Imladis

MĘDRZEC POTRAFI UCZYĆ SIĘ NAWET OD GŁUPCA. GŁUPIEC NIE UCZY SIĘ NIGDY.

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

"Zapalcie swoje świece dobra i mądrości i zarażajcie innych tym, co jest najważniejsze." Krzysztof K.
WITAMY SERDECZNIE NA WIELOTEMATYCZNYM FORUM DYSKUSYJNYM DLA MYŚLĄCYCH LUDZI

#1 2010-06-11 12:55:53

Gollum
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-05-24
Posty: 119

dni Będę żył!

Zaczęło się na początku kwietnia. Rodzina zmusiła mnie do przebadania się, bo rodzice podejrzewali mnie o cukrzycę a żona o nadciśnienie. I ja też bym się wybrał, bo odkąd zaczęły się roztopy, zaczęły mnie boleć ręce, a przy wysiłku czułem, że coś mi od środka rozsadza płuca. Zrobiłem więc badania; lipidogram, obciążenie glukozą i inne tam takie. Pokazałem toto młodej lekarce w swojej przychodni. Ta stwierdziła że owszem, cholesterol podwyższony, cukier też cokolwiek za wysoki, podobnie jak ciśnienie, ale nie jest to jeszcze powód do leczenia farmakologicznego. Dostałem jakiś lek zmniejszający cholesterol i zalecenie ruchu i diety skromniejszej w tłuszcze i cukier. A owe bóle mogą być z tym wszystkim związane.
Minął miesiąc, a ja nagle poczułem piekielny ból w płucach. Coś jak dotąd, ale silniejszy. Po paru minutach przeszło. Za kilka godzin sytuacja się powtarza. Po parunastu minutach znów, ale tym razem nie chce przechodzić. Pomiar ciśnienia wskazuje ponad dwieście! Sąsiad wiezie mnie do szpitala. Elektrokardiogram, badania krwi i czekanie na wyniki. W tym czasie zwijam się z bólu, nie mogę się położyć. To niby dobry znak; gdyby to był zawał serca, to spokojnie mógłbym się położyć. Jako środek przeciwbólowy dostaję... kolejne badania EKG. I tak przez siedem godzin.
W końcu ląduję na sali intensywnej terapii kardiologii, bo badanie krwi pokazało, że pojawiły się enzymy zawałowe. Ciśnienie 183. Zostaje podpięty do pompy, która mi pcha w żyłę na godzinę 2 mililitry nitrogliceryny wraz z połową tablicy Mendelejewa. Cztery przyklejone do skóry czujniki stale mierzą mi bicie serca i oddech. Siedząca za szyba pielęgniarka widzi dziesięć monitorów z takowymi danymi, w tym mój. Kardiolog robi mi echo serca. Żadnych uszkodzeń. Ale leżę cztery dni podpięty do pomp i czujników. Cztery dni, gdy inni opuszczają tę salę po kilku, no, kilkunastu godzinach. Mogę co najwyżej usiąść na łóżku, bo gdy wstanę, zaraz pielęgniarka mnie przywraca do poziomu.
To co mnie dopadło, to mikrozawał. Jeszcze nie tak dawno lekarz stwierdziłby bóle wieńcowe i po trzech dniach kazał wracać do pracy. Z reguły po jakimś czasie taki pacjent wracał do szpitala, tym razem z prawdziwym zawałem, powodującym poważne uszkodzenia serca. Dzięki maszynom, które wykryły enzymy, mam szansę do powrotu do normalnego życia.
W końcu ciśnienie spada do setki. Codziennie kłują mnie, badając krew. I kolejne badania echa serca, rentgen i próba wysiłkowa. Okazuje się, że gdy mnie lekarz pędzi na wysokich obrotach po bieżni, jest jakieś niedotlenienie. A ja nic nie czuję. Dostaję skierowanie na koronarografię, bo gdzieś musi być jakaś blokada. Już na sam opis robi się niedobrze; nacinają tętnicę w pachwinie i wpuszczają w kierunku serca jakiś czujnik. I gdy wiadomo co to jest, albo maszyna zakłada w tętnicy siatkę rozpychającą światło naczynia, albo balonikowanie, albo coś tam jeszcze. A że nieboszczykiem raczej nie powinienem zostać, to badanie mam za trzy miesiące, pod koniec lipca. Do tego czasu żadnych dużych wysiłków. Internetowe znajome ostrzegają, że żadnego seksu...
Po dziesięciu dniach wypisują do domu. Nakaz ścisłej diety bez tłuszczów zwierzęcych, za to z dużą ilością zieleniny i ryb. Rano trzy tabletki, tyleż wieczorem. Kategoryczny zakaz wyjazdu do Albanii, gdzie już miałem zamówiona kwaterę. W tym roku góry i śródziemnomorskie słońce nie dla mnie, chyba że chcę wrócić w metalowej skrzyni...
I powolne dochodzenie do formy. Już wracając do domu na malusieńkiej górce musiałem stanąć; znów czuję coś w płucach. Następnego dnia żona wyprowadza mnie na spacer. Idę jak emeryt, człapie wolniutko, co kilkaset metrów stop, bo znów coś się w płucach dzieje. Ale systematycznie każdego dnia coraz szybciej; tydzień później to ona nie może za mną nadążyć.
I wybrałem się do dobrego kardiologa, by mnie prowadził. Profesor doktor habilitowany, do tego podwójny praktyk, bo wszystkie problemy kardiologiczne przetestował na sobie; żyje z rozrusznikiem serca. Bierze stówę za 15 minut wizyty, a przyjmuje... nocą. Ja byłem zapisany na 1.15 (!). Tłumaczył, ze nawet gdyby nie przyjmował, to by... przyjmował. Bo cały wieczór urywałyby się telefony od znajomych by kogoś tam przyjąć.
Jego diagnoza brzmi: leczyli mnie bardzo dobrze, dali bardzo dobre leki, oprócz jednego, który jest za słaby, dlatego dołoży mi jeszcze jeden antycholesterolowy, mocniejszy. - Widziałaś kiedyś u kogoś ŻYWEGO taki lipidogram – słowa profesora do pielęgniarki są bardzo wymowne.
Potwierdza zalecenia; systematyczny powrót do normalnej kondycji i dieta. Chodź tu on sam by wprowadził drastyczną zmianę; razowe pieczywo zastąpiłby... wędlinami. Ale dodaje, ze to jego opinia, z która większość się nie zgadza. Żona też się nie zgadza. - Królik – podkpiwa ze mnie, gdy znów wcinam jakąś sałatę czy innego kalafiora.
I stała się rzecz dziwna; córka, która dotąd za mięsem nie przepadała, teraz twierdzi, że to, co robię, jest fajniusie. A to coś to np. pieczona pierś kurczaka, gotowany królik itp. I cała rodzina przeszła na moja dietę. Ale nie całkiem. Dziś na przykład rodzina ma schab w sosie, a ja muszę coś zrobić z leszcza. Upiec się nie da; wczoraj to zrobiłem i za każdym kęsem wyjmowałem po kilka ości. Przepuszczę toto kilka razy przez maszynkę i wtedy upiekę.
Po miesiącu leczenia i diety poszedłem na kolejne badania. Lekarka w przychodni (tym razem inna) skwitowała krótko: wspaniale! Cholesterol ogólny spadł z 292 do 163 (w normie). Cholesterol „zły” LDL z 236 do 78 (w normie), trójglicerydy z 277 spadły do 83 (w normie). A cholesterol „dobry” HDL wzrósł z 45 do 68. - To rewelacja – skomentowała lekarka. 
Już sobie pozwalam nawet na krótkie wyścigi na ścieżce rowerowej. Wątroba mniej będzie obciążona, bo jeden z leków mogę odstawić (ten silny antycholesterolowy). Jeszcze tylko glukoza została do zbicia. Jest 128 przy górnej normie 120. Ale było 149.
Nie uważam, jak niektórzy mi wmawiają, że zaczynam drugie życie. Ale mam się z czego cieszyć! Wracam do zdrowia!

Offline

 

#2 2010-06-11 13:19:17

Lidka
mentor
Zarejestrowany: 2010-02-15
Posty: 21446

Re: dni Będę żył!

O, rzeczywiście masz się z czego cieszyć! http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k005 To ja cieszę się z Tobą! img/smilies/wink Wielkie brawa za dobre podejście do sprawy i tak trzymaj! http://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/k010 I niech usmiechu w Twoim dniu codziennym nie zabraknie, pogoda ducha działa jak najlepsze lekarstwo dodatkowe na wszelkie dolegliwości! img/smilies/wink


Pozdrawiam!

Lidka

Offline

 

#3 2010-06-11 14:09:43

victoria
adminka
Zarejestrowany: 2010-02-17
Posty: 13783

Re: dni Będę żył!

Wszyscy się cieszymy razem z Tobą Gollum   http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/k005 i obyś jak najszybciej mógł wrócić , na te swoje górki  http://ggmania.eu/Emo/emoty_duze/rozne/alpinista.gif


Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie,
jaki uczynił, powołując nas na ten świat http://www.cosgan.de/images/midi/frech/a050 http://www.cosgan.de/images/midi/nahrung/b020 

Offline

 

#4 2010-06-11 15:12:08

Dorcik
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 2548

Re: dni Będę żył!

Gollum -multum zdrówka Ci zycze ,naprawdę !!!!
I tak jak dziewczyny pisza ,wielkiej pogody ducha i wiary ,żę jeszcze niejedna górka przed Tobą img/smilies/smile


''..Szukam Ciebie wariatko radosna,Z gniazdem ptasim w dłoniach,Jeszcze w Tobie cień nadziei,Na zgłupienie wspólne, śmiech z niczego,I taniec w deszczu... ''img/smilies/smile img/smilies/smile

Offline

 

#5 2010-06-12 14:06:09

kasia88
zaaklimatyzowany
Skąd: Wrocław/Głogów
Zarejestrowany: 2010-02-14
Posty: 775

Re: dni Będę żył!

Masz prawo być z siebie dumny!!! Zdrówka życzę http://www.cosgan.de/images/more/flowers/042

Offline

 

#6 2010-06-12 16:26:36

Abesnai
Canis dirus / Administrator
Skąd: Stąd
Zarejestrowany: 2010-05-07
Posty: 7300

Re: dni Będę żył!

Gollum img/smilies/smile
Cieszę się i obyś do pełnej kondycji jak najszybciej wrócił img/smilies/smile
Pozdrawiam img/smilies/smile


Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Offline

 

#7 2010-06-15 19:35:28

Jatagan
szlachetny gawędziarz
Zarejestrowany: 2010-02-20
Posty: 5650

Re: dni Będę żył!

To Ci się udało!!! Tak trzymaj chłopie!


Historia jest pisana przez ludzi, którzy wieszają bohaterów.
                            Robert Bruce (Waleczne serce)

Offline

 

#8 2010-06-21 10:39:12

Gollum
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-05-24
Posty: 119

Re: dni Będę żył!

Ale powrót do normy ma też minusy; zaczęły mnie gryźć komary. Przedtem jakoś mnie omijały; pamiętam sytuację, gdy zabrałem rodzinę na Stawy Pieszowolskie. Robactwo rzuciło się na nią, a we mnie z rzadka coś wbijało kłujkę.
Ale jeden plus przewyższa wszstkie minusy; do końca kwietnia każda zmiana ciśnienia, czy to w górę czy w dół, była rpzxeze mnie odczuwana mniej lub bardziej piekielnym bólem głowy. Bywało, że łykałem dozwoloną dzienną dawkę leku przeciwbólowego i nic. A teraz zbliżają się dwa miesiące, a ja ani razu nie poczułem w głowie, że pogoda się zmienia. Choć może to efekt polocardu zawierającego kwas acetylosalicylowy, którego małą tabletkę biorę codziennie wieczorem.

Offline

 

#9 2010-06-21 11:15:23

MałaMi
adept
Zarejestrowany: 2010-06-20
Posty: 12

Re: dni Będę żył!

To Ci ciężko, widzę bardzo było, ale z tego co zauważyłam masz wspaniałą rodzinę! Bardzo to musi być wspaniała wiadomość, że do zdrowia wracasz! Ja Ci życzę abyś już cierpieć żadnych bólów nie musiał! Pisz proszę nam częściej o swoim stanie zdrowia! Pozdrawiam Cię serdecznie!

Offline

 

#10 2010-06-21 12:16:51

Gollum
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-05-24
Posty: 119

Re: dni Będę żył!

Następna inforamcja będzie na początku sierpnia, po koronarografii.
Ale parę dni temu, gdy cofałem rezerwację apartamentu w Albanii, bo lekarze zabronili mi w tym roku zwiedzania gór i tropików, nieźle się usmiałem, czytając maila od węgierskiego pośrednika; bardzo żałujemy, że pan taki chory...

Offline

 

#11 2010-06-21 14:34:52

imięBoga
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-04-28
Posty: 159

Re: dni Będę żył!

No właśnie żyjemy na tym świecie i nawet nie jesteśmy świadomi że właśnie w tej chwili może nas zrzerać rak albo jakaś inna choroba.... To jest straszne... Trzeba się systematycznie co jakiś czas przebadać .
szybkiego powrotu do zdrowia życzę http://www.cosgan.de/images/midi/traurig/a020


Jak spękana ziemia wody....
Tak ja chwili zrozumienia łaknę...

Offline

 

#12 2010-06-23 19:22:16

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13540

Re: dni Będę żył!

Gollum a piwa dużo piłeś ?


:
:
Nie podziwiam ludzi idealnych.
Tych, ktòrzy nigdy nie upadli,ani się nie potknęli...
Nie istnieje taki rodzaj ludzi...
Oni tylko udają to, kim nie są;
nie pojęli piękna i urody tkwiącej w życiu..

Offline

 

#13 2010-06-24 22:03:55

Gollum
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-05-24
Posty: 119

Re: dni Będę żył!

Jeśli miałem ochotę (a zwykle miałem), to wieczorem jedno dziennie, albo lampkę wina albo kieliszek nalewki jeśli akurat piwa nie miałem pod reką lub nie miałem na nie ochoty.

Offline

 

#14 2010-06-25 16:02:04

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13540

Re: dni Będę żył!

napój chmielowy to zły napój na wieczór


:
:
Nie podziwiam ludzi idealnych.
Tych, ktòrzy nigdy nie upadli,ani się nie potknęli...
Nie istnieje taki rodzaj ludzi...
Oni tylko udają to, kim nie są;
nie pojęli piękna i urody tkwiącej w życiu..

Offline

 

#15 2010-07-09 15:35:37

babka cukrowa
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-07-04
Posty: 1215

Re: dni Będę żył!

To masz szczęście chłopie że wracasz do zdrowia Ja niestety muszę kłuć się 2xdziennie i przyjmować jeszcze do tego leki od serca i od nadciśnienia!Od roku stosuję dietę 1000kal i wiesz co :czuję się lepiej,nie odczuwam głodu A zbadałeś płuca czy tam się nic nie dzieje?Na zmnijszenie poziomu cukru zalecam stosowanie w swojej diecie niskich węglowodanów(zobaczysz jak unormujesz sobie cukier)Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i wiary w siebie że będziesz żył i cieszył się z każdej przeżytej chwili                                                                                                                                                                                                                                                            "Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć jakim wielkim cudem jest życie,gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki jakie niesie nam los                                                                                                                                               Paulo Coelho

Offline

 

#16 2010-07-09 17:19:35

Gollum
zaaklimatyzowany
Zarejestrowany: 2010-05-24
Posty: 119

Re: dni Będę żył!

W płucach wszstko gra. To znaczy jest w porzadku. Na nadcisnienie najlepszym środkiem jest ponoć sok lub inne przetwory z aronii. Cierpkie to, ale przy odpowiednim przyprawieniu da sie pić. Swego czasu mój wujek ogołacał z owoców nasze krzewy i wyleczył się z nadciśnienia.

Offline

 

#17 2010-07-09 17:35:13

Crows
mentor
Skąd: z nad Liswarty
Zarejestrowany: 2010-03-25
Posty: 13540

Re: dni Będę żył!

Gollum napisał(a):

Swego czasu mój wujek ogołacał z owoców nasze krzewy i wyleczył się z nadciśnienia.

zapewne nie tylko z tego powodu


:
:
Nie podziwiam ludzi idealnych.
Tych, ktòrzy nigdy nie upadli,ani się nie potknęli...
Nie istnieje taki rodzaj ludzi...
Oni tylko udają to, kim nie są;
nie pojęli piękna i urody tkwiącej w życiu..

Offline

 

#18 2010-09-04 19:46:34

babka cukrowa
przyboczny
Zarejestrowany: 2010-07-04
Posty: 1215

Re: dni Będę żył!

Aronię posadziłam 2 lata temu i wiem że jest dobra na nadciśnienie podobnie jak czarna porzeczka.Piwko nie zaszkodzi (Ale tylko 1)poprawi Ci układ moczowy,lampka wina też Ci nie zaszkodzi a poprawi krążenie.Będziesz żył tylko musisz w to wierzyć bardzo mocno Ja uwierzyłam i dlatego żyję chociaż już dawno lekarze nie dawali mi szans na przeżycie        .Nie żyj nikomu "na złość".
Nie podejmuj działań tylko po to,
By komuś udowodnić, ze cię skrzywdził,
Że pomylił się co do ciebie. Bądź wolny!
Zachowaj swoją godność człowieka!

Offline

 

#19 2010-09-13 20:49:30

Lusiak93
adept
Zarejestrowany: 2010-09-04
Posty: 79

Re: dni Będę żył!

Ja również cieszę się Twoim szczęściem img/smilies/wink bo wiem jak to jest, dostać "2 życie" img/smilies/wink

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo