Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#1 2011-12-11 22:58:33

lapicaroda
berzerkerka
Zarejestrowany: 2010-04-06
Posty: 1886

Poltergeisty.

Macie może w tym względzie jakieś doświadczenia?
Ja mam 99% pewności, że mam stale z nimi do czynienia.
Chodzi o duchy, które w gruncie rzecy są niegroźne, tylko przesuwają przedmioty, stukają, etc.
Myślałam że to tandetny horror, albo przypadłość ludzi, którzy nie pamiętają, gdzie coś położyli. Sęk w tym, że ja pamiętam. Ale szukam i nie ma. Odwracam się plecami i przedmiot leży tam, gdzie przed chwilą nic nie było. Z nimi sie nawet nie da nawiązać kontaktu.
Pierwszy przykład:
Jeszcze w domu rodziców- szukałam po całym domu opaski na włosy, którą jak byłam pewna, zostawiłam w łazience. Opaska ma jaskrawoczerwony kolor i trudno ją przeoczyć. Nigdzie jej nie było, odsunęłam nawet kanapę. Nic. Odwróciłam się plecami do łóżka, zerknęłam na półki. To było kilka sekund. Odwracam się-opaska leży na środku zielonej kanapy! Byłabym tak głupia, żeby jej nie zauważyć przy odsuwaniu łóżka?
Tu w tym domu, ciągle nam coś ginie. Kiedyś Nass nie mógł znaleźć adidasów. A mamy tylko jeden pokój. Podniósł koc leżący na ziemi, bo myślał, że będą pod nim. Nie było. Wkurzył się i szuka dalej. Ja podniosłam ten koc za chwilę drugi raz...i buty wypadły z koca! To niemożliwe, żeby za pierwszym razem też tam były, też by wypadły, poza tym był na pewno pusty,
Albo ostatnio- szukałam po całym domu szczotki do włosów, którą powinnam mieć w torebce. Szukałam w łazience, często mi spada za kibelek, ale była tam pusta podłoga. Za chwilę poszedł tam Nass i wraca ze szczotką, że niby jej nie zauważyłam.
Ja rozumiem, że jak się ma bałagan i mieszka we dwie osoby w jednym pokoju, to mogą się takie rzeczy zdarzać. Ale to nie pierwszy taki nasz wspólny bałagan, a nigdy wcześniej nie było takich ''masowych zaginięć'' różnych pierdół...Denerwuje mnie to już. img/smilies/smile

Offline

 

#2 2011-12-11 23:03:36

Nebogipfel
mentor
Skąd: Warszawa, PL
Zarejestrowany: 2011-04-03
Posty: 11555

Re: Poltergeisty.

Chociaż jestem sceptykiem to do tej pory zastanawia mnie jak mogła przepaść w małym pokoju bardzo gruba i dużego formatu książka. Po prostu jej nie ma. A robiłem gruntowne porządki, wykładzinę zdejmowałem...i nic.


Trzeba iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ps. w Tym wpisie jest o alkoholu i seksie.

Offline

 

#3 2011-12-11 23:14:31

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Poltergeisty.

Rzeczy mi się chyba nie przesuwają, chociaż jestem roztrzepana, więc nie wiem...Ale napewno mi stukają perfidnie rzeczy w pokoju same z siebie , są jakby łupnięcia w okna i to tylko jak się położę, a często siedzę sobie bez muzy w pokoju i robie eksperyment nasłuchując czy coś stuka i nic... Możliwe, że to jakaś schiza, ale takie podejrzane. Przy czym to też jest okresowe, czasem długo nic, a potem znowu jak zaczyna łupać, to masakra, czasem aż mówię "Sio" czy coś. img/smilies/big_smile

Offline

 

#4 2011-12-12 02:28:51

Nassanael Rhamzess
Zaklinacz - Hasziszijun
Skąd: Olsztyn
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 6518

Re: Poltergeisty.

Ciekawa rzecz takie poltergeisty..ale ciekawe czy można je jakoś wypieprzyć na zbity pysk bo psują nerwy, szczególnie z rana, w nocy albo jak się człek śpieszy i kluczy np. nie ma...u nas w pokoju to po prostu jest masakra i nawet mnie, sceptyka, takie coś już zastanawia....jestem bałaganiarz itp. ale w tym domu to już mi ręce opadywują.

Lufi, i com takie "Sio" działa? img/smilies/tongue

Nebo jaka książka?


"Artyści kłamią, aby pokazać prawdę, a politycy, aby ją ukryć."
"Pod tą maską kryje się idea, panie Creedy, a idee są kuloodporne."
V jak Vendetta

Offline

 

#5 2011-12-12 03:13:10

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Poltergeisty.

Nie wiem czy jest na to jakaś rada, ja po prostu ignoruje, w sumie nie wiem, 'sio' nie działa chyba na to coś ale na mnie działa, bo mam wrażenie, że może zadziała...po prostu mam to gdzieś zazwyczaj. Zakładam, że pełno się energii plącze po mieszkaniach. Gdzieś słyszałam, że Wawa jest szczególnie zasyfiona, bo była zburzona w czasie wojny, choć to akurat taka plotka. Tak czy siak, staram się nie zagłębiać w to co mi lata po domu, bo jakoś ta wizja jest nieprzyjemna. I tak nie mam na to wpływu...A odprawianie jakichś rytuałów jest bez sensu, szczególnie jak się człowiek nie zna. Czasem myslę, że to może mój kot co rok temu zdechł skacze gdzieś... img/smilies/smile
Ja pale czasem świeczki. Próbowaliście?

Offline

 

#6 2011-12-12 03:29:54

Abesnai
Canis dirus / Administrator
Skąd: Stąd
Zarejestrowany: 2010-05-07
Posty: 7300

Re: Poltergeisty.

Pewnie się wygłupię ... ale napiszę , co mi tam. Miałem psa, jeszcze za czasów gdy mieszkałem z rodzicami. Psina dożyła ostatecznie szacownego wieku lat piętnastu i mój ojczulo był zmuszony oddać go do uśpienia. Zwierzak był tak słaby, że już nie mógł jeść. Rodzice strasznie (zwłaszcza mama) przeżywali rozstanie z nim, mi tez było szczerze powiedziawszy ciężko, bo kochałem psiaka. Dzisiaj już stara dupa ze mnie. Rodzice dzięki Bogu obydwoje na świecie, w dobrym zdrowiu i kondycji psycho-fizycznej. Matka swojego czasu podzieliła się ze mną pewną informacją ... Otóż piesek jak żył miał często zwyczaj spać bądź wylegiwać się w łazience na dywaniku przed wanną. Otóż, często z przyczyn bliżej nie znanych dywanik zmieniał lokalizację i to nie za sprawą któregoś z moich rodziców. Gryzonie i jakieś zmutowane insekty raczej odpadają, zaznaczam img/smilies/wink Odpadają również wzajemne żarty, skleroza (matka ma nadzwyczaj dobrą pamięć, tata raczej też) i brak snucia paranormalnych fanaberii. Kiedyś podczas wizyty w rodzinnym domu (akurat byłem bez żony i dziecka) a właściwie pod jej koniec mama zwróciła się do mnie - spójrz synek, znowu przesunięty. Łeb mam raczej analityczny jak i posługuję się zwyczajowo w takich przypadkach chłodną kalkulacją. Dałem 100% na to, że ani rodzice, ani czynniki zew. bliższego/dalszego otoczenia wpływu nie miały ... Posunąłem się nawet do serii dość idiotycznych pytań wobec rodziców, czym nieomal ich uraziłem. Nie. Nie znalazłem racjonalnego wytłumaczenia, zwłaszcza że sytuacja systematycznie co jakiś czas ulegała również później  powtórzeniom. Przestaliśmy w końcu o niej rozmawiać a mama oswoiła się z tym faktem. Obydwoje rodzice nie odczuwają zagrożenia ani go nie odczuwali. Raczej zaskoczenie.
Czasami mi się wydawało, że czułem w życiu obecność zmarłych dziadków, czy to ze strony ojca (dziadka nie zdążyłem poznać, tylko tata opowiadał mi że oczekiwał mojego przyjścia na świat, babci umarła jak byłem małym szczenięciem) czy też mamy (babcia praktycznie mnie odchowała). Strasznie kochałem i kocham jednych (pomimo że praktycznie nie zdążyłem ich poznać) i drugich. Co dziwne, właśnie rodzice taty śnili mi się w dzieciństwie wielokrotnie. Po dzień dzisiejszy zresztą to mi się zdarza. Z wczesnego dzieciństwa natomiast pamiętam firanki na oknach w domu matki mojego ojca. Niemalże identyczne wisiały w domu moich rodziców. Nad zwyczaj często lekko odsłonięte bez udziału rodziców bądź rodzeństwa, jakąś "niewidzialną ręką", zupełnie jak w domu moich zmarłych dziadków ... Przeciągi wykluczam. Również nigdy nie odczuwałem strachu. Raczej spokój i ufność. I chyba miłość ...
Może to dziwnie zabrzmi ale jeżeli duchy istnieją to mam niezłomne przeczucie, że nie mam powodów do obaw bądź leku. Ktoś/coś mi towarzyszy przez całe życie.
Tylko się nie śmiejcie proszę ze mnie img/smilies/wink

Ostatnio edytowany przez Abesnai (2011-12-12 03:34:59)


Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Offline

 

#7 2011-12-12 04:29:44

lufestre
la princesa de los gatos
Skąd: wawa
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 4181

Re: Poltergeisty.

Czemu mamy się śmiać, różne rzeczy się dzieją...
Ja miałam wrażenie jak zdechł mi ten kot, że wieczorami kładzie się na kocu w moich nogach, jak się kładłam do łózka. Jakby był tam jakiś cięzar. Może urojenie, może nie...to było miłe nawet tak myśleć, że to moja kicia.
A tak to jeszcze ostatnio zdarzyło mi się dużo myśleć o cioci, która ostatnio zmarła, jak leżałam w łóżku i jakoś tak mi się ciepło zrobiło, miałam schizę, że ktoś położył mi rękę na głowie. Ale wiadomo, że mogło to być tylko odczucie...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo