Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#1 2016-10-27 18:40:40

Umbriel
adept

O umieraniu

۞۞۞



      Życie ciągnie się przez długi czas

- siedemdziesiąt, sto lat.
Śmierć jest intensywna, bo nie jest rozciągnięta w czasie - następuje w jednej chwili.
Życie musi przejść sto lub siedemdziesiąt lat, toteż nie może być tak intensywne.
Śmierć przychodzi w jednej chwili; przychodzi w całości, nie we fragmentach.
Będzie intensywniejsza od wszystkiego, co znasz.
Ale jeśli się boisz, jeśli uciekałeś przed nadejściem śmierci, jeśli strach odebrał ci świadomość,
umknęła ci doskonała okazja, złota brama.
Jeśli przez całe życie miałeś postawę akceptującą, kiedy przyjdzie śmierć, zaakceptujesz ją,
cierpliwie i pasywnie wejdziesz w nią nie próbując uciekać.
Jeśli potrafisz wejść w śmierć bez sprzeciwu, cicho i bez wysiłku, śmierć znika.



      W Upaniszadach jest stara opowieść, która zawsze bardzo mi się podobała.

Wielki król o imieniu Jajati dożył stu lat.
Żył wspaniale, wystarczająco długo. Zaznał wszystkiego, co życie może dać.

Był jednym z największych władców swego czasu.

      Przyszła Śmierć i powiedziała do niego:

„Przygotuj się, Nadeszła twoja chwila i przyszłam cię zabrać".
Jajati był wielkim wojownikiem, wygrał wiele wojen, ale na widok Śmierci zaczął drżeć i rzekł:
„Ale to za wcześnie". Śmierć odpowiedziała: „Za wcześnie!?
Żyłeś sto lat. Nawet twoje dzieci się postarzały.
Twój najstarszy syn ma osiemdziesiąt lat.

Czego jeszcze chcesz?"

      Jajati miał stu synów, albowiem miał sto żon.

Zapytał Śmierć: „Czy możesz wyświadczyć mi przysługę?
Wiem, że musisz kogoś zabrać, jeśli zdołam przekonać któregoś syna, by mnie zastąpił,
czy możesz zostawić mnie jeszcze na sto lat i zabrać jego?"
Śmierć odparła: Jeśli ktoś inny jest gotowy pójść ze mną, to w porządku.
Ale nie sądzę... Skoro ty nie jesteś gotowy, a jesteś ojcem i żyłeś dłużej,

zaznałeś wszystkiego, to dlaczego twój syn ma być gotowy?"

      Jajati wezwał swoich stu synów.

Starsi synowie milczeli. Panowała wielka cisza, nikt nic nie powiedział.
Tylko najmłodszy, ledwie szesnastoletni syn wstał i rzekł:
„Jestem gotowy". Nawet Śmierci było żal chłopca, więc powiedziała:
„Może nie zdajesz sobie sprawy, co robisz?
Czy nie widzisz, że twoich dziewięćdziesięciu dziewięciu braci zachowuje całkowite milczenie?
Jeden ma osiemdziesiąt, inni mają siedemdziesiąt pięć, siedemdziesiąt osiem, siedemdziesiąt, sześćdziesiąt lat. Oni żyją już długo, ale wciąż chcą żyć.
A ty jeszcze sobie nie pożyłeś.
Nawet mnie jest smutno zabierać ciebie. Zastanów się".
   Chłopiec odpowiedział:
„Nie. Widząc tę sytuację, nie mam żadnych wątpliwości.
Niech ci nie będzie żal ani przykro; idę zupełnie świadomie.
Jeśli mój ojciec nie jest zadowolony ze stu lat życia, to jaki sens ma pozostawanie tutaj?
jak miałbym być zadowolony? Widzę moich dziewięćdziesięciu dziewięciu braci;
nikt z nich nie jest zadowolony.
A więc, po co tracić czas?
Przynajmniej mogę zrobić ojcu tę przysługę.
Niech staruszek cieszy się przez następne sto lat.
Ale ja jestem zdecydowany. Widząc, że nikt nie jest zadowolony, jedno jest dla mnie całkiem jasne
- jeśli żyłbym nawet sto lat, to też nie byłbym zadowolony.

A zatem, nie ma znaczenia, czy pójdę teraz, czy za dziewięćdziesiąt lat.

Zabierz mnie".     

    Śmierć zabrała chłopca. Kiedy po stu latach wróciła,
Jajati znajdował się w takim samym położeniu.
Powiedział: „Te sto lat tak szybko przeminęło.
Umarli wszyscy moi starzy synowie, ale mam cały zastęp nowych.

Mogę ci dać któregoś syna. Zlituj się nade mną".

      l tak to trwało. Historia powtarzała się przez - powiedzmy - tysiąc lat.

Śmierć przychodziła dziesięć razy. l dziewięć razy zabierała któregoś syna,
a Jajati żył przez następne sto lat.
Za dziesiątym razem Jajati powiedział:
„Chociaż wciąż jestem tak samo niezadowolony, jak byłem wtedy, gdy przyszłaś po raz pierwszy,
teraz - chociaż niechętnie, z oporem -pójdę, ponieważ nie mogę wciąż prosić o tę samą przysługę.
To już za wiele. Jedna rzecz stała się dla mnie oczywista:

jeśli tysiąc lat nie mogło dać mi zadowolenia, to nawet dziesięć tysięcy nie da",

   

                                                                                   ۞۞۞


  Na tym polega przywiązanie. Możesz żyć długo, ale kiedy najdzie cię myśl o śmierci, zaczniesz drżeć.
Lecz jeśli nie jesteś do niczego przywiązany, śmierć może przyjść w tej chwili i będziesz do niej bardzo przychylnie nastawiony.
Będziesz gotowy pójść. W obliczu takiego człowieka śmierć jest pokonana.

Prawdziwym przedmiotem poszukiwań religijnych nie jest bóg lecz śmierć.Bez śmierci nie byłoby religii.
To śmierć zmusza człowieka do poszukiwania tamtego świata,nieśmiertelności.


OSHO
''Podróż w nieznane,o życiu i umieraniu''

Offline

 

#2 2016-10-27 22:33:04

Ja?!
kreatorus moderatorus

Re: O umieraniu

Przypowieść o życiu.

ten kto szuka religii szuka śmierci
Ten zaś kto szuka siebie, znajduje życie.
Jaki z tego morał ? Może wiecie ?
Szukając czegoś poza sobą ociekacie od siebie czyli biegniecie do śmierci.
Życie jest wewnątrz.
To tak jak kłębek włóczki szuka czegoś a im intynsywniej szuka tym szybciej sie kończy. I pozostała tylko linia po ruchu włuczki. Linia życia


fuck it.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo