter
moderatus polliterus
Skąd: Tilburg
Zarejestrowany: 2011-03-05
Posty: 6412

Re: Radość czy smutek.

A co, świnia nie może się pogubić? :zozol4:

Słyszałem wersję, że baby to chuje, a faceci to cipy.

coś w tym, chyba, jest... :black2:


"Ateista - dzięki Bogu" Luis Bunuel
"Mam problem z piciem. Dwie ręce, a tylko jedna gęba" Keith Richards

Offline

 

#33 2011-11-27 02:35:02

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Radość czy smutek.

Jakkolwiek byśmy nie teoretyzowali, to dlaczego mamy oceniać cudze życie prywatne? Każdy ma swoją moralność.

Wydaje nam się, że coś widzimy z boku i że wiemy wystarczająco i możemy już memłać jęzorem i oceniać, szufladkowac... Im dłużej żyję, tym częściej milcze na temat cudzych związków, nawet na temat takich, które obserwuje latami (chociażby np. wieloletni związek mojej przyjaciółki), bo nasze spojrzenie nie musi sprawdzać się dla wszystkich. Najłatwiej powiedzieć, że ten powinien był się tak zachować, a ten inaczej, a przecież to jest czyjaś sfera emocjonalna, uczuciowa, tam nikt nie potrzebuje naszej oceny moralnej i ometkowania. Dajmy ludziom żyć po swojemu. img/smilies/wink

Lizawieta napisał(a):

Czy budowanie szczęścia na cudzym nieszczęściu, to szczęsliwość?

Nie da się wszystkich uszczęsliwić na raz...i nie zawsze to, że kogoś coś unieszczęśliwia jest naszą winą.
Odrobina zdrowego egoizmu dobrze robi światu.

Lizawieta napisał(a):

Czy związek przetrwa do końca ich dni?

Nie wiem, a ktoś z nas pisze im scenariusz? img/smilies/wink

Offline

 

#34 2011-11-27 02:41:57

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Radość czy smutek.

Hahaha. img/smilies/big_smile Racja w zupełności. img/smilies/smile Wystarczy komentowanie życia serialowych postaci. img/smilies/wink Myślę, że Liz mogła to napisać by zainteresować czytelnika do tego "serialu" co tam u sąsiadki za rogiem. Scenariusz pisze życie moja droga. img/smilies/big_smile Liczę na happy end. :zozol4:

Ostatnio edytowany przez Nebogipfel (2011-11-27 02:43:06)


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#35 2011-11-27 02:51:40

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Radość czy smutek.

Nie no, ja rozumiem pokusę komentowania życia osobistego innych ludzi, ale jakoś trzaskam się coraz więcej po łapach za to jak mi to przychodzi do głowy i zachęcam do zastanowienia się nad tym jak mało mamy wiedzy o tym o czym wydaje nam się, że coś wiemy, bo patrzymy z boku. img/smilies/wink

Offline

 

#36 2011-11-27 03:06:16

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Radość czy smutek.

Czasami bywa też tak, że osoba wewnątrz nie widzi czegoś co wydawać by się mogło oczywiste. img/smilies/wink


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#37 2011-11-27 03:07:41

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Radość czy smutek.

No, ale nieproszone rady to kiepski "prezent" dla drugiego człowieka img/smilies/wink Chyba, że ktoś kogoś morduje, to można spróbować mu pomachać ręką przed twarzą. Ale jak to nie pomoże to i tak koniec końców każdy człowiek musi sam ostatecznie posprzątać w swoim życiu.

Offline

 

#38 2011-11-27 03:12:27

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Radość czy smutek.

Oczywiście. Dobre jest też odejście na chwilę, próba spojrzenia z boku na swoje życie i zadanie pytani - co ja robię? Albo "jak to wygląda?"". Nawet malarz musi robić odejścia a czasami przez moment nie patrzeć by postarać się zerknąć "świeżym" okiem. img/smilies/big_smile A jak są ludzie ciągle np. maltretowani, ale nic z tym nie robią to już fajnie nie jest. I czasami bez kuksańca z zewnątrz może i doczekałyby się tego mordu ciągle naiwnie wierząc, że zmienią tego człowieka.


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#39 2011-11-27 03:16:19

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Radość czy smutek.

Podoba mi się to porównanie z odejściem od malowanego obrazu...img/smilies/smile
Kuksańce są dobre, trzeba doceniać kiedy ludzie nam je robią,choć w chwili gdy je dostajemy jesteśmy poirytowani, bo nie przyznamy racji temu kto nam je daje-siłą rzeczy zaburza nam nasz lot w danym kierunku, kto lubi przeszkadzajki? Ale chodzi mi w kontekście tego tematu o to, że jeśli mamy oceniać moralnie, to niech to ma korzyść dla innej osoby, tzn. jeśli widzimy bardzo dużą krzywdę, możemy takiego kuksańca zrobić na zasadzie "Hej, co robisz ze swoim życiem? Ogarnij się!". Ale przesadzić też nie można, każdy kuje swój los, nie możemy mu wyrywać narzędzi, bo to nie nasza działka. A już szczególnie ocenianie gdy nie zamierzamy ingerować to robienie sobie telenoweli z cudzego życia.

Offline

 

#40 2011-11-27 08:43:16

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

Lufe, nie nazwalabym tej rozmowy ocenianiem, rozmawiamy hipotetycznie - nie znamy tych ludzi, nie wiadomo nawet czy istnieja rzeczywiscie, a jesli- i tak za malo wiemy by powiedziec cos sensownego. Rozwazamy pewne zachowania, sytuacje ktore zdarzaja sie w zyciu, i mysle ze zdanie kazdego z nas bardziej jest uzewnetrznieniem tego co ,,w nas'', niz ocena tamtych ludzi. Opinie o innych wydajemy najczesciej w oparciu o siebie, i dobrze czasem przyjrzec sie sobie na tle innych ludzi

 

#41 2011-11-27 10:41:45

Ja?!
Moderator
Skąd: małopolska
Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 8321

Re: Radość czy smutek.

nawet jeśli ta historia jest zmyślona to identycznych historii na ziemi są tysiące lub miliony

Offline

 

#42 2011-11-27 10:52:58

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

Historia nie jest zmyślona i jest jak piszesz jedną z tysiąca, ale ona jest przedstawiona od jednej strony...innych stron nie znam. Poznanie innych Waszych opini daje mi zmianę mego stanowiska i pobudzenie myśli w szerszym aspekcie sprawy.

Ja!...to jasne, że facet to świnia, bo jakby był małpą, to postąpiłby jak małpa. http://www.cosgan.de/images/midi/frech/c041


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#43 2011-11-27 11:01:46

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

lufestre napisał(a):

A już szczególnie ocenianie gdy nie zamierzamy ingerować to robienie sobie telenoweli z cudzego życia.

Lufe...zawsze są dwa wyjscia iść z prądem lub przeciw.
W jednym i drugim przypadku argumentujemy, jeśli dokonujemy wpisu.
Jeśli to Ty jesteś Anią lub w podobnej sytuacji jak Ania czy Ela, to ja wielkie sorry w Twym kierunku, że odswieżam "rany".


Jeśli napisałaś, bo napisałaś, to chcę powiedzieć, że ludzie uczą się przez całe życie i być może te wpisy kiedyś tam pomogą innym w podjęciu lepszej trafnejszej decyzji życiowej, a psycholożkom/gom spojrzeć szerzej na problem.

Ostatnio edytowany przez Lizawieta (2011-11-27 11:02:27)


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#44 2011-11-27 11:07:30

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

wiesz Lizko, Twoja historia dala mi impuls do zastanowienia sie: co ja bym w takiej sytuacji - kazdej z tych trzech osob- zrobila. I uczciwie mowie- nie wiem, jako ze czym innym sa nasze mysli o sobie, a czym innym my...

 

#45 2011-11-27 11:19:36

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

lufestre napisał(a):

Jakkolwiek byśmy nie teoretyzowali, to dlaczego mamy oceniać cudze życie prywatne? Każdy ma swoją moralność.

Wydaje nam się, że coś widzimy z boku i że wiemy wystarczająco i możemy już memłać jęzorem i oceniać, szufladkowac... Im dłużej żyję, tym częściej milcze na temat cudzych związków, nawet na temat takich, które obserwuje latami (chociażby np. wieloletni związek mojej przyjaciółki), bo nasze spojrzenie nie musi sprawdzać się dla wszystkich. Najłatwiej powiedzieć, że ten powinien był się tak zachować, a ten inaczej, a przecież to jest czyjaś sfera emocjonalna, uczuciowa, tam nikt nie potrzebuje naszej oceny moralnej i ometkowania. Dajmy ludziom żyć po swojemu. img/smilies/wink

Lizawieta napisał(a):

Czy budowanie szczęścia na cudzym nieszczęściu, to szczęsliwość?

Nie da się wszystkich uszczęsliwić na raz...i nie zawsze to, że kogoś coś unieszczęśliwia jest naszą winą.
Odrobina zdrowego egoizmu dobrze robi światu.

Lizawieta napisał(a):

Czy związek przetrwa do końca ich dni?

Nie wiem, a ktoś z nas pisze im scenariusz? img/smilies/wink

Nie oceniaj. Nikt Ci nic nie nakazuje...Twój wybór...Twoja sprawa, ale moją sprawą jest by zwrócić Ci uwagę na dokładniejsze czytania: (np. nie jest napisane, że to przyjaciółka, nie ingerujemy, bo rozmowa tutaj nie jest ingerencją, to logiczne, a zatem dajemy żyć ludziom,). No cosik jest nie tak, a scenariusz pisze Ane na Sexie...chyba jeszcze, bo nie zaglądam tam.


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#46 2011-11-27 11:25:05

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

Andra napisał(a):

wiesz Lizko, Twoja historia dala mi impuls do zastanowienia sie: co ja bym w takiej sytuacji - kazdej z tych trzech osob- zrobila. I uczciwie mowie- nie wiem, jako ze czym innym sa nasze mysli o sobie, a czym innym my...

No własnie...cudne spojrzenie podrzucasz  zastanowienie, czyli ematyczność w każdą z tych postaci i co ja bym zrobiła.
To da się zrobić, ale z realnymi wydarzeniami, tu gdybamy, ale życie majstruje nam takie sytuacje, ze nawet i gdybanie się przydaje.


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#47 2011-11-27 11:29:21

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

polliter napisał(a):

A co, świnia nie może się pogubić? :zozol4:

Słyszałem wersję, że baby to chuje, a faceci to cipy.

coś w tym, chyba, jest... :black2:

Jasne, że jest i to jest horrorem dla takich ludzi...osób transseksualnych.


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#48 2011-11-27 11:34:50

caly
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-09-22
Posty: 1102

Re: Radość czy smutek.

Lizawieta napisał(a):

Wy wszyscy od razu jak Matka Teresa współczujecie Tadziowi męczenie się w związku.

Nie wspułczuję mu. Dla mnie facet, który jest w związku, nawet nieudanym jak uj, zabiera się za nastepny związek, to (przepraszam) kawał uja, który już na etapie plemnika powinien się roztrzaskać o jakąś ścianę. Uważałem i uważam, że jak coś się nieukłada to powinno się albo to próbować zmienić, albo zostawić i iść dalej. Pisałem o facecie, ale to samo dotyczy i kobiet.

Offline

 

#49 2011-11-27 11:34:51

Lizawieta
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-06-22
Posty: 4484

Re: Radość czy smutek.

Ja?! napisał(a):

Wina zawsze jest obustronna.
Początek końca związku zaczyna się od braku porozumienia, wspólnego języka, kończy na odrzuceniu seksualnym i to jest koniec końca związku.
Zdrada jest już formalnością i ostateczną szansą na zmiany.
Każdy szuka bliskości, jak znajdzie to nie puszcza dobrowolnie.
Facet to świnia i jak nie czuje miłości od kobiety to szuka choćby zamiennika czyli erotyki.

Bardzo podoba mi się ta wypowiedź...zaczyna się brakiem porozumienia...mnie interesuje, czy ten brak akcentuje się w momencie kiedy jest obraz tej innej osoby?

Zaspokojenia sexualnego szuka wielu, ale niech będzie wtedy człowiekiem i szuka go w agencji.
Zapłaci i jest gość, a darmocha?...nie nie ma, bo żebractwo też ma swoje konsekwencje.

Ostatnio edytowany przez Lizawieta (2011-11-27 11:37:33)


Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą  same. -Phil Bosmans-

Offline

 

#50 2011-11-27 11:38:46

Andra
Gość

Re: Radość czy smutek.

mysle ze stojac przed jakimkolwiek wyborem w zyciu, warto zastanowic sie- wole skrzywdzic siebie, czy kogos. Krzywdzac innych, i tak uderzamy w siebie, wiec po co sprawiac dodatkowy bol komus? Za siebie odpowiadamy, a nigdy nie wiadomo jak cios zniesie ktos inny...czasem nie da sie tego ciosu uniknac, wiec przynajmniej nie krzywdzmy niepotrzebnie, bezmyslnie

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo