Ogłoszenie

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY


"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze."
Krzysztof K.

#51 2014-08-14 22:22:45

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3137

Re: leczenie hipnozą

Nie Lunadari,
pierwszy raz słyszę.
Z tym, że ja nie jestem praktykiem, ani nawet teoretykiem hipnozy.
Wolę terapie prowadzone ze świadomym pacjentem.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#52 2014-08-14 23:12:05

Lunadari
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-16
Posty: 2282

Re: leczenie hipnozą

osobiście nie zajmuję się hipnozą, a o numerkach słyszałam od osoby znającej się na tym.


"Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności."
Witek Gombrowicz

Offline

 

#53 2014-08-15 00:09:15

k4cz0r200
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-01-17
Posty: 3545

Re: leczenie hipnozą

@Lundari:
Jest to numerologia, bardzo kontrowersyjna dziedzina, głównie powiązana z wróżbiarstwem (tak jak i astrologia). Hipnozy często używają ludzie parający sie wszelkiego rodzaju mistycyzmem, stąd pewnie ta opinia. Nie ma jednak żadnych dowodów na to, że faktycznie jest tak jak mówisz, jednak tacy "specjalisci" święcie wieżą w działanie tych wszystkich liczb, więc zapewne krążą w ich grupach przeróżne mity.


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

#54 2014-08-15 00:18:13

k4cz0r200
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-01-17
Posty: 3545

Re: leczenie hipnozą

Swoją drogą jakiś specjalista od hipnozy, dawno temu powiedział, że "na każdym można przeprowadzić hipnozę, tylko trzeba użyć odpowiedniego sposobu" lub coś podobnego. Twierdził on, że nie ma ludzi niedpotanych, a ni takich, na których nie można przeprowadzić hipnozy. Nie mogę sobie za żadne skarby przypomnieć nazwiska, ale na 99% to ten sam, co wkradł się do fortecy hitlera na jego rozkaz, omijając pełną straż za pomocą tylko i wyłącznie hipnozy. Swoją drogą polecam poczytać nieco o derenie brownie - to taki troche gwiazdor, ale to co robi z ludzmi, to magia. Najbardziej robi wrażenie używanie przez niego szybkiej indukcji, w której potrafi zahipnotyzować przypadkowo spotkanego człowieka na ulicy w ciągu paru sekund. Swoją drogą jest to dosyć niebezpieczne narzędzie, bo ludzie oddawali mu pieniądze i robili inne dziwne rzeczy, kompletnie nie pamiętając tego co się działo.


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

#55 2014-08-15 06:44:33

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: leczenie hipnozą

Kaczorku, ale nie mówisz o terapii hipnozą... img/smilies/big_smile. Owszem, ludzie mogą nauczyć się tych technik w najróżniejszych celach, wystarczy poznać problem. A nie jest on wcale trudny, gdyż stan hipnozy jest jak najbardziej naturalnym stanem. Człowiek wpada w najróżniejsze stany hipnotyczne  wielokrotnie w ciągu dnia i to w sposób jak najbardziej naturalny. Ale nie jest tego świadomy, więc i żadnych zmian w sobie nie przeprowadza, choć zdarza się, że (również nieświadomie) dokonuje jakiejś.

A kiedy to się dzieje? Jak się zamyśli, ciało jest gdzieś, a delikwent nieobecny, bywa, że trzeba nim potrząsnąć lekko, żeby wrócił. Jak ucieknie w marzenia. Jak zacznie sobie coś wyobrażać. Przy jeździe samochodem, każdy kierowca wie, że bywa, iż przejedzie ileś tam kilometrów, kontroluje drogę, a jednak pojęcia nie ma potem, jak dokładnie ten dystans przebył. Jak robi się coś automatycznie, ręce pracują, a głowa ucieka gdzie indziej (mnie zdarza się bardzo często sięgać do moich najgłębszych warstw przy prasowaniu img/smilies/big_smile). I tak dalej, za każdym razem, kiedy jesteśmy obecni ciałem, a nie duchem, jak się to potocznie określa.

[A sen jest najgłębszym stanem naturalnym hipnozy, tu świadomość siłą rzeczy jest wyłączona (choć są amatorzy, którzy chcą uczyć się świadomego snu), a my przechodzimy na zupełnie inne częstotliwości, do innego wymiaru.]

To są te 'inne' stany świadomości, w które każdy człowiek ucieka wielokrotnie w ciągu każdego dnia. Tylko nie zdaje sobie sprawy z faktu, że to są 'inne' stany świadomości o wibracjach hipnotycznych.

Terapia hipnozą (lub auto-hipnoza) to świadome wprowadzenie pacjenta (wprowadzenie samego siebie przy auto-hipnozie) w taki stan z konkretną intencją uzdrawiającą. Uzdrawianie polega na natychmiastowej zmianie zapisu uwarunkowania w podświadomości. Dzięki temu ten poprzedni zapis, który nami powodował i był bardzo męczący (fobia, nałóg, cokolwiek, co nam życie codzienne utrudnia) przestaje być aktywny i na nas działać, zaczyna działać informacja świeżo wpisana.

Hipnoza pozwala 'ominąć' czas oczekiwania na zmianę w podświadomości, która jest niezbędna, kiedy wprowadzamy zmiany świadomie na poziomie materialnym. Weźmy jako przykład nałóg. Pewnego dnia decydujemy się zerwać z nim. Tu potrzebna jest silna wola, gdyż informacja (ten głód uzależnienia uruchamiający się nie tylko z powodu braku danej substancji w organizmie, ale też na skutek bodźców związanych z nim i które go uruchamiają, konkretnych sytuacji w życiu) jest wpisana w naszej głębi bardzo silnie. A my, świadomie dokonując zmiany, działamy na nią 'z powierzchni', czyli z planu materialnego, na jakim funkcjonuje świadomość ludzka. I dlatego potrzeba sporo czasu, żeby ta nowa informacja zechciała przesunąć się z głowy (w której narodziła się decyzja) do naszej głębi i wpisać się w miejsce starej, jakby przesunąć starą na bok (bo nic w nas nie ginie), w miejsce, z którego już nie będzie miała na nas bezpośredniego wpływu.

(to jest język opisowy i obrazowy, nie fachowy, ale myślę, że dla nie-fachowca takie właśnie przedstawienie sprawy jest bardziej zrozumiałe, nie chodzi tu o język, a o pokazanie mechanizmu działania w zrozumiały sposób)

Hipnoza to 'omija', gdyż pacjent wprowadzony w jej stan, 'wpuszcza' terapeutę (albo samego siebie przy auto-hipnozie) bezpośrednio w tę głębię, na poziom podświadomości (przy zachowanej świadomości, nie ma potrzeby pacjenta odcinać od tego, on ma współpracować dla lepszego efektu, a przy auto-hipnozie to jest wręcz niemożliwe img/smilies/big_smile) i bezpośrednio tam dokonuje się zmiany zapisu. Dlatego to działa już, od razu.

Dlaczego wielu pacjentów musi powrócić na ponowną sesję (albo powtórzyć samemu przy auto-hipnozie)? To zależy od mocy, z jaką wpisane są te informacje. Najsilniej działają na nas informacje wpisane bardzo mocno. Więc jeśli nową informację wpisze się słabiej, po jakimś czasie ta poprzednia, silniejsza, może zacząć wypierać nową, dlatego trzeba ją powtórzyć. Każdy terapeuta powinien zdawać sobie z tego sprawę (i człowiek, który praktykuje auto-hipnozę).

Bywa też, że hipnoterapeuta (ci prawdziwi terapeuci wolą nie używać określenia 'hipnotyzer', gdyż ono kojarzy się z hipnozą estradową i tym 'kuglarstwem', którego ludzie się boją, bo wydaje im się, że hipnoza ich 'odetnie' od życia, a terapeuta zrobi, co zechce, jakieś 'pranie mózgu), żeby wzmocnić swoje działanie, musi zastosować terapię regresywną, żeby dojść do źródła zapisu, który na nas wpływa. Zrozumienie, skąd i co się wzięło, radykalnie osłabia moc takiego uwarunkowania.

Ludzka nieufność względem hipnozy bierze się właśnie z tego fałszywego przekonania o jej działaniu. Z tej hipnozy estradowej, którą zaczęto uprawiać, kiedy w ogóle odkryto taką możliwość. Na jej bazie powstało mnóstwo durnych opowieści i filmów o tym, jak manipuluje się ludźmi, jak się ich 'programuje', żeby robili, co chcemy. Bzdura! img/smilies/big_smile No, ale takie jest społeczne uwarunkowanie, człowiek uwierzy w największą bzdurę, jak nie ma pojęcia, na czym zjawisko polega.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#56 2014-08-15 12:17:13

k4cz0r200
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-01-17
Posty: 3545

Re: leczenie hipnozą

Mi się zawsze wydawało, że hipnoterapia polega na wprowadzeniu pacjenta w stan hipnozy, a nie głębokego relaksu (to nastepuje zaraz przed). Owszem głęboki relaks potrafi zdziałać cuda, trochę takie regulowanie receptorów GABA bez lekarstw. W głębokim relaksie porzucamy złe myśli i łatwiej odnaleźć, czy naprawić problem -> dlatego medytujemy. Nadal jednak jest to droga przez materialną do duchowej, jeśli chcesz to tak nazywać. Za to hipnoza, to poczęści lub całkowicie wyłączenie świadomości i zapisywanie informacji w PODŚWIADOMOŚĆ, właśnie od razu do ducha człowieka. Auto-hipnoza jest na tyle trudna, że ciężko utrzymać świadomość podczas prawdziwej hipnozy i często zasypiamy, a nawet gdy nam się uda nas samych zahipnotyzować, to niewiele z tego pamiętamy. A świadomy sens do hipnozy ma tyle co piernik do wiatraka. Z tego co ja czytałem i oglądałem, to hipnoza polega na wprowadzeniu ludzkiego mózgu w stan, w której działa na niższej częstotliwości i możemy, omijajac całkowicie świadomość, wpisać co chcemy do podświadomości. Kiedy w hipnoterapii możemy stan relaksu wykorzystać do rozwiązaniu problemów, to nadal nie jest to hipnozą. Hipnoterapeuta wykorzystując hipnozę nie musiałby rozmawiać z pacjentem, a nawet jeśli, mógłby sprawić, że niczego nie zapamięta. I to może wydawać się straszne, a mitem nie jest.  Cykl nauki człowieka dzieli się na kroki: nieświadoma niekompetencja -> świadoma niekompetencja -> świadomoa kompetencja -> nieświadoma kompetencja i własnie ten ostatni krok pozwala Ci jechać samochodem czy prasować, kompletnie nie zwracając uwagi na to co się dzieje, a jednak robiąc to dobrze, bo wszystko robimy podświadomie. Hipnoza poniekąd ma ominąć wszelkie kroki i trafić od razu w ostatni. Medytacja, świadomi sen czy bujanie w obłokach nie ma z tym nic w spólnego i choć wydaje nam się, że medytując szybciej rozwiązujemy problemy, to jednak nadal przechodzimy przez wszystkie cztery kroki z tym, że szybciej, bo kontrolujemy złe emocje, które nas hamują.


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

#57 2014-08-15 13:06:21

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3137

Re: leczenie hipnozą

Lidusiu,
możesz napisać skąd wzięłaś taką szczegółową wiedzę o hipnozie?


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#58 2014-08-15 14:41:14

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: leczenie hipnozą

k4cz0r200 napisał(a):

Mi się zawsze wydawało, że hipnoterapia polega na wprowadzeniu pacjenta w stan hipnozy, a nie głębokego relaksu (to nastepuje zaraz przed). Owszem głęboki relaks potrafi zdziałać cuda, trochę takie regulowanie receptorów GABA bez lekarstw. W głębokim relaksie porzucamy złe myśli i łatwiej odnaleźć, czy naprawić problem -> dlatego medytujemy. Nadal jednak jest to droga przez materialną do duchowej, jeśli chcesz to tak nazywać. Za to hipnoza, to poczęści lub całkowicie wyłączenie świadomości i zapisywanie informacji w PODŚWIADOMOŚĆ, właśnie od razu do ducha człowieka.

No, właśnie, medytacja też jest stanem hipnotycznym img/smilies/smile.

Nie, Kaczorku, żeby trafić na poziom podświadomości absolutnie nie trzeba wyłączać świadomości. Można to zrobić, ale wtedy pacjent musiałby mieć 100%-owe zaufanie do terapeuty. Moim zdaniem nie jest to dobry krok, dlatego że żaden terapeuta nie pozna pacjenta tak dobrze, jak pacjent może poznać samego siebie. Dlatego nieusypianie go gwarantuje współpracę, dzięki której terapeuta nie wpisze w podświadomość niczego, co nie odpowiadałoby pacjentowi. I jest też gwarancją na to, że nie zmanipuluje pacjenta. Dziś żaden szanujący się terapeuta nie usypia pacjenta w hipnozie.

k4cz0r200 napisał(a):

Auto-hipnoza jest na tyle trudna, że ciężko utrzymać świadomość podczas prawdziwej hipnozy i często zasypiamy, a nawet gdy nam się uda nas samych zahipnotyzować, to niewiele z tego pamiętamy.

Tu trzeba trochę poćwiczyć, żeby nie wprowadzać się w zbyt głęboki stan, bo ten zawsze kończy się zaśnięciem. Dlatego nie powinniśmy tego robić w pozycji leżącej albo wieczorem, gdyż i ta pozycja, i ta pora już są zapisane w naszej podświadomości jako skojarzone ze snem img/smilies/big_smile. Ja tak jeszcze nie potrafię, ale wprowadzać się w stan hipnozy można dosłownie wszędzie, na spacerze, biegnąć (o ile ktoś biega długie dystanse), w kolejce u lekarza, w windzie, w parku, na spacerze, naprawdę nie ma znaczenia, gdzie i jak. Nie trzeba leżeć, można siedzieć, w zasadzie nie ma żadnych konkretnych wymagań ani do miejsca, ani do okoliczności (są ludzie, którzy potrafią 'wyłączyć się' i na dyskotece). Najtrudniejszy jest ten pierwszy świadomy raz. Zanim nauczymy się wprowadzać w ten stan i zaczniemy go w sobie rozpoznawać.


k4cz0r200 napisał(a):

A świadomy sens do hipnozy ma tyle co piernik do wiatraka. Z tego co ja czytałem i oglądałem, to hipnoza polega na wprowadzeniu ludzkiego mózgu w stan, w której działa na niższej częstotliwości i możemy, omijajac całkowicie świadomość, wpisać co chcemy do podświadomości.

Działa dokładnie tak samo jak auto-hipnoza, ale jest trudniejsze, gdyż z natury rzeczy nasza świadomość na czas snu też zasypia. Utrzymanie świadomości w czasie snu organizmu jest niezwykle trudne. Ale też i daje spektakularne efekty, o ile ktoś potrafi to robić i rozumie symbolikę snu, wtedy może zadziałać wyjątkowo skutecznie nawet na przeszłość.

k4cz0r200 napisał(a):

Kiedy w hipnoterapii możemy stan relaksu wykorzystać do rozwiązaniu problemów, to nadal nie jest to hipnozą.

A co to jest rozwiązanie problemu, jak nie wejście poprzez podświadomości do pokładów informacji z nadświadomości?... img/smilies/big_smile. To jest możliwe w stanie hipnozy właśnie (i, jak napisałam wyżej, mnie to się zdarza przy prasowaniu, kiedy ręce pracują, a ja sama mogę sobie 'odpłynąć'; sam widzisz, trudno by mi było zasnąć przy tej czynności i naprawdę nie chodzi wcale o zasypianie img/smilies/big_smile)). Stan relaksu to jakby wprowadzenie w stan hipnozy.

k4cz0r200 napisał(a):

Hipnoterapeuta wykorzystując hipnozę nie musiałby rozmawiać z pacjentem, a nawet jeśli, mógłby sprawić, że niczego nie zapamięta. I to może wydawać się straszne, a mitem nie jest.

A po co?... Żeby go potem pacjent oskarżył o 'pranie mózgu'?... img/smilies/big_smile.

Kaczorku, rozmowa z pacjentem jest dla jego dobra. Terapeuta jest tu tylko przewodnikiem pacjenta. Naprawdę nie zależy mu na tym, żeby 'mieć nad nim panowanie'. Terapeuta pracujący na bazie hipnozy pomaga pacjentowi zharmonizować pewne sprawy, a rozmowa z nim przybliża go do prawidłowego zlokalizowania źródła problemu. Jemu nie może się wydawać, że ta czy inna informacja ma być zmieniona, on powinien być tego pewny. I tę pewność ma sam pacjent potwierdzać. Wielokrotnie zdarza się, że teoretyczna rozmowa przed sesją zawiera coś zupełnie innego niż to, co wychodzi podczas sesji. Pacjentowi wiele rzeczy wydaje się. A prawda jest ukryta i potrafi wyjść zupełnie niespodziewanie.

k4cz0r200 napisał(a):

Cykl nauki człowieka dzieli się na kroki: nieświadoma niekompetencja -> świadoma niekompetencja -> świadomoa kompetencja -> nieświadoma kompetencja i własnie ten ostatni krok pozwala Ci jechać samochodem czy prasować, kompletnie nie zwracając uwagi na to co się dzieje, a jednak robiąc to dobrze, bo wszystko robimy podświadomie. Hipnoza poniekąd ma ominąć wszelkie kroki i trafić od razu w ostatni. Medytacja, świadomi sen czy bujanie w obłokach nie ma z tym nic w spólnego i choć wydaje nam się, że medytując szybciej rozwiązujemy problemy, to jednak nadal przechodzimy przez wszystkie cztery kroki z tym, że szybciej, bo kontrolujemy złe emocje, które nas hamują.

Ma wiele wspólnego, Kaczorku. Dlatego że dzięki takim stanom jesteśmy w stanie rozpoznać, że zbliżamy się do hipnotycznego. Jeśli nie mamy tej świadomości - medytacje, zamyślenia itp, wszystko to, co wymieniłam i jeszcze więcej, nic w nas nie zmienia. I może dlatego nikt tego nie nazwie stanem hipnozy.

Ale jak uświadomimy sobie, że może zmienić i wejdziemy w taki stan intencjonalnie i z konkretnym celem, osiągniemy go.

Widzisz to tak jak z każdym narzędziem. Jak ktoś dostanie całą ich skrzynkę, a nie ma pojęcia, do czego niektóre służą, albo ich w ogóle nie użyje, albo użyje do zupełnie innego celu niż ten, do którego ono służy. I wtedy ton narzędzie nie będzie tym, czym jest, ani nie będzie wykorzystywany jego potencjał.

To samo z hipnozą: ona jest naszym naturalnym narzędziem, każdy człowiek ją w sobie ma i każdy codziennie wpada w sposób jak najbardziej naturalny w jej najróżniejsze stany. Tylko rzadko który jest świadomy, czym, tak naprawdę, jest hipnoza i jak ją może świadomie wykorzystać dla swojego dobra.

PS. A auto-hipnoza jest jest idealnym rozwiązaniem, gdyż ani nie wymaga osób trzecich, które musimy angażować, żeby sobie pomóc, ani nie ryzykujemy, że ten ktoś trzeci wprowadzi nas w zbyt głęboki stan hipnotyczny i 'zmanipuluje' nasz umysł.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#59 2014-08-15 14:56:54

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: leczenie hipnozą

maly_kwiatek napisał(a):

Lidusiu,
możesz napisać skąd wzięłaś taką szczegółową wiedzę o hipnozie?

Kwiatuszku, od zawsze mnie to pociągało. Ale kiedyś, jako katoliczka, wierzyłam, że to 'szarlataneria', więc odpuściłam sobie.

A temat powrócił samoistnie po 2005 roku, kiedy to zaczęłam intensywnie poznawać siebie samą. całe mnóstwo lektur na te tematy przeczytałam, a taki boom miał miejsce jakieś 2 lata temu, kiedy bardzo pragnęłam pomóc przyjaciółce (tej, w oczach której nie zasługuję na bycie przyjaciółką img/smilies/wink). Ona od lat boryka się z chronicznym, potężnym bólem w plecach i wszystko wskazuje na to, że to, że nie jest to ból o podłożu fizycznym.

Nieważne. W każdym razie w Paryżu rozmyślałam sobie o niej i, jak to często bywa, otworzyłam się na tę pomoc. Efekt był taki, że intuicja zagoniła mnie do księgarni, a ręka wyciągnęła książkę Kevina Finela. Sama się potem dziwiłam, dlaczego nagle taka książka, a potem wszystko stało się jasne. Tej książki nie ma no polskim rynku, w związku z tym przetłumaczyłam ją na polski specjalnie dla niej. A przy okazji poznałam pana Finela i wszelkie tajniki hipnozy, w tym głównie auto-hipnozy. Do kompletu obejrzałam sobie kilkanaście sesji tego pana w internecie (wszystkie są nagrywane i udostępniane szerokiej publiczności) i jestem tym młodym człowiekiem po prostu oczarowana. Jeśli ktoś z Was dysponuje językiem francuskim, gorąco polecam. Człowiek mówi tak prosto i pięknie, robi takie 'cuda', że szok... img/smilies/smile. A wszystko po to, aby wykazać jak najszerszej rzeszy, że każdy człowiek może to robić zupełnie sam bez najmniejszych obaw i z doskonałym skutkiem. Że to nic 'nienaturalnego', szkodliwego, a jedynie świadome wykorzystanie swojego własnego potencjału dla swojego dobra.

Przyjaciółka, zdaje się, nie skorzystała, a moja wiedza zakorzeniła się we mnie i nawet przeszła na etap praktyczny img/smilies/wink. Na dodatek okazało się, że ta wiedza jest ściśle powiązana i logicznie wynika ze wszystkiego innego, co poznałam do tej pory (na drodze poznawania samej siebie).


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#60 2014-08-15 16:46:16

maly_kwiatek
przyboczny
Zarejestrowany: 2013-11-30
Posty: 3137

Re: leczenie hipnozą

Dzięki.
A w tym kościele to chyba diabeł Cię zwodził.
Działania naturalne, zgodnie z przyzwoitą intencją nie są grzeszne.
I nie są też cudami.

I Kościół nie nazywa natury grzechem, ani szarlatanerią.


https://zenforest.files.wordpress.com/2008/12/budda2.jpg?w=529

Offline

 

#61 2014-08-15 17:39:05

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: leczenie hipnozą

To dlaczego jest przeciwny hipnozie?...

No, w takim kościele byłam, więc nie widzę powodu, żeby to tuszować, czy tłumaczyć, stwierdzam fakt i tyle img/smilies/smile. A, skoro mówisz diabeł - znaczy był pod postacią całego kleru w tymże kościele img/smilies/big_smile.

Ale też stwierdzam inny fakt, że taki sam kościół jest i dziś. Co widzę po reakcjach niektórych katolików, zupełnie, jakbym się cofnęła w czasie (albo - bardziej prawdopodobne - nic się w tej dziedzinie nie zmieniło od lat). Takie są też wypowiedzi księży (a mam dwóch w rodzinie; z innymi nie utrzymuje dziś kontaktów). Jak pisałam Ci wcześniej - wartość kościoła i religii nie w założeniach, a w samym życiu. Kościół to nie budynek, tworzą go ludzie.


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#62 2014-08-15 17:54:56

Lunadari
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-16
Posty: 2282

Re: leczenie hipnozą

k4cz0r200 napisał(a):

@Lundari:
Jest to numerologia, bardzo kontrowersyjna dziedzina, głównie powiązana z wróżbiarstwem(..)

poważnie? dzięki Kczor200 za przestrogę img/smilies/cool.
yhym, teraz już rozumiem co się działo, gdy wypełniałam pita przez internet.. otóż wpisałam numer pesel i zaraz wyskoczyła mi informacja o moim aktualnym stanie cywilnym! normalnie doznałam szoku! jak to, to w urzędzie skarbowym pracują wróżki?? no bo jak to tak, po numerkach żeby.. http://www.cosgan.de/images/midi/frech/k025

żarty żartami, na marginesie powiem Ci tylko, że rzetelny numerolog powie o wiele więcej o człowieku z daty urodzenia niż może suchych faktów pomieścić urzędniczy program komputerowy.   


k4cz0r200 napisał(a):

Nie ma jednak żadnych dowodów na to, że faktycznie jest tak jak mówisz, jednak tacy "specjalisci" święcie wieżą w działanie tych wszystkich liczb, więc zapewne krążą w ich grupach przeróżne mity.

wiara w liczby do niczego nie jest potrzebna. ich energetyka niesie ze sobą jednoznaczne potencjały i wskazówki. ot wszystko.
czy potrzebna jest wiara we wrzątek, by ugotować w nim jajko?   
czy potrzebna jest wiara w kostki lodu, by schłodzić sobie drinka?
nie, bo i po co.
gorące jest gorące, a zimne jest zimne mówiąc w ogromnym uproszczeniu.

jakich dowodów potrzebowałbyś na to, by uznać, 'że faktycznie jest tak jak mówię'?
co raz większa liczba współczesnych psychologów zaczyna sięgać po numerologię, gdyż dzięki niej są w stanie szybciej wypunktować problemy swoich pacjentów. właściwie postawiona diagnoza nie tylko ułatwia pracę terapeuty, ale też podnosi komfort pacjenta, który nie zawsze potrafi na pierwszych spotkaniach sprecyzować po co właściwie przyszedł http://yoursmiles.org/csmile/question/c0313


"Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności."
Witek Gombrowicz

Offline

 

#63 2014-08-15 17:58:23

Lunadari
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-16
Posty: 2282

Re: leczenie hipnozą

k4cz0r200 napisał(a):

Swoją drogą polecam poczytać nieco o derenie brownie - to taki troche gwiazdor, ale to co robi z ludzmi, to magia.

poczytaj też o 'Magii Kahunów' M.F.Longa, a wtedy wszystko wyda się prostsze img/smilies/big_smile


"Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności."
Witek Gombrowicz

Offline

 

#64 2014-08-15 18:00:23

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13890

Re: leczenie hipnozą

Lunadari o jakiej numerologi mówisz ? bo jest ich wiele


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#65 2014-08-15 18:06:40

Lunadari
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-16
Posty: 2282

Re: leczenie hipnozą

a którą się interesujesz?


"Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności."
Witek Gombrowicz

Offline

 

#66 2014-08-15 19:03:40

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13890

Re: leczenie hipnozą

wschodnią , zwiazaną z żywiołami , mam ją opanowaną img/smilies/wink


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#67 2014-08-15 19:48:08

k4cz0r200
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-01-17
Posty: 3545

Re: leczenie hipnozą

@Lundari:
29.09.1992, urodzony o dwunastej w nocy (różnica paru minut). Moja ulubiona cyfra, to 5 a liczba 44. Skoro się tym interesujesz, to proszę powiedz mi coś o mnie img/smilies/wink Naoglądałem się tego w telewizji tyle, że nic mnie nie zaskoczy.


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

#68 2014-08-15 21:38:43

Lunadari
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-16
Posty: 2282

Re: leczenie hipnozą

Crows napisał(a):

wschodnią , zwiazaną z żywiołami , mam ją opanowaną img/smilies/wink

moja liczba życia i zwierzę - metalowe img/smilies/sad

numerologię uważam za hobby. zaczynałam od potocznie zwanej pitagorejską, później poznałam kabalistyczną bazującą na planetach.


"Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności."
Witek Gombrowicz

Offline

 

#69 2014-08-15 21:58:50

Lunadari
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-16
Posty: 2282

Re: leczenie hipnozą

k4cz0r200 napisał(a):

@Lundari:
29.09.1992, urodzony o dwunastej w nocy (różnica paru minut). Moja ulubiona cyfra, to 5 a liczba 44. Skoro się tym interesujesz, to proszę powiedz mi coś o mnie img/smilies/wink Naoglądałem się tego w telewizji tyle, że nic mnie nie zaskoczy.

od końca - w tv kręcone są przedstawienia niczym popisy klownów w cyrku; choć ostatni raz ogólnie oglądałam telewizję jakiś kwartał temu, to nie wątpię iż nic przez ten czas się nie zmieniło i aktualny poziom ezoterycznych programów sięga grubo, grubo poniżej osi x; krótko mówiąc dno na licencji niemieckiej (poszukaj na youtube, a znajdziesz tuziny 'maciejowych' pajaców w niemieckiej tv)
w tych programach nie liczy się rzetelność, a widowiskowość ku uciesze rozgorączkowanej gawiedzi.

fajnie, że lubisz pięć, bo to Twoja tzw. droga życia (ta liczba w tym miejscu to coś w rodzaju półmetka - ewoluujesz wyżej, lub spadniesz w dół, niezależnie wierzysz czy nie wierzysz w kolejnym wcieleniu img/smilies/tongue)
"a imię jego 44" - czyżby stąd sympatia img/smilies/wink?
ogólnie o tzw. liczbach mistrzowskich (dwie takie same obok siebie -> 44 czy 11) możesz sobie poczytać w internecie, w dacie pierwszej nie masz, chyba, ze w imiennych, a tę drugą tak.

godzina urodzenia +- parę minut około północy realnie zmienia w kalendarzu dzień urodzenia, a co za tym idzie wibrację całej daty. poza tym sama godzina bez miejsca urodzenia jest niewiele warta.

nie zadałeś pytania, więc o czym mam pisać?
cokolwiek napiszę o Twojej przyszłości uznasz to za wróżbę, a mnie nie zajmuje wróżbiarstwo.
załóżmy jednak, że data którą podałeś jest właściwa i napiszę o potencjałach: że nie masz wzoru idealnej partnerki, ze będziesz się bujał przynajmniej do trzydziestki zanim się wreszcie na kogoś zdecydujesz, a tak naprawdę dopiero po czterdziestce zamarzysz o własnej rodzinie, zapuszczeniu korzeni, gdyż wcześniej koncentrował się będziesz głównie na budowaniu samego siebie,
jak napiszę, że w kwiecie wieku doświadczysz zupełnie świeżych, wcześniej nie doznawanych (albo zapomnianych/wypartych) uczuć,
jak napiszę, że będziesz miał parcie na budowę domu lub chociażby zakup działki czy mieszkania by mieć coś, co mógłbyś pozostawić innym - będziesz potrafił zdystansować się do tych prognoz czy z całych sił zaprzeczać będziesz? dopiero po dekadach zaczniesz opowiadać sąsiadowi zza płota, że wróżka Ci wywróżyła http://macg.net/emoticons/laughing2

wewnętrznie jesteś delikatny, ciepły, opiekuńczy, wrażliwy na cierpienie innych, piękno, sztukę, ale też potrafisz być humorzasty, impulsywny i pieklić się o byle co.
samotność lub poczucie osamotnienia to Twoje drugie imię i tak jesteś pewnie postrzegany. czułeś się 'stary' od dzieciństwa, a przynajmniej dojrzalszy od rówieśników. widujesz może czasem zmarłych, co img/smilies/wink?
źle znosisz małe pomieszczenia, potrzebujesz przestrzeni.
powinieneś dbać o układ krążenia, organy podwójne przetaczające ciecz ciemną i stawy.
publicznie może wystarczy img/smilies/tongue?


"Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności."
Witek Gombrowicz

Offline

 

#70 2014-08-15 23:11:04

k4cz0r200
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-01-17
Posty: 3545

Re: leczenie hipnozą

od końca - w tv kręcone są przedstawienia niczym popisy klownów w cyrku; choć ostatni raz ogólnie oglądałam telewizję jakiś kwartał temu, to nie wątpię iż nic przez ten czas się nie zmieniło i aktualny poziom ezoterycznych programów sięga grubo, grubo poniżej osi x; krótko mówiąc dno na licencji niemieckiej (poszukaj na youtube, a znajdziesz tuziny 'maciejowych' pajaców w niemieckiej tv)
w tych programach nie liczy się rzetelność, a widowiskowość ku uciesze rozgorączkowanej gawiedzi.

fajnie, że lubisz pięć, bo to Twoja tzw. droga życia (ta liczba w tym miejscu to coś w rodzaju półmetka - ewoluujesz wyżej, lub spadniesz w dół, niezależnie wierzysz czy nie wierzysz w kolejnym wcieleniu img/smilies/tongue)
"a imię jego 44" - czyżby stąd sympatia img/smilies/wink?
ogólnie o tzw. liczbach mistrzowskich (dwie takie same obok siebie -> 44 czy 11) możesz sobie poczytać w internecie, w dacie pierwszej nie masz, chyba, ze w imiennych, a tę drugą tak.

godzina urodzenia +- parę minut około północy realnie zmienia w kalendarzu dzień urodzenia, a co za tym idzie wibrację całej daty. poza tym sama godzina bez miejsca urodzenia jest niewiele warta.

nie zadałeś pytania, więc o czym mam pisać?
cokolwiek napiszę o Twojej przyszłości uznasz to za wróżbę, a mnie nie zajmuje wróżbiarstwo.
załóżmy jednak, że data którą podałeś jest właściwa i napiszę o potencjałach: że nie masz wzoru idealnej partnerki, ze będziesz się bujał przynajmniej do trzydziestki zanim się wreszcie na kogoś zdecydujesz, a tak naprawdę dopiero po czterdziestce zamarzysz o własnej rodzinie, zapuszczeniu korzeni, gdyż wcześniej koncentrował się będziesz głównie na budowaniu samego siebie,
jak napiszę, że w kwiecie wieku doświadczysz zupełnie świeżych, wcześniej nie doznawanych (albo zapomnianych/wypartych) uczuć,
jak napiszę, że będziesz miał parcie na budowę domu lub chociażby zakup działki czy mieszkania by mieć coś, co mógłbyś pozostawić innym - będziesz potrafił zdystansować się do tych prognoz czy z całych sił zaprzeczać będziesz? dopiero po dekadach zaczniesz opowiadać sąsiadowi zza płota, że wróżka Ci wywróżyła http://macg.net/emoticons/laughing2

wewnętrznie jesteś delikatny, ciepły, opiekuńczy, wrażliwy na cierpienie innych, piękno, sztukę, ale też potrafisz być humorzasty, impulsywny i pieklić się o byle co.
samotność lub poczucie osamotnienia to Twoje drugie imię i tak jesteś pewnie postrzegany. czułeś się 'stary' od dzieciństwa, a przynajmniej dojrzalszy od rówieśników. widujesz może czasem zmarłych, co img/smilies/wink?
źle znosisz małe pomieszczenia, potrzebujesz przestrzeni.
powinieneś dbać o układ krążenia, organy podwójne przetaczające ciecz ciemną i stawy.
publicznie może wystarczy img/smilies/tongue?

Z tą godziną powtórzyłem słowa matki, która powiedziała, że koło północy. Nawet nie pomyślałem jak głupie było wyrażenie "plus minus północ", bo to faktycznie oznaczałoby drugi dzień img/smilies/big_smile Wybacz. Mam wpisane 29 września, a więc na pewno przed północą.

Pytanie miało dotyczyć mnie samego, czyli kim jestem, a na to w sumie odpowiedziałaś, ale:

od końca - w tv kręcone są przedstawienia niczym popisy klownów w cyrku; choć ostatni raz ogólnie oglądałam telewizję jakiś kwartał temu, to nie wątpię iż nic przez ten czas się nie zmieniło i aktualny poziom ezoterycznych programów sięga grubo, grubo poniżej osi x; krótko mówiąc dno na licencji niemieckiej (poszukaj na youtube, a znajdziesz tuziny 'maciejowych' pajaców w niemieckiej tv)
w tych programach nie liczy się rzetelność, a widowiskowość ku uciesze rozgorączkowanej gawiedzi.

Nie znam się na tym, a więc przepraszam za porównanie. Myślałem, że to dokładnie to samo co u innych wróżbitów, numerologów, etc.

fajnie, że lubisz pięć, bo to Twoja tzw. droga życia (ta liczba w tym miejscu to coś w rodzaju półmetka - ewoluujesz wyżej, lub spadniesz w dół, niezależnie wierzysz czy nie wierzysz w kolejnym wcieleniu img/smilies/tongue)

No tak, odpowiedź jak w horoskopie img/smilies/big_smile Może coś się zdarzyć, ale nie musi. I niekoniecznie to, ale może coś zupełnie innego. I brak czegokolwiek dosłownego. Pod słowo ewoluujesz i spadniesz w dół mogę sobie podpisać tak wiele rzeczy, że gdybym był głupi, to przyznałbym racje, że to ma sens.

"a imię jego 44" - czyżby stąd sympatia img/smilies/wink?

Niee, po prostu lubię kaliber 44, paktofonikę. Towarzyszą mi te dwa zespoły od najmłodszych lat i jakoś rok czy dwa lata temu zacząłem używać liczby 44 w wielu miejscach, jak hasła, nicki w sieci (tutaj mam anonimowy nick, zapożyczony od jakiegoś przypadkowego ziomka). I że budzi to we mnie pozytywne emocje, to uznałem, że to moja ulubiona liczba.

Sprawdziłem co znaczą te liczby mistrzowskie. Kompletnie nie zgadza się, że prowadzę życie wyniosłe i czyste. Lubię być skurwysynem i lubię iść po trupach. Lubię próbować rzeczy zakazanych jak i niezakazanych, a najbardziej lubię wykorzystywać innych do swoich celów (niestety, od dziecka, ale zazwyczaj czuję się z tym dobrze). Zgadza się jednak to, że dzielę ludzi na wyższych i niższych, ale głównie intelektualnie. Kręcę się w towarzystwie tylko realistów, logicznie myślących ludzi, którzy chcą osiągnąć coś więcej niż tylko znaleźć pracę i nażreć się czy najebać za zarobione pieniądze. A w życiu kieruje się tylko i wyłącznie logiką, a uczucia czy tam sferę duchową rozbudzam jak bardzo mam ochotę na jakiś trip po dragach, a to wszystko i tak jest wkręta. Kompletnie więc nie pasuje to do mojej osobowości, ale, podobnie jak w horoskopie, jest tam napisane, że może to dopiero się zmienic img/smilies/big_smile Dopiero w przyszłości może rozbudzić się we mnie jakiś wariat z mistrzowską liczbą na czole. Czyli sranie w banie.


że nie masz wzoru idealnej partnerki, ze będziesz się bujał przynajmniej do trzydziestki zanim się wreszcie na kogoś zdecydujesz, a tak naprawdę dopiero po czterdziestce zamarzysz o własnej rodzinie, zapuszczeniu korzeni, gdyż wcześniej koncentrował się będziesz głównie na budowaniu samego siebie,
jak napiszę, że w kwiecie wieku doświadczysz zupełnie świeżych, wcześniej nie doznawanych (albo zapomnianych/wypartych) uczuć,
jak napiszę, że będziesz miał parcie na budowę domu lub chociażby zakup działki czy mieszkania by mieć coś, co mógłbyś pozostawić innym - będziesz potrafił zdystansować się do tych prognoz czy z całych sił zaprzeczać będziesz? dopiero po dekadach zaczniesz opowiadać sąsiadowi zza płota, że wróżka Ci wywróżyła http://macg.net/emoticons/laughing2

Wymarzoną partnerkę uwidziałem sobie już za małolata. Jestem jednak człowiekiem, który powtarza sobie "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Jednak przez te słowa z moją pierwsza partnerką kompletnie nic nie wyszło, za to druga trafiła się ta idealna. Gdzieś to już napisałem, że chcę być z nią całe życie i zapewne tak będzie. Chciałem kupić mieszkanie w tym roku, ale stwierdziłem, że zamiast brać kredyt i kupować mieszkanie w mieście, wykorzystam to, że mam działkę na wsi i tam wybuduję dom. Musze jednak poczekać aż moja dziewczyna skończy studia i będziemy mogli wyjechać z warszawy. Chciałbym mieć dzieci, ale wolę to zostawić do momentu wybudowania domu lub chwile przed.

wewnętrznie jesteś delikatny, ciepły, opiekuńczy, wrażliwy na cierpienie innych, piękno, sztukę, ale też potrafisz być humorzasty, impulsywny i pieklić się o byle co.

Niestety, mało we mnie jest empatii, co muszę przyznać, jest dla mnie czasami smutne. Jednak mam dużo oleju w głowie i wiem co zrobić czy powiedzieć w odpowiedniej chwili. Więc zewnętrznie jestem delikatny, ciepły, opiekuńczy, wrażliwy na cierpienie innych, piękno, sztukę, etc. Wewnętrznie jednak tylko piękno, bo doceniam ładne rzeczy. Niestety z tą opiekuńczością są małe problemy, ale nadrabiam, tak jak w przypadku empatii, opowiednim myśleniem. Lubie być sam sobie, nie mam przyjaciól, a przyjaźnie szybko odcinam. Jestem tylko ja plus kręci się tu czasami moja przyszła małzonka, która zrobi mi jedzenie albo przypomni, że mam coś do zrobienia, bo w natłoku innych o tym zapomniałem.

samotność lub poczucie osamotnienia to Twoje drugie imię i tak jesteś pewnie postrzegany. czułeś się 'stary' od dzieciństwa, a przynajmniej dojrzalszy od rówieśników. widujesz może czasem zmarłych, co img/smilies/wink?
źle znosisz małe pomieszczenia, potrzebujesz przestrzeni.
powinieneś dbać o układ krążenia, organy podwójne przetaczające ciecz ciemną i stawy.

Samotność lubię bardzo, to się całkowicie zgadza. Ale taką, której nie widać - lubię trzymać się stałego obrazu człowieka, który jest dosłownie średnią wyciągniętą ze wszystkich znajdujących się w pomieszczeniu. Jesli wszyscy idą na imprezę, to ja też, choc gdzieśtam w środku marzę o tym, by zasiąść spokojnie i poczytać książkę. Nie przez strach przed opinią o mnie, czy cośtam, tylko po prostu ma to wiele zalet, a głównym jest to, że szybko zdobywam uznanie innych, co przydaje się do osiągnięcia wieeeelu rzeczy.

Z tą starością, to poczułem sie jak miałem, nie wiem, 15-16 lat? "What has been seen cannot be unseen" img/smilies/wink A ja proawdziłem dosyć bużliwe życie zanim zdecydowałem się wyjechać. Widziałem wiele cierpienia ludzkiego, poniżenie, a szalę przeważyła śmierć trzech osób. Widziałem jak staczają się moi bliscy i jak pędzą w złą stronę. Na szczęście w odpowiedniej porze brat nieco wyklarował mi to, co robię i zdecydowałem się wyjechać, zresetować wszystko po raz kolejny. Od paru lat żyję sobie sam, sam na siebie zarabiam i nigdy nikogo nie proszę o pomoc. A więc owszem, czuje sie dużo starzy niż inni rówieśnicy, ale całe życie czułem się jak dziecko, które może sobie robić żywnie to co chce - niestety to był błąd.

widujesz może czasem zmarłych, co img/smilies/wink?
źle znosisz małe pomieszczenia, potrzebujesz przestrzeni.

Gdzieżby tam, kompletnie nie przeszkadzają mi ciasne pomieszczenia. Za to zajebiście duże wrażenie robią na mnie ogromnie przestrzenie. Za to obrazy głębi oceanu wywołują jakiś dziwny lęk. A więc całkowicie w drugą stronę niż mówisz.

Okej, to w sumeie tyle. Nie przekonałaś mnie, ale może to przez to, że nie podałem miejscowości? Więc proszę, masz: Kraków. Czy teraz wszystko się zgadza?

publicznie może wystarczy img/smilies/tongue?

Publicznie możesz wszystko pisać. Jestem tu całkowicie anonimowy.


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

#71 2014-08-16 10:49:01

Lunadari
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-16
Posty: 2282

Re: leczenie hipnozą

@Kczor200 - mam nadzieję, że pozostali czytelnicy dzielnie zniosą ten przydługi off top jaki powstał za naszą przyczyną img/smilies/wink
a wypada mi jeszcze ustosunkować się do Twojej odpowiedzi, która szczerze mówiąc pokryła się ze spodziewaną. zatem krótko do rzeczy:

k4cz0r200 napisał(a):

Pytanie miało dotyczyć mnie samego, czyli kim jestem, a na to w sumie odpowiedziałaś, ale:

jakie pytanie - taka odpowiedź. null = null

k4cz0r200 napisał(a):

fajnie, że lubisz pięć, bo to Twoja tzw. droga życia (ta liczba w tym miejscu to coś w rodzaju półmetka - ewoluujesz wyżej, lub spadniesz w dół, niezależnie wierzysz czy nie wierzysz w kolejnym wcieleniu img/smilies/tongue)

No tak, odpowiedź jak w horoskopie img/smilies/big_smile Może coś się zdarzyć, ale nie musi. I niekoniecznie to, ale może coś zupełnie innego. I brak czegokolwiek dosłownego. Pod słowo ewoluujesz i spadniesz w dół mogę sobie podpisać tak wiele rzeczy, że gdybym był głupi, to przyznałbym racje, że to ma sens.

głupi z pewnością nie jesteś, bywasz za to intelektualnie rozpędzony, często roztargniony. ogarniasz całość, gubiąc szczegóły (napisałam o weryfikacji 'półmetka' w następnym wcieleniu).
generalnie mózgi osób obdarzonych piątkową wibracją pracują stale na najwyższych obrotach i z tego też powodu dla równowagi ciała i umysłu wskazany jest dla nich wysiłek fizyczny. bez tego dosyć często spalają im się styki i w związku z tym kłopoty z głową nie należą do rzadkości.
osobiście staram się jak najczęściej jeździć na rowerze img/smilies/tongue img/smilies/big_smile


k4cz0r200 napisał(a):

Sprawdziłem co znaczą te liczby mistrzowskie. Kompletnie nie zgadza się, że prowadzę życie wyniosłe i czyste. Lubię być skurwysynem i lubię iść po trupach.

im większe światło, tym głębszy cień rzuca. 'sprawdziłeś' sobie w necie blaski.
kiedy zdolności intelektualne nie idą w parze ze skłonnościami emocjonalnymi, rodzi się konflikt. źle znosisz najmniejszą krytykę, uzurpujesz sobie prawo do specyficznego poczucia sprawiedliwości i nieomylności. wulgaryzmy jakimi okrasiłeś swój post nie świadczą o Twoim męstwie i  odwadze. wręcz przeciwnie, stanowią namiastkę defensywy z lęku przed podejrzeniem, ze mógłbyś okazać się miękki. im bardziej obawiasz się słabości, tym aktywniej atakujesz innych - jak popadnie i gdzie popadnie. im wcześniej u siebie to zauważysz, tym lepiej dla Ciebie.

do reszty dotyczącej partnerki itp. nie zamierzam się odnosić, ponieważ nie czas na to i miejsce. jesteś zaledwie na starcie dorosłego życia. nie moją sprawą jest Ci je reżyserować.
dodam tylko jedno - powinieneś się uczyć, nie licząc jedynie i czekając aż ktoś inny skończy szkołę. Twój umysł potrzebuje ukierunkowanej pożywki - inaczej schodził będzie na manowce.

k4cz0r200 napisał(a):

img/smilies/big_smile Dopiero w przyszłości może rozbudzić się we mnie jakiś wariat z mistrzowską liczbą na czole. Czyli sranie w banie.

zabawne jest to, że mając rozpoczętą zaledwie dwójkę z przodu licznika, wyrokujesz zgorzkniale niczym kombatant życiowy.
a przecież czas wniosków i retrospekcji dopiero Kczorze200 przed Tobą.


"Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności."
Witek Gombrowicz

Offline

 

#72 2014-08-16 11:34:12

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13890

Re: leczenie hipnozą

ważne by człowieki nie dali sie zahipnotyzować tymi cyferkowymi rebusami img/smilies/tongue


:
:

..PHZ - poza horyzontem zdarzeń ..

Offline

 

#73 2014-08-16 12:06:10

Lunadari
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-16
Posty: 2282

Re: leczenie hipnozą

słuszne spostrzeżenie img/smilies/smile
ani żywiołami img/smilies/tongue


"Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności."
Witek Gombrowicz

Offline

 

#74 2014-08-16 13:08:07

k4cz0r200
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-01-17
Posty: 3545

Re: leczenie hipnozą

głupi z pewnością nie jesteś, bywasz za to intelektualnie rozpędzony, często roztargniony. ogarniasz całość, gubiąc szczegóły (napisałam o weryfikacji 'półmetka' w następnym wcieleniu).
generalnie mózgi osób obdarzonych piątkową wibracją pracują stale na najwyższych obrotach i z tego też powodu dla równowagi ciała i umysłu wskazany jest dla nich wysiłek fizyczny. bez tego dosyć często spalają im się styki i w związku z tym kłopoty z głową nie należą do rzadkości.
osobiście staram się jak najczęściej jeździć na rowerze img/smilies/tongue img/smilies/big_smile

Jestem perfekcjonistą, ogarniam szczegóły często gubiąc całość. Znów całkowicie w drugą stronę, ehh. Nie wiem jak mam odnieść się do tej możliwości kłopotów z własnym umysłem, bo w ogóle nic co napisałaś nie ma związku z rzeczywistością, a więc najprawdopodobniej to tez bujda. Ale nic nie szkodzi, częściej będę jeździł na rowerze.


im większe światło, tym głębszy cień rzuca. 'sprawdziłeś' sobie w necie blaski.
kiedy zdolności intelektualne nie idą w parze ze skłonnościami emocjonalnymi, rodzi się konflikt. źle znosisz najmniejszą krytykę, uzurpujesz sobie prawo do specyficznego poczucia sprawiedliwości i nieomylności. wulgaryzmy jakimi okrasiłeś swój post nie świadczą o Twoim męstwie i  odwadze. wręcz przeciwnie, stanowią namiastkę defensywy z lęku przed podejrzeniem, ze mógłbyś okazać się miękki. im bardziej obawiasz się słabości, tym aktywniej atakujesz innych - jak popadnie i gdzie popadnie. im wcześniej u siebie to zauważysz, tym lepiej dla Ciebie.

Z tą krytyką, z racji zawodu, jestem za pan brat. Klient sobie rzyczy, ja to robię, klient chce, by poprawił, ja to robie. Nie ma miejsca tutaj na złe odczucie wobec krytyki. Poza tym człowiek uczy się na błędach, konstruktywna krytyka, to główny czynnik w mojej nauce. Znów błąd. Za to nie lubię, gdy ktoś mówi mi co mam robić w normalnym zyciu i krytykuje moje zachowania. Owszem tego nie znoszę, ale na pewno nie z lęku czy coś, ale po prostu to "nie ich interes". Nie jestem męski i odwazny, nigdzie tego nie napisałem. Znaczy, to są rzeczy, które różnie się definiuje. Męski oznacza gentelmenta, który kieruje się honorem. Ja jestem człowiekiem, który ucieka, gdy wie, że powinien i wykorzystuje innych, gdy jest mu to potrzebne. Nie jest to ani męskie ani odwarzne ani honorowe, a użycie tych ostrych słów miało za zadanie bardziej pokazać wady tych rzeczy, bo doskonale sobie zdaję sprawe, że to po prostu nic fajnego. Mimo wszystko zakładam maski na każdą okazję, to już napisałem. Raz męskie, raz pizdowate, wszystko by osiągnąć jakiś cel, lubię bawić się otoczeniem. Niejednokrotnie zakładam maski, by chonić swoje słabości, gdy cel tego wymaga i nie raz wyjawiam swoje słabości, gdy jest to przydatne. Po częsci wychodzi na to, że masz rację, ale jestem 100% pewien, że nawet nie przyszło Ci do głowy, że to może tak wyglądać. Młody psycholog zaraz po ukończeniu szkoły powiedziałby to wszystko od razu bez korzystania z żadnych liczb. Ty za to znów użyłaś opinii tak ogólnikowych, że można to powiedzieć o każdym człowieku i nie skłamać, więc bujda.


do reszty dotyczącej partnerki itp. nie zamierzam się odnosić, ponieważ nie czas na to i miejsce. jesteś zaledwie na starcie dorosłego życia. nie moją sprawą jest Ci je reżyserować.
dodam tylko jedno - powinieneś się uczyć, nie licząc jedynie i czekając aż ktoś inny skończy szkołę. Twój umysł potrzebuje ukierunkowanej pożywki - inaczej schodził będzie na manowce.

Wszystko co robię, robię na komputerze. Wszystko w czym się spełniam, robię na komputerze. Komputer mam zawsze przy sobie i w domu i w pracy. Nie czuję się w żaden sposób ograniczony przez aktualną sytuację. Może po prostu źle zrozumiałem Twoje słowa, więc możesz nieco wyjaśnić o co Ci chodziło?

zabawne jest to, że mając rozpoczętą zaledwie dwójkę z przodu licznika, wyrokujesz zgorzkniale niczym kombatant życiowy.
a przecież czas wniosków i retrospekcji dopiero Kczorze200 przed Tobą.

Wyrokuję, bo wyczuwam brednie. Nie rozbudzi się we mnie bioenergoterapeuta, który wierzy w duchy i to, że liczby mówią wszystko o człowieku. Choć jest prawdodpodobieństwo i nie wykluczam tego, że coś mi się stanie z głową i odmieniony zacznę żyć w swojej iluzji. I że wtedy będę uważał się za jakiegoś mesjasza, medium czy wróżkę. Za to za brednie uważam sam tekst, o którym mówiłem. Czyli o tym, że coś może się stać, ale nie musi i właściwie nie wiadomo kiedy. Mogę przytoczyć tekst na temat 44 do KAŻDEGO człowieka, bez wyjątku i będzie tak samo prawdziwy. Zwykły horoskop.


Ani z kamienia ni z gliny tylko z Jasiowej przyczyny
Ani z kamienia ni z wody tylko z Jasiowej urody

Offline

 

#75 2014-08-17 19:14:50

Lunadari
przyboczny
Zarejestrowany: 2011-06-16
Posty: 2282

Re: leczenie hipnozą

k4cz0r200 napisał(a):

Może po prostu źle zrozumiałem Twoje słowa, więc możesz nieco wyjaśnić o co Ci chodziło

chętnie, tylko po co?
czyżbyś Kczor200 rzeczywiście szukał życiowej porady img/smilies/roll?
w takim razie załóż odrębny wątek, miast niemiłosiernie off topa rozciągać.

k4cz0r200 napisał(a):

Za to za brednie uważam sam tekst, o którym mówiłem. Czyli o tym, że coś może się stać, ale nie musi i właściwie nie wiadomo kiedy.

gdzie Twoja deklarowana zdolność do chwytania szczegółów, hmm? pisałam wcześniej, że wróżbiarstwo samo w sobie mnie nie rajcuje.
lecz przy okazji dygresja z pytaniem: kiedy dziecko się rodzi, ktoś z rodziny najczęściej zakłada, że zostanie astronautą lub prezydentem. no ale praktycznie przecież nie musi i nie wiadomo właściwie czy kiedykolwiek skończy gimnazjum img/smilies/wink. czyżby rodzicielstwo samo w sobie miało wróżbiarskie podłoże?

chyba na prawdę zbyt wiele naoglądałeś się telewizji i wbiłeś sobie do głowy, że numerolog, astrolog czy jakikolwiek dorosły powinien Ci podać gotowce na tacy jak żyć. zresztą nawet gdybyś po cichu uznał, ze ten ktoś ma rację, to głośno tego nie przyznasz. silnie zaznaczona skłonność do orzekania subiektywnej sprawiedliwości i tak spowoduje, że pójdziesz w inną stronę.
krytykę klientów łykasz z łatwością, bo z tego masz cash na życie. prywatnie nie mając interesu, przejaskrawiasz krytykę i popadasz w histerię. prawdopodobnie z tej przyczyny piszesz swoje posty w formie pyskówek. musisz ugryźć, by poczuć się lepiej? troszkę to dziwne przy talencie do negocjacji jakim dysponujesz.

w numerologii mógłbyś znaleźć wskazówki jak zminimalizować ból guza, lecz jeśli tego guza musisz sobie nabić, to nie licz, że cokolwiek Cię przed nim całkowicie uchroni. może jedynie wskazać w jaki sposób złagodzić.
stawiam tezę, iż sam temat mocno Cię zaintrygował Kczorze200! no cóż, pewnych predyspozycji nie sposób się wyrzec.. img/smilies/223 http://macg.net/emoticons/laughing2


"Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności."
Witek Gombrowicz

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo