Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#4641 2019-02-09 20:41:52

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3160

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Wyprowadzenie od rodziców jest w pewnym sensie drogą do indywidualizacji. Kiedyś wyglądało to inaczej. Inicjacja młodych ludzi do dorosłości była ceremonią która dawała ramy dla indywidualizacji. W naszych czasach XX/XXI to zanikło bo przepadła wiedza o sensie tych procesów. Bez procesów jest to jak teraz - no takie jakie jest. Wiem jakie. Wiem że można inaczej.

Pieprzenie.
Jakiej indywidualizacji? Chyba nie masz na myśli samotnego mieszkania w pustym lokalu? Nikt tak nie robi. Studenci zamiejscowi kitrają się wspólnie gdzieś w ciasnych, brudnych akademikach albo wynajmują mieszkanie w kilka osób. Nawet proces z dawnych czasów nie ma z nią nic wspólnego. Po prostu młody człowiek w pewnym momencie odchodził z domu, żeby założyć własny, gdy już znalazł sobie życiową partnerkę. Pojawiała się ciąża, niedługo po ślubie albo tuż przed. Żaden pustelniczy żywot, żadne odkrywanie siebie w ciszy i pokoju. Po prostu przejęcie ról rodziców zamiast mistycznego samobadania. Małżeńskie obowiązki i tyle.

Nie chcę słuchać o tym, że powinno się ono odbywać podczas kontaktu z ludźmi, że trzeba odkrywać swoje ja w relacjach z innymi. To nie jest to, na czym mi zależy. Komunikacja ustna jest co prawda dla mnie bardzo istotna, ale NIE W TYM CELU. Przypisuję jej inne funkcje. Kiedy spotykają się dwa umysły, dochodzi do skażenia. Dlatego najlepiej pozostać w samotności do czasu, aż wgląd będzie ugruntowany.
To tyle odnośnie inicjacji młodego człowieka. A jeśli chodzi o mnie - czemu ma służyć wyprowadzka od rodziców? Co się zmieni dzięki temu?

Zdaje się, że już kiedyś o to pytałam. Nie pojęłam, do czego miałoby mi być to potrzebne.
Człowiek, który nie zamieszkał w pełni w swoim ciele, nie jest gotowy by samodzielnie mieszkać. Ty już jesteś całkowicie wcielony, proces uduchowiania Twojej formy dobiegł końca, osiągnąłeś dojrzałość. Z Twojego punktu widzenia zatem moje postępowanie może wydawać się dziecinne. Ja to rozumiem. Dla Ciebie to śmiesznie proste i oczywiste, dla mnie - nie za bardzo.

Zostałam sam na sam ze swoim Ja. Bez mamy. Upajałam się obłędnie bosko błogą energią, nieskażoną innym bytem. Jak to się skończyło, dobrze wiesz. Nie chcę do tego wracać. To znaczy chcę, czasem myślę o tym, wspominam, tęsknię...
Nastąpiła nieodwracalna intoksykacja.
Co by się stało, gdyby mama nie zamieszkała wtedy ze mną, tylko została z ojcem?
Naprawdę myślisz, że zaczęłabym dbać o siebie, gdybym teraz się wyprowadziła? Jadłabym coś? Chciałabym wstawać z łóżka?


...

Offline

 

#4642 2019-04-22 11:46:05

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Pozdrawiam od mnie czyli cm'a. I Wesołego Jajka lub Świąt jak kto woli / czuje. Mam nadzieje że u Was kochani wszystko ok. Ja mam pauzę bo wylądowałem w szpitalu. Za dużo problemów życia wziąłem na siebie sądząc że tak będzie mi do twarzy ale nie było. Już wszystko ok. Kończę pobyt, teraz tylko obserwacja czy wszystko ok i jest wszystko ok. Wracam za jakiś czas. Znów inny. Ani stary, ani nowy. Po prostu ciągle ewoluujący ja. Teraz bardziej ograniczony do tego by samemu sobie i bliskiej rodzinie robić dobrze, bardzo dobrze i jeszcze lepiej. Wyleczyłem się ze zbyt szerokiego zamachu przejmujących się myśli i porywów serca. Bo zabrakło staminy w pewnym momencie i było nie halo. Lepiej teraz niż później. Taki reset, reinwestycja w nowe dekady przede mną.

Całowania dla forumowiczów.

CM


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4643 2019-04-29 14:48:58

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3160

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Z jednej strony trochę mi przykro, ale z drugiej zazdroszczę, że przeżyłeś coś ekstremalnego.


...

Offline

 

#4644 2019-04-29 19:20:37

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Nie polecam img/smilies/smile Nie ma czego zazdrościć, Marto. Nie ma czego.


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4645 2019-06-01 12:28:02

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3160

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Pozycja siedząca na krześle zabija rocznie więcej osób niż noże i pistolety.


...

Offline

 

#4646 2019-06-12 10:34:46

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Mnie zabija częściej pozycja leżąca ostatnio. Choć na fotelu z nogami na biurku również potrafi zabić. W sensie pozbawić myślenia o tym że jestem czymś.


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4647 2019-06-12 18:21:20

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3160

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

civilmonk napisał(a):

Choć na fotelu z nogami na biurku również potrafi zabić. W sensie pozbawić myślenia o tym że jestem czymś.

img/smilies/smile

Uważam, że czasami dobrze jest być czymś. Bez myślenia, że jest się czymś.

Różne dziwne energie w ciele odkrywam teraz. Muszę zbadać ich wpływ na moje życie.


...

Offline

 

#4648 2019-06-13 17:25:20

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Co to są te energie? Bo ja odczuwam cielesność ostatnio bardzo ciepło i przyjemnie. Czasem tylko jakieś emocje nienazwane objawiają mi się spięciami w ciele ale pozwalam im się bardziej uświadomić. Podobno niektórzy ludzie mają tak że nie czują pewnych rzeczy jako emocji / uczuć tylko wyczuwają je jako różne wrażenia cielesne. Dopiero gdy się tym zajmą uwagą i świadomością uważną dopuszczającą to uświadamiają sobie że to jednak emocje i uczucia próbują znaleźć drogę do uwagi.


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4649 2019-06-13 21:54:00

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3160

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

O 17:34 zaczęłam czytać Twoje nowe posty.
Te energie... "Moja obecność" kontra "jakiś łańcuch".
Coś się pojawiło - takie

wewnętrzne DOSYĆ. Mianowicie chodzi o MYŚLI. Powstrzymywałam się od mentalnej aktywności, ponieważ Sosan i wiele innych osób potępia ją, trzeba wyciszyć wewnętrzny dialog ple ple ple, opróżnić umysłowy śmiet...



No to wyciszałam, do zera. Co się z tym wiązało - popadanie w bezdech, ogromna spina ciała, uczucie póstki - nie były niczym dobrym, nie dały mi ŻADNEJ korzyści poza urojonym uczuciem wyższości, że jestem "panem umysłu" czy coś. Doszło do tego, że nie potrafiłam już z tego umysłu normalnie korzystać, użytecznie, funkcjonalnie, użytkowo. Aby kreować coś w świecie przejawiać się.
Tylko w formie można działać.

Jak to działa, że Świadomość ma niepowstrzymaną skłonność do przejawiania się, doświadczania i nie może przestać? Po co jej te doświadczenia, skoro sama w sobie rzekomo jest Szczęśliwością? Po co te wszystkie zmyślone bzdury dyrdymały?  Co mi dały te tysiące godzin medytacji, skoro nadal potrzebuję: atencji - uwagi - zainteresowania, szukam przyjemności innych niż bezforemne trwanie?


...

Offline

 

#4650 2019-06-21 10:09:17

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Bo jest akurat świadomością człowieka? To ludzka cecha szukać szczęścia w doświadczaniu. Szczęśliwość świadomości jest bardziej neutralna. W angielskim mówi się na to bliss & joy. Neutralne poczucie spełnienia. Tu trochę teoretyzuje choć czasami obcuje z tym bliss & joy. To jest niezależne od aktualnego doświadczania. Życie nieustannie biegnie na przód. Mamy różne relacje z ludźmi, sprawami, przedmiotami. Mamy nasze ludzkie emocje, pragnienia. To naturalna ekspresja życia która sprawia że to wszystko nie kończy się na samym bliss & joy - są kolejne doświadczenia. Na tym polega życie jako człowiek. Ludzką sprawą jest doświadczać. Świadomość wcielona doświadcza, uczestniczy w rzece życia. W jej licznych meandrach, mieliznach, to wszystko razem rozwija świadomość, umożliwia poznanie tych samych doświadczeń z nowych perspektyw.


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4651 2019-06-21 11:06:46

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

martin1002 napisał(a):

No to wyciszałam, do zera. Co się z tym wiązało - popadanie w bezdech, ogromna spina ciała, uczucie póstki - nie były niczym dobrym, nie dały mi ŻADNEJ korzyści poza urojonym uczuciem wyższości, że jestem "panem umysłu" czy coś.

U mnie wyciszenie kojarzy mi się z przestrzenią i poczuciem całego ciała jako miłej przestrzeni. To jest taka przestrzeń potrójna nawet. Są w niej miłe wrażenia cielesności - takie poczucie ciepła. Poczucie swobody emocji które przychodzą i odchodzą, transformują. Poczucie swobody myśli które wypływają ale i same odchodzą niedotykane. Właściwym określeniem byłoby poczucie samej obecności. Bardzo ostatnio lubię to tak określać - jest obecność świadoma. I jest ona coraz bardziej obecna przez coraz większy przedział czasu, podczas wykonywania różnych czynności. Chodzi mi też tu o automatyzmu. Wiele ludzkich reakcji jest automatycznych, szczególnie w rozmowach z innymi natomiast spoczywając świadomie w obecności te automatyzmu przestają nami aż tak władać. Reakcje się owszem przejawiają ale rozpływają się w przestrzeni obecności bez skutków w działaniu. Pojawia się też większa intuicja w działaniach nakierowanych na pielęgnacje relacji z ludźmi. Miłość przekładana na działanie. Intuicja podpowiadająca co zrobić z punktu widzenia wartości tej miłości.

Kiedyś wyglądało to inaczej. Mnie się to kojarzyło ze sprowadzeniem mnie do spiętego punktowego bycia. To było takie poczucie bycia w pustce punktem świadomości. Napięcia myśli i braku poczucia ciała innego niż różne niewygody z nim związane. To było w czasach moich praktyk zen przeważające. Dopiero z biegiem lat się to zmieniło. Uwolniło do tego co opisałem powyżej. Myślę że każdy ma swój czas na prace z różnymi przejawami siebie. Jest to też zależne od wieku, doświadczeń rodzinnych. Ile postrzegamy w nas rzeczy które nas ograniczają a są nabyte z rodzinnych relacji. Ja miałem ostatnio sen w którym pokazało mi się jak bardzo wyjazdy mego ojca za pracą za granicę w czasach komuny spowodowały że relacja z wychowującą nas w tych okresach mamą na mnie wpłynęła w sensie emocjonalnym i relacji z kobietami. W dużej mierze negatywnie. To jak nas ukształtowało życie rodzinne w czasie bycia dziećmi jest bardzo silne i ma duży wpływ na nasze dorosłe życie. Nie piszę tego w kategoriach oceny ale w kategorii po prostu faktów, wyzwań z którymi można się zmierzyć ale też to zmierzenie u mnie nie odbyło się ostatecznie tylko w głowie ale i również w ostatnich rozmowach z mamą.

Wyjście z rodzinnego gniazda to nie tylko wyprowadzka z domu rodzinnego. To głównie faktyczna indywidualizacja jaźni. To wymaga jednak by uświadomić sobie wpływy jakie rodzinne życie z dzieciństwa ma na nas do tej pory a to trudno uzyskać bez relacji z innymi ludźmi. Np. w związku, jak u mnie, małżeńskim. Życie nas ogranicza ale i życie daje możliwości rozpoznania tych ograniczeń. I w tym sensie nie oceniam tych ograniczeń negatywnie ale jako faktyczne nasze wewnętrzne zasady reagowania. Gdyby nie było tych zasad automatyzmów i nieświadomych reakcji to by nie było możliwości doznania ich przekraczania. W tym sensie wszystko to jest drogą na której owszem spotykamy trudności ale na tych trudnościach właśnie możemy rosnąć. Bez nich trudno byłoby rozpoznać pewne mechanizmu ludzkiego umysłu.

I choć czasem może się wydawać że jesteśmy my, ludzie szukający duchowo samodzielnie i mający ciągle swoją bardzo indywidualną drogę, w jakiś sposób przeklęci, dotknięci negatywnie tym że nie ma dla nas prostych odpowiedzi w postaci np. ślepej wiary w coś lub całkowitego zanurzenia się w "codziennym życiu" to jednak nie jest to przekleństwo ale nasza własna siła, nasza własna moc odkrywania siebie i aktywnego przeobrażania siebie w tym odkrywaniu. Choć jest trudno czasami trudno mi wogóle pomyśleć teraz że bym to oddał za inne życie.


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4652 2019-06-23 22:04:21

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3160

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Wiem, że czekasz na odpowiedź, ale przerosło mnie to, co napisałeś.


...

Offline

 

#4653 2019-06-24 09:53:41

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Zaraz tam przerosło. Po prostu mamy inne doświadczenia i inną perspektywę co znaczy, że nie zawsze nawzajem się możemy zrozumieć lub czuć podobnie. To nic niezwykłego.


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4654 2019-06-24 13:31:29

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Walsh w Rozmowach z Bogiem piszę, ze są dwa podstawowe źródła naszych działań: strach i miłość. Im więcej nad tym kontempluje tym bardziej to widzę jako prawdziwy podział. Strach jest wycofaniem, zakryciem siebie za jakimiś  pragnieniami. Miłość jest otwarciem, wdzięcznością. Czuje ostatnio inny wymiar duchowości. Tej w której słowa są jednocześnie powiązane z uczuciami. Trudno mi to na razie wyrazić tekstem ale czuję, że to coś nowego we mnie, głębszego niż do tej pory. Co jest pierwsze gdy rodzi się z miłości? Wdzięczność. Wdzięczność za życie takim jakie właśnie jest. Wdzięczność za wszystkie doświadczenia, złe i dobre.To u mnie rośnie, umacnia się z każdym dniem. Jest to szczere i to mnie przeobraża. Nawet jak teraz to pisze to mam takie poczucie mrowienia w ciele. To znak że myśl wyrażona w słowach odbija się w uczuciu zgodnie i wzmacnia. Kiedyś nie doświadczałem takich dreszczy przyjemnych. To taka oznaka, że umysł synchronizuje się z duszą. Że właściwie rozpoznaje, że działa z pozycji miłości. Strachu nie da się całkowicie wyeliminować i nie ma nawet takiej potrzeby. Jest tłem dla miłości. Miłość i strach stapiają się w jedną obecność, przestrzeń dla przejawiania się wszystkiego - w końcu są tylko umownym podziałem ale ten umowny podział jest rzeczywisty bo bez niego nie ma poznania piękna stworzenia. Piękna życia. Moja duchowość staje się duchowością niewidzialnego coraz bardziej. Walidacja jest już samym życiem. Intuicja mówi mi co jest dobrym wyborem coraz częściej. Intuicja ocenia w pozytywnym sensie moje wybory. Ale to już jest inna ocena, nie wewnętrznego krytyka ale wewnętrznego widzenia - rozróżniania co wybieram jako wolicjonalne budowanie siebie.

Kiedyś dużo pisałem o automatyzmie, tego że wola jest złudzeniem. Teraz tak nie uważam. Wola jest faktem wyboru. Automatyzmu umysłu są realne. Ale wola jest wyższą świadomością i siłą, która może automatyzm uznać i dać mu działać lub go zmienić, odrzucić. Automatyzmy nie są złe ani dobre. To funkcja ludzkiego bytu w ciele. Ciało jest inteligentne w tym sensie że reaguje w oparciu o swe doświadczenie. Mam na myśli ciało wraz z mózgiem, układem hormonalnym, trzewiami. Te automatyzmy są realne ale też realnie się zmieniają. Trzeba na to czasem czasu dłuższego a czasem krótszego. By jednak coś się zmieniło w sposób świadomy musi być to rozpoznane i na tym polega uważność obecności jestem. To nie jest tak, że rozpoznawanie i decydowanie który automatyzm jest przydatny a który nie jest myśleniem. To jest takie jednoczesne rozpoznawanie całą istotą siebie tego co jest w danej chwili. Takie rozpoznawanie ma siłę i moc zmiany automatyzmów. Bo one są w nas zawsze gdy jesteśmy ludźmi. To jest motor inteligencji ciała i umysłu. Niezbędny motor by sprawnie działać w świecie. Ale gdy motor jest prowadzony rękoma uważnego bycia z miłością jako podstawowym napędem to szybko zmienia się jego sposób pracy. Nabiera innego rytmu, potrzebuje innego paliwa to efektywnej pracy. Paliwem jest wdzięczność a rytmem pracy jest wewnętrzny pokój.

Moi nauczyciele mówili mi kiedyś że by poznać siebie trzeba robić to czego się nie lubi lub nie chce. Jest w tym sporo prawdy bo pozwala doświadczyć obecność która jest neutralna względem tego co się czuje wobec tego co się robi. Gdy się praktykuje obecność tylko robiąc to co się lubi jest to niekompletne. To jest to wniesienie zen do realnego życia. Nie ma podziału na czas duchowych kontemplacji i czas codziennych obowiązków. Wszystko jest tą samą praktyką zen życia. Obecność nie znika ani się nie pojawia. Znika i pojawia się tyko nasze odczucie, nasze oczekiwania co do przyszłości w danym momencie działania. Można to wychwycić świadomością obejmująca tak samo to co lubimy i nie lubimy. Wtedy ujawnia się właśnie subtelne uczucie joy & bliss niezależne od tego co się robi. Nie jest to uczucie silne. Jest to bardzo subtelny pokój, taka subtelna motywacja rodząca się z zasilania ludzkiego motoru wdzięcznością.

Mam wrażenie że znów w inny etap wchodzę życia duchowego bo zupełnie inaczej piszę. img/smilies/smile


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4655 2019-06-24 14:24:42

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Bardzo podoba mi się ostatnio idea, że sami siebie stwarzamy w wieczności. Pewnie, że to mi minie jak wszystkie idee jakie mnie porywały ale teraz akurat ta jest mi bliska. Tym bardziej, że dostałem szanse zrobić się trochę na nowo po silnym resecie spowodowanym chorobą i pobytem w szpitalu. Stwarzamy się bo mamy moc twórczą. To jest to w czym jesteśmy podobni Źródłu/Bogu. Jesteśmy stworzeni Duchu i materii ale to jest bardziej work in progress. A jesteśmy też jednym ze Źródłem i jednocześnie jesteśmy rozróżnieni. Widzimy czym nie jesteśmy byśmy mogli uświadamiać sobie czym jesteśmy. A jesteśmy tym co nie jest tym co widzimy. Znów włącza się ten wyższy tryb rozumowania. Wiedza poza słowami. Wiedza obecności. Co to znaczy właściwie tworzyć siebie? Czy to tylko zmiana automatyzmów ciała? A może to raczej wybór czego chcemy doświadczać? Tworzymy siebie poprzez tworzenie doświadczeń. To nie jest budowanie człowieka z klocków ale wybieranie doświadczeń życiowych - jak chcemy przeżywać kolejne chwile. To jest tworzenie siebie bo jesteśmy jako ludzie doświadczeniem życia. Przychodzimy tu na świat doświadczać i to jest nasza kreacja. Nie jest to kreacja na konkurs, nie ma egzaminu innego niż nasze samo doświadczanie siebie. To jest najtrudniejsze do pojęcia. My samy tworzymy siebie jako ciąg doświadczeń. Zaraz, zaraz. Czy nie pisałem wcześniej o automatyzmach? I ich zmianie? Czy to jest też tworzenie? Na innym poziomie tak. Ale głębiej zmiana automatyzmów to doświadczanie zmiany automatyzmów. Teraz mam na uwadze inny poziom tworzenia. Doświadczana teraźniejszości jako naszego ciągłego tworzenia naszego ludzkiego doświadczenia teraźniejszości. Zauważyłem, że z czasem automatyzmy się same dostosowują do tej wyższej formy tworzenia. To jest takie tworzenie z pozycji uczucia wdzięczności. Tworzymy siebie najlepiej żyjąc wdzięcznie. Czy to nie jest piękne?


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4656 2019-06-24 19:47:54

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3160

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

civilmonk napisał(a):

Zaraz tam przerosło. Po prostu mamy inne doświadczenia i inną perspektywę co znaczy, że nie zawsze nawzajem się możemy zrozumieć lub czuć podobnie. To nic niezwykłego.

Mam zepsuty telefon, z którego nie mogę odpisywać. Przez cały łikend medytowałam nad Twoimi słowami. Układałam sobie odpowiedź w myślach, ale jak już przyjechałam do domu, to strasznie chciało mi się spać i nie dałam rady nic sensownego napisać.
Jestem wdzięczna za Twoją obecność wczoraj wieczorem.


...

Offline

 

#4657 2019-06-24 20:20:20

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3160

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

civilmonk napisał(a):

Kiedyś wyglądało to inaczej. Mnie się to kojarzyło ze sprowadzeniem mnie do spiętego punktowego bycia. To było takie poczucie bycia w pustce punktem świadomości. Napięcia myśli i braku poczucia ciała innego niż różne niewygody z nim związane. To było w czasach moich praktyk zen przeważające.

Jest mi to okropnie bliskie. U Ciebie ciało jest ciepłą przestrzenią, u mnie jest pewnego rodzaju wyobrażeniem, myślą, którą trzeba z wysiłkiem utrzymywać, niczym wyobrażoną formę w świadomym śnie. Być może kojarzysz, o co mi chodzi.
Jak powszechnie wiadomo, samadhi może być z vikalpą (vikalpa=movements in the mind that are “fantasies or imaginations”) albo bez. Cielesną formę uporczywie odbieram jako "mentalną fabrykację". Żeby przypomnieć sobie o ciele, muszę zadać sobie ból, rozciągnąć mięsień itp. Pozwolić myślom płynąć, nie tamować ich niczym krwawienia. Ciało samo w sobie nie jest u mnie odruchem, automatyzmem, jego percepcja znaczy się. Ale percypuję, jak ono się zachowuje w różnych sytuacjach - za chwilkę przejdziemy do tego tematu. Teraz pracuję nad tym, żeby te różne świadomie podejmowane czynności mające na celu ściągnięcie świadomości do ciała stały się czymś spontanicznym, niewymuszonym. Takim właśnie odruchowym automatyzmem, świadomie postrzeganym, bezwysiłkowym nie-działaniem...

cdn.


...

Offline

 

#4658 2019-06-25 14:04:56

Filemon
adept
Zarejestrowany: 2015-10-26
Posty: 18

Ostrzeżenia: 3

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Ciekawe Martinie..mam nadzieję,że będziesz kontynuował wątek.

Offline

 

#4659 2019-06-25 14:30:26

civilmonk
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-04-19
Posty: 7761

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Ja odkryłem że moje słynne ósemkowanie zwiększyło mi świadomość ciała. Taki jest pozytyw tej formy medytacji. Regularnie zastosowana staje się automatyzmem ciała, które rewanżuje się za poświęconą uwagę i wolę. Tak to odbieram.


Silence that guides beyond and own expirence that guides with care
But finally love to all that already is with close around me and as me

Offline

 

#4660 2019-06-26 19:10:44

martin1002
przyboczny
Zarejestrowany: 2014-02-23
Posty: 3160

Re: Duchowa karczma - rozmowy wszelakie nektarem bogów polewane

Ósemkowanie biodrami mnie interesuje.

----
Dalej o automatyzmach.

Dlaczego niegotowa Marto do związku jesteś? Ano dlatego, że ewentualny facet potrzebuje PARTNERKI, a nie dzieciaczka, któremu miałby matko-ojcować. Już nie mówiąc o tym, że nieprędko by przeruchał.
Automatyzmem jest to, że we wszelkich rozmowach z dorosłymi używam dziecinnego głosu, wchodzę w rolę dziecka. To dlatego, że nigdy nie nauczyłam się kontaktować z rówieśnikami, z kimś równym sobie, a nie starszym i bardziej doświadczonym. Na co dzień rozmawiam tylko z mamą i mam nieświadomy nawyk szukania sobie wciąż jakiegoś "opiekuna" w relacjach.

Kobiety z firmy dostrzegają moją niedojrzałość, nieporadność, i też stosownie mnie traktują. Nie sposób wyjść z tego błędnego koła. Lęk przed porzuceniem dzieciństwa (a co za tym idzie, przed zestarzeniem się i śmiercią) więzi mnie, blokuje.
Utknęłam na jakimś wczesnym etapie rozwoju psychospołecznego. Nie rozumiem, dlaczego miałabym spędzać wolny czas z jakimś obcym mężczyzną, a nie z mamą.

Do tego dochodzi również kwestia wewnętrznego podzielenia. Np. czuję coś dziwnego, gdy widzę i słyszę dzieci poniżej czwartego roku życia - czy to instynkt macierzyński? Brzydzę się tym, odrzucam to, to nie moje, obcy wdruk dostany w pakiecie z fizycznym ciałem kobiety, światowy standard. Gdy zagłębiam się w serce, to znika (w sensie te ciągoty do maluszków, nie fakt obrzydzenia). Wszystko znika. Wtedy czuję się naprawdę sobą. Ale dobija mnie ta postawa, nie można żyć w świecie, wciąż wycofując się z niego.

Przez długi czas miałam nawyk chodzenia do łóżka w ciągu dnia. Praca mnie z niego skutecznie wyleczyła, jednak chodzę sfrustrowana, niespełniona. W liceum miałam pociąg o 14.34, wracałam do domu o trzeciej i mogłam sobie pospać i jeszcze coś porobić wieczorem. Teraz przychodzę piąta-szósta wieczór i nawet nie chce mi się zrobić obiadu. Potrafię 2-3 dni nie zmywać po obiedzie, jeśli już go zrobię.

----
Kontynuuję.
Zakorzenione we mnie jest poczucie, że wszystko, co robię, musi być doskonałe, perfekcyjne, bezbłędne, bo inaczej nie zasłużę na miłość. Nie wiem, skąd mi się to wzięło. Mama twierdzi, że wychowując mnie nie robiła nic, co mogłoby spowodować takie nastawienie do życia. To w takim razie skąd u mnie taka postawa?
Dodam, że mam w sobie taką "wewnętrzną matkę". Cokolwiek chcę zrobić, muszę zapytać się jej, czy mi wolno. Często nękają mnie myśli, że mogłam coś zrobić lepiej, inaczej. Nieustannie jestem obserwowana, moje wszelkie poczynania są analizowane i poddawane bezlitosnej ocenie. Po co to wszystko? Jak sobie poradzę bez wewnętrznego krytyka, kto zapełni pustkę po nim, jeśli się go pozbędę? Czy warto się tak starać, skoro NIKOGO TO NIE OBCHODZI? Czy będę jeszcze w ogóle coś czuć, jeśli przestanę się tak strasznie wszystkim przejmować? Jak nie wpaść w przeciwny biegun całkowitego zobojętnienia na opinię innych, która nadaje życiu smaczka, jeśli pochłaniana z umiarem?

Ostatnio edytowany przez martin1002 (2019-06-26 20:57:10)


...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo